Ubuntu 7.04 Feisty Fawn — migracja i codzienna praca
26 maja 2007, michuk
Bardzo dawno nie pisałem żadnej recenzji, trochę z braku czasu, a trochę dlatego, że po prostu mój system działa od lat i nie mam potrzeby eksperymentować. To również nie będzie standardowa recenzja, a raczej raport z kolejnej udanej aktualizacji Ubuntu, którą udało mi się przeprowadzić, z wytłuszczeniem najciekawszych zmian i zaskoczeń jakie spotkały mnie w Feisty Fawn.
Autor: Borys Musielak
Najpierw trochę historii. Ubuntu używam od samego początku istnienia tej dystrybucji, czyli od czasów Warty Warthog (2004 rok), kiedy to przesiadłem się na ten system z rozlatującego się Debiana Sid. Od tego czasu aktualizowałem się mniej więcej co 6 miesięcy, czyli do każdej stabilnej wersji, z jedną reinstalacją, która była niezbędna z powodu wymiany laptopa. Można więc powiedzieć, że “na Ubuntu zjadłem zęby” i znam ten system jak własną kieszeń, gdyby nie to, że zawartość moich kieszeni często mnie zaskakuje. Co więc zaskoczyło mnie w niedawno wydanej wersji Feisty Fawn?
Proces aktualizacji
Po raz pierwszy skorzystałem z aktualizatora w trybie graficznym. Wcześniej z uporem maniaka wklepywałem w konsoli zaklęcia typu apt-get update, apt-get dist-upgrade i tym podobne. Teraz było inaczej — zastosowałem się do zaleceń poradnika aktualizacji i użyłem Menedżera Aktualizacji systemu, co wyglądało mniej więcej jak na załączonym obrazku.

Rys.1 Aktualizacja z Edgy do Feisty
Aktualizator zadziałał zadziwiająco skutecznie. System zaktualizował się automatycznie, właściwie niezauważalnie dla mnie. W pewnym momencie, gdy w najlepsze przerabiałem plugin drzewiastych komentarzy, popup poinformował mnie o tym, że czas zrestartować maszynę, ponieważ właśnie zainstalowana została najnowsza wersja systemu, co też niezwłocznie uczyniłem, wcześniej stosując kilkakrotnie tajemniczą kombinację klawiszy Esc :w :q.
Gdzie są moje programy?
Po restarcie system (bez robienia łaski) wstał o własnych siłach i pozwolił mi się zalogować do nieco nowszego GNOME-a, który również od lat jest moim głównym środowiskiem pracy. Jedyne zaskoczenie jakie mnie spotkało to brak w systemie kilku aplikacji, które miałem wcześniej zainstalowane, m.in. Amaroka, K3B i kilkunastu innych programów z “K” w nazwie, a także zastąpienie wersji programu OpenOffice.org dostarczonej przez firmę UxSystems na tę znajdującą się domyślnie w Ubuntu 7.04. Zmiana nie była specjalnie bolesna. OpenOffice.org z UX trzymałem tylko dlatego, że oficjalny pakiet z Ubuntu Edgy Eft (2.2) zawieszał się na odczytywaniu większości moich plików zapisanych w wersji 2.1 tego programu. W Feisty Fawn problem przestał występować, choć dokumenty zapisane we wcześniejszych wersjach OpenOffice.org miejscami prezentowały się nieco inaczej niż wcześniej (najmniej podobały mi się poprzesuwane tabelki i grafiki). Nic to. Dokumenty ręcznie poprawiłem, a programy z “K” w nazwie doinstalowałem. Ustawienia zostały zachowane, więc uciążliwość była minimalna.
Nowe funkcje w Feisty Fawn
Mówiąc szczerze nowe funkcje mnie nie powaliły, może oprócz ulepszonego aktualizatora o którym było wyżej. Asystenta migracji nie używam bo nie mam z czego migrować :). Automatyczna instalacja kodeków też mi nie potrzebna — wolę zainstalować wszystko za jednym razem dzięki Automatix2. Zresztą, próba użycia tego narzędzia w Totem zakończyła się całkowitą porażką. System próbował dociągnąć brakujący kodek WMV, co mu się nawet udało, ale plik media który spowodował konieczność dociągnięcia kodeka nadal nie działał, mimo jego instalacji. W MPlayer oczywiście nie było tego problemu.
Jedyna funkcja która wydaje się być pomocna to automatyzacja obsługi błędów z użyciem narzędzia Apport. Użyłem jej dość szybko
— przy próbie instalacji Netbeans zakończonej niepowodzeniem.
![]()
Rys.2 Automatyczne powiadamianie o błędach dzięki Apport

Rys.3 Wysyłamy raport o błędzie
Miłe zaskoczenia
Mimo że przeczytałem kilkanaście recenzji najnowszego Ubuntu, system (a raczej programy w nim zainstalowane) i tak zdołał mnie kilkukrotnie zaskoczyć:
- Czcionki — nie wiem co zostało zrobione, ale prezentują się na moim laptopie lepiej niż w wersji Edgy Eft. Nie żebym narzekał na wyświetlanie czcionek we wcześniejszej wersji, tam też wszystko wyglądało bardzo dobrze. Zauważyłem jednak poprawę in plus, której nie umiem opisać, bo nie wiem nawet co się zmieniło. Pulpit ogląda się jednak jeszcze przyjemniej
- Szybki OpenOffice.org 2.2 — oczywiście pakiet startuje jak zwykle bardzo wolno, tutaj żadnych zmian nie zauważyłem. Jednak, raz uruchomiony, kolejne dokumenty wczytuje kilkakrotnie szybciej niż w wersji 2.1. Ewidentnie musiał zostać poprawiony parser ODT lub też zoptymalizowane zostały inne elementy wpływające na wczytywanie plików. Za to duży plus dla deweloperów pakietu.
- Rhythmbox zaczął współpracować z telefonem Sony Ericsson. Tak zaczął. Wcześniej też próbował, ale kończyło się to klęską. Teraz bez problemu odczytał pliki MP3 zapisane na telefonie i pozwolił mi zmienić ich nazwy, usunąć, wgrać nowe czy odtworzyć bezpośrednio w programie. Mała rzecz, a cieszy.
Wpadki
Wpadek nie lubi nikt. Niestety zdarzyły się w przypadku Feisty Fawna i to w miejscach dość uprzykrzających mi życie.
- Niestabilna Liferea. Mój ulubiony czytnik RSS zwariował wraz z aktualizacją do wersji 1.2.10 (domyślnie instalowanej w Feisty). Raz na jakiś czas po prostu się wyłącza. Prawdopodobnie segfaultuje, ale nigdy nie udało mi się tego dowieść, ponieważ startuję ją głównie ze skrótu na pasku GNOME. Pady są niespodziewane i zupełnie nieprzewidywalne. Czasem po kliknięciu prawym klawiszem myszy w menu lub w któryś z feedów. Czasem po prostu tuż po przełączeniu widoku na program, czasem zupełnie bez przyczyny. Zgłosiłem nawet błąd ale przy tak ogólnym wyjaśnieniu moich problemów, deweloperzy nie mogli mi pomóc. Cóż, pozostaje ręczne zbudowanie pakietu ze źródeł lub czekanie na aktualizację…
- Beryl, Compiz…. — niby działa, ale nie da się tego używać. Czasem po załadowaniu GNOME znikają nagle górne paski okien (pomaga wtedy tylko
killall beryl && metacity --replace, coś czego “zwykły użytkownik” nie chciałby robić. Czasem po prostu interfejs wyjątkowo “przymula” — przewijanie w oknie trwa niemiłosiernie długo, minimalizacja i maksymalizacja okna wywołuje efekt podobny do “gubienia klatek”. Słowem nie da się tego używać stabilnie. Przynajmniej w wersji z Aiglx i standardową laptopową kartą Intela. - /etc/init.d/dbus restart — użytkownicy Feisty znają chyba tę komendę na pamięć. Gdy NetworkManager nie łączy się z siecią bezprzewodową, gdy komputer nie chce się zahibernować albo uśpić do RAMu, gdy nagle pada sieć, albo GNOME zachowuje się niestabilnie — restart serwisu DBUS lekarstwem na wszystko. Czy fakt, że o tym piszę nie dyskwalifikuje czasem Feisty jako stabilnej dystrybucji na pulpit “zwykłego użytkownika”? Tak, dyskwalifikuje.
- GNOME, miły GNOME — wydaje się, że programiści Ubuntu lubują się w prostych menedżerach okien, ponieważ nieraz zdarzyło mi się już, że po zalogowaniu do GNOME nie miałem panelu aplikacji lub też ikon na pulpicie. Najczęściej działa
killall metacity && nohup metacity &i to samo dlagnome-panel. Fajnie, tylko… kto zna takie komendy? Raczej nie ZU i tak powinno pozostać.
![]()
Rys 4-5. Liferea — działa — nie działa
Podsumowanie
Mam wrażenie, że Canonical na siłę postanowiło wydać Ubuntu 7.04 zgodnie z terminem, zapominając że najważniejsza dla 95% użytkowników jest stabilność systemu. Linux to nie zabawka, przynajmniej dla mnie. Chcę przede wszystkim systemu na którym stabilnie się pracuje. Efekty, dodatki, nowe innowacyjne funkcje — to też jest ważne, ale zdecydowanie na drugim planie. Mam nadzieję, że ta filozofia “wydajmy na czas, to co się uda” zostanie zmieniona na “wydajmy stabilny system, zawierający tyle innowacji ile się da, ale nie więcej”.
Ubuntu 7.04 to świetny system dla osoby, która lubi jak komputer robi większość na niego (ja do takich należę), a jednocześnie umożliwia ręczną konfigurację tych rzeczy ma których mu najbardziej zależy. Nie jest to niestety stabilny system na pulpit dla zwykłego użytkownika. Dla niego poleciłbym wersję 6.06 Dapper Drake, którą od ponad roku z powodzeniem używa m.in. mój ojciec w swojej firmie i zdecydowanie nie narzeka na niestabilność systemu.
Komentarze (RSS) | Trackback (URI)




No niestety, na intelu Aiglx albo XGL straszbue przymula. Wiem to bo mam paru znajomych których ma laptopa i GMA 950…
“Dla niego poleciłbym wersję 6.10 Dapper Drake” mała pomyłka
Dzięki, oczywiście 6.06 Dapper Drake.
a na moim lapku 7.04 chodzi najlepiej z dotychczasowych wydań ubuntu, a miałem 6.06 i 6.10. ja jestem zadowolony
Ja uzywam Ubutnu od czasu wyjscia wersji 6.10 czyli od jesieni i powiem tyle, ze do czasu pojawienia sie Feisty sporo sie nameczylem z jego poprzednikiem, a szczegolnie chodzi mi o stabilnosc. W zasadzie nie mozna zarzucic Ubuntu 6.10 zeby byl stabilny. Nie wiem jakim cudem autor pisze, ze u niego pracowal skutecznie bo jak sie poczyta fora, to ludzie najwiecej narzekaja wlansie na 6.10. U mnie to byl koszmar, wieszal sie, chodzil wyjatkowo niestabilnie, o wiele gorzej od wszystkich innych linuksow jakie mialem (a bylo ich pare) poza Mandriva ktora jako jedyna byla jeszce gorsza pod tym wzgledem. Wczesniej mialem openSUSE ktory nigdy, powtarzam, nigdy mi sie nie zawiesil a byl u mnie lacznie z pol roku na dysku. Nie mam zadnej nietypowej konfiguracji ani nawet nowej, zwykly desktop do pracy na codzien. Wracajac do ubuntu… 7.04 okazal sie u mnie o wiele lepszy czyli stabilniejszy. Odkad go uzywalem czyli od kiedy sie pojawil, nie zawiodl mnie do tej pory ani razu. Chodzi szybciej od poprzednika, i o wiele stabilniej (pulpitow 3D nigdy nie uzywalem ani nie wlaczalem).
Ubuntu 7.04 to mój pierwszy ubunciak
Wcześniej używałem Auroksa, Fedory 6, trochę KateOS, ale zdecydowanie najbardziej podoba mi sie praca na Ubuntu. Przyznaję się że kiedyś byłem bardzo sceptycznie nastawiony na ten system, jednak teraz wiem że byłem w błędzie.
Ładniejszcze czcionki? Zobacz czy 7.04 nie ma czasem freetype2-2.3 w którym poprawiono wygładzanie podpikselowe.
@Zajec:
$ dpkg -l | grep freetypeii libfreetype6 2.2.1-5ubuntu1 FreeType 2 font engine, shared library files
Z freetype2 mam w repo tylko freetype2-demos. Czy coś źle sprawdzam?
ja tam jestem zadowolony
http://stateless.jogger.pl/2007/04/21/piekne-czcionki-w-ubuntu-7-04/
Na crt różnicy się raczej nie zauważy.
Co do tego OO w feistym to naprawdę niezła gratka, chodzi szybko i w ogóle i w szczególe
Na moim archu OO chodzi o wiele wolniej, dziwne jednym słowem.
No niestety, mi ubuntu 7.04 nie chce isc za zadne skarby. Powód:
brak zintegrowanej obslugi dmraid w instalatorze, co jeszcze bym przezyl - bo sobie doinstalowuje “w locie” do live-cd, ale co z tego, jak dalej zainstalowany tak system nie wstaje ze wzgledu na kernel bez dmraid…
Problem dotyczy głownie plyt na i965P i raid-sata, ale nie tylko. Opisany jest http://forum.ubuntu.pl/viewtopic.php?t=34254
Michuk a jak działał u Ciebie standardowy compiz - ten domyślnie instalowany? Ja nie mam z nim żadnych problemów a też korzystam ze zintegrowanej karty Intela. Zdarzają się co prawda jakieś problemy z nim ale nie są uciążliwe, oczywiście nie mam tylu bajerów co w berylu.
Sam mam lapka z GMA950 i berylek śmiga znacznie lepiej niż Compiz… Działa też znacznie stabilniej, a z popularnych efektów nie działają mi tylko RAIN i WATER. Może dlatego nie narzekam bo to Debian a nie Ubuntu…
@Michuk, popraw sobie link do strony domowej; literowke w url-u zrobiles
Liferea lubi sama z siebie padać, to nie wina Feisty
Ja przerobiłem 3 ostatnie wersje Ubuntu + 2 ostatnie Minty i powiedziałbym, że wszystko prawie OK. jedyne co mogę zarzucić temu systemowi to czcionki, które są gorsze niż w windzie i problemy z używaniem przez USB Nokii 5300 - niby montuje ale po wejściu do folderu wykrzacza się. Jest jeszcze jedna sprawa z tym, że to już nie wina samego Linuxa a ATI - właśnie ty problemem jest brak porządnych sterowników od ATI dla mojej karty. Więc często jak korzystałem to musiałem wybierać - albo sterowniki wolne i Beryl albo binarne ATI i np. google Earth. Kiszka jednym słowem. Poczekam zatem jeszcze troszkę - może do następnej edycji systemu lub nowego komputera z NVIDIa - w końcu to już niedługo.
No, ja w Feisty nie mogę za diabła uruchomić Realteka 8169. Problem jest znany, niemniej jednak żadne z proponowanych na forach rozwiązań nie działa u mnie i wielu innych posiadaczy tej karty. Nawet dziś zmarnowałem pół niedzieli na próbę rozwiązania tego problemu. Najśmieszniejsze jest to, że testowałem kilka “herdów” i wszystko było w najlepszym porządku.
(Xarę uwielbiam za niezwykłą wręcz szybkość, używam jej do poprawiania wykresów).
Z tego wszystkiego kupiłem dziś w sklepie PC Format, bo na płytce jest darmowa okrojona nieco wersja Xary (ver. XS 3) i kończę pracę pod Windows…
To już druga POWAŻNA wpadka Ubuntu na moim komputerze (niepoważnych nie liczę, bo nie jestem pamiętliwy). Poprzednio, któraś z aktualizacji X-ów rozłożyła środowisko graficzne. Po paru godzinach pojawiła się poprawka. Ale akurat w tym czasie miałem ważne wystąpienie z prezentacją.
Poważnie zastanawiam się nad porzuceniem tej dystrybucji, bo bywa zdradliwa. Ale brakuje mi czasu na naukę czegoś mniej zautomatyzowanego.
@Lelek Kozodoj:
Czytałem jedno (no nie jedno) opowiadanie w którym gościu miał taką samą ksywę jak ty
Daj linka.
Wymyśliłem niegdyś tę ksywę, bo uznałem, że jest na tyle durna, że pewnie będzie niepowtarzalna.
Sorry za OT.
http://www.fahrenheit.net.pl/archiwum/f48/34.html
I jeszcze jedno chyba było, ale to sobie sam znajdziesz bo to 1 numer w tył albo w przód. A tak poza tym to Lelek kozodój to gatunek ptaka
(jak mówi wikipedia)
No i ja przepraszam za zamieszanie.
Syn czarowoźnicy
I jeszcze jedno chyba było, ale to sobie sam znajdziesz bo to 1 numer w tył albo w przód. A tak poza tym to Lelek kozodój to gatunek ptaka
(jak mówi wikipedia)
No i ja przepraszam za zamieszanie.
//Poprzedni komentarz nie przeszedł. Antyspam jaki, czy co?
Chcialem zauwazyc ze Beryl nie jest standardowym pakietem w Ubuntu Feisty. Beryl nalezy jak narazie osobno doinstalowac. W Feisty jest tylko Compiz ktory zwykle nie zadziala bez dodatkowych zmian “pod maska” zwlaszcza na karcie ATI.
Tak wiec oskarzanie Ubuntu ze Beryl nie za dobrze dziala jest troszke nie na miejscu…
Osobiscie uzywam Ubuntu od niespelana roku, na 6 komputerach w roznych konfiguracjach, na moim laptopie IBM T40p dziala doskonale wlacznie z Beryl’em. Uzywam zwlaszcza laptopa do codziennej pracy jak i w “domu i zagrodzie” bez najmniejszego problemu. Moja 10 letnia corka uzywa tez Ubuntu wrecz intuicyjnie.
Pozdrawiam GoudaCaster
Ja przesiadłem się na ubuntu z debiana testing/experimental po totalnym wywaleniu systemu. Oczywiście sam tak w nim nagrzebałem he he. Żona sie wkurzyła - bo komp ma działać, więc postanowiłem przesiąść sie na ubuntu i nie grzebac więcej we flakach. Jestem bardzo zadowolony, system pracuje stabilnie i szybko, beryl po wyłączeniu niepotrzebnych gadżetów również nie sprawia problemów, a ułatwia pracę. Moim zdanie bardzo udana dystrybucja dla ZU.
No ja straciłem wczorajsze pół niedzieli próbując uruchomić wifi na lapie… na stratę drugiej połowy już nie miałem siły i nadal nie mam dźwięku
pozdrawiam
nie bede ukrywał, że u mnie aktualizacja przebiegła pomyślnie i wszystko działa mi poprawnie…
Beryl/Compiz działają - warunkiem jest wstawienie w plik xorg.conf linii programowych, które podaje się w wiki dla Edgy .. zrobiłem tak i działają bez zarzutu. Ostatecznie można po prostu zainstalować Beryla sposobem znanym z wiki Edgy oraz wstawić wspomniane linie w xorgu.conf
Wiesz, pomiędzy “działają” a “daje się ich używać w codziennej pracy” jest lekka przepaść. Mi też “działały”.
sprostowanie: jednak daje się ich używać do codziennej pracy .. dla mnie Beryl i pochodne są jedynie “upiększaczami” .. taki przydatny “haczyk” na niezdecydowanych na linuksy i wątpiących w ich możliwości - szczerze mówiąc: po co komu Beryl przy pracy i do czego?? mamy wirtualne pulpity przecież .. jestem utylitarystą i nie widze większej różnicy pomiędzy oknem zamykającym się natychmiast po naciśnięciu “X” a oknem odlatującym przez ekran jak w “Star Wars” lub spalającym się ..
.. nie ukrywam: przy współpracy ze środowiskiem 3D efekty Beryla i pochodnych sypią się - chyba, że to właśnie miałeś michuk na myśli ..
P.S: przepraszam bardzo za “tykanie”, jeżeli użytkownik michuk czuje się urażony bezpośrednością .. przeszedłem na formę nieoficjalną z tego względu, że w jego poscie też była takowa ..
Błąd, który denerwuje mnie w Feisty to niemożliwość hibernacji - dzieją się potem takie rzeczy, że uruchamiam system najpierw wtrybie “recovery mode” , adopiero potem normalnie ..
to jeszcze ktoś używa ubuntu?? ]:-O
Ja i większość moich znajomych używa Kubuntu.
Nie uważasz Michuk, że Liferea która u Ciebie nienajlepiej działa (u mnie nie ma problemów o których piszesz), beryl którego nie ma w oficjalnych repozytoriach (nie przepadam ale u mnie działa ok) i “/etc/init.d/dbus restart” (polecenie znam - nigdy nie używałem, u mnie nie było takiej konieczności) - to trochę mało aby dystrybucję podsumować stwierdzeniem “nie jest to niestety stabilny system na pulpit dla zwykłego użytkownika”?
pozdrawiam
Niw uważam. Błędy są potwierdozne na 3 komputerach z Ubuntu Feisty (jeden po upgrade z Edgy, jeden czysta instalacja, jeden Kubuntu Feisty). Przy okazji — zaktualizowałem jeszcze artykuł na temat “znikania” panelu GNOME. Również potwierdzone na dwóch instancjach.
Niestety chyba krótki cykl między kolejnymi wydaniami nie sprzyja stabilności Ubuntu. U mnie po instalacji system nie był po polsku (pomimo, że powinien być); po instalacji sterowników Nvidii “jednym klikiem” zdechły X-y, a Kubuntu u rodziców nie chciało się instalować w trybie graficznym. Szkoda, bo polubiłem Ubuntu, ale FF skłonił mnie do przejścia na stałe na Lenny-ego. Może Gibbon będzie bardziej stabilny i bezproblemowy, zobaczymy…
wydaje mi się że to nie kwestia terminów na siłę a przyspieszonych testów przed LTS. Gasty Gibon też bedzie pewnie nieco mało stabilny. Pogoń ta wydaje się być spowodowana tym że w kwietniu 2008 będzie znów wersja z 3 letnim wsparciem i ona jest tym oczkiem w głowie .. teraz testuja ile i jak sie da żeby potem wyskoczyć z dużymi i sprawdzonymi nowościami. Podobno chcą wejść na rynek firm, więc mają co robić.
Nie bawiłem się jeszcze FF i jak na razie nie zamierzam… Najchętniej do tej pory używałbym DD. Niestety zabrakło mi w nim wsparcia dla mojego cyfraka. No, dobra, możliwe, że moja wina, bo nie wiedziałem jak komputer zachęcić do współpracy. Teraz mam EE i nie narzekam.