Podsumowanie 2007 roku: Linux i WiOO
26 grudnia 2007, michuk
Rok 2007 to dalszy ciąg intensywnego rozwoju GNU/Linuksa na serwerach, desktopach i — przede wszystkim — urządzeniach mobilnych. Jakie były najważniejsze wydarzenia 2007 roku w świecie Linuksa i wolnego oprogramowania i co nas czeka w roku 2008? O tym wszystkim w specjalnym podsumowaniu roku na jakilinux.org.
Autor: Borys Musielak
Nowe dystrybucje
Rok 2007 nie obfitował w nowe dystrybucje Linuksa. Nie pojawił się na rynku nowy gracz na miarę powstania Ubuntu w 2004 roku czy Fedory kilka lat wcześniej. Ukazało się za to kilka małych systemów bazujących na obecnych już rozwiązaniach.
Jednym z takich tworów jest gOS, powstały specjalnie na potrzeby komputera gPC firmy Everex (o którym za chwilę). Na rodzimym podwórku sporo zamieszania zrobił system Olá! Dom 6.06 — nowy system dla początkujących użytkowników oparty na Kubuntu 6.06, głównie z powodu dziwnych zabiegów marketingowych.
Jeśli chodzi o wydania znanych i lubianych systemów, jak zwykle obfitowały w nie wiosna i jesień. W tym roku ujrzeliśmy między innymi:
- PLD 2.0 (tego nikt się nie spodziewał),
- Debian 4.0 Etch (wreszcie!),
- cdlinux.pl 1.0 — to pierwsza stabilna wersja tego polskiego Linuksa,
- Slackware 12 — tradycyjnie,
- KateOS 3.6 — młodszy konkurent PLD,
- openSUSE 10.3 — w końcu porządne wydanie SUSE dla każdego,
- Mandriva 2008 — a w Polsce również Mandriva Xtreme,
- Ubuntu 7.10 — dominacji Ubuntu ciąg dalszy,
- Damn Small Linux 4.0 — jeszcze mniejszy, jeszcze szybszy,
- Fedora 8 — wiele innowacji, w końcu stabilnie,
- i tuż przed gwiazdką, MEPIS 7.0.
Z ważnych wydań wolnych systemów nielinuksowych, warto odnotować NetBSD 4.0 oraz OpenBSD 4.2.

Komputer Everex gPC
Linux pod strzechy
Linux na serwerach to nie nowość. Linux na pulpicie ciągle budzi wątpliwości. Wątpliwości nie mieli jednak klienci sieci Walmart, którzy w kilka dni wykupili cały asortyment tanich komputerów Everex gPC z systemem operacyjnym gOS bazującym na Ubuntu. Popularnością cieszył się też wprowadzony do sklepów w listopadzie tani laptop Asusa — Eee z Xandrosem na pokładzie.
Nieco wcześniej w tym roku, światowy potentat sprzętu, firma Dell, jako pierwsza z wielkich zdecydowała się sprzedawać komputery z preinstalowanym systemem Linux. Wybrano wersję Ubuntu.
W ślady Della pójdzie zapewne Lenovo oraz Hewlett Packard.
Jak widać — Linux może się sprzedawać. Wystarczy ładne opakowanie i konkurencyjna cena. Końcówka roku 2007 to zdecydowanie czas Linuksa. Czy zatem cały rok 2008 będzie prawdziwym najazdem Linuksa na desktopy?
Wirtualizacja: Xen i KVM
Rok 2007 można spokojnie nazwać rokiem wirtualizacji. KVM, odpowiedzialny za wirtualizację na poziomie jądra Linuksa, intensywnie gonił Xen. Już w lutym znalazł drogę do jądra 2.6.20. Wraz z uwolnieniem KQemu, turbo-dopalaczem Qemu, z którego korzysta również KVM, Xen zyskał już prawdziwego konkurenta.
Wirtualizacja w Linuksie to jednak nie tylko Xen, KVM i Qemu. OpenVZ zrobił pierwszy krok do jądra, VirtualBox wydał wersję 1.5.0, a komercyjny VMware, widocznie widząc spore zagrożenie ze strony otwartych projektów, powoli się otwiera, ostatnio publikując Open Virtual Machine Tools oraz udostępniając za darmo programy VMware Server i VMware Player dla użytkowników domowych.
Compiz-Fusion
Od nienawiści do przyjaźni. Deweloperzy menedżera okien 3D, Compiz i jego forka, Beryla, dogadali się i stworzyli wspólny projekt Compiz-Fusion, łączący stabilność Compiza z efektami Beryla, dostępnymi jako pluginy. Stabilna wersja nowego projektu — Compiz-Fusion 0.60 — została wydana w październiku i od razu znalazła drogę do wydanych w tym czasie dystrybucji Ubuntu 7.10 i Fedora 8. Postawa programistów obu projektów pokazuje, że razem można więcej. Szkoda, że nie pamiętali o tym inni…
Upadek Auroksa
Po przejęciu Auroksa przez COBA Solutions społeczność wiązała spore nadzieje z nowym otwarciem najpopularniejszej polskiej dystrybucji Linuksa. Zamiast tego obserwowaliśmy powolne obumieranie projektu. Mimo teoretycznych dobrych chęci (m.in. publikacja FAQ COBA-Aurox), COBA nie dogadała się ze społecznością Auroksa, reprezentowaną przez nowy projekt Jazz Linux. Deweloperzy Jazz rozpoczęli więc skromną działalność bez komercyjnego wsparcia, która zaowocowała m.in. publikacją płyty z pakietami dla CentOS, na którym oparli nową dystrybucję oraz wersją Jazz Linux 2007 Preview — pełny instalacyjny obraz ISO nowego systemu. COBA w tym czasie publikowała oświadczenia i dementi.
Oczekiwanie na KDE 4
“Co przyniesie KDE 4?” — zastanawiał się Riklaunim już na początku roku. Informacje na temat nowości w kolejnej, rewolucyjnej wersji KDE przewijały się przez cały rok, aż do pojawienia się pierwszego i drugiego kandydata do wydania. Oficjalne wydanie KDE 4 planowane jest w tej chwili na pierwszy kwartał 2008 roku. Czy będzie rewolucją? Czy spełni oczekiwania fanów i przebije efektownością i prostotą obsługi OS X i Vistę, również w odbiorze “zwykłego użytkownika”? To jedno z pytań na nowy rok.
Komercja w Linuksie
Adobe to jedna z firm, która w tym roku zaczęła coraz bardziej dostrzegać Linuksa. Wydanie Flash Playera 9, a następnie zarówno aktualizacje Flasha jak i Adobe Readera, publikowane równocześnie dla najważniejszych systemów (w tym Linuksa) dają nadzieję, że firma poważnie zaczęła podchodzić do klientów nie korzystających z systemów Windows ani Mac OS. Potwierdza to wydanie Flex Buildera dla Linuksa.
Czy ruchy firmy Adobe spowodowane są miłością do open source czy raczej rosnącym zagrożeniem ze strony wolnych projektów, jak Gnash czy GNU PDF, tego nie wiadomo. Ważne jednak że coś drgnęło.
Nie tylko Adobe spogląda w kierunku Linuksa. Swoje aplikacje pod system GNU udostępnił również Google, a Skype wydał w końcu wersję (na razie beta) obsługującą wideokonferencje pod Linuksem.
Walka z DRM trwa
Po ogłoszeniu przez wytwórnię EMI porzucenie DRM na płytach audio, a następnie również w iTunes wydawało się, że na polu zabezpieczeń cyfrowych wszystko zmierza w dobrym kierunku. Ale nawet całkowite złamanie zabezpieczeń nowych formatów Blu-Ray i HD-DVD nie zmieniło drogi jaką podążają wielkie wytwórnie.
Przebłysk nadziei w postaci Amazona udostępniającego muzykę bez DRM został szybko stłumiony przez Kindle, czytnik e-booków naładowany DRMem, który spowodował rozpoczęcie kampanii FSF Nie dla DRM w książkach.
Walka więc trwa i dopóki Alan Cox nie otrzyma swojego patentu, trwać będzie nadal. Bo niestety, nawet badania naukowe potwierdzające, że piractwo zwiększa sprzedaż płyt, a DRM się nie sprzedaje nie przemawia do RIAA, MPAA i im podobnych.

Wojna standardów…
Nie tylko DRM było w kończącym się roku obiektem walk na wszystkich szczeblach. Również w świecie formatów dokumentów zawrzało, gdy Microsoft ni stąd ni zowąd wyskoczył z konkurencyjnym dla standardu ISO — OpenDocument Format — własnym formatem o mylącej nazwie Office Open XML. Walka była długa i zacięta, toczona w komitetach normalizacyjnych na całym świecie. Historię OOXML opisuje bardzo dobrze niedawno powstała strona informacyjna OOXML — poznaj fakty. Ostatnia bitwa została jednak przegrana i wadliwy format Microsoftu przepadł w ISO. Kolejne starcie już w lutym nowego roku i na razie wynik trudno przewidzieć.
…i wojna patentowa
Najpierw po Novellu kolejne firmy linuksowe podpisały “pakt z diabłem” w postaci umowy patentowej z Microsoft. Zrobiło to Linspire, Xandros i TurboLinux, pozostawiając a placu boju właściwie tylko Mandrivę i Red Hata oraz Canonical (który jednak bezpośrednio nie jest dystrybutorem Linuksa).
Potem były szumne zapowiedzi Steve’a Ballmera: “Umowa z Novellem dowodzi, że open source musi respektować Własność Intelektualną”, “Linux łamie 235 patentów!”, etc.
Kampania Show us the code nie odniosła wprawdzie skutku. Steve niczego nie pokazał. Pokazała za to firma IP Innovation, znany troll patentowy, oskarżając Red Hata i Novella o… nie wiadomo dokładnie co, gdyż patent na który się ona powołuje jest tak ogólny, że może dotyczyć zarówno współdzielenie okna na wielu pulpitach jak i o zakładki w przeglądarce.
Pod koniec roku jesteśmy więc mniej więcej tam gdzie byliśmy na początku. Nadal nie wiadomo kto komu co jest winien i kto straci a kto zyska na patentowym zamieszaniu. Microsoft nadal rozsiewa FUD, a wszyscy wokół biernie to akceptują… bo nie mają innego wyjścia.
Wolne oprogramowanie w polskiej administracji
Rok 2007 to również rok w którym polska administracja publiczna dowiedziała się o istnieniu wolnego i otwartego oprogramowania. Petycja wortalu jakilinux.org podpisana przez prawie 10 tysięcy Internautów (chodzi o potwierdzone wpisy) wywołała sporą burzę w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji. Z odpowiedzi MSWiA wiało wprawdzie na kilometr ignorancją, ale samo zwrócenie uwagi na problem i jego nagłośnienie w mediach wydaje się dużym sukcesem akcji.
Rozpoczęta dyskusja na temat otwartych standardów i wolnego oprogramowania w administracji a także neutralności technologicznej będzie długa i ciężka, ale wierzymy, że i nasz kraj pójdzie drogą jaką obrały takie europejskie państwa jak Dania, Holandia czy ostatnio Norwegia.
Odpowiedź pana Witolda Drożdża, odpowiedzialnego aktualnie za informatyzację kraju, na pytania w interesujących nas kwestiach — już niebawem na jakilinux.org.
I jak to robią na świecie
U nas otwarte standardy i WiOO ciągle w powijakach. Ale w innych krajach politycy w ciągu 2007 roku zabrali się w końcu za ten niepopularny temat. W Republice Południowej Afryki ODF stał się oficjalnym formatem rządu. Podobną decyzję podjął w grudniu rząd Holandii, a w Norwegii otwarte formaty pojawią się już od 2009 roku.
Otwarte standardy mają się coraz lepiej, ale wolne oprogramowanie nie zostaje daleko w tyle. Linuksa wybrały już niemieckie uniwersytety, włoski parlament, francuskie ministerstwa, indyjskie stany Kerala i Tamil Nadu, szkoły w Kanadzie, bank w RPA, szwedzka armia, dystrykt San Diego i giełda w Nowym Jorku.
Open Source wspierają tez rządy Ghany, Korei Południowej, Japonii, Kuby i — można powiedzieć tradycyjnie — RPA.
Wygląda imponująco? A to przecież dopiero początek, bo nadchodzi…

Laptop XO
Zielony laptop dla dzieci
OLPC czyli One Laptop Per Child — jeden laptop na jedno dziecko. Brzmi to może jak utopijny manifest komunistyczny, ale Nicholas Negroponte z powodzeniem wdraża ten program w życie. Po dwóch latach przygotowań, projekt rozdysponowania małych energooszczędnych laptopów z dostępem do Internetu po szkołach w krajach trzeciego świata nabiera realnych kształtów.
Laptopy dostały już dzieciaki w Urugwaju. Kolejne XO dostaną dzieci w Mongolii i Peru. Nie tylko zacofane kraje Trzeciego Świata zamawiają jednak tanie laptopy. 15 tysięcy komputerów trafi do Alabamy w USA.
W sumie OLPC ma już ponad pół miliona zamówień, wliczając dotacje w ramach podprojektu Give 1 Get 1. A to przecież dopiero początek akcji. Nic tylko gratulować i życzyć kolejnych sukcesów.
WiOO w szkole
Wprawdzie OLPC do Polski raczej nie zawita, ale i my nie mamy co narzekać. Dzięki inicjatywie Fundacji Wolnego i Otwartego Oprogramowania, przy skromnym współudziale wortalu jakilinux.org zaistniała akcja WiOO w szkole — Linux dla szkół, w ramach której przez trzy miesiące od października do grudnia z Linuksem i wolnym oprogramowaniem zapoznało się ponad tysiąc polskich uczniów z województw wielkopolskiego, lubuskiego, zachodniopomorskiego, dolnośląskiego i łódzkiego. Podsumowanie pierwszego etapu akcji można przeczytać na stronie projektu: Podsumowanie pierwszego etapu kampanii.
A my mamy nadzieję, że kampania będzie się rozwijać również w nowym roku i że do akcji w końcu przekonają się sponsorzy, ponieważ budżet Fundacji nie jest niestety nieograniczony.
Czekamy również na kolejne fantastyczne akcje Fundacji, która — nie da się ukryć — wypełniła ogromną lukę w polskim świecie WiOO i stała się prawdziwą reprezentacją społeczności Wolnego Oprogramowania, nie związaną z biznesem, więc niezależną od wszelkich nacisków.

Android — pierwszy pokaz
Google Android
Trudno w podsumowaniu roku pominąć wydarzenia, które może zmienić całkowicie sytuację mobilnego Linuksa w 2008 roku. Mowa oczywiście o Google Android — platformie mobilnej ogłoszonej przez Google wraz z kilkunastoma partnerami, wśród których są tacy potentaci rynku komórkowego jak amerykańskie Sprint Nextel, niemiecki T-Mobile czy japońskie NTT DoCoMo, Inc. Google pokazał Androida tylko tydzień po ogłoszeniu projektu, co oznacza że inżynierowie tej firmy pracowali już nad nową platformą mobilną od dłuższego czasu. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem potentata, Android stanie się w 2008 roku czwartym wielkim graczem na rynku systemów operacyjnych dla komórek, obok Symbiana, Windows Mobile i iPhone. Czy tak się stanie — trudno przewidzieć. Ale na pewno dla świata open source byłaby to dobra informacja. Im więcej otwartości i wolności, również w świecie mobilnym, tym lepiej dla końcowego użytkownika, czyli dla nas wszystkich!
Podsumowanie podsumowania
Rok 2007 za nami. To był dobry rok dla Linuksa i wolnego oprogramowania. Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że był to rok najlepszy z dotychczasowych. I na tym można by właściwie zakończyć.
Ale nie zakończymy. Bo jesteśmy ciekawi… co nas czeka w roku 2008? To temat na kolejny artykuł (czy na sali jest jasnowidz?), ale kilka pytań warto sobie zadać już teraz. Czy migracja na otwarte standardy i wolne oprogramowanie będzie postępować? Czy Linux stanie się de facto standardem na telefonach komórkowych? Czy użytkownicy domowi zaczną w końcu masowo instalować system spod znaku GNU?
Nie, to ostatnie na pewno nie będzie miało miejsca, ponieważ to dystrybutor sprzętu instaluje system operacyjny, a użytkownik — jak sama nazwa wskazuje — go używa. Ale — jeśli tendencja zapoczątkowana przez Dell, Asus i Everex będzie się pogłębiać, naprawdę możemy być świadkami rewolucyjnych zmian na pulpitach użytkowników na całym świecie. I jeśli tak się stanie — jaka będzie wtedy odpowiedź Microsoftu i Apple na ofensywę wolnego i otwartego?
A może… posuwam się za daleko. I może żadnych rewolucji nie będzie? Może będzie tylko powolna ewolucja i próba osiągnięcia przez Linuksa choćby magicznej granicy jednego procenta rynku? A może… to nie ma najmniejszego znaczenia?
Tutaj tego oczywiście i tak nie rozstrzygniemy. Ale mimo to zapraszam do dyskusji. Koniec roku to sezon ogórkowy, więc nic nam i tak nie pozostaje jak tylko sobie pogadać
Korekta: smalu, obi_gl
Komentarze (RSS) | Trackback (URI)






W jakim sensie KateOS jest młodszym konkurentem PLD? Chyba tylko na serwerach, a bo na tle pozostałych polskich dystrybucji (PLD, KateOS, Pingwinek, cdlinux.pl, Aurox/Jazz) PLD nie stanowi żadnej konkurencji.
Co do KateOS to dodam jeszcze, że Kasia jest młodszym bratem (siostrą?) Slackware, nie żadnym tam konkurentem PLD
Oczywiście, że nie jest konkurentem. PLD jest bezkonkurencyjny
Na serwer daje rade. Na desktop duzo mu do Kaski brakuje
Każda pliszka swój ogonek chwali
To, że PLD nadaje się tylko na serwery a nie na Desktop, to zdanie na ogół wypowiadają osoby które nigdy nie miały do czynienia z tą dystrybucją albo nie miały wystarczająco dożo czasu, żeby porządnie ją skonfigurować. Nie chciałbym się sprzeczać na forum co do wyższości jednych dystrybucji nad innymi. Chciałbym zwrócić uwagę na to, że granice między nimi powoli zaczynają się zacierać. Gdyby tak obiektywnie popatrzeć na wychodzące ”nowe Linux’y” z punktu widzenia zwykłego użytkownika to okaże się, że dostajemy prawie to samo. Każda nowa dystrybucja ma na pokładzie jakieś X’y (Gnome, Kde, Xfce, Fluxbox etc.), edytory, pakiety biurowe, odtwarzacze muzyki/filmów i setki innych identycznych programów. To czy nowy Linux utrzyma się na rynku zależy jedynie od pracy developerów. Jeśli oni przestaną pracować nad dystrybucją to nie zależnie ilu zwykłych użytkowników skupia dany Linux, to i tak w końcu zaczną od niego odpływać. Wg mnie to czym konkurują między sobą dzisiaj dystrybucje to liczba developerów która przy nich pracuje. To oni naprawiają błędy w systemie, usuwają luki związane z bezpieczeństwem, dodają moduły do obsługi nowych urządzeń oraz przystosowują aplikacje do działania z daną dystrybucją. Jeśli kiedyś ich zabranie dystrybucja umiera.
To teraz o przyszłości Linux’a takiej jaką chciałbym zobaczyć. Marzy mi się taki oto scenariusz:
Ehh. Rozgadałem się a w sumie nie na temat
Jestem ”zwykłym” użytkownikiem i chciałbym zainstalować Linux’a. Wchodzę na stronę (w pracy, u znajomego) i ściągam małą płytkę livecd. Wkładam ją do napędu swojego komputera i ten mini-system zbiera wszystkie informacje na temat mojego sprzętu. Następnie system zapisuje te informacje do pliku (np. na usb). Następnego dnia wchodzę na stronę z Linux’em, przekazuję wygenerowany plik i z formularza wybieram pakiety/programy które chcę mieć zainstalowane. Po zakończeniu całej operacji otrzymuję swoje prywatne iso dostosowane do mojego sprzętu. Ściągam, nagrywam, instaluję i cieszę się w pełni działającym systemem. Jeśli coś wymaga dodatkowej konfiguracji, po uruchomieniu systemu włącza się program który krok po kroku, za rączkę z dokładnym opisem mówi co i jak ustawić. Nierealne?
“możemy być światkami rewolucyjnych zmian na pulpitach użytkowników na całym świecie”
Pytanie co wtedy zostanie z dzisiejszego Linuksa? Czy naprawdę chcielibyśmy widzieć migające binarne programy od producenta płyty do regulowania prędkości wiatraczka i głupie maskotki we flashu? Dużo by się zmieniło. Może temat na osobny artykuł?
IMO zawsze pozostaną dystrybucje takie jak są teraz. To co jest piękne w Linuksie to różnorodność - każdy bierze to co chce.
Bardzo dużo zależy też od tego jak deweloperzy podejdą do sprawy standaryzacji Linuksa. Głównie chodzi o system pakietów - IMO trzeba go dostosować do niezależnych od dystrybucji programów tak, by nie pojawiło się coś w stylu instalatorów.exe w windzie (co jest jakąś pomyłką :/).
Wiele jeszcze jest do zrobienia, ale wraz z popularyzację będzie coraz łatwiej
przecież jak komuś przeszkadzają wszystkie ułatwienia, chce mieć surowy system działający dokładnie tak, jak chce, zapraszam na linuxfromscratch.org…. bo jak ~niedzwiedz powiedział, w Linuksie jest wybór
mkkot ale bzdury piszesz! Jak by linux miał to o czym piszesz to by miał 50 % na rynku systemów
światkami = źle !
świadkami = dobrze
Na marginesie - Linux popularny jak Windows ? Nie chciałbym.
Zasięg 10 - 20 %, wystarczający żeby producenci sprzętu traktowali nas trochę poważniej, byłby ok.
ktoś zapomniał wśród nowych dystrybucji wymienić PCLinuxOS. Przecież ten system robi furorę
a dla mnie Debian robi furorę… a dla innego może furorę robić LFS albo Puppy Linux… a dla jeszcze innego furorę zrobi Linux Mint… za dużo tego jest, żeby wymieniać……
Tylko, że ja nie pisze wyłącznie o swoich odczuciach. Od maja PClinuxOS zyskał ogromną popularność i ze zwykłej, szarej dystrybucji stał się jednym z liczących się graczy. Myślę, że nie umieszczenie go na liście nowości to błąd.
PCLinuxOS to żadna nowość 2007 roku, istnieje już dobrych kilka lat. A w Polsce prawie nikt go nie używa, stąd pominąłem go w zestawieniu.
Tak samo nowością nie jest OpenSuse, Mandriva czy Debian, ale jak tam chcecie.
Z tym że różnica jest taka że:
pclinuxos bazuje na mandrivie i to stosunkowo młoda dystrybucja która ma w polsce małą popularność.
Debian i Mandriva to jedne z najstarszych i najpopularniejszych dystrybucji które są jakby “fundamentem” dla takich pochodnych dystrybucji jak pclinuxos.
Zauważasz różnicę?
Pozdrawiam
bazował, teraz to jest samodzielna dystrybucja. Pakiety rozwijane przez texa nie są powiązane z Mandrivą. PCLinuxOS wykorzystuje jedynie niektóre elementy Mandrivy. Jakoś ciężko mi uwierzyć , że taki DSL ma większą popularność od PCLOSa, ale tak jak pisałem wcześniej róbcie jak tam chcecie
DSL to jest po prostu dość charakterystyczna dystrybucja, warta uwagi…
Jednak DSL to pionier jeśli chodzi o dystrybucje na stare komputery a pclinuxos nadaje sie na że tak powiem “przeciętne” pecety. Jeśli chodzi o ten poziom dystrybucji linuksa to niema sie czym specjalnie wyróżniać z pośród takich dystrybucji jak fedora, ubuntu, opensuse czy właśnie mandriva. Powiem więcej na wymienione przezemnie dystrybucje typu userfrendly piecze trzymają poważne organizacje/firmy a pclinuxos to wymysł hobbysty który dziś jest fajny a jutro może zostać zawieszony na czas nieokreślony.
Może i stworzona przez hobbystę, ale już przez kilka lat trzyma się nieźle
Spośród wymienionych przez Ciebie dystrybucji wyróżnia się tym, że łączy prawdziwą prostotę ze stabilnością ( jest stabilniejszy od wszystkich wymienionych przez Ciebie dystr, prostotą natomiast dorównuje Mandrivie)
Na czym opierasz wnioski co do stabilności ? Prowadzisz jakieś obiektywne testy ?
I jak coś, co wywodzi się z Mandrivy, wygląda jak Mandriva i działa jak Mandriva ma niedorównywać prostocie Mandrivie ?
Moim zdaniem ewolucja polega na tym, aby kolejny krok był bardziej doskonały, a nie na odwrót.
Nie neguje, ze pclinuxos jest złą dystrybucją, ale w Polsce sie nie przyjęła i nie wniosła nic nowego.
Nie korzystam z Mandrivy, ani z Pclinuxos, jednak gdy zapytałem jednego użytkownika PClinuxos, czym różni sie ta dystrybucja od Mandrivy nie potrafił wskazać znaczących różnic.
Na własnych obserwacjach? Na czym innym miałbym opierać? Używałem Ubuntu - wywalał się podczas aktualizacji, używam OpenSUSE - pól dnia męczyłem się żeby zainstalować Sterownik nvidia, używałem Mandrivy - tam to co chwila coś nie działało. Niedawno zainstalowałem PCLosa na świeżo - było ponad 600MB aktualizacji i nie było ŻADNYCH problemów…Ciekawe co by było z ubu.
Nie rozumiem o co Tobie chodzi z tą ewolucją. Dlaczego niby PCLOS jest krokiem wstecz? Bo czerpie z mandaryny - to jest świat Open Source i każdy może czerpać od każdego.
Co dla Ciebie jest znaczącą różnicą? Dla mnie taką jest stabilność.
Piszac o mobilnej platformie google warto by wspomniec jeszcze o openmoko - www.openmoko.org
Przykro mi ale nie wróżę OpenMoko niczego dobrego po powstaniu Androida. Android to OpenMoko, tyle że zrobione prawidłowo.
A co złego jest w OpenMoko ?
Nie chodzi o to że jest coś złego. Po prostu nie OpenMoko nie złapało “momentum”. Może to wynika z braku komercyjnego wsparcia, takiego jakie dostał na starcie Android? Trudno powiedzieć. Ale nie przewiduję OpenMoko wielkiej przyszłości, w przeciwieństwie do Androida. Niestety.
A ja myśle że OpenMoko odniesie sukces… Ale jeśli nastepne etapy będą się opóźniać to może być dramatycznie ;( .
O ile sie nie myle to nie jest serwis wrozbiarski tylko informacyjny?;)
Może i informacyjny, ale powróżyć zawsze można, zwłaszcza jak ma się jakieś ciekawe hipotezy. Tak więc jeśli ktoś chciałby przejąć pałeczkę i dopisać drugą część, czyli “co się stanie w 2008 roku”, to zapraszam.
Co do PCLinuxOS to moglibyście go w końcu umieścić w dziale Porównanie Dystrybucji Linuksa bo jakoś nie mogę zrozumieć dlaczego jest w nim Aurox, Xandros, Pardus a PCLinuxOS brak.
Może dlatego, że każdy narzeka a mało kto chce doprowadzić opis PCLinuxOS to stanu umożliwiającego dodanie do porównania systemów: http://wiki.jakilinux.org/pclinuxos ?
jak dla mnie opis jest już wystarczająco dobry. Informacje w nim zawarte są prawdziwe. Można wrzucać na stronę
t_ziel zaakceptował, opsi wrzucony: PCLinuxOS w porównaniu systemów. Dzięki za pomoc w edycji!