10 rzeczy, które powinienieś wiedzieć o instalacji Linuksa

Linux to nie Windows i, jakkolwiek są pewne podobieństwa, należy zdawać sobie sprawę, że pewne rozwiązania są całkiem odmienne. Im szybciej to sobie uzmysłowimy, tym szybciej będziemy swobodnie poruszać się w nowym środowisku. Poniższy artykuł zawiera 10 wskazówek przydatnych podczas podejmowania decyzji o migracji.

(Poniższy tekst jest tłumaczeniem z j. ang. artykułu Jeffrey’a G. Thomasa zamieszczonego w portalu http://techrepublic.com – dostępny dla zarejestrowanych użytkowników)

Linux jest opensource’owym klonem Uniksa, starszego i znacznie bezpieczniejszego niż DOS czy Windows systemu operacyjnego, stworzonego z przeznaczeniem dla wielu użytkowników.
Artykuł ten można generalnie odnieść do wszystkich opartych o Uniksa systemów operacyjnych takich jak Linux czy różne wersje BSD.

1. System plików

Inaczej niż inne systemy operacyjne, które mają oddzielne drzewa katalogów dla każdego dysku, system plików Linuksa jest jednym wielkim drzewem. Na samej jego górze znajduje się / (Root) i każdy plik, każdy katalog i każdy dysk jest w nim zawarty.

Dla przykładu – posiadamy w naszym komputerze dwa dyski twarde oznaczone hd – „hard disk” (nazwijmy je a i b), stację dyskietek i jeden CD-ROM.
Powiedzmy, że nasz pierwszy dysk jest podzielony na dwie partycje (nazwijmy je a1 i a2).
W systemie Windows, wyglądałoby to tak:

  • pierwszy dysk twardy a, pierwsza partycja (hda1): Dysk C
  • pierwszy dysk twardy a, druga partycja (hda2): Dysk D
  • drugi dysk twardy b, tylko jedna partycja (hdb1): Dysk E
  • stacja dyskietek: Dysk A
  • CD-ROM: Dysk F

W systemie Linux mamy jedno, wspólne drzewo katalogów, a nie pięć jak w Windows. Każdy dysk jest zamontowany do tego drzewa i traktowany jak katalog. Przykładowe drzewo katalogów ułożone z naszych dysków może wyglądać tak:

  • hda1: / (Root)
  • hda2: /home
  • hdb1: /home/user/music
  • floppy: /mnt/floppy
  • CD-ROM: /mnt/cdrom

Nasze dyski D i E są dołączone do drzewa katalogów na dysku C więc nie ma potrzeby udawania się na „samą górę”, aby zmienić dysk. Jego zmiana odbywa się automatycznie podczas poruszania się po folderach zawartych w tym drzewie. To samo odnosi się również do stacji dyskietek i CD-ROM-u: one także są dołączone do drzewa jako katalogi w /mnt będąc częścią naszego systemu plików.
Wszystkie te dyski w rzeczywistości mogą być dołączone w innym, dowolnym miejscu systemu i tylko od instalacji (użytkownika) zależy gdzie są umieszczone. Informacje niezbędne komputerowi do odpowiedniego umiejscowienia i podłączenia naszych dysków zawarte są w pliku /etc/fstab.

Drzewo
Rysunek 1. Porównanie drzewa katalogów systemu Linux i Windows

2. Moduły

Popatrzmy na systemy Windows XP, Win2k, Win98, Win95 oraz Apple OS X. Każdy z nich składa się z różnych komponentów i każdy z nich ma swój niepowtarzalny wygląd. A co jeśli zapragniemy mieć odtwarzacz multimediów z XP, menedżera plików z 98, stabilność Win2k, a wygląd OS X w jednym systemie? W Linuksie każdy element systemu jest niezależny więc można je dowolnie mieszać i łączyć ze sobą tworząc swój własny Frankenstein OS.
Możemy wybierać spośród bogactwa programów uruchamiając nasz firewall, odtwarzając multimedia czy przeglądając pliki.

Inaczej niż w systemie firmy Microsoft, który można przyrównać do wieży, gdzie wszystko jest połączone i wzajemnie od siebie zależne, Linux jest podzielony na małe „kawałeczki” (moduły). Przypomina raczej wielkie targowisko, którego wszystkie elementy pracują dla wspólnego dobra, ale jego niezależne składniki mogą być w każdej chwili wyłączone bez szkody dla funkcjonalności systemu. Nie chcemy odtwarzacza multimediów czy menedżera plików? Żaden problem! Pozbądźmy się ich! Nasz system będzie wciąż funkcjonował i nie zawali się jak pozbawiona fundamentów wieża.

Ta modularna budowa systemu Linux jest powodem istnienia tak ogromnej liczby różnych jego dystrybucji. Każdy, kto ma na to ochotę (i stosowną wiedzę), każda firma może zebrać potrzebne programy, dostosować je do swoich potrzeb i wydać ich zbiór pod dowolną nazwą. RedHat, Xandros, SimplyMEPIS, i Suse to tylko kilka przykładów dystrybucji Linuksa.

Niektóre z większych dystrybucji zastrzegają pewne opracowane przez siebie rozwiązania oraz modyfikują włączone do nich programy. Tak właśnie wygląda filozofia systemu Linux. Przygotować odpowiednio spreparowaną mieszankę programów, aby pozwolić użytkownikowi wybrać to, co najbardziej mu odpowiada. Serwis DistroWatch.com obecnie zawiera ponad 350 różnych dystrybucji Linuksa. Wiele z nich jest wysoko wyspecjalizowanych, aby dostarczyć swoim użytkownikom pożądane przez nich funkcje, ale, mimo swoich ogromnych różnic, wciąż są w stanie uruchamiać te same programy.

Ponieważ programy można dowolnie modyfikować, ich Graficzny Interfejs Użytkownika (GUI – Graphical User Interface) nie jest wyjątkiem. GUI zapewnia wszystko, co jest niezbędne do obsługi komputera za pomocą myszki, ikonek, menu… W każdym systemie Linux (uruchamianym w prawdziwym komputerze, a nie w telefonie) można uruchomić wiele różnych środowisk graficznych, tak jak można uruchomić wiele różnych przeglądarek internetowych czy klientów poczty elektronicznej.

Chcesz, aby twój system wyglądał jak Windows? Użyj FVWM zawierającego styl XP. Chcesz aby był szybki? Wypróbuj IceWM. Chcesz aby zawierał więcej przydatnych funkcji? Skorzystaj z KDE lub GNOME. Wszystkie te środowiska graficzne mają swoje zalety i swoje wady, ale wszystkie one oferują użytkownikowi wygodny interfejs pozwalający obsługiwać komputer myszką. Jakkolwiek wszystkie one wyglądają inaczej, to wykonują „w tle” tę samą pracę zapewniając użytkownikowi komfort korzystania z komputera.

3. Sprzęt, oprogramowanie oraz to co między nimi.

Linux przebył długą drogę podczas swojej, relatywnie krótkiej, egzystencji. Chociaż jest znacznie młodszy niż Microsoft Windows (o połowę), to już teraz jest potężną, stabilniejszą, mniej „zasobożerną” oraz równie „miłą dla oka” (jeśli nie ładniejszą) alternatywą dla tego kosztownego, pełnego błędów systemu z Redmond.

Jedyną rzeczą, w której Linux jeszcze nie osiągnął zadowalającego poziomu rozwoju jest wsparcie dla uruchamia programów pisanych dla Windows. Niestety nie ma możliwości natywnego uruchomienia naszego ulubionego programu. Jest kilka projektów umożliwiających uruchamianie programów windowsowych w systemie Linux, takich jak CrossOver Office czy Wine, ale funkcjonują one z różnym skutkiem, zależnie od programu Windows, który starają się uruchomić.

Nie wszystko jednak stracone. Bynajmniej. W chwili obecnej jest do dyspozycji ponad 15.000 programów Open Source, które mogą być bez problemów uruchomione w systemie Linux. Programy te są zazwyczaj dostępne bez żadnych opłat, w większości znakomicie napisane i ciągle rozwijane. Potrafią importować i eksportować obce sobie formaty plików. GNUCash potrafi poprawnie czytać pliki tworzone za pomocą Excela, a OpenOffice.org znakomicie radzi sobie z formatem *.doc MS Worda.
Jeśli program GNUCash nie przypadł Tobie do gustu, wcale się tym nie przejmuj. Jest wiele innych programów posiadających te same funkcje i również dostępnych bez opłat. Na dodatek wiele firm wciąż tworzy nowe oprogramowanie.

Przejdźmy teraz do spraw związanych ze sprzętem. Nie należy spodziewać się, że sprzęt każdego producenta będzie działał w komputerze Apple. To samo można powiedzieć o systemie Linux. Większość standardowego sprzętu działa perfekcyjnie: twarde dyski, RAM, flash dyski, płyty główne, czy aparaty cyfrowe zazwyczaj nie sprawiają problemów w Linuksie. Problem może stanowić nietypowy sprzęt, którego producent nie widzi potrzeby tworzenia sterowników dla systemów innych niż Windows. W takim przypadku często przychodzi nam z pomocą społeczność Linuksowa, która, poświęcając swój czas, tworzy wolne sterowniki do takiego sprzętu.

Wiele firm wykorzystuje taką postawę społeczności Linuksa. Wytwarzają swój sprzęt w ścisłej współpracy z Microsoft w celu zapewnienia maksymalnej kompatybilności swojego produktu z systemem Windows, a zapewnienie funkcjonowania tego sprzętu w systemie Linux pozostawiają społeczności użytkowników tego systemu. Największy problem stanowią zwykle notebooki ze swoim nie standardowym wyposażeniem. Na pocieszenie pozostaje stwierdzić, że coraz więcej firm dba o prawidłowe funkcjonowanie produkowanego przez nie sprzętu widząc przyszłość w systemie Linux.

W komputerze wyposażonym w system Linux to, co znajduje się pomiędzy sprzętem a oprogramowaniem zwane jest kernelem. To właśnie jądro systemu, zawierające niezbędne sterowniki umożliwia programom korzystać ze sprzętu. Kernel jest nieustannie rozwijany i co kilka tygodni dostępne są jego nowe wersje (w chwili obecnej jest to wersja 2.6.15-2). Jeśli masz nieszczęście posiadać sprzęt, który nie jest jeszcze obsługiwany przez aktualną wersję kernela to zawsze istnieje szansa, że jego nowa wersja już będzie wyposażona w odpowiedni sterownik. Instalowanie nowych wersji jądra systemu nie zawsze jest proste. Tu przychodzi nam z pomocą Menedżer Pakietów.

4. Menedżer Pakietów – łatwa instalacja programów

W systemie Linux jest wiele sposobów na instalację nowego oprogramowania, ale najłatwiejszym z ich jest korzystanie z właściwego dla danej dystrybucji Menedżera Pakietów (Package Manager). Dzięki niemu nie musimy martwić się czy aby na pewno wszystkie pliki (biblioteki), zwane zależnościami, niezbędne do uruchomienia naszego programu, są już zainstalowane w systemie. Wybierając dystrybucję często kierujemy się właśnie preferowanym typem Menedżera Pakietów, ale należy wiedzieć, że każdy linuksowy program może zostać poprawnie zainstalowany w różnych dystrybucjach, jeśli tylko znajdziemy odpowiedni pakiet.

Większość dystrybucji posiada repozytoria internetowe dostępnych programów. Instalacja programów z takiego repozytorium ogranicza się do odnalezienia w nim pożądanego programu i kliknięcia „Instaluj”. Co zrobić jeżeli jakiegoś programu (IceWM czy MPlayer) nie ma w na liście naszego Menedżera Pakietów? Zawsze można dodać nowe repozytorium, zawierające programy nas interesujące.
Synaptic (bazujący na dpkg i apt) w Debianie i dystrybucjach na nim opartych, Yum w dystrybucji RedHat (oraz Fedora, Aurox i innych), YaST2 w dystrybucji SuSE czy Emerge w Gentoo to tylko kilka bardziej znanych przykładów Menedżera Pakietów.

5. Uprawnienia dostępu

Linux jest systemem przeznaczonym dla wielu użytkowników podzielonych na wiele grup. Każdy użytkownik ma prawa do odczytu, zapisu czy wykonania (R/W/X) swoich własnych plików. Wolno mu również zmieniać te uprawnienia. Ponieważ z jednego systemu Linux może korzystać wielu użytkowników, każdy z nich ma swoje hasło. Każdemu z nich można nadać uprawnienia dostępu do określonych plików. Jest to określone jako User Permissions (uprawnienia użytkownika).

Każdy użytkownik należy do co najmniej jednej grupy, i każdy z nich może tak zdefiniować swoje pliki/katalogi, że inni członkowie grupy będą mogli tylko je przeglądać, ale nie będą mogli ich zmieniać. Oczywiście to tylko przykład i tylko od właściciela pliku/katalogu zależy co będą mogli z nim zrobić członkowie danej grupy. W takim przypadku mówimy o Group Permissions (uprawnieniach grupy). Dla przykładu, Joe i Susan należą do grupy Księgowych. Mogą oni zezwolić na dostęp do swoich plików innym użytkownikom należącym do grypy Księgowych, ale zabronić dostępu do tych plików użytkownikom należącym do grupy Sprzedawców. Uprawnienia określane dla Innych pozwalają na dostęp (lub jego brak) dla użytkowników spoza danej grupy.

Definiowanie uprawnień użytkowników ma na celu zarówno bezpieczeństwo całego systemu jak i danych poszczególnych użytkowników. Większość zwykłych użytkowników (ZU) powinna pozostać przy domyślnych dla danego systemu uprawnieniach dostępu do plików.

Drzewo
Rysunek 2. Uprawnienia dostępu

Użytkownik root, jako administrator systemu, ma pełne prawa do odczytu, zapisu i wykonania wszystkich plików. Ma on swoje własne hasło, którego używa do zarządzania systemem. Takie rozwiązanie zapobiega przypadkowemu (lub zamierzonemu) usunięciu z systemu ważnego pliku lub zainstalowaniu niepożądanego (np. spyware) programu.

6. Katalog domowy

System Windows posiada katalog (folder) Moje Dokumenty. Lecz gdzie umieścić wszystkie pliki, które dokumentami nie są? Zazwyczaj na Pulpicie! W systemie Linux pulpit oczywiście również istnieje, ale ponadto każdy użytkownik ma swój własny katalog domowy, zazwyczaj umieszczony w /home. Wewnątrz niego możemy przechowywać dokumenty (np. /home/user/Dokumenty), muzykę (np. /home/user/Muzyka) lub cokolwiek innego. Możemy tworzyć nowe pliki i katalogi, tworzyć ich zbiory i organizować w dowolny sposób, możemy czuć się jak u siebie w domu. W zależności od naszych chęci możemy zabronić lub zezwolić innym użytkownikom na dostęp do naszych plików (z wyłączeniem roota oczywiście).

7. Domyślna instalacja różnych dystrybucji

Pomiędzy różnymi dystrybucjami Linuksa można się doszukać pewnych różnic, na przykład takich jak umiejscowienie plików w drzewie katalogów czy nazewnictwo programów. Posiadanie wiedzy, że system plików RedHata-a i SuSE może się różnić jest przydatne, ale większość zwykłych użytkowników nie potrzebuje znać dokładnie tych różnic, powinni tylko wiedzieć, że takowe występują (mam odmienne zdanie – seaman). Różnice pomiędzy dystrybucjami mają znaczenie jeśli prosimy kogoś o pomoc. Wtedy ważne jest, aby przekazać informację jakiej dystrybucji dotyczy nasz problem. Jeśli jednak nie mamy problemów z naszym systemem to możemy nie przejmować się procesami w nim zachodzącymi (i tu również ośmielę się nie zgodzić – seaman).

8. Terminal – jak to działa?

W menu większości dystrybucji Linuksa znajdziemy program xterm (nazywany terminalem). Po jego uruchomieniu pojawia się coś na kształt okienka DOS. Jednak podobieństwo jest tylko pozorne. Linuksowa konsola (Command Line Interface (CLI) – wiersz linii poleceń) jest potężnym narzędziem każdej dystrybucji Linuksa. Nie wnikając w szczegóły (niejedną książkę napisano) za pomocą konsoli można rozwiązać wiele problemów z naszym komputerem. (Dostęp do wiersza linii poleceń uzyskamy również poprzez odpowiednią kombinację klawiszy Ctrl, Alt F1-F6). Może się zdarzyć, że poszukując pomocy w Internecie, zostaniesz poproszony o wykonanie jakiejś komendy w terminalu (np. uruchom lspci) i przesłanie jej wyników w celu określenia źródła problemów i znalezienia odpowiedniego rozwiązania. Doświadczony użytkownik nie wyobraża sobie administrowania systemem bez tego narzędzia.

Po uruchomieniu konsoli jako zwykły użytkownik (ZU) posiadamy wszystkie swoje uprawnienia użytkownika. Uprawnienia root-a (niezbędne np. w celu instalacji programów) uzyskujemy poprzez wpisanie komendy su, a następnie odpowiedniego hasła. Jakkolwiek posiadanie pełnej władzy nad systemem może być pociągające, to należy pamiętać, że root może zniszczyć dane dowolnego użytkownika oraz usunąć pliki niezbędne do prawidłowego funkcjonowania systemu. Należy korzystać z tych uprawnień z rozwagą.

9. Ctrl-Alt-Escape

Naciskając kombinację klawiszy Ctrl+Alt+Escape powodujemy, że kursor naszej myszki zamienia się w znaczek czaszki ze skrzyżowanymi piszczelami. W tym trybie, klikając na okno uruchomionego lub „zawieszonego” programu, możemy go zamknąć. Tryb ten przypomina polecenie „zakończ proces” w windowsowym menedżerze zadań i należy go używać z rozwagą, ponieważ nieuważne korzystanie z niego może stać się przyczyną kłopotów. Jeśli nie mamy zamiaru zakończyć żadnego procesu w ten sposób, wystarczy nacisnąć Esc.

10. Internet jest Twoim przyjacielem!

Większość dystrybucji posiada swoje własne Fora Użytkowników, na których można poszukiwać rozwiązań problemów, poznać pewne „kruczki” danej dystrybucji, zadawać pytania. LinuxQuestions.org jest ogromną skarbnicą wiedzy o systemie Linux. Należy przestrzegać pewnych zasad. Przed zadaniem pytania dotyczącego jakiegoś problemu, z którym przyszło nam się zmierzyć, należy sprawdzić (korzystając również z www.google.com) czy przed nami już go ktoś nie rozwiązał… Prosząc o pomoc w rozwiązaniu jakiegoś problemu należy zawrzeć maksymalnie dużo informacji o naszym systemie i sprzęcie. Dobrze jest podać:

  • Typ procesora (Intel, AMD, Apple PPC?)
  • Nazwę dystrybucji (SuSE, Debian?)
  • Program lub urządzenie, z którym mamy problem (nazwę, typ, rodzaj, itp.)
  • Inne użyteczne informacje.

Zmień sposób myślenia

Linux i wolne oprogramowanie dokonały znacznego postępu na przestrzeni ostatnich lat. Jednak dla użytkowników przybywających z zamkniętego świata systemu Windows praca w środowisku Linuksa może wyglądać obco. Otwarty umysł, przezwyciężanie stereotypów i chęć zdobycia nowej wiedzy jest tym, co pozwoli na wejście do społeczności użytkowników systemu Linux.

White Papers

Dodatkowe źródła

Komentarze (RSS)
Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.

81 komentarzy

  1. Pingback: Pigmej Home Page » Archiwum bloga » Instalacja Linuxa

  2. livio 19 lutego 2006 o godz. 20:00 #

    Fajnie, że ktoś napisał coś takiego, ale nikomu nie rozwiąże to problemu z dodupnym sprzętem.

    Niejedna osoba jest zmuszona do korzystania z domyślnego systemu, jak ja.

  3. michuk 19 lutego 2006 o godz. 20:04 #

    Warto pomyśleć o obsłudze Linuksa przed zakupem sprzętu. Myślę, że ignorowanie producentów nie dbających o Linuksa to najlepsza metoda na to, żeby się nim jednak zainteresowali.

  4. nenros 19 lutego 2006 o godz. 22:02 #

    wysyłam znajomym ten artykuł

  5. tux 19 lutego 2006 o godz. 22:06 #

    Na rysunku 1. jest blad!

    /(root) to nie odpowiednik dysku C:/ a "My Computer" ,w twoim wypadku ,ktore jest / w systemach M$.

  6. krzychusss 19 lutego 2006 o godz. 22:11 #

    No nieźle, ale nadal wydaje mi się, że cholernie dużo zależy od wyboru dystrybucji na początek… a także od siły woli i charakteru "nowego". Przydałby się jakiś artykuł, nt. co wybrać, a od czego trzymać się z daleka za pierwszym razem. Można poczytać o Slacku, że to piękny, prosty, logiczny system, przy którym wszystkiego się nauczysz, ale drukarka nie działa, dźwięku nie ma, X nie startuje… a tak go wszyscy chwalili.

    Trzeba mocno i stanowczo nakierować początkujących na distra dla początkujących.

    Takie jest moje zdanie.

    Ale artykuł w porządku.

    michuk – piwo za trafne spostrzeżenie!

  7. val-gaav 19 lutego 2006 o godz. 22:43 #

    Sprzęt jak sprzęt … to zawsze mozna sobie dobrać .

    Gorzej jak z softwarem są problemy

  8. newbiw 20 lutego 2006 o godz. 1:50 #

    jako newbie też pomyślałem ze "/" to odpowiednik "My Computer", ale nie sądze żeby był błąd w obrazku, więc prosze o pokrótki opis dlaczego tak właśnie sie to przedstawia

  9. lsd 20 lutego 2006 o godz. 2:32 #

    aparops slacka krzychusss chwala go wszyscy bo jest takie jak powiedziałeś prosty i logiczny ale ta prostota tez jest małą wadą dla poczatkującego bo domyslnie uruchamia się w trybie 3 wszystko poza "wystarczającym" systemem sobie sam uruchamiasz. Do tej dystrybucjii potrzebna jest jako taka wiedza o linuksie i dla początkujących jest to koszmar. Nieznam twojej konfiguracji wiec nie powiem ci co źle zrobiłeś. Jesli szukasz dystra dla początkujacych to nie rzucaj sie na dystro dla zaawansowanych jesli nie masz zadnego guruw okolicy takie jest moje zdanie. a co do artykułu niezły chociaż miejscami naiwny i troszki za bardzo idyliczny

    ps."za pomocą konsoli można rozwiązać wiele problemów "hmm.. a ja zawsze myslałem że wszystkie:)

  10. krzychusss 20 lutego 2006 o godz. 14:05 #

    lsd – ja tak tylko teoretyzuję :)

    Sam używam Ubuntu – Slacka miałem jakiś czas temu zainstalowanego – wszystko działało, ale jak dla mnie był troszkę archaiczny (bez obrazy dla fanów). Swego czasu używałem też Yopera. Podobała mi się prędkość jego działania, ale był mocno niedopracowany.

    Wielu wkurzonych na Windowsy instaluje Slacka czy Debiana, bo to "system niezawodny, prosty w konfiguracji i bezpieczny". I ja się z tym zgodzę. Tak jak mówisz – jest prosty, ale dla tych, którzy wiedzą, co czynią.

    Dla typowych Windziarzy pozostają inne distra.

  11. lsd 20 lutego 2006 o godz. 17:10 #

    co to znaczy typowy? różni ludzie różne potrzeby różne rozwiązania.Są ludzie którzy pierwszy raz zainstalowali slacka i sobie dali rade.Ja osobiscie zaczynałem od mandrake:) ale miałem przygodę i debianem.w debianie bardzo mi sie nie spodobała jego prędkość i zabezpieczenia z którymi bywają problemy przy prostych acz niekoniecznie bezpiecznych posunięciach. A co do "Wielu wkurzonych na Windowsy instaluje Slacka czy Debiana, bo to “system niezawodny, prosty w konfiguracji i bezpieczny”"no i co za problem?. Śmiem twierdzić że dla kompletnego laika zainstalowanie windowsa to też problem.pozdro

  12. trawa 20 lutego 2006 o godz. 17:23 #

    I jak z tym wyjasnieniem dla "/" ?

    Moim zdaniem uzytkownicu windowsa ,ktorzy sie przesiadaja na linuxa wlasnie maja tedencje do porownywania / z C:, lecz niestety tak nie jest. C: to tylko etykieta dla woluminu ,ktory jest mountowny podczas startu systemu i windows obchodzi sie z nia wewnetrznie tak jak linux np: z /mnt/dysk/. Bo dla Windowsa C: to ?Volume{12345abcd-1234abcd-itd…} C:

    czyli nic innego niz: /dev/hda1 /mnt/dysk

    .wiec w wnetrzu Windows tez jest tylko jedno drzewo, lecz wielki Bill postanowil ulatwic zycie urzytkownikom i zaczal bawic sie na zewnatrz w literki okreslajace dyski.

  13. seaman 20 lutego 2006 o godz. 18:38 #

    Windows rzeczywiście wewnętrznie "montuje" (jeśli można dla tej operacji użyć tego słowa) dyski w sposób, który przedstawił trawa. Lecz co z tego wynika dla użytkownika? Ano nic… Chcąc zmienić dysk i tak trzeba udać się na sam szczyt drzewa katalogów, aby tego dokonać. Być może to autor miał na myśli porównując / do C:

    Może takie porównanie nie jest zbyt precyzyjne, ale nie chciałem zbyt głęboko ingerować w merytoryczną treść tłumaczonego tekstu (czytanego jak widać bardzo uważnie)…

  14. rwks 20 lutego 2006 o godz. 18:41 #

    w linuxie można przecież ponazywać katalogi w mnt nazwami WIN_C, WIN_D, i po krzyku

  15. krzychusss 20 lutego 2006 o godz. 20:30 #

    - tak, problem. i wcale nie o to mi chodzi :)

    "komputerowców" (nazwijmy tak umownie użytkowników komputerów) też można podzielić na dwie grupy – takich, którzy chcą komputera tylko używać i nie interesują ich pliki konfiguracyjne itp oraz takich, którzy chcą system poznać i zostać linuksowym guru. Ci drudzy zainstalują slacka, będą się męczyli i może nawet go nie zmienią, ale pierwsi? dostanie slacka i się na dłuższy czas zniechęci (a może nawet na zawsze?).

    Mówisz o potrzebach – są różne, masz racje. I właśnie chodzi mi o rzecz, która jasno pokazałaby (np. w formie porównania wykonywania jakiejś czynności), czego tak naprawdę potrzebujemy. Quiz to niezła sprawa i gratulacje dla autorów, ale nie do końca wypełnia on "dziurę", którą widzi newbie, przymierzający się dopiero do Linuxa.

  16. lsd 20 lutego 2006 o godz. 23:30 #

    po to został stworzony ten serwis i masz porównania dystrybucji jesli uwazasz ze to malo stwórz własne kryteria i podziel się z adminami serwisu swoimi spostrzezeniami i wiedza komus napewno pomożesz ;] pozdro

  17. NatterX 21 lutego 2006 o godz. 1:11 #

    Dla mnie podział na partycje w M$ Win jest jak najbardziej logiczny. Dzięki temu można kolejne dyski logiczne "przepinać" do Linux'a aż M$ zniknie z dysku całkowicie ;-).

    Myślę, że to zła optyka dzielić dystrybucje na łatwiejsze i trudniejsze. Do Linux'a trzeba trochę wysiłku. Zanim zacznie się coś robić trzeba poczytać. Inaczej bez względu na dystrybucję można wpaść w problemy. Choćby problem np. z geometrią dysku. Ten problem, napewno zniechęci kogoś, kto pod wpływem paniki postąpi jak user M$ i dokona formatowania całego dysku.

    Jak już pisałem w dziale UBUNTU podział na partycje za pomocą narzędzia instalacyjnego jest dosyć niejasny w porównaniu do cfdisk'a. A to nie w "kij dmuchał" problem dla użytkownika M$. Zapewne ten ostatni nie będzie szczęśliwy, że jego "Okienka" zniknęły z dysku.

    [Krzychusss] problem z ALSA'ą pojawia się w Slackware z tego powodu, że zapewne kompilowałeś jądro. Alsa z paczek dystrybucji zainstalowała się w /lib/modules/2.4.26 (w przypadku Slackware 10.0) gdy kompilowałeś jądro to zapewne jakoś je nazwałeś np. 2.4.26-K7. I dlatego masz ten problem. Najprościej zrekompiluj ze źródeł Alsa'ę (są na płytkach dystrybucji) i zainstaluj.

    A tak w ogóle to możesz mieć dwie dystrybucje (i więcej) na jednym dysku. Można współdzielić partycję SWAP dla oszczędności miejsca ( i nie tylko swap). I nie ma przymusu trzymania Slackware :-). To nie M$!

    NatterX

  18. krzychusss 21 lutego 2006 o godz. 14:02 #

    He, no pewnie :)

    Na szczęście nie ma :)

    Widzę, że zagłębiamy się w odwieczny problem – "jakie distro dla początkującego?". Panowie, macie oczywiście rację, ale jakoś nie wyobrażam sobie mojej matki grzebiącej w "bebechach" Slackware :)

    Pozdrawiam.

  19. michuk 21 lutego 2006 o godz. 14:07 #

    jakoś nie wyobrażam sobie mojej matki grzebiącej w “bebechach” Slackware

    To chyba oczywiste. Matce konfigurujesz Slacka, tak, żeby wszystko działało na jedno kliknięcie (ewentualnie dwa :P). A grzebiesz ty.

    Ewentualnie jeśli nie masz na to czasu to wybierasz Ubuntu lub Suse i idziesz do kina :)

  20. lsd 21 lutego 2006 o godz. 17:23 #

    widzisz kolego jesli chcesz mieć dystro które spełnia wszystkie twoje potrzeby oraz twojej mamy:)) to albo grzebiesz albo tworzysz swoje własne dystro, jesli odpowiada ci default z ubuntu czy suse to jestes szczęśliwy. Mi nie odpowiada. Mam juz swoje nawyki:) i potrzeby, więc pogrzebać trzeba.pozdro

  21. krzychusss 23 lutego 2006 o godz. 13:36 #

    No i to jest mój problem :) Ubuntu niby jest ok, ale ostatnio coraz więcej rzeczy mnie denerwuje. Myślę nad KateOS. Albo znowu Slackiem.

  22. geronimo 23 lutego 2006 o godz. 18:30 #

    krzychusss cytat:

    "dużo zależy od wyboru dystrybucji na początek… a także od siły woli i charakteru “nowego”. Przydałby się jakiś artykuł, nt. co wybrać, a od czego trzymać się z daleka za pierwszym razem. Można poczytać o Slacku, że to piękny, prosty, logiczny system, przy którym wszystkiego się nauczysz, ale drukarka nie działa, dźwięku nie ma, X nie startuje… a tak go wszyscy chwalili.Trzeba mocno i stanowczo nakierować początkujących na distra dla początkujących."

    Święte słowa – probowałem na pocztątku Auroksa, poźniej Mandrake/Mandriva. Jako początkujący musialem znalesc cos niezbyt trudnego,na stary komputer i żeby móc łączyć sie ST330Thompson w Net24.Slackware i jego klony sa OK,ale jak dla mnie to zbyt "twardy orzech do zgryzienia".Trzeba mierzyć siły na zamiary. Aurox i Mandriva okazały się zbyt ciężkie i zarazem zbyt 'windowsowate' więc musiałem z nich zrezygnować. Otatecznie wybralem Ubuntu (Debian niestety okazał się zbyt trudny), bo jest przyjazny dla nowicjuszy (sudo), w miare lekki, jest dużo pomocy z forum i manuali; jest dopracowany i co pół roku jest nowa wersja; ma dobry rodowód -Debiana; apt-get.

    Zanim to sie jednak stało, próbowałem Slackware, a nawet FreeBSD.Okazało się,że to jeszcze nie dla mnie."Siłę woli i charakter" mam i nie mam zamiaru sie poddać.Linux mi sie spodobał i już tak chyba zostanie. Wierze,że kiedyś nie bedę musiał w ogóle w domu korzystać z Windowsa i cieszyć się wolnością opensource'owych OSów i aplikacji.

    Pozdrawiam

    PS krzychusss dzięki za zrozomienie dla newbie :)

  23. lsd 23 lutego 2006 o godz. 22:56 #

    krzychusss polecam mimo wszystko slacka jakbys instalował polecam stronke http://www.slackwarepl.eu.org/ dużo tam znajdziesz moze nawet wszystko co ci potrzebne pozatym polecam wszystko pod slacka ale może sie i gdzie indziej przydać:) odrazu kompilacje kernela "bedzie szybszy":) a jak chcesz wiecej pomocy odezwij sie dam na siebie namiary

  24. mulander 24 lutego 2006 o godz. 14:54 #

    lsd napisal:

    "a jak chcesz wiecej pomocy odezwij sie dam na siebie namiary"

    To zdanie mowi samo za siebie, i to jest wlasnie esencja linuksa. Nie chodzi o dobry dobor dystrybucji ale o osoby w sieci/realu, ktore potrafia poswiecic swoj czas by pomoc innym, ktorzy dopiero zaczynaja przygode z linuksem i nie maja pojecia jak sie zabrac do rozwiazywania ewentualnych problemow.

    Nie mowie ze chec poznawania systemu nie jest wazna. Stwierdze wrecz ze jest kluczowa, jednak latwiej przelamac wszystkie bariery wiedzac ze w sieci sa ludzie, ktorzy w razie naszych nie powodzen poswieca troche czasu.

    lsd – szacunek.

    Mysle ze w ludziach ktorzy pomagaja nalezy pokladac nadzieje w przyszlosc oprogramowania i systemow opensource.

  25. Użytkownik 27 lutego 2006 o godz. 6:39 #

    ja bym dodał punkt 11:

    jeżeli cierpisz na bezsenność, bawi cię czytanie kilkudziesięciu/kilkuset stron do każdej pierdoły w systemie, uwielbiasz kiedy efekt przeprowadzonych operacji jest zupełnie odmienny od tego co masz w opisie i robi ci się błogo na samą myśl grzebania w errorach to odpowiedź jest tylko jedna: musisz emigrować na linuksa.

    Po za tym naprawdę zmień sposób myślenia:

    Być może wydaje ci się,że system powinien działać pod użytkownika, błąd! System jest zbiorem konfiguratorów, dzięki którym spędzisz niezapomniane godziny paprając się z ustawianiem każdego możliwego barachła. Bo pomimo iż linuks jest (jak to dumnie zostało podkreślone w artykule) młodszy od Windowsa, to samodzielność ma iście komputerów z lat 60-tych. tak więc automatyczne namiary na karty rozszerzeń, i inne oczywistości dla windowsa, są dla niego nie do przejścia.

    12: Windows ma błędy, nie linuks.

    wiedz więc, że jeżeli niemożesz skompilować programu pomimo spełnienia warunków, jeśli sterownik za nic w świecie nie chce obsłużyć sprzętu, pamiętaj: to wina tego sprzętu, sterownika, nigdy linuksa.

    Pamiętaj jeszcze gdy już się nacieszysz nowym "wolnym" systemem, możesz wyczyścić sektor rozruchowy poleceniem:fixmbr. a miejsce z dysku przeznaczyć na cokolwiek np. filmy

  26. BRuM 27 lutego 2006 o godz. 18:38 #

    "(…) Pamiętaj jeszcze gdy już się nacieszysz nowym “wolnym” systemem, możesz wyczyścić sektor rozruchowy poleceniem:fixmbr. a miejsce z dysku przeznaczyć na cokolwiek np. filmy"

    …i dalej cieszyć się _wspaniałym_legalnym systemem, do czasu aż sąsiad cię zakabluje na byłe MO :>

    PZDRWM

  27. wiolak 27 lutego 2006 o godz. 20:50 #

    "Użytkownik" pewnie nie narzekałby na Linuksa tak bardzo, gdyby Bill Gates wystawił mu rachunek opiewający na kilka tys. złotych. Użytkowanie pirackiego oprogramowania jest w Polsce przestępstwem. Wolę pomęczyć się z "wolnym" oprogramowanie, ale pozostać wolnym…

    A tak całkiem na marginesie… To miejsce na dysku to na filmy kręcone własną kamerą i na własny użytek pewnie…

  28. NatterX 28 lutego 2006 o godz. 1:32 #

    [Użytkownik] naszym zamiarem nie jest "linczowanie" twoich poglądów. Na tym także polega wolność. Wszak ja ze swojej strony nie zgodzę się z Twoją opinią na temat doskonałości M$ Win oraz "kłopotliwością" Linux'a.

    1. Zainstalowanie sterowników pod M$ wcale nie oznacza poprawnego działania urządzeń. Kłopotem są przerwania, na których "wiszą" kolejne urządzenia.

    2. Do dziś zachodzę w głowę dlaczego w M$ kolejność instalowania sterowników ma tak istotne znaczenie.

    3. Sterowniki do najnowszego sprzętu pod M$ są dalekie od doskonałości. Przyznam, że pisząc to chcę być delikatny.

    A te , które nie są wersją "beta" pojawiają się po jakimś czasie. Mniej więcej wtedy gdy są już dostępne również dla Linux'a.

    4. Wbrew temu co twierdzi Bill G. komputery wcale nie zmieniły się od lat '60. Mają tylko szybsze procesory i więcej pamięci, które w tak bezlitosny sposób "zamula" M$ system.

    5. O ile sobie przypominam w M$ oprogramowanie czy sterowniki nie są rozprowadzane w postaci źródeł. Tak więc nie ma czego kompilować. Tak więc to porównanie jest delikatnie rzecz biorąc niezbyt mądre.

    Spieszę także donieść, że są tacy, których nie zniechęcają informacje o błędach. Ale aby tak było trzeba spełnić dwa warunki. Przeczytać licencję, gdzie jest wyraźnie napisane, że wszystko co czynimy, czynimy na własne ryzyko. Drugi warunek jest nieco trudniejszy do spełnienia. Aby brać się do kompilacji trzeba wiedzieć co się robi.

    Teraz co do Linux'a.

    1. System ten nie jest doskonały ale wszyscy, którzy zadali sobie trud przeczytania tego i owego wiedzą o tym.

    2. System ten wymaga od użytkownika wysiłku. Czyli czytania tego co jest napisane na ekranie albo w dokumentacji.

    3. Pod pojęciem "czytanie" rozumiem jego aktywną formę. Czyli czytanie ze zrozumieniem. To wyklucza z pośród user'ów Linux'a jekieś 60% Polaków. A do, której części Ty się zaliczasz?

    4. Nikt nikogo nie zmusza do instalowania Linux'a. Odwrotnie ma się sprawa M$ Win.

    5. Efekt operacji w Linux'sie jest dokładnie przewidywalny, dlatego np. istnieje system czasu rzeczywistego oparty o Linux'a czyli RTLinux. Co do przewidywalności M$ mogę powiedzieć tyle, że wcześniej czy później zobaczymy "niebieski ekran" oraz, że po pewnym czasie trzeba będzie M$ reinstalować.

    6. Linux to przede wszystkim społeczność. Dlatego istnieją takie fora do wymiany poglądów. Próżno szukać takowych dla M$.

    Życzę szczęścia w pracy z M$ Win. Wszak bedzie go potrzeba bardzo wiele…

    NatterX

  29. michuk 28 lutego 2006 o godz. 12:33 #

    To ja wystąpię w roli adwokata diabła :)

    Odnośnie sterowników…

    Nikt mi nie wmówi, że te pod Linuksa są lepsze i szybciej się pojawiają. Prawda jest taka, że dla Windows istnieją sterowniki do 99% popularnych urządzeń i w 100% są to sterowniki stworzone przez firmę która wypuściła sprzęt, więc z natury rzeczy powinny być one lepiej przetestowane i bezawaryjne niż sterowniki pisane przez środowisko open-source. Oczywiście są od tego wyjątki, jest wiele bardzo dobrych i stabilnych sterowników OSS (zapewne nawet większość), ale nie ma co wmawiać ludziom, że Linux lepiej wspiera popularny sprzęt, bo to nieprawda.

    Co do przewidywalności…

    Postawię tezę, że oprogramowanie jest wadliwe. Każde oprogramowanie. Nie można więc powiedzieć, że "Efekt operacji w Linux’sie jest dokładnie przewidywalny", bo to nieprawda. Aplikacje piszą programiści, którzy popełniają błędy. Nie wydaje mi się, żebym korzystając z Linuksa napotkał na mniej "zwisów" aplikacji niż korzystając z Windows. Być może nawet więcej, ponieważ wiele programów które używam są w ciągłej fazie alfa/beta/gamma (np. wine, amarok, gtkpod, przykłady można by mnożyć).

    Co do społeczności…

    Prawdą jest, że w świecie Wolnego Oprogramowania istnieje pewne "braterstwo" – ludzie chętniej sobie pomagają, wymieniają się informacjami. Ale wcale nie jest tak, że nie istnieją w Internecie fora pomocy dla użytkowników Windows. Przeciwnie – jest ich wiele – nie znam statystyk, więc nie wiem czy więcej czy mniej niż tych linuksowych, ale w każdym razie jest ich na tyle dużo, że prawie zawsze jak miałem jakiś problem w MS Windows (np. ostatnio jakiś złośliwy trojan, któego nie chciał usunąć żaden antywirus), udawało mi się go rozwiązać z ich pomocą.

    Ok, tyle mojej repliki. Żeby było jasne: zdecydowanie nie jestem fanem tego co pisze [Użytkownik] (szczególnie jeśli chodzi o używanie nielegalnego oprogramowania i piractwo innego rodzaju). Ale również (a może i bardziej) mierzi mnie sposób w jaki NatterX odpowiada na zarzuty. Do bezstronności i obiektywnej oceny sytuacji bardzo bardzo daleko…

    Howgh.

  30. mae 28 lutego 2006 o godz. 13:28 #

    michuk: Masz rację !

    Z przewidywalnością to jest tak, że nie pamiętam kiedy na Windowsie widziałem przepełnienie bufora. Pod Linuksem znam kilka aplikacji, które je wywołują.

    Ze społecznością to jest tak, że jej praktycznie nie ma. Na 100% użytkowników Linuksa jedynie z 5% może powiedzieć, że faktycznie należy do społeczności. Mamy multum ekspertów, ludzie, którzy zajmują się recenzją Linuksa. Osób, którzy rzucają się na użytkownika, który w poście zamiast "umount" wpisze "umont". Wszyscy naczytali się zbyt dużo bajek o hakerstwie społeczności itd. Prawda jest taka, że większość użytkowników Linuksa nigdy nie pomogła przy jego rozwoju. Nasz rodzimy projekt – PLD – ile ma deweloperów, a ile czasu już istnieje ? Gdyby ta społeczność istniała to PLD miałaby dziś wywalczone dotacje rządowe, a nie brak deweloperów. Kto pomaga Michukowi w tworzeniu tego portalu ? Jak na tak wielką społeczność, słowo wymieniane w każdym wątku każdego forum Linuksowego to coś cieńko ta społeczność wypada. Ile pracy tej niewymagającej wiedzy programistycznej należy wykonać ? Społeczność to ludzie biorący czynny udział w tworzeniu ruchu OpenSource, a nie Ci co zbyt często używają tego słowa.

  31. lsd 28 lutego 2006 o godz. 15:02 #

    "Nasz rodzimy projekt – PLD – ile ma deweloperów, a ile czasu już istnieje ?" A czy linus pisał po fińsku dla finów?? nie on pisał po angielsku dla jak największej rzeszy osob, do której mógł dotrzeć, nie patrz na to że się nieudaje wylansowac PLD jako polskiej marki. W dodatku PLD nie trzyma się kurczowo polskiego użytkownika sama strona główna projektu jest po angielsku,A że nie udaje sie wyjść tej dystrybucji na szerokie wody to nie zganiaj na brak społeczności bo np. slackware rozwija tylko jeden człowiek i ta dystrybucja istnieje prawie od samego początku czyli widac że można. A wartościowym członkiem społeczności wcale nie musi być ta osoba która dołoży swoja cegiełke do jajka czy jakiegos programu ale takze osoba która pomaga innym zmierzyc sie z trudnosciami posługiwania sie konsolą czy zmaganiami sie z jakims programem w którym nie wiemy o co chodzi, Napisanie jakiegos artykułu czy podzielenie sie swoimi spostrzeżeniami to tez jest bardzo wartosciowe bo nie dość ze pokazujemy jak cos zrobic to przekazujemy wiedze a wiedza jesli nie idzie w las to procentuje!! Ludzie sa rózni może 99/100 chce tylko aby dany program działał i nie obchodzi ich w jaki sposób ,ale jesli znajdzie sie jedna osoba która zechce się zainteresować tym co piszemy to warto sobie postrzępic język. Osoby typu 'Użytkownik' nie chcą poznac czegoś innego, nowatorskiego poprostu sami siebie ograniczają . A co do NAtterX to w tym co pisze jest wiele prawdy chociaż gość zdaje się uwazać za nieomylnego i czasem pisze głupoty z dwoma ostatnimi jego podpunktami sie niezgodze bo dystrybucje sie różnią od siebie i to co działa w jedenj moze nie działac w drugiej, są to pojedyńcze przypadkia ale są, A fora dla windosowców tez sa ale nie w takiej formie i nie taką skale. I jedna taka mysl mi sie nasuneła na koniec. Czy do spolecznosci trzeba należeć bo ktoś cie do niej dopuszcza czy wystarczy że sie chce do niej nalezeć i w jej ramach działa ? kto z was należy do lugu? kto z was spotyka się z innymi o takich samych pogladach i przygotowuje jakieś prezentacje, może jakieś wykłady? kto spędza nocki na szukaniu jakiegos szczegółu który Was i tylko Was denerwuje? komu sie poprostu che a nie to muszę się dowiedziec bo jest mi to niezbędne? pozdro troche refleksji na to co widze i polecam zastanowic się dwa razy nad tym co piszecie

  32. Użytkownik 28 lutego 2006 o godz. 17:52 #

    lsd napisał:

    "Osoby typu ‘Użytkownik’ nie chcą poznac czegoś innego, nowatorskiego poprostu sami siebie ograniczają ."

    Od dwóch lat mam linuksy na dysku. Zacząłem właśnie po przeczytaniu jednego z promujących go tekstów w internecie. Tam też autor rozpływał się nad szeroko rozumianą cudownością linuksów na stacje domowe dla zwykłego użytkownika i wymieniał szereg walorów, które miały pobić windows.

    Po tym czasie mogę śmiało stwierdzic, że linuks dla domowej stcji jest "antysystemem". Całkowicie niesamodzielny, wymagający wiecznej konfiguracji.

    Część dystrybucji ma swoje uroki np. szybkość. Jednak w domu gdzie użytkownik sam "adminisruje" swoim systemem, nie ma on racji bytu. Ilość czasu który obsorbuje jego konfiguracja jest niewspólmierna do jego zalet.

    To tak jakby każdy kierowca , który chce dojechać do pracy samochodem miał się uczyć mechaniki, i grzebać przy aucie za każdym razem gdzy chce gdzieś wyjechać. Windows daje komfort, użytkowania komputera i wszelkich możliwych aplikacji z minimum trudności. To jest przyszłość systemów dla domu.

    Wszystko co skonfigurowałem pod windowsem trwało 20 min z opisem na jedną stronę A4, do konfiguracji tego samego na linuksie trzeba wydrukować książkę, a i tak u wielu nie kończy się sukcesem.

    Nie jestem przeciwnikiem linuksa, jestem przeciwnikiem przedstawiania go obok windowsa w porównaniach. To dwie różne klasy, systemu popularnego dla wszystkich i geekowskiego. Źle robią ci co wmawiają inaczej, i chcą by cały swiat "cywili" przechodził na linuksy. Wolę już przedstawicieli starej szkoły, którzy uważają, że system jest nie dla wszystkich, a tylo dla zaawansowanych sympatyków i informatyków.

    Sumując: widać sprawdza się to na serwerach czy tam gdzie opiekę sprawuje informatyk, ale przechodzenie na niego w domostwach nie ma absolutnie pokrycia w tym co oferuje. (selekcjonuje obsługiwany sprzęt, nie chodzą na nim tanie drukarki,tanie aparaty cyfrowe itd. a instalacji czy konfiguracji nijak nie można porównać do dwóch kliknięć ).Więc linux zostanie tam gdzie jego miejsce, w undergroundzie.

  33. lsd 28 lutego 2006 o godz. 18:59 #

    miałem sie rozpisac ale stwierdziłem ze nie warto.Pana Uzytkownika użytkowanie systemu sprowadziło się pewnie tylko na zainstalowaniu i zostawieniu w swietym spokoju na dysku linuksa pozdro

    PS. prosiłbym o topica dla powyzszej wypowiedzi to sie rozpisze

  34. mae 28 lutego 2006 o godz. 21:20 #

    lsd:

    "A czy linus pisał po fińsku dla finów??"

    Co ma piernik do wiatraka ?

    "nie patrz na to że się nieudaje wylansowac PLD jako polskiej marki. W dodatku PLD nie trzyma się kurczowo polskiego użytkownika sama strona główna projektu jest po angielsku,A że nie udaje sie wyjść tej dystrybucji na szerokie wody to nie zganiaj na brak społeczności bo"

    Nie umiesz czytać. Czy ja napisałem, że chodzi mi o lansowanie PLD ? Nie interesuje mnie ta dystrybucja, pokazuję jedynie co jest warta ta społeczność. PLD ma wielu deweloperów spoza kraju bo nie możla liczyć na krajową społeczność.

    "np. slackware rozwija tylko jeden człowiek i ta dystrybucja istnieje prawie od samego początku czyli widac że można."

    Oczywiście ! Większość wolnych dystrybucji robi jedna, dwie, pięć dziesięć osób, a jak już więcej to jest to cud. Wskazuje to na brak tej społeczności, bo skoro byłaby tak prężna to sytuacja wyglądałaby inaczej.

    "Napisanie jakiegos artykułu czy podzielenie sie swoimi spostrzeżeniami to tez jest bardzo wartosciowe bo nie dość ze pokazujemy jak cos zrobic to przekazujemy wiedze a wiedza jesli nie idzie w las to procentuje!!"

    Aha, ciągłe dyskusje na temat wyższości Linuksa nad Windowsem, bzdetne dyskusje na temat wyższości jednego systemu plików nad drugim… same realia. Jak powstaje projekt tworzący dokumentację to szybko pada, bo nie ma tych osób, które tak chętnie się dzielą wiedzą, która ma procentować. Artykuły też piszą przeważnie te same osoby (na palcach można je policzyć, a co ze społecznością) ;)

    "Osoby typu ‘Użytkownik’ nie chcą poznac czegoś innego, nowatorskiego poprostu sami siebie ograniczają ."

    Może 'Użytkownik' właśnie pracuje nad rozwijaniem komputera kwantowego ? Przysłuży się o wiele bardziej ludzkości, niżeli zadufana w sobie "społeczność", która nic nie robi.

    "kto z was należy do lugu? kto z was spotyka się z innymi o takich samych pogladach i przygotowuje jakieś prezentacje, może jakieś wykłady? kto spędza nocki na szukaniu jakiegos szczegółu który Was i tylko Was denerwuje? komu sie poprostu che a nie to muszę się dowiedziec bo jest mi to niezbędne?"

    Nie należę do lugu, bo mnie to nie bawi. Nie interesuje mnie robienie wykładów z serii jak zainstalować Linuksa i go skonfigurować. Nie przekonuję nikogo do Linuksa bo technologicznie nie jest lepszy od Windowsa. Nie obchodzą mnie czyjeś poglądy, jestem wierny swoim. W nocy śpię, bo to jest zdrowe, a w dzień działam, a nie mówię o działaniu ;)

    Pozdrawiam.

  35. guitarrizer 28 lutego 2006 o godz. 21:25 #

    "Zwykły użytkownik" to nie potrafi nawet Windowsa zainstalowac. Dla kogoś takiego nie jest ważne, czy ma Linuksa czy Windowsa, bo i tak będzie wołał informatyka. Windowsa w 20 minut nei zainstalujesz. Sam system stawia się godzinę, drugie tyle to pobranie łątek z internetu i doinstalowanie każdego programu po kolei, podczas gdy w Linuksie 95% programów instalowane jest już razem z systemem. Jak się komuś zainstaluje i skonfiguruje Linuksa, to ZU nie będzie nawet czuł rożnicy, że używa czegoś innego. Co najwyżej zauważy, że jakoś od dłuższego czasu nikt mu nie podmienił strony startowej w przegladarce internetowej i że nie pokazują mu się nagle znikąd jakieś dziwne reklamy. Ja skonfigurowałem sobie Slackware raz a dobrze i nie odczuwam tych rzekomych "ciągłych konfiguracji", które z uporem maniaka tak próbuje nam wmawiać pan Użytkownik. pzdr

  36. lsd 28 lutego 2006 o godz. 21:46 #

    mae:

    a czy ty wogole wiesz co piszesz? jesli chcesz mówić o czymś to musisz to poznać. zapraszamy do lugów na spotkania. Jeśli cię to nie interesuje to dlaczego nawalasz na tą społeczność? i spróbuj zrozumiec osoby które wsciekają się na forach na poczatkujacych. Ile razy mozna pisac to samo? "Nie przekonuję nikogo do Linuksa bo technologicznie nie jest lepszy od Windowsa" to po jaką chorobę go uzywasz a jesli nie używasz to dlaczego się wypowiadasz?

  37. mae 28 lutego 2006 o godz. 22:00 #

    "a czy ty wogole wiesz co piszesz? jesli chcesz mówić o czymś to musisz to poznać. zapraszamy do lugów na spotkania."

    Doskonale wiem co piszę.

    "Jeśli cię to nie interesuje to dlaczego nawalasz na tą społeczność?"

    Pisałem o tym wcześniej.

    "to po jaką chorobę go uzywasz a jesli nie używasz to dlaczego się wypowiadasz?"

    Bynajmniej nie dlatego, że jest technologicznie bardziej zaawansowany, stabilniejszy etc. Nie jest taki, nie korzystam na nim z akceleracji 3D, bo sterowniki wieszają mi sprzęt. Nie mam na nim wszystkiego co chciałbym mieć. Odpowiada natomiast moim poglądom, lubię się nim bawić bo mam wszystko na wyciągnięcie ręki.

  38. Użytkownik 1 marca 2006 o godz. 0:33 #

    guitarrizer napisał:

    "“Zwykły użytkownik” to nie potrafi nawet Windowsa zainstalowac …"

    To ja już niewiem kim jestem. Nic mi nie podmienia strony startowej, o niebieskich ekranach dowiedziałem się z internetu, a system stawiałem sobie i znajomym sam. Proste zasady: Windows + SP2 + Antywirus + Spybot + łatki (są do pobrania w instalkach, czyli klikasz dwa razy i masz łatki)+ Firewall + neostrada z ograniczonego konta + przeglądarka inna niż ie + wyłączenie zbędnych w domu usług jak jakieś udostępnianie drukarek, zdalne pomoce, konta gościa, i inne barachła. System śmiga niektórym już dwa lata jak im tak zainstalowałem, a nie mają pojęcia o komputerach.

    (tutaj pojawia się często argument obciążenia systemu firewallem i antywirem ja jednak niewidziałem u nikogo na własne oczy sprzętu który by tego niewytrzymywał – ludzie w domach mają potężne maszyny nie wiedząc o tym)

    Gdyby ktoś postawił im linuksa nie mogli by instalować gier i innych programików dwoma kliknięciami, ale poza tym pewnie by się niezorientowali, że mają coś innego.

    guitarrizer napisał:

    "Windowsa w 20 minut nei zainstalujesz."

    i nigdzie tego nie napisałem, pisałem o konfiguracjach najbardziej długotrwałych jakie spotkałem dla jednej usługi np. ustawienie odbioru tv sat. (wszystko przebiega wedle paru stron, bez niespodzianek)

    lsd napisał:

    "Uzytkownika użytkowanie systemu sprowadziło się pewnie tylko na zainstalowaniu i zostawieniu w swietym spokoju na dysku linuksa"

    Oraz wydania kilkuset zł na ksiązki (uprzedzając: przeczytałem je). Spedzenia otchłani wieczności na forach i stronach www. Bez końca wklejając na google części błędów. Wydrukowaniu setek tutoriali z których mało co przebiegało wedle opisu.

    Czy tego powinien wymagać system dla domu? Wiecznego szukania przyczyny dla której system nie działa tak jak powinien. Co do przewidywalności pierwsze z brzegu: teoretycznie wkomilować w kernel można wszystko na stałe lub jako moduł, czemu tak wielu osobom nie działa na stałe wkompilowana alsa?

    Dlaczego "Support for hot-pluggable devices" wkompilowany potrafi nie działać, a bez jego wkompilowania funkcja może działać świetnie?

    Z takimi niespodziankami linux w domu to wieczna orka, grzebanie w systemie dla samego systemu.

    Nie ma systemów idealnych, i wady ma windows i linuks jednak w domu, przez swoją prostotę i samodzielność sprawdza się windows. A wszystkie porównania na stronach linuxowych tych dwóch systemów nie są adekwatne. Windows jest najprostrzym, najbardziej samodzielnym systemem, stopień jego bezpieczeństwa po 15 właściwych kliknięciach (które zawsze przebiegają wedle schematu) jest wystarczający na desktop, jego wymagania w dzisieszych czasach nie straszą. Po co namawiać windziarzy na emigrację, i potem męczyć się z nimi na forach, narzekać na "ladminów" itp.

    Bo pisanie o prostocie linuxa i przedstawianie go jako ideał na komputer Kowalskiego, który sam się zajmuje swoim systemem, ma się nijak do rzeczywistości.

  39. mietek 1 marca 2006 o godz. 1:58 #

    zajebisty tekst%

  40. NatterX 1 marca 2006 o godz. 2:15 #

    [Michuk] a właściwie Adwokacie…

    Nie staram się wmówić nikomu, że sterowniki dla Linux'a nie są traktowane trochę po macoszemu. Stwierdziłem tylko fakt, że sterowniki do nowego sprzętu pod M$ są dalekie od doskonałości. Zresztą wcale się nie dziwię. Kiedy mają być przetestowane skoro co pół roku pojawia się kolejne wcielenie procesora graficznego czy kontrolera płyty głównej. A to musi współgrać z innymi częściami systemu. W tym czasie zwykle pojawiają się odpowiednie sterowniki dla Linux'a. Coraz częściej wytwórcy sprzętu dostarczają sterowniki dla Linux'a.

    Jest jeszcze jeden problem jakim jest jakość sprzętu.

    Dobrym przykładem mogą być winmodemy. Linux miał sporo problemów z obsługą takowych. Ale trudno obarczać za to Linux'a. Bowiem winmodem to nic innego tylko mocno okrojony interfejs. Za obróbkę sygnału odpowiada procesor komputera co znacznie go obciąża. Skutkiem takiej "oszczędności" było to, że komputer jako całość działał w ślimaczym tempie.

    Inną ciekawostką jaką zauważyłem było porównanie obciążenia zasobów tego samego komputera w M$ Win oraz Linux'sie jeśli chodzi o kartę TV. W Linux'sie obciążenie było zdecydowanie mniejsze.

    Co do testowania sterowników to te, które są rozprowadzane z otwartym kodem są naprawdę dobrze testowane na możliwie różnorodnym sprzęcie. Tak więc ewentualne usterki są szybko usuwane. Dowodem na to jest częstotliwość pojawiania się łatek jądra. Wystarczy przejrzeć dokumentację łatek by przekonać się co i gdzie zostało porawione.

    Przewidywalność…

    Podałem przkład RTLinux'a nie bez powodu. To "miękki" system czasu rzeczywistego. Wykonywanie zadań oraz reakcja na przerwania w takim systemie musi być jednoznacznie określona. Podane są także ściśle określone czasy reakcji systemu na bodźce.

    W czasie pisania oprogramowania dochodzi czasem do "wypadków" nawet w Linux'sie. Ale do znalezienia przyczyny mamy np. pliki core generowane w czasie "wypadku", w których jest sporo przydatnych informacji do znalezienia błędów w czasie debug'owania programu.

    Programy w fazie alfa,beta,… najczęściej zachowują się całkiem znośnie. jeśli by były "niezjadliwe" to także i Ty byś ich nie używał.

    Mam w zwyczaju dosyć mocno "dociążać" Linux'a testowanym oprogramowaniem. Mimo to nie mogę sobie przypomnieć kiedy ostatnio "powiesiłem" go totalnie.

    Nigdy nie uważałem się za osobę bezstronną. Może dla tego, że tak naprawdę takich ludzi nie ma. Każdy ma poglądy, których powinien bronić najlepiej jak potrafi. Nie twierdzę, że jestem wyrocznią w jakiejkolwiek sprawie. To jednak nie wyklucza przyjmowania argumentów innych.

    Czasem "powoduję" przejaskrawienie tego i owego. Wolę by mnie ktoś zbeształ niż miała panować błoga cisza.

    Rozpowszechnianie Linux'a to nie tylko komputery domowe i stosowne dystrybucje. Linux to także system nadzorujący sterowanie różnymi urządzeniami i maszynami. To coraz bardziej rosnąca grupa zastosowań. Poczynając na urządzeniach przenośnych a kończąc na tworzeniu nowych platform sprzętowych np. procesory typu Cell IBM'a dla serwerów czy konsol typu PS3. Nawiasem mówiąc to Linux w znacznym stopniu przyczynił się do powstania Cell i to w czasie gdy procesor ten był tylko programową symulacją. GCC był pierwszym kompilatorem obsługującym ten procesor.

    Jeśli chodzi o konserwację Linux'a. Tak! Linux wymaga konserwacji. Podobnie buty wymagają czyszczenia i to nawet znacznie częstszego ;-). Jeśli w samochodzie nie uzupełnimy oleju albo go co jakiś czas nie wymienimy to silnik po pewnym czasie odmówi współpracy.

    [Użytkownik] Nie jestem w "temacie" cen M$. Czy mógłbyś mnie oświecić ile obecnie kosztuje M$ system+program biurowy+program antywirusowy+firewall+zaawansowany program graficzny+ program do obróbki audio? Czyli to co interesuje przeciętnego użytkownika.

    NatterX

  41. mietek 1 marca 2006 o godz. 3:06 #

    zajebisty artykuł%..>

    "10 rzeczy, które powinienieś wiedzieć o instalacji Linuksa"..;

    ..ale panowie wpadli w dyskus..%

    "..ja nie jestem przeciwny zebraniom,wręcz przeciwnie,nie mam nic na przeciwko,ale… ..nikt tu nikogo pod pistoletem nie zatrzymuje,wprost przeciwnie,ja tu siedzę z prawdziwą przyjemnośćią"

    p.s.

    lsd.>szacunek

  42. Użytkownik 1 marca 2006 o godz. 3:41 #

    NatterX napisał:

    "(…)Inną ciekawostką jaką zauważyłem było porównanie obciążenia zasobów tego samego komputera w M$ Win oraz Linux’sie jeśli chodzi o kartę TV.(…)"

    w sumie to powinienem przemilczeć, bo ewidentnie widać, że NatterX nie czyta postów tylko przegląda ( można by mi, dla tępego klikacza, wybaczyć brak czytania ze zrozumieniem ale dla użytkownika linuksa ?!)

    NatterX napisał:

    "Użytkownik] Nie jestem w “temacie” cen M$. Czy mógłbyś mnie oświecić ile obecnie kosztuje M$ system+program biurowy+program antywirusowy+firewall+zaawansowany program graficzny+ program do obróbki audio? Czyli to co interesuje przeciętnego użytkownika."

    WindowsXP PL oem dostępny jest za 354 zł bez kupowania jakiegokolwiek podzespołu (wystarczy uznać siebie za producenta komputera, który się ma – czyli, że się go złożyło samemu – nawiasem mówiąc w tym serwisie info tego dotyczące nie zostało zmienione i wprowadza w błąd czytających.) programy biurowe …chyba naprawdę nie orientujesz się w Windzie: Open Ofice= 0 zł, (i setki innych do edycji tekstu, obliczeń itd małych aplikacji za free). antywirus: avast= darmowa rejestracja i rok używania programu za darmo( potem potwierdzenie rejestracji, nowy klucz i znowu rok za free), firewall: Kerio, outpost i masa innych (można skakać z wersjami 30 dniowymi lub pobrać darmową wersję jednego i używać dowoli) zaawansowy program graficzny: na windows też jest gimp (i masa drobnicy do poszczególnych czynności). program do obróbki audio: w życiu nie obrabiałem audio, ale jeżeli się przesiadasz na winde i jest to konieczne, to specjalnie dla Ciebie znajdę ;).

    Wygłupiasz się, a prawda jest taka, że dla osób chcących być legalnymi, jest morze programów do każdej gałęzi zainteresowań – część tych programów została pzreniesiona ze środowisk linuksowych- najczęściej producenci wymagają jedynie opłat dla przedsiębiorstw.

    Nawiasem mówiąc cztery pierwsze książki do lina z mojej półki przewyższają wartością WinXP OEM.

    Apeluję tylko o rozwagę w namawianiu użytkowników windy na migrację ku systemom uniksowym. W cale linux nie taki dobry a windows nie taki zły, dochodzi jeszcze główna kwestia skomplikowania obsługi.

  43. Użytkownik 1 marca 2006 o godz. 4:52 #

    właśnie dostrzegłem * wcale

  44. guitarrizer 1 marca 2006 o godz. 11:26 #

    Użytkownik, jak sam napisałeś, jednak chodzisz ludziom instalowac te Windowsy, więc to co ja pisałem jest aktualne – przeciętny użytkownik sam sobie systemu nie instaluje: kupuje gotowy z kompem, albo ktoś mu go instaluje. Co do sprzetu – jak ktoś kupuje w Mediamarkt, to może mieć problemy z obsługą czegokolwiek na każdym systemie (Windows też wiele sprzętu nie obsługuje). Trzeba pomyśleć przed zakupem a nie kupowac na pałę. Informatyków jest teraz taka masa, ze każdy zna przynajmniej jednego. Ja dobrałem sobie tak sprzęt, ze śmiga aż miło na Windowsie, Linuksie i Solarisie. Zabezpieczyć Windowsa się da, ale jakim kosztem zasobów systemowych, a w dodatku na krótko. Widziałem już wirusy blokujące programy antywirusowe i barykadujące się w rejestrze. MOże i faktycznie lepiej jest nie polecać nikomu Linuksa, bo się na tym kimś już nie zarobi. Mówię to jako informatyk ;) pzdr

  45. NatterX 2 marca 2006 o godz. 0:11 #

    Jak rozumiem zachęcasz mnie bym używał programów Linux'owych na M$ Win? To antyreklama M$!

    Z tym nie kupowaniem podzespołów to bywa różnie. W czasach gdy królowały M$ Win95 miałem komputer na IntelVX'sie. Nie stety system nie chciał nawiązać bezproblemowej współpracy z CD Samsung'a. Po wyminie systemu na M$ Win98 problem przestał istnieć.

    Inną sprawą jest fakt, że nowy sprzęt nie ma wsparcia dla M$Win98SE nie mówiąc o poprzednikach. Jeśli ktoś ma zamiar zainstalować stare okienka na nowym sprzęcie to może się mocno "naciąć".

    Jeśli chodzi o bezpieczeństwo to pod M$ jest ono mocno iluzoryczne i bardzo "muli" system. Wszystko działa jak by był zaciągnięty hamulec ręczny. Jakoś nie przekonuje mnie postawa nagminnie stosowana w produktach M$ typu: "Ściągnę z sieci nowego firewall'a to się zabezpieczę". Zwykły user po zainstalowaniu takowego odkrywa z przerażeniem , że nie działa komunikacja z siecią. Obniża więc stopień bezpieczeństwa. Po pewnym czasie dochodzi do zerowego poziomu po czym znów zasysa z sieci firewall'a wierząc w to, że to go uchroni przed jakąś plagą pochodzącą z sieci.

    Niestety aby mieć sprawną zaporę ogniową trzeba się o nią troszczyć czyli co jakiś czas przyjrzeć się jej działaniu. Nie polega to na klikaniu ale na napisaniu reguł jakimi mają być filtrowane pakiety. Aby to zrobić trzeba trochę poczytać.

    Jeśli chodzi o wirusy to nie ma tak naprawdę czego porównywać w M$ Win i Linux'sie.

    Co do karty TV to starałem się uzmysłowić tylko, że z jakością sterowników i ich szybkością różnie to bywa i tyle.

    NatterX

  46. michuk 2 marca 2006 o godz. 13:16 #

    Ja zupełnie nie na temat: Linux – Linuksie, Linuksa. Mogę zrozumieć jeszcze "Linuxa", chociaż chyba nie jest to jednak poprawna forma. Konstrukcja "Linux'sie", etc, jest jednak już na tyle makabrycznie niepoprawna, że aż kłuje w oczy.

    Pozdrawiam :)

  47. lsd 3 marca 2006 o godz. 14:54 #

    przepraszma ze sie tyle nie odzywałem ale mnie nie było ale instalacja gentoo troszke trwa :) pan uzytkownik znowu przystaje przy swoim no coz jesli ktos nie chce zrozumiec to niczym sie mu tego z główki nie wybije.

    P.S. kupowanie książek o linuksie do jego nauki nazwałby tylko d**lizmem bo książki te są baaaardzo grube i mało aktualane, bo ten system się cały czas prężnie się rozwija. Do nauki polecam internet.jeszcze w ten sposób uratujemy kilka drzew:). 300zł za "home edytion" jak masz to płać, ja wole na piwo pojść. Niegram zbyt namietnie wiec winda nie jest mi do niczego potrzebna .A wiedza którą zdobyłem ucząc się tego systemu jest nieoceniona:)

  48. michuk 3 marca 2006 o godz. 14:59 #

    kupowanie książek o linuksie do jego nauki nazwałby tylko d**lizmem

    Jestem debilem…

    No cóż, dziękuję za tę cenną informację.

  49. mae 3 marca 2006 o godz. 17:24 #

    "P.S. kupowanie książek o linuksie do jego nauki nazwałby tylko d**lizmem bo książki te są baaaardzo grube i mało aktualane, bo"

    Nieczytanie książek jest debilizmem. Namawianie do nieczytania szczytem mądrości też nie jest.

  50. lsd 3 marca 2006 o godz. 23:47 #

    do mae

    ja nie mówie aby nie czytać?? Mówie tylko ,że kupowanie takich książęk nie jest zbyt mądrym posunięciem, a dlaczego? bo wydanie książki trwa około roku, później rok może pół na przetłumaczenie jeśli czytać chcemy po polsku, czyli w sumie jesteśmy cały rok w plecy a w tak prężnie rozwijającym się systemie to bardzo dużo pamietam rok temu jak wchodziły jajka 2.6 ,a o udev nawet nikt nie śnił. System rozwija się ewoluwuje więc wydanie 120 zł na jakąś wielką biblie jest dla mnie nie na miejscu. Sam kupiłem książke(35zł) ale o UNIX'ach podstawowe komendy podstawy skryptów. Wielgachne biblie do kosza !! Może słuzyć za podstawke pod monitor. Dużo więcej dowiesz się szukając na google i w manualach.

    P.S mae czytaj całość a nie wkur** ludzi

    takie sentencje możesz rzucać w przedszkolu? manuale też się czyta!!

    pozdro

  51. lsd 4 marca 2006 o godz. 1:38 #

    pozatym mamy tu przypadek Użytkownika 4 książki przeczytał, no siupel, ale sam pisze że do instalacji czegoś sobie jakis tutorial drukuje, jak dla mnie metoda archaiczna, co to [Tab] i manuale nie istnieją? Przeczytać sobie mozna do woli książek. Tylko ciekawe ile z tego co przeczytaliście stosujecie? Śmiem twierdzić że mało.

    P.S Many są aktualizowane ,a weź zaktualizuj swoją książke!

  52. michuk 4 marca 2006 o godz. 2:07 #

    W książkach (dobrych) masz ogólne spojrzenie na dane zagadnienie. Opis filozofii danego systemu czy standardu/języka programowania, etc. Oczywiście, że książki papierowe nigdy nie będą tak aktualne jak many czy wiki. W manach masz jednak tylko bardzo praktyczną stronę medalu – jak użyć danego programu. Jeśli ktoś chce się dowiedzieć czegoś więcej o systemie, musi poczytać fachową literaturę. Przeszukiwanie Internetu i całej masy wątpliwej jakości materiałów może okazać się stratą czasu. Tak więc myślę, że era książek jeszcze się nie skończyła.

    Oczywiście, nigdy nie kupiłbym "biblii mplayera", czy "openoffice calc 2.0.1 dla opornych" :)

    To tyle z mojej strony. Przypadku użytkownika rozpatrywać nie mam nastroju. To specyficzny przypadek wymagający diagnozy.

    Tobie, lsd, radziłbym powstrzymanie w przyszłości swoich zapędów do kategorycznych sądów wszelkiego rodzaju. Mniej ludzi obrazisz, a może i zaczną Cię traktować nieco poważniej. Dobra rada, ale oczywiście rób jak chcesz :P

  53. Użytkownik 4 marca 2006 o godz. 3:27 #

    michuk napisal:

    " Przypadku użytkownika rozpatrywać nie mam nastroju. To specyficzny przypadek wymagający diagnozy."

    Ogólnie niepowinno się samemu sobie stawiać diagnozy, ale co tam:

    Być może problem tkwi w tym, że do linuksów podszedłem znając już czarną stronę Windowsa, z którą nauczyłem się sobie radzić. I o ile na temat windy zawsze pojawia się kwestia jego mankamentów, więc jest się przygotowanym i przeprowadza się środki zaradcze – o tyle w artykułach o linuksach, skierowanych do potencjalnych, nowych użytkowników, niewiele się wspomina o błędach możliwych w samym kernelu, a już w ogóle nie bierze się pod uwagę wpadek środowiska graficznego itp. Tak więc uwiedziony słodyczą opisów środowisk linuksowych, spijałem informacje idealizujące je do miana ideału.

    Jednak ideałów nie ma. I Linux tak samo jak Windows ma wiele niedociągnięć. Cały czas patrzę z perspektywy "ktosia", kto sam się zajmuje swoim komputerem w domu.

    I tutaj przypomina mi się log z irca, który szedł mniej więcej tak:

    A: vi jest najlepszy

    B: tak, ale wymyślili już edytory w których wystarczy wpisać na klawiaturze co się chce by zostało wyświetlone.

    Tak samo można powiedzieć o systemach operacyjnych:

    Linux do wielu zastosowań jest najlepszy ale dla domu wymyślono już systemy w których wystarczy wiedzieć co chce się zrobić by to wykonać i nie trzeba wiedzieć jak system tę usługę obsługuje i ją samemu skonfigurować.

  54. mae 4 marca 2006 o godz. 11:59 #

    I użytkownik też ma rację. Faktycznie wiele osób przechodzących z Windowsa nie jest zadowolona z Linuksa, bo nagle okazuje się, że połowa oprogramowania, tego naprawdę użytecznego jest w początkowej fazie rozwoju. Okazuje się, że Linuks jest stabilny jak udało nam się dobrać do niego odpowiedni sprzęt, w przeciwnym razie zwiechy są częstsze jak w przypadku Windowsa. Bardzo wiele osób w swoich wypowiedziach , artykółach nagina prawdę, a pewne osoby wpadają w takie pułapki i czują się zdezorientowane.

    Co do książek jeszcze, zgadzam się z Michukiem. Wiedza jaką wyciągniesz z sieci nie jest nieoceniona. Jest bardzo prosta do ocenienia i pracodawca z pewnością jej na wiele nie wyceni. Żeby dowiedzieć się czegoś więcej, musisz się albo wgryźć samemu w problem (zdecydowanie dłuższa droga), albo przedtem wprowadzić jakąś książką. Wspomniałeś o udevie – sieć nauczy Cię jedynie tego jak go włączyć i co on robi, żeby samemu rozpisać sobie dla niego reguły musisz problem ugryźć o wiele głębiej.

  55. lsd 6 marca 2006 o godz. 1:51 #

    michuk dzięki za krytyke postaram sie zastosowac ,a co do książek to jestem nadal przy swoim zdaniu, do nauki języka programowani są naprawde najlepsze, ale nauka z nich systemu który non stop ewoluuje ,gdzie ciągle jest cos dodawane lub cos znika to jest tylko strata pieniędzy, mozna z nich poznać podstwawy systemu a nie system, kupując biblie red hat'a masz opis tylko red hat'a w wersji którejśtam i mozesz sie domyslac ze spora część z tego co tam jest napisane pasuje do innych wersji i innyc dystrybucjii. Ja nieczytałem żadnych książek o linuksie, opieram sie na tym co znalazłem na necie, i na manualach ,i radze sobie całkiem dobrze. Więc nie uważam że książki sa niezbędne do nauki tego systemu.

    mae"Faktycznie wiele osób przechodzących z Windowsa nie jest zadowolona z Linuksa, bo nagle okazuje się, że połowa oprogramowania, tego naprawdę użytecznego jest w początkowej fazie rozwoju"?? podaj przykłady. bo ja jakos nieznajduje w swojej pamieci tych programów."sieć nauczy Cię jedynie tego jak go włączyć i co on robi, żeby samemu rozpisać sobie dla niego reguły musisz problem ugryźć o wiele głębiej" http://reactivated.net/writing_udev_rules.html a to co wół??

  56. michuk 6 marca 2006 o godz. 11:34 #

    Ja nieczytałem żadnych książek o linuksie, opieram sie na tym co znalazłem na necie, i na manualach ,i radze sobie całkiem dobrze. Więc nie uważam że książki sa niezbędne do nauki tego systemu.

    "Nie słyszałem piosenki, więc może powiem parę słów na jej temat…"

    :P

  57. PawelA 10 marca 2006 o godz. 15:19 #

    Ja o czym wy piszecie?

    mae:

    Okazuje się, że Linuks jest stabilny jak udało nam się dobrać do niego odpowiedni sprzęt, w przeciwnym razie zwiechy są częstsze jak w przypadku Windowsa.

    Tja pewnie, mój sprzęt jest pozyskany z resztek które zabierałem od klientów po modernizacji ich kompów, jako część rozliczenia, dokupiony został monitor i klawikord. Zero zwiech system śmiga jak złoto czego niestety nie mogłem powidzieć o M$, tam to się działo. Jak sobie dostosujesz system pod sprzęt to nie ma prawa nie działać. Co do obsługi, zupełny newbie jak moja była Pani nie miała żadnych problemów, w domu stoi obok drugi komp z w2k na pokładzie (wynajmuje chatę ze znajomymi ;)) i pomimo tego, że generalnie jest spokojnie z generacje nowszy niestety szybkością to on nie grzeszy :P.Porównaj sobie pod windą PIV 2,8 Ht i celerona 1,2 tualatina.. ;)to załamka celek odpadł w przedbiegach, a u mnie się okazuje ze taki abiword potrzebuje przy chodzących już innych programach (firefox, xmms, jakieś komunikatory, gkrellm, xfce4 i zapuszczona kompilacja czegoś tam) jakies 3,5 s. zeby wstać, word na 2,8 PIV potrzebuje prawie 10 s.gdzie jest odpalony tylko win.

    Sorry nie zmienie swojego gentoo dla czegoś takiego :D. No i jeżeli chodzi o sprzęt to moja płyta `no name` w porównaniu do ASUS`a z DDR2 kingstonami to tez niebo i ziemia…

    Kiedyś z ciekawości zapusciłem na tym kompie SUSe 9.1 Live`a, działał szybciej ze 3X od tej biednej windozy.

    Co do gier to mam u siebie fallouta (wsie), Neverwinter Nights z dodatkami i mi to w zupełności wystarcza.. ;). Ba nawet UT2004 i Doom 3 u mnie laza, a pod windoza jak sobie postawilem bo mialem miejsce na dysku z nudów niestety nie chciały ni chole…y ;).

    To moje 3/100 pln do dyskusji.

    !Peace.

    P.s. Trzeba tylko troszkę chcieć i naprawde raz postawiony i skonfigurowany system nie wymaga poźniej tylu kombinacji co windows.

  58. pociag_na_cypr 25 marca 2006 o godz. 18:13 #

    Od kilku dni staram sie przerzucic na Linuxa (SuSE 10) i zaczyna mi sie udawac :) Przerzucam sie bo uwazam ze Linux ma przyszlosc i warto sie z nim zapoznac, a takze dlatego, ze podoba mi sie idea OpenSource. Popularnosc Linuxa moze wzrosnac z powodu nowej taktyki Microsoftu, ktory (przynajmniej na razie), przypomina wszystkim sciagajacym aktualizacje na nielegalny WinXP, ze "Mogli pasc ofiara piractwa komputerowego". Niby nic groznego, ale nie wiadomo, w co moze sie to przerodzic. W moim przypadku doszlo jeszcze to, ze XP zaczal oczywiscie po pewnym czasie mocno spowalniac prace, co jak wiadomo potrafi doprowadzic do szalu. Probowalem najpierw instalowac Auroxa – efekt to roznokolorowe ciapki na ekranie zamiast srodowiska graficznego, kolejna proba to Mandrake 10 – niby wszystko ok, ale na dzien dobry mialem problemy z obsluga sieci i z dzwiekiem, a nie chcialem zaczynac swojej przygody z Linem od kompilacji jadra. Potem proba z Mandriva2006 – po pierwszym reboocie czarny ekran – nie moglem przejsc nawet do trybu tekstowego. Az w koncu trafilem na Suse – i nareszcie wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy dzialaly od razu a reszte "doinstalowalem" pozniej. Udalo mi sie dopiero za czwartym razem, ale wiekszosc ludzi, ktorzy chca po prostu komputera uzywac, a nie go ciagle dopieszczac, zniechecilaby sie po pierwszym niepowodzeniu. A do tych ludzi tworcy dystrybucji i oprogramowania powinni przede wszystkim uderzac jesli chca w jakikolwiek sposob konkurowac z MS. Tzw. "spolecznosc" nie powinna sie tez z pogarda wyrazac o uzytkownikach, ktorzy komputera uzywaja do czegokolwiek innego niz samo tylko jego uzywanie i dopieszczanie. Niewielu ludzi ma czas i zapal do grzebania w "bebechach". Oczywiscie fajnie by bylo jakby kazdy uzytkownik komputera znal sie na jego budowie i dzialaniu, ale niestety tak nie jest, a jesli tak kiedys bylo to te czasy juz sie dawno skonczyly. I to wlasnie owa "spolecznosc" musi przelknac jesli nie chce zeby Linux pozostal systemem dla zapalencow.

  59. r2d2 27 marca 2006 o godz. 22:40 #

    OS'y mają to do siebie że żeby móc coś sensownego powiedzieć o jednym trzeba poznać przynajmniej dwa (nie chodzi o znajomość np: Windy98 i XP:)) Wtedy jak na dłoni widać jak bardzo się od siebie różnią. Oczywiście nie stało się tak od razu, hoduje pingwiny już ponad 2 lata. Jakoś tak sie dziwnie składa że już prawie cały micro$oft mi wyparły z domu :) Zacząłem od Knoppixa, odpaliłem se z płyty żeby zobaczyć w co tak naprawde się pakuję. Jak zajarzyłem mniej więcej o co kaman, dyski, katalogi, w międzyczasie przeczytałem sterty howto jakies manuale, ze dwie książki kupiłem, w jednej z nich był Red Hat 7.2 wiec skojarzyłem sobie 10GB dysk i za którymś tam razem udało mi sie go zainstalować (oczywiście najpierw troche poczytałem książkę w której były te płyty):) Miałem wreszcie swojego Linuxa. Później grupy linuxowe, googlowałem, zamiast zadawać lamerskie pytania i zawracać głowę mistrzom dawno rozwiązanymi problemami i trwonić ich cenny czas :)raczej wolałem pogrzebać w archiwum grupy, czasami problemy udawało mi sie rozwiązać dopiero na ranem, niekiedy trwało to o wiele dłużej, na brak zadań do rozwiązania raczej nie mogłem wtedy narzekać. Ktoś może powiedzieć że to jakiś masochizm, ale do tego że warto mieć ten system przekonała mnie wizyta na jakiejś 'podejrzanej' stronie w necie. Pamiętam że zupełnie posypała mi ona winde 98, więc format C: itd. Jak wszedłem na nią w mojej nowej "czerwonej czapce" pokazało sie tylko okienko że moja przeglądarka jest niekompatybilna z win32 i ok. Stronka sie załadowała i poszedłem dalej. Wchodzisz na strony które dla windy są polem minowym pełnym dialerów, keyloggerów, trojanów, virusów, jak enemy teritory nie do przejścia. Pingwin jest tam nietykalny (patrz pkt. 5) Nieważne czy to będzie Aurox, ManDriva, Fedora,Debian, Suse, Slack czy Ubuntu. Zawsze możesz ich mieć kilka, są za darmo, mogą mieć nawet wspólny /home i swap, wkońcu znajdziesz swój ulubiony, albo wypasiesz swojego własnego Frankensteina, klocków do budowy Ci nie zabraknie :) Nie przyjdzie to szybko, łatwo i będzie wiele przeszkód (sprawdzaj czy ktoś już kiedyś ich nie pokonał i gdzieś nie opisał jak sobie z nimi poradzić, to czasochłonne lecz pomaga) ale nagrodą jest najlepszy z możliwych telelportów po Internecie, stabilny, nie ciągnący za sobą ogona śmieci, nie wyróżniający się niczym i dokładnie dopasowany do reszty sieci globalnej, ostatni element z Twojej układanki. Najlepszy z systemów sieciowych naszej planety. Tworzony właśnie przez tych którzy za jego pomocą komunikują się z innymi, tych którym najbardziej zależy by był doskonały i niezawodny. I taki właśnie jest.

    Ale jeśli wydaje Ci sie że najbliższy port jest w Szczecinie albo w Gdańsku to współpraca z Linuxem może Ci sie nie udać. Nie każdemu się zmieści w głowie tyle wiadomości żeby go ogarnąć. Nie ma też do niego takiej książki w której było by to wszystko co powinieneś o nim wiedzieć. To jest duży system, i ciągle jest modyfikowany, pasiony, abgrejdowany. Jeśli nie masz: czasu, motywacji, zniechęcają Cię drobne niepowodzenia, masz przeszkody w dostępie do komputera, czytanie męczy wzrok, to raczej go sobie odpuść, nie chcę żebyś później mówił innym że Linux to szajs tylko dlatego Ty nie dałeś mu rady. Pozdrawiam innych hodowców i wszystkie pingwiny.

  60. abyss 3 kwietnia 2006 o godz. 1:47 #

    No cóż. Linux :)

    Na codzień używam windy, od wielu lat. Wcześniej DOS, AmigaOS i trochę starszych "systemów" na kompach jak spectrum, atari, commodore itd. Wykształcenie techniczne – wiec i w asssemblerze cos tam kiedys pisalem na Z80, jakies logo, fortran, pascal, basic itd… Takze pewne pojęcie o sieciach (novell) i praktyczne dotyczące hardware'u. Poza tym od 5-6 lat chodzi mi na 486 bez żadnych wentylatorów – w tym w zasilaczu :) serwer freesco – bardzo sobie chwalę. Czyli niby człowiek z techniką obyty. A z drufiej strony od kilku lat pszedłem z zainteresowaniami i praca zdecydowanie bardziej w grafikę i nie "macam" każdego nowego programu który się pojawi na horyzoncie.

    Dlaczego o tym wszystkim piszę ? Ano, chcę zjechać linuxa :) W tej chwili chciałbym uzywać systemu, który jest TYLKO bardziej bezpieczny niż windows. Niestety linux jest tak czasochłonny, że mimo iż uważam go za sympatyczny system to jednocześnie jestem głęboko przekonany, że masowy użytkownik musi jeszcze kilka lat musi poczekać na jego codzienne używanie. Zainstalowałem z wielkim bólem mandrive2006 na 2 komputerach w domu. Jeden staruszek 300MHz z 64RAM ram ledwo się daje z tym odpalić (winda 98 śmigała spokojnie) drugi – athlon 1.8GB 256RAM jakoś chodzi. Instalacja czegokolwiek nowego to długie dni spędzone na poszukiwaniu rozwiązania. Przykładowo – inkscape (bardzo symaptyczny program graficzny) dał się zainstalowac dopiero po zainstalowaniu starszej mandrivy10, znalezieniu potrzebnych plików bibliotek i przekopiowaniu ich do mandrivy 2006. Oczywiście nie dało się o tym wyczytać w necie, bo było "Za nowe". I takich problemów są setki.

    Koledzy w komentarzach często piszą, że trzeba poświęcać więcej czasu na Linuxa, jego konfigurację. Ja bym raczej powedział, że trzeba poświęcić prawie CAŁY swój czas na linuxa i to przez długie tygodnie. I wcale się nie dziwę, że ludzie tego nie robią. I to wcale NIE z powodu lenistwa, a dlatego, że wolą uczyć się rzeczy które ich rozwijają zawodowo/hobbystycznie.

  61. Legion 3 kwietnia 2006 o godz. 2:05 #

    Wcale nie trzeba poświęcać całego wolnego czasu na Linuksa, to czysty truizm, podobnie jak i nie trzeba poświęcać tego czasu coraz więcej na konfigurację czy administrację. Zwykle jest tak, że raz się coś skonfiguruje i to po prostu już działa.

    Jeśli jakiś tam program nie działał na Mandriva Linux, to świadczy to negatywnie wyłącznie o samej dystrybucji, a nie o Linuksie w sensie ogólnym. Jak wspominam, Mandrake zawsze miewał jakieś kretyńskie problemy z zależnościami, które często uniemożliwiały instalację pakietów czy aktualizację systemu (dotyczy to przede wszystkim pakietów środowiska KDE). Generalnie jedyne co mogę doradzić to inną dystrybucję i niekoniecznie z grupy tych najbardziej popularnych i "uznanych".

  62. Raman 4 kwietnia 2006 o godz. 1:59 #

    Nigdy nie mialem problemow z aktualizacja Mandrivy. A czesto nawet nie czekalem na paczki, a sam kompilowalem, czy to recznie, czy w przypadku KDE korzystajac z konstruktora. Urpmi owszem ma czasem problemy z zaleznosciami, rzadko ale miewa. Obecnie uzywam smarta i jesli chodzi o zaleznosci, nie napotkalem problemow. Chcialem zwrocic uwage na to, ze ogromna wage co do poprawnosci paczek ma "czystosc" przygotowania paczek, nieraz nacialem sie na tym, ze paczki przygotowane przez innych userow do KDE nie za bardzo chca wspolgrac z moim systemem, nikogo nie winie, wiem ze chcieli jak najlepiej. Nie mialem za to zadnych problemow z oficjalnymi paczkami. I wybacz prosze, ale wlasnie popularnosc danej dystrybucji powoduje, ze szybciej pojawiaja sie paczki do danego dystro. Im bardziej male dystro, tym czesciej musisz sam kompilowac, albo czekac na paczki. Niektore dystro jak Slack to wogole ciekawe dystro. Praktycznie wszystko sam kompilujesz :P Bardzo stabilne dystro, wszystko chodzi, ale mysle ze np. Mandriva jest bardziej dla noobie. Szczerze sie przyznam, czesto kompiluje to co potrzebuje, czesto przerabiajac kod zeby to jednak chodzilo :P Ale mimo wszystko jestem leniwy, lubie miec to w paczce, jedna instrukcja i juz mam.

  63. Legion 4 kwietnia 2006 o godz. 9:21 #

    Hmm, popularność dystrybucji bynajmniej nie jest wyznacznikiem jakości czy częstości aktualizacji paczek. Weźmy dla porównania Fedora Core Linux i Arch Linux. Arch pomimo że jest projektem znacznie mniejszym, aktualizacje paczek ma znacznie częstsze, ale to z kolei wynika z polityki systemu. Tak więc wybór systemu nie jest bynajmniej wyborem między popularnością / jakością, a niepopularnością / antyjakością. Innymi słowy, generalizowanie na zasadzie im większa / popularniejsza dystrybucja tym lepiej, jest sporym nadużyciem.

    Kilka słów o samej Mandrivie (Mandrake):
    Cóż, system te znam od wydania 9.2 do wydania 2500 LE, najmilej wspominam wersję 10.1 Official, z którą zaprzyjaźniłem się na ponad pół roku. System jest faktycznie stabilny, ma świetny podsystem wykrywania i konfigurowania sprzętu, potężne repozytorium pakietów i niezłe wsparcie społeczności. To co mi się jednak w tym systemie nie podoba to relatywnie przeciętna wydajność (system dość ociężały i nieco przerośnięty), skomplikowana budowa (przede wszystkim skryptów) co utrudnia konfigurację i administrację z poziomu konsoli, niekiedy błędy w zależnościach (u mnie wystąpiły, na obronę dodam, że w innych systemach też występują podobne „kwiatki”, ale w Mandriva tego typu problemów nie udawało mi się rozwiązać). Generalnie podobnie jak ty, Mandriva Linux oceniam jako system dla newbie oraz dla użytkowników chcących mieć gotowy system „z pudełka”, wymagający minimalnej ingerencji w konfigurację i mechanizmy działania systemu. Innymi słowy Mandriva to system dla mas i przy takim założeniu, swoje zadanie wypełnia on całkiem przyzwoicie.

  64. Legion 4 kwietnia 2006 o godz. 12:51 #

    *2005 LE (mała poprawka) ;)

  65. rad 22 kwietnia 2006 o godz. 15:48 #

    adres projektu Wine to chyba http://www.wineHQ.com, a nie wine.com ;) (i to jeszcze ze spacją na końcu)

    (przepraszam jeśli ktoś już o tym pisał, ale nie zdążyłem jeszcze przezczytać wszystkich komentarzy)

  66. un 20 maja 2006 o godz. 17:07 #

    "Zmień sposób myślenia

    Linux i wolne oprogramowanie dokonały znacznego postępu na przestrzeni ostatnich lat. Jednak dla użytkowników przybywających z zamkniętego świata systemu Windows praca w środowisku Linuksa może wyglądać obco. Otwarty umysł, przezwyciężanie stereotypów i chęć zdobycia nowej wiedzy jest tym, co pozwoli na wejście do społeczności użytkowników systemu Linux." -piękne brednie, nie jestem zwolennikiem żadnego systemu ale takie teksty to obraza dla większości użytkowników Windowsa i przy okazji wielkie kłamstwo bo do swobodnego używania Linuksa NIE WYSTARCZY ZMIANA SPOSOBU MYŚLENIA, POTRZEBNA JEŚLI NIE NIEZBĘDNA JEST WIEDZA INFORMATYCZNA jeśli się mylę to większość ludzi na świecie wybrało Linuxa tylko wstydzą sie do tego przyznać i używają go na wyłączonych komputerach

  67. konrad 20 maja 2006 o godz. 17:54 #

    "POTRZEBNA JEŚLI NIE NIEZBĘDNA JEST WIEDZA INFORMATYCZNA"

    Raczej to jest kłamstwo, ponieważ nie potrzeba dużej wiedzy informatycznej do obsługi linuxa (zależy jakiego). Poza tym, gdyby nie monopol microsyfu, to obsługa linuxa była by naprawde baaardzo łatwa.

  68. shadizar 6 czerwca 2006 o godz. 11:24 #

    Poczytalem sobie ogolnie komentarze i mialem wieksza ucieche chyba niz z artykulu :)

    Niezla beka. Idealizacja zadnego systemu nie ma sensu, a wiele osob wypowiadajacych sie tutaj nie zdaje sobie chyba z tego sprawy. Kazdy system ma wady i zalety, ma je Windows i Linux.

    Sam propaguje uzywanie Linuxa pod strzechami na desktopach, ale stwierdzenia ze ten system jest dla mas i dla kazdego jest banalem, takim samem jak teza ze Windows to tylko siedlisko wirusow i nie da sie na tym wogole pracowac.

    Szerszego spojrzenia zycze i pozdrawiam

    regards

    shadizar

  69. malawi 23 czerwca 2006 o godz. 10:45 #

    Hej. Ja użytkuje linuxa/unixa od przeszło 5 lat. Windowsa mam ale tylko po to żeby wgrywac dzwonki do telefonu. Na linuxie moge wszystko zrobić, to samo co na windzie, z jednym ale….dużo szybciej i za darmo… Pozdrawiam windziarzy…i powiem ludzie opamiętajcie się. Płacic około 5000 Zł kary za używanie nielegalnego oprogramowania…to się chyba nie opłaca. Winda nie jest tego warta. Polecam osobiście Debiana i Free BSD.

  70. Treadstone 26 czerwca 2006 o godz. 17:37 #

    To Wy sie tutaj przegadujcie, co jest lepsze, ja ino powiem, że dla mnie linux (Debian) jest w sam raz i nie zamierzam z powrotem wracać do windy. Po sie ciągle spierać, kto chce, niech używa windy, kto czuje do tego "smykałkę" niech weźmie to, co mu sie podoba. Po co społeczność linuksowa najeżdża na "windziarzy", oni też chcą żyć, a przytłoczeni informacjami w stylu: "linux the best, nigdy sie nie zawiesza, wszystko jest ok" powoduje, że masowo zaczynają przechodzić na linuksa, przekonują się, że tak nie jest i wracają z powrotem do windy. To, co dla kogoś jest oczywiste, dla innego może być nie do przejścia…

    Osobiście dodam, że czas, który spędzałem przy windzie na usuwaniu wirusów, reinstalki, "dokładną" konserwację systemu, instalowania pirackich antywirusów itp. (avast nie działa wcale tak dobrze…), wolę spędzić na rekompilacji kernela, nauce pythona, edytowanie konfigów z fvwm. Z tą różnicą, że to MOGE zrobić, a nie jak na windzie MUSZE, bo inaczej dostane pełno syfu na kompa.

    Ale jak wspomniałem, nie chcę nikogo zmuszać, kto uważa, że windows jest lepszy, niech sobie dalej go używa (nie wyobrażam sobie zapalonych graczy używających linuksa do grania we wszystkie nowinki, jakie wyjdą na rynek).

    Pozdro dla wszystkich, którzy przychodzą tutaj tylko po to, aby napisać, jaki to linux boski jest, a jaki windows zły… No i dla zapalonych windziarzy, którzy nie widzą niczego innego poza Billem i jego produktem.

  71. andrew 10 sierpnia 2006 o godz. 0:17 #

    gdy używam firefoxa z winxp sp2 to nie mam żadnych wirusów,a linki do downoladów linuxa wprowadzają w błąd ,że wszystko gratisowo.jak mam zaplacić mieszkając w polsce zaplacic za ściągnięcie linuxa np. dolara?. to jest problem.także dużo literatury o prawidłowej instalacji jest sprzecznych w internecie.ściągnąłem knoppixa działa ,ale na ram-ie,wypaliłem mandrake 10 na 3 cd z obiecaną realizacją partycji i guzik ,bo to nfts mimo restartu.

    nie ma strony www,która" step to step" poprowadzilaby do sukcesu instalację linuxa .uważam,ze jest dużo "nieuczesanych" porad o instalacji tego ciekawego systemu.

  72. smog 16 sierpnia 2006 o godz. 19:29 #

    winda u mnie działa bardzo poprawnie koszty legalnych wersji, są bardzo podobne chcąc mieć wsparcie techniczne. wystarczy nie używać ie i używać avwins i gra (zapora mnie tyle intersuję co zeszło roczny snieg zaraz po reinstali i tyle). Walcze też z linuksem, zaczołem od mandrake 10.1 i byłem zadowolony choc udalo mi sie zainstalowac tylko 1!!! program i to za pierwszym razem pozniej niestety troche za bardzo sie zabawilem i musialem reinstalowac a wtedy juz nie udało mi się niczego takiego powtożyć (ciagłe konflikty) :/, pozniej była mała przerwa i znowu zainstalowałem linnex.os byłem podczas instalacji zdumiony tym ze moglem sobie korzystac z neta i sluchac muzyki :d tyle ze po restarcie niestety nic nie chodzilo wogole system sie nie chcial zaladowac, właśnie zainstalowałem suse 10.1 i co zauważyłem a no to ze instalacja trwala ponad 2 godziny!!!!! nie moge sluchac jeszcze mp3 :| – niech mi ktorys powie ze to normalne że musze kodeki z tego co sie dowiedzialem doinstalowac (nie wspominając o filmach)- że co!!!!!! lekko mowiac jakies nieporozumienie

    mimo wszystko lubie linuksa i suse mi sie podoba udalo mi sie zainstalowac jakies male programiki takze dla mnie to duzy postep :D

    system ogolnie chodzi szybciej :D

    ale nei znaczy to ze winde wywale

    jak juz kilku poprzednikow wspomnialo kazdy system ma swoje wady i zalety, nie ma co mowic winda jest wolniejsza ale znacznie latwiejsza w obsludze

    linux jest szybszy i bezpieczniejszy bez dwoch zdan a poza tym popieram open source, (mimo iz uzywam nielegalnego systemu) ale za to trzeba juz cos wiecej wiedzieć i tylko tym co juz siedza w tym conajmniej poł roku twierdzą że tak nie jest i hojraczą

    studiuje matme i to tak jak bym wam mowil ze przenoszenie ideałów przez epimorfizm jest proste :P a wy lamerzy to ledwo na ułamkach działacie bo wiecej wam sie nie chce głową ruszyć i poszperać na gogle i byście mieli wszystko jak na talerzu :D

    więc błagam was nie odstraszajcie normalnycjh użytkowników ktorzy chcieli by mieć zwykly legalny system nad ktorym nie musieli by myslec bo im on jest potrzebny zeby poczytac cos na gazeta.pl, zrobic kilka przelewow, maili, posłuchać muzyki i poszperać nie koniecnze o dzialaniu systemów na gogle

    pozdrawiam i troche wiecej zrozuminia życzę

    smog

  73. Anonim 17 sierpnia 2006 o godz. 14:57 #

    Zmkniety system = zamkniety umysł a dla chcącego nic trudnego .

    Jednym słowem skoro dziewczyny sobie radzą to czemu nie ty ??

    Ja urzywamm systemów live takich jak knoppix Kateos kanottix linuxeducd rescucd i inne na dysku mam suse 10.1 i jest ok.

    TRZEBA UMIEC CZYTAC ZE ZROZUMIENIEM (CZEGO W SZKOLE NIEUCZA) I MYSLEC ORAZ CHCIEC SIE ROZWIJAC. JESLI KTOKOLWIEK NIECHCE ANIJEDNEJ Z TYCH RZECZY TO NIECH ZOSTANIE PRZY WINDOWSIE KTóRY NIESTETY TEZ NIEJEST PROSTY ORAZ NIECH SIE SAM MARTWI O WłAMANIA WIRUSY TROJANY I ROBALE .

    POZDRO WSZYSTKIM ;-)

  74. Muaddib 17 sierpnia 2006 o godz. 14:59 #

    Zmkniety system = zamkniety umysł a dla chcącego nic trudnego .

    Jednym słowem skoro dziewczyny sobie radzą to czemu nie ty ??

    Ja urzywamm systemów live takich jak knoppix Kateos kanottix linuxeducd rescucd i inne na dysku mam suse 10.1 i jest ok.

    TRZEBA UMIEC CZYTAC ZE ZROZUMIENIEM (CZEGO W SZKOLE NIEUCZA) I MYSLEC ORAZ CHCIEC SIE ROZWIJAC. JESLI KTOKOLWIEK NIECHCE ANIJEDNEJ Z TYCH RZECZY TO NIECH ZOSTANIE PRZY WINDOWSIE KTóRY NIESTETY TEZ NIEJEST PROSTY ORAZ NIECH SIE SAM MARTWI O WłAMANIA WIRUSY TROJANY I ROBALE .

    POZDRO WSZYSTKIM ;-)

    p.s

    andrerw jak wezmiesz sobie te rady do serca to bedzie dobrze .

    Tzeba poprostu zmienic sposób myslenia jak w artykule zresztą pisze.

  75. wredny_pokurcz 17 września 2006 o godz. 10:29 #

    Największą dla mnie wadą Linuxa jest to, że zrobił się "trendy". Byle kto – tracąc monopol na wiedzę w środowisku okołopiaskownicowym – przesiada się z kradzionego Windowsa na Linuxa i nagle znowu jest "guru", na dodatek "legalnym" (w cudzysłowie, bo ściągnięte mp3 i divx jakoś z dysku nie lecą – a może ściąganie mp3 za pomoca darmowych programów z Linuxa ulegalnia je?). Taki ktoś jest największym fan(atyki)em Linuxa. Mając 1GB RRAMu i Semprona 3200 będzie każdemu próbował wmówić, że Windows jest wolny, a Linux to zasuwa! Że wystarczy 16 MB RAMu i procek 100MHz. Tymczasem oficjalne minimum dla "lekkich" ponoć dystrybucji to procek 400MHz i 256MB pamięci…

    PS. Jak kogoś spotykam i ten ktoś jest brudny, śmierdzi i parska śliną przy mówieniu, to niestety, ale już na wstępie mam do niego mocno pejoratywny stosunek. To samo jak widzę na forum "entuzjastę" który zrobił w swoim wpisie 5 błędów ortograficznych i mnóstwo literówek. Linux dla osób z otwartą głową? Tak… A Media Markt nie dla idiotów. Tylko jak to jest naprawdę?

  76. Legion 17 września 2006 o godz. 12:05 #

    Linux jest po prostu dla ludzi i nie ma tu twardej selekcji, że jeden może być tzw. guru (bezsensowny termin), a inny nie. Zresztą pojęcie guru to jakiś truizm, są ludzie którzy coś tam wiedzą, inni wiedzą lepiej, a jeszcze inni najlepiej i to w zasadzie tyle na ten temat.

    Faktycznie jest jednak tak, że jest rzesza ludzi, którzy dopiero liznęli temat systemów klasy Linux czy BSD, a niemal natychmiast stawiają się ponad tzw. "windziarzami", choć ci niejednokrotnie wiedzą informatyczną i umiejętnościami biją *nixowych nowicjuszy na łeb na szyję. Trzeba po prostu zachować do tego sensowny dystans, bo jeszcze długo będą pojawiać się urodzeni piewcy wyższości Linuksa nad Windows i odwrotnie (to działa w obie strony). Wszak bywa tak, że dla jednych OS to zwyczajnie sprawne i wygodne narzędzie pracy, podczas gdy dla drugich system bywa sensem życia i wyjątkowo drażliwym tematem. Tak samo wygląda sprawa tzw. komputerowych "power-userów", jeden jest zwolennikiem ATI, a drugi Nvidia, jeden AMD, a kolega zza ściany – Intela i wielokrotnie gotowi walczyć na noże, by bronić swoich racji (swojej ulubionej marki). Wypada się jedynie uśmiechnąć, bo taki ekstremizm jest de facto śmieszny i niepoważny. Do wszystkiego co się robi w życiu trzeba zachować rozsądny dystans.

    PS. Istotnie wymagania w przypadku niektórych dystrybucji są wręcz ultra niskie, taki Damn Small Linux wymaga zaledwie procesora klasy 486 i 16 MB RAM, oferując środowisko graficzne i pełen pakiet narzędzi potrzebnych do codziennej pracy.

    PS2. Pytasz czy Linux jest dla ludzi z otwartą głową ? Otóż jest. Mam jednak wrażenie, że coraz większa rzesza ludzi, zwłaszcza promujących Linuksa, zwyczajnie o tym zapomina, a sam Linux niestety się zmienia – komercjalizuje, upodabnia to super klikalnego Windows itd. Jestem zdania, że to zły trend, a najgorszą z możliwych koncepcji jest próba uczynienia z Linuksa systemu dla mas, mam nieodparte wrażenie, że to się środowisku jak i samemu systemowi odbije czkawką.

  77. McSimus 27 grudnia 2006 o godz. 1:38 #

    Ciekawy artykuł, lubię poczytać komentarze … wnioski na razie pozostawię dla siebie.

    PS: na M$ siedzę już od 95ki, a pierwszego RH5 posadziłem w 2000 roku. Od tego czasu mam już legalne Xp i Office i wciąż kończę na sadzeniu różnych pingwinków, powtórzę – zaczynam i kończę na sadzeniu, nie mam czasu na resztę – muszę pracować, spać i zajmować się rodziną, i to tyle z punktu widzenia zwykłego użytkownika.

  78. Windziarz 11 lutego 2007 o godz. 16:45 #

    To na górze to zwykła czcza gadanina. Linux jest brzydki!!! Zainstalowałem SuSe 10.2 i siedzé już kilka godzin by zainstalowac sterowniki do karty nvidia i nie mam zielonego pojécia jak to zrobi¢. W doskonałym systemie powinno by¢ to fraszką a tu nie wiadomo od czego zacząc. Myãlałem, że jestem komputerowym ekspertem a tutaj nawet polskich literek ustawi¢ sie nie daje, podczas gdy nie miałem z tym problemu 15 lat temu w Windows 3,1 ani 12 lat temu w OS2 Warp. Firefox i leterki w Internecie wyglądają jak nalepka od oranżady za czasów Stalina. Obrzydliwoã¢.

  79. M@rt@ 24 lutego 2007 o godz. 20:12 #

    Co należy zrobi jak zapełniłam pamięc mp3 i nie mogę włączyc odtwarzacza ani sformatowac tego dysku POMÓŻCIE !!! czekam na odpowiedz

  80. MGH 1 kwietnia 2007 o godz. 16:20 #

    LInux jest lepszy od Windy. Co prawda dopiero zaczynam zabawe z nim ale juz widze znaczeni wieksza szybkosc w odtwarzaniu programow. W windzie zajmowalo to cale wieki a tu sie otwiera momentalnie.Przegladanie stron rowniez znacznie przyspieszylo.Szata graficzna bardzo mi sie podoba.Ze streownikami nie mialem jeszcze zadnego problemu. Wszystko zostalo wykryte i zainstalowane.

    Uzywam Suse 10.1

  81. bluecat7 1 kwietnia 2007 o godz. 17:19 #

    "To na górze to zwykła czcza gadanina. Linux jest brzydki!!! Zainstalowałem SuSe 10.2 i siedzé już kilka godzin by zainstalowac sterowniki do karty nvidia i nie mam zielonego pojécia jak to zrobi¢. W doskonałym systemie powinno by¢ to fraszką a tu nie wiadomo od czego zacząc. Myãlałem, że jestem komputerowym ekspertem a tutaj nawet polskich literek ustawi¢ sie nie daje, podczas gdy nie miałem z tym problemu 15 lat temu w Windows 3,1 ani 12 lat temu w OS2 Warp. Firefox i leterki w Internecie wyglądają jak nalepka od oranżady za czasów Stalina. Obrzydliwoã¢".

    Szanowny Panie "Windziarz"!

    Jestem użytkownikiem SUSE od wersji 10.1 i jestem zdumiony tym co Pan napisał w swoim komentarzu! Pańskie problemy wynikaja poprostu ze zbyt małej wiedzy na temat Linuksa – radzę poszperać w internecie, np. w szukajce google wpisać: suse i przejżeć strony tej dydtrybucji. Odpowiem jednak Panu na kwestie związane z sterami nvidi i polskimi literkami.

    1. Instalacja sterów nvidi jest… bardzo prosta i są 3 sposoby instalacji ale ja podam 1 najprostrzy, który przy okazji załatwi sprawę kodeków: Proszę zainstalować sobie program o nazwie Konvenientsuse + konvpl.tar.bz2 (spolszczenie programu) – program ten wyszuka, ściągnie i zainstaluje wskazane komponenty, m.in. stery nvidi.

    2. Jeśli chodzi o polskie literki to sprawa jest… wręcz banalna! Jak widać mój komentarz zawiera polskie literki i został napisany właśnie w SUSE 10.2 w przeglądarce Opera. Trzeba po prostu włączyć polski układ klawiatury i to wszystko (Menu -> Konfiguracja pulpitu (Ustawienia osobiste) -> Regionalne i dostępność -> Układ klawiatury).

    Natomiast co do wygłądu czcionek w internecie – to nie jest wina Linuksa. Większość stron internetowych jest napisanych za pomocą czcionek Microsoftu, których Linuks z oczywistych przyczyn nie zawiera. Ale można to zmienić w … bardzo prosty sposób: instalując skrypt fetchmsttfonts. I to wszystko! Proste! Prawda?

    Zachęcam jednak do dokładnej lektury materiałów o tych programach na stronach poświęconych SUSE Linux. Sam też oferuję pomoc w instalacji i konfiguracji SUSE. Mój e-mail: bluecat7@interia.pl.

(wymagane)
URI
Uwaga! Niektóre komentarze, m.in. te dodane przez niezalogowanych i nowych użytkowników, są ręcznie moderowane. Jeśli Twój komentarz nie ukaże się od razu, nie dodawaj go ponownie, tylko cierpliwie poczekaj na akceptację.

Literówki najlepiej zgłaszać jabberem: michuk@jakilinux.org lub kocio@jabber.org!

W komentarzach możesz używać prostych znaczników HTML. Przykłady:
  • Link: <a href="jaklinux.org">Linux dla każdego</a>,
  • Wytłuszczenie: <strong>tekst pogrubiony</strong>,
  • Kursywa: <em>tekst pochylony</em>,
  • Przekreślenie: <del>tekst przekreślony</del>,
  • Kod: <code>printf("blok kodu");</code>,
  • Cytat: <blockquote>cytat</blockquote>
Uwaga: jeśli dodasz nieznany znacznik, będzie on niewidoczny, gdyż system filtruje takie znaczniki.