GoboLinux: dystrybucja alternatywna
10 grudnia 2007, pXXX
GoboLinux rozprowadzany w wersji LiveCD jest dystrybucją nietypową. Nie korzysta z menedżera paczek, gdyż jest nim sam system plików. Każdy program, wraz ze wszystkimi plikami binarnymi i towarzyszącymi, jak biblioteki, pliki konfiguracyjne i dokumentacja, mieści się we własnym katalogu, a każda wersja — w swoim podkatalogu.
Tłumaczenie artykułu z dokumentacji GoboLinux: GoboLinux at a glance, wstęp napisany przez P2O2.
Podczas instalowania programu jego pliki nie są kopiowane do wielu katalogów jak w większości dystrybucji (np. pliki binarne do /bin, /sbin, /usr/bin, itd). Tworzy się natomiast ich łącza symboliczne i umieszcza w odpowiednich “zbiorczych” katalogach, np. /System/Links/Executables (dla plików binarnych) czy /System/Links/Libraries (dla bibliotek). Prawda, że proste i eleganckie?
Właściwa struktura katalogów z zainstalowanymi programami wygląda mniej więcej tak:
/Programs/Xorg/6.8.1/ /Programs/Xorg/6.8.2/ /Programs/KDE/3.2.2/bin /Programs/KDE/3.2.2/lib /Programs/KDE/3.4.2/bin /Programs/KDE/3.4.2/lib ... itd.
GoboLinux używa KDE, ale bardzo łatwo można skompilować własne środowisko za pomocą jednego z specjalnych plików, zwanych receptami (recipes), które pełnią tu rolę podobną do ebuildów z Gentoo. Dla polskich użytkowników GoboLinux przygotowano paczkę lokalizacyjną KDE-I18N-PL, znajdującą się w katalogu paczek dodatkowych (contrib).
Pliki dystrybucji zostały umieszczone również na polskim serwerze sunsite.icm.edu.pl. Są wśród nich najnowsze wersje paczek oficjalnych i dodatkowych, jak również recepty.

Logo GoboLinux
Czym jest GoboLinux?
GoboLinux jest modularną dystrybucją Linuksa: rozmieszcza programy w systemie w nowy, bardziej przemyślany sposób. Zamiast rozrzucać elementy programu (np. biblioteki) po całym drzewie katalogów - część do /usr/bin, inne do /etc, a jeszcze inne do /usr/share/srutu/tutu/ - każdy program otrzymuje swoje własne drzewo katalogów oddzielone od innych, dzięki czemu wszystko, co zostało zainstalowane w systemie, można przejrzeć w prosty i logiczny sposób. Na przykład, które pliki należą do jakich programów.
Polecenie ls wykonane w katalogu głównym:
~] cd / /] ls Programs Users System Files Mount Depot
/Programs zawiera wszystkie zainstalowane programy, bez wyjątku. Na przykład:
/] cd /Programs /Programs] ls AfterStep E2FSProgs Htop NTP Subversion ALSA-Driver Ed HTTPD OpenOffice Sudo ALSA-Lib Eject Hydrogen OpenSSH Swfdec ALSA-OSS Elinks IBM-Java2 OpenSSL Synaptics ALSA-Utils Ethereal ID3Lib Pango SysFSUtils Ardour Expat IEEE80211 Patch Sysklogd Audacity File IMLib2 Perl TCL Aumix Firefox InetUtils Pkgconfig TeTeX Autoconf Flac Intltool PodXTPro Texinfo Automake Flex IpodSlave Popt TIFF Bash Fontconfig Iptables PPP TiMidity++ … … … … …
Każdy katalog zawiera wszystkie pliki danego programu, składowane w podkatalogach nazwanych numerami wersji.
/Programs] find Bash
Bash
Bash/3.0
Bash/3.0/bin
Bash/3.0/bin/sh
Bash/3.0/bin/bash
Bash/3.0/bin/bashbug
Bash/3.0/info
Bash/3.0/info/bash.info
Bash/3.0/man
Bash/3.0/man/man1
Bash/3.0/man/man1/bash.1
…
Wszystkie wersje programu mogą być zainstalowane równocześnie. Dzięki temu można przełączać się między nimi, a nawet korzystać z kilku wersji w tym samym czasie, gdyby zaszła taka potrzeba.
/Programs] ls -l OpenOffice total 8 drwxr-xr-x 9 root root 4096 2005-09-22 01:07 1.1.4 drwxr-xr-x 3 root root 4096 2005-09-23 04:36 2.0 lrwxrwxrwx 1 root root 5 2005-09-23 04:36 Current -> 2.0 /Programs] ls -l GTK+ total 12 drwxr-xr-x 10 root root 4096 2005-10-02 01:39 1.2.10 drwxr-xr-x 9 root root 4096 2005-08-21 05:48 2.6.7 lrwxrwxrwx 1 root root 6 2005-10-02 01:39 Current -> 2.6.7 drwxr-xr-x 4 root root 4096 2005-10-02 01:39 Settings
Jak to wszystko działa?
System plików używany jest do przechowywania programów w uporządkowany sposób. Tę jego własność wykorzystano w GoboLinux do zindeksowania plików pod względem kategorii, do których należą. Dzięki temu, system może znaleźć plik bez skanowania setek podkatalogów. W praktyce wygląda to tak, że GoboLinux ma założone katalogi (odpowiadające kategoriom) zawierające łącza symboliczne (odpowiadające indeksom) do rzeczywistych plików. Proszę zauważyć, jak bardzo ułatwia to znalezienie paczki, do której należy np. plik XYZ.
/System/Links/Libraries] ls -l | cut -b 49- … libgtk-1.2.so.0 -> /Programs/GTK+/1.2.10/lib/libgtk-1.2.so.0.9.1 libgtk-1.2.so.0.9.1 -> /Programs/GTK+/1.2.10/lib/libgtk-1.2.so.0.9.1 libgtk.a -> /Programs/GTK+/1.2.10/lib/libgtk.a libgtk.la -> /Programs/GTK+/1.2.10/lib/libgtk.la libgtk.so -> /Programs/GTK+/1.2.10/lib/libgtk-1.2.so.0.9.1 libgtk-x11-2.0.la -> /Programs/GTK+/2.6.7/lib/libgtk-x11-2.0.la libgtk-x11-2.0.so -> /Programs/GTK+/2.6.7/lib/libgtk-x11-2.0.so.0.600.7 libgtk-x11-2.0.so.0 -> /Programs/GTK+/2.6.7/lib/libgtk-x11-2.0.so.0.600.7 libhfs.a -> /Programs/CDRTools/2.01/lib/libhfs.a libhistory.a -> /Programs/Readline/5.0/lib/libhistory.a libhistory.so -> /Programs/Readline/5.0/lib/libhistory.so.5.0 libhistory.so.5 -> /Programs/Readline/5.0/lib/libhistory.so.5.0 …
Proszę teraz zauważyć, w jaki sposób GoboLinux jest skonfigurowany, by skorzystać z tej formy indeksowania w poszukiwaniu plików:
~] cat /etc/ld.so.conf /System/Links/Libraries ~] echo $PATH /System/Links/Executables …
Wszystkie główne kategorie plików w systemie zawierają osobno (!) jedynie określony rodzaj plików - pliki wykonywalne, biblioteki, pliki nagłówków, pliki współdzielone, podręczniki systemowe itd. Oczywiście kategorie te (katalogi) zawierają jedynie indeksy, czyli łącza symboliczne. Indeksowanie jest rekursywne, co oznacza, że kiedy kilka programów korzysta z tego samego katalogu, zawierającego określony rodzaj pliku, automatycznie otrzymują własny indeks (przykładem może być /System/Links/Shared/aclocal).
Kolejną istotną własnością indeksowania opartego na łączach symbolicznych jest to, że jakiekolwiek odwołania do nieistniejącego pliku stają się automatycznie łączami pustymi (zaznaczone innym kolorem). Ułatwia to dostrzeżenie błędu i jego naprawę, a co najważniejsze, zapewnia, że indeksowanie jest zawsze spójne z bieżącym stanem funkcjonalnym systemu. Żegnaj, stary problemie, kiedy to menedżer paczek biadolił, iż biblioteka libXYZ jest niezainstalowana, chociaż wiadomo było, że jest. Jeśli jakiś plik istnieje w indeksach, to istnieje w systemie i na odwrót.
A co ze zgodnością z uniksem?
Budowa systemu GoboLinux wydaje się dalece odbiegać od tej z tradycyjnych systemów uniksowych. Czy to oznacza, że wszystkie programy, aby działały w nowym środowisku, wymagają odpowiedniego przystosowania? Szczęśliwie, odpowiedź brzmi nie. Poprzez zmapowanie tradycyjnych ścieżek systemowych na ich gobolinuksowe odpowiedniki, została zachowana zgodność z dotychczasowymi systemami rodziny Unix.
~] ls -l /dev/null | cut -b 45- /dev/null ~] ls -l /bin/sh | cut -b 45- sh -> /Programs/Bash/3.0/bin/bash ~] ls -l /usr/include/stdio.h | cut -b 45- stdio.h -> /Programs/Glibc/2.3.6/include/stdio.h
Nie ma w tym żadnej wyższej matematyki - po prostu katalog /bin połączony jest symbolicznie z /System/Links/Executables. Prawdę mówiąc, również /usr/bin, /usr/sbin, itd - wszystkie “binarne” katalogi są zmapowane do tego samego miejsca. Co zdumiewa, to to, że w ten sposób GL stał się bardziej zgodny, niż wiele dystrybucji linuksowych wyglądających na “standardowe”. W GoboLinux wszystkie standardowe ścieżki są używane przez wszystkie pliki, podczas gdy niektóre dystrybucje miewają problemy z niezgodnościami takimi jak np. brak skryptu uruchamianego poleceniem /usr/bin/foo, gdyż znajduje się on w katalogu /usr/local/bin i powinien być uruchamiany poleceniem /usr/local/bin/foo.
Pewnie niektórzy czytelnicy zauważyli, że uniksowe ścieżki są niewidoczne w katalogu głównym systemu (patrz listing w pierwszym przykładzie). One tam są, ale zostały ukryte przed użytkownikiem za pomocą specjalnego modułu jądra GoboHide. Zrobiono to jedynie dla celów estetycznych, gdyż GoboLinux nie wymaga modyfikacji - ani jądra, ani innych komponentów systemu. Okazało się przy tym, że użytkownicy GL bardzo polubili to rozwiązanie :-).
Więcej!
Ten internetowy przegląd musi niestety skończyć się w tym miejscu. Nie da się niczym zastąpić prywatnych doświadczeń. Na szczęście, GoboLinux rozprowadzany jest w wygodny sposób za pomocą krążka Live CD. Dzięki temu samemu można poznać jego wady i zalety, uruchamiając go bezpośrednio z płyty, przed zainstalowaniem na dysku twardym. Proszę pobrać obraz dysku i spróbować - jeśli jest się początkującym użytkownikiem, prawdopodobnie nowa organizacja systemu okaże się intrygująca. Starym wygom z pewnością przyjemność sprawi okazja pobawienia się bardziej wyrafinowaną kontrolą oferowaną przez ten modularny i transparentny system.
Przypisy dodane przez P2O2
- Informacje w języku polskim
- JakiLinux.org: GoboLinux - ekhm… Mało…
- FHS - tradycyjny system plikowy
- FTP: sunsite.icm.edu.pl
- Informacje w języku angielskim
- GoboLinux WWW
- GoboLinux Screeshots
- Wikipedia (en)
Tłumaczył i opracował: P2O2, korekta: Thar
Komentarze (RSS) | Trackback (URI)


Bardzo ciekawie się to przedstawia będę musiał to przetestować bo bardzo brakuje mi takiego rozwiązania w systemach unix.
Błąd.
W systemach UNIX np. NetBSD wszystko spoza __kompletnego__ systemu operacyjnego jest umieszczane w kartotece /usr/pkg, włącznie z własnym etc i innymi. Zbliża się wersja 4.0. Sugeruję jednak abyś przetestował wersję 3.1. Z kolei w OpenBSD apikacje lądują w /usr/local. I to jest jednen z tych elementów, które decydują o “pięknie” Unixa.
Ja jedynie mam styczność z FereeBSD to wiem że aplikacje lądują w /usr/local tylko w GoboLinux inaczej wydaje mi się to przedstawione zwłaszcza jak na Linux
I już nie powinienem pisać komentarzy o tej porze
Rozwiązanie iście rewolucyjne. Jedną z największych zmor Linuksów była ich wzajemna niekompatybilność, a tu zrobiono pierwszy krok w celu ujednolicenia tego i to w bardzo nowatorski i ciekawy sposób. Pomysł jest na tyle ciekawy, że nie mogę się doczekać jego realizacji, a nawet upowszechnienia w innych dystrybucjach. Gdyby jeszcze ujednolicić formaty pakietów (rpm, deb, tar.gz) tak aby można było bez przeszkód instalować jedną z tych paczek bez ich przerabiania to byłoby po prostu super.
Pozdrawiam
Jakich Linuksów ??? Jaka niekompatybilność ???



O ile się nie mylę to Linux jest jeden. Trudno żeby był niekompatybilny sam za sobą
Dystrybucji jest jakby więcej
Format pakietów to już dawno jest ujednolicony. Pakiety źródłowe (open source się kłania) zawsze są rozpowszechniane jako tar.gz.
A rpm. czy deb. to tylko wtórne wynalazki RedHata czy Debiana.
Ja w tym nic rewelacyjnego nie widzę, po jakimś czasie okaże się że masz w systemie pięćdziesiąt jednakowych bibliotek
Moim zdaniem jedną z podstawowych zalet Linuksa jest elastyczność, możesz go dostosować do własnych nierzadko dziwnych wymagań i dlatego możesz podniecać się GoboLinuxem. Tylko czekać aż deweloperzy jeszcze rejestr tam zaimplamentują
A ujednolicanie wszystkiego na siłę?
Jest już taki system więc po co wyważać otwarte drzwi?
No darujmy sobie już te rozróżnienia linux - dystrybucja. Temat wałkowany już wiele razy, każdy wie o co chodzi..
Ale nie mogę się zgodzić że pakiety są ujednolicone. Są rpm-y do mandrivy, opensuse, fedory, deb-y dla debiana, ubuntu, tar.gz dla slackware. Można próbować zainstalować paczki nie przeznaczone specjalnie dla danej dystrybucji (a nawet dokładnej wersji), ale może się to nie udać, albo nie będzie działać jak powinno. A windows ma jeden format - exe, i wszystko działa.
Podobnie z systemami plików, w niektórych dystrybucjach KDE znajdę w /opt, w innych /usr/, jeszcze innych /usr/local. Oczywiście każdy producent dystrybucji ma wolność wyboru, jak chociażby twórcy gobolinux. Ale przydało by się jakieś ujednolicenie, chociażby podstawowych kwestii.
O ile łatwo jest napisać aplikację pod linuksa, o tyle wydawanie paczek do każdej możliwej dystrybucji na dodatek w każdej wersji jest trochę chore. Można oczywiście rozprowadzać same źródła programu, ale to jest niewygodne dla użytkowników końcowych, bo musi on instalować masę pakietów -dev -develop żeby móc skompilować określony program.
I jak tu zachęcić ZU do korzystania z linuksa?
Pozdrawiam
Wszelkie darmowe *nixy to dzieci akademików (w sowieckiej terminologii), a więc siłą rzeczy nie dla zwykłych śmiertelników.
Obecnie łata się te systemy, aby je cokolwiek obłaskawić i przystosować dla “mas”. No, i pomimo wysiłków milionów “bazarowych” programistów idzie to (t)opornie… (a może właśnie dlatego…)
Rzecz w tym że *nixy to nie Windows. Po pierwsze wymagają myślenia a nie bezmyślnego klikania.


Ale taki ZU odmóżdżony przez produkt M$ ma pretensje do całego świata jak ma z czymś problem. I oczywiście zawsze to Linuks jest winien że delikwent nie chce, nie potrafi, nie umie myśleć
Nie rozumiem w jakim celu takie dystrybucje powstają? Tylko czekać aż w następnej wersji znajdzie się katalog (przepraszam folder) Program Files i system poinformuje o błędzie w rejestrze
Linuks nigdy nie będzie (mam taką nadzieję) Windowsem. W końcu najbardziej podobny do Windows zawsze będzie Windows
Przecież nie ma żadnego obowiązku używania Linuksa, komu nie pasuje ma do dyspozycji choćby i MacOS
P.S. Co gdzie ma się znależć w drzewie plików jest dokładnie określone: http://pl.wikipedia.org/wiki/FHS
Ty powiadasz “odmóżdżony windowsowiec”, a ktoś inny uzna żeś “nawiedzony linuksowiec”, albo “cieć i ciota” bo nie znasz karate… Daruj sobie epitety oceniające użytkowników, bo to do niczego nie prowadzi.
> Ale przydało by się jakieś ujednolicenie,
> chociażby podstawowych kwestii.
Jest LSB (Linux Standard Base) - standaryzuje on znaczną część systemu - od układu katalogów, przez zainstalowane biblioteki, aż po działanie skryptów startowych. Formatem paczek w LSB są RPM-y (to główny punkt krytyki, przede wszystkim ze strony debianowców).
Dystrybucje nie muszą być zgodne z LSB - nie ma takiego obowiązku (żeby nikt tu nie pieprzył o socjalizmie). Natomiast, co jest ważne dla biznesu/przemysłu - aplikacja zgodna z LSB (zachowanie, wymagania, binarna kompatybilność) będzie działać (przynajmniej teoretycznie) na _każdej_ dystrybucji zgodnej z LSB.
POST USUNIĘTY ZE WZGLĘDU NA ZŁAMANIE ZASAD WORTLAU JAKILINUX.ORG
WadosM
> Można próbować zainstalować paczki nie przeznaczone
> specjalnie dla danej dystrybucji (a nawet dokładnej
> wersji), ale może się to nie udać, albo nie będzie
> działać jak powinno. A windows ma jeden format - exe,
> i wszystko działa.
Że działa to bym nie powiedział :]
Ale do rzeczy:
Windows ma tylko kilka używanych wersji, tworzonych przez jedną firmę, a i tak instalatory/aplikacje wcale nie zawsze są przenoszalne pomiędzy XP, 2000 nie mówiąc już o NT, czy 98. Więcej - wiele aplikacji jest niekompatybilna pomiędzy ServicePack-ami dla XP!
Poza tym ta “kompatybilność” wynika z jednego faktu: używania wszędzie tych samych bibliotek w tej samej wersji (czyt. sprzed kilku lat). Na Linuksie jest to nie do pomyślenia i dlatego musi istnieć jakiś system zarządzania zależnościami programów od dostępnych bibliotek.
Problem z ujednoliceniem paczek sprowadza się raczej do rozsądnego i ustandaryzowanego rozwiązania kwestii wielu wersji bibliotek w systemie i ich dostępności w repozytorium, tak aby paczka nie wymagała konkretnej innej paczki, ale biblioteki w danej wersji.
@Zagniewany Okoń
> Ty powiadasz “odmóżdżony windowsowiec” […] Daruj
> sobie epitety oceniające użytkowników, bo to do
> niczego nie prowadzi.
le_mon nie napisał “odmóżdżony windowsowiec” tylko “taki ZU odmóżdżony przez produkt M$”. To różnica.
I nie jest to epitet, ale raczej stwierdzenie faktu. Produkty MS ogłupiają użytkowników i powodują, że ci uważają, że są zwolnieni z myślenia.
Jakie byłoby oburzenie gdyby dzisiaj odcinano Internet osobom rozsyłającym (nieświadomie) spam i wirusy. A to jest normalna sprawa: skoro w pewien sposób zaufano ci i udostępniono połączenie z globalną siecią, to jesteś _odpowiedzialny_ za swoją maszynę. A to zmusza do myślenia, a wina leży wyłącznie po twoje stronie.
I jak nie przyznać racji co do odmużdzania, kiedy widzi się takie komentarze (cytat niedokładny):
“Jak się wchodzi na strony porno, to ma się potem wirusy”. To tylko pokazuje upośledzony już tok myślenia użytkowników windows. Jak wchodzenie na stronę internetową może być groźne?! Albo otwieranie plików “pochodzących z niezaufanego źródła”, czego wg oficjalnych biuletynów M$ użytkownik robić nie powinien. Przecież to się robi chore, a wszyscy (windowsiarze) zaczynają to uznawać za normalność.
Mam nadzieję, że kiedyś Linux będzie tak popularny i łatwy jak windows. Ale jak czytam takie komentarze to wydaje mnie się że nigdy nie przekroczy 2%. 97% procent używa systemu WINDOWS, który ogłupia i odmóżdża a 80% procent pije piwo, które psuje zdrowie… ciekawe czemu…
Mnie osobiście pomysł goboLinux się podoba bo idzie w stronę oczekiwań ludzi, przynajmniej tych 97% procent, które używa windowsa. W pracy korzystam z linuxa, ale w domu nie chcę mi się grzebać i myśleć…
Dlatego chętnie w pracy używam debiana, natomiast w domu najchętniej bym poużywał dystrybucję linuxa dla głupoli…
Mam nadzieje, że kiedyś wyjdzie dystrybucja linuxa dla ludzi a nie dla maniaków i informatyków, czego życzę przede wszystkim zwykłym ludziom i sobie.
GoboLinux wybrał jedną ścieżkę, aby pozbyć się pakietów. NetBSD i inni drugą - pkgsrc, czyli instalowanie poprzez kompilowanie źródeł. Im dłużej bawię się systemami, tym bardziej dostrzegam zaletę pakietów a’la NetBSD. Zajrzyj na strony o NetBSD w jakilinux.org: http://jakilinux.org/bsd/netbsd/
P.S.1. Podobnie czyni to Gentoo, ale nie wiem czy aplikacje instaluje w osobnym drzewie kartotek, czy poszedł śladami “linuksa” i wciska w każdy dostępny kąt w ramach “standardyzacji” tych dystrybucji…
P.S.2. Niestety, nawet pkgsrc wymaga dokładania łatek. Nie ma idealnego rozwiązania dla pakietów. Niemniej pkgsrc jest w naszym świecie najbliższe ideału.
W międzyczasie na temat GoboLinux ukazał się także artykuł w Dragonii Magazine Nr 17, na str. 9: http://www.dragonia.pl/download2.php
Warto po niego sięgnąć.
1) GoboLinux jest u nas w Polsce na serwerze SunSite’a:
ftp://sunsite.icm.edu.pl/pub/Linux/dist/gobolinux/
2) Ostatatni odnośnik w artykule “Proszę pobrać obraz dysku” prowadzi do pustej strony. Lepszy byłby adres: http://www.gobolinux.org/index.php?page=downloads
Tak działa… ale nie zawsze:
Rodzaje windowsów też się różnią i nie wszystko z XP działa na 98/ME itp… Poza tym… oprócz tego że na końcu mamy .exe nic wiecej nie mamy. Jak ci brakuje GTK a chcesz Gimpa zainstalować to też ci to się nie uda. nie wiem czy takie to wszystko proste w tym windowsie… moim zdaniem też nie.
Windows ME powstał co najmniej 7 lat temu. Spróbuj zainstalować jakikolwiek program linuksowy sprzed 7 lat na dzisiejszych dystrybucjach.
Poza tym ile Windows ma tych “zależności” ?? DirectX, .NET, GTK+ no i jakieś kodeki. Więcej nie jestem w stanie sobie przypomnieć. A Linux ma ich bardzo dużo i jeszcze więcej. Jeśli chcesz skompilować/zainstalować jakiś program, który nie znajduje się w repozytoriach danej dystrybucji, to zależności tego programu mogą Ci to skutecznie uniemożliwić. Program ten może wymagać jakiś bibliotek których nie ma w repozytorium systemu, które z kolei wymagają jeszcze innych. Musisz sobie ściągnąć źródła, skompilować i modlić się żeby wszystko działało.
Oczywiście te przypadki nie są zbyt częste, przynajmniej na mojej dystrybucji (Debian), ale takie rzeczy mi się zdarzały.
p2o2:
- i z tym się w zupełności zgadzam
exe instalują zależności automatycznie. Nawet nie wiem co masz. Możesz mieć jakąś rzecz n razy.
Oczywiście miało być: “Nawet nie wiesz co masz”.
@WadosM
Windows też ma swoje zależności, tylko tam zamiast “RPM hell” jest “DLL/OCX hell” - instalowany program wgrywa swoje wersje bibliotek, nawet nie racząc o tym użytkownika zawiadomić. A potem bieda - oto nowa aplikacja OCR podmieniła sterowniki TWAIN od producenta i teraz skaner nie chce działać! Albo, po którejś łacie, baaardzo przydatny programik freeware pada po uruchomieniu, bo korzystał z jakiejś nietypowej cechy którejś z bibliotek systemowych…
To właśnie po to powstały wszelkiego rodzaju deinstalatory, np. Ashampoo Uninstaller - śledzą instalację i jakby co, to pomagają przywrócić stan pierwotny, włącznie z podmianami w katalogach systemowych. A od WinXP mamy funkcję przywracania stanu systemu, wiele instalatorów robi automatycznie taki zapis systemu. Po co? Ano właśnie po to, żeby można było przywrócić te nadpisane pliki.
Męczyłem się z tym nie jeden raz - Windows znam od wersji 3.10, jeszcze jako nakłdkę na DOS i nikt mi nie wmówi, że tam nie ma zależności. Są, zwłaszcza tam, gdzie OS ma współpracować ze sprzętem.
Nie chciałbym nikogo obrazić, ale to dzieciom MS Windows wydaje się, że rozmieszczenie katalogów w GNU/Linuksie( niech ktoś spróbuje powiedzieć, że *BSD też ma z tym problem ;)). Z resztą ktoś już podał link do wyjaśnienia kluczowych katalogów. Z resztą nie widzę kłopotu - czy to Debian, czy to Gentoo, czy jaki tam jeszcze chcecie - binaria, lub też odnośniki do /usr/lib/ są w /usr/bin/, a dodatkowe pliki są w /usr/share/. Nie widzę żadnych przeszkód żeby doinstalować nowe programy. Jedyne różnice jakie wyraźnie zauważam w różnych dystrybucjach to organizacja /etc/. Tak czy inaczej musisz, zrozumieć, że jeśli nie wybrałeś Debiana, czy innej bogatej w pakiety dystrybucji to dokonałeś wyboru - być może będziesz musiał się pobawić ze źródełkami. Krótka piłka. Pakiety to też cecha systemu. Tyle jeśli chodzi o nielogiczność linuksowego układu katalogów, który według mnie nie potrzebuje ŻADNYCH zmian.
Poza tym nie wiem po co jakieś głupie udziwnienia. Jakieś niemądre dowiązania symboliczne. I po co? Żeby skrócić i tak krótkiego $PATHa? u mnie to zaledwie 7 ścierzek. Obawiam się że jednak tony dowiązań są mniej wydajnym rozwiązaniem niż parę ścieżek wyszukiwania.
Teraz jeśli chodzi o sam układ w GoboLinux. Pierwsza myśl. WINDOWS, TYLKO NIE TO! Już samo umiłowanie konsoli każe mi się sceptycznie do tego odnosić. Linuksowy układ jednak jest szybszy do wklepywania
Jak dla mnie to dużo napisałeś, ale mało przekazałeś.
Poza tym “ścieżek”. Czytanie artykułów to jednak nie to samo co czytanie książek :p
Pomysł bardzo dobry - zachowuje takie bajery jak dzielone biblioteki, a jednocześnie wszystko jest uporządkowane, dzięki czemu można mieć wiele wersji programu jednocześnie. Gdyby jeszcze było więcej binarnych paczek, zamiast kompilowania wszystkiego ze źródeł, chyba bym używał
ja nie rozumiem, co wy się tak boicie kompilacji źródeł?? starczy mieć odpowiednie nagłówki, umieć wpisać “./configure ; make ; make install”, a czasami przeczytać plik README…. no kurna, przecież nie ma tego na Łyndołzie, jak nie ma tak naprawdę konsoli i kontroli nad całym systemem… i to jest piękne w Linuksie i całym OS…
Kiedyś czytałem komentarz, że Linux coraz bardziej zaczyna przypominać Łyndołza, tego właśnie chcecie? Takiego Łyndołza, tyle że nie trza za niego płacić? Pomyślcie trochę…
TheMasakra, ja się kompilacji nie boję. Naprawdę. Tylko po co, jak można szybciej, prościej i bez robienia sobie bałaganu? Nawet Gentoo czy GoboLinux nie puszczają kompilacji na zywioł, tylko mają odpowiednie programy do kontrolowania, gdzie program wrzuca swoje pliki. Nie wspomnę już o tym, że kompilacja trwa… A jeśli chcesz robić w pół godziny to, co zrobić można w pół minuty tylko po to, żeby maksymalnie odróżnić swój system od Windowsa - winszuję takiego podejścia.
p2o2, ja Cię szanuję, ale tu przesadziłeś w całej rozciągłości.
Równie dobrze można postawić tezę, że komputery w ogóle są dziełem - jak to określiłeś - akademików i z natury nie są przeznaczone dla śmiertelników. (Bo cóż śmiertelnik ma niby robić z komputerem?)
“Łata się systemy (…) żeby je przystosować dla mas?” Nie rozumiem. To znaczy OS X też się łata (ma podobną filozofię konstrukcji)? Solaris się łata? Na Zeusa, to i Windows też się łata! (…i idzie im to topornie…)
“pomimo wysiłków milionów “bazarowych” programistów idzie to (t)opornie…” Tego też nie rozumiem. Tempo rozwoju aplikacji FOSS jest bardzo duże. Bywa, że większe niż w przypadku aplikacji zamkniętych.
p.s. Normalnie skrobnąłbym pewnie na ten temat cały tekst, ale mam na warsztacie już trzy wymagające dokończenia… choć jeśli będziesz obstawał przy swoim…
Ech, Keyto. Bazarowe towarzystwo (fundacje), by przyspieszyć prace zatrudnia za pieniądze programistów. To raz. No kurde, nie każmi dowodzieć, gdzie powstały *unixy. Bez jaj. To dwa. Nie były to systemy na Biurko, to trzy. KDE i GNOME są ŁATAMI. Podysystemami, jak Cię razi słowo łata, dołączonymi do kompletnego systemu. Jak kiedyś Windows 3.x był nakładką na DOS. Długo będziesz udwał, że tak nie jest? Nie chodzi o porównanie funkcjonalności, ale idei. Windows był od początku systemem “łatwym” (ten cudzysłów to kolejne ustpstwo by Cię nie urazić). Unix wymaga obsługi systemu. Windows nie! Przynajmniej jego pierwsze wersje. To cztery. Prace nad FLOSS są rozproszone i z tego powodu mniej efektywne niż by mogło być. Czego kurde jeszcze nie rozumiesz? I na koniec, a skrobnij sobie artykulik dający odpór bezecnym tezom P2O2, zachęcam. Faktów i tak nie zmienisz. Możesz je tylko inaczej “interpretować”. I koniecznie pryncypialnie, jak Pooh.
P2O2, czy Ty czasem nie próbujesz mnie (i nie tylko mnie) obrazić, czy mi się zdaje?
Aby zakończyć tę wymianę zdań: tak i owszem skrobnę sobie ten artykulik, i owszem - będzie on pryncypialny. Czyli “opierający się na ściśle określonych i niezmiennych zasadach”, a nie jak sugerujesz “nieodstępujący od wyznawanych zasad”. Spróbuję w nim wytłumaczyć, że KDE i GNOME nie są łatami / podsystemami / dystrybucjami / nakładkami / zwał jak zwał (ja też potrafię bawić się słowami). Spróbuję to wyjaśnić, nie Tobie, bo nie o to tu chodzi, ale sobie (tak, ja zawsze zaczynam od siebie, krytykę również) i tym, którzy chcą dotrzeć do sedna sprawy, i poznać principia systemów operacyjnych.
Wreszcie - P2O2, ja nie muszę mieć racji, naprawdę nie o to tu chodzi, ale Ty P2O2 mnie nie przekonałeś.
To tyle.
> zostały ukryte przed użytkownikiem za pomocą specjalnego
> modułu jądra GoboHide. Zrobiono to jedynie dla celów
> estetycznych, gdyż GoboLinux nie wymaga modyfikacji - ani
> jądra, ani innych komponentów systemu.
Błąd w “twórczym” tłumaczeniu. GoboHide nie jest modułem jądra - jest łatką. GoboLinux wymaga modyfikacji jądra, żeby GoboHide działało, natomiast jest to opcjonalne w tym sensie, że bez łatki GoboHide nie działa, ale samemu systemowi to nie przeszkadza.
W oryginale jest to prościej napisane. I bez błędów.
POST USUNIĘTY ZE WZGLĘDU NA ZŁAMANIE ZASAD WORTLAU JAKILINUX.ORG