Czy spadające ceny pamięci Flash zagrażają Microsoft?
30 kwietnia 2008, iwo
Niespodziewany sukces laptopa Asus Eee może zmienić sposób, w jaki ludzie postrzegają open source i przysporzyć problemów Windowsowi.
Autor: Glyn Moody
Całkiem nie tak dawno okazało się, że kosztujący zaledwie £200 przenośny Asus Eee PC może być całkiem praktyczny. Ma on miarę zaledwie średniej wielkości zeszytu, waży mniej niż jeden kilogram, ma wbudowane Wi-Fi do obsługi bezprzewodowego internetu i co najciekawsze, używa pamięci Flash zamiast klasycznego dysku twardego. Jest także pochlebnie recenzowany nie tylko przez specjalistów zajmujących się nowinkami technicznymi, ale także przez samych użytkowników, którzy już zdążyli go zakupić.
Biorąc pod uwagę opinie około tysiąca użytkowników niezależnej strony internetowej (choć także mogącej przecież ingerować w nie poprzez selekcję wypowiedzi) www.eeeuser.com widzimy, że zaledwie około 4% osób z tych, które zakupiło ów produkt, jest z niego niezadowolonych, 33% oceniło system jako spełniający w przybliżeniu ich oczekiwania, natomiast 62% ankietowanych uważa, że nawet przerósł ich oczekiwania.
Przeglądając także tysiące wypowiedzi na forum, zauważamy, że dominują opinie typu: “jest za mały”, “jakość wykonania jest wysoka”, “system na starcie ładuje się szybko”, “po prostu działa”. Co więcej, trudno znaleźć negatywne przykłady. Głównie są to narzekania na położenie prawego przycisku shift, zbyt małą klawiaturę, ograniczoną żywotność akumulatora i trochę niewygodny mousepad. Łatwo zatem zauważyć, że nikt nie traktuje jako problemu tego, że Eee PC nie działa pod Windowsem, ale pod jedną z dystrybucji Linuksa.
Dotychczas przyjęło się ogólne przeświadczenie, że GNU/Linux nigdy nie odniesie sukcesu wśród zwykłych użytkowników, ponieważ jest zbyt skomplikowany. Jednym z największych osiągnięć Asusa Eee jest to, że został domyślnie skonfigurowany z wieloma udogodnieniami ułatwiającymi korzystanie z bogactwa funkcji GNU/Linux. Programy zostały podzielone na kilka głównych kategorii: internet, praca, nauka, gry, do których dodano duży zbiór ikon tłumaczących każdą aplikację z grupy. Rezultat jest taki, że każdy może korzystać z systemu bez wcześniejszych ćwiczeń, tudzież wsparcia z zewnątrz.
Taka kombinacja niezłej funkcjonalności oraz tanich i łatwych w użytkowaniu rozwiązań ułatwia klientom szybką decyzję o jego zakupie, co może z kolei być problematyczne dla Microsoftu. Dotychczas przeciętny użytkownik nie widział żadnych zalet w wyborze Linuksa na biurkowy komputer, natomiast łatwo mu było wymienić utrudnienia.
Różnica cen jest zwykle nieznaczna przy tego rodzaju sprzęcie, przez co problemem dla wielu osób jest znalezienie odrobiny chęci nauczenia się nowych technik pracy. Asus Eee potrafił to zmienić. Ponieważ w tym przypadku jego kształt w sposób pozytywny odróżnia go znacznie od reszty produktów, umożliwia to klientom łatwiejszy jego wybór bez potrzeby porównywania go zbytnio z innymi komputerami i co więcej, bez oczekiwania takich samych doświadczeń, jakie nabyli w eksploatowaniu wcześniejszych komputerów.
Różnica cen produktu wersji pracującej na GNU/Linux i wersji pracującej na Windows XP jest znacząca, jeśli weźmiemy pod uwagę całkowity koszt urządzenia. Jeden z głównych dostawców, RM, sprzedaje opcję z Linuksem z 4GB-ym dyskiem i przy 512MB pamięci RAM za £199. Najtańsza konfiguracja z zainstalowanym Windowsem XP kosztuje £259, tj. 30% więcej. To nie jest koniec, albowiem system operacyjny firmy Microsoft potrzebuje więcej przestrzeni dyskowej i pamięci - odpowiednio 8GB i 1 GB. Właśnie ww. różnica polegająca na dodatkowych kosztach związanych z licencją Windowsa i jego większymi wymaganiami sprzętowymi sprawia, że wersja opierająca się na Linuksie jest stale tańsza.
Ta rozbieżność ma się zwiększyć, kiedy Microsoft odstąpi od Windowsa XP na koniec czerwca. Vista kosztuje więcej niż Windows XP i potrzebuje minimum 15 GB przestrzeni dyskowej do instalacji nawet najbardziej podstawowej wersji. Zatem aby zakupić Vistę pod Eee PC, klienci będą musieli kupić modele, które w tej serii obecnie nawet nie istnieją - ze znacznie bardziej pojemnym dyskiem typu Flash. [To zdanie jest już nieaktualne od kiedy Microsoft zapowiedział reinkarnację XP na tanich laptopach — przyp. red.]
Ponadto, zgodnie z prawem Moore’a, cena chipsetów pamięci powinna dalej spadać. Dla przykładu, w 2001 za $8 (£4) mogliśmy kupić około 8MB pamięci Flash, podczas gdy w 2011,zgodnie z wytycznymi Gartnera, będziemy mogli kupić odpowiednio 8GB. Alan Brown, tj. kierownik Gartnera w dziale do spraw półprzewodników uważa, że wynikiem tych spekulacji w przypadku urządzeń typu Eee PC może być 15% spadek cen w ciągu trzech lat do poziomu £160 i £170.
Europejskiej firmie Elonex już udało się ustanowić niższy próg cenowy: właśnie przedstawili swój przenośny sprzęt zwany “The One”, który oferuje większość ze specyfikacji z Eee PC za £100. Inne firmy takie jak np. Acer, Everex, australijski Pioneer Computers [Airis IL-1 Nanobook z Linpusem — przyp. red.], a nawet HP [HP Compaq 2133: Tani laptop z Linuksem — przyp. red.] także wydają się mieć analogiczne produkty w fazie projektu. Przynajmniej jedna z firm produkujących tego typu przenośny sprzęt wydaje się być zaniepokojona tendencją spadkową cen. Nawiązując do Cnet, Mike Abrams z Sony komentuje:
Jeśli [Eee] Asus tak dobrze sobie poradził już na początku, to wszyscy mamy problem. Jest to po prostu wyścig w dół.
To sprawia, że względne koszty produktów pracujących na systemach Microsoftu są większe. Argument, że oprogramowanie jest warte więcej, jeśli ma więcej funkcji, jest zupełnie nietrafione, ponieważ gdy użytkownicy już odkryli, jaką funkcjonalność niesie za sobą Firefox i Openoffice.org, stwierdzili, iż jest ona dla nich zupełnie wystarczająca do codziennego użytku - czyli celu w jakim nabyli te niewielkie urządzenia. Co więcej, wzrost serwisów bazujących na darmowych przeglądarkach jak Gmail, czy pakiet biurowy google Docs utwierdzają w przekonaniu, jak wiele można zrobić, używając po prostu darmowego Firefoxa.
Sytuacja w rozwijających się krajach jest w wielu przypadkach nawet gorsza. Microsoft i jego partnerzy muszą rywalizować z nowo powstającymi tanimi przenośnymi urządzeniami opartymi o GNU/Linux, specjalnie wyprodukowanymi na tamtejsze potrzeby rynku, jak XO-1 z programu OLPC (”jeden laptop na dziecko”), to jeszcze muszą je sprzedawać w trudnych warunkach, ponieważ nielegalne kopie produktów Microsoftu są dostępne na ulicy za zaledwie kilka dolarów. By walczyć z piractwem, Microsoft zaczął nawet sprzedawać kopie Windowsa za około trzy dolary od sztuki w tych sklepach.
Wielkość nie gra roli
Mimo że ta okazja cenowa pomaga sprawić, iż ten przykład produktu staje się zaledwie tanią alternatywą z darmowym oprogramowaniem, to profity jakie czerpie w tym przypadku Microsoft, są bliskie zeru. To nie musi być od razu koniecznie katastrofą dla firmy z tak olbrzymim zapasem gotówki, ale może mieć spore znaczenie, gdy kłopoty finansowe osiągną próg rzędu miliardów dolarów długu - jak sam Microsoft zresztą powiedział, będzie potrzebował tych pieniędzy, by sfinansować przejęcie Yahoo. Co się stanie, gdy będzie wreszcie zmuszony rozszerzyć swoje działania na sklepy na zachodzie, by dorównać tanim GNU/Linuksowym systemom w tym “wyścigu w dół”?
Pierwsze efekty są już zauważalne. Szczególnie to, że w marcu Microsoft obciął koszty licencji Windowsa Vista. Jest to zapewne spowodowane tym, że ludzie nie odczuli konieczności jej instalacji, czy też aktualizacji zwłaszcza przy obecnej cenie. Podczas gdy lwia część sprzedawanych komputerów wciąż nie będzie posiadała ww. systemu, wiele osób i firm zainteresowanych posiadaniem nowego PC będzie się wstrzymywać właśnie z jej zakupem. Powoduje to tym bardziej utrudnienie ustabilizowania się cen na poczet konieczności zachęcania tanimi ofertami. Być może ważniejszą rolę odegra tutaj przynoszący wielkie korzyści finansowe pakiet biurowy Office, który to mógłby ułatwić jej sprzedaż.
Jeśli ludzie sądzą, że dodatkowe funkcje, jakie dostarcza nam Vista nie są warte jej ceny, przynajmniej w ujęciu detalicznym, to argument mówiący, że Windows jest wciąż wart więcej niż Linux, jest coraz trudniejszy do podtrzymania. Jest ciekawym - a dla Microsoftu krytycznym - proste pytanie, za jak niską cenę te “podstawowe, aczkolwiek wystarczające” przenośne urządzenia potrafią być sprzedawane.
Pierwotna cena, jaką za swój PC proponuje OLPC wynosi około $100, ale jej projektant Mary-Lou Jepsen sądzi, że może być ona jeszcze niższa. Twierdzi, że cena $75 jest osiągalna i już utworzyła nową firmę Pixel Qi, by móc zrealizować swoją wizję.
W planach ma ona nadzieję stworzyć nową generację komputerów.
Będziemy mieli wszędzie porządne, przenośne i odporne na wiele czynników komputery. Taka propozycja powoduje utrudnienia ze względu na wymagania w użytkowaniu - urządzenia wejścia/wyjścia, pracy w internecie, matryce, oprogramowanie - wszystko musi jeszcze się zmienić
. Jeśli mają być wystarczająco tanie dla wielu osób z krajów rozwijających się, to będą one oparte o rozwiązania open source. Jepsen natomiast nie uważa ich zerowej ceny za największą zaletę:
Wielka wartość wolnego oprogramowania dotyczy możliwości jego zmian i konfiguracji.
Innymi słowy Microsoft mógłby rozdawać swoje oprogramowanie, a i tak nie mógłby konkurować z w pełni otwartym, konfigurowalnym kodem. Wygląda na to, że jedyną drogą dla Microsoftu jest nadzieja, by ludzie używający oprogramowania nowej klasy tanich laptopów w pełni otworzyli się także na nich.
Tekst jest tłumaczeniem The Guardian Autor tekstu, Glyn Moody pisze na temat otwartego oprogramowania na opendotdotdot.blogspot.com
Tłumaczenie: Iwo Hencz, skład: oZz, korekta: Marta Siostrzonek - Bania




Ciekawy artykuł
też uważam , że to jest ciekawy artykół, ale doszedłem tez do trochę innych wniosków (być może błędnych).
Wymagania Linuxa i Windowsa XP który ma spełniać podstawowe f-cje wymagane przez ZU nie różnią się wiele. Zakładając, że Microsoft nie wycofa Windowsa XP z rynku netbooków i to ze ceny będą spadały w jeszcze szybszym tempie niż dotychczas (a przy okazji wydajność rosła - patrz Intel atom) to różnica w cenie między przyszłymi generacjami komputerów będzie malała aż do chwili gdy różnica ta będzie wynosiła tyle ile licencja na XP.
“artykół”??? To dopiero jest ciekawa pisownia.
Ale te laptopy też będą tanieć, co spowoduje, że laptop z windowsem będzie dwa, albo jeszcze więcej, razy droższy od takiego samego modeli z Linuksem.
Jeżeli ktoś miałby mieć dwa laptopy z Linuksem, albo jeden z Windowsem, to chyba wybór jest prosty.
Fajnie, tylko czemu xandros bazuje na KDE a nie na XFCE? XFCE jest lzejszy od kde kilkukrotnie przeciez. Generalnie super sprecik sam bym go nabyl, duzo podrozuje i bylby idealny na moje potrzeby. Ciekawe czy mozna go zasilac z gniazda zapalniczki w samochodzie.
Równie dobrze można pytać dlaczego nie użyto Fluxbox’a, JWM, albo Xynth…
system na starcie z KDE bez dodatkowych efektów i demonów może zamknąć się w 50-60 MB RAM. W czasie pracy na aplikacjach KDE zużycie RAMu można zamknąć w 100kilku MR RAM. XFCE jest szybkie i lekkie do czasu aż nie zaczniesz uruchamiać aplikacji. Firefox, Sylpheed, XFCE nie współdzielą ze sobą kodu ani zasobów przez co rzeczywiste zużycie zasobów będzie większe.
W przypadku supertanich i superprostych laptopów znajdziesz tam dystrybucje takie jak Linpus - http://jakilinux.org/aplikacje/menedzery-okien/xfce/linpus-linux-made-in-china/ - odmienione XFCE
chcesz i masz.
Oczywiscie, ze mozna zasilac w samochodzie - nie problem, uzywamy dwoch egzemplarzy do gadki via internet z kilkoma osobami w czasie podrozy
Trza bylo tylko zrobic sobie “swoja” ladowarke z wtykiem zapalniczki… Ale dziala i to jest najwazniejsze…
Mi się wydaje, że Xandros bazuje na IceWM, przynajmniej w Easy Mode. Tylko kreatorki są w QT.
Xandros na normalnego desktopa ma KDE. Xandros na Eee jest bodaj na IceWM
Asus EEE ma w sobie pelne KDE (niestety tylko 3.4), do ktorego mozna sie przelaczyc z tego “Easy Mode”.
Ja mam Asusa Eee PC i wg mnie jest rewelacyjny. W tym przypadku bardziej, od wydajności, liczy się mobilność i ja to sobie cenię.
Ale wydajność chyba też nie jest zła. Jak się nim bawiłem na lotnisku to była akceptowalna ze wskazaniem na dobra.
No oczywiście, że nie jest zła. Po prostu mam na myśli, że jest słabsza od typowego laptopa, ale naprawdę wystarczająca.
Małe ekrany przede wszystkim wymagają całkowicie innego interfejsu od dużych - trzeba zrobić ekran startowy z aplikacjami (menu, jak w Windows to ostateczność), można by było tutaj zaadoptować menu SLED, poza tym wszystko w aplikacjach powinno się samo chować, a programy powinny być ustawione na tryb pełnoekranowy (bez dekoratora), z opcją łatwego przełączenia się do zwykłego widoku, najlepiej poprzez dodatkowy przycisk.
Poza tym do takich sprzętów przydałby się procesor programowalny zastępujący wszystkie chipy na płycie głównej, co pozwoliłoby zmniejszyć zużycie energii przy niewielkim spadku wydajności, a w dodatku znacznie zmniejszyłby grubość sprzętu (możnaby umieścić taki chip na tej samej płytce drukowanej co wbudowana pamięć flash i RAM).
A jeśli Sony narzeka - co im przeszkadza zrobić sprzęt naprawdę dobrej jakości z ekranem zajmującym całą klapę, podświetlanym LED-ami i lepszymi parametrami i dostarczać to z typową dystrybucją?
Tak, można by wiele rzeczy pozmieniać, ale czy w tedy nadal byłby kompatybilny z x86 (a przy tym i z windowsem i jego aplikacjami) ?
Co do interfejsu, to mnie najbardziej przypadł do gustu z symbiana 5
(epoc 5, dla psion 5 i revo), gdzie menu programu chowało się poszerzając przestrzeń roboczą dla aplikacji.
A sam czekam na Asusa eee z wyświetlaczem dotykowym (lub nie) 8,9.
Bo jednak te tanie laptopy strasznie są pokrzywdzone tymi małymi wyświetlaczami.
juz sa wersje 8.9. mniej wiecej teraz powinny wchodzic do sprzedazy (w usa przynajmniej). niestety/stety ekran nie jest dotykowy
No niestety artykuł się mocno przedawnił. Stare wersje z 4GB flash lada chwila bedą odchodzić do lamusa i są stopniowo zastępowane przez wersje z 20GB flash. Zbyt małe ekraniki i klawiatura również przestają być prawdą nowsza wersja ma ekranik 8,9calowy zamiast 7 calowy. Różnica cenowa między wersją Linuksową a Windowsową obecnie nie istnieje (istniała wyłącznie dla starych modeli EEE PC 700). I znów te zalednie 200 funtów to wielka bzdura, bo nowsza wersja (EEE PC 900) kosztuje prawie dwa razy tyle. Sprawdziłem w jednym z europejskich sklepów gdzie takie cudo można zamówić 329 funtów w wersji z Linux, i dokładnie ta sama cena wersja z Windows XP. Więc różnica między zwykłym laptopem a niby tym tanim cudeńkiem powoli się zaciera. Jak redakcja wspomniała Windows XP będzie ciągle wspierany i biorąc pod uwagę zapewnienia Asusteka wersje Linuksowe będą coraz mniej popularne ze względu na wprowadzenie modeli z preinstalowanym Windowsem a w chwili obecnej zrównanie cen wersji Windowsowej i Linuksowej jeszcze bardziej stanie się niekorzystne dla systemów z rodziny pingwina. Lubię linuksa i używam jako podstawowy system od wielu lat, ale niestety dominacja linuksa na małych i tanich komputerkach choć z pierwotnych zapowiedzi dość prawdopodobna obecnie w mojej opinii staje się chyba niemal niemożliwa. Niestety znów małomiękki wygrywa.
dominacja linuksa na małych, przenośnych komputerach jest możliwa, a jego siła tkwi w konfiguracji i możliwości przystosowania pod konkretny sprzęt. Tworząc system można go tak zoptymalizować (choćby wymienić bios na linuksa) że będzie się uruchamiał o wiele szybciej niż windows.
Dokładnie. Można wtedy zrobić coś w stylu Maków - sprzęt i system tworzące całość, dystrybucja działająca tylko na tym danym komputerze, ale dostosowana do niego w 100%.
Jak się chce to można
Zgadzam się że to źle że EEE 900 z Linuksem ma taką samą cenę - jednak należy pamiętać że wersja z Win XP ma 4+8, a z Linuksem 4+16 GB przestrzeni dyskowej. Myślę, że tym, czym ludzie się kierują przy wyborze EEE jest raczej cena, a nie parametry - w “komputerze do internetu” bardziej się ona liczy od wielkości dysku…
Tylko zastanawia mnie mocno jedna rzecz - po co komu Windows w komputerze, na którym odpali się tylko Firefoksa, Thunderbirda i ewentualnie OO.org/GnomeOffice (=Abiword+Gnumeric). Czy nie naturalne jest tutaj wybranie większego dysku zamiast systemu, który nic nie daje?
Calkowicie sie z twoja opinia zgadzam ale spruboj to wytlumaczyc ZU. On ma miec swojego windowsa i tyle. W pracy caly czas staram sie odciagnac “niewiernych” od jedynych slusznych programow. Kazdy komp z winda ma zainstalowanego firefoxa, thunderbirda i OOo a oni i tak uzywaja ie, ms offica i kto tam wie co jeszcze. Jak jeden z nich zobaczyl u mnie konsole to zaczal sie smiac ze dosa jeszcze uzywam. Jak taki przecietny ZU pojdzie teraz do sklepu i zapragnie miec Eee to naturalnie ze wezmie model z windowsem, bo ten drugi kosztuje tyle samo a windowsa nie ma. Moze tylko amerykanie tak maja, ale z doswiadczenia wiem ze np. w Polsce jest podobnie.
To wystarczy skróty pousuwać. Nikt nie wie, że msie to iexplore.exe
Dokładnie, ja tak zrobiłem na kompie domowm
Rodzicom nie robi różnicy, czy mają napisane IE cz OPERA albo FX, a siostrze po kilku dniach złość za brak “E” na pulpicie przeszła 

A na drugim kompie linux - bo łatwiej puścić łącze po iptables niż windowsowym ics (udostępnienie wifi po kablu po prostu nie działa - w drugą stronę chyba tak, ale nie jestem pewny). A przy okazji rodzinka ma okazję zobaczyć, że to nie gryzie
Ja wiem że MSIE to iexplore.exe. Natomiast nieznoszę grzebania w moich rzeczach
Ostrożnie z „nawracaniem” - można popsuć atmosferę, a niekoniecznie ułatwić ludziom życie. Szczególnie OOo ma na ograniczone zastosowanie (wszystko oczywiście zależy od wymagań).
Jak sam zauważyłeś, na tym komputerze odpali się głównie Firefoksa, Thunderbirda i ewentualnie coś do pisania. Dlatego Użytkownikowi nie robi takie różnicy wielkość dysku, ponieważ nie będzie na nim trzymał DivXów czy masy MP3. Windows dużo użytkowników wybierze dlatego, że go zna. Dla znajomego interfejsu po prostu. Nie każdy lubi to, co nowe. I mało kto ma ochotę się uczyć czegokolwiek w imię idei, jeśli wystarcza mu Windows. A jest sporo ludzi na świecie, których oczekiwania Windows spełnia.
Ale zdjęcia z aparatu to już prędzej. 4 pełne karty 2GB - paręset zdjęć - robi różnicę
Ilu przeciętnych użytkowników aparatów cyfrowych ma więcej, niż jedną, czy dwie karty pamięci? Polecam sprawdzić, bo ja nie znam nikogo, kto ma więcej niż jedną.
Inna sprawa, że po co zrzucać setki zdjęć z aparatu na Eee PC? Żeby oglądać na tym małym ekraniku? Może żeby odpalić GIMPa? Photoshopa? :>
A może po prostu żeby zwolnić miejsce dla kolejnych
Skoro ludzie kupują fotobanki (urządzenia z dyskami po 40GB kosztujące ponad tysiąc, posiadające minimalny ekranik i USB-host) to coś musi być na rzeczy
hmhm… przydaloby sie wspomnieć o eeepc 900 - 8.9 calowy wyswietlacz, 1g ramu w standardzie, 20 gb flashdysk (wersja z linuksem) badz 12 gb (z windowsem)…
niestety, cena jest wyzsza - ok 330 funtow (obydwie wersje sa w tej samej cenie). z drugiej strony, 330L za takie cos… nie jest cena wygurowana..
eh, za pozno. juz ktos podal te informacje w komentarzach :/
a potem oskarżą linuksa o monopol…
to było do komentarza http://jakilinux.org/linux/czy-spadajace-ceny-pamieci-flash-zagrazaja-firmie-microsoft/#comment-681912
Ciekawe czy uzytkownicy eee kupuja go dlatego, ze jest najtanszy czy ze jest tani. Czy potrzebuja malych i jaknajtanszych pseudokomputerow czy malych i tanich komputerow?
Wydaje mi sie, ze jednak tego drugiego, przynajmniej takie sa moje potrzeby. Moim zdaniem, 1-1,5kzl (tyle chyba kosztuje eee) jest dobra cena za naprawde przenosny kopmputer. Teraz chcialbym, za te pieniadze dostac cos co ma mozliwe duze mozliwosci, cos na czym bede mogl uzywac programow ktorych chce.
Jesli producenci beda myslec tak jak ja to na komputerach typu eee bedzie coraz wiecej windowsa - wszak wiekszosc tego (i to zwykle nie pod przymusem) uzywa.
Ja Eee PC kupiłem przede wszystkim za małe wymiary i mały ciężar. Parametry nie są sprawą najistotniejszą, zważywszy, że mam jeszcze dość wydajny desktop. Tradycyjny laptop jest za duży i za ciężki, a Eee jest idealny do podróżowania i przeglądania internetu.
Jasne. A jak za 5lat rozwali sie Twoj eee to co chcia