GNOME w wersji 3 na pewno jest zaskoczeniem dla wielu. W internecie krąży wiele opinii na ten temat. Niektórzy wzburzają kontrowersję wokół tego środowiska, wokół zmian jakie wprowadzone zostały w najnowszej wersji, część jest całkowicie za, a pozostali nie zajmują żadnego stanowiska. Postanowiłem sprawdzić na własnej skórze jak prezentuje się najnowsza wersja jednego z najbardziej popularnych środowisk graficznych.
Słówko o mnie, od początku mojej przygody z Linuksem byłem użytkownikiem GNOME (2 – 4 lata), jednakże ostatnimi czasy (kilka miesięcy) całkowicie przerzuciłem się na KDE, aktualnie pracuję na KDE 3.5.10 Debian Lenny. Postaram się przedstawić Wam moją prywatną opinię na temat nowego GNOME, również porównując ją do innych środowisk. Jest to tylko moje zdanie z którym możesz się nie zgodzić.
Testowaną przeze mnie wersję pobrałem ze strony projektu, wersja bazująca na OpenSUSE z dnia 05.04.11 beta – praktycznie na dzień przed udostępnieniem finalnej.
Po uruchomieniu pobranego obrazu iso w wirtualnej maszynie, ładuje nam się standardowy ekran bootowania, niczym nieróżniący się od współczesnych dystrybucji:
wybrałem ojczysty język i zatwierdziłem rozruch, podczas ładowania systemu widnieje całkiem elegancki ekran, który pewnie będzie zastąpiony przez loga dystrybucji, nie mniej jednak całość jest stonowana w niebieskich, błękitnych barwach. Podoba mi się, ponieważ jestem fanem ciemniejszych kolorów, mniej się oczy męczą i jest ładniej.
Pierwsze schody, po załadowaniu systemu pojawia się komunikat który wyjaśnia o co tak naprawdę chodzi – nie jest to żaden błąd, po prostu poprzez wirtualizację wyłączyłem akcelerację mojej karty i środowisko GNOME 3 nie może zostać uruchomione. Dostajemy również informację że został uruchomiony tryb zastępczy – czyli tryb znany nam z poprzedniej wersji GNOME, jednakże bez pulpitu.
Po zamknięciu, wystąpił błąd, wszystko widać na screenie, po ponownym zalogowaniu miałem już pełny dostęp do środowiska w trybie zastępczym – jest to błąd losowy ponieważ wystąpił mi jeden raz na trzy próby, pewnie wynika z wirtualizacji. Teraz pytanie: przypomina Wam coś podobny sposób sygnalizowania błędów :)? Zastanówcie się, oczywiście nie mówię że jest to złe, wręcz odwrotnie, nawet błędy w nowym GNOME ładnie się prezentują :).
Tak oto prezentuję się pulpit w trybie zastępczym GNOME 3:
Nie ma się tutaj nad czym rozwodzić, wygląda jak starsze GNOME, jedynie zmieniony motyw gtk i niektóre elementy wraz z ikonami.
Przejdźmy teraz lepiej do wersji uruchomionej z płytki, na wirtualnej maszynie nie da się ocenić szybkości działania, ani stabilności, a co najważniejsze nie możemy (w moim wypadu) uruchomić nowego interfejsu.
Oczywiście uruchamianie systemu z płyty niczym się nie różniło od uruchamiania za pomocą wirtualnej maszyny. Tak samo przywitał nas ekran programu rozruchowego, następnie plymouth, aż w końcu, bez żadnych już tym razem problemów i komunikatów uruchomił się całkiem zgrabnie system z GNOME 3 na pokładzie. Ponieważ był to mój pierwszy kontakt z tym środowiskiem – bardzo się zdziwiłem – co prawda widziałem już kilka filmów na youtube.com wcześniej, obcowanie „na żywo” wprawiło mnie w zakłopotanie…
Tak się prezentuje pulpit zaraz po uruchomieniu na dużym ekranie:
Pierwsza myśl jaka przychodzi do głowy? Minimalizm! No, raczej za duży przepych tutaj nie panuje :). Moje pierwsze odczucia? Czuję się jakoś nieswojo, niby to GNOME które znałem na pamięć, a tutaj nie wiem od czego mam nawet zacząć. Szybko się pozbierałem i zacząłem standardową procedurę testowania systemu, a mianowicie, najpierw poleciał do apletów w celu połączenia się z moją siecią wi-fi, nawet tutaj widać ogromne zmiany:
oczywiście zmiany na lepsze, co prawda to tylko wygląd, ale świetnie się komponuje z gtk3, bardzo podobny do apletu DocbarX, opisywanego wcześniej. Jest także praktyczniejszy, mamy tutaj wszystko podane na dłoni.
Po szybkim przeglądnięciu apletów panelu, czas na jakieś menu główne… What the kurde? Nie mogę go znaleźć :/, nie wiem czemu skryło się pod nazwą „Podgląd” w lewym górnym rogu ekranu? No nic, po znalezieniu i uruchomieniu menu programu pokazuje się nam interfejs bardzo znany i podobny do netbookowego. W moim odczuciu menu główne GNOME 3 jest bardzo podobne do plasmy-netbook albo starego Ubuntu Netbook.
Co by nie mówić, jest bardzo intuicyjne. Jednak ja nie mógłbym obejść się bez standardowego paska menu, który jest o wiele praktyczniejszy. Dla przykładu pokaże jak wygląda moje menu KDE:
teraz mały quiz: ile czasu zajmie Ci uruchomienie menu głównego w GNOME 3, następnie uruchomienie Pasjansa? Wynik porównaj do mojego który wynosi powolnym ruchem myszki max 2 sekundy. Dobra tak na poważnie nie liczą się tutaj jakieś milisekundy, ale praktyczne podejście do sprawy. W nowym GNOME musiałem się ładnie nagimnastykować, najpierw myszka na lewy górny róg, następnie na prawy środek żeby zmienić kategorię, aż w końcu na środek żeby kliknąć na aplikację… A co powiecie przy rozdzielczości HD? Jak dla mnie to jest porażka. Ktoś powie: przecież można skorzystać z wyszukiwarki, ja mówię że i tak będzie to trwało dłużej, a dla pędziwiatrów mamy alt+f2 i wpisanie kilku pierwszych znaków i już.
Kolejną rzeczą na którą zwróciłem uwagę i szczerzę po raz któryś poczułem się totalnie zagubiony to minimalizacja aplikacji. Uruchomiłem sobie Mozillę żeby zobaczyć jak wygląda i działa, chciałem ją tylko zminimalizować do panelu, taka prosta czynność a tutaj zonk. Nie ma przycisku minimalizacji a podwójny klik na aplikacje na pasku skutkuje rozwinięciem menu oferującym tylko i wyłącznie zamknięcie aplikacji. Kolejny wielki minus.
Nie wiem czy da się w gconf-ie przywrócić te przyciski, ale szczerze mówiąc to bardzo nie podoba mi się pomysł odstąpienia od tych przycisków i ogólnie odstąpienia od standardowego pulpitu.
Zarządzanie otwartymi aplikacjami/programami odbywa się na zasadzie wtyczki od Compiza. Po najechaniu na lewy górny róg wszystkie okna wyświetlają się na ekranie w postaci miniaturek i po kliknięciu na jednej z nich pojawia się ona na pełnym ekranie. Dodatkowo po przejściu do menu pokazuje się nam z prawej strony pasek z wirtualnymi pulpitami. Zarządzanie oknami może odbywać się na zasadzie przeciągnij i upuść, wirtualne pulpity dodają się automatycznie po przeciągnięciu okna aplikacji na pasek wirtualnych pulpitów.
Technicznie rzecz biorąc nowe GNOME 3 jest bardzo dobre, świetnie dopracowane, wszystko dzieje się na zasadzie przeciągania i klikania, ale z praktycznego punktu widzenia jest to całkowite utrudnienie sobie pracy i użytkowania systemu. Jeśli chodzi o stabilność, trudno mi się wypowiadać na tyle co przetestowałem system z Live CD to śmiało mogę stwierdzić że jest stabilne, czego nie można powiedzieć o szybkości… Według mnie efekty pulpitu są zbędne, mogli po prostu zastosować standardową kompozycję GNOME, która oferuje cienie pod oknami i przezroczystość co i tak czyni system ładnym a nie obciąża grafiki.
Jeśli chodzi o porównanie GNOME 3 do aktualnie używanego przeze mnie KDE 3.5.10 – werdykt jest oczywisty: GNOME zostaje daleko w tyle.
Mój tata (pozdrawiam) jest użytkownikiem Fedory 14 z GNOME na pokładzie, sam nauczył się obsługi GNOME, ponieważ w poprzednich wersjach jest ono naprawdę przyjazne dla użytkownika. Używa On tylko Linuksa, wykasował oryginalnego Windowsa Seven, po czym na Fedorze wirtulanie postawił sobie XP (z małą pomocą), nie wyobrażam sobie teraz co zrobi na GNOME 3? Pozostaje mu zamrożenie systemu F14 lub zmiana środowiska z czego to drugie jest bardziej prawdopodobne. Młody człowiek szybko wchłania wiedzę i czasem sprawia mu to przyjemność, ale co mają powiedzieć starsi użytkownicy Linuksa? Według mnie nowe GNOME zyska wielu użytkowników (głównie nowych w świecie Linuksa), ale straci jeszcze więcej.
Powyższy świeżutki przegląd jest jednym z gościnnych wpisów autorów Bloga Linuksiarzy. Liczę, że będziemy gościli ich częściej na łamach JakiLinux – rednacz (;

JakiLinux













Właśnie się zabieram do testów
hej, jak dla mnie nowe Gnome to rewelacja – czytelne i intuicyjne – świetne do netbooka. W ubuntu je zainstalowałem i jestem zachwycony, bo Unity to porażka :(
A ja wychodzę z założenia, że to pójście w dobrym kierunku – pomału następuje przejmowanie pewnych rozwiązań z tabletów i telefonów komórkowych i to się sprawdza :-)
bleh. Komorki mają po 3-4 cale, więc siłą rzeczy wszytko jest duże i palcowate, ale cholera na notebooku z 15'' raczej szukam praktyczności niż przerośniętych guzików.
Cos jak z nowym ubuntu 11.04 i jego 'następcą gnoma' – pobawiłem się kilka godzin – no fajne, a później włączyłem już standardowe gnome.
Od jakichś paru lat nie korzystałem z menu start (jakby tego nie nazywać, to menu w KDE3 to po prostu menu start z windows z minimalnymi zmianami kosmetycznymi). Aplikacje odpalam albo z konsoli, albo z alt+F2, albo z toolbara, gdzie siedzą sobie skróty.
Z przycisku minimalizacji nie korzystam, bo i po co? żeby pooglądać sobie tapetę? Nie, korzystam z komputera do pracy, i do przełączania między oknami wykorzystuję alt+tab albo widok okien który mam w lewym górnym rogu, jeśli akurat korzystam z myszki. Nie korzystam z żadnych plasmoidów czy innych udziwnień na pulpicie, wszelkie dodatkowe monitory mam na toolbarze, bo do tego on służy – wszelkie narzędzia, do których chcemy mieć stały podgląd, powinny tam lądować.
Dla mnie gnome3 to naprawdę coś nowego. KDE4 to właściwie wielki postęp tylko pod maską, z góry tylko poprawione eye-candy. Unity to jawne zerżnięcie z macOS. Gnome3 ma swój pomysł, świetny dopracowany design, usability na wysokim poziomie. Jeszcze pewnie trochę potrwa, zanim jego stabilność osiągnie właściwy produkcyjny poziom i zostanie wdrożony w mainstreamowych dystrybucjach, a aplikacje dostosują się do stylu w jakim pracuje gnome3, ale jest naprawdę wielki postęp.
Po ponad 12 latach korzystania z linuksa , kiedy to zawsze pozostawałem wierny KDE (zaczynając jeszcze od wersji 2.x), i nawet wersja 4 nie spowodowała mojej rezygnacji, tak teraz gdy patrzę na gnome3 po raz pierwszy czuję, że mogę zdradzić konqiego na rzecz gnoma.
Czepialstwo. Wszystko to kwestia przyzwyczajeń. Zobaczta komentarze odnośnie Firefoksa 4 na mozillapl.org. Zobaczta komentarze na temat menu w MS Office 2007/2010. Zobaczta komentarze, gdy atmosfera ostygła.
Niektóre rozwiązania rozumiem. Używam GNOME2 + Compiz-Fusion. Przycisków minimalizacji i maksymalizacji nie używam – zamiast tego szybszym sposobem jest przełączenie się pomiędzy oknami czy pulpitami – jednym ruchem myszki, w sposób wizualnie i funkcjonalnie efektowny. Właśnie takie "sztuczki" podobały mi się najbardziej, gdy przesiadłem się na Linuksa; w opozycji do iXPeka gdzie męczyłeś się z bałaganem okien na pulpicie.
Maksymalizacja – zdaje się przeciągając okno do górnego panelu (,,trzymając'' myszą za górną belkę)…
Tylko powiedzcie mi jak można używać conky?
Teraz mam w prawym rogu conky (monitor 16:10) i wszystkie aplikacje otwieram tak by nie zasłaniały mi conky > mam od razu podgląd wszystkich istotnych informacji.
W G3 to raczej niemożliwe…
I druga sprawa – przycisk maksymalizacji – przeglądarkę www mam mieć tylko na środku jak na screenie i po bokach dwa paski tła?
OK z maksymalizacją już wiem jak działą – przeciągnąć okno do góry :)
Zostaje tylko conky…
A przeglądałeś dokładnie stronę gnome3.org?
Maksymalizacja odbywa się poprzez przeciągnięcie okna do górnej krawędzi pulpitu, lub skrótem (z resztą starym jak świat) Alt+F10. Można również przeciągnać do jednego z boków pulpitu, wówczas okno zajmie dokładnie połowę pulpitu.
Maksymalizować można również przez podwójne kliknięcie na pasku tytułu.
Maksymalizację i te inne guziki można dodać w gconfie. Można też przypisać im skróty klawiaturowe, nawet jeśli ich nie ma na pasku. A co do jeżdżenia myszką do lewego górnego rogu, to można też użyć guzika WIN, jeśli ktoś go jeszcze nie zakleił gumą do żucia.
Fajna recka, potwierdza się kilka moich przypuszczeń po używaniu bety.
Na stronie gnome.org chwala się ze uruchamianie programów jest znacznie szybsze niz kiedyś było, tylko niezbedna jest klawiatura do tego.
Bo jest. Wciskam WIN, piszę "kame" i wyskakuje Cheese. Wciskam enter i program działa.
Ile razy można jeszcze powtarzać ! W Gnome 3 usunięto przycisk minimalizacji, bo Gnome 3 nie ma paska zadań, gdzie te zminimalizowane okna są widoczne. Skoro nie ma obszaru, gdzie zminimalizowane okna "lądują " to i nie ma przycisków minimalizacji.
Ile razy można powtarzać że lista uruchomionych aplikacji jest ukryta w obszarze aktywności więc jest gdzie minimalizować okna. Ile razy można powtarzać że ukrycie tej listy tak jest chore. Jedno błędne założenie rodzi następne, itd.
GNOME a nie Gnome, znany serwis Linuxowy a niw wie tego? -.-
Mówcie co chcecie, ale Linux jest lata świetlne w tyle za Windows i MacOS X. System tylko dla fanatyków. Wygląda jak MacOS sześć lat temu z popsutą rozdzielczością i zmixowany z windowsem 95. Śliczny, naprawdę.
Hehe, uwielbiam takie komentarze ;)
Wg. mnie nowy G3, zresztą jak G2, przewyższa GUI Windowsa 7 pod względem wyglądu i usability. Wygoda pracy na Win i GNOME jest nieporównywalna. Co do MacOS X, ciężko mi się wypowiedzieć, ale z tego co widzę, dla mnie, jako osoby pracującej, ale również korzystającej z komputera jako zwykły user, GNOME jest wygodniejszy. Jestem przyzwyczajony do wielu pulpitów, do compiza, skrótów klawiaturowych i paru innych rzeczy.
Także, gdzie te "lata świetlne" z tyłu?! Aaah, no tak, nie można grać ;) Chociaż Star Craft 2 na WINE chodzi pięknie :)
Pozdr.
Pracuję w firmie na Mac OS-ie ponad 5 lat i nadal nie mogę się do tego g…a przyzwyczaić. Więc to tylko i wyłącznie rzecz gustu i osobistych preferencji.
Mogłbyś w takim razie nie czepiać się wyglądu?
tak windows jest super wygoddny, brak kart w menadżerze plików, skrolowanie kółkiem myszy tylko w aktywnym oknie, brak obsługi kółka myszy w tray (np. by szybko i wygonie zmienić głośność) itd.
Na jeden z tych braków znalazłem lekarstwo i nazywa się KatMouse, często brakuje mi też wklejania podświetlonej zawartości 3 przyciskiem myszy. Nic może kiedyś microsoft zauważy, że myszka dziś wygląda trochę inaczej niż 15 lat temu.
Powiem tak.. jeśli dla kogoś o jakości systemu świadczy wygląd jego GUI (akurat do Linuksa jest tego trochę), to mu współczuję… :/
Z drugiej strony czego się spodziewać po dzieciach Neostrady, które nie mają pojęcia, że w systemie operacyjnym GUI to tylko wierzchołek góry lodowej.. a o prawdziwej potędze (lub porażce) decyduje to, co kryje się pod tym całym "lukrem", którego na dobrą sprawę, nawet może nie być.. byle bash był. :D
Co to znaczy wzburzać kontrowersje?
"Jeśli chodzi o porównanie Gnome 3 do aktualnie używanego przeze mnie KDE 3.5.10 – werdykt jest oczywisty: Gnome zostaje daleko w tyle."
Nawet taki konserwatywny użytkownik GNOME2 jak ja, daaawno temu miał dłuższą przygodę z KDE4 i zastanawia się kto przepuszcza takie merytoryczne artykuły.
Ale to tylko moje zdanie (i kolegi dwa biurka dalej).
A co w tym dziwnego? Skoro autor używa KDE3 to chyba logiczne jest że do niego się odnosi.
Nie ma paska zadań? No i co z tego. W 2-ce też wywaliłem pasek zadań, a pomimo tego często minimalizuję, bo np. nie chcę, żeby jakieś okna przesłaniały mi inne okna, albo potrzebuję złożyć hołd FSM, którego mam na pulpicie. Wywołać okna na górę zawsze mogę przecież za pomocą alt+tab.
Wyłączanie minimalizacji/maksymalizację to takie poprawianie świata na siłę.
Cały czas kiszka z ikonami. Wyglądają po prostu marnie.
@doGG System tylko dla fanatyków? Lata świetlne za Win? Chyba w podatności na wirusy.
Przecież minimalizacja pozostała, Alt+spacja a potem " i"
Bardzo interesujący temat, dziękuję za wyczerpujący test :) Jestem użytkownikiem Ubuntu. lubię gnome w takiej starej wersji, nie lubię KDE w wersji od 4, (3.X jest spoko). Więc dziękuję za rozjaśnienie sytuacji i chyba przesiądę się na Debiana :) w takiej wersji jak ma autor tematu. Tylko muszę znaleźć tą wersję :D
Debian Lenny, czyli obecnie już oldstable. Nie przesiadaj się, ta wersja ma wszystkie pakiety w wersjach sprzed kilku lat. Są inne distra z KDE3, wystarczy poszukać.
Debian sam z siebie jest cudowną dystrybucją, ale nie warto korzystać z oldstable.
Ja korzystam z Debiana oldstable ponieważ jestem zmuszony do tego, dopóki moja grafika nie działa na poziomie produkcyjnym na otwartych sterownikach jestem zmuszony pozostać na zamkniętych które działają na starym jądrze i xorgu.
Ocenianie srodowiska w oparciu od odpalenie go na maszynie wirtualnej to pomylka, zart albo jakikolwiek brak profesjonalizmu.
twój artykuł, to de facto fajny wstęp, ale zapomniałeś wspomnieć o kilku istotnych wadach Gnome 3:
* nie ma możliwości dodania appletów do panelu – developerzy twierdzą, że są one zbędne – dla wielu tzw. power-userów one są nieodzowne – dają podgląd najważniejszych parametrów systemu (sensors), czy pozwalają zarządzać czasem (hamster)
* brak dostępu do plików – nie ma menu "Places", nie ma ikony “Home” na pulpicie – nie ma listy ostatnio otwartych plików – może na tablecie użytkownik używa tylko firefoksa, ale w codziennej pracy liczy się szybkość i wygoda dostępu do plików – owszem, jest stary dobry nautilus, ale to nie jest ten sam nautilus z Gnome 2.x, tylko bardziej uboga wersja.
* Gnome 2.x zostaje porzucone – o ile po wprowadzeniu KDE 4.x, starsza wersja przez jakiś czas była (może nadal jest?) równolegle dostępna z nową – w Fedorze 15 będzie tylko Gnome 3, nie będzie Gnome 2.x – dla mnie Fedora 15 jest dystrybucją do przeskoczenia, może Gnome 3.2 będzie używalne (w co szczerze wątpię – 6 miesięcy to za mało, by naprawić tak wiele błędów).
Generalnie Gnome 3 zostało stworzone pod netbooki i tablety z nastawieniem na “newbies” – w ogóle się nie nadaje na obecnym etapie do normalnej, codziennej pracy.
dla przyzwyczajonych do grzebania w gconfie – nowy gnom uzywa gsettings zamiast gconfa. nie dosc ze jest on mocno niewygodny, to dodatkowo nie wszystko obsluguje (np. ustawienie jako wartosci listy elementow – wymaga grzebania np. z uzyciem pythona po gsettings, bo standardowym konsolowym narzedziem tego nie przestawi sie).
Bardzo przepraszam, ale jaki charakter może mieć recenzja GNOME3 pisana przez użytkownika KDE 3.5? Nie lepiej pisać o Xfce?
Widze dosc sporo opinii :P A ze wiekszosc jest konstruktywna i bez flamu to jeszcze lepiej :P
Ustosunkuję się tu w moim własnym imieniu do paru kwestii:
-Testowanie na VirtualBoxie (co jest logiczne) to był tylko wstęp – dalej Męcin przeszedł na pendriva i WYRAŹNIE jest to napisane CZARNO na SZARYM.
- "Gnome" wygląda lepiej niż "GNOME". Wierzcie lub nie ale przy sprawdzaniu tekstu to strasznie razi.
- Minimalizacja cały czas jest. Tylko przycisku nie ma (skrót do niej to Alt+F9)
-Niektóre rzeczy wprowadzają nam na siłę tak jak nam wbijali Rosyjski w czasach PRL. A np. likwidacja dodawania paneli czy ikon na pulpit – to już nie jest usability.
-I fakt męcin przeoczył places – widać kto ich używa a kto nie :P
Ocenianie srodowiska w oparciu od odpalenie go na pendrive to pomylka, zart albo jakikolwiek brak profesjonalizmu.
Niech zainstaluje jak normalny user na dysku, niech poinstaluje codzienne programy i niech popracuje 20dni… wtedy ocena moze miec jakis sens…
ps. nie, nie jest logiczne testowanie tego na virtualboxie.
O widze dużo komentarzy jak i dużo tych merytorycznych :P
Odnosę się do kilku rzeczy (w moim imieniu – męcin jeśli chce sam coś napisze ;P)
-Męcin przez dość długi czas miał Gnome więc wie jak się na nim pracuje (tylko po prostu już przyzwyczaił się do kde)
-"GNOME" okropnie wygląda w tekście – nie wiem kto wpadł na pomysł by tak nazwać projekt :P Tak samo z GRUB'em – każdy wie o co chodzi.
-Virtualbox (na ktorym wlasnie powinno się testować bo do tego służy) to tylko 1 część – przeczytaj jeszcze raz CAŁY tekst i BARDZO POWOLI. Ocenianie artykułu i smarowanie komenta po przeczytaniu połowy tekstu to:
"pomylka, zart albo jakikolwiek brak profesjonalizmu."
-Męcin pominął places i applety pewnie dlatego, że przyzwyczajony do kde ich nie potrzebuje i go to nie razi :P Choć owszem mnie to np. bardzo wkurza.
A mnie nie podoba się nowe GNOME3. Panel wydaje mi się jakiś niedopracowany. W ogóle nie urzeka mnie nowa stylistyka, prędkość także pozostawia wiele do życzenia. Wolę doskonale znane wszystkim "pospolite" GNOME2 albo jakiś lekki manager okien, chociażby _ _ _ _ box ;)
Ja za to stanę po stronie GNOME3.
Używam Linuksa, pracuję na nim, uczę się i bawię. Poza wymagającymi grami (Unreal, Call of Duty itd) nie używam niemal Windowsa. Odpowiadam więc profilowi "power-usera".
Czemu to ważne? Bo dla mnie G3 jest bardzo fajny. Jest prosty, estetyczny i SZYBKI – w porównaniu do G2 czy KDE 4x jest po prostu szybszy. I nie mówię tu o machaniu myszką, a o faktycznej responsywności.
Nawet uruchamiany z livecd dawał poczucie szybkości. Ja mu coś kazałem i on to robił. Od razu.
Co do możliwości konfiguracji. Czy naprawdę to przeszkadza? Trzy czwarte userów (userów, nie adminów) których znam – do konfiguracji używa konsoli – bo tak jest im wygodniej. A samo G3 jest o tyle fajnie skonfigurowane domyślnie, że nie bardzo jest się do czego przyczepić. I tak mi przychodzi do głowy jedna rzecz – G3 jest kolejnym znakiem, że teraz robi się interfejsy "out of box". Można psioczyć, można kochać. Mnie to np. pasuje – mam środowisko które minimalnie ingeruje w moją przestrzeń roboczą, ma intuicyjny interfejs i nie razi mnie w oczy. To chyba wszystko czego mi trzeba.
Jedyne co jest dla mnie naprawdę znaczącym minusem – trudność z jaką dodaje się/zmienia dekoracje okien. Na miejscu ekipy G3 stworzyłbym 2 – 3 tematy różne pod względem kolorystyki/jasności i dał łatwą możliwość ich zmiany. Mam nadzieję, że to się poprawi w przyszłości.
Najważniejsze, żeby to działało poprawnie, bo KDE w wersji czwartej jest dla mnie nadal nieużywalne (wbudowana karta graf. ATI) – ciągle coś nie działa, jedno poprawią, to wychodzą nowe "kwiatki". Niestety pęd do efektów sprawił, że używalność pulpitu zależy od jakości sterowników do kart graficznych… a z tym jest problem.
Różnica polega na tym że w KDE4 w przypadku braku odpowiedniego wsparcia 3d nie działają efekty, natomiast Gnome Shell w takim wypadku nie rusza i wyrzuca użytkownika do trybu zastępczego (mało ciekawego).
Odpaliłem, poklikałem trochę…. moich potrzeb to nie spełnia, choć zapewne można by trochę z nich spełnić na inny sposób. Na laptopie nie interesują mnie małe okna, chcę zmaksymalizowane.
Na pasku trzymam ikony do najczęściej używanych aplikacji i jedną niestandardową. Na pulpicie jeszcze parę niestandardowych. Plus menu KDE w starym stylu. Do tego "menedżer zadań" gdzie wiszą zakładki każdej z aplikacji. Mogę jednym kliknięciem przejść między aplikacjami (terminal-przeglądarka-komodo-…), jak i szybko mogę uruchomić inną aplikację. Menu G3 to trochę za dużo zabawy. dla mnie mniej efektywne w tych "kategoriach".
Nie jest to desktop dla power-userów i w nie widzę dla kogo to ma być. Jako interfejs do uruchamiania Firefoxa może? :)
TAK! dokładnie, to jest interfejs do odpalania programów. Prosty, estetyczny i nieingerujący w pracę! A „power user” i tak sobie ustawi co chce. Natomiast kręcić nosem będzie głównie zgraja tych którzy chcą mieć wszystkie zabawki wyklikane. Normalny user się zgubi w tak skomplikowanych ustawieniach.
Po co przeciętnemu userowi monitor temperatury? na co mu wykres ostatniego użycia dysku albo ruchu w sieci?
Nic z tego nie zrozumie, za to zobaczy 10 tys aplikacji których nie użyje i nie wie do czego służą. To takie lekko odstraszające, to tak jakbyś obsługę windows zaczynał od services.msc. Bez sensu.
Za to user który coś umie, wie co z czym się je – nie potrzebuje wyklikiwacza monitorów, bo zwyczajnie sobie go dopisze do pliku konfiguracyjnego.
Tak sobie myślę, że to taki ciąg ewolucyjny:
Tekstowy -> nakładka graficzna -> pierwsze narzędzia do zarzadzania systemem (SUSE, RedHat 5.x Mandrake Linux) -> Masa gadżetów (Gnome 2.x KDE3.5/Karamba KDE4) -> uproszczenie interfejsu (GNOME3)
Spotkałem, bodaj na forum linux360, opinię, że „środowiska graficzne są przereklamowane” – mam wrażenie, że jest tu przynajmniej część prawdy.
Interesujące zdanie. Podoba mi się :)
W końcu KISS, nie? A kto chce pokomplikować, na pewno się do ustawień jakoś dobierze…
Od 10 lat używam i promuję Linuksa wśród swoich znajomych. I moje obserwacje zmierzają do prostej konkluzji – Nie Komplikuj.
Chcesz zyskać usera? Nie gadaj mu o 10 tysiącach przeglądarek, pokaż 3 screeny i zapytaj które się najbardziej podoba. Jako środowisko instaluj GNOME lub Xfce – proste i do tego na tyle odmienne od windowsa, że nie pogubi się przenosząc przyzwyczajenia windowsowe. I na koniec zaoferuj, że zawsze pomożesz.
To wielokrotnie sprawdzony schemat, który działa od dawna. Nie każdy user musi być gigantem mysli technicznej, lub choćby się kompami interesować. Większość ludzi kupujących obudowy z wyświetlaczami stanu sprzętu po prostu lubi jak im coś kolorowo miga…
No właśnie. Dlatego przecież się z Tobą zgadzam.
GNOME 3 jest zrobione jak najbardziej wg zasady KISS. Zaawansowanym użytkownikom się to nie podoba, bo wolą stare śmieci.
A jeśli ktoś jest zaawansowanym użytkownikiem i chce sobie samemu pokomplikować interfejs wg własnego widzimisię to zawsze się do ustawień nowego GNOME dobierze :)
Dokładnie. Cała reszta postu była moją impresją inspirowaną :)
Co do zaawansowanych użytkowników – to zależy kogo nazwiesz zaawansowanym. Co kojarzy mi się z jeszcze jedną sprawą. Swego czasu dyskutowano nad sensem istnienia repo binarnych, optymalizacji, otwartości itd. I kiedyś Linus się wypowiedział – że on nie ma czasu na kompilowanie wszystkiego po kolei i instalowanie z repo jest ogromną oszczędnością czasu.
IMO mamy tu podobny nurt, dużo na pulpit ustawiają sobie głównie ci, którzy chcą uchodzić za zaawansowanego użytkownika, w większości wypadków nie jest to im do niczego potrzebne (nie twierdzę, że wszyscy używający conky to pozerzy, ale pytanie – ilu z was naprawdę co chwila musi zerkać na monitor systemu?).
Tak samo, na jakimś portalu, bodaj PCWorlda, rozgorzała wojna, co to jest profesjonalny sprzęt. I część twierdziła – najbardziej wypasiony, najnowsza technika… A ci którzy naprawdę używali sprzętu profesjonalnie do pracy zwrócili uwagę, że powinien być dopasowany do zadania. Ot, próby lotnicze robi się z wykorzystaniem Motoroli 68k – bo okazał się najlepszy i najwygodniejszy do tych zastosowań.
Tak więc, nie rozumiem szumu, że GNOME cofa się w rozwoju. Jest wolność, nie GNOME to co innego :)
P.S. Tak, ten post też jest impresją.
Ja Conky sobie bardzo cenię. Łatwo pozwala mi wyłapać, czy jakiś proces się nie skaszanił (paradoksalnie zdarza się częściej na Linuksie niż na Windowsie), czy kompilacja się skończyła i ile mam wolnego miejsca na dysku.
Tyle że GNOME 3 robi to w sposób wchodzący w drogę użytkownikom. Robimy produkt dla jednej części, a reszta niech spada. I nie chodzi mi o upiększacze i applety do desktopu, ale o ograniczenia jakie stawia desktop dla "co można z nim zrobić". Gnome 2 jak ktoś chce może naładować appletami i widżetami, może także maksymalnie odchudzić. G3 zabiera tą swobodę. Podobnie część swobody zabierało KDE4 na początku (bo ich spece od usability "wiedzieli lepiej").
riklaunim: Nie da się stworzyć systemu, który bez personalizacji będzie dobry dla wszystkich.
W dalszej części najpierw piszesz, że "nie chodzi mi o upiększacze i applety do desktopu", a dalej opisujesz jak to G3 zabiera możliwosć naładowania go appletami znanego z GNOME 2.
Mógłbyś dookreslić swoje stanowisko?
Czy ja wiem? Poza brakiem możliwości zmiany dekoracji – nic konkretnego mi nie przeszkadza (poza tłumaczeniem Activities jako Podgląd – ale poszło zgłoszenie)
To czym się różni G3 od KDE to natłok. W KDE4 masz natłok wszystkiego, masa appletów i brak programu do selekcji tych apletów. Możesz pobrać albo najpopularniejsze, albo najnowsze albo najwyżej oceniane. To za mało, a przy tym wrażenie chaosu.
G3 idzie w drugą stronę. Nie damy nic co mogłoby rodzić chaos. Za to, choć jeszcze tego nie sprawdzałem – będzie pewnie masa zewnętrznych programów, które będą korzystać z gtk.
Problem jest gdzie indziej. Devsi Gnome tak bardzo uprościli to środowisko że najprostsze rzeczy trzeba robić na około. Nawet najmniej doświadczony użytkownik jest przyzwyczajony do pewnych kanonów takich jak choćby ta nieszczęsna lista uruchomionych aplikacji do której może sobie okienko zminimalizować klikając w przycisk na belce okna a potem równie łatwo przywołać bez wchodzenia w jakieś tryby aktywności.
ale z drugiej strony, czemu trzymać się idei minimalizacji? W MacOS9 jej nie było i był IMO całkiem wygodny, więc da się. Zresztą wsadzenie listy, grupowania(?), widoku(?) okien pod przycisk WIN, który normalnie nie miał swojej roli uważam za fajną sprawę, nie muszę sięgać do myszki, żeby podejrzeć, co się dzieje w sąsiednim oknie (i to szybciej niż używając Alt-Tab).
Tak, wiem, że było to w Compiz, tylko czy naprawdę musimy mnożyć byty?
Idee można zmieniać, jeżeli uzyskane efekty w postaci wzrostu użyteczności są naprawdę tego warte. Jak jest w przypadku nowego Gnome, nie będę się jednoznacznie wypowiadał bo za szybko na pełną ocenę. Zastosowane rozwiązania są poprostu "inne" od tego co znaliśmy do tej pory. Na pewno Gnome można bez dwóch zdań pochwalić za szybkość działania i estetykę (choć nie wszyscy są entuzjastami ciemnych motywów). Ciekawe jest również to jak postąpiono z przyciskiem włączenia komputera. Domyślnie w menu mamy tylko opcję uśpienia. Wielu blogerów na to narzekało bo też nikomu nie przyszło do głowy że trzeba wcisnąć Alt aby "odkryć" opcję zamknięcia systemu. Podobnie było przecież z Vistą swego czasu gdzie też domyślnie przechodziło się w tryb uśpienia. Dla mnie to jest minimalistyczne, ale chyba nie intuicyjne. Tak czy inaczej niech się Gnome rozwija jak najlepiej i bardzo ciekawa będzie obserwacja najbliższych miesięcy na tym polu.
Z artykułem zgadzam się 100%.
Lubię proste rozwiązania, więc kierunek zmian teoretycznie dobry, ale produkt sprawia wrażenie mocno niedopracowanego w zakresie konfiguracji. Moim zdaniem utrudnia też i spowalnia szybki dostęp do programów.
Czyli jestem teraz w kropce… KDE przeładowane i za ciężkie, a gnome3 nie uprościł podstawowych rzeczy, tylko je utrudnił. Chyba zostanę przy gnomie, ale muszę uzbroić się w cierpliwość. Za dwa lata powinno być już dużo lepiej. ;)
Hej, czy tę dystrybucję (Fedora 14 z GNOME 3) można jakoś zainstalować na dysku twardym?
Można uruchomić GNOME 3 w fallback mode, który ma przypominać pulpit znany z GNOME 2, przykładowy screen: http://www.marcusmoeller.ch/wp-content/uploads/20…
A ja za to chcę aplet – lista okien! To jest NAJWAŻNIEJSZY aplet jaki mam.
Poza tym czemu się tak upierają przy górnym menu? Łatwiej zamyka się okna myszką – na maksa do góry i w prawo.. a teraz się będę musiał męczyć. Mam nadzieję, że się przestawię, inaczej porzucam gnoma :( Ale dam mu z miesiąc – dwa, jak mi dystrybucja zmieni gnoma 2 na gnoma 3
Nie gadaj bzdur że uruchamianie aplikacji za pomocą myszki jest szybsze niż z wyszukiwarki. Chyba że korzystasz tylko z 3 programów, które uruchamiasz na starcie systemu.
Jeśli pracujesz w kilku programach jednocześnie a w dodatku jeszcze co jakiś czas jakiś wyłączasz, następny włączasz to bez launchera aplikacji tracisz mnóstwo czasu i rozpraszasz się niepotrzebnie.
Poza tym użycie launchera jest naturalne. Najpierw myślisz co chcesz uruchomić i po prostu to robisz, a nie myślisz się gdzie to znaleźć.
Polecam Gnome Do, a pod windowsa Launchy, które są lepsze od Alt + F2, bo uczą się z jakich programów najczęściej korzystasz.
W KDE ALT + F2 uczą się używanych najczęściej komend/programów.
Jest dużo szybsze. Większość aplikacji na linuxa ma bardzo fikusne nazwy których nie można wymówić a co dopiero zapisać. Jakoś trudno mi napisać gsdwerdesadew ( nie będę wspominało tym że takie dziwolągi trza by pamiętać)
Piszcie co chcecie, ale GTK jest daleko za murzynami w porownaniu do QT.
Sam o wiele bardziej preferuje (programujac) QT niz nawet .NET
Kwestia paru lat aby docenic potencjal przenosnosci aplikacji i nie tylko ;]
Dla mnie najgorszy szokiem po aktualizacji było Uniti, do tej pory nie rozumiem koncepcji na jakiej ono działa. KDE było zwykle zbyt windowsowskie ale obawiam się ze jestem na nie skazany. Gnome 3 niczym nie różni się od Uniti tu najprostsze działanie powoduje problem. A swoją drogą jak przesunąć godzinę ze środka "paska zadań" na odpowiednie miejsce :D:D to jest Zagadka godna nowego GNOME 3 !!!
Unity, a także Gnome 3 to dla mnie porażka, nie wiem jak można w tym produktywnie pracować. Chyba po wielu latach powróce do KDE.
Ja potrzebuję dosłownie kilku programów w Gnome 2 dodałem je do górnej belki i zajmuje mi dosłownie chwile żeby uruchomić co potrzebuję.
Twierdzenia że Unity i Gnome3 zapewniają większą funkcjonalność to – z mojego punktu widzenie, poprostu kłamstwo. Poza tym Unity oraz Gnome3 są wolniejsze w działaniu. Dlatego też osobiście nie zamierzam tego dziadostwa (którego nie mogę prosto skonfigurować) używać.
Poza ym co to za polityka w gnome3 ze nie mogę otworzyć np: 2x firefoxa, zerżnięte z W7 z tym że W7 mogę szybko skonfigurować aby dolny pasek miał funkcjonalność jak ten z XP.
Ale z Gnome 3 da się zrobić Gnome 2 i w cele nie trzeba jakiegoś fallbacku czy czegoś…
aplikacje można odpalać prosto z pulpitu tak jak poprzednio, mieć dolną belkę i górną z programami za pomocą Gnome extension ( swoją drogą istnienie oficjalnych extension które robią z Gnome 3 gnome 2 pokazuje że produkt jest do dupy i się nie przyjął ).
Zamiast pisac bzdury o tym jakie to Gnome 3 straszne piszcie jakie super konfigurowalne że da się z powrotem zrobić Gnome 2 ha ha ha