(Po)świąteczna recenzja openSUSE 11.1
15 stycznia 2009, smalu
Korzystając z tego, iż jakoś nie udzieliła mi się ta cała magia świąt (więc jeśli usłyszycie o nowej adaptacji powieści Dickensa w wersji z nolifem, możliwe że to mnie porwały te duchy, o_O) postanowiłem od razu po otrzymaniu płytki zabrać się za napisanie recenzję świeżutkiego i pachnącego jeszcze… niczym to nie pachnie, tylko pobrudziłem lekko płytę sprawdzając jej zapach. Ech. Wracając recenzji, mam zamiar zupełnie subiektywnie opisać nowego susła przebranego za kameleona1 tj. openSUSE 11.1.
Moja pierwsza inicjacja 2 z Kameleonem
Ponieważ nie miałem nigdy jeszcze styczności z tymże ulinuksowionym zwierzęciem zmiennocieplnym, pierwsze co zrobiłem po tym, jak dostałem cynk od Ojca Dyrektora (nie, michuk nie wysyła mi odczynników chemicznych) to sprawdziłem dokładnie najbardziej obiektywne spośród wszystkich wypowiedzi dostępnych w sieci. Wpisałem po prostu w wyszukiwarce, której nazwy nie podam (powiem tylko, że czyta się ˈguːgəl/) zapytanie “openSUSE flamewar”. Za dużo się nie dowiedziałem, więc prosiłbym o równie obiektywne komentarze Drogich czytelników nt. tego systemu.
Tradycyjnie już, tu chyba najbardziej pasuje powyższy zrzut ekranu.
Zachwyt nad płytą
Dobrze, przejdźmy może do najważniejszej części recenzji, czyli do włożenia płyty. Niektórym młodszym czytelnikom może wydawać się to śmieszne, jednak trzeba zauważyć, jeśli nie włożymy płyty, to spełnią się postulaty Pana Kononowicza – “nie będzie niczego”. W kwestii samej płyty – niby płyta to płyta, 12 cm średnicy, 6 cm promienia (zaskakujące, nieprawdaż?) jakiś tam nadruk plus dane. Jednak mnie się spodobała. Pomimo tego, iż krążek dostarczony do testów przez polski odział firmy Novell nie jest nadrukowany bezpośrednio (jak w przypadku masowego tłoczenia), lecz z naklejką papierową na płytę, muszę przyznać, że projekt nadruku jest czytelny. Nawet sama naklejka jest przyklejona bardzo równo i z ogromną dozą precyzji.
Instalacja 3
Od tego momentu współczynnik mówienia “wow” w określonym przedziale czasowym wzrósł do 5 wm (wowów na minutę). Już samo menu bootowania wygląda interesująco (grub po instalacji również ma taki motyw), zwłaszcza w wersji świątecznej4. Ekrany obrazujące poziom postępu uruchamiania systemu (bootscreen) również są niesamowite. Co do samego instalatora, prawie wszystko jest perfekcyjne. Prawie w tym przypadku nie było pisane zgodnie ze znaczeniową propozycją producenta piwa Żywiec, lecz we właściwym znaczeniu.
Instalator openSUSE 11.1 podpadł mi tym, że usilnie chciał usunąć partycję z Ubuntu, pomimo wyraźnego zaznaczenia, że tej partycji nie ma formatować. Nie wiem, czy zainstalowano i zastosowano jakieś biblioteki odpowiedzialne za przechwytywanie myśli, czy może jakaś złowroga siła nie lubi Ubuntu5. Samo partycjonowanie również było dość egzotyczne – interfejs znany z gparted wydaje się być bardziej intuicyjnym i prostszym w obsłudze.
W testowanym przeze mnie SUSEłku strasznie podoba mi się to, że podczas instalacji możemy wybrać środowisko graficzne i żadne z nich nie jest polecane, ponieważ to kwestia osobistych preferencji. Dzięki temu nikt nie słyszał jeszcze o GopenSUSE, KopenSUSE, XopenSUSE…Przejdę może do prawdopodobnie najbardziej oczekiwanej części recenzji – poniżej przedstawię zrzuty ekranów z instalacji.
Bardziej zainteresowanych odsyłam także do troszeczkę bardziej opisowego przedstawienia procesu instalacji dostępnego w serwisie susek.info.
Wygląd
openSUSE 11.1 z KDE4 jest po prostu śliczne. Mnie jako starego wyjadacza GNOME fascynuje to, że aby mieć wybrany motyw zgodny z własnym 風水 kolorów nie trzeba przeszukiwać gnome-looks.org czy nawet nękać autora prośbami “plz make dark version of theme” – w KDE można kompleksowo ustawić kolory wg własnego uznania. Motyw plazmy – Elegancja, motyw systemowy, motyw okienek i ikonki – Oxygen, kolory – obsidian coast + piękna tapeta = cudo. Nawet czcionki wydają się piękne. Do Firefoksa można opcjonalnie zainstalować motyw kfirefox.
Taki wygląd uchował się do ostatniego dnia pisania recenzji (12.01.09), co w moim przypadku jest chyba rekordem
Firefox bez motywu kfirefox
Firefox + motywu kfirefox
YaST2, czyli wygodne zarządzanie.
YaST2 jest filarem SUSE, to dzięki niemu możemy instalować pakiety, zarządzać nimi oraz kompleksowo całym systemem. Jest najbardziej rozbudowanym panelem zarządzania jakim widziałem na oczy6. Bezpieczeństwo, usługi, sprzęt, GRUB, [...] – to wszystko można sobie wyklikać. Jeśli chodzi o rolę menadżera pakietów, to również dobrze się w niej odnajduje (z małym zonkiem), a już pomysł możliwości dodania (doklikania) sobie nowych repozytoriów z listy dostępnych jest 10/10. Wracając do tego małego zonka – po zainstalowaniu pakietów YaST po prostu idzie sobie w długą, wyłącza się. Myślałem na początku, że instalacja z jakiegoś nieznanego powodu nie powiodła się, lecz program został dodany do menu, a idąc dalej – nawet działał. Choć np. przy instalacji aMule z pakietu RPM znalezionego w sieci powstał mały zonk, tzw. konflikt pakietów. Niestety nie zaproszono mediatorów i negocjacje instalacyjne poszły gdzieś w okolice strefy klimatów zwrotnikowych (pieprz tam rośnie…). Koniec końców aMule znalazłem w jakimś dodatkowym repozytorium.
Rozrywka
Oczywiście, jak przystało na szanującą siebie dystrybucje, nie mamy domyślnie obsługi niewolnych kodeków i formatów. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby umożliwić sobie odtwarzanie swoich empetrójek, wyświetlenie naszych ulubionych animowanych reklam flaszowych czy nawet odpoczęcie od komputera przy czytaniu e-booków w formacie PDF. Wystarczy np. skorzystać z tej porady.
Pozostałe rzeczy, wrzucone do jednego worka
Żeby nie patyczkować się zbytnio i nie dzielić artykułu na 15 nagłówków, resztę rzeczy które powinny znaleźć się w tejże recenzji ujmę here. Do rzeczy:
- Moja klawiatura (Mic…oft Natural Ergonomic Keyboard 4000) została prawidłowo wykryta przez system, co nie jest równoznaczne oczywiście z działaniem dodatkowych klawiszy multimedialnych
- KTorrent jest znakomity
- Dolphin zresztą też
- System jest troszkę powolny, ale za to stabilny
- Kilku pakietów nie znalazłem w repozytorium, więc był zonk
- Plazma wysypała mi się po zastosowaniu tapetki ściągniętej z kde-looks.org
I jeszcze malutkie podsumowanie
Systemu używałem dość długo i nadal mam zamiar używać, ponieważ urzekło mnie KDE 4 oraz YaST. Ach, gdyby był jeszcze ten apt… System to typowy “zainstaluj i ciesz się (szerokopasmowym dostępem do internetu|fajnymi fotkami z sylwestra|konwersacją z nowo poznaną dziewczyną|itp.)”- coś idealnego dla takiego leniuszka smalusza.
- 1 – Nazwa wskazuje na SUS(E)ła, lecz paradoksalnie maskotką systemu jest kameleon Wróć do tekstu.
- 2 – Zanim skomentujesz ten nagłówek, odsyłam do słownika języka polskiego. Wróć do tekstu.
- 3 – Tak, pierwszy merytoryczny akapit. Wróć do tekstu.
- 4 – W okresie świąteczno-noworocznym zwykły zielony motyw ustąpił miejsca animowanemu motywowi z chodzącymi Tuksikami. Wróć do tekstu.
- 5 – Wcale tak nie myślę, ale macie dzięki temu pożywkę na flamewar. Wróć do tekstu.
- 6 – Więc nie możecie zarzucić mi niekompetencji, lecz jedynie to, że mało po prostu w swoim krótkim życiu widziałem paneli administracyjnych systemów operacyjnych. Wróć do tekstu.
Liczba komentarzy: 39
W komentarzach możesz używać prostych znaczników HTML. Przykłady:
- Link: <a href="jaklinux.org">Linux dla każdego</a>,
- Wytłuszczenie: <strong>tekst pogrubiony</strong>,
- Kursywa: <em>tekst pochylony</em>,
- Przekreślenie: <strike>
tekst przekreślony</strike>, - Kod: <code>
printf("blok kodu");</code>, - Cytat: <blockquote>cytat</blockquote>


























Bardzo fajna recenzja, naprawdę przyjemnie się czyta. Brakuje mi tylko nieco większego zagłębienia się w szczegóły systemu… Bo w sumie nie dowiedziałem się o SUSE niczego czego już bym nie wiedział (a nie jestem znawcą, miałem susełka zainstalowanego jakieś dwa lata temu przez może miesiąc
), no może oprócz alergii na Ubuntu 
Ale nieco mało konkretna.
Podsumowując: miła lektura, przyjemna i na luzie
Niestety umnie system łapie zwiechy, po aktualizacji z opensuse 11.0 po prawdzie liczba zwiech dramatycznie spadła ale dalej występują, podejrzewam kde 4.1 ,mam nadzieje że będzie szybka aktualizacja do kde 4.2. A i po aktualizacji siadło ustawianie jasności ekranu
Nakopałeś coś w systemie. Nie dodałeś za dużo repozytoriów? Zwłaszcza tych KDE_Factory?!?
Ja updejtuję SuSE od wersji 10.2 (a miałem i takiego co od 9.3 do 11.0) – poza momentami, kiedy w czasach KDE 3.99 naprawdę nie dawało się nic zrobić – to system jest rewelacyjnie stabilny (non stop dwóch userów pod X-ami chodzi, czasami jeszcze podłączenia przez freeNX).
Ale nie powiem, sprzęt dokładnie dobrałem pod zastosowania, żadnych “tańszych odpowiedników”, karta graficzna markowa, płyta też a i na pamięciach nie oszczędzałem.
Spróbuj najpierw od usunięcia katalogu .kde4 z katalogu użytkownika – bo jak masz ten sam od czasu KDE 4.0 albo co gorsza 3.99 to wieszać się będzie nawet jak doczekasz się 4.5.
Wyobraź sobie że miałem już wiele linuksów i trudnych i łatwych i od tak sobie nie kopie w systemie, regulacja jasności ekranu jest obecnie w os 11.1 sterowana przez powerdevil i ten problem jest powszechny. Wieszanie zdarza się przy oglądaniu filmów(chociaż po aktualizacji do 11.1 z rzadka to się zdarza czyżby winą był bajzel w projekcie xorg a może sterowniki graficzne intela?),albo czasami od tak sobie.A co do folderu z kde4 hm być może ale nie jest on nadpisywany bo istnieje jeden folder .kde4 a jakieś nadpisanie musi nastąpić przy aktualizacji. A wracając do niestabilności samego kde 4.1 to nie żadna tajemnica co więcej twórcy biblioteki qt4 dzięki kde 4 znaleźli chyba jak dotąd około 130 błędów w samej bibliotece, i sama nazwa kde 4.1 wskazuje że jest to wersja rozwojowa i może być nieco niestabilna
Sam chyba miałem jakiś problem z PowerDevil(system się nieco przywiesił, jednak nie zawiesił doszczętnie). Raz mi się zdarzyła taka sytuacja. KDE 4.2 dopiero od nie dawna jest w wersji RC. Domyślnie w OpenSuSE 11.1 jest wersja 4.1 . Oznacza to tyle, że faktycznie musiałeś dodać jakieś repozytoria unstable lub factory.
ja korzystam z wersji 4.1 , mówiłem że liczę na szybką aktualizację do 4.2, a nie czekanie aż na kolejne opensuse
Jak ci coś piszą, to chyba nie dla picu. Wywal cały folder .kde4, bo to on jest w 90% przyczyną tych wszystkich problemów.
A po co apt? Skoro jest zypper…
Zresztą jak się uprzesz to apt także będziesz miał – a repozytoria są multi-kulti, pasują i do zyppera i do apt.
A tak dla uzupełnienia artykułu – openSuSE 11.1 ten doceni, kto sobie sprawił pod choinkę funkel-nówkę komputer i w ubunciakach i innych debjanach nie chce mu rozpoznać SATA-RAIDów, kart graficznych, sieciowych, etc etc.
Baza sterowników urządzeń, działających od strzału w ZuZI zaczyna być naprawdę imponująca
Jest jeszcze opcja Yast -i . Sam z niej nie miałem okazji skorzystać.
Powiem tak: zainstalowałem tego susełka, lecz w żaden ’sposób’ nie udało mi się zmusić do współpracy grafiki (ATI mobility radeon hd 3650) na moim lapku, i to wykorzystując wiele ‘porad i sposobów’ dostępnych na forach itp. Tak więc wróciłem do Ubuntu, gdzie przy pierwszym uruchomieniu system pyta czy chcę ‘zainstalować niewolne sterowniki’ -> YES -> restart i gitara. Nie jest to może najlepsze podejście do sprawy, ale wygodne i czasooszczędne.
Też słyszałem(nie mam karty tego producenta) o tym problemie, ale w wypadku starszych wydań. Niby wszystko ładnie, bo wystarczy w menadżerze repozytoriów wybrać opcję dodania repozytorium społeczności(raczej firmy) ATI i zainstalować pewną paczkę, ale ludzie mają z tym problemy(nie potwierdzone przeze mnie).
u mnie instalator po zmianie układu partycji, a właściwie tylko ustawieniu właściwych punktów montowania, nie chciał zainstalować systemu i GRUBA (md5 płytki ok). Musiałem przeprowadzić instalkę RC1 i dopiero potem zaktualizować.
W 11.0 Yast jeszcze pytał co chcę dalej robić po instalacji pakietów, tu jakoś opcja rzeczywiście zniknęła, dziwne.
Domyślny ktorrent w Suse nie ma obsługi DHT, domyślne xine nie odtwarza DVD, nie wykrywa klawiszy multimedialnych w laptopach asusa.
Niemniej jednak system działa stabilnie, jest dopracowany i dość przyjemny w użytkowaniu.
Sam jednak zostaje przy Archu i KDEmod 4.2
11.1 zdecydowanie __NIE__ polecam.
Najwieksza, podstawowa wada jest skopane wyszukiwanie pakietow. Np. jesli chcemy poszukac pakietow, ktore maja w nazwie “x11″ otrzymamy wszystkie takze te, ktore _nie_ pasuja do tego wzorca.
Do czasu kiedy bedzie to naprawione odradzam — b.ciezko zarzadza sie systemem.
Bzdura!
Po lewej stronie, pod polem “szukaj” masz opcje wyszukiwania, możesz sobie zaznaczyć “nazwa”, “opis”, “pakiet zawiera”, “pakiet wymaga” itp. Wybierasz sobie wszystko razem, wszystko osobno albo w dowolnej konfiguracji, więc nie wiem o co Ci chodzi.
To, ze szukanie jest, nie oznacza, ze dziala poprawnie. Podalem nawet przyklad blednego dzialania.
Jak na razie (raporty na bugzilli sa nadal otwarte) szukanie _nie dziala_. Stad jesli ktos ma ochote na OS11.1 lepiej jest poczekac.
Mi także się bardzo podoba nowe SuSe ale dopiero po instalacji nowego sterownika Nvidii. KDE 4.1 znacznie przyśpieszyło. Teraz tylko czekać na KDE 4.2, które ukaże się za 2 tyg i podobno ma być lepsze niż poprzednia wersja.
“Jednak mnie się spodobała się.” Popraw
A ja jestem zawiedziony. Głównie dlatego, że nie był w stanie obsłużyć na dzień dobry mojej karty dźwiękowej ( z resztą po kombinacjach dalej nie poszło). Sidux zrobił to od razu. Bardzo fajna dystrybucja
Nowe openSUSE? Niestabilność, niestabilność i jeszcze raz niestabilność. KDE4 śliczne? Bleh…. na starcie jest ohydne niebieskie obramowanie okien, lekko szarawo-brązowawe panel i podobne kolory okien. Zmiana kolorów generalnie jakoś mi ich nie chciała zmienić (jakby kolory przechodziły przez jakiś filtr, nigdy nie były takie same jak wybrałem). Parę razy nastąpiła zwieszka zarówno w przypadku GNOME jak i KDE4. Wiele aplikacji także się wieszało. No moim zdaniem ten system to jest jakaś okrutna porażka.
Ot, ciekawostka, aczkolwiek głowy nie dam, że mam rację (ale raczej mam
): ekran GRUB-a ze świątecznymi, spacerującymi pingwinkami pokazywał mi się tylko w święta
.
Bo się pokazuje w każdy dzień tych świąt. Oprócz tego niekiedy pojawi mi się w inne dni. Nie pamiętam jednak, kiedy. Chyba kiedyś na wiki OpenSuSE lub Ubuntu wyczytałem propozycję, by pulpit i system dostosowywał temat do sytuacji panującej za oknem. Ten temat świąteczny, to pewnie tylko część planu.
ja mam pytanie do autora, czy motyw plasmy na screenie http://jakilinux.org/wp-content/uploads/2009/01/pulpit.png to “Elegancja”?
Rzeczywiście, to nie jest Elegancja (jak napisałem w artykule), lecz Arezzo. Dzięki
Nie mylcie systemu ze środowiskiem graficznym jakim jest KDE 4. KDE 4 jest cholernie niestabilne i nikomu tego nie polecam. Najgorsze jest to że pozbędą się stabilnego KDE 3.5 z openSUSE 11.2 ale może do tego czasu KDE będzie wystarczająco stabilne kto wie.
Problem w tym, ze obecnie jesli instalujesz KDE3.5.10 i nie przyjrzysz sie dokladnie, to OS po cichu nawrzuca Ci elementow z KDE4.
Napisalem bug raport w tej sprawie, ale zostal on zamkniety z wyjasnieniem, ze tak wlasnie ma byc.
Zaluje, ze nie potrafie robic debow, bo migrowalbym w strone Debiana, a tak…
sudo apt-get install checkinstall – programik do robienia paczek
sudo apt-get build-dep freeciv – tu dociągasz zależności np. dla freeciv
./configure && make $$ sudo checkinstall – tu wiadomo, kompilacja
i masz deba
Czasem robi się to inaczej, ale zazwyczaj w ten sposób.
O, dzieki. Przyda mi sie, ale mi chodzilo tak od zera, zeby wlasnego deb speca napisac. Dla rpmpa potrafie i od dawna robie, a deba nie potrafie. Dopoki sie nie naucze, to za debiana wole sie nie brac.
A tego to ja też nie umiem ;P
Generalnie rzecz biorąc SUSE 11.1 wykorzystywałem na swoim laptopie przez jakieś 2 tygodnie (piękny motyw, szybkość działania, denerwujący grub – dobrze, że da się zmienić w tekstowy).
Postanowiłem zrobić próbę na swoim ibook g3 500mhz (ppc) i zonk.
1) płytka netinstall nie wykrywa sama siebie jako nośnika(!), więc nie może załadować podstawowych komponentów do instalacji przez sieć…
2) nośnik standardowy – również nie umożliwia instalacji pakietów z płyty (nie da się wyedytować ścieżki do napędu, co wg mnie jest skandaliczne, gdyż nie zawsze /dev/cdrom ma prawidłowe dowiązanie…). Ale instalacja poszła trochę dalej – udało się zmusić z płyty DVD (pobranie kilku GB!) do instalacji przez sieć (kolejne kilka GB).
Po instalacji – okazało się, że są problemy z kartą r128 i jej wyświetlaniem (800×600 – nie daje się przełączyć na 1024×768), trzeba z palca tworzyć xorg.conf (aby zmusić do natywnej rozdzielczości, nie działa z marszu airport i wymagane jest wiele kombinowania.
Po wielu bojach – udało się zmusić openSUSE do działania – w natywnej rozdzielczości, z wifi itp.
Zaskoczeniem są dla mnie niespełnione zależności w repozytoriach (przy próbie dociągnięcia narzędzi kompilacyjnych do kompilacji metasploit – wywala błędy, iż brak pakietów zależnych w repo dla ppc), instalacja poprzez zypper install mc htop pinfo links trwa 5 minut, aktualizacja programów średnio od 20 do 50 minut (o ile nie wymagana kompilacja). Rozumiem, że to ppc i to g3 500 mhz, ale nie przesadzajmy już – na debianie lenny (obecnie zainstalowany) trwa to zaledwie 30 sekund (instalacja) do 3 minut (aktualizacja)…
Kolejnym zonkiem było dodanie ręczne do /etc/fstab opcji noatime – kernel przy ładowaniu partycji nie znalazł ich (zmieniło się ich ID przy dodaniu opcji montowania!), konieczne było przypisania partycji z ID, na jego fizyczne położenie /dev/hda3 itp.
Ostatnim minusem jest niedopracowany yaboot i pomysł ne rekompilowanie kernela. Yaboot domyślnie trzyma tylko dwa ostatnie kernele do bootowania.
Jeśli kernel zostanie źle zbudowany – musimy go koniecznie usunąć przed próbą przebudowy, gdyż, jeśli po raz drugi przy kompilacji będzie błąd pozostaniemy w yaboocie z możliwościa bootowania tylko dwóch ostatnich (błędnych kerneli) czyli Linux i old.
Reasumując – port ppc jest tragiczny, niedopracowany, mało wydajny i według mnie powinien albo zostać dopracowany – albo zaprzestany.
Doprowadzenie openSUSE do stanu używalności zajmuje (instalacja + konfiguracja) średnio 7-10 h (podjąłem 3 próby), Debian – około 1,5 h.
Jest Debian na ppc, jest Gentoo, jest FreeBSD, które działają wyśmienicie – jest również nieoficjalny port Ubuntu (nie polecam – zabugowany), więc nie wiem, czy jest sens, aby tworzyć coś co tylko odstrasza użytkownika.
Jeśli chodzi o wersje x86 – produkt świetny.
Jeśli chodzi o ppc – do momentu solidnego przetestowania każda wersja powinna być opatrzona dodatkowo literką A od Alfy – 11.1A – dałoby jakąkolwiek sugestię tego, ile pracy trzeba będzie włożyć, aby zmusić system do jakotakiej stabilności i do pracy w środowisku produkcyjnym (choć i paranoidalne jest dla mnie to, że htop pokazuje, iż każdy proces używa 100% zasobów procesora).
Pozdrawiam
domyślny wygląd przypomina jakiś system z Redmond o nazwie Okna Vista? Coś takiego. Chociaż – dobrze się wzorować na najlepszych (dla jasności używam linuxa ale uważam że Vista jesli chodzi o wygląd jest super – spójna, prosta i elegencka.)
Fajny art.
A co do samego openSUSE 11.1, to taki mały przytyk: jak przy P4 3ghz z 2gb RAM działa “troszkę powolnie”, to mogliby się tym coś zainteresować.
(Na moim nienajnowszym Cel 1ghz+448mb, Arch z KDEmod3 nieźle zasuwa – więc można).
Jednak wydaje się ciekawą opcją dla ludzi którzy mają całkiem niezabytkowe maszyny i chcą mieć samodziałający system
i to przy 3ghz – porownaj sobie do mojego ppc g3 500mhz…
ciekawostka – mc – szybciej zainstalowalem na gentoo (kompilacja dzieki emerge) niz na suse przez zypper install…
moja mina byla bezcenna
Dziwne…. Mi zypper instaluje wszystko w ok. sekundę. Jak jest coś większego (powyżej 200mb), to max. 10sek. na Athlonie 64 3000+ 2GHz. Czyli na nienajnowszym sprzęcie.
Więc jak to możliwe, że szybciej ci się skompilowało?
Ładnie tak pomijać to, że zypper odświeżał repozytoria i musiał jeszcze ten pakiet ściągnąć?
Przez długi czas korzystałem z Suse… Odpuściłem z lenistwa… Zależy mi na systemie, który nie wymaga dodawania kolejnych repozytoriów, szukania brakujących pakietów z niewolnymi sterownikami itp. To nie do końca jest tak, że w Suse wszystko działa zaraz po instalacji.
(mógłbym wymienić również inne)
Ponadto, po podpisaniu umowy z MS przez Novell’a zaczeły się z tym systemem dziać dziwne rzeczy… ale to nie miejsce na rozwijanie tego tematu
Jako przykład podam, że Suse nie ma domyślnie zainstalowanej opcji podpikselowego wygładzania czcionek (hintingu) dla monitorów LCD, którą mają inne distra – Ubuntu, Mint… Mała rzecz a wkurza
Odnoszę wrażenie, że od jakiegoś czasu OpenSuse jest poligonem doświadczalnym dla wersji Enterprise (może mnie ktoś przekona, że tak nie jest)…
mułowata bestia… mam świeżą instalację 11.1 z KDE 4.1 i bez euforii… Poza dopicowanym w szczegółach wyglądem niczym innym mnie ta dystrybucja nie ujęła.
Dopicowanym Wyglądem? LOL. Opensuse 11.1 to rekord brzydoty. Poza tym system chodzi bardzo pięknie.
Autor ma paskudną manierę – sypie wymuszonym dowcipem. Ja tego nie trawię, choć innym moze się taki dowcip podoba.
też mnie to drażni :/
SuSE’łek działa prawie dobrze. To dodawanie repozytoriów – lipa. U mnie G550 i rozdzielczość 1920×1080 nie bangla, a szkoda. Ubu 8.10 rozpoznaje i działa, 11.1 od SuSE twierdzi, że rozpoznaje ale czernią zieje od monitora. Na vterminalach wszystko działa nawet log Xów wygląda OK. Jakoś odczuwam niedosyt … Faktem jest, iż w tej same konfiguracji 9.04 nie skonfigurowało iksów poprawnie, więc może to same Iksy … Może następny SuSEł mnie przekona ten … NIE