Chciałbym podzielić się z Wami moimi uwagami na temat najnowszego Ubuntu oznaczonego numerem 7.04, znanego też pod nazwą „Feisty Fawn” (ang. rozbrykany jelonek). Wersję niestabilną testowałem przez kilka tygodni, a teraz używam wersję stabilną.
Moim skromnym zdaniem wiosnę roku 2007 śmiało można nazwać „wiosną Linuksa”. W ciągu kilku ostatnich tygodni byliśmy świadkami wielu ważnych premier: Debiana Etch, PLD 2.0, Mandrivy 2007 Spring, na rynku dystrybucji komercyjnych Red Hat zadebiutował z piątą wersją swojego sztandarowego produktu Red Hat Enterprise Linux, a już wkrótce deweloperzy Fedory wydadzą stabilną wersję ich systemu oznaczonego numerem 7. Premiera Ubuntu była chyba najmniejszym zaskoczeniem dla społeczności, z drugiej strony była ona chyba najbardziej wyczekiwana o czym mogą świadczyć liczne recenzje.
Instalacja
W dziedzinie instalacji nie zmieniło się wiele od czasów poprzedniego wydania, nadal wykorzystuje się instalator z płyty LiveCD (w wersji alternate dostępny jest także instalator tekstowy). Takie rozwiązanie ma wiele zalet. Wystarczy pobrać jedną płytę instalacyjną, zamiast zestawu kilku płyt (z podobnego rozwiązania korzystać będzie Fedora 7). Na plus dla Ubuntu należy zaliczyć bardzo rozsądny dobór programów na płycie. Dla porównania — w Fedorze nie zmieściły się tak potrzebne programy jak OpenOffice.org czy edytor gconf.
Instalator Feisty wzbogacono o nową funkcję — eksportowanie plików i ustawień z partycji Windows. Niestety w moim przypadku nie została wykryta partycja NTFS, więc pozostaje mi jedynie wierzyć na słowo, że ta opcja działa. Kolejną bolączką jaki ciągnie się już od poprzedniej wersji jest błędne wykrywanie istniejących już partycji linuksowych. Instalatorowi zarzucić można jeszcze brak możliwości wyboru dodatkowych pakietów. Skoro jest on w stanie pobrać dodatkowe pakiety językowe, to równie dobrze już w czasie instalacji mógłby pobrać inne, wybrane przez użytkownika programy.
Na pocieszenie powiem, że podobno Gutsy Gibbon ma mieć zupełnie nowy instalator.
Co mamy pod maską?
Jeżeli pomyślnie przebrnęliśmy przez instalację, po kilkunastu minutach przywita nas znany już pulpit. Zanim o nim opowiem, parę słów o tym, co jest niewidoczne a niezmiernie ważne. Sercem Rozbrykanego Jelonka jest jądro 2.6.20. Zawiera ono wiele nowości min. obsługę parawirtualizacji oraz KVM. Technologie te znajdą przede wszystkim zastosowanie na serwerach, a jeśli chodzi o ten rynek, Canonical od jakiegoś czasu nie ukrywa, że chce wykroić swój kawałek tortu, który do tej pory zarezerwowany był dla Red Hata i Novella. Oczywiście poza wirtualizacją do jądra 2.6.20 wprowadzono szereg innych mniejszych i większych usprawnień. Niestety w przypadku mojego sprzętu pojawiło się też wiele drobnych, ale irytujących błędów regresji. Są one związane z obsługą zarządzania energią, a ta jest niestety piętą achillesową każdej dystrybucji. Z drugiej strony wina leży też po stronie producentów sprzętu, którzy z uporem maniaka nie zauważają istnienia Linuksa.
Blink blink czyli odpicuj mi desktop
Feisty Fawn to pierwsza wersja Ubuntu, która zawiera w domyślnej instalacji compiza. Jeżeli tylko jest się w posiadaniu karty, która obsługuje AIGLX, uruchomienie efektów pulpitu wymagać będzie jedynie zaznaczania jednej opcji. Z tego co wiem, użytkownicy kart firmy ATI mogą mieć problemy z uruchomieniem efektów pulpitu, sam nie mam takiej karty do dyspozycji, więc mogę się mylić. Niestety przyczyną tego stanu rzeczy jest polityka ATI odnośnie sterowników dla systemów open source.
![]()
Rys 1. Scale to chyba jeden z najpraktyczniejszych pluginów compiza
Podstawową wadą compiza jest brak programu okienkowego do zarządzania i konfiguracji pluginów odpowiadających za efekty. Podstawowe okienko z menu System -> Preferencje GNOME umożliwia jedynie włączenie/wyłącznie pulpitu 3D, rozłożenie obszarów roboczych na ścianach sześcianu (słynna już kostka) oraz „żelowe” okna. Można zainstalować mały programik zarządzający pluginami, jednak nie można za jego pomocą aktywować/deaktywować wybranego plugina. Dostęp do wszystkich opcji konfiguracyjnych możliwy jest jedynie z poziomu konfiguratora gconf -– takie rozwiązanie może sprawić dużo trudności początkującym użytkownikom. Niedościgłym wzorem jest tu menedżer ustawień beryla.
Zapewne ci z Was, którzy korzystają z Beryla, zastanawiają się jak wygląda szybkość działania i stabilność compiza. Szczerze mówiąc, nie widzę tu wielkich różnic pomiędzy compizem a berylem z uruchomionymi identycznymi pluginami. Na zakończenie dodam, że użytkownik ma oczywiście wybór i może skorzystać z beryla, który znajduje się obecnie w repozytoriach dystrybucji.
Z niecierpliwości czekam na pierwszy wynik prac połączonych zespołów compiz-beryl, który być może znajdzie się już w Gusty Gibbonie.
Restricted extras — patenty, licencje
Jednym z najważniejszych celów, jakie przed sobą postawili deweloperzy Ubuntu w związku z tym wydaniem, było ułatwienie dostępu do programów, sterowników wydawanych na niewolnych licencjach. Efektem tych prac jest min. meta-pakiet ubuntu-restricted-extras, dzięki któremu instalacja Javy, Flasha, czcionek znanych z Windows oraz kodeków multimedialnych jest bardzo prosta.
![]()
Rys 2. Instalacja javy, flasha, kodeków oraz czcionek z Windows obecnie sprowadza się do instalacji jednego pakietu, który w ramach zależności doinstaluje pozostałe
Jeżeli tego jest mało, w przypadku braku odpowiedniego kodeka, program zaproponuje przeszukanie repozytoriów dystrybucji i instalację odpowiedniego kodeka, podobnie jak Windows Media Player z tą różnicą, że pod Windows nigdy nie udało mi się poprawnie zidentyfikować i znaleźć kodeka, podczas gdy w Ubuntu mechanizm ten działa bardzo sprawnie. Jeśli chodzi o zamknięte moduły jądra, udostępniono menedżer sterowników własnościowych, który ułatwia dołączanie/odłączanie niewolnych modułów jądra.
Podsumowanie
Feisty Fawn na pewno nie jest wydaniem rewolucyjnym. Można tu mówić raczej o ewolucji w dobrze przemyślanym kierunku. Deweloperzy Ubuntu mają pewną wizję, której się trzymają i której to pozytywne efekty widzimy. Większość błędów, o których wspomniałem, wynika przede wszystkim z braku odpowiedniego wsparcia ze strony producentów sprzętu. Niemniej jednak warto jest zgłaszać wszelkie napotkane błędy. Z własnego doświadczenia wiem, że każdy raport spotyka się z żywym zainteresowaniem środowiska deweloperów Ubuntu.
Dzięki Ubuntu hasło „Linux na desktopy” przestaje być tylko wizją garstki maniaków komputerowych i nabiera coraz realniejszych kształtów.
Korekta: t_ziel

JakiLinux
Podobało się. Liczę na to, iż autor zrobi tak recenzję za następne 6 miesięcy :)
Przy okazji wyszła bardzo dobra książka:
http://helion.pl/ksiazki/ubunop.htm
Kolejny "nowy" system , winde wypuszczają co 5 lat w linuksie przeginają z kolei w drugą stronę. I jedno i drugie podejście do dupy.
Niestety popularność Ubuntu może nie wyjść Open Source na zdrowie ta dystrybucja nie jest zbyt dopracowana(w moim mniemaniu, aby sie przekonać wystarczy spróbować Debiana choćby testing, widać dużą różnicę) A wracając do w/w cytatu to niestety dla wielu UBUNTU=LINUX :( w sensie, alternatywa dla windy(mam nadzieję, że wiadomo o co chodzi). pozdro
stary, ubuntu to linux dla początkujący, wiadomo że nie dorówna debianowi
@Radzio
Najgorszą rzeczą jaką możesz zrobić to sranie we własne gniazdo. Społeczność Linux-a powinna trzymać się razem bez względu na posiadaną dystrybucje. Teksty typu "Niestety popularność Ubuntu może nie wyjść Open Source na zdrowie " lub " to niestety dla wielu UBUNTU=LINUX w sensie, alternatywa dla windy" nie sprzyjają pozyskiwaniu nowych użytkowników linuks-a. POza tym to co piszesz jest nieprawdą. To między innymi dzęki takim dystrybucją jak Ubuntu, Mandriva, ludzie zaczęli interesować się czymś innym jak tylko tzw. "systemem" od mikromiękkich. wspierajmy się a nie krytykujmy, bo takich co źle życzą społeczności linuksowej jest mase. Sam używałem Mandrivy (wcześniej Mandreake), potem susełka a teraz z powodzeniem Kubuntu. NIe miałem żadnego problemu z instalacją ani softu ani hardware-u. Mylisz się również kiedy mówisz że ludzie identyfikują Ubuntu z Linuksem. Uważam że ludzie identyfikują Linuksa z RedHat-em i Debianem niż z młodymi dystrybucjami. Popularność Ubuntu nie oznacza tego że ludzie idą w prostą drogę linux=ubuntu.
Dla mnie przez długi czas Linux==DOS. Potem zobaczyłem, że tam jednak są okienka i inne takie. Dwa podejścia do Mandarake/Mandriva skończyły się formatem. Myślałem: "Jednak Linux do niczego".
….
Obecnie używam Ubuntu od ponad roku. Feisty jest trzecim moim wydaniem. Do windy nie mam ochoty wracać. Są problemy, owszem, ale zerknijcie np na Vistę :P. Dla mnie Linux==Ubuntu jak na razie. Ta dystrybucja mnie nawróciła. Powoli zaczynam grzebać coraz głębiej w systemie i eksperymentuję. Zmiana dystrybucji? Może kiedyś….
@Radzio
Niestety takie są efekty wydawania systemu co pół roku. TO samo jest z openSUSE , wszystko co wyszło po 10.0 czyli po tym jak Novell oddał to społeczności jest koszmarnie niedopracowane , mnóstwo błędów w podstawowej funkcjonalności systemu. Pół roku to jest raczej za mało i kolejne wydania sprawiają wrażenie robionych na kolanie bez jakiegokolwiek głębszego testowania aby tylko wydać na czas a nie wtedy kiedy będzie działać. Osobiście nie chwytam tej idei. Bardzo łatwo się nowi użytkownicy przechodzący z windows mogą zniechęcić do linuksa i nawet im się nie dziwie.
Ta cykliczność wydań to jedna z rzeczy, które mnie odgoniły od tego systemu:) co 6 miesięcy to zdecydowanie za szybko, zwłaszcza, że to dist upgrade w ubuwersji nie należy do szczególnie dopracowanych wersji, a nie uśmiecha mi się ściągać ileśtam MB tylko po to, żeby doweidzieć się, że coś poszło nie tak…
Radzio co dokładniej chodzi z tym Debianem testing? Bo jakoś nie do końca łapię:)
Chodziło Mi o to, że Debian testing jest zdecydowanie bardziej dopracowany niż Ubuntu stable
w Debianie bez problemu aptem robi sie updaty z 3.1 do 4 wersji…
a pozatym testing ma w miare nowe pakiety i w miare stabilne…
Ach no fakt:) Wg niektórych można zaryzykować stwierdzenie, że Debian sid jest bardziej stabilny i dopracowany niż wiele innych dystrybucji w stable
"Rozwiązanie te ma wiele zalet.", "Są one związane są one z obsługą zarządzania energią, a ta niestety jak jest piętą achillesową każdej dystrybucji" – wiem, czepiam sie ;P
@empe
Dzięki. Poprawione.
AIGLX jest bardziej obsługiwane przez rozszenie OpenGL, a to z kolei bardziej przez sterowniki nie kartę.
Ubuntu 7.04 można jeszcze nazwać dopracowanym distro, znacznie gorzej jest z jego "bratem" – Kubuntu. Tam domyślne KDE pozostawia dużo do życzenia.
Zainstalowałem go w sobotę i narazie nie mam większych problemów,chociaż nie wiem dlaczego ale przestala mi działać "kostka" z compiza ("żelowe" okna działały normalnie. zainstalowałem beryla i wszystko jest ok. Nie ma żadnych problemów ze sterownikami (sieciówka, drukarka itp) polecam
Ubuntu to świetna dystrybucja, ale ma kilka istotnych minusów.
- Brak możliwości wybrania pakietów, programów. Nie wiem w czym problem, żeby dodać do instalatora opcji: zaawansowane, expert. Dla bezpieczeństwa działałoby to tylko na koncie root-a.
- Jeśli to takie trudne albo wymaga dużego nakładu pracy w co nie wieżę, to niech wypuszczą płytę, obraz light.
- Stabilne, sprawdzone oprogramowanie w starszych wersjach + repozytoria. Chodzi mi o poważne oprogramowanie tj. NFS, SAMBA itp. Sam ostatnio miałem problem z NFS więc wiem jaki to ból. Wyobraźcie sobie, że pali się nam a z niewiadomych powodów NFS nie montuje nam ważnego katalogu.
- Nie mam potrzeby reinstalacji systemu co 6 miesięcy. To nie jest Windows, tj. GNU/Linux, który ma działać stabilnie i działa. Po co ten pośpiech. Nie widze przeszkód, żeby do starszych wersji wypuszczali nowe oprogramowanie takie jak np. Menedżer sterowników własnościowych.
Używałem Ubuntu 5.10, 6.06, 6.10, używam 7.04, ale chyba czas zainteresować się nowym wydaniem Debiana ;/
@lukas: to używaj wersji stabilnej (Dapper Drake, ze wsparciem 5 lat) — ten system instaluję każdemu kto chce po prostu działający i bezpieczny zastępnik Windows — i sprawdza się znakomicie!
wersji stabilnej
Czy autor artykułu był pijany kiedy go pisał? Polecam szczególnie rozdział "Instalacja", który nie trzyma się kupy. Zróbcie jakąś korektę albo wywalcie to w diabły.
@alus: Masz rację, przeedytowałem ten rozdział. Teraz brzmi chyba składniej.
widze, ze rodzi sie maly bunt przeciwko ubuntu :]. co z tego, ze dla wielu ubuntu=linux? dzieki ubuntu latwiej jest sie wdrozyc w swiat linuxa. a kazdy kto sie tym zainteresuje z czasem bedzie szukal lepszych rozwiazan lub pozostanie przy ubuntu.
co do compiza to wystarczy instalacja jednej paczki, ktora umozliwa PELNA konfiguracje efektow pulpitu. w system->preferencje pojawia sie compiz settings manager i wszystko mozna "wyklikac". jst jeszcze druga paczka do ustawien compiza ale po przygoda z tym tworem niektore okienka nie za bardzo kwapia sie do przyjmowania motywow pulpitu i bez wzgledu na to jaki motyw wybiore, niektore okienka pozostaja szare. mi tez przestala dzialac kostka i poddalem sie. mam zainstalowanego beryla i jesli komus chce pokazac jego mozliwosci to uruchamiam go i pokazuje 3d bajery. ale tak poza tym mam wlaczone tylko te zelowe okienka, ktore mozna waczyc w standardowo zainstalowanym systemie.
7.04 to kolejna z testowych wersji. nie narzekam, zainstalowalem i korzystam :]. a winzgroze tez zostawie bo czasem niestety sie przydaje.
@michuk, wiem, ale bardziej zależy mi na szybkości uruchamiania i działania systemu. Dapper jest mułowaty i długo się uruchamia. Poczekam trochę, po testuję, znajdę w końcu swoje ulubione oprogramowanie i może zostanę przy 7.04 na dłużej; ].
@stabbowsky, dzięki. Zapomniałem, że istnieje coś takiego jak sudo apt-cache search ;]
u mnie nie działaja multimedia. Zawieszaja laptopa na amen. dowolny odtwarzacz xine, mplayer, vlc cokolwiek
Błędy, błędy i jeszcze raz błędy. VCD się nie montują, alacarte sypie, dźwięki SDL-a trzeszczą i inne takie kwiatki. Wygląda to jak Debian experimental. ;-) Po co komu z kolei domyślny compiz?
Mnie tam dalej nie dotwarza filmów rmvb. Musiałem dorzucać plik w32codec do mplayera żeby chodziło.
w Mac-ach od 2001 są takie bajery i nikomu to nie przeszkadza. Tam za efekty odpowiadają czujnik więc taki mały zintegrowany Compiz niczym nie zachwyca. Widziałem u znajomego jak działa kostka. Przekręca się lapika delikatnie w lewa a czujnik przesuwa wirtualny pulpit. Jak robi się ciemno to diody zaczynają podświetlać klawiaturę. Fajna jest też kamerka, która automatycznie robi zdjęcia i pozwala na ich obróbkę. No i najważniejsze, że to wszystko działa od kopa ; ] Dla mnie taki Beryl jest prze bajerowany. Ja nie potrzebują płonących pulpitów. Wystarczy mi kostka i kilka naprawdę przydatnych efektów.
Czy może ktoś napisać jak włączyć kolejne pluginy w Compizie :)??
@pio
A na czym polega to nie odtwarzanie? i cóż to za tajemniczy plik w32codec?
@lukas
Na Macach może i faktycznie to nikomu nie przeszkadza, tylko dlaczego uszczęśliwiać na siłę ludzi nie do końca przetestowaną technologią w okrojonej wersji, działającą poprawnie tylko na NVidiach?
@bolek, poszukaj na forum ubuntu, jest kilka tematów o tym.
@Independent, Tak samo jest z oprogramowaniem, którego podobnie jak Compiza sam nie wybierasz. Zawsze zostaje Ci:
sudo apt-cache search compiz
sudo apt-get remove
ale przeca nie trza kompiza wlouczac :P. tzn niech sobie bedzie ale nie trzeba go uruchamiac. mi nie dzialaja filmy w mplayerze. na forum wyczytalem, zeby wybrac w kodekach x11 albo xv ale nie ma tam takich kodekow. a w32codecs zainstalowalem…
@stabbowsky, szukaj w Video a nie Codec ;].
Wlasnie mi sie instaluje Ubuntu i troche szkoda ze nie chcialo za cholere zmigrowac mojego "profilu" z debiana. Wszystkie inne widzi, mojego nie :(
To nie problem, bo sobie zgram co trzeba recznie, ale chcialem zobaczyc co to dokladnie zrobi.
I fajnie ze 19-ego kwietnia wyszedl 7.04, a ja dzis w skrzynce znalazlem plytki :)
To juz 3 raz, moze tym razem porzuce w koncu debiana*
*nie ma szans ;)
Instalacja zakonczona :)