Puppy: Jeszcze jedna dystrybucja
29 lutego 2008, Keyto
Od samego początku zaznaczam - nie powinienem pisać tego tekstu… Po pierwsze dlatego, że jestem stronniczy. Po drugie dlatego, że mam zamiar pisać o dystrybucji, której w sumie nie znam. Postawmy więc sprawę uczciwie, w następujący sposób: będzie to artykuł pisany z punktu widzenia osoby, która używając jednej dystrybucji, próbuje się przekonać do innej. Dla równowagi zatem ktoś powinien skrobnąć kilka akapitów z punktu widzenia osoby używającej tej innej, a próbującej się przekonać do zachwalanej przeze mnie. Ktoś podejmie temat?
Póki co pozwolicie Państwo, że przejdę do rzeczy. Zdarza mi się używać dystrybucji typu LiveCD. Tą najczęściej przeze mnie używaną jest SLAX, (przy czym najczęściej nie znaczy zawsze). W trakcie pisania postaram się wyłożyć dlaczego. Kiedy czyta się artykuły o SLAX-ie, często w komentarzach można się spotkać ze stwierdzeniem, że istnieje dobra dlań alternatywa w postaci dystrybucji Puppy Linux. Otóż ja nie uważam Puppy za dystrybucję, która byłby w stanie SLAX-a zastąpić, ale… Alfą i omegą nie jestem. Kiedy ostatnio po raz kolejny przeczytałem (na jakimś czeskim forum… nie pamiętam niestety gdzie – przeklęta skleroza,) że Puppy jest tym lepszym od SLAX-a rozwiązaniem, pomyślałem sobie, że: primo – nie używałem go na tyle, żeby to oceniać obiektywnie, secundo: bazuję więc bardziej na wrażeniach jakie ów system wywarł na mnie po kilkudziesięciu minutach oglądania jednej z jego pierwszych wersji, tertio wreszcie: „druga strona” może w związku z powyższym mieć rację.
Postanowiłem więc pobrać jego najnowszą wersję i popracować na niej choć trochę, aby wyrobić sobie zdanie na podstawie faktów, nie zaś przesądów. A ponieważ znajomy akurat poprosił mnie o pomoc w naprawie prywatnego komputera, stwierdziłem, że mam nawet dobry poligon doświadczalny, ponieważ ja dystrybucji typu Live używam właśnie na komputerach, których konfiguracji dobrze nie znam. Na maszynach, które służą mi do pracy, system po prostu instaluję. Przystąpiłem zatem do dzieła.
Po pierwsze: SLAX
SLAX jak sama nazwa wskazuje oparty jest o Slackware. (Nie ma co - bardzo ambitnie napisane, ale to bardzo istotny fakt.) Slackware to po pierwsze: kanon Linuksa, mający rzesze fanatyków… znaczy się - fanów… No, nie - w przypadku Slackware będą to jednak fanatycy. Co to „się oznacza”? To „się oznacza”, że jest się do kogo zwrócić w przypadku problemów. Miłośnicy Slackware mają Wiedzę (celowo z dużej litery) – co do tego nikt chyba nie będzie się spierał? Po wtóre Slackware jest surowy. Mam na myśli jego konstrukcję. Bardzo konserwatywny, bez udziwnień, można nań opierać podręczniki „Linuksa”. I znów – w razie czego w środowisku Slackware mamy do czynienia z sytuacją typową. Chodzi mi o to, że nie jest to tak, jak w przypadku powiedzmy… OpenSUSE: w jego konfiguracji zmieniono nie wiadomo co, nie wiadomo gdzie i nie wiadomo dlaczego, zaś wszelkie zmiany w /etc najlepiej przeprowadzać YaST-em i nie „grzebać” w plikach konfiguracyjnych „ręcznie”.
To co się tyczy Slackware, tyczy się również i SLAX-a. Mamy więc prostą, konserwatywną dystrybucję ze wsparciem społeczności.
Po drugie: Puppy
Puppy jest niezależną dystrybucją „produkowaną” w Australii. Gratuluję! Jest to powód do dumy dla jej twórców. I problem zarazem. Osobiście nie znam nikogo - słownie nikogo, kto by jej używał. W razie czego jestem więc zdany na siebie. Ale to nie koniec – jest znacznie gorzej. Kiedy pierwszy raz zapoznawałem się z tą odmianą GNU/Linuksa „zarządzanie pakietami” sprowadzało się po prostu do tak zwanych tarballi (czyli plików „potraktowanych programem tar i skompresowanych programem gzip (.tgz lub .tar.gz)”) Dla linuksiarza jest to kanon – jasny, prosty i zrozumiały. W końcu takoż sprawa wygląda we wspomnianym powyżej Slackware. Teraz jednak twórcom Puppy zachciało się ową dystrybucję ulepszać i wprowadzili format PET. Gratuluję – dowcipne nazwane. Ale nie mogłem się już zmusić do szukania po sieci cóż to takiego jest. Wystarczy mi cały tabun: .tgz, .deb, .rpm i jeszcze paru innych formatów, które działają szybciej i lepiej. Tak na marginesie, aby uniknąć nieporozumień: czym innym jest SLAX-owy plik modułu (.lzm), czym innym zaś pakiet instalacyjny .tgz. To ważne, gdyż ktoś mógłby zauważyć: „Czego się waść czepiasz Puppy z jego pet-em, skoro SLAX nie lepszy!” W SLAX-ie można dołożyć moduł, owszem. Można jednak w ogólne nie wiedząc nic o modułach doinstalować pakiet .tgz. Moduły zostały stworzone po to, aby dało się zarządzać całymi grupami pakietów, jest to więc coś zgoła innego niż pospolity .tgz.
Dla kompletności obrazu dystrybucji Puppy wspomnieć należy, że od wersji 3.0 jest ona systemem „zgodnym” ze Slackware. Zgodnym nie znaczy jednak „opartym o”. Owa zgodność oznacza, że spełnione są zależności niezbędne do instalacji pakietów Slackware. I znów słyszę pytanie: „Znów się waść czepiasz formatu .pet? Masz teraz swój tarball.” Odpowiadam zatem: po co używać dystrybucji „zgodnej ze Slackware”, kiedy można używać czegoś, co w zasadzie jest dystrybucją Slackware (czyli SLAX-a)? I po co wprowadzać specjalny format , kiedy zaraz potem wprowadza się „zgodność ze Slackware”? Dziwne, prawdę rzekłszy.
Po trzecie: Pobieramy obrazy dystrybucji
SLAX-a niby już mam, ale ponieważ przeprowadzam uczciwe doświadczenie, trzeba mi przejść przez proces pobierania jego obrazu .iso w taki sposób jakbym go nigdy w życiu nie pobierał. Przy moim łączu internetowym całość operacji, od uruchomienia przeglądarki, poprzez znalezienie odpowiedniej strony, poczytanie na owej stronie, że ostatnią stabilną wersją jest 6.0, znalezieniu odpowiedniego do wersji owej hiperłącza, (co nie jest trudne ze względu na wielkość ikonek do klikania) i wreszcie pobraniu obrazu .iso, trwała mniej niż 10 minut. SLAX w wersji podstawowej „waży”, przypominam, około 200 MB.
Puppy. Podobnie jak poprzednio – siadam do komputera, znajduję stronę i… od razu się zniechęcam. Fani dystrybucji Puppy – przepraszam Was, że tak narzekam, ale ta strona po prostu mi się nie podoba. Jest to sprawa gustu, ale uważam, że strona SLAX-a jest bardziej przejrzysta i bardziej estetyczna. Popytałem wśród znajomych – bez żadnych ukrytych sugestii o ich wrażenia – też im się nie podoba. Mówili, że nieczytelna i mało estetyczna, choć to głównie Windowsiarze, więc się pewnie nie znają (tak im powiedziałem prosto w oczy – zaznaczam żeby nie było, że teraz ich publicznie obgaduję.) A poważnie – chodziło mi o to, że tak obiektywnie – strona SLAX-a wygląda zachęcająco, strona Puppy zaś… Cóż.
Ale, ale. Zabieram się do pobierania obrazów iso. Klikam na hiperłącze i… czekam, i czekam, i czekam… „Nuda coraz większa.” (Witkacy (TM) – Szewcy (R)) Wyszedłem zrobić sobie herbatę, wracam i nic! Klikam więc na łącze alternatywne. Coś się ruszyło. Patrzę na zawartość katalogu, która ukazała się na ekranie. Zeusie Olimpijski! O co tu chodzi? Jak dla mnie – totalny bałagan. Obrazów, a obrazów. Jak w galerii. (OK. Przepraszam – żart był niskich lotów.) A tak poważnie: Drodzy Autorzy - może by tak jakieś sensowne katalogi na poszczególne wersje porobić? puppy-3.01-seamonkey.iso To chyba będzie to. Pobieram. Po kilku chwilach odczytuję na ekranie: 10 godzin, 32 minut, 41 sekund pozostało. Obraz waży mniej niż 100 MB! Ale są i inne łącza. W końcu znajduję takie, które pozwala mi na pobranie obrazu w kilka minut. Uff…
Po czwarte: Uruchamiamy
SLAX-ie nie będę się rozpisywał gdyż byłoby to nudne. Po prostu nagrałem obraz na płytę, tę włożyłem do napędu komputera kolegi, zrestartowałem go (komputer, nie napęd), poszedłem zaparzyć sobie następną herbatę (pierwszą już wypiłem podczas pobierania obrazu z Puppy), a kiedy wróciłem zabrałem się do pracy. Środowisko KDE znam, a że wszystko jest na swoim miejscu, od razu pracuje mi się szybko i sprawnie. Koniec - nie ma o czym pisać.
No może jeszcze drobiazg. Zwolennicy Puppy często zaznaczają, że dystrybucja ta ma jedną super-cechę. Ładuje się mianowicie w całości do pamięci komputera, co powoduje, że pracuje szybciej i zwalnia napęd CD/DVD. Chciałbym więc przypomnieć, że i SLAX to potrafi. Opcja copy2ram jest opisana w podręcznej pomocy dostępnej podczas ładowania tego systemu. Z resztą i DSL też to potrafi, ale do DSL jeszcze dojdziemy.
Co do Puppy… Pierwsza próba uruchomienia zakończyła się zawieszeniem komputera. Ot, taki pech. No dobrze. Drugie podejście. Podczas ładowania systemu wpisuję opcje: puppy acpi=off ide= nodma loglevel=7 Tym razem system grzecznie się załadował i… znów szok!
Krótko i zwięźle: jak będę chciał zrobić bałagan to sam jestem w tym niezły. A tutaj? Przede wszystkim autorzy wpadli na dość nietypowy pomysł wkomponowania informacji powitalnych, (które zazwyczaj wyświetlają się w oknie jakiejś przeglądarki internetowej,) w tapetę. Po drugie ikonki. Bez ładu i składu porozrzucane po ekranie. Całość powoduje, że potrzebuję chwili na pozbieranie się i uporządkowanie tego chaosu. Krótkiej, bo krótkiej, ale pytam: po co tracę czas?
Trzeba jednak „Cezarowi oddać co do Cezara należy”: dalej system działał już szybko i sprawnie, i niewątpliwie był nieco szybszy od SLAX-a. No ale SLAX płaci cenę za zastosowanie KDE jako domyślnego środowiska. Nie widać zaś wielkiej różnicy między szybkością działania obu dystrybucji, jeżeli uruchomi się SLAX-a z managerem Fluxbox.
Po piąte: Próby modyfikacji
Gdyby to były zawody pomiędzy dystrybucjami, (a przypominam, że nie o to tutaj chodzi), na tym polu ogłosiłbym remis. Mimo wszystko. Wprawdzie nadal nie wiem (i nie chcę wiedzieć) cóż to za format ten .pet, ale gotowych do pobrania pakietów dla Puppy jest naprawdę dużo – mogłem pobrać wszystko co było mi potrzebne. Od przeglądarki Firefox, przez różne biblioteki, po kompilator g++ w wersji 4.1. Cały sekret polega na tym, żeby pobierać je z mirrora (tego samego z którego pobierałem obraz .iso) a nie z lokacji domyślnej, gdyż mogłoby to potrwać tak zwany „ruski miesiąc”.
Po szóste: DSL, Austrumi, GoblinX i inni
Jeśli tekst ten pisałby ktoś inny, mógłby oczywiście do porównania wziąć inną niż SLAX dystrybucję. Kilka przykładów?
DSL - Damn Small Linux - niecałe 50 MB oprogramowania, w tym pulpit graficzny, przeglądarka internetowa, edytor tekstu, odtwarzacz muzyki, klient poczty, arkusz kalkulacyjny. A wszystko to oparte o najpopularniejszą dystrybucję Linuksa. Zgodność z Debianem sprawia zapewne, iż DSL należy do najpopularniejszych mini-dystrybucji. Też potrafi się w całości załadować do pamięci, też jest kogo zapytać w przypadku problemów, też jest co doinstalowywać. Na polu dostępnych pakietów DSL wygrywa z razem wziętymi SLAX-em i Puppy tak nawiasem mówiąc.
Pobranie obrazu .iso zajęło mi parę minut. Strona DSL nie należy wprawdzie do arcydzieł sztuki deweloperskiej, ale jest dość czytelna i funkcjonalna.
Austrumi - Ten system podaję jako ciekawostkę. Całkiem szybki, mały, funkcjonalny system oparty o Slackware. Jako manager okien zastosowano Metacity. Nie jest to wprawdzie GNOME i liczyć się należy z brakiem wielu możliwości, ale przynajmniej wizualnie pulpit wygląda znajomo. Z minuty na minutę pracy z tą dystrybucją pytanie rodzi się samo: w czym Austrumi ustępuje dystrybucji Puppy? Na podstawie godziny z nim spędzonej, muszę stwierdzić, że nie wiem. (Podziękowania dla prz.)
GoblinX – Brazylijskie dystrybucje są trochę inne, a ta właśnie z Brazylii pochodzi. (Brazylijskie są jeszcze na przykład: Kurumin czy Dreamlinux.) Jeśli ktoś GoblinX-a nigdy nie widział, a interesuje się „Linuksem” – polecam jako ciekawostkę. Do niniejszego zestawienia wybrałem go ze względu na fakt, iż występuje on w wersji mieszczącej się na małej płytce CD. System jak i poprzednie oparty o Slackware i podobnie jak w przypadku poprzednich nie widzę w czym Puppy miał by się wyróżniać na jego tle.
Można by opisać jeszcze kilka odmian linuksowej myśli technicznej, ale nie w tym rzecz, więc:
Po siódme: I co z tego?
Przyznam się, że mam trochę wyrzuty sumienia. Jeśli bowiem po przeczytaniu tego tekstu masz Czytelniku wrażenie, że chciałem zniechęcić Cię do używania Puppy Linux, to wiedz, że nie taki był mój cel. Obiektywnie bowiem Puppy jest to kawał naprawdę dobrej informatycznej pracy. System jest stabilny, szybki i łatwy tak w obsłudze, jak i modyfikacji. Więc czego ja się właściwie czepiam? Bo, że się czepiam, to po przeczytaniu tego tekstu widać chyba na kilometr.
Przede wszystkim mam za złe twórcom Puppy, że choć włożyli naprawdę dużo solidnej pracy w tworzenie i rozwój swojej dystrybucji, zrobili też naprawdę dużo, żeby zniechęcić do niej potencjalnego użytkownika. Strona mogłaby wyglądać dużo lepiej. Domyślne mirrory z plikami do pobrania ułożone rozsądniej. Według mnie poprawienia wymaga też strona graficzna samego systemu. (Po co te teksty na tapecie?) Że to drobiazgi? Że stosunkowo niewielkim nakładem energii znalazłem szybki mirror, z którego pobrałem pliki? Że tapetę szybko zmieniłem? Owszem, ale w przypadku SLAX-a, DSL, czy nawet Austrumi tego problemu nie ma. Skoro zaś czepiam się ja - hobbysta, to jak zareaguje przeciętny użytkownik, który do Linuksa ma stosunek taki, jaki ja żywię dla czajnika?
Po wtóre zaś zadaję sobie pytanie: po co? Puppy Linux, jak można zresztą wyczytać na distrowatch.com to: jeszcze jedna dystrybucja Linuksa. („Yes, Puppy Linux is yet another Linux distribution.”) I w tym sęk. Po co mam inwestować czas i energię w jeszcze jeden system, kiedy używam już dobrego i stabilnego? Po co szukać po sieci informacji na temat nowego formatu paczek z oprogramowaniem, kiedy dystrybucja używana przeze mnie używa standardu? O to właśnie chodzi: Puppy to naprawdę dobry system, ale SLAX to także naprawdę dobry system. To samo można powiedzieć o dystrybucjach DSL, Austrumi czy GoblinX. Więc skoro mam do wyboru dobre systemy, z których jedne są bardziej standardowe niż inne, nie przekonam się do Puppy, bo szkoda mi czasu. Ale…
Jest jeszcze druga strona medalu. (Nikt nie mówił, że życie jest proste, czyż nie?) Otóż ogólnie rozumiany „Linux” jest tym czym jest dzisiaj właśnie dlatego, że ludzie tacy jak Barry Kauler – główny twórca Puppy Linuksa tworzą „jeszcze jedną dystrybucję”. Po swojemu. I dodają swoje trzy grosze do globalnej dyskusji na temat oprogramowania. Czynem zaznaczmy – nie słowem. Gadać to każdy potrafi, (nawet ja na ten przykład.) W szerszej perspektywie zyskuje na tym cała Społeczność. Często czytam, że nie ma sensu tworzyć jeszcze jednej dystrybucji Linuksa. Że można czas i energię spożytkować na udoskonalaniu tych kilku, no - góra kilkunastu najpopularniejszych dystrybucji. Nigdy nie zgodzę się z tym twierdzeniem. Ci, którzy tak uważają najwyraźniej nie uważali na biologii, kiedy mowa była o chromosomach, dziedziczeniu cech i rekombinacji materiału genetycznego. Gdyby przyroda miała taki sam pogląd na nas, jak co poniektórzy na mnogość różnych rodzajów systemów operacyjnych - rozmnażalibyśmy się przez pączkowanie. Tak więc, chociaż nie przekonałem się do używania Puppy i nie podobają mi się pewne drobiazgi z nim związane, chylę czoła przed jej twórcami i życzę jej jak najlepiej.
Linki:
Liczba komentarzy: 21
W komentarzach możesz używać prostych znaczników HTML. Przykłady:
- Link: <a href="jaklinux.org">Linux dla każdego</a>,
- Wytłuszczenie: <strong>tekst pogrubiony</strong>,
- Kursywa: <em>tekst pochylony</em>,
- Przekreślenie: <strike>
tekst przekreślony</strike>, - Kod: <code>
printf("blok kodu");</code>, - Cytat: <blockquote>cytat</blockquote>




Jak zwykle, Keyto poczęstował nas świetnym artem
Oby więcej takich 
a według mnie ten art to kicha, paplanie
bezproduktywna ciamciaramciam
niech szanowny autor przejdzie się na miasto, popatrzy na dziewczyny, nich pójdzie do lasu i popatrzy się na drzewa…
Przed pup(p)ą nie ma ucieczki
Przejrzałem wiele małych live-cd i puppy podoba mi się najbardziej. Wygląd faktycznie może zniechęcić, ale nie zgadzam się co do ułożenia ikon. Dla mnie jest to przejrzyste i czytelne. Jest lepszy od dsl chociażby dlatego, że masz noweszego ff, 2 vs 1. Puppy ma bardzo fajny system pobierania dodatkowych pakietów. Wystarczy uruchomić program wskazać co się chce i już. No i lepiej wejść na puppylinux org niż puppylinux com, prawda?
Polecam opisy:
http://www.linux.com/feature/119848
http://distrowatch.com/weekly.php?issue=20071008#review
Twój opis nie podobał mi się, bo przypomina windziarza, który zniechęcił się do linuxa tylko dlatego, że nie podobał mu się wygląd gui.
w takim razie do Puppy z takim systemem…
Bardzo przyjemny artykuł. Aż miło zajrzeć i spędzić parę chwil z herbatką w ręku
Świetny art!! Też mam podobne odczucia jeśli chodzi o rozdrobnienie dystrybycji… Z drugiej jednak strony myślę również, że rozmaite małe, niszowe czy też wyspecjalizowane projekty mogą dać początek jakiemuś ciekawemu rozwiązaniu, które następnie zostanie przeniesione do innych dystrubucji (np. update-notifier - Ubuntu > Debian, yum - YellowDog Linux > Fedora itp.) Niemniej te wszystkie “dystrybycje”, pochodne, forki, modyfikacje Ubuntu powstające jak grzyby po deszczu stają się już grotezkowe…
Pozdrawiam!
Jestem początkującą użytkowniczką Linuxa (a może Linuksów?) I choć Puppy nigdy nie używałam, to kilka dni temu znalazłam związaną z nim ciekawą informację.
Otóż można pobrać specjalną aplikację, o nazwie WakePup, dzięki której, po zainstalowaniu jej na dyskietce, można odpalić system Puppy z urządzenia podłączanego przez USB (np. dysk zewnętrzny, pamięć Flash), na komputerze, który normalnie nie bootuje z takich urządzeń (np. z powodu przestarzałego BIOSu).
Zatem jeśli ktoś z jakichś powodów nie może uaktualnić swojego BIOSu (np. ja), nie może też zainstalować Linuxa na dysku wewnętrznym (np. ja, baaardzo długa historia…), takie rozwiązanie jest warte wypróbowania. Oczywiście patent jest dosyć prosty: z dyskietki ładują się sterowniki USB, potem wyszukiwane jest urządzenie USB z Puppym i boot.
A teraz lekki off-topic, ale może komuś się przyda: można przerobić plik autoexec.bat z dyskietki tak, żeby uruchamiać z USB inne programy/systemy. Przykład TUTAJ. I teraz: jeśli ktoś (może nawet współpracownik serwisu jakilinux.org) chciałby podpowiedzieć, jak “przerobić” ten plik tak, żeby w ten kombinatoryczny sposób uruchamiać np. PCLinuxOS, to byłoby to bardzo miło widziane wśród początkujących użytkowników Linuxa, na przykład takich jak ja
Pozdrawiam, i przepraszam jeśli za bardzo się rozpisałam
Ja wakepupa miałem i używałem. A to dlatego, iż mój laptok to beznapędowiec i nie ma boot’a z usb.
Trick polega na odpowiednim odpaleniu loadlin
Dobry odpis jest tu: http://wikidoc.kateos.org/index.php/Instalacja_Kate_OS_za_pomoc%C4%85_LOADLIN_spod_Windows95/98/DOS
Ominąłeś forum, wszystkie przeróbki (chociażby te większe mogłeś zauważyć, dostosowywanie puppy’ego do własnych potrzeb jest banalnie proste) stworzone przez użytkowników, sprawę modułów w Puppym również… Jednym słowem, pobrałeś domyślny .iso, nie spodobało się, więc wypad i na tym opierasz cały artykuł? Prawdopodobnie odwiedziłeś stronę puppylinux.com a nie .org. Strona SLAX’a jest ładna, ale nic na niej praktycznie nie ma. 4 moduły, obraz .iso, tarball, trochę pomocy i reszta w budowie. Sprawdź zawartość forum Puppy’ego…
Spróbuj przynajmniej tego albo chociaż zobacz screeny, bo w końcu wygląd buduje najważniejsze pierwsze wrażenie:
http://brandoncornell.com/?Dead_Cow_Linux
http://www.murga-linux.com/puppy/viewtopic.php?t=16565
http://www.murga-linux.com/puppy/viewtopic.php?t=23683 (tutaj lepiej drugą edycję przetestuj)
Sprawdź też domyślny dobór programów wybranych przez doświadczonych użytkowników, wszystkie wymienione przez Ciebie powyżej dystrybucje mają pod tym względem pewne braki (wliczając w to domyślnego Puppy’ego). Stworzenie własnej edycji Puppy’ego potrafi być jedynie kwestią jednego dnia roboty, jeżeli bazuje się oczywiście na odpowiedniej wersji. Otrzymuje się w zamian dostosowany do siebie system.
Używałem zarówno SLAX’a 6.00 jak i przeróbek najnowszego Puppy’ego (starszych zresztą też), Ten pierwszy potrafił się zawiesić przy przeglądaniu strony domyślną przeglądarką (konquerorem, firefoksem zresztą też), co mi się nigdzie indziej poza Windowsem nie zdarzyło. Działał też wolniej, nie ma co zwalać całej winy na KDE (KDE na puppym również działa szybko). Porównuję oczywiście przy włączonej opcji copy2ram.
Puppy oferuje zaszyfrowane pliki z danymi użytkownika oraz proste w obsłudze pojemne repozytoria. Posiada wiele graficznych konfiguratorów, w SLAX’ie sytuację ratuje centrum KDE na szczęście. Samo KDE jednak na dystrybucji liveUSB jako domyślne środowisko to moim zdaniem poroniony pomysł, tyle zmarnowanego miejsca i pamięci, ale to akurat już jest kwestia sprzętu.
W mojej opinii takim artykułem (mimo, że to nie był Twój zamiar jak sam zaznaczyłeś) odstraszasz tylko (widać po komentarzach zresztą) od wypróbowania solidnej wyróżniającej się z tłumu dystrybucji, samemu nie dając rzetelnych pełnych informacji.
W sumie jednak artykuł warty przeczytania.
Pozdrawiam.
PS. przepraszam za dziwny sposób odmieniania nazw programów/dystrybucji, późno jest
Dzięki za merytoryczny komentarz.
Pozwól zatem, że przedstawię Ci genezę powstania artykułu.
Jakieś półtora miesiąca temu siedziałem wraz ze znajomym, który - co podkreślam - mikrokomputerami zajmuje się od początku ich istnienia, ma doktorat i wysokie stanowisko w pewnej dużej Firmie. Nazwijmy go Adam. Rozmowa tyczyła się dystrybucji Live, przy czym była to jedna z tych typowych rozmów “o wyższości KNOPPIX-a nad świętami Wielkiej Nocy”. W pewnej chwili padło na Puppy. Ponieważ mój znajomy nigdy nie używał tej dystrybucji postanowiliśmy pobrać ją i obejrzeć. Znaleźliśmy stronę, odpowiedni link, pobraliśmy obraz iso. Adam (przypominam - doświadczony programista) przez cały czas narzekał że strona mu się nie podoba, bo chaotyczna, pliki na mirrorze bez ładu i składu, a po uruchomieniu systemu kiedy pojawił się wspomniany już w artykule nieszczęsny pulpit, oświadczył, że skoro wszędzie panuje taki bałagan - to distro na pewno jest równie niedbale napisane i nie będzie na nie tracił czasu.
Tu mnie zamurowało, bo to totalna bzdura. Fakty są więc takie, iż mimo, że moje odczucia co do strony, mirrorów czy szaty graficznej były zbliżone, zacząłem Puppy bronić. Bezskutecznie.
Po powrocie do domu zacząłem rozmyślać nad tym, jak dystrybucję taką jak Puppy będzie odbierał nie informatyk, a średnio zaawansowany użytkownik. Postanowiłem więc zapomnieć o tym co wiem na temat tak Puppy jak i SLAX-a, i spróbować popatrzeć na sprawę z punktu widzenia nie-informatyka właśnie. I to właśnie opisuje mój tekst.
Tak naprawdę zastanawia mnie bowiem, jak to jest, że pisze się porządną, solidną dystrybucję, a potem totalnie psuje cały efekt drobiazgami. Takie mamy czasy, że ludzie patrzą na świat bardzo powierzchownie. To o czym tak naprawdę traktuje artykuł psychologia nazywa błędami atrybucji (np. “Błąd pierwszego rzutu oka”). Napisałem przecież, że Puppy działał szybko i stabilnie. Napisałem również, że wszystkie potrzebne pakiety czekały gotowe do pobrania. Jednak mało kto, jak się wydaje, zwrócił na to uwagę. Pierwsze wrażenie bardzo ciężko zmienić - tak już jesteśmy skonstruowani. A, że nad Puppy trzeba trochę popracować, to i Ty się jak widzę zgadzasz.
Puppy to kawał naprawdę dobrej informatycznej pracy. Solidna dystrybucja. Ale nikt kogo znam nie wie o stronie http://www.puppylinux.org/ Ludzie znają http://www.puppylinux.com/ bo tę podaje distrowatch.com. Wiele osób zniechęca się do Puppy z powodów które opisałem w artykule. A szkoda. Ja wprawdzie się do Puppy nie przekonam, bo już używam dystrybucji, która spełnia moje wymagania. Gdybym jednak wiedział o nim wcześniej - kto wie, może dziś czytalibyście inny tekst. Chociaż… Dla mnie kryterium decydującym jest standard. Po prostu SLAX jest solidny i oparty na Slackware. Kropka.
I na zakończenie - ja naprawdę chciałbym, żeby jakiś fan Puppy wreszcie opisał tę dystrybucję tak jak na to zasługuje. Może Ty?
Ja przegapiłem puppylinux,com
(może na szczęście)
Z chęcią jakiś stosunkowo obiektywny artykuł dotyczący Puppyego i jego pochodnych skrobnę, znajdę tylko czas. Może w kolejnym tygodniu, bo będę miał chwilę oddechu.
Zdaje mi się że Keyto dawno nie był na stronie Slaksa bo tam zmiany piątki już nie ma a paczek do szóstki też, więc z przykrością stwierdzam że artykuł mija się z rzeczywistością, sam zrezygnowałem niestety ze Slaksa nr 6 na rzecz Nimblex i według mnie zabrakło tej dystrybucji w porównaniach. Uwielbiam slaksa jednak mam wrażenie patrząc na wersję 6 że przeżywa on kryzys i dni jego są policzone. Fakt faktem puppy działa na mnie jak woda na psa z wścieklizną i nigdy nie byłem na tyle cierpliwy aby się z nim zapoznać a o przyjaźni nie ma mowy bo nie i już.
Cześć
@ Grawer
Na stronie SLAX-a bywam dość regularnie. Moduły do wersji 6.0 powstają z tego co widzę. Nie zapominajmy, że SLAX tworzony jest przez jedną osobę, moduły zaś (najczęściej) przez społeczność, więc siłą rzeczy musi trochę wody w Praskiej Wełtawie upłynąć zanim po wydaniu wersji stabilnych: 6.0 (wydana: 13 II) i 6.0.1 (6.0 z poprawkami: 28 II czyli 2 dni temu(!)) powstaną moduły, czyż nie? Nic nie dzieje się natychmiastowo.
Sprawa druga, że wiele osób (w tym wyżej podpisany) tworzy moduły dla siebie osobiście. Jest to prostsze niż budwa cepa na przykład (jeśli zna się Slackware oczywiście, przy czym zauważmy również, że wbrew obiegowej opinii, budowa cepa taka znów prosta nie jest).
@tom
I taki właśnie miał być
To jak - ktoś napisze?
Raz jeszcze podkreślę: Puppy to doskonały system, ale… Właśnie: _ja_ mam “ale”. Więc _mnie_ on nie odpowiada. Nie znaczy to jednak, że ktoś inny nie napisałby tego tekstu na odwrót. Życie nie jest czarno-białe
Wszystkim życzę miłej lektury. Nie bierzcie tego tekstu zbyt poważnie. To tylko artykuł do poczytania przy herbatce
Brak paczek to nie mój problem to problem użytkownika który pierwszy raz spotyka daną dystrybucję nie wiedząc o niej nic. Odnośnie Wełtawy to popieram zawracanie jej kijem a nuż się uda, Idę na herbatę z rzeki Iny.
Austrumi jest systemem łotewskim, nie litewskim. Ale to tak na marginesie.
cóż, ja uzywam puppy od blisko pół roku. Jedno co jest przydatne to instalacja frugal, czyli cały linuks jest w jednym pliku puppy_save.2fs,dzięki czeu możemy zrobić sobie idealny backup systemu- coś popsujemy, wystraczy podmienić ten plik i gotowe.
Ja polecam wersję Near office pyppy z Xfce.
Naprawdę warto, spróbójcie- te 500mb was nie zbawi.
Pozatym można instalować jako frugal na partycjach windy:)
Wstęp do artykułu jest przydlugi i troszkę grafomański. Wiem. To nie jest merytoryczna uwaga, może odosobniona. Ale jak się przeczyta taką pigułę:
“SLAX jak sama nazwa wskazuje oparty jest o Slackware. (Nie ma co - bardzo ambitnie napisane, ale to bardzo istotny fakt.) Slackware to po pierwsze: kanon Linuksa, mający rzesze fanatyków… znaczy się - fanów… No, nie - w przypadku Slackware będą to jednak fanatycy. Co to „się oznacza”? To „się oznacza”, że jest się do kogo zwrócić w przypadku problemów. Miłośnicy Slackware mają Wiedzę (celowo z dużej litery) – co do tego nikt chyba nie będzie się spierał?”
To człwoiek się zastanwia czy nie ma do czeniana z Drozdą zapychającym dziury miedzy materiałami video w programie śmiechu warte.
Witam,
Nie jestem ekspertem, ale dorzucę swoje trzy grosze. Od czasu do czasu zajmuję się “reanimowaniem” starszych komputerów i z reguły startuję je z CDeka z Puppym. Fakt, że zdarzało mu się uwiesić w czasie startu, ale pomagała z reguły zmiana trybu pracy karty graficznej. Nigdy nie miałem problemu z zamontowaniem twardych dysków i szperaniem po NTFS-owych partycjach. O SLAXie słyszałem już dawno, bo na tej dystrybucji oparty jest Team-TL, czyli dystrybucja TeX-a “live” (www.gust.org.pl), ale zdecydowałem się na pobranie i wypróbowanie SLAXa dopiero w wersji 6.01, bo mi się trampki spodobały, rzecz jasna… Nie mam do SLAXa większych zastrzeżeń, też lubię - jak Autor artykułu KDE - ale nijak nie mogłem SLAXa zmusić do zmiany rozdzielczości na testowanym “starym” komputerze z wbudowaną w płytę główną kartą graficzną - jego X-y nieustannie wracały do 1280×1024/60 Hz, mimo wielokrotnych prób zejścia “niżej” bo monitor malutki był i literki tyci-tycinkie na nim mrugały…
Z Puppy’m nie było żadnych problemów.
I jeszcze na marginesie: trudno mówić o nieuporządkowaniu ikonek na pulpicie SLAXa, bo jest ich tam defaultowo co nie miara, czyli - jeśli dobrze pamiętam - 2 albo 3.
Za to - i wbrew temu co wyżej powypisywał Autor artykułu - na pulpicie Puppy’ego ikonki SĄ uporządkowane - jak widać na screenie wyżej, zdecydowana większość JEST poukładana od lewego górnego rogu pulpitu poczynając.
Pozdrowienia dla wszystkich linuksiarzy!
No cóż Puppy piękny nie jest, ale to właśnie kiedyś ta dystrubucja jako jedyna (z Ubuntu, Mandriva, GParted) uruchomiła się na jakimś lapku HP na którym padła Vista i nie dało się uruchomić partycji Recovery. Dzięki Puppy zmieniłem bootowanie partycji i udało się przywrócić Vistę do życia.
Nie dopatrzyłem się w tekstach informacji o użytym sprzęcie, głównie o RAM-kach. Trafił mi się właśnie rzęch Pentium II 333 MHz, 92 MB RAM, 4GB HDD, PCI VGA 16MB. Ani DSL, ani Knopix, ani LinOS nie dźwignęły się na tyle płynnie, żeby można było udostępnić go publicznie i tylko jako przeglądarkę www. Będąc w desperacji zacząłem myślałem o Slaxie lub jakiejś jego odmianie jako o ostatniej desce ratunku, ale ostatnio mam tak mało czasu, że odkładałem zgłębianie wiedzy o tym distro na indziej. Traf chciał, że w rozmowie kumpel coś tam bąknął o Puppy, płytkę miał (wersja 2.12) i dał, więc ominęły mnie negatywne wrażenia z szukaniem iso na necie
Nie będę pisał o możliwościach i wyglądzie Szczeniaczka, bo nie tym chciałem się podzielić. Rewela jest w tym, że wreszcie uruchomiłem ten trącony już rydwanem czasu sprzęt, a po wydzierganiu dodatkowo 1.5GB swap’a i zainstalowaniu Puppy’iego na dysku mam nawet więcej niż znośnie działającą przeglądarkę www, ale też bez trudu śmigający i całkiem zgrabny pakiecik biurowy. Reasumując, puppiś daje rade na kulawym sprzęcie
więc nie ma go co od razu oddawać do schroniska, bo nie jest zły. No, ale ja sie nie znam. Pozdrowionka wszystkim.