Wyobraź sobie, że jesteś ministrem edukacji biednego kraju i mając ograniczony budżet masz udoskonalić system szkolnictwa. Wiesz, jak ważne są komputery w nauczaniu, ponadto zdajesz sobie sprawę, że niedostarczenie odpowiedniej infrastruktury informatycznej dla młodzieży będzie niosło za sobą poważne konsekwencje dla twojego kraju na całe pokolenia. Co mogłoby się wydarzyć, gdybyś nie miał świadomości istnienia ruchu Open Source? Najprawdopodobniej skończyłbyś wydając grube pieniądze na oprogramowanie dla szkolnych komputerów, a cięcia kosztów pozwoliłyby na dostarczenie jedynie części (jakże potrzebnych) komputerów. W ten sposób musiałbyś stawić czoła dwóm opcjom: albo tylko część szkół wyposażona jest w komputery, albo dziesięcioro dzieci tłoczy się przed jedną maszyną.
Jest to post autorstwa Rami Taibah, będący wkładem autora do tematu 2008 Blog Action Day — „Ubóstwo”. Oryginał: How Linux Helped 5 Poverty-Stricken Governments
Hiszpania
Na szczęście władze lokalne prowincji Estremadura w Hiszpanii okazały się wystarczająco zapobiegliwe. Estremadura ma duży problem: gęstość zaludnienia jest bardzo mała, 1 milion ludzi zamieszkuje powierzchnię 40.000 km2, przy czym większość z nich zamieszkuje małe wioski porozrzucane w regionie. Tak naprawdę Estremadura ma jedynie trzy „duże” miasta: Merida, Badajoz i Cáceres. Struktura demograficzna ma silny wpływ na rozwój lokalnych sektorów telekomunikacji i IT. Dla prywatnych firm Estremadura nie jest lukratywnym rynkiem, wymaga dużych wstępnych inwestycji, gdyż region jest ogromny (większy niż Belgia), a z powodu niskiego zaludnienia rentowność jest niska lub niemal żadna.
Jednocześnie Estremadura jest jednym z najbiedniejszym regionów Unii Europejskiej i koszt oprogramowania własnościowego (potrzebnego aby utrzymać sieć) był zbyt duży do udźwignięcia. Tym samym władze zadecydowały o skorzystaniu z free software; początkowo wyłącznie z powodu niskich kosztów, aby później przekonać się, że free software jest potężnym narzędziem mogącym dostarczyć technologicznej niezależności i pozwalającym ustrzec się od rozwiązań światowych gigantów i monopoli.
Aby uzyskać więcej informacji na temat tej zakończonej wielkim sukcesem historii, przeczytaj mój wywiad z Danielem Campos — kierownikiem projektu.
Rosja
Rosja planuje we wszystkich szkołach przejść na Linuksa! Według Aleksieja Smirnowa, dyrektora generalnego firmy ALTLinux, większość szkół używa pirackiego oprogramowania, ale rosyjskie prawo po dołączeniu przez Rosję do WTO (World Trade Organisation — Światowa Organizacja Handlu) stanie się ostrzejsze; a koszt zakupu tego oprogramowania? Właściwie nie ma się nad czym zastanawiać! Wystarczy, że obejrzysz ten news z Russia Today, wyemitowany w marcu [2008 r.]:
Indie
Najbardziej piśmienny stan w Indiach, Kerala, migrował 12.500 szkół na Linuksa. Stanowy minister oświaty — M. A. Baby, powiedział: Ubiegłotygodniowa wizyta guru Wolnego Oprogramowania — Richarda Stallmana — dała impuls szkołom, aby porzucić oprogramowanie własnościowe. Stallman zainspirował przejście stanu Kerala na Wolne Oprogramowanie, za świetnym przykładem hiszpańskiej prowincji, która zrobiła to samo
. Obejrzyjcie sami: dzieciaki, Linux i FOSS w akcji!
Brazylia
Brazylia kocha Linuksa! Wszyscy o tym wiemy, a oto kilka znamiennych przykładów:
- Ministerstwo Edukacji kupiło 3000 komputerów z Debian Linux i przekazało je szkołom wiejskim. Ten zakup należy dodać do kupionych wcześniej 90.000 komputerów, także z Debian Linux, zainstalowanych w 9000 szkół; średnio 10 komputerów w każdej szkole. (2007)
- Ministerstwo ds. miast w całości pracuje na Linuksie, produktów Microsoftu tam nie uświadczysz.
- Rząd zapoczątkował program
PC Conectado
: tanie komputery z zainstalowanym Fenix Linux (niestety, na dużym odsetku tych komputerów instaluje się piracką wersję Windowsa). - Ze środowiskiem KDE zapoznało się 52 miliony uczniów/studentów!
Filipiny
Rząd Filipin odkrył, że Linux jest bardziej poręczny niż mocno subsydiowany pakiet Microsoftu! Advance Solutions Inc. (ASI) wygrało przetarg na dostarczenie do tysiąca szkół po 10 komputerów i jednego serwera. Ricardo Gonzales, konsultant ds. Open Source zatrudniony w ASI, mówi:
Chcieliśmy użyć Fedora 5 i przeszło to [projekt] do biura prezydenta [Filipin], a oni [Rząd] przeciągali projekt mówiąc: «Dlaczego oni oferują coś za darmo, i jak będą to utrzymywać i tego uczyć?» Projekt przedłużył się około pięciu miesięcy, do momentu, gdy Microsoft obniżył cenę oferując Windows XP za 20 USD/kopia i dorzucając [MS]Office za 30 dolarów, ale my wciąż byliśmy tańsi. Microsoft dostarczał też darmowe szkolenie dla nauczycieli liceów.
Rządowi projekt spodobał się do tego stopnia, że zamówił kolejne 3000 komputerów, wyposażając dodatkowo 300 szkół i powiększając całe zamówienie do 13.000 sztuk. Ponadto, w 2008 roku będzie uruchomionych 10.000 kolejnych komputerów z Ubuntu! Cały reportaż z Computerworld można przeczytać tutaj.
Tłumaczenie z j. angielskiego: Marek M. Żemajduk / markus77

JakiLinux
No i git. xD Wcześnie czy później musiało to nastąpić. podstawowy warunek dla dalszej edukacji informatycznej.
Tu nie chodzi o bogactwo czy biedę. Potrzebę jak najszybszego wdrożenia Linuksa do szkół i uczelni podsumowuje idealnie cytat z materiału o rosyjskiej migracji:
I to jest najważniejsze: Linuks uczy, Windows ogłupia i uzależnia.
Nie no, to już jest bzdura. Złożone programy i ich modyfikacja to zbyt dużo jak na ten poziom nauczania.
Na windowsie zresztą da się tego uczyć tak samo dobrze jak na linuksie. Z ogłupianiem i uzależnianianiem też bym nie przesadzał. Zaleta jest inna. Uczniowie mogą korzystać z programów i systemu w domu za darmo (o ile sobie wdrażający pod linuksem nie podpiął własnościowych rozwiązań). Na platformie MS to najczęściej odpada.
Linux uczy warstwowości, windows jest monolitycznym klocem.
Warstwowość to jest podstawa wszelkiej wiedzy informatycznej.
Ich wydzielenie, tak aby można było modyfikować lub doszukiwać się błędów w tylko jednej z nich, jest podstawą.
Nawet jeżeli większość uczniów nie będzie ich modyfikować, to przynajmniej nauczą się, jak to NA PRAWDĘ wygląda.
A nie że jest sobie ikonka, co się ją klika.
W końcu to lekcje informatyki a nie kurs obsługi Łorda i InternetuEksplorera, nie?
Jakiej warstswowości? Przecież oni nie wyjdą poza 200 linijek kodu. I nie wiem jak linux ma tego uczyć. Wyświetli popupy z wiadomością "pisz bardziej warstwowo"?
Musisz sobie uświadomić, że gimnazjalista/licealista nie ma pojęcia o budowie systemu operacyjnego i taka wiedza w gruncie rzeczy mu nie jest potrzebna (zdobędzie ją na wyższym poziomie nauczania lub we własnym zakresie). Informatya w szkole średniej i gimnazjum ma dostarczyć wiedzy o obsłudze systemu (a w kazdym razie podstawach obsługi), podstawach obsługi programów biurowych, pisaniu prostych programów i o algorytmach (tak wygląda to w Polsce). Nie wyjdziesz poza ten zakres z prostej przyczyny. Zabraknie ci czasu.
Programy open source są też na windowsie i równie dobrze można zobaczyć na tym systemie jak to wygląda.
Co do obsługi edytora tekstu, czy przeglądarki internetowej, to jest to standardowy punkt programu. Osobiście uważam, że nie ma to takiego znaczenia, jakie są to programy (Oczywiście lepiej by było, gdyby to były darmowe aplikacje).
"(tak wygląda to w Polsce)"
Brakuje jednego, malutkiego słowa – "teoretycznie". W praktyce jest to jedna z największych porażek…
Poza tym informatyka (programowanie itd.) to jedno a IT (czyli właśnie obsługa komputera) to drugie ;)
Miałem na myśli program, bo jego wykonanie faktycznie wygląda często tak jak mówisz (aczkolwiek z tego, co słyszałem istnieją pozytywne wyjątki).
Co do samej nazwy "informatyka", to chodziło mi o nazwę przedmiotu, a nie dziedziny nauki. To, czego się tam uczy zależy od profilu (ilość godzin), nauczyciela i możliwości danej szkoły.
No nie przesadzajmy, Rosyjski rząd nie jest biendym. Każdy Rosjanin powie, że Rosja jest jednym z najbogatszych krajów świata
Moze Rosja nie jest biedna, ale szkoły i obywatele na pewno tak.
No tak. Przecież ten imperialny kryzys miał nie dotknąć ruskich. ;)
Bogacwo nie ma tu nic do rzeczy. Z linuksa w edukcji korzysta chociażby bogata Japonia, a w zastosowaniach serwerowych sprawdza się praktycznie na całym świecie.
do całości trzeba było dopisać dział "Polska", żeby zaznaczyć kontrast pomiędzy tymi co potrafią oszczędzać lub ich na to nie stać … a jacy to my Polacy jesteśmy bogaci ;>
a nas w Polsce "stać" na Windowsa.
W artykule Zapomnieliście jeszcze wspomnieć o Wenezueli.
Kasa nie ma nic do rzeczy. Po co płacić za coś co można mieć za free. I nie chodzi o jakieś hasła reklamowe o open source. W domu mam centos'a i os x, a w pracy mam Windows xp, ale dlatego tylko że nie bedzie mi działała na linuxie jedna podstawowa aplikacja.
tyle w temacie.
Haha, informatyka w szkole to ogólnie jakaś kpina. Mieliśmy kiedyś 2 sale z starymi kompami z win98. Potem w jednej kupili nowe kompy z Windows XP i jedna pewna bardzo mądra nauczycielka już tam lekcji nie miała. Teraz kupili w tej drugiej sali nowe kompy Z Viśtami. Gościówę wywalili z roboty, albo sama odeszła. Dlaczego? Ano dlatego, że ona się ncizym innym posługiwać nie potrafiła i w Viście i XP by se nie poradziła. U niej lekcje polegały na rysowaniu w paintcie i pisaniu w worksie 97 czy jakoś tak. Ledwo u niej 5 na koniec roku (1 gim.) miałem tak mnie nie lubiła, bo jakieś pojęcie miałem. Na szczęście w drugiej już problemu z nią nie było. I pomyśleć, że w innych krajach mają Linuxy w szkołach.
Nie wszędzie jest tak źle. Jak ja chodziłem do gimnazjum i liceum Linux był u nas w powszechnym użyciu. Nie tylko na serwerach, workstacje były dwusystemowe. Był on normalnie wykorzystywany na zajęciach z informatyki, z tego co się orientuję teraz jest używany w jeszcze większym stopniu. Oczywiście wielu uczniów preferowało pracę pod Linuksem nawet, jak Windows był dopuszczalny ;-)
No ale to mimo wszystko jedna z lepszych szkół, niestety nie wszędzie tak jest. VI LO w Bydgoszczy (i gimnazjum 50).
Elektronik w sosnowcu pod tym względem też nie wypada źle, choć ja się nie załapałem na linuksa (inne klasy ponoć miły kurs obsługi tego OSa wraz z gimpem i OOo). A tak to do wyboru są systemy od DOS poprzez win 98/me/xp/vista aż do MACOSX. Więc jak widać wszelkie "lepsze" szkoły nauczają o alternatywie.
Nie dziw się, bo przecież taki jest z góry narzucony program. Teraz podobno zamiast painta, uczą się tuxpainta.
U mnie w mieście jest jedna szkoła, w której są tylko i wyłącznie Macintoshe od wielu lat, niestety ja do tej szkoły nie miałem okazji chodzić :)
Pozdrawiam!
Szkoły powinny być prywatne i problem by zanikł całkowicie – przedsiębiorca prowadzący taką szkołę widząc że może zaoferować coś po mniejszych kosztach własnych wybrałby taką wersję. Jeśli by wolał wydać więcej na instalowanie w swojej szkole komputerów z Windowsem na pokładzie to byłaby to tylko jego strata ( musiałby to sobie zrekompensować w cenie semestru ==> mniej potencjalnych klientów ).
Bardzo ciekawy artykuł. A u nas? No Ryży odbierze TVP i IPN, a wciśnie dzieciom laptopy z Windą…
W pierwszym widok tłumacz non-stop odnosi się do wolnego oprogramowania jako do 'freeware'.
Czy jak mnie to irytuje to znaczy, że mam FLOSSowe skrzywienie?
*wideo* ups!
@jrs
Nie. To znaczy, że dostrzegasz, gdzie jest prawdziwa siła wolnego oprogramowania: nie w tym, że jest za darmo, ale w skalowalności i otwartości kodu.
Świat mediów jest niestety daleko w tyle i chyba nieprędko dziennikarze zrozumieją różnicę.
Gorsze jest jednak to, że nawet ludzie, którzy powinni mieć pojęcie na ten temat (np. z racji zajmowanego stanowiska) tego nie wiedzą.
Powiem ci, że już spotkałem się z tego typu myleniem pojęć. Jest to dość powszechne u ludzi, którzy nie posiadają szerszej wiedzy informatycznej. Dla nich ważne jest, ze jest to za darmo, a nie że jest to otwarte (sami z kodem nie są w stanie nic zrobić, a to jak powstaje oprogramowanie mało ich interesuje). Nie wiem, czy jest sens ich edukować…
Poza tym gdybym miał zapłacić za linuksa i oprgramowanie do niego nigdy bym się w to nie pakował. Więc jednak darmowość jest bardzo istotna. I nie należy jej nie doceniać.
Fetysz źródeł jest popularnym argumentem, ale dla większości nic nie znaczącym ba! nawet kłopotliwym… nie wiem też, o co chodzi w "skalowalności" kodu i dlaczego niby zamknięty kod nie może być taki, albo i lepszy. No, wiadomo, ideologia oślepia.
i co beda robic na tych linuxach uczyc dzieci wpisywac komendy w konsoli czy xorga konfigurowac? niewiem poco w szkolach komputery ale pewnie w fizyce i chemi sie przydaja, watpie zeby na linuxa bylo odpowiednie oprogramowanie
Oprogramowanie edukacyjne w Linuksie
Jeżeli piszesz, że w chemii i fizyce komputery się przydają, to zauważ, że trzeba się obsługi tych komputerów najpierw nauczyć.
Zobacz sobie na polskie instytucje, takie jak NASK, WCSS czy ICM, posiadające komputery dużej mocy jak i różne serwery. I poczytaj, pod jakimi systemami pracują. W większości są to różne dystrybucje Linuksa, lub specjalnie dopasowane pod sprzęt, a także różnej maści Uniksy. Pod kontrolą tych systemów działa oprogramowanie naukowe. Do chemii, fizyki, matematyki, etc. Dokładnie jakie – możesz poczytać na stronach tychże instytucji. Jeśli gdzieś w sieci znajdziesz opis superkomputera pracującego Windowsem to daj mi znać. Lubię o tym czytać, więc to mnie na pewno zainteresuje.
Jasne, a dzieci w gimnazjum będą się zajmować liczeniem równań różniczkowych i symulacjami…
Kurde to ciekawe z czego ja korzystam na lekcjach chemii i fizyki… Czego używam podczas robienia zadań z matmy oraz czym uczę się jeśli muszę coś wykuć (daty etc) skoro nie ma oprogramowania edukacyjnego na Linuksa…
Pomijając już to, że normalnie na lekcjach nie korzysta się z tego typu oprogramowania a już na pewno nie na lekcjach informatyki
Jak to nie ma oprogramowania edukacyjnego pod linuksa? Jest, i to w ogromnej ilości.
Heh, szkoda tylko, ze u nas w szkole nie ma linuksa i ogólnie całej sieci opartej na free software. No ale polska chce być fajna i wydaje tyle kasy choćby na głupi Windows Server 2k3/2k8 nie mówiąc o "Vistach". Ile bym dał, zeby u nas był linux. Ludzie na 100% mieli by dużo większe pojęcie na temat komputera. No cóż, są, też żałości nauczyciele którzy nie lubią linuksa i chwalą się, że w domu mają oryginalnego Windowsa XP Home… A office to już na bank pirat czy choćby wiele innych programów…
U mnie w szkole nie jest tak źle, pani która zajmuje się informatyką jest bardzo miła i dużo wie. Mówiłem jej, że mogła by z kimś porozmawiać nt. wolnego oprogramowania, ale mówiła, że raczej nie. Mamy w szkole Windows, ale na komputerach jest wolne oprogramowanie. Szkoda że nie mogę uczyć się w szkole na którejs z dystrybucji Linuksa, ale to tylko marzenie.
Jeśli chodzi o szkoły w Polsce, to wszystko zależy od kadry nauczycielskiej. Jeżeli nauczyciele informatyki znają się na Linuxie i mają pojęcie o alternatywnych systemach operacyjnych to bardzo dobrze i wtedy jest jakaś szansa na to, że uczniowie mogą się nauczyć i poznać coś więcej niż MS windows, MS office i inne syfy.
U mnie w szkole niestety nauczyciele nie mają bladego pojęcia o unixach, wszystkie komputery (łącznie z głównym serwerem!) stoją na różnej maści windowsach. Skutek jest np. taki, że ostatnio wysypał się główny serwer i wszyscy uczniowie potracili swoje konta i dane przechowywane właśnie na nim : )
Bardzo byłbym zadowolony jakbym miał możliwość pracowania w szkole na lekcjach informatyki czy to w gimnazjum czy w liceum na systemach Linux. Takiej możliwości niestety nie miałem, gdyż wszędzie króluje niepodzielnie jedyny słuszny system operacyjny i mało komu chce się wyjść poza ten schemat i poznać coś innego, nowego, lepszego.
Pomijam tu oczywiście fakt totalnej głupoty, jaką jest kupowanie drogich licencji na produkty MS przez szkoły, które nie posiadają zbyt wielu środków. Zamiast trwonić pieniądze na licencje, szkoły mogłyby zainwestować fundusze w ważne, potrzebne i niezbędne materiały czy sprzęt edukacyjny, których przecież tak brakuje.
Podobna sytuacja jest w jednym z elektroników we Wrocławiu, my również nie wypadamy najgorzej pod tym względem :D. Szkoła korzysta z różnych OS'ów, od M$ DOS, win 98/me/xp, przez MacOS (ta pracownia to akurat nagroda dla szkoły za coś tam…:D ) na Linux'ie kończąc. Co do poziomu nauczania technologi informatycznych, bo tak to od pewnego czasu nazywają, to jest różnie. Są gorsi i lepsi, ale co by nie mówić, jest paru którzy mają niemałe pojęcie. Nie wiem jak w innych szkołach, ale u nas jest osobny przedmiot z Linux'a (serwery, administracja sieci), preferowana dystrybucja: Slackware bądz Debian, ale można i inna… a nauczyciel – kumaty maniak Open Source z którym można się dogadać :D Tak więc nie w każdej polskiej szkole sytuacja wygląda tak tragicznie
W tym newsie zabrakło przykładu z Polski:
ZUS 20 mln na komputery, drugie tyle na MS :)
Ale z drugiej strony, np. ministerstwo edukacji na maturze z informatyki pozwala wybrać dla siebie OS'a i oprogramowanie na komputerze na którym będą zdawać. Tak więc jest wybór – i za to chwała