OpenSolaris. Po co kolejny system na pulpit?

21 maja 2008, Maciej Płoński

Prawdopodobnie myślałeś, że masz ograniczony wybór jeśli chodzi o systemy operacyjne. Nic bardziej mylnego. Przedstawiamy OpenSolaris!

Autor: Bryan Richard

Nie był to zbyt dobry rok dla desktopów. Microsoft Windows Vista nie odniósł oczekiwanego sukcesu i Gartner oświadczył, że “Windows się rozpada”. W ostatnim miesiącu zarówno Red Hat, jak i Novell ogłosili, że nie planują w najbliższej przyszłości wprowadzenia na rynek nowego, rentownego komputera typu desktop. Trochę ponura wiadomość. A mimo to, na te nieprzyjazne wody, Sun wypuścił pierwsze formalne wydanie efektu prac Project Indiana - OpenSolaris 05.2008. W swoim oświadczeniu zapewniają, że “OpenSolaris jest systemem odpowiednim nie tylko dla komputerów typu desktop, ale również dla laptopów, serwerów i Data Center”. Zajmijmy się pierwszymi dwiema pozycjami.

Wczesne recenzje OpenSolarisa są w większości pozytywne, pomijając kilka problemów dotyczących pomocy technicznej dla podzespołów (który system nie ma takich problemów?), ale to naprawdę nie jest istotne. Największy problem w tym, że OpenSolaris to trzyletni projekt próbujący rozwiązać problem, którego już nie mamy. Nie potrzeba nam kolejnego systemu operacyjnego. Potrzeba narzędzi, które pomogą nam uniezależnić się od systemów oraz od firm, które je tworzą.

Cofnijmy się trochę. Przede wszystkim, systemy operacyjne dla desktopów mnie nudzą. We wszystkich są elementy, które mi się podobają, jak i te, które doprowadzają mnie do szału - ale nie przywiązuję do nich większej wagi. Systemy operacyjne to po prostu narzędzia i jeśli te narzędzia nie przeszkadzają mi w wykonywaniu mojej pracy, nie będę się nad nimi rozwodził. Ale nie wszyscy mają takie podejście do rzeczy. Znam osoby, które gdy widzą samochód, z rozmachem opowiadają o technice, mocy, opływowych liniach, etc. Ja natomiast widzę cztery koła i siedzenia. Tak, można w nieskończoność mówić o ZFS, nadzwyczajnie przejrzystych systemach bazodanowych, lecz - mnie to nie wzrusza. I tutaj OpenSolaris napotyka na problem, bo najprawdopodobniej ten system jest adresowany do osób mego pokroju, z techniką za pan brat, nie przejmujących się brakiem licencji, profesjonalnych użytkowników, nie polegających wyłącznie na specjalistycznych aplikacjach. Ale w dzisiejszych czasach, ze względu na wszystkie w/w kryteria nie czuję, że muszę wypróbować nowy system operacyjny. W końcu przeszliśmy do etapu, w którym nie potrzebujemy systemów operacyjnych. Podam wam przykład.

W zeszłym tygodniu w mój główny komputer uderzył piorun i obecnie służy on jako bardzo atrakcyjny odbój drzwiowy dopóki nie zaniosę go do naprawy. W międzyczasie używałem komputerów, które miałem pod ręką, w wyniku czego przeskakiwałem z jednego systemu operacyjnego na drugi. W ciągu ostatnich siedmiu dni korzystałem z Mac OS X, Microsoft Windows XP i Vista, Ubuntu i tak naprawdę straciłem jedynie 2 godziny pracy, przede wszystkim zmieniając hasła i odszukując klucze SSH. Jak to było możliwe? Ponieważ 90% aplikacji z których korzystam, oraz dane które wprowadzam, nie są powiązane z systemem operacyjnym. Działają z przeglądarki, są na zdalnie dostępnym serwerze czy gdzieś w bazie danych. I tak powinno być. Trzy lata temu nie było to możliwe. Sun wpadł na pomysł - wypuścili w tym tygodniu na rynek Java FX - ale większość to pozostałości z 2005 r.

Żeby udowodnić, jak archaiczne według mnie jest obecnie wydawanie OpenSolaris spójrzmy na inną firmę, Google, i na to, co oni wypuścili na rynek w roku 2005:

Wszystkie z wyżej wymienionych aplikacji zmieniły to, jak wykonuję swoją pracę, albo przynajmniej pozytywnie wpłynęły na moje podejście do rzeczy i poszerzyły moje możliwości w pracy przy komputerze.

I żadna z tych aplikacji nie miała nic wspólnego z systemem operacyjnym. To było trzy lata temu, a za kolejne trzy lata sformułowanie “system na desktop” będzie brzmiało bardzo staroświecko. W coraz większym stopniu, to wyzwolenie się od ograniczeń, przywiązania do miejsca czy systemu operacyjnego, brak uzależnienia od dostępu do jądra systemu komputerowego (od tego chcę się trzymać jak najdalej) - staje się moją definicją “wolności”.

Prawdę mówiąc, nigdy nie byłem pewien, że Sun wypuści OpenSolaris jako prawdziwy system operacyjny. Być może wygląda to jak nowe rozwiązanie dla IPS, ZFS, DTrace, SMF, i cokolwiek ciekawego Sun zrobił i lepiej żeby tego nie integrować w Linuksa. Ale być może coś pominąłem. Może świat potrzebuje więcej systemów operacyjnych na desktopy. Być może jesteś w całości zależny od systemu operacyjnego i Twój świat zginie bez specjalnych rozwiązań. Ja? Ja mam cztery kółka. I siedzenie. I jeśli miałbym powiedzieć, co ostatnio zobaczyłem, a co fundamentalnie zmieniło mój sposób myślenia o desktop owych systemach operacyjnych, był to Mac OS X w 1999 roku. Niecałe dziesięć lat temu.

Oryginalny artykuł: Sun Launches OpenSolaris on a Post-OS World autorstwa Brayan Richarda. Tłumaczył Maciej Płoński. Korekta: Thar.

Znalazłeś literówkę? Zgłoś ją używając formularza!

Wpisz wynik działania: pięć - 3:

Komentarze (RSS)

Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.

Liczba komentarzy: 53

zwiń wątek abc  21 maja 2008 o godz. 22:56 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: +32 [Pokaż komentarz]

Nie wiem…
Niby o OpenSolarisie, niby o systemach operacyjnych a tak naprawdę o niczym.
Ja tam swojej pracy nie widzę bez rozwiązań lokalnych - choćby ze względu na wygodę.

zwiń wątek hills  22 maja 2008 o godz. 13:12 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: +9 [Pokaż komentarz]

Spróbujmy się przyjrzeć tej wizji autora. Na ile mogę ją zrozumieć, nasze dane zostały już przeniesione do sieci i tam są przechowywane. Aplikacje, którymi tworzymy i edytujemy te dane też już tam są.

Po co więc tworzyć lokalny system z całym arsenałem aplikacji, skoro utworzone w nich dane musimy mozolnie przekopiowywać (eksportować) do aplikacji internetowych?

Lokalne systemy powinny być najwyraźniej w wizji autora jedynie terminalami, za pomocą których uzyskujemy dostęp do aplikacji i ich danych, ale terminale te nic więcej nie muszą potrafić. Jest to więc w istocie jakiś minimalistyczny system i przeglądarka internetowa.

Jeżeli prawidłowo odczytuje intencje autora, to uważam jego wizję za tyleż śmiałą, co kompletnie nie przystającą do realiów. Zdajemy sobie bowiem sprawę, że W3C pracuje dopiero nad XHTML2, który będzie już, miejmy nadzieję, zadowalającym sposobem opisu dokumentów. To samo z CSS3. Dzisiaj żadna przeglądarka nie potrafi nawet przenosić wyrazów i porządnie wyjustować tekstu. Jakoś typograficzna Sieci jest niska, czasami opłakana.

Ale to wszystko dotyczy dokumentów — nie aplikacji! Wymyślenie i standaryzacja opisu RIA (Rich Internet application) W3C określiło jako kilkukrotnie bardziej złożone. Krótko mówiąc, możemy sobie na to na razie pogwizdać.

Dzisiaj RIA to przerabianie dokumentu (formularza) HTML w aplikację za pomocą JavaScriptu i Flasha. To cokolwiek niezręczne i niewydolne rozwiązanie, bo mamy do czynienia z zupą technologiczną. Smacznego! :)

zwiń wątek michuk  22 maja 2008 o godz. 14:57 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: -2 [Pokaż komentarz]

Ale to nie HTML2 i CSS3 jest przyszłością aplikacji webowych, ale AIR, Silverlight i JavaFX. HTML+CSS+JS to tylko jedna z możliwości tworzenia webaplikacji przypominających aplikacje desktopowe.

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek Moarc  22 maja 2008 o godz. 15:05 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: +5 [Pokaż komentarz]

Nie “nie”, tylko “nie tylko”. A HTML2 już nikt nie używa.

 
zwiń wątek hills  22 maja 2008 o godz. 15:38 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: 0 [Pokaż komentarz]

Odniosłem się do teraźniejszości na wzór autora artykułu, nie do przyszłości. Jaki liczący się serwis internetowy korzysta z AIR, Silverlight lub JavaFX (wyłączając twórców tych zabawek)?

Skoro już o nich mowa, to muszę przypomnieć, że Sieć rozwinęła się dzięki standaryzacji. Wymienione technologie to niestety konkurujące ze sobą rozwiązania firm, na temat których (i w ogóle o RIA) W3C nie ma nic do powiedzenia, i długo nie będzie.

 
 
 
 
zwiń wątek http://galuszkak.openid.pl/  21 maja 2008 o godz. 22:59 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: +28 [Pokaż komentarz]

Pomimo wszystko proszę zauważyć, że korzystając z tych aplikacji uzależnia się pan od dostawcy usługi (w tym przypadku Google. A co jak Google zacznie używać informacji o pańskiej pracy w internecie pańskich zainteresowaniach itd przeciwko Panu?

System na komputerze zostawia jednak prostą i jasną sprawę. Mój system, moje miejsce pracy i jej wyników, i nikt poza mną nie ma do niego dostępu. No chyba że ktoś lubi aż tak google.

Widzi Pan samochód 4 siedzenia. Szkoda tylko że to samochód pożyczony i nie do końca należący do Pana.

Pozdrawiam

zwiń wątek kazio  22 maja 2008 o godz. 0:14 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: +12 [Pokaż komentarz]

tez tak uważam. Co to za wolność, jeśli działanie mojego komputera zależy od Google?

 
 
zwiń wątek kocio  21 maja 2008 o godz. 23:05 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: +11 [Pokaż komentarz]

Coś w tym jest. A ja jeszcze sądzę, że poza MS Windows i Mac OS X te pozostałe systemy operacyjne (głównie FLOSS) są do siebie w dużym stopniu podobne. Różnią się jądrami, konfiguratorami, ale zwykle mają te same środowiska graficzne, przeglądarki, pakiety biurowe itp. W związku z tym rzeczywiście poza jakimiś elementami zgodności (np. obsługa NTFS z liścia), ilości obsługiwanego sprzętu i dostępnych pakietów z aplikacjami nie robi mi zbyt wielkiej różnicy z czego bym korzystał.

Jednak uważam, że system operacyjny jednak ma znaczenie, bo zbytnie zaufanie do trzymania wszystkiego w sieci zostanie pewnie kiedyś nadwyrężone w spektakularny sposób. Dlatego po prostu, że robi się to masowo i bez głębszej świadomości co to oznacza dla naszych danych. Dopiero po tym tąpnięciu gotów jestem znów przysłuchiwać się dyskusji system operacyjny kontra globalny “system” sieciowy, bo na razie jest ona płaska i przypomina mecz do jednej bramki.

 
zwiń wątek dev  21 maja 2008 o godz. 23:23 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: +1 [Pokaż komentarz]

Moje projekty lezą w repo na serwerze gdziestam… prywatne zdaje sie w amsterdamie. Lokalnie mam kopie i tunele po ssh do baz danych na tymze serwerze.
W firmie korzystam z svn - projekty leza na serwerze firmowym.
Uzalezniene od systemu operacyjnego polega na wygodzie - mam fajnego klienta poczty pod reka, skonfigurowane rssy, eclipsa z ustawionymi repozytoriami i moge pracowac. Zmiana systemu to przede wszystkim zmiana nawykow i czasem poszukiwanie narzedzi ktore pozwola mi podobnie pracowac na innym systemie (sporo jest OS i dziala pod Windowsem).
Rozumiem podejscie autora ale jestem zdania ze swoboda pracy na wlasnym kompie i przy systemie skonfigurowanym pod siebie jest nie do przecenienia. No chyba ze ktos mi da szybkie lacze, dostepne w dowolnym miejscu globu (no dobra, we wmiare cywilizowanych) z GWARANCJĄ PRYWATNOSCI. A z tym ostatnim to chyba bedzie najtrudniej….

 
zwiń wątek Thar  21 maja 2008 o godz. 23:25 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: +21 [Pokaż komentarz]

Ech, i kolejny tekst w którym autor wieszczy rychły upadek desktopów i zwycięstwo różnych rozwiązań made by łebdwazero(tm). Osobiście nigdy nie przeniosę całości swojej domowej obróbki dokumentów itp. na jakiś “third party” serwis. Dokumenty są moje i powinny leżeć u mnie. Nie w jakiejś serwerowni. Może i jestem konserwa ;)

 
zwiń wątek Elwis  22 maja 2008 o godz. 0:10 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: +2 [Pokaż komentarz]

Nowy system operacyjny? Bzdury. Jak dla mnie (sic!)Windows i Linux dobrze zapełniają rynek, a *BSD jeszcze skutecznie wszystko dociska do 99%, więc nie wróżę słoneczku świetlanej przyszłości, zwłaszcza, że słyszałem, że owe stara się upodabniać do Linuksa. Tutaj potrzebne byłoby coś porządnego. Może kiedyś MINIX podła temu zadaniu, ale to raczej odległa przyszłość.

Co do aplikacji ponad systemem operacyjnym. Niektórzy lubią Javę, C#, Pythona i inne. Nie powiem pomysły na przenośność całkiem na poziomie. Ja jednak jestem tradycjonalistą i wolę POSIX, które świetnie się sprawdza, nie mówiąc o tym, że nie umiem dobrze pisać w językach wysokiego poziomu. Fakt, że POSIX dość skutecznie omija Windows, ale nie oszukujmy się, po paru minutach z tym systemem bym się chyba pochlastał, nie dlatego, że jest do dupy, ale dlatego, że jestem przyzwyczajony do mojego desktopu, który mogę sobie postawić na każdym systemie zgodnym z POSIX.

zwiń wątek lol  22 maja 2008 o godz. 1:56 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: +2 [Pokaż komentarz]

Jeśli chodzi o mnie, to cieszę się jak powstaje kolejny system, a zwłaszcza takiego gracza jak Sun. To że systemy się do siebie upodabniają (te desktopowe) - to też jest powód do radości - powstaje pewien standard - standard dzięki któremu, będziemy mogli “naprawdę” wybierać pomiędzy producentem czy dostawcą - większe grono graczy na rynku, to większa konkurencja i większe szanse, że systemy będą lepsze (bezpieczniejsze), a także przede wszystkim, że będą obsługiwać aplikacje wszelkich producentów (bo firmie wydającej system będzie na tym zależało).

Już teraz mamy przenośne aplikacje napisane w javie, przenośny kod aplikacji napisanych w qt, przenośne aplikacje napisane w standardzie (x)html….
- Standard, uniwersalność i żywa konkurencja, to moim zdaniem podstawa do rozwoju

PS.
Sam używam w domu systemu opartego na posix i bardzo się do niego przyzwyczaiłem - jest wygodny, bo ma wygodne i użyteczne narzędzia (graficzne i tekstowe)

 
zwiń wątek hadron  22 maja 2008 o godz. 8:43 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: 0 [Pokaż komentarz]

Nie wróżysz? Przykro mi to mówić ale nie masz racji. Linux i Windows faktycznie zapełniają rynek, ale rynek użytkowników którzy chcą się pobawić, pograć etc. Wybacz ale dla mnie to Linux to też zabawa. Dla mnie Linux to była przede wszystkim filozofia, która niestety w dobie Ubuntu bardzo straciła o ile w ogólę się nie zatraciła.

Oczywiści chwała za to że jest alternatywa dla Windows, ale czy Linux jest lekiem na wszystko? Osobiści preferuje *BSD. Bardzo chwalę sobie zarówno Free- jak i NetBSD, a OpenSolaris/Solaris/OpenSolaris 200805 to jest inna liga, inne narzędzia, inni odbiorcy końcowi. Przy czym OpenSolaris (Indiana) chce łączyć niejako Linuks z Solarisem, co z tego wyjdzie, zobaczymy.

A tak już całkiem btw. czy zna ktoś choć jedna dystrybucję Linuksa gdzie przy 3-4 klikach myszką, wpisaniu hasła roota oraz usera mamy zainstalowane kompletne środowisko z masą programów (Netbeans, Sun Studio, Web Stack, Glade, *Office, Gnome etc…)? Polecam OpenSolaris Nevada. :) ZFS i DTrace nie mają równych.

zwiń wątek hills  22 maja 2008 o godz. 12:28 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: +1 [Pokaż komentarz]

Dla mnie Linux to była przede wszystkim filozofia, która niestety w dobie Ubuntu bardzo straciła o ile w ogólę się nie zatraciła.

Proszę o rozwinięcie tej myśli.

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek hadron  22 maja 2008 o godz. 14:01 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: +1 [Pokaż komentarz]

Proszę o rozwinięcie tej myśli.

Oczywiście. Linux jako taki, pomijając fakt że głównie chodzi o jądro systemu, ale kojarzy mi się z takimi dystrybucjami jak Slackware, Gentoo, PLD a tym samym z użytkownikami świadomymi, wymagającymi oraz wiedzących czego i jak chcą.

Ubuntu natomiast to jedynie alternatywa dla Windows, wszystko możesz niemal wyklikać, instalujesz, działa i masz. Możesz korzystać. Broń boże proszę mnie źle nie zrozumieć, nie mam nic przeciwko Ubuntu czy podobnym, uważam jednak iż wcześniej bardziej linuksiarzy zmuszano do myślenia, przez co wiecej się taki delikwent musiał nauczyć a w efekcie końcowym wychodziło mu to na dobre. Generalizując potrzebna była wiedza.

Fakt ten myślę, że obrazuję choćby ostatnie wydanie Fedory, dużo nowości, dużo ciekawostek ale większość nie tak dopracowana jakby tego można było sobie życzyć czy oczekiwać.

Na koniec jeszcze jedno i chyba najważniejsze tutaj. Każdy system to narzędzie do pracy. Oczywiście naprawiać można i młotkiem wszytsko tylko nie jestem pewien czy efekt końcowy byłby zadowalający. Każde narzędzie ma wady i zalety, nie ma i nie bedzie ideałów i cieszmy się że nie jesteśmy skazani na Windowsa :)

 
 
zwiń wątek Elwis  22 maja 2008 o godz. 12:58 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: +3 [Pokaż komentarz]

Nie neguję, że *BSD to fajna rzecz, i dlatego zaznaczyłem, że też ma jakiś swój udział w rynku, bo rzeczywiście niektórzyy wolą prawdziwe uniksy niż Linuksa, być może gdybym nie miał kłopotów ze sprzętem na FreeBSD bym go używał, ale nie oszukujmy się, to są szczątkowe ilości. Jeżeli potrafisz czytać dokumentację, to naprawdę można postawić na jądrze Linux sprawny i zawierający wszystko co potrzebne system. Jak chcesz, możesz też dopieścić system, co sprawia niemałą przyjemność. Dlatego nie wróżę przyszłości systemowi, który nie wniesie żadnej szczególnej innowacji. Solaris jakąś wprowadza, nie słyszałem jakoś…

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek hadron  22 maja 2008 o godz. 14:11 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: +1 [Pokaż komentarz]

Masz rację. Ani ja nie twierdze że linux jest do niczego, sam też używam, nie mniej jednak w konkretnym celu. FreeBSD czy NetBSD już w innym. Jak napisałem już wyżej to są narzędzia. Nie zgadzam sie i nie zgodzę się natomiast z jednym, że Linux jest w stanie zastąpić wszystko, bo nie jest to zgdone z prawdą. Wiele można inaczej, łatwiej, wydjaniej osiągnąć na *BSD czy Solaris aniżeli Linuksie. Oczywiście NetBSD nie dorówna linuksowi ze sterownikami etc, ale NetBSD uruchomisz na przysłowiowym czy też dosłownie na tosterze. Niekiedy jest decydujące :)

W Solarisie natomiast podoba mi się łatwa i logiczna nauka administracji systemem. Maja wiele bardzo ciekawych rozwiazań, następnie wirtualizacja, z czym FreeBSD ma ogormny porblem, ale na szczeście jest NetBSD.

Czy Indiana (OpenSolaris 2008) będzie rewolujcją? Śmiem wątpić, osobiście wyznaję zasadę jak działa to nie psuję. Chętniej bym widział aby w OpenSolaris/Solaris usprawniono pkgsrc bo sam IPS mnie nie podnieca. Natomiast na DTrace i ZFS to i linux ostrzy ząbki :)

 
zwiń wątek steelman  23 maja 2008 o godz. 0:15 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: 0 [Pokaż komentarz]

Prosiłbym o przybliżenie tematu cudowności ZFS i DTrace. Wiele słów zachwytu na temat tych narzędzi słyszałem, jednak nigdy nie padł choćby krótki przykład co można zrobić za pomocą ZFS na co nie pozwala LVM2.

 
zwiń wątek hadron  23 maja 2008 o godz. 0:28 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: +1 [Pokaż komentarz]

Prosiłbym o przybliżenie tematu cudowności ZFS i DTrace. Wiele słów zachwytu na temat tych narzędzi słyszałem, jednak nigdy nie padł choćby krótki przykład co można zrobić za pomocą ZFS na co nie pozwala LVM2

http://unixconsult.org/zfs_vs_lvm.html

Proszę bardzo. Jeżeli nawet specyfikacja Cie nie podnieca, bo są zbliżone, czy funkcjonalność mniej istotna to zwróć proszę uwagę na administrację. Jak już pisałem “śrubkę wkręcisz i młotkiem”. Dla mnie tworzenie pooli czy partycji jest zarówno szybsze jak i łatwiejsze przy ZFS, aczkolwiek widzę trochę podobieństw.

Poza tym nie chodzi tu o żadne flame war etc. Chyba nie chcesz zrozumieć jednej rzeczy. To są narzędzia. Uzywasz tego co jest dla CIEBIE najwygoniejsze, najłatwiejsze i najszybsze. EOT.

 
zwiń wątek steelman  26 maja 2008 o godz. 14:17 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: +1 [Pokaż komentarz]

Dopytuję bo z wielu stron słyszę o wyższości ZFS nad LVM+ulubiony_filesystem i że Linux dopiero będzie fajny jak będzie w nim ZFS. Pracując z LVM i nie mając czasu/parcia/możliwości osobistego przetestowania ZFS, opieram się jedynie na tych opiniach i dokumentach podobnych do wskazanego (trochę on “nieprawdziwny”, snapshoty można LVMem robić online). Te zaś skłaniają mnie raczej do stwierdzenia że “nareszcie Solaris się dorobił czegoś na kształt LVM” ;-)

No dobra kilka rzeczy ma więcej a kilka może się robi prościej. Ale są to rzeczy z gatunku raczej niesamowitych jak dla mnie np. migracja pomiędzy różnymi typami raidu. A co do uproszczenia narzędzi administracyjnych to ponieważ ja do LVMa dotykam się nimi raz na kwartał to nie wyobrażam sobie narzędzia, które obsłużyłbym bez podręcznika.

Póki co nie widzę potrzeby wydatkowania energii na przeniesienie ZFS na Linuksa.

 
zwiń wątek poldek  29 maja 2008 o godz. 10:03 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA:  [Pokaż komentarz]

@hadron
A w jakim celu używasz *BSD zamiast Linuksa? :> Poszukaj sobie testów wydajności w DNS, MySQL to może zmienisz zdanie (pod warunkiem, że te testy nie będą robione przez np. twórców FreeBSD, którzy chwalili się, że FreeBSD 7 jest szybszy w MySQL od Linuksa o 15% :D a jak się okazało nawet 2.6.22 jest szybszy od FreeBSD7). Ja nie widzę żadnego powodu, żeby używać *BSD czy Solarisa, bo nie mogą mi zaoferować nic więcej od tego co oferuje mi Linux. Jeśli brakuje mi czegoś w Linuksie to korzystam z Windowsa i według mnie tylko te systemy będą się liczyć. Ludzie nie opierajcie się na mitach tworzonych przez zakompleksionych twórców i użytkowników.

 
zwiń wątek trasz  30 maja 2008 o godz. 14:10 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: -1 [Pokaż komentarz]

@steelman: “Cos na ksztalt LVM” w Solarisie nazywa sie SVM i bylo dostepne ladnych pare lat przed pierwszym LVM-em w Linuksie. Tyle, ze to byl - well, wlasnie ten biedny, zle zaprojektowany w samej koncepcji, z “granicami warstw” nie tam, gdzie powinny byc, LVM. Nie da sie na nim zrobic snapshotow rownie szybkich i oszczednych co do miejsca, jak te w ZFS, o “promocji” snapshotow nie wspominajac. Nie da sie tez zrobic scruba bez sprawdzania wolnego miejsca. Dodanie lub usuniecie filesystemu nadal wymaga przydzielenia miejsca i jest ogolnie niewygodne. Poza tym, pomijajac juz kwestie szeroko pojetego rozmieszczania danych na dyskach, Linuksowe filesystemy nadal nie dorobily sie na przyklad sum kontrolnych, mozliwosci przechowywania istotnych rzeczy w paru kopiach czy nowych ACL-i.

@poldek: Developerom Linuksa tez wyszlo, ze FreeBSD 7.0 jest szybsze. Potem poprawili pare rzeczy i wyrownali. Od tego czasu we FreeBSD tez pare rzeczy poszlo do przodu. Jest jednak bardzo istotna roznica - 7.0 to oficjalny release, a oficjalne wersje Linuksa zwykle nadal trwaja przy 2.6.18, z calej masy powodow. I w zwiazku z tym w paru obciazeniach niezle wydajnosciowo za FreeBSD laguja. ;->

 
 
zwiń wątek szatox (ktoś)  23 maja 2008 o godz. 17:52 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: -2 [Pokaż komentarz]

” Dla mnie Linux to była przede wszystkim filozofia, która niestety w dobie Ubuntu bardzo straciła o ile w ogólę się nie zatraciła”

Nie wiem co masz do ubuntu, ale ja po tym śliznąłem się do debiana. Może za jakiś czas przejdę na inne distro

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
 
 
 
zwiń wątek vampire  22 maja 2008 o godz. 3:21 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: +4 [Pokaż komentarz]

Niezbyt rozumiem sens tego artykulu. Autor lubi aplikacje web. No i swietnie. Jeden lubi truskawki inny brzoskwinie. I mozna w nieskonczonosc sie nad tym rozwodzic tylko nie widze tego sensu. IMHO szkoda czasu na tlumaczenie, chociaz co do samego tlumaczenia naleza sie pochwaly dla tlumacza bo czyta sie to dosc dobrze.

Poza tym Solaris jako taki to nie jest nowy, trzyletni projekt tylko jest to system majacy jedna z najdluzszych historii jako system serwerowy. Od niedawna jego kod jest dostepny jako oprogramowanie otwartozrodlowe jako OpenSolaris ale nie jest to nowy produkt. Ma to oczywiscie swoje zalety jak i wady.

zwiń wątek szatox (ktoś)  23 maja 2008 o godz. 17:54 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: +1 [Pokaż komentarz]

Pozwolę sobie zacytować pewnego pana:
“Jeden lubi ogórki, drugi ogrodnika córki” XD

 
zwiń wątek trasz  30 maja 2008 o godz. 14:12 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: +1 [Pokaż komentarz]

@vampire: Nie dosc, ze jest otwarty, to jeszcze Wolny, z certyfikatem FSF.

 
 
zwiń wątek Wizard  22 maja 2008 o godz. 9:10 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: +5 [Pokaż komentarz]

Właściwie można ten artykuł streścić w jednym zdaniu: “Nie potrzebuję OpenSolarisa, bo mam Google cośtam”. Będąc równie stronniczym człowiekiem, mając skłonność do trollowania napisałbym: “potrzebuję OpenSolarisa, bo nie lubię Google cośtam”. Jest takie przysłowie, o gustach sie nie rozmawia.
Nawiązując do wypowiedzi vampire. Niezupełnie serwerowy. Przecież to Sun, IBM i HP skleciły CDE, które było standardem na desktopach uniksowych i było dołączane do AIXa HP-UXa i Solarisa też.

 
zwiń wątek Wojtek  22 maja 2008 o godz. 11:36 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: +2 [Pokaż komentarz]

ja tez sie nie zgodze z tym artykulem bo w zasadzie jest o niczym. rownie dobrze mozna bylo by go zatytuowac: linux, windows - czy potrzebne. to ze google uruchomilo takie sieciowe rozwiazania to dobrze=- jest to jakas alternatywa, ale to sie ni jak ma do wypuszczenia solarisa. ktorego jakas tam poprzednia wersje pewnie beta dostalemn za darmo poczta w pudelku na dvd o Suna, zainstalowalem zobaczylem gnoma i bylo fajnie. a czytaja tytula artykulu spodziewalem sie zueplnie innej tresci.

 
zwiń wątek Maciej Płoński  22 maja 2008 o godz. 11:50 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: 0 [Pokaż komentarz]

Szczerze? U mnie na dysku znajduje się bardzo mało danych. Wszelkie sprawy prywatne (jak zdjęcia rodzinne) są już dawno zgrane na DVD i czekają, aż ktoś je wyjmie z szafy i przejrzy. Jeśli coś jest mi potrzebne do pisania artykułu na bloga, po zgraniu na serwer usuwam materiały z dysku.
Być może tak jest tylko w moim “zawodzie” - być może nie-bloger potrzebuje dużo więcej programów i danych na localhost.
Przystosowanie mojego systemu po ostatniej reinstalacji polegało tylko na dostosowaniu motywów graficznych, zainstalowaniu komunikatora i kilku programów (przeglądarka, czytnik rss).
Nie uważam także, że zwykłe desktopy wkrótce upadną - sam też używam kilku programów z dysku. Jednak rozwój technologii i Web 2.0 spowodowały, że w sumie można korzystać z samej przeglądarki i zmiana systemu niewiele zmieni w naszej pracy.

zwiń wątek erwin  23 maja 2008 o godz. 12:05 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: -1 [Pokaż komentarz]

Co do ilości danych - pracuję przy obliczeniach numerycznych - trzymam na dysku pliki ASCII (!) przekraczające 4 GB.. Natomiast z google-zabawek nie korzystam i raczej nie zamierzam, z powodów wspominanych już wcześniej.

 
 
zwiń wątek Moro  22 maja 2008 o godz. 12:31 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: 0 [Pokaż komentarz]

Ja bym na twoim miejscu tak bardzo sie nie uzaleznial od google. Nie jest dobrze gdy jedna firma kontroluje zbyt duzo informacji o uzytkownikach. Ba wiecej nawet niz MS!

 
zwiń wątek ergte  22 maja 2008 o godz. 13:45 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: -2 [Pokaż komentarz]

gtalk dziala w windows

 
zwiń wątek Maciej Płoński  22 maja 2008 o godz. 13:50 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: +2 [Pokaż komentarz]

@Moro: Ja używam Linuksa, a więc MS nic o mnie nie wie. Myślę, że autor tego (prawdę mówiąc) felietonu chciał pokazać, że można zamieszczać swoją pracę na innym serwerze dzięki Web 2.0 i system operacyjny nie ma dużego znaczenia. Zresztą, zawsze sami możemy założyć własny serwer i odpowiednio go zaprogramować ;)

Oczywiście ja sam używam także lokalnych programów - komunikator, edytor tekstu itp. Jednak część mojej pracy jest w sieci - inaczej nie mógłbym pracować w “terenie” jeśli nie miałbym ze sobą komputera.

 
zwiń wątek Draqun  22 maja 2008 o godz. 14:43 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: 0 [Pokaż komentarz]

Ja jestem jakimś tam dzieciakiem co to od niedawna używa Linuxa(bo rok to krótko) i powiem, że po zapoznaniu się ze światem systemów operacyjnych jest ich wciąż za mało. Wszystkie Linuxy są do siebie bardzo podobne. Różnią się one jądrem, ilością obsługiwanego sprzętu, materiałami biurowymi czy środowiskiem graficznym. Mają one wiele plusów jednak sama sława produktu M$ powoduje niechęć ludzi do systemu z tej rodziny. Jeśli chodzi o BSD to 99% społeczności o tych systemach nawet nie słyszała. Potrzebne są nam różnorodne systemy, które nie uzależniają użytkownika od siebie. Chodzi mi o to, że np. Kolega A ma system z rodziny X i używa sobie np. Programu Z1 a Kolega B ma system z rodziny Z i też używa sobie programu Z1 chociaz ten ma całkiem inne jądro i jego budowa jest całkiem inna. Potrzebne są nam systemy które nie będą wprowadzać wielkiego chaosu. A może raczej spójrzmy inaczej. Jeśli ktoś uwarza, ze jednak systemów jest za dużo to chyba czas zmusić producentów programów, gier itp. aby ich produkty były tworzone na wszelkie systemy operacyjne. Wynik mamy w każdym bądź razie ten sam. Różnorakie systemy a jednak możemy popracować na tym samym programie. Ktoś z was powie pewno, że są programy zastępcze. No tak, ale nie spełniają one nie raz wymagań. MAm mnóstwo kolegów którzy korzystają z produktów Firmy Adobe. Chcieliby pracować na Linuxie jednak produkty te nie działają tam jak powinny tudzież nie działają wogóle. I tutaj powinny się pojawić systemy, które są inne niż produkt M$ a mimo wszystko zapewniają poprawne działanie danego programu.

Kurcze chyba odbiegłem za daleko od tematu więc skończe moją bezsensowną tyradę.

zwiń wątek Moarc  22 maja 2008 o godz. 15:08 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: 0 [Pokaż komentarz]

Jak Linuksy (distra Linuksa?) mogą się różnić jądrem?

zwiń wątek Draqun  23 maja 2008 o godz. 5:07 #