Ubuntu 7.10 Gutsy Gibbon: Krytyczna recenzja
22 października 2007, michuk
Kilka dni temu wydany został Ubuntu 7.10 Gutsy Gibbon. Tym razem postanowiłem nie testować żadnej z wersji alfa i beta nowego produktu Canonical ale poczekać na Release Candidate (ponieważ taka strategia sprawdziła się doskonale w przeszłości). W trzech słowach: nie zawiodłem się. Nowy Ubuntu jest bardziej dopracowany, bardziej profesjonalny i ogólnie rzecz ujmując lepszy od swojego poprzednika, który i tak był świetnym OS-em. Drobne usterki? Obecne, jak zawsze.
Autor: Borys Musielak
Instalacja
Mamy do wyboru dwie metody instalacji: z płyty live oraz w wersji alternate-CD. Wybrałem tę drugą, ponieważ chciałem przetestować wszystkie opcje, a nie tylko te wybrane domyślnie dla początkujących użytkowników. Instalatory tekstowe mnie nie odstraszają (przecież w Debianie wykorzystuje się je od lat!) a ponadto lubię mieć kontrolę nad tym co instaluję na własnym komputerze, z tego powodu płyta w wersji alternate jest tym co mi odpowiada.
Nie będę się rozpisywał o instalacji. Nie zauważyłem podczas niej niczego podejrzanego. Przebiegła płynnie, choć wcale nie obraziłbym się gdyby trwała krócej. Instalacja pakietów wydawała się zajmować wieczność… Na moim całkiem-jeszcze-nowym komputerze instalacja zajęła około 45 minut — zbyt dużo jak na mój gust. Ale nie narzekam.
Wybór aplikacji
Nie zmieniono w jakiś szczególny sposób zestawu aplikacji domyślnie instalowanych z Ubuntu. Nadal mamy Firefoksa do przeglądania Internetu, OpenOffice.org jako główny pakiet biurowy, Pidgin (dawniej: Gaim) jako komunikator, Evolution jako klienta poczty elektronicznej, do słuchania muzyki mamy Rhythmboksa zaś do oglądania filmów Totema, no i oczywiście jest jeszcze GIMP do obróbki zdjęć. Dysponujemy również niewielkimi aplikacjami do przeglądania obrazków, nagrywania dźwięku oraz tworzenia płyt CD. Nic zaskakującego. Powiedziałbym nawet, że to raczej konserwatywny wybór oprogramowania.
Programem, o którym warto wspomnieć jest Analizator Wykorzystania Dysku (Baobab). To niewielkie narzędzie potrafi graficznie przedstawić wolne miejsce na wszystkich partycjach na komputerze jak i w zdalnych systemach plików (dostępnych przez SSH, FTP, DAV, Windows Share itp.). Przypomina Filelight, aplikację KDE stworzoną dla tych samych celów. Byłoby jednak dobrze, gdyby Baobab pamiętał zeskanowane foldery po zamknięciu aplikacji. Na chwilę obecną konieczne jest ponowne ich skanowanie po uruchomieniu programu.
![]()
Analizator Wykorzystania Dysku
Jest jeszcze jeden bardzo miły dodatek do wersji Gutsy. Nie jestem co prawda ekspertem w sprawie czcionek, ale zauważyłem znaczną różnicę w jakości wyświetlania czcionek, przynajmniej w Firefoksie. Wyglądają lepiej. Nie mam pojęcia dlaczego, ale właśnie tak jest. Wydają się być bardziej wyraźne i poziom anty-aliasingu nie jest tak wysoki jak w poprzedniej wersji. Podejrzewam, że teraz są raczej bardziej podobne do czcionek windowsowych. Dla porównania dwa zrzuty ekranu serwisu polishlinux.org — pierwszy zrobiony w Feisty Fawn, drugi zaś w Gustsy Gibbon.
![]()
Wyświetlanie czcionek: Feisty po lewej, Gutsy po prawej
Polonizacja
Jestem Polakiem. Na emigracji, ale jednak Polakiem. Zupełnie zrozumiałe jest to, że chciałbym używać polskich znaków diakrytycznych w swoim systemie. Po zainstalowaniu Ubuntu w trybie offline (nie miałem w tym momencie dostępu do Internetu) nie było w nim żadnych pakietów pozwalających na wybranie ustawień lokalnych. Na szczęście po połączeniu z siecią wystarczyło wybrać System->Administration->Languages, przestawić na “Polish” oraz zatwierdzić wybór. Po takiej operacji pakiety polonizacyjne zostały zainstalowane automatycznie dla GNOME i innych aplikacji takich, jak Firefox czy OpenOffice.org (włączając w to polski słownik aspell itp.). Super! Po zrestartowaniu systemu cały interfejs był już w języku polskim. Po chwili pierwszego zachwytu nadeszło rozczarowanie. Chciałem wpisać post na stronę OSNews.pl i… nie mogłem pisać po polsku! Powodem było to, że kombinacja prawego klawisza Alt z literami a’, ‘n’ or ‘o’ nie dawała polskich znaków ‘ą’, ‘ń’ czy ‘ó’. Rozwiązałem ten problem korzystając z: sudo dpkg-reconfigure xserver-xorg. Dwa błędy były następujące:
- klawiatura ustawiona była na ‘us’ zamiast na ‘pl’,
- opcje klawiatury były ustawione na ‘lv3:lalt_switch’ zamiast na ‘blank’.
Po zatwierdzeniu zmian i zrestartowaniu serwera X-ów (CTRL+ALT+BACKSPACE) problem został rozwiązany. Podejrzewam, że powodem błędnego ustawienia klawiatury przez Ubuntu było wybranie przeze mnie automatycznego wykrywania klawiatury przy instalacji systemu. Podczas instalacji musiałem wpisać różne znaki w przeznaczonym do tego polu, a na ich podstawie instalator określał rodzaj klawiatury. Jak widać identyfikacja była daleka od poprawności
To był mały problem, ponieważ wiedziałem jak go naprawić. Myślę jednak, że dla początkującego użytkownika mógłby on stanowić poważną barierę. Mam nadzieję, że detekcja klawiatury działa lepiej w wersji instalatora z płyty live.
Polonizacja w tej wersji Ubuntu posiada jeszcze jeden nieco dziwny aspekt… nazwy katalogów zostały również spolonizowane. Katalog “Desktop” zniknął z mojego katalogu domowego i został zastąpiony przez “Pulpit”. Prawdopodobnie jest to zupełnie naturalna tendencja. W Windowsie jest tak od bardzo dawna. A jednak dla mnie jest to tylko niepotrzebny kłopot uwidaczniający się m.in. przy migrowaniu ustawień.
![]()
Spolonizowane nazwy katalogów w Nautilusie
Używanie Ubuntu 7.10
Przy pierwszym uruchomieniu Ubuntu powiedział mi, że moja bateria raczej się już do niczego nie nadaje (co skądinąd jest prawdą) oraz że aby używać części sprzętu muszę uaktywnić zastrzeżone sterowniki. Nie wiedziałem, że mam sprzęt, który tego potrzebuje. Okazało się, że chodzi o wewnętrzny modem, którego nigdy nie używałem (i nie planuję używać w najbliższej przyszłości).
![]()
Użyteczna informacja o sprzęcie
Z wiedzą o tym, że tylko niezbędne kodeki zostały domyślnie zainstalowane próbowałem odtworzyć filmy DVD i posłuchać trochę muzyki z twardego dysku. Totem zakomunikował mi, że nie mogę odtwarzać DVD z powodu braku “odpowiedniej wtyczki” i zaoferował mi jej automatyczną instalację. Niestety nie mogłem jej przetestować, ponieważ mój laptop nie był podłączony do Internetu, a odpowiedniego pliku nie dołączono do płyty instalacyjnej (jak rozumiem z powodów prawnych).
Rhythmbox nie był niestety tak miły jak Totem. Kiedy kazałem mu zaimportować katalog z muzyką zaczął wyrzucać komunikaty o błędach niemal przy każdym skanowanym pliku! Komunikaty mówiły, że “nie można odnaleźć wtyczki gstreamer do odtwarzanie plików MP3″. Wiedziałem dokładnie co to znaczy i aby rozwiązać ten problem musiałem poszukać w Synapticu “gstreamer mp3″ i zainstalować odpowiednią wtyczkę. Początkujący użytkownik nie miałby zielonego pojęcia o czym jest mowa. Co to jest ten “gstreamer”? Dlaczego on chce coś “dekodować” kiedy ja chcę tylko posłuchać muzyki? Dlaczego nie może znaleźć tego cholerstwa? Zepsuł się, czy co?
Nie zrozumcie mnie źle — doskonale wiem dlaczego wsparcie dla MP3 nie jest domyślne w Ubuntu. Początkujący użytkownik nie ma jednak o tym pojęcia. Być może dobrym pomysłem byłoby go o tym poinformować zamiast denerwować go pojawiającymi się informacjami o błędzie, które nie są dla niego zrozumiałe.
![]()
Rhythmbox — brak wsparcia dla MP3 ale za to świetne odtwarzanie Ogg
Koniec końców mogłem jedynie odtwarzać pliki Ogg, co jest zupełnie zrozumiałe. To, co mnie zaskoczyło, to fakt, że po przypadkowym wciśnięciu specjalnego klawisza klawiatury laptopa, który służy do podgłaśniania dźwięku, okazało się, że on… po prostu działa. Podobnie było z innymi klawiszami multimedialnymi. Co więcej bardzo ładny graficzny symbol pojawiał się kiedy bawiłem się z dźwiękiem. Wprost zadziwiające.
![]()
Bardzo ładny widget Compiza obrazujący manipulacje dźwiękiem
Kolejną rzeczą, którą chciałem przetestować były opcje baterii. Najpierw spróbowałem uśpienia laptopa. Natychmiast przeszedł w stan uśpienia. Po uaktywnieniu pojawiło się okno dialogowe GNOME z pytaniem o hasło (podobnie jak przy blokadzie ekranu przez wygaszacz). Pięknie — pomyślałem — i wpisałem hasło. Wtedy pojawiło się to:
![]()
Pulpit po aktywacji ze stanu uśpienia
Z całą pewnością system wrócił do normalnego działania, ponieważ po kliknięciu “enter” muzyka zaczęła znowu grać i wszystko wydawało się działać poprawnie. Oczywiście pomijając pulpit w stylu obrazów Picassa. Po kilku próbach znalazłem winnego: to był Compiz. Teraz już wiem, że przed uśpieniem mojego Ubuntu muszę wybrać ALT+F2 i wpisać polecenie metacity --replace. Zabija ona menedżera Compiz i przywraca tradycyjny. Metacity nie stara się zrobić na mnie wrażenia kubistycznym pulpitem. Po prostu wraca do normalnego działania i pozwala pracować. Nie przypuszczałem, że przywrócenie do działania Compiza spowoduje znowu problem. A jednak! Kiedy to zrobiłem, wrócił również Picasso! Myślę więc, że tutaj coś musi być zepsute na dobre. Wyłączyłem więc Compiza i od tamtej pory już o nim nie myślę.
Jeszcze jedna rzecz związana z opisanymi powyżej historiami… sieć Wi-Fi. Czasami działa a czasami nie. Kiedy sieć się wyłączy jedynym sposobem na przywrócenie jej działania jest zrestartowanie podsystemu dbus:
sudo /etc/init.d/dbus restart.
To zazwyczaj załatwia sprawę. Jeśli nie, trzeba spróbować tego samego polecenia kilka razy. Powinno w końcu zadziałać.
Co jeszcze? Cóż… niewiele. Zainstalowałem dodatkowo ubuntu-restricted-extras, czcionki Windows i całe to wyszukane niewolne oprogramowanie, którego każdy (poza RMSem) używa na swoim Linuksie. Zainstalowałem też Liferea, PSI i Operę — których używam do RSS, IM i przeglądania sieci — po czym wróciłem do pracy, już z nowym systemem.
Podsumowanie — plusy i minusy
A oto i krótkie podsumowanie wszystkich miłych i tych niezbyt miłych niespodzianek jakie przytrafiły mi się w trakcie pracy z ostatnim Ubuntu. Zdaję sobie sprawę, że niektórzy z was czytają tylko listy i tabelki więc starałem się przygotować jak najpełniejsze zestawienie wad i zalet nowego Ubuntu.
Plusy:
- Wsparcie dla WiFi z WEP podczas instalacji (nawet w trybie konsoli!)
- Szybkość i responsywność systemu. Zarówno uruchamianie jaki i praca systemu są znów szybsze niż we wcześniejszym wydaniu.
- W końcu Ubuntu wykrył mój panoramiczny wyświetlacz i dokonał poprawnych ustawień w trakcie instalacji (a już prawie się przyzwyczaiłem do rozdzielczości 600×400 w moich nowych Linuksach :P)
- Dobry wybór efektów 3D; nie są zbyt wyrafinowane ale wystarczają aby nadać Ubuntu nowoczesny i profesjonalny sznyt (look and feel).
- Tracker (pełnotekstowe wyszukiwanie plików) działa bez zarzutu. Jak na razie nie ma na co narzekać.
- Automatyczne wykrywanie zainstalowanych systemów, oraz odpowiednio skonfigurowany GRUB.
- Automatyczne wykrywanie i montowanie wszystkich partycji systemowych (włączając w to partycje NTFS w trybie do zapisu i odczytu).
- Opcja instalacji systemu operacyjnego na szyfrowanych partycjach (dostępna jedynie przy instalacji z płyty Alternate) — to prawdziwy fajerwerk!
- Czcionki (w Firefoksie) wyglądają dużo lepiej
- Żadnych problemów z repozytoriami w tym wydaniu. Wszystkie łatwo aktywować i nie ma potrzeby ręcznego dodawania nowych aby uzyskać dostęp do niewolnych wtyczek lub oprogramowania takiego jak Opera lub Adobe Reader.
Minusy:
- Dla początkującego użytkownika nadal ciężkim zadaniem jest skonfigurowanie systemu tak, aby odtwarzał DVD i MP3 itp. czyli to, co i tak niemal każdy używa i potrzebuje.
- Uśpienie systemu: Jeśli jest aktywowane powinno działać. Tak było na moim laptopie w Feisty Fawn. Teraz mam wybór, albo włączam Compiza albo działają opcje uśpienia systemu! Wybrałem uśpienie. Żegnajcie efekty 3D!
Brak łatwego sposobu na wyłączenie Compiza i zastąpienie go Metacity.(uaktualnienie: wystarczy tylko wybrać Preferences-> Apperarance -> “Visual Effects” i wybrać “NONE”, dziękuję Seanowi z polishlinux.org za tę uwagę).
Podsumowanie
Podsumowując, jestem bardzo zadowolony z Ubuntu 7.10 Gutsy Gibbon. Instalacja okazuje się jak dotąd bardzo dobrą inwestycją — przez cały tydzień testów nie pojawił się choćby jeden problem związany ze stabilnością! Inne problemy, które się pojawiły były stosunkowo łatwe do rozwiązania (warto jednak pamiętać, że jestem doświadczonym użytkownikiem Linuksa wychowanym na Debianie, tak więc jestem już przyzwyczajony do zabaw z dpkg itp.). Wygląda na to, że ekipa Ubuntu spędziła wiele czasu na dopracowywaniu szczegółów dla Gutsy, co jest raczej nieczęstym zjawiskiem w świecie dystrybucji Linuksa. Nadal jednak początkujący użytkownik, który przyzwyczajony jest do Windowsa nie będzie w stanie używać tego systemu bez pomocy lub choćby poszukiwań w Google. Nie twierdzę wcale, że to jest zła sytuacja, chodzi raczej o zaznaczenie faktu, że do skonfigurowania tego systemu nadal potrzebny jest sąsiad — maniak komputerowy. Jednak po konfiguracji i uruchomieniu nawet zupełnie zielona jeśli chodzi o komputery osoba z łatwością sobie poradzi.
Tlumaczyl z angielskiego: p_lupkowski
Komentarze (RSS) | Trackback (URI)




Wiadomosc o czcionkach w przegladarkach mnie uradowala. Moze w koncu bede cos widzial, a z pewnoscia bedzie mi blizej do sformatowania partycji z windowsem:)
u mnie zapomina ustawienia sieciowe w laptopie.
Nie wiem jak w Ubuntu, ale w fedorze wystarczy przekompilowac pakiet freetype, zainstalowac msttcorefonts i czcionki bez antyaliasingu wygladaja dokladnie tak samo jak pod windowsem.
http://wiki.fedora.pl/GUI/FreeType
Ja instalowałem ubuntu 7.10 z livecd i jeżeli chodzi o mp3 i dvd/divx to dostałem komunikat że trzeba pobrać dodatkowe pakiety. Tak że nie rozumiem tego minusa
i jedynym sposobem jakim można się go pozbyć to prze logowanie.
A co do compiza to są z nim i u mnie pewne problemy np. jak to fajnie określone jest w tekście efekt “Picasso” w totemie
Natomiast dla mnie bardziej irytujący problem to wywalanie się nautilusa na folderach szczególnie na dysku Fat32
Dokładnie; minus w kwestii mp3/divx jest zupełnie niesprawiedliwy. Kodeki “same się instalują” ciągnąc odpowiednie paczki z internetu (ew. trzeba zaptaszkować potrzebne repozytoria na liście).
Co do DVD, to przyznam, że nie sprawdzałem, ale pewnie analogicznie.
Chodzi o to, że jeśli nie masz dostępu do Internetu to niestety nie zainstalujesz sobie supportu dla DVD/MP3.
Tak, a w Windowsie kodeki zainstalujesz bez instalki owych kodeków?
Windows odpala mp3 z kopa. Nic nie trzeba instalować.
Wystarczy zainstalować jeden mały pakiet :] Ale chyba z Ubuntu przerzucę się na OpenSUSE lub Knoppixa
Również się cieszę, że Ubuntu w końcu renderuje czcionki w stylu Maca nie starając się papugować brzydkiego renderingu z Windows
Mnie też pierwsze rzuciła się w oczy czcionka, jest zdecydowanie lepsza!
No ta ja jestem chyba jakiś dziwny, ponieważ mi podoba się czcionka z Feisty. Ta z Gutsy jest jakaś taka “anorektyczna ”
Będę musiał się przyjrzeć dokładniej.
A co do tych wspomnianych klawiszy od dźwięku że “działają” to nic nowego
Na mojej klalwiaturze kółko od regulacji dźwięku działa przynajmniej od wersji 7.04 
co najmniej od 6.06, ktora wciaz posiadam
Bardzo dziękuję za pierwszą rzeczową recenzje Gutsy. Od siebie dodam, że to system wyjątkowy a od serca, ratujecie ludzią życie tym serwisem. CAŁUSY!
Jak dla mnie w Feisty’m czcionka w Firefoxie była ładniejsza ale to moje subiektywne odczucie.
INTERPUNKCJA! Przecinki przed “ale”!
Ja też miałem problemy z czcionkami, musiałem zainstalować Firefoksa ze strony Mozilli, w którym czcionki są już ładne… ale w nim nie mam mplayer-pluginu…. po konfiguracji FF od Ubuntu jest już lepiej, ale mimo wszystko ładniej dla mnie wyglądają czcionki w wersji od Mozilli… to chyba kwestia przyzwyczajenia/gustu i wszystkich nie da się zadowolić.
Nikt chyba nie zauważył, że w zrzutach porównawczych jest z lewej strony (feisty) użyte wygładzanie czcionek dla monitorów CRT, a po prawej (gutsy) - podpikselowe (dla monitorów LCD). Sposób wygładzania każdy może sobie wybrać od dawna w ustawieniach czcionek.
Co do czcionek to jestem zdziwiony opinią. U mnie efekt przeciwny — wyświetlanie popsuło się, mimo poprawnego DPI na krawędziach literek widać kolorowe pasy. Nie było ich w Feistym, a powodują nieostrość. Usterka wraz ze zrzutami zgłoszona jako https://bugs.launchpad.net/bugs/153521
Natomiast co do ,,wizualizacji podgłaszania”. Raz, że działało to już w Feistym, dwa, to nie jest widget Compiza. GNOME wyświetla w ten sposób w obecności manedżera kompozycji.
Zainstalowalem ubuntu 7.10 na PC HP 220d, jedyne co jest tam zmienione to grafika na radeona 9550.
Podczas uruchamiania, gdy powinno pojawic sie logo i pasek ladowania, monitor sie usypia. Wyscie poza jego rozdzielczosc.
Compiz.. Akceleracja jest, jednak compiz nie dziala.
No i najlepsze - okazyjne zwieszenia poprzedzone czarnym ekranem.
Jeszcze nie doszedlem czego to wina i jak sobie z tym poradzic, ale podejrzewam ze to cos ze sterownikami/X
brak splasha można łatwo naprawić dodając grub-ikowi opcje vga=791 (grub.conf) dla rozdzielczości 1024×768, system z niewiadomych względów ładuje się wtedy znacznie szybciej.
aj przepraszam.
nie grub.conf tylko /boot/grub/menu.lst
nie jesteś dziwny. uważam tak samo. chyba ktoś powinien pójść do lekarza… tego od oczu, ale nie my.
Oj a do mnie ciagle plytki nie przychodza ;/
7.10 ma jeszcze jeden bug: nie idzie na nim łatwo uruchomnić GeForce 8800. SUSE i Debian robią to bez problemu.
Co masz na myśli?
“Ubuntu 7.10 Gutsy Gibbon - godny rywal Visty?” na wp.pl ;]
za Słownikiem Języka Polskiego
Z uwagi na niejednoznaczność znaczenia tego słowa i ew. nieporozumienia sugeruję zmianę tytułu artykułu - jako użytkownik Windows odebrałem go w znaczeniu 1. ww. definicji, które żadną miarą nie odnosi się do treści. Znakomita większość czytelników dociera jedynie do tytułu, część czyta jeszcze tzw. “lead”, a już mało kto dociera do treści właściwej (nie poparte żadnymi badaniami ;). Taki tytuł raczej nie przyczyni się do popularyzacji Gutsy Gibbona - zachęcam do jego przeredagowania (na np. “rzeczowa recenzja”).
Nie jest moim celem popularyzacje Ubuntu. Szczególnie wśród nie czytających moich artykułów — jak są leniwi to niech mają za swoje i siedzą dalej na Windzie
Zaraz po upgradze do Gutsy’ego, czcionka faktycznie była ładniej renderowana. Ucieszyłem się i wogóle. Następnie po restarcie wróciło do starego. Nie mam zielonego pojęcia, dlaczego.
Ja bym dopisał jeszcze do minusów:
- brak splasha (komunikat “Nie da się wyświetlić tej rozdzielczości” z monitora LCD) - w poprzednim Ubuntu nie było z tym problemów, znam to natomiast z Kubuntu 7.04 (przy zamykaniu systemu);
- TOTALNA ZWIECHA przy 2.-3. zmianie pulpitu od uruchomienia systemu (przy włączonym Compiz’ie) - pomaga tylko twardy reset. Dodam, że w Ubuntu 7.04 Beryl działał bez większych problemów.
Dla zainteresowanych: IMHO Kubuntu zostało znów daleko w tyle, a menedżer Dolphin z oknem, które zmienia wielkość w zależności od ilości opcji na panelu bocznym - porażka. PZDR
Ach już nie mogę się doczekać kiedy go dostanę.
U mnie po instalacji Compiz wywalał się regularnie i pomagał tylko twardy reset. Po zmianie na niewolne sterowniki od ATI jest spokój, no ale nie mam Compiza. Myślę, że te kłopoty (moje i ludzi, którzy powyżej piszą) leżą w niedopracowanych jeszcze wolnych sterownikach.
wszystko super nawet wifi i dzwiek po hibernacji jest. co jedynie na dwie instalacje ( jedna odrazu z / druga bez ), jedna poprawnie dawala dzwiek na audigy 2 zs pcmcia - chodzi o instalacje z wlazona odrazu karta muzyczna. co jedynie problem z dzwiekiem 5.1>, bez problemu zachowala sie mysz bluetooth .. lecz niestety po zainstalowaniu kde… manager gnome jednak wykrywal mysz lecz nie potrafil odrazu jej podpiac co uczynilo kde. i na koniec
niestety wine jeszcze sie mi cos posypalo i uzylem vmware - a dokladnie po odpaleniu instalatora adobe creative suite cs3 wysadzilo X
zapomnialeo mi sie dodac ze na defaultowej konfiguracji - przy dogrranym mplayer, kde etc… - brak byl polskich fotnow w filmach hm…a i calosc byla oparta na live cd ubuntu - na plycie kubuntu niestety dziwne ale wifi intela nie bylo wykrywane ani instalowane odrazu
Mam GG 7.10 P4 3Ghz i GF5700MX. Wszystko chodzi jak należy, Compiz-Fusion hula pełnią efektów. Miałem jednak podobny problem z mp3. Po zainstalowaniu kodeków i playera Banshee (wydawał mi się wygodniejszy w użyciu niż Rythmbox) problem zniknął. Pojawił się natomiast problem ze znikającą kartą Wi-fi. Okazało się ze trzeba zreinstalować niewolne sterowniki. Jedyny problem to niespodziewane zawiechy systemu. Rzadko to robi, ale bez ostrzeżenia. Poza tym wszystko jak narazie działa.
To jest chyba pierwsza wersja, z której nie jestem zadowolony!
Uwagi:
+ dokładniejsze info