Za granicą wielką furorę robią elektroniczne czytniki książek. Takie urządzenia jak Amazon Kindle, czy B&N Nook sprzedawane są w tysiącach egzemplarzy. W Polsce czytniki powoli zdobywają popularność. Mamy rodzimego eClicto, sprzedawanego przez Kolportera, a na Allegro bez problemu można nabyć również te zagraniczne modele. Przypuszczam, że cała rewolucja dopiero nadejdzie za rok, może dwa. Wszystko za sprawą rozwoju technologii, w której wykonane są ekrany tych urządzeń. Dotychczas sprzedawane czytniki posiadają ekrany E-ink potrafiący wyświetlać obraz w odcieniach szarości. Nie bez powodu ekran E-ink nazywamy elektronicznym papierem. Ekran wykonany w tej technologii nie emituje światła, przez co nie męczy wzroku podczas długiego czytania. Niestety obraz w odcieniach szarości nie wygląda zbyt atrakcyjnie dla kolorowych magazynów. Wszystko to jednak może się zmienić za sprawą debiutu rynkowego kolorowych ekranów E-ink, który przewidziano na koniec tego roku lub pierwszy kwartał 2010r.
Istnieją już od kilku miesięcy prototypy kolorowych ekranów E-Ink. W ich posiadaniu są między innymi dwaj najwięksi potentaci na rynku czytników książek, czyli Amazon oraz Barnes & Noble. Dzisiaj ogłoszono datę pojawienia się ich na rynku. Prototypowy ekran wygląda mniej więcej tak, jak na obrazku po lewej stronie.
Jakie możliwości daje nam kolorowy papier elektroniczny? Bardzo duże. Wszystko jednak zależy od tempa rozwoju elektronicznych wersji książek, magazynów czy podręczników. Zastosowanie elektronicznych czytników na pewno wyjdzie poza kręgi czytelników-hobbystów. W przyszłości takie czytniki z pewnością zastąpią papierowe podręczniki w szkołach. Cyfrowe książki to przede wszystkim wygoda. Takie urządzenie waży ułamek tego, co plecak załadowany wszystkimi potrzebnymi podręcznikami do szkoły. Potrafi przy tym zmieścić potężny księgozbiór dzięki bardzo tanim kartom pamięci, które są dostępne na rynku. Kolejnym aspektem, który przemawia za cyfrowymi książkami jest cena i ekologia. Koszt wyprodukowania papierowej książki jest kilkadziesiąt razy wyższy od kosztów utrzymania elektronicznej książki. Poza tym w sieci pojawia się coraz to więcej darmowych magazynów.
Jest jednak jeden wielki problem, jaki trzeba będzie pokonać. Tym problemem jest piractwo. Papierowe książki da się co prawda ukraść, jednak jest to proceder stosunkowo rzadki i wiadomo jak z nim walczyć. Oczywiście można opracować super nowoczesny system DRM, który w końcu i tak zostanie złamany, a wcześniej będzie powodem irytacji legalnych posiadaczy elektronicznych książek. To będzie chyba najtrudniejszy krok dla postępu nad e-czytnikami, bo jeśli wydawcy nie będą chcieli publikować elektronicznych książek w obawie przed utratą zysków, cała idea elektronicznych czytników pozostanie martwa.

JakiLinux


"Jakie możliwości daje nam kolorowy papier elektroniczny? Bardzo duże. "
Trochę to mało mówi komuś kto — jak ja — nie wie zupełnie jakie są plusy tej technologii e-ink.
Odnośnie DRM – przecież wszystkie popularne czytniki stosują DRM – Amazon ma w Kindle swój własny system, Sony w Readerze własny. Tu się raczej wiele nie zmieni.
Ad. 1: Po tym zdaniu prawie cała reszta wpisu jest poświęcona zaletom. Dzięki kolorowym ekranom E-ink, czytniki będą mogły konkurować praktycznie z wszystkim (podręczniki, magazyny, książki), może z wyjątkiem albumów, z wysokiej jakości zdjęciami. Później masz opisane zalety dla użytkownika, czyli tanie, ekologiczne książki czy możliwość przechowywania ogromnych księgozbiorów na tak małym urządzeniu.
Ad. 2: Tak, ale zauważ że czytniki obsługuje kilkanaście formatów: pdf, epub czy rtf. Oczywiście jest system DRM do pdf i epub (w przypadku epub – już został złamany, nie wiem jak w przypadku pdf). Wystarczy sobie przypomnieć, jak kilka miesięcy temu polskie wydawnictwa wypowiedziały wojnę serwisowi chomikuj. Zobacz ile tam znajduje się treści łamiących prawo autorskie, a które bardzo łatwo znaleźć za pomocą Google: http://www.google.com/search?hl=pl&q=site%3Ac…
Problem z e-inkiem polega na tym, ze nie nadaje sie do niczego poza czytaniem ksiazek. Dlatego wydaje mi sie, ze rynek odbiora im tablety – ktore owszem, sa troche gorsze do czytania, ale maja nieporownywalnie wieksze mozliwosci. Istotne moze tez byc to, ze w przypadku czytnika w rodzaju Kindle jestesmy skazani na jednego dostawce, a na iPadzie mozna czytac praktycznie wszystko – w tym ksiazki z Amazona, uzywajac aplikacji Kindle.
Trasz przed premierą iPada: "nie bardzo wiem, do czego tablet miałby posłużyć".
Trasz po premierze iPada: "tablety mają nieporównanie większe możliwości".
@Reddie: To, ze nie wiem, do czego _mi_ tablet mialby posluzyc, poza czytaniem, nie oznacza, ze nie przyjmuje do wiadomosci, ze tablety maja nieporownywalnie wieksze mozliwosci. Pamietasz, jak sugerowalem ci zapoznanie sie z podstawami logiki? ;->
A pamiętasz co ci wtedy odpowiedziałem? ;>
Problem w tym, Edziu, że o tym "mi" przypomniałeś sobie teraz, gdy twoje prognozy się znowu nie sprawdziły.
Pamietam – ze twoim zdaniem logika ma ograniczone zastosowanie. Przykre i zabawne zarazem.
No widzisz? A jednak twoje zmiany poglądów zależnie od tego, czy wiatr wieje z Cupertino dowodzą, że prawdziwe.
http://osblog.pl/cyfrowa-rewolucja/#IDComment7951…
>>
(…)zmiany poglądów zależnie od tego, czy wiatr wieje z Cupertino(…)
>>>>
Zaiste…bardzo trafne stwierdzenie…XDD Daje "plusik".
@trasz
Tak. To może być wadą czytników, ale niekoniecznie. Amazon chce to wykorzystać jako zaletę: dzięki temu, że nie możesz nic innego robić, na pewno się nie rozproszysz czymś innym. I to nawet dobrze w przypadku szkół: uczniów nie będą rozpraszały inne rzeczy niż wgrane na urządzenia podręczniki (no może z wyjątkiem innych książek, jak ktoś lubi czytać).
A to nawet madre. A jak wyglada na epapierze nanoszenie notatek i w ogole pisanie?
Na razie dość kiepsko. Te najpopularniejsze Nook, Kindle umożliwiają robienie notatek. Co do pisania: istnieje e-papier, po którym można pisać specjalnym ołówkiem (nie wiem czy dokładnie w technologii E-ink – jest kilka rodzajów papieru elektronicznego, jednak E-ink jest obecnie najczęściej stosowaną technologią). Póki co – rewolucji na razie nie będzie, to jest jeszcze zbyt mało popularne. Ale w przyszłości jak najbardziej realne. W sumie trochę dziwne, że do tej pory tego nie ma gdyż E-ink jest stosunkowo starą technologią. Może powodem było brak dużych dostawców treści jak na przykład Amazon i Barnes & Noble w USA.
Kiepsko? Pisanie może tak, ale nanoszenie uwag na marginesie itp. na takim Onyx Booxie czy Irexie jest świetne. Tyle że ekrany są tam za małe do takich zastosowań. Pojawił się też ASUS z czarno-białym LCD, który ma być pod tym względem znacznie lepszy. http://wieza.org/bebook-neo-recenzja/ – tutaj na szóstej stronie opisałem ze zdjęciami jak to wygląda. Problemem przy pisaniu jest nie tyle epapier co słaba czułość piórka (mimo że to wacom) oraz mała wielkość ekranu.
Kiepsko z pisaniem. Robienie notatek, owszem, ale na dłuższą metę na tych popularnych (a co za tym idzie – łatwo dostępnym) nie jest to wygodne.
"na iPadzie mozna czytac praktycznie wszystko – w tym ksiazki z Amazona, uzywajac aplikacji Kindle."
Oczywiście dopóki Amazon (podobnie jak ostatnio Apple) nie uzna że jednak mu się to nie opłaca i nie zablokuje dostęp do danych użytkownikom korzystającym z czegokolwiek oprócz Kindle.
Malo prawdopodobne, bo jednak glownym zrodlem dochodow Amazona jest dystrybucja ksiazek, nie sprzedaz sprzetu. Odcinanie sie od wkrotce najpopularniejszej platformy byloby niezlym strzalem w stope.
No nie wiem czy mało prawdopodobne. Amazon właśnie zaczął reklamować Kindle jako produkt, przy którym się nie rozproszysz innymi rzeczami po tym jak iPad zaczął im robić konkurencję.
Co ma sens w przypadku kupowania czytnika dzieciom z ADHD lub do szkoly, ale jest kompletnym absurdem w przypadku calej reszty klientow – bo oznacza tyle, co 'nasz czytnik nie potrafi nic poza czytaniem ksiazek, wiec sie nie rozproszysz'.
Myślę, że nie masz racji. To jak z samochodem amfibią – w latach 70-80-tych miał podbić świat. Ale nie podbił. Czemu? Bo to ani samochód ani łódź. To samo z IPadem – ani to czytnik e-booków ani pełnoprawny komputer. Potrzebuję coś do czytania e-booków – kupuję e-reader. Potrzebuję mały komputer – kupuję netbooka z pełną klawiaturą.
Multitouch, i touch z paluchami, może zmienić gusta użytkowników i 'przeszkolić' twórców oprogramowania. Choć pewnie to będzie ewolucja w kierunku zacierania granic pomiędzy netbookami, PDA, komurkami i innymi stworami.
Odpowiednikiem amfibii sa wlasnie netbooki – bo ani to laptop (za maly ekran, za mala klawiatura, za slaby sprzet, zeby robic na nim typowo laptopowe rzeczy), ani tablet. I wydaje mi sie, ze niedlugo sie skoncza – bo ich jedyna zaleta jest cena, a technika nie stoi w miejscu i w pewnym momencie mozna bedzie za smiesznie tanie pieniadze zrobic tez "pelnowymiarowy" sprzet.
Co do iPadow – wszystko sprowadza sie do pytania, co e-reader moze robic lepiej niz iPad. Cokolwiek innego niz fakt, iz mu ekran nie swieci?
Nook ma na przykład przeglądarkę internetową. Ciekaw jestem jak się na czymś takim przegląda Internet. Interesuję się trochę czytnikami, zwłaszcza Nookiem. Na allegro kiedyś widziałem zdjęcie czytnika z otwartą stroną serwisu gazeta.pl. Całkiem ładnie to wyglądało w odcieniach szarości.
Jeszcze raz: co e-reader moze robic lepiej niz iPad, pomijajac meczace na dluzsza mete (podobno, bo nie zaobserwowalem, ale skoro wiele osob tak twierdzi, to cos moze w tym byc) swiecenie ekranu?
To może tak: co iPad może robić lepiej niż netbook? Cokolwiek innego niż… w sumie to cokolwiek :)
Jedyną zaletą jaką widzę to… mógłbyś mi podpowiedzieć? :) O razu mówię, że wygląd/design iPada mi bardzo nie pasuje :/
@Otaq: Moze jakies inne netbooki widzielismy, ale te, z ktorymi mialem kontakt, dobrze nie byly w stanie robic wlasciwie nic. Znaczy, mozna sobie ssh na inna maszyne uruchomic i poczytac poczte, ale proba uzycia czegokolwiek, co wymaga "inputu" powoduje zgrzytanie zebow, bo netbooki nie maja ani uzywalnej klawiatury, ani touchpada. Juz pod tym wzgledem iPad wyglada lepiej.
@Otaq: Swoja droga, idac jednoczesnie moim i twoim tokiem myslenia moznaby dojsc do wniosku, ze zamiast ereadera lepiej kupic laptopa, a to mocno nie o to chodzi, nie?
Jest 1:28, moje oczy dość mocno i wręcz boleśnie odczuwają efekt świecenia monitora…
Jeżeli chodzi o e-reader vs iPad to zależy od tego jak dużo i co się lubi czytać. Ja lubię czytać, ale dość szybko wysiadam przy czytaniu książek na monitorze, po pewnym czasie nie mogę się skupić na tekście, mylą mi się linijki, szczypią i bolą oczy (najgorzej jak jest już ciemno, a przeważnie w tedy mam czas na czytanie).
Ponieważ sporo czytam, moje oczy nie lubią świecenia a mam już telefon na którym można robić praktycznie wszystko co na iPadzie, tylko może trochę mniej wygodnie (rozmiar ekranu), wybrałbym e-reader (tylko mogłyby być tańsze).
"ich jedyna zaleta jest cena"
Ich o wiele większą zaletą jest waga, umożliwiająca wreszcie przenośność.
Pol kilograma roznicy nie robi. Cena dwa razy nizsza niz w przypadku pelnowartosciowego laptopa – robi ogromna.
s/waga/waga i objętość
Mój laptop waży prawie 3 kg. Praktycznie wszystkie pełnowymiarowe laptopy ważą więcej niż 2,5 kg.
Przeciętny netbook waży 1 kg. To jest zasadnicza różnica. A nawet 0,5 kg się czuje.
Z cenami też jest różnie. Niektóre laptopy (nieco starsze modele) są nawet tańsze niż nowe netbooki.
Macbook Air wazy ponizej 2kg, a moze robic praktycznie wszystko rownie dobrze jak normalny laptop.
I 3x drożej, świetna wymiana ;>
Ale nieporownywalnie bardziej funkcjonalnie. Wiec owszem, niezla.
Coś się zmieniło? Dzisiaj już "nieporównywalnie bardziej funkcjonalne", a jeszcze wczoraj "równie dobrze jak normalny laptop" ;>
Ach, no tak, zapomnialem, ze dla niektorych logika ma ograniczone zastosowanie i te dwie wypowiedzi moga byc wedlug nich sprzeczne. ;->
"dla niektorych logika ma ograniczone zastosowanie"
Do ironii nie ma zastosowania, bo w logice stwierdzenie znaczy tyle co jego wartość semantyczna. Jeśli więc padło w ironicznym kontekście to sztywny rachunek logiczny tego nie wychwyci.
Na szczęście tutaj mamy inną sytuację. Logika podpowiada, że "równie dobrze" != "nieporównanie bardziej". Ty uważasz, że to to samo. Hmm, zdaje się, że bzdurzenie fanboja to kolejny obszar pozbawiony logiki. Wyznacza ją logo nadgryzionego jabłka.
Wiec wedlug ciebie, 'rownie dobrze jak normalny laptop' vs 'nieporownywalnie bardziej funkcjonalne niz netbook' mozna zredukowac do 'rownie dobrze' vs 'nieporownywalnie bardziej funkcjonalne'. Coraz lepiej.
No to łopatologią:
t: MB Air moze robic praktycznie wszystko rownie dobrze jak normalny laptop
R: I 3x drożej
t: Ale nieporownywalnie bardziej funkcjonalnie
Jeśli twoim zdaniem z ostatniej wypowiedzi wynika, że odnosi się do netbooków, to albo nie umiesz czytać, albo prawidłowo się wysławiać.
Skoro trzy razy drozej, to od netbooka, nie od normalnego laptopa – cena Aira jest podobna jak innych Macbookow.
Pisałeś o laptopach, nie o ich podgrupie jaką są Macbooki.
Chyba się nie doczekam dyskusji z tobą, która w końcu nie zeszłaby na wyłapywanie twoich prób przekręcania tego co zostało napisane wcześniej, żeby jednak wyszło na twoje.
Poniekąd możesz mieć rację – ale wiele zależy od producentów netbooków. Jeśli popełnią błąd i zaczną upodabniać netbooki do laptopa to podetną gałąź na której siedzą. Ja tego posta piszę na MSI Wind U100 – netbooku. Ma ekran 10 cala i pełną klawiaturę. Ekran wystarcza mi do pracy, przeglądania internetu a nawet oglądania filmików z sieci. Intel Atom ma świetny stosunek mocy do poboru prądu. A całość waży 1 kg. Gdyby MSI oferowało ten netbook większy o 1 cal, lub cięższy o 0,5 kg to bym go nie kupił, bo stałby się niedorobionym laptopem. A tak jest moim podstawowym mobilnym komputerem, lekkim i dzięki Ubuntu szybkim. Nie wyobrażam sobie pisania tego tekstu na wirtualnej klawiaturze IPada ;-)
A widzisz. Ja mam netbooka właśnie trochę większego – 11.6". I przyznam, że była to bardzo dobra inwestycja. Ekran jest wygodny do codziennej pracy dzięki dużej rozdzielczości 1366×768, przez co netbook stał się głównym narzędziem pracy.
@trasz: a nie uważasz, że to tak jak z samochodem? Pierwsze samochody przecież udawały powozy zanim zrozumiano, że to inne urządzenie.
Dla mnie netbook to metoda przenoszenia pracy- wygodniej się pracuje na klawiaturze niezajmującej miejsca na ekranie, choć czasem odwrotnie. Kwestia co robisz. Rynek zajmie miejsce dla obu.
Acha- netbook jest idealny dla dzieci ze względu na rozmiar klawiaturki i masę. Edukacja może takie zabawki zauważyć i cena będzie bardzo istotna.
Ciekawa opcja to połączenie obu- są już takie prototypy- czyli ekran można odłączyć od klawiatury (która de facto zawiera dodatkową baterię).
@tomlee: No i wlasnie tak jest z netbookiem – to "cos dziwnego" udajace laptopa. iPad to zupelnie inne urzadzenie, z innym systemem i inna filozofia uzywania. Co do dzieci – moglbym sie zgodzic, gdyby nie fakt, iz nie wyobrazam sobie uzywania netbookowego Windows w celach innych niz eksperymentalno-zabawowe, dzieciak moglby miec uraz. :-)
Tak a propos: moje refleksje po tegorocznych targach książki w Warszawie i cyklu spotkań "Książka elektroniczna – zagrożenie czy szansa":
http://www.biblionetka.pl/art.aspx?id=102550
Swoja droga, moglbys albo przestac powielac bzdure o rzekomo wiekszej sprzedazy telefonow z Androidem od iPhone'a, albo znalezc jakies zrodla to potwierdzajace.
A gdzie niby to piszę?
W komentarzu tamze.
Coś się schrzaniło z moim profilem na ID…
A jaka tam jest bzdura? Chyba nieuważnie czytasz.
http://linuxnews.pl/android-wyprzedza-iphone-w-sp…
Ekologia nie zajmuje się ochroną środowiska. Dziękuje za uwagę MS.
Za wikipedią:
"Ze względów zarówno filozoficznych jak i utylitarnych pojęcie "ekologia" używane bywa w szerokim kontekście znaczeniowym. Określenia ekologia, ekologiczny są często używane w języku potocznym w szerokim i czasem nieprecyzyjnym sensie znaczeniowym, nie zawsze związanym z ekologią jako nauką. Często odnoszą się do sozologii, tj. nauki o ochronie środowiska lub samej ochrony środowiska jako takiej, a nawet filozofii ekologicznej (ekozofia), działalności społecznej czy artystycznej."
Ten fragment Wikipedii można by streścić: „niektórzy nieświadomie nazywają ochronę środowiska ekologią, choć ta nią nie jest”.
Nie propagujmy przekręcania pojęć…
Z czytnikami na razie nie jest tak pięknie. Ekran 6 cali to za mało, a duże są za drogie. Przyjdzie jeszcze poczekać na rozwój technologii.
Nie koniecznie będzie martwa. Wystarczy, że są pirackie książki i będzie popyt na tego typu urządzenia. To tak jak z odtwarzaczami mp3. Pojawiły się bo ludzie potrzebowali na czymś słuchać swojej pirackiej kolekcji muzyki. I myślisz, że producentów obchodzi co będzie odtwarzane na ich mp3kach???
Pingback: Cyfrowa (r)ewolucja cz.2 « OSblog.pl Internet, Social Media, Hardware & Software
Pingback: Cyfrowa (r)ewolucja cz.2 | WebInfo