Jaworzno na Linuksie: efekty realizacji I etapu wdrożenia

Niespełna rok temu opublikowaliśmy wywiad z Maciejek Bąkiem, starszym informatykiem UM Jaworzno, który podjął się zadania migracji jaworznickiej edukacji na Wolne i Otwarte Oprogramowanie. W tym wywiadzie pragniemy przybliżyć efekty realizacji I etapu migracji.

Przeczytaj także Jaworzno na Linuksie: Fakty i plany

Jeśli masz informacje na temat innych wdrożeń Open Source w polskiej administracji, napisz o tym na specjalnej stronie: WiOO w Gminie na naszym wiki lub napisz do nas bezpośrednio.

W lipcu zeszłego roku rozmawialiśmy o planach migracji infrastruktury jaworznickiej edukacji na Wolne i Otwarte Oprogramowanie. Od tego czasu minęło ponad 11 miesięcy. Jakie są efekty wykonanej migracji?

Maciej Bąk: Liczbowo wydaje się, że niewielkie: 7 pracowni korzystających z Linuksa na pewno nie powala, ale o wiele cenniejszym osiągnięciem minionego roku jest przeszkolenie prawie 50 nauczycieli z jaworznickich szkół: informatyków, matematyków czy nawet językowców z wykorzystywania w szkole nowego systemu operacyjnego. Przyjęliśmy bowiem założenie, że nie sztuką jest zainstalować w pracowniach Linuksa, o wiele trudniejszym zadaniem będzie jego sensowne wykorzystanie na lekcjach. Zależy nam na tym, by zarówno uczniowie, jak i nauczyciele nie zniechęcili się do Linuksa tylko dlatego, że szablonowo podchodzą do korzystania z komputera. Stąd ciągnące się od października do maja cotygodniowe szkolenia, w których zupełnie za darmo mogli uczestniczyć wszyscy chętni nauczyciele, a których głównym celem było pokazanie, że nie taki diabeł straszny, jak go malują :) Myślimy, że się udało… Przynajmniej takie było zdanie tych, którzy przez kurs przebrnęli.

Podczas naszej pierwszej rozmowy wspomniał Pan, że migracja jest podyktowana m.in. nowym prawem, wymagającym, aby przy jednym stanowisku pracował jeden uczeń. Wspominał Pan też, że pieniądze zaoszczędzone na licencjach można przeznaczyć na kupno nowego sprzętu. To ile tych pieniędzy zaoszczędzono i ile nowych stanowisk stworzono?

Maciej Bąk: Istotnie, jednym z czynników, które popchnęły nas do migracji, jest rozporządzenie MEN, które – słusznie zresztą – mówi, że od 1 września 2012 roku w polskiej szkole obowiązywać ma model: przy stanowisku komputerowym pracuje tylko jeden uczeń. Oczywiście rodzi to określone problemy dla samorządów, przekładające się ostatecznie na pieniądze wydane bądź to na zwiększenie ilości komputerów w pracowniach, bądź to na dodatkowe etaty dla nauczycieli. Niezależnie od tego, jaki wariant się wybierze, potrzebne są na to wcale niemałe pieniądze, a – podejrzewam – niewiele samorządów ma tego obecnie pełną świadomość.

W Jaworznie przyjęliśmy, biorąc oczywiście pod uwagę specyfikę sprzętu znajdującego się w naszych szkolnych pracowniach, że sposobem na znaczące obniżenie kosztów będzie wprowadzenie modelu terminalowego, którego główną zaletą jest to, że o komforcie pracy nie decydują parametry techniczne i wiek końcówki, przed którą siedzi uczeń, a możliwości i zasoby serwera, do którego ta końcówka jest podłączona. Dzięki temu zyskujemy możliwość dalszego wykorzystywania 8-, czy nawet 10-letniego sprzętu, na którym obecnie pracuje np. Windows 95 czy 98, jako terminala udostępniającego uczniowi graficzny dostęp do nowoczesnego systemu operacyjnego, który światło dzienne ujrzał np. w kwietniu 2010 roku (w tym konkretnym przypadku: Ubuntu 10.04 LTS). Decydując się na taki, a nie inny system operacyjny oszczędzamy dodatkowo na licencjach, dzięki czemu na przykład serwer zakupiony do szkoły może być silniejszy, co stwarza dodatkowe możliwości.

W pierwszym etapie wdrożenia celem samym w sobie nie była maksymalizacja liczby stanowisk komputerowych w jaworznickich szkołach, bo zwiększenie ich ilości założono na rok szkolny 2010/2011 i kolejny, a szkolenia, o których wspominałem wcześniej, i przetestowanie zaproponowanego modelu w praktyce. Dlatego też jaworznickie szkoły w ramach I etapu wzbogaciły się o dwie nowe pracownie komputerowe, 3 serwery, 16 terminali i monitorów, a także 6 24-portowych switchy, ale co ważniejsze, w trzech szkołach stworzono od podstaw infrastrukturę, która pozwala obecnie na bezproblemowe podpięcie w każdej z nich nawet do 80 końcówek uczniowskich obsługiwanych przez jeden serwer! Tak więc teraz w szkołach tych możliwe jest uruchomienie np. 16-stanowiskowej pracowni za 8000 złotych lub 24-stanowiskowej pracowni za kwotę 12000 złotych (pomijam oczywiście koszty okablowania), co bez modelu terminalowego byłoby trudne do realizacji.

Czy te serwery zakupiono już z preinstalowanym GNU/Linuksem, czy był to „goły” sprzęt?

Maciej Bąk: Goły sprzęt, jako że nie mogliśmy się powstrzymać od przyjemności samodzielnej jego instalacji ;-). A na poważnie: własnoręcznie instalując system, chcieliśmy po drodze przetestować kilka wariantów i możliwości oraz odpowiedzieć sobie na parę wątpliwości, co, jak myślę, w pełni nam się udało.

Co sprawiło, że urząd zdecydował się wykorzystać Ubuntu, a nie na OpenSUSE (z KDE)? Wspominał Pan też o personalizacji dystrybucji pod potrzeby placówek. Jak teraz wygląda sytuacja z oprogramowaniem? W jaki sposób matematycy i nauczyciele języków obcych wykorzystują Ubuntu? Czy nadal uważa Pan, że aplikacje typu Corel można „emulować” pod WINE lub wirtualizować?

Maciej Bąk: Wiem, że zaawansowani użytkownicy Linuksa przyjmą to z lekkim uśmiechem (bo i oni, i my mamy świadomość istnienia znacznie lżejszych dystrybucji), ale tandem Ubuntu/GNOME sprawuje się na naszych serwerach sprawniej od pary OpenSUSE/KDE. Nie bez znaczenia jest również fakt, że Ubuntu jest obecnie najpopularniejszą dystrybucją linuksową, z bardzo dobrym wsparciem sprzętu i – co ważniejsze – większą społecznością, generującą zdecydowanie więcej dostępnej w internecie dokumentacji. A pamiętajmy, że jednym z założeń wdrożenia jest wyposażenie uczniów w możliwość uruchamiania w domu tego samego systemu i tych samych aplikacji, co w szkole. Logicznym więc wydaje się, że uczeń powinien zacząć swoją linuksową przygodę od dystrybucji, która nie tylko gwarantuje stabilny i szybki rozwój, największą bazę aplikacji (zaplecze Debiana), ale także mnóstwo stron i forów, na których będzie mógł znaleźć rozwiązanie swoich problemów.

Personalizacja dystrybucji w naszym przypadku sprowadza się głównie do odpowiedniego doboru aplikacji: innej dla klas 1-3 czy 4-6 szkoły podstawowej, innej dla gimnazjum, jeszcze innej dla liceum czy na przykład technikum profilowanego. W każdym typie szkół podstawowy zestaw aplikacji jest podobny (przeglądarki, pakiet biurowy, narzędzia systemowe), ale oczywiście przydatność TuxPainta w liceum, a Stellarium czy Freepascala w podstawówce jest wątpliwa, więc ich tam po prostu nie instalujemy.

Jeśli chodzi o wykorzystanie systemu GNU/Linux przez poszczególnych przedmiotowców, to akurat matematycy mają najmniejszy problem i najmniej powodu do narzekań. Wielość ciekawych i przydatnych w warunkach szkolnych linuksowych aplikacji, że wymienię choćby TuxMath, KAlgebra, KBruch, Kig, KMplot czy wielosystemową GeoGebrę, sprawia, że nauczyciel – o ile oczywiście chce – na pewno znajdzie coś, co może wykorzystać w nauczaniu. Trochę gorzej jest z nauczaniem języków (no może poza angielskim, gdzie sam internet dostarcza już przecież sporych możliwości), bo większość dołączanych do podręczników płytek wspomagających multimedialnie językową edukację oczywiście tradycyjnie nie uwzględnia platformy innej niż dominująca. Na szczęście spora część tych programów daje się uruchomić pod WINE, w części można uzyskać dostęp via HTTP lub bezpośrednio do zawartości multimedialnej. Nie ukrywam również, że zalecamy przedmiotowcom uwzględnianie takich podręczników i takich programów, które dostrzegają inne platformy systemowe.

Konkretne zastosowania opensourcowych, linuksowych narzędzi, to już raczej pole popisu dla poszczególnych nauczycieli, a nie dla urzędu miejskiego, ale aby ułatwić pedagogom wybór, zorganizowaliśmy właśnie cykl szkoleń, a także nawiązaliśmy na przykład ściślejszą współpracę z metodykami. Jeden z nich zresztą sam jeszcze jesienią ubiegłego roku zaproponował nam współpracę w doborze aplikacji i przedstawieniu nauczycielom nowego systemu, czego wynikiem było specjalne szkolenie dla matematyków, któremu wysoką ocenę wystawił obecny na nim przedstawiciel kuratorium. A to dopiero początek, od września takie podejście będzie z całą konsekwencją kontynuowane, bo mamy świadomość, że to głównie od nauczycieli zależeć będzie sukces bądź porażka migracji.

Tematu wirtualizacji Corela proponuję w ogóle dogłębniej nie rozważać, gdyż… nie potrafię sobie przypomnieć, czy w którejkolwiek szkole go spotkałem. Zresztą, po co miał, by tam być? :)

No dobrze, a jak wyglądały szkolenia pedagogów? Przyznam szczerze, że dla mnie to brzmi jak abstrakcja. Co jest trudnego w Ubuntu, że trzeba przeszkalać pracowników? Myślę, że każdy człowiek stawiający na samorozwój już po paru dniach użytkowania systemu będzie wiedział wszystko, co jest mu potrzebne do pracy. Gdy szkoły kupowały Macintoshe za pieniądze z EFS-u, nie było mowy o szkoleniach z obsługi z MacOS X. Czy ta migracja wpłynęła jakoś na system nauczania, np. go spowolniła?

Maciej Bąk: Zacznę od końca pytania: nie, absolutnie nie spowolniła nauczania choćby z tego powodu, że wszystkie szkolenia i instalacje odbywały się po godzinach pracy szkół. Nauczyciele podzielili się na trzy grupy, z których dwie (tzw. poniedziałkowa i czwartkowa) zajęcia miały raz w tygodniu (od października do maja od 16 do 18), trzecia zaś w jedną sobotę w miesiącu (od października do czerwca w godzinach od 9-13). Dla każdej z tych grup realizowane było 60-godzinne szkolenie (grupa sobotnia miała po prostu więcej do przerobienia samodzielnie) obejmujące m.in.: podstawy użytkowania systemu GNU/Linux z głównym naciskiem na różnice występujące między „pingwinkiem” a „oknami” (struktura plików i katalogów, uprawnienia, instalacja i zarządzanie aplikacjami, ale także konfiguracja środowiska pracy), podstawy administrowania (grupy, kontrola użytkowników), aplikacje wchodzące w skład pakietu biurowego OpenOffice.org, przeglądarki, multimedia, itd. Głównie jednak chcieliśmy pokazać, że Linux nadaje się do normalnego domowego użytku (aplikacje biurowe, poczta, komunikatory, przeglądanie internetu, multimedia), ale także do nauczania. Co warte podkreślenia, w tej materii oni czegoś się uczyli, ale także i szkolący sporo zyskali, poznając nauczycielskie oczekiwania. To z pewnością zaprocentuje w przyszłości.

A jak na zmianę zareagowały same dzieci?

Maciej Bąk: Myślę, że najlepszą odpowiedzią będzie zdanie wypowiedziane przez nauczycielkę uczącą w klasach 4-6 w szkole podstawowej, której pracownię odwiedziliśmy po dwóch tygodniach od testowej instalacji Ubuntu na jednym z 10 komputerów tej pracowni. Ta wskazując na to linuksowe stanowisko i kłębiący się wokół wianuszek uczniów powiedziała: „Panie Maćku, tak jest cały czas. Wszyscy chcą pracować na tym stanowisku!”.

Pewnie, że założyć trzeba, że dla nich była to nowość i że wszystko, co nowe wzbudza spore zainteresowanie, ale… pamiętajmy, że z Linuksem w jaworznickich pracowniach mamy do czynienia nie od wczoraj i zawsze podkreślam, że to właśnie uczniowie najsprawniej radzą sobie z przesiadką na inny system operacyjny.

Prezydent Paweł Silbert w wywiadzie dla portalu jaw.pl powiedział, że nie przewiduje żadnej porażki, a migracja na Linuksa jest innowacyjną decyzją, którą za niedługo podejmą także inne samorządy. Może orientuje się Pan, czy w związku z tym, planowane są jakieś perswazyjne działania wobec CKE? Migracja obejmuje także szkoły średnie, a co najmniej od 2005 roku słychać narzekania maturzystów na archaiczność decyzji Komisji Egzaminacyjnej. Stanowiska z Linuksem w stosunku do tych z Windows są znacznie ograniczone, a liczba dostępnego oprogramowania jest po prostu uboższa.

Maciej Bąk: Przyznam, że na starcie programu takich działań w ogóle nie zakładaliśmy, koncentrując się wyłącznie na naszym lokalnym podwórku. Z mojego prywatnego punktu widzenia niewiele się w tej materii przez ten rok zmieniło, a wręcz przeciwnie: wszyscy zaangażowani w migrację mają jeszcze większą świadomość tego, że zarówno sprzyjający nam, jak i krytycy naszych poczynań bacznie obserwują, czy projekt „Linux w szkole” odniesie ostatecznie sukces, czy też nie. I ta świadomość raczej mobilizuje nas do wykonania naszej części pracy najlepiej, jak się da, tak by szkoły i samorządy z całego kraju, które sygnalizowały przez ten rok zainteresowanie naszymi działaniami, mogły w przyszłości z nich czerpać.

Z drugiej strony rysuje się chyba możliwość nawiązania szerszej koalicji ludzi prywatnych, organizacji pozarządowych, a nawet firm, która troszkę mocniej naciśnie na różne decydenckie struktury, uświadamiając im, że świat nie stoi w miejscu i że takie pojęcia, jak otwarte standardy, interoperacyjność, wspieranie Open Source to nawet niektórzy w Europie powpisywali w rozmaite strategie, a wykorzystanie Linuksa w edukacji od lat z dobrym skutkiem praktykują znacznie bogatsze od nas kraje.

Dziękuję za rozmowę.

Bernadeta Halusiak (nauczycielka informatyki), Leonard Brzeziński (dyrektor SP nr 5), Paweł Silbert (prezydent Jaworzna), Marcin Marzyński (naczelnik Biura Promocji i Informacji UM Jaworzno)

Dzieci uczące się z programem edukacyjnym GCompris
Komentarze (RSS)
Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.

26 komentarzy

  1. zuch182 30 czerwca 2010 o godz. 0:05 #

    Fajnie tą wygląda. Chciałbym żeby w moim regionie szkoła zaczeła 'popularyzować' wolne oprogramowanie :)

  2. centyl 30 czerwca 2010 o godz. 18:38 #

    Fajna inicjatywa. Naprawdę warto uczyć dzieci korzystania z Linuksa w szkole, by w końcu ludzie zrozumieli, że jest on ładniejszy, szybszy i bezpieczniejszy od Windowsa i wcale nie taki trudny w obsłudze. W mojej szkole na wszystkich komputerach jest Debian + Windows Vista, ale jest to szkoła z profilami głównie infomatycznymi. Praktycznie w każdej klasie jest parę osób korzystających z Linuksa również w domu(znam ludzi używających Ubuntu, Fedory, openSUSE, Debiana a często nawet Gentoo :))

  3. nemeczek 30 czerwca 2010 o godz. 19:07 #

    Byloby swietnie, gdyby projekt z Jaworzna zostal szczegolowo udokumentowany, tak by pasjonaci z Polski mogli robic u siebie male wdrozenia. Gdyby dokumentacja dotyczaca uzycia konkretnego sprzetu, konkretnych programow, konfiguracji a nawet kosztu i producenta lawek dostosowanych do cienkich klientow byla ogolnie dostepna i aktualizowana.

  4. siamer 30 czerwca 2010 o godz. 19:10 #

    Ciekawy artykul ale szkoda ze wszyscy stawiaja na ubuntu jako system dla poczatkujacego uzytkownika, zaliczam tutaj takze mlode osoby uczace sie w szkole i korzystajce z tego systemu. Moim zdaniem jest kilka innych bardziej "user friendly" dystrybucji. Albo powinno cos powstać specjalnie dla Polskich szkół… Nie mowie o typowej "edu" dystrybucji ale o czym userfriendly + openffice + gimp + oczywiscie GNOME (zreszta to kwestia gustu)… moim zdaniem stworzyc cos takiego nie jest ciezko a efekty mogly by byc ciekawe o ile ktos zaczalby z tego korzystac… Sam jestem developerem PCLinuxOS, a takze tworze dystrybucje ZEN-mini, stad moja ciekawosc nad takim projektem…

    • spawn666 1 lipca 2010 o godz. 10:42 #

      Tu nie tyle chodzi o user friendly a o support w sieci. Nie am co ukrywać, Ubuntu ma bardzo mocno rozbudowany support.

      • energizer 3 lipca 2010 o godz. 15:37 #

        No tak support w sieci ma. Ale przykładowo taka Mandriva moim zdaniem dużo bardziej nadaje się dla początkującego użytkownika. Mandriva posiada bardzo wygodne narzędzie do zarządzania oprogramowaniem oraz tuzin graficznych narzędzi konfiguracyjnych. PCLOS zresztą też chociaż osobiście według mnie np. Synaptic nie jest tak przyjazny jak Rpmdrake. Szkoda, że to właśnie Ubuntu stało się takie popularne choć nie ma takich fajnych rzeczy jak wyżej wymienione przeze mnie dystrybucje.

        • tronix 4 lipca 2010 o godz. 4:06 #

          Nie żebym był fanem Ubuntu (wolę OpenSUSE), ale w Ubuntu też jest bardzo wygodne i przejrzyste narzędzie do instalacji oprogramowania – centrum oprogramowania. A co do narzędzi konfiguracyjnych – to ma być system do nauki obsługi komputera, nie doświadczonych użytkowników. Jak już ktoś załapie o co chodzi w tych Linuksach, to sam sobie wybierze dystrybucję dla siebie. Nie każdy potrzebuje tego tuzina graficznych konfiguratorów (w Ubuntu jest ich mało?). Ubuntu stało się popularne dlatego, że stoi za nim MARKETING, może nie taki, jaki ma Apple, czy Microsoft, ale jakiś ma. Poza tym zostało napisane w tekście, że Ubuntu wygrało przede wszystkim dzięki ogromnej społeczności i dobremu wsparciu. PCLinuxOS ma małą społeczność, a Mandriva ledwie wiąże koniec z końcem (choć podobno znaleźli już inwestora).

          Jesteście dziwni Zrobiliście teraz nagonkę na Ubuntu, tylko dlatego, że jest najpopularniejszą dystrybucją. Gdyby nagle zapanowała moda na PCLinuxOS, czy jakąkolwiek inną dystrybucję, to pewnie byście psioczyli na nią. Ubuntu jest dobrą dystrybucją i przyciąga sporo nowych użytkowników, którzy nagle słyszą, że jest złe. A dlaczego jest złe? Bo jest najpopularniejsze. Żałosne.

        • trustnoone 5 lipca 2010 o godz. 0:59 #

          Rozpoczynałem swoją przygodę z Linuksem od Ubuntu i bardzo sobie to chwalę. Po jakimś roku przeszedłem na Debiana i tak mi już zostało.

          Moim zdaniem ważne jest, aby pokazywać alternatywę dla bardziej znanych i płatnych OSów.

        • iria 6 lipca 2010 o godz. 15:13 #

          @tronix

          Żałosne, to jest to, że ta niby najbardziej popularna dystrybucja nie ma prawie żadnego wkładu w rozwój GNU/Linuksów. Jedyne co przyciąga, to "mięso", którym trzeba się zająć, bo maksymalnie co potrafi to zmienić tapetę. Dobrze, że to zaczyna być dostrzegane i taki np. Mint będzie bazował na czystym Debianie. Tak jak sam mówisz zdecydował marketing i grupa "dzieci buntu" na forach.

          @trustnoone

          Kurka… myślałem, że tu chodzi o wolność oprogramowania, a nie o cenę…

        • szmergiell 7 lipca 2010 o godz. 12:13 #

          @iria

          Marudzisz. Kilka lat temu (okolice 2005-2006) też byłem "mięsem", bo zaczynałem od Ubuntu. Jakieś 2 lata temu przesiadłem się na Debiana, bo bardziej mi się podoba ten system i podobnie jak trustnoone — przy nim pozostałem.

          Gdyby nie Ubuntu, to pewnie w ogóle nie zacząłbym przygody z Linuksem, bo to właśnie ten system jako pierwszy wydał mi się przyjazny. Co z tego, że znajomy pokazał mi Slaka, skoro była tam tylko konsola (służył jako terminal) i niewiele więcej?

          To ja już wolę być karmą dla innych, ale korzystać z systemu, w którym są okienka i mogę sobie wyklikać. To tak jak z samochodem — wsiadasz i ma jechać. Mnie osobiście nie interesuje to, co jest pod maską, tylko to, czy dojadę samochodem na miejsce.

        • trustnoone 7 lipca 2010 o godz. 12:15 #

          @trustnoone

          Kurka… myślałem, że tu chodzi o wolność oprogramowania, a nie o cenę…

          Nie wiem jak w Twoim przypadku, ale ja uczyłem się bo mnie to interesowało, a czy to było wolne czy nie wolne to mi to zwisało. Nie chodziło mi też o to, czy było płatne czy nie, bo w sieci można znaleźć wszystko. Nie jestem ideologiem i uważam, że robić należy to co się lubi, lub z czego ma się kasę.

        • iria 7 lipca 2010 o godz. 15:23 #

          @szmergiell

          Jakby znajomy ci pokazał Slacka z zainstalowanym XFCE, albo właśnie Debiana?

          W tamtych czasach, czym było Ubuntu jak nie właśnie tylko przekompilowanym Debianem, z pokaźną ilością niewolnego firmwearu i ładniejsza tapetką? Resztę zrobił marketing, bo jak sam przyznajesz "wydał Ci się przyjaźniejszy". Ponieważ jeśli uważasz domyślne zainstalowanie kodeków i sterowników za szczyt "userfriendly", to w tamtych czasach XP powinien być najtrudniejszym systemem. Czy Canonical stara się poprawić tę sytuację współpracując przy jądrze tworząc wolne odpowiedniki sterowników? Od 2004-2008 roku, jak sprawdzałem, wysłali jedna łatkę do deweloperów jądra… To jest firma która zrewolucjonizowała Linuksa? Nawet upadająca Mandriva tworzyła łatki do kernela, w imię rozwoju wszystkich dystrybucji. Projekty Canonical to głownie niewypały – przejęty po Novellu AppArmor, który przez deweloperów jądra jest za każdym razem odrzucany – http://www.heise-online.pl/newsticker/news/item/K… czy może Upstart, który nie jest wprowadzany do innych dystrybucji, bo jest pisany "na kolanie"? Pamiętasz stan PulseAudio w 9.10? Masz przyczynę – http://0pointer.de/blog/projects/pa-in-ubuntu.htm… . Cała wina poszła na PA miast na błędna implementację w Ubuntu. Raporty zgłaszane deweloperom jądra są często ignorowane z powodu jądra w Ubuntu, które jest połatane backportami z innych wersji. Właśnie na to narzeka większość deweloperów, że Ubuntu zamiast wydać program w wersji n, wydaje program w wersji n-1, ale z backportowanymi zmianami z wersji n. Takie postępowanie działa przy łatkach bezpieczeństwa, a nie przy dodawaniu nowych funkcji. Rozumiem, że użytkownik, chce tylko dojechać na miejsce, ale linuksowa społeczność opierałą się kiedyś na ogólnym rozwoju, ale widać przyszły czasy, że trzeba się skupić nad jedna dystrybucją i ją "wylansować"… Tylko dlaczego tą dystrybucją została ta która najmniej wnosi?

          @trustnoone

          Skoro nie chodziło czy płatne czy nie, to czemu napisałeś, że to alternatywa dla płatnych OSów? :>

          Zwisa Ci powiadasz, jak miło, że doceniasz czyjąś pracę. Ale masz rację Tobie się należy. ;)

      • zuch182 20 lipca 2010 o godz. 23:27 #

        @ tronix

        PCLinuxOS jest mniej popularny jednak nie uważam aby miał mały support. Użytkownicy na forum tej dystrybucji służą pomocą.

        PCLOS był moją ulubionym distro ale w wersji 2007 PL, później w 2009 karta dźwiękowa mi nie działała i kilka innych problemów, ale 2007 był ekstra, wszystko działało i moim zdaniem lepsze od ubuntu z tamtego roku.

        Dodam też, że jak zadałem pytanie na forum ubuntu i PCLOS to czekałem na odpowiedź tyle samo czasu ;)

        Każda dystrybucja może być "user-friendly" jeżeli ten kto ją zarządza, zna się na niej i odpowiednio ją dopieści :) pozdrawiam

  5. mikolajs 7 lipca 2010 o godz. 15:46 #

    I oczywiście wojny o dystrybucje :)

    Większy problem niż dystrybucja to wybór GNOME czy KDE. Większość rzeczy które robi uczeń to obsługa programów takich jak OpenOffice, Gimp itd. W systemie raczej dużo nie zmienia. Musi tylko wiedzieć jak zarządzać swoim systemem plików i gdzie odpalić programy. Sam wdrożyłem na pracowni w swojej szkole Ubuntu, bo go znam i jest mi łatwiej. Suse zupełnie odpada, sam już trzy razy próbowałem go u siebie i zawsze była porażka :(

    Przydałoby się wsparcie ministerstwa. Można by przygotować dystrybucje do instalacji na pracowniach z gotowymi programami i przede wszystkim z możliwością tworzenia kont w kontrolerze domeny. U mnie na pracowni model serwer terminal jest bez sensu. Mam takiej samej jakości (dobre) komputery. Sam proces instalacji serwer-terminal jest nieźle opisany w internecie. Nie można za to znaleźć sensownego opisu jak zrobić kontroler domeny na linuksie, aby wyglądał podobnie do sbs2003, ale wykorzystywał klientów na linuksie. W tej chwili uczniowie aby zalogować się na swoje konta muszą usiąść przy określonym komputerze :( Na szczęście nigdy nie widzieli SBS2003 i dlatego nie narzekają ;)

    • Czarosław 14 lipca 2010 o godz. 23:21 #

      A NIS i montowanie katalogów domowych przez NFS nie da rady?

      W firmie której pracowałem się to sprawdzało, problemem było jak ktoś się logował jednocześnie na 2 komputerach.

      • mikolajs 29 lipca 2010 o godz. 1:02 #

        Dzięki za informację! To jest to czego szukałem, wygląda obiecująco. Jeszcze raz dziękuję!

  6. panel 12 lipca 2010 o godz. 23:37 #

    Od lat używam Ubuntu i nie zamierzam zmieniać dystrybucji – za dużo się nazbierało w moim systemie żeby zaczynać od nowa. Za czasów Windowsa przydarzała mi się okresowo (5-7msc.) katastrofa i wtedy łatwiej było o zmiany. Ale Ubuntu działa i działa…

    Testowałem również inne dystrybucje i systemy na laptopach i to co przemawia najbardziej za Ubuntu to to, że od razu działa mi 100% mojego sprzętu bez dodatkowych konfiguracji.

  7. hbr 20 lipca 2010 o godz. 15:39 #

    Wiecie co jeszcze przyciąga do Ubuntu? (w jakimś tam stopniu)

    Płyty. Kilka razy zdarzyło mi się widzieć różnicę w reakcji userów.

    CD/DVD podpisane markerem – "ale ja nie chcę tutaj pirackiego oprogramowania, ja nie wiem co to jest, skąd pan to ściągnął i czy nie ma wirusów, nie chcę".

    A ładnie wydaną płytkę *buntu można wyjąć z równie ładnego kartonowego pudełka, włożyć z uśmiechem do napędu, a po instalacji schować do pudełka i podać właścicielowi maszyny, mówiąc "proszę, oto oryginalna płyta, proszę ją schować w bezpieczne miejsce, w razie coś by było nie tak z Pani/Pana nowym systemem".

    Takie rzeczy są ważne dla użytkowników, nie wkład Novella w rozwój jądra…

  8. Mr. Boo 24 lipca 2010 o godz. 19:29 #

    Wie jak dokładnie jak jest zrobione są terminale. Tzn serwer, stacje robocze.

    Chciał bym wprowadzić takie same rozwiązanie jak w Jaworznie z wykorzystaniem mocnego serwera.

    Nie wiem jakie dokładnie są zainstalowane na serwerze programy i usługi oraz na stacja roboczych, które pełnią role terminali.

    Gdzie mogę przeczytać od strony technicznej wprowadzone w Jaworznie.

    Pozdrawiam

  9. Hydra 6 sierpnia 2010 o godz. 19:50 #

    ja to widze inaczej, ubuntu jest poligonem testowym debiana, prawda?

    debianowcy dostaja tysiace uzytkownikow, ktory betatestuja paczki, wiedza czego trzeba i u siebie moga stabilne wrzucac, miedzy etchem a lennym jaka byla odleglosc czasowa? wieksza niz lennym a squeezem

  10. Galahad 15 sierpnia 2010 o godz. 21:32 #

    Tylko siamer ma rację. Nim sam zdecydowałem się na distro Linuksa długo czytałem na temat tego systemu,przeglądałem fora , czytałem opinie.

    Użytkowanie zacząłem od testowania polskich dystrybucji tj Auroxa Kateos dopiero później zacząłem interesować się innymi dystrybucjami jak dowiedziałem się na czym bazują Nasze Linuksy.

    Oryginalnego Ubuntu nigdy dłużej niż kilka dni nie miałem na dysku; zawsze wokalem remixy obecnie pierwszy raz mam coś co ma w nazwie Ubuntu jest to nasz remix karmelkowy.

    Wdrażanie specjalnego szkolnego remixu czy tez distro samodzielnego nie było by najgorszym pomysłem.

    Moim zdaniem uczeń nie powinien logować się na fora i zadawać pytania(to na pewno dzieci zniechęci) ale mieć dostępne dydaktycznie odpicowane pomoce w postaci dokumentacji, tutoriali i może nawet forum odpowiadającemu poziomowi kilkulatków.

  11. Olgierd 14 września 2010 o godz. 20:06 #

    Ja jestem z Jaworzna i u mnie w szkole mam Linuksa, nauczycielki są wogule zdziwione że umie się Ubuntu posługiwać.

  12. cyc997 19 listopada 2010 o godz. 14:25 #

    Ja też używam Ubuntu, chociaż zaczynałem od Fedory, potem openSuse i w końcu ubuntu, a rodzicom zainstalowałem minta bo jest bardziej podobny do xp. Wiecie dlaczego używam Ubuntu – bo działa! Distro, które wnoszą coś w budowe systemu może i postępują poprawnie i można je za to pochwalić, ale co mi z tego skoro nie działają poprawnie po postawieniu. Ja jestem w stanie zapłacić nawet za Linuxa jak będzie wszystko działać tak jak trzeba, a w Ubuntu mam to na starcie i pare dodatkowych usług oraz kodeki. Moim zdaniem ślepe brnięcie w filozofii openSource jest po prostu głupie, bo powiedzcie mi ile można pracować za darmo?! Gdyby Linux po prostu działał tak jak trzeba, a żeby tak było są potrzebne pieniądze dla programistów i był dostępny przy zakupie maszyny i sprzedawca mówiłby cena komp. + x cena windows lub cena komp. + 1/3 ceny windows i ma pan/pani to samo, a nawet taniej bo nie martwi się pani o wirusy i nie ma konieczności reinstalacji systemu co pół roku do roku to myślicie co by ludzie wybierali? Wasze distra pewnie i są dobre ale co z tego skoro muszę się na nich męczyć żeby w laptopie działało mi wujście optycznie i analogowe do dźwięku surround, mimo że producent udostępnia natywne stery pod pingwina, problemy z działaniem wbudowanego mikrofonu, kamery, skype, czytnika kart pamięci, i paru innych rzeczy. A na Ubuntu, na które tak psioczycie to wszystko mi działa na starcie, ba działają nawet guziki i skróty multimedialne na klawiaturze laptopa, a one były projektowane pod windows i na żadnej innej dystrybucji to mi nie działało więc chyba już wiecie dlaczego akurat ubuntu jest tak popularne.

  13. Marvless 17 grudnia 2010 o godz. 12:44 #

    Witam wszystkich.

    Niestety pierwszą rzeczą jaką napiszę to to , że jest mi wstyd za tych wszystkich, którzy psioczą na systemy linuksowe (w tym przypadku Ubuntu) przykro patrzeć na znawców od siedmiu boleści, którzy nie są w stanie przełknąć, iż to nie "Ich" dystrybucja jest najpopularniejsza. "Dzieci Ubuntu" nie zbyt grzeczny zwrot wymyślony i powtarzany przez inne "dzieciaczki" i "fachmanów" niemających pojęcia o idei Open Source, ale za to kutywujących nasze narodowe przywary, głupotę i zawiść.

    Co do Jaworzna bardzo się cieszę iż sprawy "postępują", kibicuję temu pomysłowi oraz pomysłodawcom od początku. Przepełnia mnie duma, iż ktoś, gdzieś dał szansę młodemu pokoleniu poznać coś innego niż "okienka", grając na nosie tym wszystkim, którzy twierdzą, iż taka akcja nie ma prawa bytu.

    Pozdrawiam

(wymagane)
URI
Uwaga! Niektóre komentarze, m.in. te dodane przez niezalogowanych i nowych użytkowników, są ręcznie moderowane. Jeśli Twój komentarz nie ukaże się od razu, nie dodawaj go ponownie, tylko cierpliwie poczekaj na akceptację.

Literówki najlepiej zgłaszać jabberem: michuk@jakilinux.org lub kocio@jabber.org!

W komentarzach możesz używać prostych znaczników HTML. Przykłady:
  • Link: <a href="jaklinux.org">Linux dla każdego</a>,
  • Wytłuszczenie: <strong>tekst pogrubiony</strong>,
  • Kursywa: <em>tekst pochylony</em>,
  • Przekreślenie: <del>tekst przekreślony</del>,
  • Kod: <code>printf("blok kodu");</code>,
  • Cytat: <blockquote>cytat</blockquote>
Uwaga: jeśli dodasz nieznany znacznik, będzie on niewidoczny, gdyż system filtruje takie znaczniki.