10 powodów dla których warto porzucić Windows [część 3]

Zapraszam do trzeciej i ostatniej już części „sagi o porzucaniu Windowsa”. Poprzednie dwie (I, II) wywołały sporo kontrowersji. Mam nadzieję, że tym razem reakcje będą spokojniejsze i bardziej merytoryczne. W artykule omówimy pracę w konsoli, pracę zdalną, filozofię stojącą za systemem operacyjnym oraz cenę i TCO.

Przypominam (po raz trzeci), że artykuł ten nie jest i nie ma być obiektywnym spojrzeniem na wady i zalety obu rodzin systemów (Windows i GNU/Linux). Takie porównanie (Windows vs Linux) jest już zresztą dostępne w serwisie. Tym razem chodzi tylko i wyłącznie o nazwanie 10 najważniejszych wad systemu Windows, wraz ze wskazaniem alternatywnych rozwiązań znanych z GNU/Linuksa.

7. The power of Konsola

Konsola (terminal, emulator terminala) i powłoka (shell), czyli z grubsza to to co w MS Windows nazwano “wierszem poleceń”. Dla niektórych zbędny dodatek do systemu, tylko dla wtajemniczonych. Dla innych podstawowe narzędzie pracy. Konsola w Linuksie, w odróżnieniu od windowsowego wiersza poleceń, to bardzo potężne narzędzie, dzięki któremu możemy wykonać praktycznie każdą operację w naszym systemie. Dzięki konsoli i wybranej powłoce (np. bash) możemy m.in:


apt-get install mp3blaster

Rys 1. Instalacja programów sprowa-
dza się do wydania jednej komendy



Alsamixer - ustawienia kanałów dźwiękowych

Rys 2. Alsamixer – ustawiamy
kanały karty dźwiękowej

  • bardzo sprawnie zarządzać konfiguracją systemu,
  • instalować oprogramowanie,
  • operować na plikach i katalogach w systemie (np. używając programu Midnight Commander),
  • kopiować i udostępniać dane między komputerami używając SSH, NFS czy Samby,
  • czytać pocztę (mutt, pine), przeglądać sieć (lynx, elinks) i grupy dyskusyjne (slrn),
  • słychać muzyki (mpd/mpc, mp3blaster, xmms-shell),
  • wypalać płyty CD (cdrecord, cdrdao) i DVD (growiofs),
  • czy rozmawiać przez Jabbera i Gadu-Gadu (ekg/ekg2)!

Co odróżnia konsolę Linuksa od wiersza poleceń Windows?

Krótko: Zarówno architektura jak i możliwości.
A teraz nieco dokładniej… Przede wszystkim, w Linuksie powłoka systemowa jest oddzielną warstwą, a nie integralną częścią systemu. Dzięki takiej architekturze możemy używać wielu powłok do różnych zadań. W szczególności, możemy mieć uruchomionych jednocześnie kilka(-naście, -dziesiąt) konsol, z inną powłoką w każdej z nich. To powłoka odpowiada za funkcjonalność taką jak historia poleceń, dopełnianie nazw komend i opcji programów, a także instrukcje warunkowe, pętle i inne wyrażenia związane z programowaniem w shellu. Najpopularniejsze powłoki to bash, zsh i ksh.
Emulator terminala jest “opakowaniem”, czyli (w znacznym uproszczeniu i nie wnikając w historię) programem, dzięki któremu możemy korzystać z powłoki. Do najbardziej znanych emulatorów należą: gnome-terminal, konsole, xterm, aterm, Eterm i multi-gnome-terminal. Emulator terminala może obsługiwać przezroczystość, wiele terminali w kartach (tabach), skróty klawiszowe uruchamiające konsolowe programy i podobną funkcjonalność.

Prawdziwa konsola, a emulator

W wielu dystrybucjach Linuksa (szczególnie tych domyślnie przeznaczonych na serwer) domyślnym interfejsem użytkownika jest właśnie konsola. System graficzny (X Window System) uruchamiany jest opcjonalnie. W takim przypadku dostęp do terminala mamy bezpośrednio po zalogowaniu do systemu i nie musimy korzystać z emulatora działającego w środowisku graficznym. W przypadku, gdy w naszym systemie domyślnie uruchamia się środowisko graficzne, zawsze możemy zalogować się alternatywnie w “prawdziwej konsoli” używając skrótu klawiszowego (CTRL+ALT+F1 do F6).

Taka architektura, nie wymagająca środowiska graficznego do pracy w systemie, jest ogromną zaletą Linuksa i innych systemów uniksowych. Podobne rozdzielenie miało zresztą miejsce również we wczesnych wersjach systemu Windows. Do wersji 3.11 okienka uruchamiane były przez użytkownika opcjonalnie, z konsoli systemu DOS. W kolejnych wersjach, od Windows 95, po najnowsze Windows XP włącznie, porzucono to rozwiązanie. Środowisko graficzne uruchamiane jest od tej pory zawsze, pożerając cenne zasoby niezależnie od tego czy system służy nam jako serwer, czy desktop. Skazanie na interfejs graficzny to również istotne ograniczenie w przypadku awarii systemu. Przykładowo, gdy z powodu problemów z kartą graficzną Windows nie chce się uruchomić, nie mamy praktycznie możliwości w prosty sposób naprawić błędu (np. usunąć konfliktujący sterownik i zastąpić go innym). Jeśli automat zawiedzie, jesteśmy skazani na zawsze pomocny support lub ręczną reinstalację.

Dlaczego warto używać konsoli?

No właśnie… Dlaczego w ogóle używać konsoli (pomijając sytuacje awarii). Nie łatwiej wszystko wyklikać? Przecież Linux miał być tak samo prosty jak Windows!

Spokojnie. Oczywiście nie ma przymusu używania konsoli w Linuksie. Zdecydowana większość standardowych operacji w zakresie konfiguracji systemu jest dostępna z poziomu GUI. Trzeba jednak pamiętać o jednej ważnej rzeczy: klikanie jest może i prostsze, ale na pewno mniej efektywne.

Nie wierzycie? No to kilka przykładów:

  • Usuwamy plik test.txt znajdujący się w naszym katalogu domowym
    W konsoli: rm ~/test.txt (nazwa pliku uzupełni się po wciśnięciu klawisza TAB)
    Graficznie: Klikamy dwukrotnie na ikonę z domkiem na pulpicie. Następnie prawym klawiszem myszy zaznaczamy nasz plik i wybieramy opcję “Usuń”.
  • Konfigurujemy połączenie z Internetem przez DHCP
    W konsoli: sudo dhclient eth0 i podajemy hasło użytkownika.
    Graficznie: Klikamy w ikonkę reprezentującą sieć, pojawia nam się aplet konfiguracji sieci. Wybieramy kartę sieciową eth0, klikamy “Aktywuj”. Jeśli nie działa, wchodzimy do konfiguracji, podajemy hasło roota, ustawiamy dynamiczne przydzielanie adresu przez DHCP, wychodzimy z konfiguracji, jeszcze raz klikamy “Aktywuj”, wychodzimy z apletu.
  • Uruchamiamy serwer WWW Apache2
    W konsoli: sudo /etc/init.d/apache2 start i podajemy hasło użytkownika.
    Graficznie: Wybieramy w menu Gnome: System->Ustawienia->Usługi systemowe. Następnie szukamy serwera Apache2 i zaznaczamy przy nim ptaszek. Klikamy “Zastosuj” i wychodzimy z apletu.
  • Oglądamy film w odtwarzaczu Mplayer
    W konsoli: mplayer /home/filmy/Aviator/AviatorCD1.avi (oczywiście z auto-uzupełnianiem nazw katalogów i pliku wideo z użyciem klawisza TAB)
    Graficznie: w menu Gnome wybieramy: Aplikacje->Dźwięk i obraz->MPlayer, po uruchomieniu klikamy “Otwórz” i nawigujemy klikając do katalogu /home/filmy/Aviator, a następnie klikamy na pierwszą część. Alternatywnie najpierw nawigujemy w menedżerze plików do katalogu /home/filmy, a następnie uruchamiamy wybrany film klikając prawym przyciskiem na jego ikonkę i wybierając “Otwórz w”->”Mplayer”.


konsola w akcji

Rys 3. Narzędzia konsolowe w akcji: mp3blaster, Midnight
Commander, gcc, FvwmConsole i top

To tylko cztery przykłady. W każdym z nich wykonanie tej samej czynności w konsoli jest kilka(-naście?) razy szybsze niż zrobienie tego samego z użyciem narzędzi graficznych. Oczywiście nie jest tak, że wszystko łatwiej jest zrobić w trybie tekstowym. Przykładowo, wypalanie płyty DVD z konsoli wymaga znajomości kilkunastu parametrów programu growisofs. Zdecydowanie łatwiej jest przeciągnąć odpowiednie pliki w programie K3B czy GnomeBaker i kliknąć ikonkę “Nagraj DVD”, z domyślnymi ustawieniami. W ogólności jednak, jeśli zależy nam na zwiększeniu wydajności pracy, warto zaprzyjaźnić się z konsolą. Aby poznać podstawy poruszania się w tym środowisku z początku będziemy musieli poświęcić nieco czasu na naukę. Ona jednak – jak wiadomo – w las nie idzie. A dodatkowa wiedza na pewno nie zaszkodzi nam w przyszłości, lecz przeciwnie – pomoże nam łatwiej i szybciej wykonywać powtarzalne czynności w naszym systemie.

Co ciekawe, wydaje się, że po tylu latach, również twórcy systemu operacyjnego Windows zauważyli tę prostą prawdę. W Windows Vista (nie wiadomo jeszcze czy w każdej z dziewięciu wersji tego systemu :P) zaimplementowana ma być nowa powłoka systemowa wzorowana podobno na uniksowym bashu o nazwie MSH (Microsoft Shell), nazwa kodowa MONAD. Co wyjdzie z tych hucznych zapowiedzi – na razie nie wiadomo. Czekam na to wydarzenie z prawdziwą niecierpliwością. Na razie jednak, co najmniej przez najbliższy rok, nie pozostaje nam nic innego jak korzystać z Linuksa lub emulować uniksowe środowisko w Windows przy użyciu narzędzi typu Cygwin, ze wszystkimi niedoskonałościami takiego rozwiązania.

8. Zdalny dostęp

Jeśli kiedykolwiek próbowaliście uzyskać zdalny dostęp do zainstalowanego na domowym komputerze Windows XP, zapewne spotkało Was wiele frustracji. Z uwagi na fakt, że Windows XP pracuje wyłącznie w środowisku graficznym, również łącząc się do niego z zewnątrz musimy skorzystać z funkcji pod nazwą “zdalny pulpit”. Niestety, przy standardowym łączu, graficzna praca zdalna w Windowsie mija się praktycznie z celem ze względu na “lagi”, czyli chwilowe zwieszenia środowiska będące wynikiem niedostatecznej przepustowości sieci. W przypadku wcześniejszych wersji Windows, jest z tym jeszcze gorzej, ponieważ trzeba skorzystać z zewnętrznych aplikacji, jak TightVNC server czy shareware’owy radmin, nie dorównującym w kwestii wydajności Remote Desktop.

W Linuksie (jak zwykle) mamy wybór – możemy skorzystać co najmniej z kilku opcji zdalnego połączenia, zarówno tekstowo jak i graficznie. Omówimy skrótowo kilka z nich.

  • Połączenie przez SSH
    SSH, czyli secure shell, to bezpieczny następca protokołu telnet. SSH umożliwia nam zdalny, szyfrowany dostęp do powłoki systemu operacyjnego. Możemy w tym trybie wykonać wszystkie operacje dostępne normalnie z trybu konsoli, włączając w to uruchamianie graficznych aplikacji, które to pojawią się nam na lokalnym komputerze, o ile mamy na nim zainstalowany i uruchomiony X-serwer (dostępny również dla systemów Windows w pakiecie cygwin). To chyba najbardziej popularna, najbezpieczniejsza i najszybsza metoda zdalnej pracy na komputerze z Linuksem na pokładzie. W większości przypadków połączenie przez SSH w zupełności nam wystarczy. Można wykorzystywać je np. w celu uzyskania dostępu do plików, zarządzania klientem P2P (jak MLDonkey), sprawdzania poczty czy wykonania jakiejkolwiek innej czynności na naszym domowym Linuksie. Jeśli zależy nam jednak na dostępie do naszego pulpitu w sposób całkowicie graficzny, będziemy musieli użyć którejś z technologii zdalnego dostępu do serwera X, o których poniżej.


Skype przez tunel ssh

Rys 4.Skype odpalony przez tunel SSH – dobre rozwiązanie
w przypadku sieci z zablokowanymi portami.

  • Połączenie przez XDMCP
    Funkcja domyślnie wyłączona w większości dystrybucji Linuksa ze względu na niski poziom bezpieczeństwa (brak szyfrowania połączenia). Uruchamiane jednak przez tunel SSH, połączenie XDMCP może być dobrym sposobem na zdalne graficzne logowanie się do naszego systemu, w przypadku posiadania łącza o dobrej przepustowości.
  • KDE Desktop Sharing
    Środowisko graficzne KDE posiada funkcjonalność “współdzielenia pulpitu”, zapewnione dzięki aplikacji klient-serwer (krdc + krfb z pakietu kdenetworks). Współdzielenie pulpitu realizowane jest przez protokół RFB (znany lepiej jako VNC) i jest kompatybilne ze wszystkimi znanymi klientami VNC. Zaletą KDE Desktop Sharing jest graficzny interfejs, z którego możemy “wyklikać” udostępnienie puliptu oraz zarządzać połączeniami zdalnymi.


KDE Desktop sharing

Rys 5. KDE Desktop sharing
– udostępnianie połączenia

  • Połączenie graficzne z użyciem zewnętrznych narzędzi: FreeNX lub VNC
    Użycie zewnętrznych technologii jak popularne VNC, czy mniej popularne, ale dużo bardziej wydajne FreeNX daje nam możliwość zdalnego logowania lub połączenia się z aktualnie uruchomioną sesją X. Obie technologie są niezależne od platformy i można je zastosować również w MS Windows.

Co więc dostajemy gratis używając Linuksa? Właściwie najważniejsze dwie kwestie to możliwość zdalnego dostępu w trybie tekstowym oraz możliwość uruchamiania pojedynczych aplikacji graficznych (bez ściągania całego środowiska), dzięki tunelowaniu SSH. Dostęp graficzny w obu systemach jest na bardzo podobnym poziomie. Zaryzykowałbym nawet twierdzenie, że domyślny w Windows Remote Desktop działa wydajniej i jest prostszy do konfiguracji niż połączenie przez XDMCP czy Desktop Sharing w KDE. W przypadku korzystania z zewnętrznych technologii jak VNC czy FreeNX czy płatnego NX client/server w obu systemach możliwości mamy identyczne.

9. Filozofia

Filozofia to może zbyt górnolotne określenie. Rozumiem przez nie takie aspekty systemu operacyjnego jak sposób tworzenia systemu i jego aplikacji oraz prawa, jakie użytkownik uzyskuje wraz z nabyciem/pozyskaniem systemu operacyjnego. Filozofia systemów Windows i GNU/Linux (mam tu na myśli głównie najpopularniejsze darmowe dystrybucje Linuksa) jest diametralnie różna. Nie warto by o tym jednak wspominać, gdyby nie fakt, że to właśnie filozofia systemu wpływa znacząco na sposób w jaki z niego korzystamy oraz na możliwości, jakie daje nam ten system.

Closed source vs Open source

System operacyjny Microsoft Windows rozprowadzany jest w formie binarnej, bez możliwości wglądu w jego kod źródłowy. Jest to model sprzedaży polegający na całkowitym zaufaniu do producenta. Jedynie pracownicy firmy z Redmond mają prawo i możliwość dokonywania poprawek w kodzie systemu, łatania wykrytych dziur czy poprawiania błędów w oprogramowaniu. Ma to swoje plusy i minusy. Znana jest od lat zasada security through obscurity, mówiąca w skrócie o tym, że jeżeli kod programu jest pilnie strzeżony, oprogramowanie może być dowolnie dziurawe, ponieważ i tak, aby wykorzystać jakąś lukę w bezpieczeństwie, trzeba najpierw o niej wiedzieć. W zamkniętym oprogramowaniu wykrywanie luk jest mocno utrudnione. Z drugiej strony, w modelu zamkniętym, użytkownicy nigdy nie mogą być pewni, ile niezałatanych dziur istnieje w ich systemie. Ze względu na niejawność kodu, wszelkie luki w bezpieczeństwie mogą pozostać niewykryte i niezałatane (lecz znane tylko kilku wytrawnym crackerom) latami, ponieważ dużo łatwiej przechować taką informację w tajemnicy.

Inaczej ma się sprawa z otwartym kodem źródłowym. Tutaj niczego nie da się ukryć. Kod jest dostępny dla wszystkich i każdy użytkownik dysponujący odpowiednią wiedzą może do niego zajrzeć. W teorii wygląda to jak jedna wielka dziura w bezpieczeństwie. Praktyka jest jednak taka, że upublicznianie kodu źródłowego wpływa zazwyczaj pozytywnie na jego jakość. Znane jest powiedzenie Erica S. Raymonda, że “gdy patrzy wystarczająco duża liczba oczu, błędy same znikają”. Na pewno fakt, że profesjonaliści (lecz niekoniecznie twórcy konkretnego programu) mogą dokładnie przyjrzeć się kodowi programu, zwiększa znacznie prawdopodobieństwo szybkiego naprawienia ewentualnych problemów bezpieczeństwa. Bardzo często zdarza się bowiem, że wykryciu błędu w oprogramowaniu F/OSS towarzyszy od razu łatka eliminująca niebezpieczeństwo, przesłana przez osobę, która właśnie wykryła błąd.

Bardzo dobrym obrazowym porównaniem oprogramowania zamkniętego z otwartym jest analogia z zapasowymi kluczami do domu. Chcąc zabezpieczyć się przed ewentualnym zgubieniem kluczy, możemy zapasowy komplet schować w nam tylko znanym miejscu (np. pod wycieraczką). Jest to ewidentna luka w bezpieczeństwie. Jeśli włamywacz domyśli się, że zapasowy klucz mogliśmy schować w tym miejscu, jesteśmy zgubieni. Jeśli jednak schowamy go w wystarczająco nieprawdopodobnej skrytce, bardzo możliwe jest, że nikt nigdy nie wykorzysta tej luki. Inną metodą jest natomiast powierzenie klucza sąsiadom. Tutaj również możliwe są problemy (sąsiad może okazać się nieuczciwy i dać klucz włamywaczom). Możemy jednak śmiało ogłosić to wśród znajomych, a nawet wśród obcych ludzi (zostawiając notkę na drzwiach od domu), a mimo wszystko istnieje spora szansa, że rozwiązanie to nie spowoduje serii włamań, mimo że lokalizacja klucza jest przecież jawna.

Licencja Windows, a GNU GPL

Windows sprzedawany jest zasadniczo na dwóch rodzajach licencji: OEM i FPP.
Licencja OEM jest tańsza, ale posiada jeden zasadniczy problem – przywiązuje się do sprzętu, z którym została zakupiona. Jeśli zakupimy komputer z systemem Microsoft Windows XP na licencji OEM, będziemy mogli używać tego systemu tylko i wyłącznie na tym konkretnym komputerze. Nawet jeśli z naszego komputera usuniemy Windowsa, nie będziemy mogli zainstalować go na innym komputerze. Co więcej, sprawa komplikuje się nawet przy wymianie jednego elementu naszego komputera, np. karty graficznej. Przy każdej takiej operacji konieczny może okazać się telefon do działu obsługi klienta firmy Microsoft, w celu wyjaśnienia zaistniałej sytuacji i uzyskania zgody na dalsze korzystanie z licencji. Jeśli awarii uległa nasza płyta główna, najprawdopodobniej mamy pecha – musimy kupić nowego Windowsa, ponieważ licencja OEM najczęściej związana jest właśnie z konkretną płytą.
Licencja FPP jest nieco bardziej liberalna, ale i prawie dwukrotnie droższa od OEM. Nie znaczy to jednak, że użytkownik ma jakieś zdecydowanie większe prawa. Licencja FPP nie jest przywiązana do sprzętu, tylko do właściciela, dlatego też, po zezłomowaniu starszego sprzętu możemy nadal używać Windowsa na nowym komputerze. Oczywiście jeśli wcześniej zadzwonimy do obsługi klienta i wytłumaczymy się z powodów, dla których chcemy ponownie zarejestrować system.

Cała idea stojąca za magicznym słowem Copyright sprowadza się właściwie do listy zakazów i określa czego nie należy robić z zakupionym oprogramowaniem. W porównaniu do niej, licencja GPL, ze słynnym Copyleft, czyli jak mawia RMS “Copyright flipped over” (copyright odwrócone do góry nogami) wydaje się nie mieć wiele wspólnego z innymi popularnymi licencjami na oprogramowanie. GPL nie zabrania, tylko daje prawo. W szczególności daje cztery podstawowe prawa, czyli:

  • prawo do uruchamiania programu w jakimkolwiek celu,
  • prawo do studiowania kodu źródłowego i adaptowania go do własnych potrzeb (dostępność kodu źródłowego jest tutaj warunkiem wstępnym),
  • prawo do kopiowania i rozpowszechniania programu w dowolnej liczbie kopii,
  • prawo do dokonywania poprawek i ich upubliczniania, aby cała społeczność mogła z nich skorzystać.

Praktycznie jedyny warunek jaki stawia GPL jest taki, że poprawiony program musi być opublikowany również na licencji GPL. Zapobiega to “zamykaniu” wolnych programów i uniemożliwia dokonywania jakichkolwiek zmian w programie bez publicznego udostępniania ich.

Licencje Microsoftu (i innych firm stosujących Copyright) w porównaniu do GNU GPL to dwie zupełnie odmienne filozofie i podejścia do sprzedaży/udostępniania oprogramowania. Nie ma wątpliwości, że podejście GNU i Ruchu Wolnego Oprogramowania jest zdecydowanie bardziej przyjazne dla końcowego użytkownika. Nie tylko dla niego jednak. Wiele firm, jak Redhat czy Novell, zarabia spore pieniądze na tworzeniu Wolnego Oprogramowania i sprzedaży zarówno produktów jak i wsparcia technicznego.

Upgrade systemu

Nowa wersja Windows wychodzi średnio co 3-4 lata. Między kolejnymi wersjami Microsoft publikuje poprawki bezpieczeństwa oraz tzw. service-packi, czyli zbiorcze pakiety zawierające zarówno poprawki jak i nową funkcjonalność. Wszelkie aktualizacja bezpieczeństwa są zazwyczaj darmowe i można je pobrać używając oprogramowania Windows Update. Aktualizacja do nowszej wersji Windows jest jednak płatna i kosztuje zazwyczaj niewiele mniej od kosztu zakupu nowego produktu. Co gorsze, Microsoft wspiera zazwyczaj jedynie kilka (dwie-trzy) ostatnich wersji swojego sztandarowego produktu. Wcześniejsze systemy, jak Windows 98 czy 95 nie są w ogóle wspierane (a do Windowsa 2000 wydawane są tylko poprawki bezpieczeństwa) i ich użytkownicy mają wybór – kupić nowy system lub korzystać ze przestarzałego, dziurawego (bo nie łatanego już) oprogramowania.

Dystrybucje Linuksa mają często krótszy cykl wydawniczy (nie licząc może Debiana). Nowe wersje systemu ukazują się zazwyczaj raz na sześć miesięcy lub raz na rok. Do każdego wydania, publikowane są przez jakiś czas (średnio od roku do kilku lat) poprawki bezpieczeństwa. W wolnych systemach, jak Ubuntu, Fedora Core, czy OpenSuse, każda aktualizacja jest darmowa. Użytkownik nie musi więc korzystać ze starszej wersji systemu (często nie wspieranej już przez twórców), lecz może wybrać sobie moment, w którym zechce zaktualizować swój system do najnowszej wersji. Jako że najnowsze dystrybucje Linuksa działają (w odróżnieniu od Windows) bez problemu na bardzo nawet przestarzałych maszynach, aktualizacja nie jest zazwyczaj związana z utratą wydajności.

Tym razem bez wniosków. Wydaje się, że nasuwają się one same.

10. Cena i TCO

Last but not least – cena systemu operacyjnego. Tutaj GNU/Linux (i inne darmowe systemy, jak BSD) nie mają konkurencji. Większość z dystrybucji jest bowiem free as in freedom jak również free as in beer, czyli w wolnym tłumaczeniu po prostu wolna (jak w wolności) i dostępna za darmo (jak darmowe piwo). MS Windows, nawet w najtańszej wersji OEM (przywiązanej do kupowanego sprzętu) kosztuje ok. $100. Czasem być może nie zauważamy tej ceny, kupując komputer z Windowsem na pokładzie. Jest ona bowiem zwykle wliczana w całościową cenę sprzętu. Zawsze jednak należy pamiętać, że istnieją alternatywy. Wiele sklepów internetowych czy supermarketów sprzedaje już komputery z preinstalowanym systemem GNU/Linux. Można też zakupić komputer bez systemu i zainstalować na nim Linuksa samodzielnie, a zaoszczędzone pieniądze przeznaczyć w zależności od upodobań, na dodatkowe kości RAM lub pierścionek dla dziewczyny.

O ile w sprawie ceny nie może być żadnych wątpliwości co do różnicy między Windows a GNU/Linux, o tyle w kwestii TCO, czyli całkowitego kosztu użytkowania toczą się nieustanne spory. Najlepszym przykładem może być pełna obłudy kampania reklamowa Microsoftu Get The Facts, skupiająca się głównie na dostarczaniu nieprawdziwych informacji (FUD) na temat systemów linuksowych. Odpowiedzią na Get The Facts mają być alternatywne kampanie prowadzone m.in. przez IBM i Novell, mające na celu wyprostowanie co bardziej bzdurnych mitów odnośnie Linuksa. Kwestia TCO dotyczy na pewno bardziej korporacji wdrażających Linuksa czy Windows na dużej liczbie stacji roboczych czy serwerów, niż domowych użytkowników. Również jednak w przypadku domowego komputera warto przy podejmowaniu ewentualnej decyzji o migracji wziąć pod uwagę zarówno cenę jak i koszty związane z poznawaniem nowego systemu operacyjnego, które to w zależności od tego, do czego używamy komputera mogą być bardzo różne.

Tak czy inaczej, szkolenie to proces jednorazowy, a płacić za system operacyjny musimy niestety przy każdej aktualizacji. Wydatek rzędu 350-600 złotych raz na kilka lat to może niewiele jak na najpopularniejszy na świecie system operacyjny. Ale jeśli dla kogoś z Was ta suma coś jednak znaczy, to radzę dobrze się zastanowić przed kolejnym zakupem i przedtem wypróbować darmowy system operacyjny GNU/Linux. Ryzyko niewielkie, a przy odrobinie cierpliwości, możemy zaoszczędzić kilka groszy, a przy okazji poprawić bezpieczeństwo, wygodę i efektywność pracy z naszym komputerem domowym.

Podsumowanie

Jeśli porównamy licencjonowanie, model sprzedaży i zasady aktualizacji systemów operacyjnych i dodamy do tego niezwykłą konfigurowalność (która zresztą wynika pośrednio z filozofii systemu) oraz niską cenę, to wydaje się, że to GNU/Linux jest systemem programowo zdecydowanie bardziej przyjaznym dla użytkownika, niż każdy inny system operacyjny istniejący obecnie (nie licząc systemów niszowych, jak np. GNU/Hurd czy Haiku). Microsoft Windows pozostaje wciąż na przeciwnym biegunie ze swoją restrykcyjną licencją, pozwalającą użytkownikowi co najwyżej (i również nie w każdym przypadku ) uruchomić system i programy dla niego przeznaczone. Nie chodzi tu oczywiście o przyjazność rozumianą jako intuicyjność obsługi czy dostępność aplikacji. Chodzi o przyjazność polegającą na nie ograniczaniu użytkownika i dawaniu mu pełni możliwości korzystania z oprogramowania w dowolny sposób. Chodzi o wolność wyboru – o możliwość korzystania z dowolnego menedżera okien, plików czy pakietów. O możliwość pracy w konsoli i w trybie graficznym, lokalnie lub zdalnie. O bezpieczeństwo polegające na przemyślanym i jawnym projekcie, zamiast skompromitowanego już nie raz “security by obscurity”. Czy taka wolność jest komuś potrzebna? Zapewne 90% użytkowników komputerów się bez niej obejdzie. Dla pozostałych, w tym również dla mnie, GNU/Linux może okazać się jedynym rozwiązaniem.

Komentarze (RSS)
Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.

105 komentarzy

  1. marc 17 stycznia 2006 o godz. 20:26 #

    ponoć serwerowa wersja Visty ma mieć możliwość zainstalowania tylko w wersji konsolowej.. jeśli to prawda to pewnie "pracują" nad możliwościami powłoki.

  2. bula6595 17 stycznia 2006 o godz. 22:47 #

    polityka microshit'u jest tak zawiła ze malo kto ją rozumie a linux jak to linux za free i uproszczony licencyjnie, poza tym cudownie wytrzymaly:)

  3. GnoM3 17 stycznia 2006 o godz. 23:55 #

    >ponoć serwerowa wersja Visty ma mieć możliwość >zainstalowania tylko w wersji konsolowej..

    ..no i co teraz kó*wa zrobią M$ admini bez myszek .. :P

  4. marc 18 stycznia 2006 o godz. 0:14 #

    >..no i co teraz kó*wa zrobią M$ admini bez myszek ..

    będą pisać skrypty ;]

    hehe

  5. rad 18 stycznia 2006 o godz. 1:30 #

    bardzo fajny artykuł (seria artykułów) sam bym tego lepiej nie ujął… gratulacje oby tak dalej :D

    chociaż:

    > Dla pozostałych, w tym również dla mnie, GNU/Linux może okazać się jedynym rozwiązaniem.

    …jest jeszcze BSD, i zbliżający sie dużymi krokami GNU/Hurd (nazwany niszowym) jakrównież pare innych alternatywnych OSów… tak więc Linux może się okazać tylko jednym z rozwiązań ;)

    a M$ admini może wreszcie się nauczą tego co powinni umieć już dawno :D

  6. michuk 18 stycznia 2006 o godz. 1:37 #

    …jest jeszcze BSD

    Ale BSD nie jest na GPL-u, a to licencja IMHO najbardziej przyjazna użytkownikom. Kod BSD każdy może wziąć i wykorzystać w oprogramowaniu zamkniętym, co nie służy społeczności.

  7. scx 18 stycznia 2006 o godz. 3:11 #

    Re: "W takim przypadku dostęp do terminala mamy bezpośrednio po zalogowaniu do systemu i nie musimy korzystać z emulatora działającego w środowisku X-Windows."

    Z Wikipedii:

    Nazwa X Windows (poprzez analogię do Microsoft Windows), chociaż rozpowszechniona jest niepoprawna.

  8. RamzesLS 18 stycznia 2006 o godz. 4:44 #

    Co do visty bez okienek – to jest tylko jedna z możliwości. Jestem pewien, że klikacze nie pozostaną bez swojego ulubionego i jedynie słusznego GUI, które teraz będzie mieć jeszcze więcej możliwości(?). To zje maksymalnie 50% zasobów, ale to poświęcenia, na które admini są gotowi.

    Tak więc viściarze żyjcie bez obaw. ;)

  9. yoshi314 18 stycznia 2006 o godz. 13:17 #

    to moze byc zabawne ze skryptami…"błąd składni w linii 17. Kliknij OK żeby kontybuować"

    zapewne pod pracą nad shellem m$ kryje się zrzynanie z basha czego tylko sie da – dopełnianie tab'em już niby bylo w xp…i do tego jakos tak po cichu przemycone.

    niestety vista bedzie jeszcze bardziej przeklikana – w koncu najglosniej slychac o atrybutach wizualnych nowego systemu.

    zupełnie jakby kobieta probowala namowic cie na samochod – "ten jest dobry bo w takim ładnym kolorze" :]

    • Budyń 28 lutego 2008 o godz. 1:11 #

      Typowe linuksiarstwo :) "Zapewne" "zżynanie". "Nie wiem, ale się wypowiem". Otóż nie masz racji. Ani trochę.

      MS PowerShell (ex-Monad) to powłoka+właściwie b. dobrze przemyślany, ZORIENTOWANY OBIKETOWO język skryptowy.

      Ironią losu jest, że graficzny z założenia system operacyjny dorobił się powłoki tekstowej daleko nowocześniejszej niż on sam.

      Jako się rzekło, PowerShell z bashem nie ma nic wspólnego. Powstaje w tej chwili podobny odpowiednik pod *xy, ale … no, powstaje.

      PowerShell + dowolny serwer ssh który powzwala na wskazanie powłoki (darmowy freesshd) i pod Windows zdalnie możesz komfortowo pracować choćby z putty, przynajmniej w zakresie zastosowań administracyjnych.

      Ponadto, w Windows dało się skryptować już dawniej – ot, ActivePerl'a można było łatwo spiąć z Windows Scripting Host.

      Poza tym, dowolny sensowny język skryptowy pod Windows korzysta z COM, co otwiera możliwości których pod *xami zwyczajnie nie ma.

      • Keyto 28 lutego 2008 o godz. 10:59 #

        Ciekawe… właśnie w tej chwili piszę o tym tekst…

        (Tylko nieco innymi słowy tak jakby…)

  10. Antywinda 18 stycznia 2006 o godz. 13:35 #

    Jednym słowem super artykuł!~!!!!!!!!!~!~!~!~!~!~!

  11. rad 18 stycznia 2006 o godz. 20:42 #

    > Ale BSD nie jest na GPL-u, a to licencja IMHO najbardziej przyjazna użytkownikom.

    no tak na GPL-u nie jest tylko na licencji BSD, która też jest uznawana za wolną… (i dla zwykłego użytkownika w zasadzie niczym nie różni się od GPL) jednak mi się ona również nie podoba. Bo taki delikfent może sobie pełnymi garściami czerpać z open source, wzbogacać się na tym w zamian nic nie dająć środowisku open source :( co względem licencji GPL może spowalniać rozwój aplikacji…

  12. maquina 18 stycznia 2006 o godz. 21:22 #

    Oj, na temat wyższości obu licencji już zostało powiedziane wystarczająco dużo, nie potrzeba nam kolejnego flejma ;)

  13. NatterX 19 stycznia 2006 o godz. 0:11 #

    Po co używać terminala w Vista'cie skoro można zainstalować Linux'a?! Nie sądzę by to spowodowało "nawrócenie" zbłąkanych user'ów na jedynie słuszny system. Wszak tak wielu kocha M$ za tak nie wiele, bo zwalnia on z konieczności używania terminala/skryptów.

    Nie sądzę by przepisano cały system M$ tak by używał skryptów w takiej ilości jak Linux. System operacyjny NT4 miał jakieś 10mil. linii kodu. To ile ma Vista?!

    System w oparciu o powłokę i skrypty na niej wykonywane jest odporny na uszkodzenia i prosty w naprawach i konserwacji (choć zaczynam mieć wątpliwości po tym co zobaczyłem w Mandriva'ie ;-) ). Nie sądzę by M$ nagle zmienił politykę i chciał "wypuścić" system, który nie będzie potrzebował następcy w ciągu 3. lat :-P .

    Jeśli chodzi o licencję GPL to nie do końca jest tak, że oprogramowanie jest pozostawione samo sobie. Wystarczy by kod programu miał 10tyś linii i po za entuzjastami i autorami ciężko jest "czerpać i się bogacić" ;-). Zresztą bogacenie nie polega na sprzedaży oprogramowania ale na "otoczce" czyli serwisie i dostosowywaniu produktu do oczekiwań klienta.

    Jeśli chodzi o moje terminale to bardzo chętnie ich używam. Przy pisaniu oprogramowania średnio 2-3. Konfiguracja/konserwacja – wyrabiam się na 2.

    W czasie normalnej sesji zwykle 1.

    Bez otworzonego terminala nie pracuję bo po co ;-)?

    NatterX

  14. Flamenco108 19 stycznia 2006 o godz. 2:59 #

    Dzięki za kolejny odcinek. Komentarze też jakieś takie łagodne i na temat… Natomiast ten odcinek wydaje się mniej pełny od poprzednich. A zajął się chyba najszerszymi sprawami.

    Parę uwag:

    1. LICENCJONOWANIE: Jak już jechać po licencji OEM Windows, to możnaby zacząć od samej idei licencjonowania oprogramowania, co JSNM było pomysłem Billa. Potem wskoczmy na jeszcze jedną ciekawostkę: w rzeczywistości na legalnym WinXPPro OEM domyślnie nie możesz mieć więcej niż 1 konto użytkownika! Możesz dokonać dopłaty, jeżeli chcesz, aby ktoś miał kolejne. W firmach sprawę załatwiają (tak tak, licencjonowanie MS jest tak skomplikowane, że pozwala na oszukiwanie i omijanie samego siebie – to już byt samowystarczalny) CAL – licencje na serwer domeny. Etc.

    2. OGRANICZENIA: System spod znaku MS posiada wiele ograniczeń, które z czasem odkrywa każdy użytkownik w miarę nabierania doświadczenia. A wiele z nich jest bardzo sztucznych i wygląda na wdrożone na chybcika, pewnie już w fazie, kiedy produkt był prawie gotowy i marketoidy się za niego wzięły; opowiem tylko o jednym: dostęp do udostępnionego katalogu czyli sesja – w systemie desktopowym może ich być na raz tylko 10. To śmieszne ograniczenie znosi programik, który można zaciągnąć z internetu od pewnego wesołego programisty.

    3. DEZINFORMACJA: To legendarne wsparcie dla produktów MS – w rzeczywistości go nie ma. A dowodu nie musi dostarczyć telefon na infolinię, lecz antyczna zasada kryminalistyczna "qui bono"-czyja korzyść. W rzeczywistości każdy, kto musiał pani Wiesi uruchomić zwalony przez wiruchy system wie, że po internecie snuje się trochę odkryć, ale prawdziwej wiedzy tam nie ma. Za to dostęp do konfiguracji w systemie jest otwarty, czemu nie? Tylko każdy, kto pouczył się pół roku Linuksa wie o nim więcej niż po 5 latach o Windowsie. Ergo, Windows przypomina pudełko czekoladek: do końca nie wiesz, co tak naprawdę tkwi w środku.

    Zatem pole do porównań jest bardzo szerokie i rzeczywiście sięga od filozofii po technologię. Na szczęście ten ruch, który od kilku lat spowodował bum linuksowy, ma szansę doprowadzić do sytuacji, w której każdy będzie mógł racjonalnie wybrać pomiędzy systemami.

  15. GnoM3 19 stycznia 2006 o godz. 23:20 #

    >zapewne pod pracą nad shellem m$ kryje się zrzynanie z >basha czego tylko sie da

    Słuchajcie tego, ściągnełem MONAD (beta 3) z weba M$ , zainstalowałem (musiałem doinstalować .NETa), odpaliłem i z przyzwyczajenia podałem ls [Enter] …. jakież było moje zdziwienie na widok wypisanych wszystkich pliczków w katalogu, uprawnień do nich itd :D

  16. NatterX 19 stycznia 2006 o godz. 23:41 #

    Co do zrzynania powłoki przez M$ to nie wydaje mi się by mieli jakąkolwiek alternatywę. Systemy UNIX'owe pracują od lat '60.

    A to kawałek czasu potrzebny na ewolucję. Tymczasem M$ dostało po 10. latach zadyszki. Nie pomógł nawet "inchalator" w postaci przejętych NT'ków.

    Jeśli chodzi o Otwarte Oprogramowanie a co się z tym wiąże GPL to jest to raczej problem filozoficzny. Dlatego nie ma potrzeby stosować "haków".

    A swoją drogą nic tak nie wzmacnia wolnego oprogramowania jak fakt, że coraz ludniejsze i szybko rozwijające się kraje dostrzegły szanse na tani rozwój w oparciu o to narzędzie. Dobrym przykładem jest Brazylia.

    Chyba najtrafniejszym porównaniem Linux – M$ Win jakie mi przyszło kiedykolwiek do głowy to:

    "Linux to społeczność, M$ to użytkownicy"

    Kiedy używałem produktów M$ nigdy nie szukałem porad ani ich nie udzielałem. Niebieski ekran to niebieski ekran i tyle :-) .

    NatterX

  17. val-gaav 21 stycznia 2006 o godz. 15:35 #

    "Przykładowo, gdy z powodu problemów z kartą graficzną Windows nie chce się uruchomić, nie mamy praktycznie możliwości w prosty sposób naprawić błędu (np. usunąć konfliktujący sterownik i zastąpić go innym)."

    Tutaj muszę bronić MS win. Istnieje przecież coś takiego jak tryb awaryjny, którego zresztą uzywałem parę razy do naprawy padniętego systemu.

    Pod Linuksem natomiast nie ma takiego trybu, co jest minusem przynajmniej jeżeli chodzi o zastosowania desktopowe, bo naprawdę masa zwykłych użytkowników omija konsole szerokim łukiem.

    Co do innych zalet to oczywiście największą z nich jest licencjonowanie. GPL zapewnia, że zawsze znajdzie sie ktos kto będzie nasz system lub program kontynuował. Co natomiast stanie się jeśli kiedyś MS zbankrutuje ?

    Co do konsoli, to programy konsolowe są dobre dla tych ludzi którzy mają słabszy sprzęt, inni raczej skorzystają z graficznych nakładek, bądź odpowiedników. Poprostu wykonywanie polecenia man za każdym razem i szukanie odpowiedniej komendy zajmuje czas. Owszem można spamiętać parę takich poleceń, ale myslę, że wraz ze wzrostem liczby naszych konsolowych programów pamięć zaczyna zawodzić, zwłaszcza jeżeli dany prog odpalamy dość rzadko.

    • 747 13 sierpnia 2007 o godz. 23:30 #

      Linuksa używam od kilku miesięy konkretnie od maja. Mogę stwierdzić, że używanie konsoli nie ma nic wspólnego z jakością sprzetu, a tylko z checią poznawania systemu. W wielu przypadkach wydaje mi się łatwiejsze. W wielu jedynie możliwe, wiec chyba lepiej się z nią zaprzyjaźnić :).

  18. guitarrizer 22 stycznia 2006 o godz. 11:55 #

    To żeś walnął val-gaav… W Linuksie jest tryb awaryjny – jest to tryb pojedynczego używkownika, doczytaj sobie. Możesz go odpalić poprzez LILO podając odpowiednią komendę, a niektóre dystrybucje takie jak Mandriva czy SuSE nawet dodają odpowiedni wpis do wyboru, by można go było zaznaczyć i odpalić. Inny przykład na wyższośc Linuksa:

    Mam kartę dźwiękową Creative Audigy 2 24bit – zainstalowoałem Linuksa i od razu mam dźwięk. Na Windowsie musiałem instalować sterowniki dostarczone przez producenta karty, bo Windows jakoś sam z siebie był na tę kartę głuchy…

  19. val-gaav 22 stycznia 2006 o godz. 19:35 #

    Hmmm … tylko, że smiem twierdzić, że runlevel 1 nie jest rozwiązaniem dla zwykłego użytkownika. start X nie jest równy startowi przykładowo kde… Przynajmniej u mnie tak to wygląda … Dla zwykłego usera to prawie to samo co praca z konsolą.

    Ale i tak bardziej chodziło mi o to, że w artykule autor pomija kwestię " windowsowego trybu awaryjnego" zupełnie.

  20. hanej 23 stycznia 2006 o godz. 18:49 #

    Pamiętam, jak pierwszy raz zmagałem się z linuxem – bodajrze Red Hat 6 – nie znalem polecenia start x ale i tak udalo mi sie uruchomic tryb graficzny. Jak to zrobilem to okazalo sie ze musze montowac dyski. Zostałem przy Windowsie. Potem podchodzilem jeszcze pare razy do Linuxa. Ktoregos dnia sie zaparlem i zainstalowalem Auroxa. Tu X uruchamialy sie juz od poczatku, montowanie przestalo byc problemem. Z racji zainteresowan zwiazanych z projektowaniem stron WWW uruchomilem apacha oraz mysqla. Znalalem jakis fajny edytorek, w ktorym praca z PHP byla przyjemnoscia i wszystko byloby fajnie gdyby nie przyzwyczajenia. Lubie uzywac Total Commandera i chcialem poszukac czegos podobnego pod linuksa (czegos co nie tylko przypomina starego Windows Commandera, ale ma mozliwosci zblizone do jego nastepcy) i nawet znalazlem. Problem polegal w tym ze nie bylo pakietu dla Auroxa ani nawet dla Red Hata czy Fedory. Potem pojawily sie klopoty z nagrywarka, z USB w koncu zadalem sobie pytanie. Czy ja sie chce zajmowac zglebianiem tajnikow systemu operacyjnego? Po co mam sie wciagac po Linie skoro moge jezdzic Winda?

    Linux rozwija sie niesamowicie szybko i jest corac bardziej user friendly. Mam nadzieje ze bedzie tak dalej bo konkurencja zmusza Microsoft do lepszej pracy. Nie watpie tez w to ze w wielu zastosowaniach Linux jest lepszy od Windowsa, ale – dla zobrazowania uzyje przykladu – po co mi hirurgiczny skalpel skoro ja chce jedynie pokroic chleb?

  21. sfn 26 stycznia 2006 o godz. 3:53 #

    val-gaav:

    odpowiednikow "trybu awaryjnego" pod linuxem ( wogole pod systemami unixowymi ) jest cala masa.

    I tak mozesz miec kilka kerneli, rozne x'y na wypadek jakby jedne poszly , jak i rozne menedzery okien itp do woli. I od dawien dawna masz cos takiego jak LiveCD, a dopiero od niedawna znane uzytkownikom Windowsowym.

    hanej:

    Oto lista zamiennikow:
    http://www.rwo.pl/zamienniki.html http://forum.mandriva.org.pl/odpowiedniki/index.p…
    łatwa w uzyciu, sam do niej zagladam jak czzegos szukam, ale najlepsza metdoda jest szukanie na necie, chocby freshmeat.net lub sourceforge.net badz chocby google.

    "po co mi hirurgiczny skalpel skoro ja chce jedynie pokroic chleb?"

    a wiec tak szybko

    hirurgiczny skalpel — np debian

    chleb — ubuntu

    ale nie tylko, w koncu nie samym linuxem czlowiek zyje ;)

    [...]Co do innych zalet to oczywiście największą z nich jest licencjonowanie. GPL zapewnia, że zawsze znajdzie sie ktos kto będzie nasz system lub program kontynuował. Co natomiast stanie się jeśli kiedyś MS zbankrutuje ?[...]

    GPL nie zapewnia ze zawsze sie znajdzie ktos.. i wogole nie zapewnia, pozwala na to ze ktokolwiek moze sobie wziac i np przerabiac. (male sprostowanie)

    [...]10 najważniejszych wad systemu Windows[...]

    smiem watpic czy to sa najwazniejsze wady, a raczej sa to skutki innych wad zawartych w systemie.

    A skoro autor jasno (wreszcie) napisal ze to nie ma byc obiektywny artykul wiec nie bede komentowal, bo zdanie kazdy ma prawo miec swoje ;)

  22. GnoM3 26 stycznia 2006 o godz. 20:22 #

    > hanej…

    Hmm! Ja zawsze twierdziłe mże linux jest dla "ameb informatycznych" i "geekow" nie jest dla domowych klikaczy.

    Ameba informatyczna -> kilkoro moich znajomych, osoby które interesuje 1.WWW, 2.POCZTA, 3.GG, 4.OPENOFFICE, 5.AMULE, 6.MP3, 7. VIDEO, koniec. Stawiam im Ubuntu, konfiguruje kilka shitów i zapominam. Żadnych samodegradacji systemu, żadnych wirusów, wszyscy szcześliwi.

    Geek -> kilku innych znajomych. Stawiają Linuxa (bądz BSD) i normalnie pracują. Jeśli brakuje jakiegoś shicika i nie ma go w sieci to sobie piszą :]

    Stawiają na OpenBSD bramy w firmach, stawiają na SuSe e-directory w firmach, stawiają na PLD serwery WWW itd.

    Najgorzej jest z "domowymi informatykami". No bo przecież abonuje chipa od roku więc jest inforamtyk! Wie jak zainstalować windowsa a nawet co to partycja! Wie że trzeba połączenie sieciowe skonfigurować żeby sieć zaczeła chodzić…wszyscy sąsiedzi mają go za super H4K3R4. Siada do linuxa no i co! Nie ma wizarda! Co za lipa!….

    Świetne jest stwierdzenie wpisane troche wyżej przez

    NatterX "Linux to społeczność, M$ to użytkownicy" ale do tego dodać należy jeszcze jedną niesamowicie istotną sprawę, jednych i drugich różni jeszcze szalenie poziom wiedzy i to wbrew pozorą jest bardzo istotne w tym wszystkim!

    Pozdrawiam!

    CU.

  23. NatterX 26 stycznia 2006 o godz. 23:52 #

    Poziom wiedzy wynika właśnie z obcowania w społeczności. Ewolucja Linux'a opiera się na tym, że zmienia się wraz z użytkownikami. Paliwem Linux'a są porblemy jego użytkowników. Dlatego system wygląda dosyć topornie w stosunku do M$. Jest w nim tylko to co niezbędne na "wodotryski" będzie czas w bliżej nieokreślonej przyszłości ;-).

    NatterX

  24. mae 27 stycznia 2006 o godz. 1:02 #

    Poziom wiedzy użytkowników Linuksa nie jest zachwycający. Istnieje tylko mała grupa osób w tej chwili, którą można naprawdę nazwać społecznością dobrze wyedukowaną. Mamy natomiast "linuksiarzy", których ilość wciąż rośnie i którzy używają Linuksa jedynie dlatego, że jest on trendy.

    "Jest w nim tylko to co niezbędne na “wodotryski” będzie czas w bliżej nieokreślonej przyszłości ;-)."

    Tylko użytkownicy myślą, że programisci chcą zachować ten toporny wygląd i starodawny tryb pracy. Prawda natomiast wygląda tak, że wszyscy chcą by ten stan się zmienił i on się zmienia… Nikomu nie zależy na pracy w topornym systemie, każdy chce pracować wygodnie, bezpiecznie i wydajnie.

  25. NatterX 28 stycznia 2006 o godz. 0:25 #

    … a Królestwo Boże da się zbudować na Ziemi w ciągu najbliższych 10 lat.

    Systemy z prawdziwym trybem chronionym są od 10. lat dostępne szerokiej publiczności. Ilość dobrych programistów jest ograniczona i wcale drastycznie się nie zwiększa gdyż trzeba do tego dobrego klasycznego wykształcenia. Pisane jest tylko to co niezbędne. "Wodotryski" pisane są tylko po to by "gawiedź" miała uciechę i dokonała "trafnego" zakupu. Wygodny, bezpieczny i wydajny system to oxymoron (podobnie jak "ładna brzydula").

    Linux nie jest trendy. To M$ jest trendy. W innym wypadku np. laptopy sprzedawane byłyby bez systemu lub z Linux'em.

    Ten toporny wygląd i starodawny tryb pracy jest podyktowany koniecznością i długo się to nie zmieni. Przed nami przejście na 64bity i procesory wielordzeniowe. Pragnę przypomnieć, że dopracowanie 32. bitów i trybu chronionego trwało jakieś 15lat a i tak nie wszystko udało się zrobić. Jedyna gałąź systemów, które dały sobie radę z prawdziwym trybem chronionym to Unix'y i podobne. To właśnie dla tego nie zostały zaopatrzone w "niebieski ekran" :-).

    Jeśli komuś nie zależy na pracy w niewygodnym systemie to niech nie pracuje. Bowiem innych systemów póki co nie będzie.

    Próżno wyglądasz nowej Vista'y. Będzie w niej tyle błędów ile było w W95 gdy przechodzono z W3.11. Dlatego M$ już zapowiada następny system. Wydajności Vista'ście nie dadzą nawet procesory wielordzeniowe bowiem jak do teraz nie ma dobrego algorytmu współbieżnej pracy procesorów. Jedyne co zapewne da się jeszcze zoptymalizować to podział czasu na poszczególne zadania i lepszy (równomierniejszy ) rozdział zadań na poszczególne procesy. Ale póki co dwa i więcej procesorów nie poradzą sobie z obsługą jednego dużego procesu. Bowiem to musiało by się dziać na poziomie kompilacji programu. A to bardzo poważne ograniczenie, które wymusza podział dużych aplikacji na mniejsze. A co za tym idzie skryptowość takowych.

    NatterX

  26. mae 28 stycznia 2006 o godz. 11:49 #

    Rany. Człowiek pisze o Linuksie, a w odpowiedzi czyta o nowym MS Viście. Czy to jakaś paranoia :D Jaka konieczność sprawia, że Linuks pozostanie toporny ? Ja widzę raczej zupełnie coś innego. Kwestia przejścia na inną architekturę nie ma nic wspólnego z kwestią obsługi Linuksa. Zupełnie inni ludzie zajmują się tymi kwestiami, więc gdzie tu widzisz problem ? Myślisz, że nagle ktoś krzyknie "zmieniamy procesory" i wszyscy zaczną pracować nad ich idealną obsługą ? :D Kwestia przystosowania kodu wszystkich aplikacji nie jest problemem, który mógłby nagle zatrzymać rozwój środowisk/aplikacji graficznych.

    EOT z mojej strony, mam już dość tego fanatyzmu wszechobecnego.

    Pozdrawiam.

  27. NatterX 28 stycznia 2006 o godz. 23:33 #

    Ja na Vista'ę nie czekam. Zauważyłem tylko kilka implikacji pojawienia się tego systemu.

    Jeśli chodzi o nową platformę 64bit. To nie długo nie będzie wyboru. Produkcja np. Sempronów 32bit dobiega końca. Przed 64bit. nie ma specjalnie odwrotu. A to znaczy, że problemy odłożone "na półkę" trzeba będzie kiedyś rozwiązać. Dlatego problem współbieżności jest tak naglący. Z powodów technologicznych. Dokładniej "magicznej" bariery chłodzenia powietrzem na poziomie 120W procesory nie przeskoczą 4GHz.

    Pozostaje więc wielordzeniowość.

    A czy Linux pozostanie toporny? Tak pozostanie jeśli ma być wydajny.

    NatterX

  28. lsd 29 stycznia 2006 o godz. 17:27 #

    może nie rozumie twojego rozumienia słowa toporność bo dla mnie windows jest strasznie toporny jeśli próbowałeś robic maskarade na 2 lub więcej kompy to zobaczysz ze w windzie trzeba puścić po kilka razy na kazdym kompie wizarda aby zadziałało a i tak po kilku tygodniach z nieznanych powodów przestaje to dziłać i znowu musisz puścić wizarda a w linuxie masz skrypt nie musisz nawet go sam pisac w necie jest tego mnóstwo kopiuj wklej lub nawet odhaszujesz pare linijek zalezy od dystra i chodzi, moze sie popsuc po kompilacji jajka jak cos zle wybierzesz a tak to bedzie chodzic dopuki komp bedzie działał a co do wodotrysków to są w linuksie co wy chcecie u mnie jest prznikanie paska i menu przeróżnych i to jest w podstawowym kde a znajdzcie mi cos takiego w podstawowym srodowisku windows?? wystarczy poszukać i wszystko znajdziesz. mi sie wydaje ze jest prosta zaleznosc w linuxie jest dla ciebie tak samo toporny jak ty dla niego spróbuj się nauczyć jak sie z nim dogadać a da ci mnóstwo przyjemności w czasie pracy z sobą wystarczy się pobawić opcjami i bedziesz miał wszystko czego zapragniesz na swoim pulpicie.

  29. NatterX 29 stycznia 2006 o godz. 22:26 #

    Mi "toporność" Linux'a nie przeszkadza :-). Ale z punktu widzenia user'a M$ grzebani w skryptach a szczególnie icj czytanie oraz FAQ to coś przerastającego możliwości. Starając się zrozumieć bolączki użytkownika M$ z premedytacją napisałem, że Linux jest i będzie toporny. Chodziło mi raczej o "wodotryski" typu M$ czyli okienko z nie używaną aplikacją powoli staje się coraz bardziej przezroczyste. Ponoć ma to być rewelacyjne rozwiązanie ;-). Jednak mi to jakoś się nie widzi.

    Dla mnie wystarczającym ułatwieniem bardziej praktyczne rozwiązania. Choćby takie jak w KWrite. Numeracja linijek czy marker nawiasów. To znacznie ułatwia pisanie programów. Ale jeśli nie ma X'ów to się nie rozpłaczę :-). Wtedy pozostaje stary dobry "joe" i "mc".

    NatterX

  30. lsd 30 stycznia 2006 o godz. 2:27 #

    ja wiem ze z windowsa mozna wyniesc tylko chęć do naciskania next->next->next pracuje sie nad tym takze w linuksie czyli wartości domyslnie niedawno linus skrytykował twórców gnome za uwazanie uzytkowników za idiotów. w sumie ma racje bo ustalanie "doskonałych" wartości domyslnych nie powinnno iść w parze z obcinaniem mozliwości bo to nie ten system. W moim mniemaniu Gnu/linux ma sprostac kazdym wymaganiom stawianym przez uzytkownika.nawet windosowca:)) ale jak mi ktos mówi ze linux jest toporny to mnie krew zalewa. toporny to jest w obsłudze javascript. ludzie po przsiadce z windowsa sa zdezorientowani nowym srodowiskiem pracy i tyle pozatym z windowsa nie mozna wyniesc zbyt dużo przydatnej wiedzy ani chęci do jej poznania to jest główna przeszkoda. ludzie maja to do siebie ze się szybko zniechęcają . sam najpierw okazyjnie uzywałem przez jakies pół roku linuxa i "smigałem" na windzie ale zaparłem się i wywaliłem patycje windowsową na poczatku było ciężko o denerwowałem sie jak trzeba ale po jakims miesiacu poruszałem się juz całkiem swobodnie po sytemie. teraz czyli po jakiems 1,5 roku windows mi się wydaje jakims dziwnym systemem ostatnio nie wiedziałem nawet jak uruchomic exela:).a co do wodotrysków raczej wiekszych problemów nie bedzie na przeportowanie tylko małe pytanie po co? zeby 50% proca zjadała przeźroczystość okna nieaktywnego dzieki to ja wole pełne a co do edytorów każdy uzywa co lubi(zreszta jak wszystko w linuksie) ja ja wole takze kwrite ale znam ludzi co powiedza na kwrite feee vim rules:)

    • rx 9 marca 2008 o godz. 0:01 #

      Moim zdaniem tutaj pan linus ostro przesadził. Nie wszyscy użytkownicy to specjaliści. Nie wszyscy są na 100% pewni co powinni zrobić. Coś takiego na prawdę bardzo pomaga. No bo po co mam powiedzmy zaznaczać 10 pól skoro 90% zrobiłoby tak samo. Przecież o to chodzi. Dać userowi wskazówkę.

      To jest właśnie problem niektórych linuksiarzy. Są strasznie toporni i najchętniej zrezygnowali by ze środowiska graficznego na rzecz konsoli jak za dawnych lat. Oczywiście są też tacy, dla których linux to po prostu normalny OS tak jak winda, i nie życzą sobie żadnych "udziwnień"

  31. NatterX 30 stycznia 2006 o godz. 23:30 #

    "Przekombinowanie" dotyczy nie tylko Gnome'a :-). Nie tak dawno pozbyłem się i to bez żalu Mandrake 10.0 za to, że przywracał mi ustawienia domyślne pod KDE. Skrypty w /etc w Mandraku są naprawdę nie strawne, więc wygnałem "pasożyta" i teraz mam już tylko Slackware, którego używam "od zawsze" ;-).

    Jeśli chodzi o przezroczystość i podobne wodotryski, "to w tym szaleństwie jest metoda"! Komputer, na którym zostanie uaktualniony system do wersji z wodotryskami zacznie się zachowywać jak by mu ktoś zaciągnął "hamulec ręczny". Po jakimś czasie zdesperowany właściciel dojdzie do wniosku, że czas unowocześnić komputer. Dzięki temu wzrosną przychody wytwórców sprzętu. I wszycy byliby zadowoleni gdyby nie fakt, że

    użytkownik będzie miał komputer, na którym będzie robił to samo co poprzednio, lecz będzie "lżejszy" o sporą ilość $.

    Jest taki dowcip: "Kiedy będzie M$ Win64bit? Wtedy gdy będą dostępne 64bit procesory Intel'a w ilościach hurtowych.

    A kiedy będą dostępne 64bit. procesory Intela w ilościach hurtowych? Gdy będzie gotowy M$ Win64bit."

    NatterX

  32. lsd 31 stycznia 2006 o godz. 0:15 #

    poniekad masz racje zauwaz ze wiekszosc windosów jest na licencji oem a co za tym idzie zmieniasz sprzet i tak musisz kupic nowego windowsa.ale ze wodotryski tak duzo zra wszystkiegonie jestdo konca prawdą jak sie ich uzywa z umiarem to sa prawie niezauważalne dla systemu na moim celeronie 2gh przexroczystość paska i różnorakich menu nie sprawie wclale problemów a niezauważyłem zeby uzycie proca wzrosło ale juz przy prznikaniu okien była sieka. co do mandarynki to sa skutki upodabniania się do windowsa w sumie nawet mi się to na poczatku w nim podobalo ale później było męczace slack naprawde wspaniała dystrybucja tylko ze niestety coraz bardziej usuwająca się na ubocze:( brak natywnego wsparcia pod inne architektóry niz 386 oraz pare innych braków to czasem boli ale dystro naprawde warte uwagi i uzytku bo proste /etc i ogromne mozliwosci konfiguracjii

  33. Mad Jack The Pirate 31 stycznia 2006 o godz. 3:22 #

    1. Artykul ok

    2. Czesc z was nie potrafi poprawnie pisac po polsku.

    "pozorą", "hirurgiczne" etc. … panowie, zenada!

    Miast obcowac tylko z cyferkami, przeczytajcie ksiazke

    [man`y nie wystarcza ... zapewniam]

    Choc i tak przyznaje, ze uzytkownicy linow roznia sie od zwyklych MS userow … sa wszechstronnie wyksztalceni.

    Niestety zdarzaja sie wyjatki …

    Coz … to tyle! :)

    aha … poprawnie skonfigurowany linux/unix chodzi jak szwajcarski zegarek :) fajna sprawa

  34. NatterX 31 stycznia 2006 o godz. 23:50 #

    Ze Slackware nie jest aż tak źle. Jak mawiał Mark Twein "Informacje o jego śmierci są przedwczesne i niczym nie uzasadnione" :-). Spieszę donieść, że Slack jest obecnie prekompilowany na 486. A i tak działa szybciej niż wspomniany Mandrake.

    Wsparcie dla innych platform w oparciu o Slackware również istnieje. Oczywiście o ile nie nosisz się z zamiarem kompilacji ze źródeł. Jest sporo dystrybucji "opartych" o Slackware np. Yopper.

    [Mad Jack The Pirate] raczej nie dbasz o mowę ojczystą tak się nazywając :-). Dobrze, że nie ma w społeczności Linux'owej zbyt wielu purystów. Bowiem za "linux/unix" mogliby pojawić się przed twoim domem "kolesie" z widłami i pochodniami i dokonać małego linczu ;-). Bowiem Linux to GNU.

    NatterX

    p.s.

    Jeślim gdzieś zbłądził w mowie ojczystej to wybaczcie z serca.

  35. lsd 1 lutego 2006 o godz. 0:21 #

    wcal nie mówie ze dystrybucja umiera ale ma kilka braków ale takze sporo zalet , Dla poczatkującego usera takie małe problemiki są bardzo dużym wyzwaniem nie kazdy lubi/umie szparac juz na samym poczatku w lynksie w trybie konsolowym ! a co do linux/unix chodziło autorowi o Linux,BSD,etc. wiec nie szalej z widlami

  36. guitarrizer 1 lutego 2006 o godz. 12:51 #

    Powiem tylko, że postawiłem Slackware kilku osobom, które o Linuksie wcześniej nie słyszały i bardzo go sobie chwalą. Po prostu to ja musiałem im go skonfigurować, ale jak już to zrobiłem, to działa bezproblemowo. Zatem, może nie każdy potrafi go sam zainstalować i skonfigurować, ale jak już znajdzie kogoś, kto to za niego zrobi, to będzie mógł go użytkować wieki ;)

  37. KOZODOJ 1 lutego 2006 o godz. 17:23 #

    GnoM3 napisał:

    "NatterX “Linux to społeczność, M$ to użytkownicy” ale do tego dodać należy jeszcze jedną niesamowicie istotną sprawę, jednych i drugich różni jeszcze szalenie poziom wiedzy i to wbrew pozorą jest bardzo istotne w tym wszystkim."

    Szanowny Kolego, wiedza o Linuksie nie jest jedyną dziedziną w której się można wykazać. Bądź więc tak miły i ogranicz się do sfery wiedzy, którą znasz… A nie dokonuj metaanalizy poziomu wiedzy użytkowników poszczególnych OS-ów. Albo zdefiniuj co w Twoim mniemaniu znaczy "poziom wiedzy".

    I zeby nie było, że jestem windowsowym nieukiem dodam, że używam różnych systemów – stosownie do moich potrzeb.

  38. NatterX 1 lutego 2006 o godz. 23:52 #

    [GnoM3] System operacyjny jak sama nazwa mówi to tylko narzędzie. Linux wraz ze swym doskonałym gcc jest bardzo użytecznym narzędziem. Właśnie tak traktuję Linux'a i wszystkie dobrodziejstwa, które ze sobą niesie.

    Nadal podtrzymuję swoje zdanie "Linux to społeczność, M$ to użytkownicy". Linux najzwyczajniej wymusza interakcję w społeczności. Tak by móc pokonywać napotkane przeszkody. Zarówno te duże jak i te małe.

    W produktach M$ nie masz takiego komfortu. ServicePack'i pojawiają się sporadycznie. Do starszych wersji systemu ich najzwyczajniej nie ma. Przypomnę na marginesie, że w Linux'sie jądro 2.2.X nadal egzystuje choćby z powodu swej małej "systemożerności".

    Napisanie własnego modułu jądra do urządzenia, które zbudowałbyś w Linux'sie nie przedstawia większego problemu. W M$ pozostają porty komunikacyjne. Nie znam nikogo kto posiadłby umiejętność napisania sterownika pod M$. Oczywiście myślę o takim w pełni funkcjonalnym a nie demo.

    "Poziom wiedzy" – to zbiór pewnych umiejętności a nie świadectw jak się mylnie przyjęło obecnie przyjmować.

    Takową umiejętnością jest chociażby sztuka kompilacji i instalacji jądra w Linux'sie. Trochę trudno to porównać do umiejętności wyniesionych z M$. Bowiem o ile dobrze sobie przypominam tam jądra się nie kompiluje. A w zasadzie niczego się nie kompiluje. Jedyna umiejętność to sposobność wciskania OK i NEXT. Nie jestem obeznany z nowymi produktami M$, i jakoś nie tęsknię :-), ale czy przypadkiem nie będzie potrzebna nowa klawiatura z klawiszem ANY ;-) ?

    Jeśli masz jeszcze jakieś niejasności to poprzeglądaj forum o Linux'sie i porównaj je z forum o M$. Szczególnie powinna "powalić" cię ilość działów na Linux'sie.

    Ja także "prześliznąłem" się po wielu systemach łącznie z systemami czasu rzeczywistego. Wybierałem z wielu i wybrałem Linux'a bo ma potencjał. Sytuacja reszty nie jest już, w mojej ocenie, taka jednoznaczna.

    I jeszcze dwie uwagi. Nie ma sfery wiedzy, którą znam. Są tylko sfery wiedzy, które poznaję. Na tym polega rozwój. A że boli?! Ma boleć. Bez bólu nie ma rozwoju.

    Nie uważam, że M$ user'ży to nieucy. Używałem tego systemu długi czas. Jednak jego wewnętrzna niespójność oraz coraz mniejsze możliwości debag'owania mnie zniechęciły.

    NatterX

  39. minder 2 lutego 2006 o godz. 16:30 #

    Do wypalania płyt pod konsolą może służyć kombajn bashburn.

  40. ProconTen 4 lutego 2006 o godz. 15:50 #

    Wojna pomiędzy użytkownikami Linuxa a Windows przypomina sytuację wojny użytkowników Amigi z PC sprzed kilku lat. Ze strony "alternatywnych" duża dawka złośliwości na każdym kroku .. a tak po cichu zazdrość. Amiga już umarła … ciekawe jak pójdzie Linuxowi ? :|

  41. NatterX 4 lutego 2006 o godz. 21:23 #

    A może czas dopuścić muśl, że to M$ umrze?!

    Amiga umarła bo platforma była oparta o procesory M68K. Sprzęt nie był rozbudowywany i unowocześniany czego dowodem było to, że schyłkowe Amiga'i niewiele zmieniły się w stosunku do protoplasty A500. Amiga nie miała "wolnej" specyfikacji i niewielką ilość gniazd umożliwiających rozbudowę. To pociągało za sobą niewielką liczbę producentów niezależnych a co za tym idzie wysokie koszty sprzętu. Śmiem twierdzić, że to właśnie M$ bardziej przypomina Amiga'ę niż Linux.

    A jaki będzie efekt? Czas zweryfikuje nasze oceny.

    NatterX

  42. mae 4 lutego 2006 o godz. 21:39 #

    BZDURA ! NatterX – ja chyba Twoje posty zacznę czytać od razu przez pryzmat fanatyzmu :D

    http://www.2lo.lublin.pl/sites/AMIGA_2000/histori…

    Przeczytaj sobie ten arcik. Pozwolę sobie zacytować fragment tekstu, który jest najważniejszy i oddaje prawdę:

    "Powa¿nym b³edem polityki Commodore by³ brak dobrej reklamy komputerów amiga. Firma ta inwestowa³a i rozwija³a linie komputerów CommodorePC, jednak nap³yw tanich klonów z Tajwanu spowodowa³ ¿e dzia³ ten zacz¹³ przynosiæ ogromne straty. GwoŸdziem do trumny firmy Commodore okaza³y siê laptopy PC. Okaza³y siê one zupe³n¹ klap¹, pomimo ¿e firma zainwestowa³a w nie olbrzymie iloœci pieniêdzy. Sprzedanie linii PC Acerowi nie by³o w stanie uratowaæ Commodore i w 1994r. firma og³osi³a upadek. Na deskach projektantów zosta³y niedokoñczone rewelacyjne uk³ady AAA-chipset i 16-bitowe procesory dzwiêkowe i wyposa¿ona w PowerPC i potê¿ny uk³ad DSP Amiga 5000."

    Widać nigdy nie korzystałeś z Amigi, która była wspaniałym komputerem, posiadającym wszystko to czego PC nie miały.

  43. ProconTen 4 lutego 2006 o godz. 22:29 #

    Do : Mae

    A co takiego miała Amiga czego nie miały klony IBM PC ?

    Na szczęście większość użytkowników komputerów nie jest fanatykami jakiegokolwiek systemu i będzie wybierać dla siebie system najwygodniejszy i najbardziej funkcjonalny – na razie bezdyskusyjnie wygrywa Windows . Może w przyszłości Linux pokona MS ale obecne dystrybucje nie mają na to szans.

  44. lsd 5 lutego 2006 o godz. 0:44 #

    chciałbym tu zauwazyć ze amiga to sprzęt a linux to soft takie porównanie jak wyzej to jak porównac biurko w pokoju i tego co sobie na nim pisze. A linux umrze? kolego zastanów sie co mówisz coraz wiecej krai i organizacji przechodzi na ten system!! wiekszość serwerów w sieci stoi na linuksach (nie wiem jak teraz ale kiedys nawet serwer M$ wiec nie bede siał propagandy) jest duzo bezpieczniejszy od M$ i wydajny!! obsługa wielu platform(amigi też:)) //uzywajac M$ ograniczasz się tylko do architektóry pc a co bedzie jak wygrasz na loterii maszyne oparta na sparc'ach to co powiesz ze to nie komputer bo nie da sie windy zainstalować// samego ruchu open source nic juz nie zatrzyma to sa miliony ludzi na całym swiecie moze sie zmienic jadro systemu z lini rozwijanej przez linusa przejdziemy na Hurd'a czy inne cudo a kiedy przejdziemy? wtedy kiedy to cudo bedzie szybsze i wydajniejsze. nie pisze ze stabilniejsze bo stabilności w linuksie jest i bedzie (najbardziej funkcjonalny i najwygodnieszy)? to windows ? zalezy kto i co uwaza za wygode a co do funkcjonalności napisz mi jedną rzecz którą nie da się zrobić na linuxie a da się zrobic na windowsie czego linux nie wspiera? największa "wadą" linuxa dla początkujących jest do next->next->next nawet nie czyta sie tego co wciskasz bo to jest i tak zawsze ten sam schemat a tutaj musisz przeczytać co robisz czasem jest to napisane malo zrozumiałym jezykiem ale trzeba przaczytać, 2 wada to przyzwyczajenia lubimy jakis program chcemy go i uzywac pod linuxem wchodzimy na strone producenta a tu zonk nie ma wersjii na linuxa i w płacz ze ten system jest do du…Moim skromnym zdanie wtedy kiedy większość producentów bedzie portowało swoje aplikacje na linuxa windows przestanie byc jakąkolwiek konkurencja dla Naszego systemu operacyjnego :) bo windows jest Billa

  45. mae 5 lutego 2006 o godz. 13:07 #

    Amiga miała dźwięk (stereo, a nie pitu pitu z PC speakera) i grafikę wysokiej jakości. Komputery Amiga były stosunkowo tanie, a dawały ogromne możliwości. Łatwo było je rozszerzyć, dzięki kościom pamięci, kartom turbo, kartom pcmcia. Właśnie oprogramowanie było bardzo silną stroną Amigi. System operacyjny AmigaDOS, który obsługiwał multitasking (procesy miały priorytety i działały wszystkie, uwczesny Windows natomiast zatrzymywał każdy proces, który został przesunięty w tło, dopiero pod koniec 88 roku MSDOS miał normalny multitasking). Workbench był świetnym środowiskiem graficznym, którego użytkownicy PC mogli tylko pozazdrościć. Wyśmienite programy graficzne, których PC nie miały – DeluxePaint, PersonalPaint, Imagine 4D, Lightwave. Amiga pod względem grafiki wyprzedzała PC o jakieś 5 lat – a w tamtych czasach to właśnie ona była wyznacznikiem postępu, jakości. Większość obecnych grafików zaczynała na Amidze, bo na PC nie było co zaczynać, możliwości były bardziej niż ograniczone. O gromie fantastycznych gier na Amigę wspominać nie warto, bo każdy o nich wie ;]

  46. mae 5 lutego 2006 o godz. 13:14 #

    "Wojna pomiędzy użytkownikami Linuxa a Windows przypomina sytuację wojny użytkowników Amigi z PC sprzed kilku lat. Ze strony “alternatywnych” duża dawka złośliwości na każdym kroku .. a tak po cichu zazdrość. Amiga już umarła … ciekawe jak pójdzie Linuxowi ? :|"

    O jakich alternatywach mówisz ? Przecież wtedy nie było monopolu. Był to czas, w którym wszystkie komputery stały na równi, dopiero miał się wykluć globalny model. Dla mnie to PC był alternatywą, bardzo kiepską zresztą.

  47. Chudy 5 lutego 2006 o godz. 13:23 #

    Uhhh czasy amigi, co to byly za czasy :'). Lezka sie oku w kreci, wtedy czlowiek nie znal takiego czegos jak zawieszenie sie workbencha, ale amiga pod wzgledem grafiki przyznam bardzo glosno, byla rewelacyjna! Dzisiaj zajmuje sie grafika 2D i widze jak wielkie problemy maja nasze komputery by generowac prosta grafike 2D, a co dopiero ja scrollowac (bez karty graficznej z akceleracja nie ma mowy o wielu efektach 2D). Nie ma mowy o napisaniu gry 2D bez akceleracji, z w pelni scrollowanym ekranem, wieloma kolorami i rozsadna rozdzielczoscia by nie zzerala ci ok pol mocy procesora!

    Co do dzwieku tez, kiedy Amiga miala wysmienitego Protrackera bazujacego na samplach iff i raw modulowanych w czasie rzeczywistym, to PC mialo…. MIDI. Malo tego, fani pc uwazali ten wynalazek za lepszy od amigowych MOD bo zapisane piosenki zajmowaly kilka a nie klilkadziesiat Kb. Jeszcze oprocz midi byly jakies brzdeki, ale jak teraz gram w gry od dosa, to tesknie za ich odpowiednikami na Amidze.

    Btw do niedawna (ok 4 lata temu) sloneczna telewizja uzywala Amigi do generowania logo stacji w rogu ekranu.

  48. mae 5 lutego 2006 o godz. 13:26 #

    "Btw do niedawna (ok 4 lata temu) sloneczna telewizja uzywala Amigi do generowania logo stacji w rogu ekranu."

    Nikt nie chciał oglądać bluescreena zamiast filmu :D

  49. NatterX 5 lutego 2006 o godz. 22:54 #

    Wypraszam sobie, jakobym nie używał Amiga'i :-) .

    Używałem także Atari Falcon. I tu nasuwa się analogia. Atari podzieliło los Amiga'i z tego samego powodu. Była zamkniętym systemem jako całość. Zarówno pod względem sprzętu jak i oprogramowania. I nic nie pomogły doskonałe ukłądy dźwiękowe lub graficzne ani nawet procesory DSP.

    Pragnę zauważyć, że MSDOS był systemem bez trybu chronionego. Dlatego też nie mógł dzielić zadań jak utrzymujesz. Nawet M$ Win3.11 nie były systemem z trybem chronionym. Bowiem podstawową właściwością systemu z ochroną pamięci jest to, że gdy "wysypie się" jeden proces to inne mogą działać bez zakłóceń. Podobnie jak system.

    W jak dziwny sposób jest napisana ochrona pamięci w M$ Win

    świadczy fakt posiadania przez ten "system" "niebieskiego ekranu". Właśnie dlatego nie stosują tego systemu w elektrowniach atomowych :-). No może w Czarnobylu. Ale to było dawno temu :-).

    NatterX

  50. mae 5 lutego 2006 o godz. 23:10 #

    "Dlatego też nie mógł dzielić zadań jak utrzymujesz."

    Nie mógł, pomyliłem się wpisująć MSDOS zamiast Windows. Ale wtedy generalnie odpalało się Windowsa spod MSDOSA stąd ten skrót myślowy :P

    "Była zamkniętym systemem jako całość. Zarówno pod względem sprzętu jak i oprogramowania. I nic nie pomogły doskonałe ukłądy dźwiękowe lub graficzne ani nawet procesory DSP."

    Tak samo zamkniętym jak wszystkie inne komputery i soft. Wolne oprogramowanie dopiero teraz zaczyna odgrywać jakąkolwiek rolę, więc nie przeceniaj tego modelu. Kwestia komercyji nie ma znaczenia.

  51. GnoM3 6 lutego 2006 o godz. 23:16 #

    > Mi “toporność” Linux’a nie przeszkadza :-) . Ale z

    > punktu widzenia user’a M$

    …ale Panowie! … To mnie też denerwuje! Po to Xy w linuxie są "rozerwalną" częścią systemu, żebyście mogli pracować bez nich -> wydajniej! Po to w Linuxie jest tyle różnych środowisk, żebyście mogli wybrać takie, jakie będzie u was wydajne! Nie mówmy jednak że super Xy są złe!!! Ja np. bardzo lubie takie bajerki, dlaczego nie ? Bo jak chce być pr0 to wypada pracować na systemie wyglądającym jak Win95 ? Bez sensu!

    Dla tych natomiast którzy uważają że linux w tym tamacie kiepsko się rozwija wysyłam do google -> luminocity, 3ddesktop, E17, …..

    Nawet Apple robi shit w porównaniu z tym co robi "środowisko" :]

    CU.

  52. NatterX 7 lutego 2006 o godz. 0:09 #

    Jako żywo z tą topornościa nie chodziło mi o X'y. Jeśli już to o konfigurację i skrypty, instalowanie sterowników no i tę koszmarną konsolę :-). Aby Linux był naprawdę wydajny należy wykonać w termnalu "init 3" ;-).

    NatterX

  53. Wojtek 15 lutego 2006 o godz. 16:07 #

    Witam,

    Jesli kupię jakiś sprzet, powiedzmy karte graficzna to pod windowsem

    nie bede mial wiekszych problemow z jej obluga ale to wszyscy wiedza.

    Teraz GNU Lnux, w zasadzie tylko nvidia i ati daje jakies sterowniki,

    dzieki kt. zostanie uzyte wogole "jakies" przyspieszenie sprzetowe, pomijam

    to jak ubogie w funkcje sa te sterowniki i jaka kiepska wydajnosc…

    a co jesli mam tansza karte graf. np. zintegrowany sis ? co mi pozostaje ? wlaczenie DRI i badziewny sterownik z jadra ?

    Teraz powiedzmy, chce kupic karte wi-fi, popatrzmy co ma linux, Prism ? a reszta ?

    reszta emulowana ze sterownika windowsa ? (tak zaraz ktos mi napisze, ze za to FreeBSD 6.0 ma

    dobra obsluge wi-fi…)

    Pytam wiec gdzie ten wolny wybor, skoro zeby mi cos dzialalo, zostalo wykorzystane

    powiedzmy chociaz w polowie swoich funkcji to musi to byc z bardzo waskiej listy sprzetu ?

    Wiem, ze winni sa producenci, ale co to obchodzi zwyklego usera kt. kupil sprzet i chce go po prostu uzywac, pracowac na tym (czas to pieniadz…) ?

    Za czasow studenckich odkrywanie linuxa dawalo wiele radosci i satysfakcji. Teraz

    patrze na to inaczej, na Open Source daleko sie nie zajedzie, co z tego, ze mam Open Office

    jak mi 99% ludzi przynosi *.doc ? ktorego nie moge otworzyc, bo wiadomo obluga wieszkosci

    rzeczy na Linuxie (NTFS, PDF, DOC…) to "reverse engineering", "experimental", "beta"…

    Znajdzie mi ktos program do mojego tel. pod linuxa ? albo jakis profesjonalny program

    dla inzyniera ? To nie tak, ze uczelnia kupila program xxx do symulacji filtrow

    optycznych bo kocha M$, kupila bo pod Open Source'm nikt czegos takiego nie napisal i nie napisze… Nie twierdze, ze linux jest do niczego, wrecz przeciwnie – ciagle sie rozwija,

    na serwer nadaje sie duzo lepiej niz MS windows, ale póki co… zwykły user powie – zycie

    jest zbyt krotkie zeby uzywac linuxa, wiec zamiast sie sprzeczac o "przecinki w modlitwach" (GNU Linux czy Linux ? BSD to nie linux… to wszyscy wiedza, przynajmniej Ci co powinni a reszty to naprawde nie obchodzi) zróbcie coś młodzi ludzie, póki jeszcze myślicie tak jak ja kilka

    lat temu – żeby ten Linux był dla ludzi, a nie dla waskiej grupki ktora nie widzi swiata poza swoim kompem i koszulka 31337.

    ps. a tak wogole, to ciekawe ile komentarzy na tej stronie powstalo pod wolnym oprogramowaniem ? Czy autor ma dostęp do jakiś ststystyk ? ile % stanowi rzeczywiscie ten Gnu Linux, czy *BSD ?

  54. michuk 16 lutego 2006 o godz. 0:18 #

    Pytam wiec gdzie ten wolny wybor, skoro zeby mi cos dzialalo, zostalo wykorzystane powiedzmy chociaz w polowie swoich funkcji to musi to byc z bardzo waskiej listy sprzetu ?

    Wąska lista sprzętu to nie obsługuje Linuksa. Naprawdę jest z tym dużo lepiej niż nawet 2-3 lata temu i cały czas się poprawia. Nie zmienia to oczywiście faktu, że jeśli chcemy używać Linuksa, warto kupić sprzęt, od firmy która tradycyjnie wspiera ten system – dzięki temu firma taka będzie miała większe zyski, wybije się spośród konkurencji. Inni to zauważą i również zaczną Linuksa wspierać. To oczywista zasada rynku, która jak do tej pory sprawdza się doskonale. Co mają powiedzieć użytkownicy MacOS, którzy żeby używać swojego ulubionego systemu muszą zakupić laptopa jednej konkretnej firmy? To jesto dopiero tragedia :)

    co z tego, ze mam Open Office jak mi 99% ludzi przynosi *.doc ? ktorego nie moge otworzyc

    To jakieś wybrakowane to Twoje OpenOffice :) "U mnie działa".

    Czy autor ma dostęp do jakiś ststystyk ? ile % stanowi rzeczywiscie ten Gnu Linux, czy *BSD ?

    Windows: 55.90%

    Linux: 29.47%

    BSD: 0.55%

    Mac: 0.26%

    To wyniki obraczone błędem (nie wiem jak dużym ale nie sądzę, że większym niż 3%), bo wygenerowane na podstawie wysyłanego przez przeglądarki "user agent".

  55. NatterX 16 lutego 2006 o godz. 2:07 #

    Jeśli chodzi o oprogramowanie inżynierskie to…

    Na temat programów chemicznych i biologicznych się nie wypowiem bo ich nie używam. Ale:

    1. gEDA pakiet do projektoania obwodów drukowanych.

    2. qCAD jak sama nazwa mówi program bardzo przypominający ACAD'a

    3. SciLab odpowiednik Matlaba z tym, że można używać dodatkowo PVM czyli obliczeń rozproszonych. Naprawdę polecam.

    4. Ocrave podobnie jak wyżej

    5. Maxima program matematyczny

    6. Spice, podobie jak pod M$ program d symulacji obwodów elektronicznych.

    Te przyszły mi akurat do głowy w tej chwili. Jest ich znacznie więcej.

    Oczywiście jeśli kogoś stać by zainstalować "pełnowartościowe" programy pod M$, czyli być lżejszym o kilkadziesiąt tysięcy, to nie ma sprawy. Zaś jeśli ktoś instaluje oprogramowanie nielegalnie to wiadomo kim jest…

    Teraz co do uczelni i nie tylko. No właśnie po co zadawać sobie trud tworząc coś?! Skoro można to kupić? Podobnie dzieje się z zakupami dla wojska i nie tylko… Po co projektować i budować transporter opancerzony,amolot wielozadaniowy skoro można kupić, …. My nie jesteśmy Arabią Saudyjską i nie leżymy na ropie. Stosując tę filozofię nie dziwmy się, że najbliższe miejsce, w którym wielu rodaków może znaleźć pracę to Anglia. A Polska staje się, lub już się stała, technologicznym zadupiem :-( .

    Jest wszak alternatywa. Jedną z nich jest Wolne Oprogramowanie. Ja także borykam się z niekompatybilnością "niektórych" :-) pogrążonych w M$. Jeśli potrzebna komuś dokumentacja to dostanie ją pod postacią PDF'a. Albo transkrypcji za pomocą OpenOffice na wiadomy format. Linux'owy ZIP działa również poprawnie pod M$.

    NatterX

    • Budyń 28 lutego 2008 o godz. 1:24 #

      Pakiet gEDA umarł, a kto umarł, ten nie żyje…

      qCAD z AutoCADem ma wspólną wyłącznie część nazwy.

      O ile Scilab vs. Matlab przypomina rozgrywkę GIMP vs. Photoshop (w zależności od wymagań, przewaga tu to tam) o tyle qCAD to zupełnie inna kategoria wagowa! Porównałeś ołówek i linijkę z profesjonalnym zestawem kreślarskim (bo tym jest AutoCad).

  56. PawelA 16 lutego 2006 o godz. 13:35 #

    > To wyniki obraczone błędem (nie wiem jak dużym ale >nie sądzę, że większym niż 3%), bo wygenerowane na >podstawie wysyłanego przez przeglądarki “user agent”.

    Eee tam chyba wiekszym…. Co drugiego bardziej obytego kolegi przegladarka wysyla jakies bzdury ;)

  57. michuk 16 lutego 2006 o godz. 15:27 #

    Eee tam chyba wiekszym…. Co drugiego bardziej obytego kolegi przegladarka wysyla jakies bzdury

    Zgoda. Tylko że bardziej obytych oszacowałem właśnie na 5% :)

  58. NatterX 17 lutego 2006 o godz. 0:01 #

    Tym co wysyła przeglądarka bym się nie sugerował. Używam Opera v8.51 a powinna się przedstawiać jako IE. Inaczej sporo stron nie działa tak jak powinno.

    NatterX

  59. oowan 17 lutego 2006 o godz. 1:21 #

    Podobał mi się ten artykuł. Dla nas, linuksiarzy to są prawdy oczywiste, a dla większości windziarzy, ta logika i tak będzie nie do przyjęcia, póki używają "darmowych" kopii. No, i kto by tam czytał licencje? Przecież wystarczy kilka razy kliknąć na "Dalej" i gotowe!

  60. johnx86 17 lutego 2006 o godz. 16:02 #

    Witam ściągam mandrive z mandriva.com wersja którą ściągam to 2006 free czy to jest jakaś obięta wersja zajmuje 3cd ?? warto instalować ?? troche nie w temacie ale to mój pierwszy linux :D

  61. NatterX 17 lutego 2006 o godz. 23:15 #

    Johnx86: Jak najbardziej warto instalować Linux'a. Te 3 CD to zapewne wersja podstawowa. Ale bez obaw. Resztę doinstalujesz z sieci. Musisz tylko sprecyzować co jest potrzebne. Jeśli np. na tych 3.CD nie ma Krusader'a to ściągnij i po sprawie.

    NatterX

  62. le 22 kwietnia 2006 o godz. 21:45 #

    Tak się zasugerowałem pochwalnymi opiniami pod adresem Linuxa, że postanowiłem spróbować. Za Waszą radą wybrałem "przyjazną", windopodobną dystrybucję Ubuntu. Wnioski: Ten cały Linux z perspektywy potrzeb zwykłego użytkownika, dla którego komputer jest narzędziem do pracy, a nie esencją życia, to jakieś nieporozumienie, ciekawy projekt, ale tylko projekt. Bo na obecnym etapie to jakieś "zrób to sam". Instalujesz, pięknie. Koszmarek zaczyna się później. Tego nie ma, to nie chodzi, to doinstaluj. U mnie działa, u Ciebie nie? To spróbuj … I tak w koło Macieju. Odradzam wszystkim klikaczom przesiadkę na Linuksa, a Wam droga redakcjo jakilinux.org propagandy kierowanej do tej grupy użykowników. Raz zrażeni nigdy nie zgodzą się na ponowne podejście do Linuksa. Może za jakiś czas Linux dojrzeje, chyba że Bill wykończy projekt pn. Linux obniżając ceny na Windę.

  63. le 22 kwietnia 2006 o godz. 22:05 #

    I jeszcze jedno, w nawiązaniu do uwag Wojtka. Instalowanie Linuksa na jak to mawiają "wypasionym" komputerze, to zwykłe wyrzucanie pieniędzy w błoto. Bo co z tego, że sprzęt super, skoro system nie potrafi go "zagospodarować". I nie ma co rzucać gromów na producentów sprzętu. Oni po prostu kalkulują. I wychodzi im, że inwestycja w chocby sterowniki dla Linuksa czy oprogramowanie się nie opłaca. Sensowne zastosowanie widzę w administracji. Tam nie są potrzebne fajerwerki. Ale rodzimi najemnicy Microsoftu nie dopuszczą konkurencji na kupowane za publiczne pieniądze komputery. Zbyt duży rynek.

  64. Legion 22 kwietnia 2006 o godz. 23:12 #

    Linux dawno już dojrzał, pytanie czy użytkownicy do niego dojrzeli…

    To prawda, że Linux nie jest systemem dla klikaczy i tak już pozostanie, wielu tych, którzy idą na łatwiznę, dalej będzie się męczyć z wirusami i ciągłymi reinstalacjami Windows, a użytkownicy mający pojęcie o istocie systemu operacyjnego i jego administracji, mogą swobodnie wybierać między Linuksem, Windows, BSD czy każdym innym systemem i bez problemu sobie poradzą. Wniosku, że Linux nie jest w stanie "zagospodarować" sprzętu, tak jak i opinii że nie opłaca się inwestycja w Linuksa nie podzielam. Trzeba na sprawę spojrzeć nieco szerzej, a nie z perspektywy własnych niepowodzeń w pracy z Linuksem.

  65. Maciupeq 24 kwietnia 2006 o godz. 9:45 #

    Ja mam jendą uwagę do niektórych super wyszkolonych administratorów Linuksa. Może zanim zaczniecie pisać skrypty, programy itp, nauczcie się pisać po polsku, bo jak czytam wasze wypociny w stylu "rozumię" to nigdy w życiu nie zainstalowałbym żadnego programu pochodzącego od tak wyedukowanego programisty. Ach zapomniałem, tezaz zamiast rozumiem pisze się "anderstent" Wstydźcie się i poszli spowrotem do szkoły.

    P.S. skoro tacy jesteście umni to chyba o ispellu słyszeliście???

  66. Legion 24 kwietnia 2006 o godz. 12:43 #

    "Spowortem" też poprawną polszczyzną nie pachnie…

  67. Ktosiek 24 kwietnia 2006 o godz. 14:34 #

    Maciupeq, łaskawco, nie wystarczy słyszeć o ispellu. Należy go również zainstalować – do czego z całych sił Cię nakłaniam. Co więcej, sam ispell nie pomoże, kiedy robi się błędy stylistyczne i gramatyczne – aby ich uniknąć, trzeba włożyć w pisanie trochę inteligencji.

    Zyski z tego byłyby jednak niemałe:

    - uniknąłbyś literówek ("jendą", "tezaz");

    - zamiast nieudolnego stylistycznie zapożyczenia ("super wyszkolonych") użyłbyś dobrze brzmiącego zwrotu typu "doskonale wyszkolonych";

    - po skrócie "itp." umieściłbyś kropkę, unikając błędu ortograficznego (nie jedynego: "spowrotem");

    - nie popełniłbyś błędu leksykalnego (tak, tak: człowiek administrujący systemem to niekoniecznie "programista");

    - darowałbyś sobie drwiącą ze składni puentę ("i poszli spowrotem do szkoły");

    - zaczynałbyś zdanie od wielkiej litery (wskazówka: skrótowiec "P.S." nie jest początkiem zdania);

    - wiedziałbyś, że nie ma takiego znaku interpunkcyjnego, jak "trójzapytajnik".

    Zdrowia życzę (bo dobrego samopoczucia, jak widać, nie muszę).

  68. AwoniX 24 kwietnia 2006 o godz. 18:17 #

    Ludzie ja kocham ta "topornosc" linux'a, dlatego mam tylko GO(i jeszcze BeOS ale o tym sza:))moim zdanien to nakierowanie na user frendly to kupa gow.. bo poco, niech oni sie mecza z tym winshitem a my uzytkownicy unix'ow?(pod wszelka mascia) nie wchodzmy im w droge!! A nie, my tworzymy monstra gdzie wsio sie klika. I taki h4k910r zainstaluje taki system bo jest to na topie(bo ten co ma linux'a to jest super informatyki umie Bog wie co) i sadzi ze umie w nim wszystko a ze uruchamia go tylko gdy przyjda znajomi(to nie wazne). Wracajac do "topornosci" zaczynalem zabawy z linux'em w 1 klasie gimnazjum od DSL'a(ahh) i bylo milo potem mandrake i sadzilem ze to jest banal klikam tu i tam i chodzi jest OK. Ale chcialem wiecej wiec przyszedl czas na cos "wiecej" wiec moze Debian i okazalo sie ze nie moge dac sobie rady:( ale sie nie poddalem duzo szukalem i czytalem(przez co moje oceny w 2 klasie to byl szok dla rodzicow:)) teraz wiem ze tylko te toporne linux'y na styl slacka debiana arch'a to jest to, bo tam ja mam kontrole i ja stawiam warunki, myslicie ze to zrozumie taki uzytkownik windy!! On instaluje i ma chodzic ch.. go cokolwiek obchodzi jesli cos nie chodzi to wymiana sprzetu lub reinstalka i jest OK. Dlatego sadze ze jesli uzytkownik ma dosc windy chce czegos wiecej to da rade!! A my chcemy im to dac na sile tymi user frendly distro:(( i co on z tego zrozumie NIC tylko to ze jesli cos nie chodzi to pewnie wina linux'a bo tam trzeba ciagle cos grzebac mimo ze jest user. Powiem krotko NO COMENT:(((

  69. dEEpUs 28 maja 2006 o godz. 4:34 #

    przeczytalem od razu 3 czesci wiec moglem nie uchwycic wszystkich wypowiedzi noc jest a ja zmeczony. mecze sie z winami juz kupe czasu, hmmm od 96 97 ?, i poprostu mam juz dosc. uzywam nadal bo projekty na studia (java win) + nauka i nie mam czasu zeby rozkminiac to wszystko. rzeczy ktore mnie rozbroily w microszicie: 1. wparcie tel instnieje tylko dla windowsow kupionych w sklepie, lol sorry pare stowek za wina do lapa i nie moge zadzwonic i sie zapytac … nc 2. zabezpieczanie wina do normalnego uzytkowania zmienia sie w sztuke – uzywalem juz chyba z 15 firewalli nie wiem ilu antyvirow, true nauczylem sie wywalac recznie viry z rejestru ale to chyba nie o to chodzi w systemie operacyjnym wniosek win = syf wystarczy podpiac siec. 3. powiedzcie mi dlaczego to g po pewnym czasie dziala 5x wolniej ??? bo ja nie wiem przynajmniej narazie, nic nie robisz z dnia na dzien gozej – dzieki bogu za norton ghosta. 4. dlaczego ten sys sam robi rzeczy ktorych nie da sie w zaden logiczny sposob wyjasnic – np kupilem routa pod neo, windows wylaczyl klienta dhcp ….. spok gdyby dalo sie to wlaczyc poszedl netbios i nie chce mi sie z tym bawic poszlo statycznie 5. co do win 98 ludzie jaja chyba sobie robicie ze na tym systemie dzialaja rzeczy lepiej niz na linuxach, wlasnie zainstalowalem vector linux na compaqu aramda e500 z 64 ramu p3 700 – jest pieknie i do tego bez tego glupiego fata, teraz moze te osoby co twierdzily ze win lepszy mi wytlumacza jak to jesc win 98 nie sprawdza sie 0 bezpieczenstwa i dzialania 7 dni system pada nie da sie na nim pracowac, Me to samo, 2k zarty chyba 10 minut odpalanie kompa 6. rozbroila mnie osoba mowiaca o grach na 98 ze lepiej dzialaja… LOl na celku 600 i gf 2 mx gralem w unreala 2004, nie pamietam juz na jakim linuxie na winie to moglem pomazyc, a ja najbardziej cenie win98 za obsluge myszki do quake'a byla piekna – microsoft nawet to zje.. 7. ps wina 95 mozna zawiesic pingiem :D utinam falsus vates sim

  70. radek 27 sierpnia 2006 o godz. 0:34 #

    Ja jeszcze dodam coś od siebie w sprawie tego "specjalistycznego softu" dla inżynierów, naukowców itp. Co prawda nie uważam się za naukowca, ale myślę, że ponad 4 lata studiów (fizyka) wystarczyło mi, żeby "liznąć" trochę oprogramowania. I akurat w tej działce jest mnóstwo programów pod Linuksa, często lepszych niż te windowsowe – żeby daleko nie szukać: mpb, freefem, meep, czy wspomniane octave, scilab. Zresztą Matlab i Mathematica też są pod Linuksa. Owszem, zwykle są "toporne" (czyli bez GUI ;)), ale jeśli włożyć w nie trochę pracy, to myślę, że to raczej zaleta, niż wada – pracuje się szybciej, można wiele zautomatyzować itd.

    A co do programów inżynierskich… Tak naprawdę to nie wiem jak to jest – nie używałem nigdy CADa. Ale o ile wiem, to nie humaniści piszą ten soft, więc jeśli jest pod windę, to widać większość inżynierów woli windę – ich strata ;) A tak naprawdę, to chyba możnaby było z jakichś prac dyplomowych itp. zbudować sensowne oprogramowanie (tak na przykład powstaje Uniwersytecki System Obsługi Studenta). Nie jest powiedziane, że do wszystkiego trzeba używać super-mega-wielkich-kombajnów – dla przykładu napisanie jakiejś obliczeniowej części programu (bez wizualizacji wyników, GUI itp.) nie jest jakieś strasznie trudne, do tego można na przykład dorobić parę skryptów Matlaba, żeby to zwizualizować, GUI też może być z Matlaba jak ktoś lubi i dostajemy kod, o którym wiemy WSZYSTKO. Nie będzie robił miliona rzeczy, tak jak robią to komercyjne programy – ale co z tego, jeśli potrzebujemy tylko tej jednej? A z czasem można dodawać nowe "ficzery"

  71. netruner 31 sierpnia 2006 o godz. 23:43 #

    Dodatkowo to Microsoft zaczyna przeginać z wymaganiami dla Windowsa "Vista". Tyle co się włoży mocy w ten komputer i poto żeby system normalnie chodził. Mam Gnoma po zalogowaniu ładuje sie jakieś 3sek.

  72. szklany człowiek 21 września 2006 o godz. 3:15 #

    Niestety użytkownicy Linuksa nie mogą pogodzić się z faktem że do Windowsa daleko mu jeszcze. Powodów jest bardzo wiele. Po pierwsze i najważniejsze Windows jest dla wszystkich a Linuks tylko dla tych którzy mają czas grzebać w systemie. Jeżeli ktoś lubi to ok ale ja osobiście mam inne zajęcia niż ciągłe czytanie manuali albo zastanawianie się co zrobiłem źle! Po drugie jeżeli ktoś mi mówi że Linuks to wybór to śmiech mnie bierze. Już na samym początku liczne prawa do plików i zabezpieczenia i wszystko było by w porządku gdybym miał wybór czy tego chcę czy nie. Niby ten wybór jest ale oczywiście trzeba poczytać pokombinować i tracić czas. Oczywiście jeszcze dochodzi problem z wykrywaniem sprzętu itd. Jeżeli chodzi o sterowniki to są beznadziejne! Posłuchajcie sobie muzyki w Linuksie(moduł dźwięku ALSA) a później w Windowsie na oryginalnych sterownikach do karty dźwiękowej.Tak samo wygląda sprawa z karatami graficznymi. Powiem to tak: po załadowaniu systemu wszystko ma działać bez wyjątku i bez naszej ingerencji. Zawsze się zastanawiałem jak co trzeba robić żeby przeinstalowywać Windowsa tak często. Ostatni raz instalowałem go 2 lata temu i śmiga do tej pory bez zarzutów. Zaznaczam że intensywnie korzystam z komputera i jest on moim narzędziem pracy jak i rozrywki. Autor artykułu w wielu przypadkach przesadził jeżeli chodzi o stabilność Windy. Linuks to jest niszowy system i taki pozostanie. Niska łatwość użytkowania doprowadza do szału! Większość programów tzw.alternatyw dla windowsowych aplikacji niczym nie zachwyca a jakość też pozostawia wiele do życzenia! Dla przykładu porównajcie sobie xmms z winampem albo z jetaudio. Odtwarzacze wideo to totalna porażka np. totem czy xine. Tak sobie myślę żę za jakieś 10 lat być może linuks zacznie coś znaczyć jeżeli chodzi o systemy operacyjne!!!!!!!!

  73. Legion 21 września 2006 o godz. 10:29 #

    A ja mam wrażenie, że chcesz wyładować swoje frustracje związane z tym, że sobie z Linuksem zwyczajnie nie radzisz. Cóż, faktycznie Linux nie jest dla wszystkich…

    PS. Argumentacji nie będę komentował, widać że bardzo kiepsko znasz temat Linuksa, skoro piszesz o "niskiej łatwości użytkowania" i porównujesz jakieś tam wybrane programy, podczas gdy np. playerów mp3 / wideo jest co najmniej kilkanaście i bynajmniej nie uważam, że ustępują one odpowiednikom z platformy Windows.

    Ciekawe kiedy doczekamy czasów, gdy Linux przestanie być porównywany do Windows (bezsensownie porównywany), a ludzie zaczną patrzeć na pingwina, jak na zupełnie inny system operacyjny, ze swoimi, indywidualnymi rozwiązaniami i zaczną doceniać fakt, że tak bardzo od Windows ów system jest odmienny…

  74. szklany człowiek 21 września 2006 o godz. 12:09 #

    Zapewniam że z Linuksem daję sobie radę a żeby było śmieszniej mam go nawet zainstalowanego w tej chwili i czasem korzystam z tej platformy. Tak naprawdę z tym systemem mam do czynienia od roku i zdążyłem go już troszeczkę poznać. Najbardziej denerwuje mnie fakt że zwolennicy Linuksa często popadają w samozachwyt i nie potrafią obiektywnie ocenić tego systemu. Ja nie mówię że linuks jest zupełnie do bani ja tylko twierdzę że póki co nie ma szans z konkurencją. Pozostanie on tak naprawdę w gronie entuzjastów i to wszystko.

    PS: Linuks zawsze będzie porównywany do windowsa i moim zdaniem to nic złego. Użytkownicy komputerów są coraz bardziej wymagający i niestety programiści muszą zdawać sobie z tego sprawę. A i jeszcze jedno – czy zastanawialiście się kiedyś dlaczego windowsa ma ok 90% użytkowników ? Niby taki zły a Linuksa wyprzedza już na starcie!

  75. michuk 21 września 2006 o godz. 12:20 #

    szklany człowiek napisał:

    A i jeszcze jedno – czy zastanawialiście się kiedyś dlaczego windowsa ma ok 90% użytkowników ? Niby taki zły a Linuksa wyprzedza już na starcie!

    A co tu jest do zastanawiania? Windows jest preinstalowany na 95% komputerów, kolejne 4% to Maki. Gdyby te proporcje były inne, wynik Linuksa na biurkach zwiększyłby się dramatycznie.

    Ludzi, którzy sami świadomie wybierają swój system operacyjny jest naprawdę niewiele (5… może 10% użytkowników?) – reszta to osoby które używają "komputera". A system operacyjny? "Co to jest system operacyjny?"

    • Budyń 28 lutego 2008 o godz. 1:28 #

      Preinstalacja Windows = indoktrynacja, zło ogłupianie.

      Preinstalacja Linux = zbawienie i świadomy wybór.

      Interesujące…

  76. Legion 21 września 2006 o godz. 12:51 #

    Windows moi drodzy ma tak wielki udział nie dlatego że jest wspaniały, cudowny, fantastyczny, najlepszy… ale dlatego, że Microsoft w nieprawdopodobny sposób zdołał uzależnić użytkowników od swojego oprogramowania. Przykładowo, firmy chcą i starają się przechodzić na oprogramowanie spod znaku pingwina / BSD, ale mają gigantyczne problemy z dostosowaniem się do nowych standardów, zwłaszcza w dziedzinie kooperacji z innymi podmiotami, korzystającymi z oprogramowania MS. Problem leży nie tyle po stronie jakości Linuksa / BSD i dedykowanego im programowania, co po stronie uzależnienia i przyzwyczajenia do oprogramowania, na którym pracuje się od kilku (-nastu) lat.

    Dlaczego nie warto porównywać Windows i Linux ? Bo to dwa zupełnie różne systemy operacyjne – różna filozofia, w obu kładzie się nacisk na inne aspekty (funkcjonalność vs. jakość i stabilność) itd. Do Linuksa, tak jak i do Windows należy podchodzić jak do dwóch różnych od siebie systemów operacyjnych. Konsekwencją potrzeby rozróżnienia tych dwóch systemów jest to, że wielu użytkowników Windows – kolejny raz pojawia się uzależnienie i przyzwyczajenie – nie jest w stanie przestawić się na myślenie w kategoriach Linuksa, czyli po prostu konieczności zrozumienia tematu – filozofii, budowy i elementarnych podstaw administracji Linuksa.

    Można by nawet dyskutować, czy MS nie wyrządził ludziom wielkiej szkody, pozwalając na instalację systemu operacyjnego i oprogramowania oraz beztroskie używanie komputera bez posiadania nawet minimalnej wiedzy na temat używanego systemu (i software'u) jak i samego komputera. To jednak temat na kolejną, długą i burzliwą dyskusję.

    I na koniec słusznie napisał michuk, ludzie dostają komputer z preinstalowanym Windows i nie zastanawiają się na czym pracują, dlaczego tyle za to płacą, jak to wszystko działa i jaki ma sens. Co więcej, 99% "zwykłych” użytkowników nawet nie ma pojęcia o istnieniu alternatywy w postaci systemów klasy Linux czy BSD (i innych), a przyzwyczajenie do rozwiązań Windows zaowocuje problemami z przestawieniem się na alternatywny system operacyjny.

    I na koniec, kolego szklany człowiek, ja też kiedyś miałem identyczne poglądy jak te, które ty dzisiaj nam prezentujesz i zaskoczę cię, od 2 lat używam Linuksa jako swój podstawowy system operacyjny i jestem bardzo zadowolony. To naprawdę tylko i wyłącznie kwestia chęci i przełamania barier przyzwyczajenia i wiecznego oceniania Linuksa w kategoriach Windows.

  77. szklany człowiek 21 września 2006 o godz. 13:35 #

    No cóż chyba źle mnie zrozumieliście więc w skrócie przedstawię kilka zalet w windzie chociaż zdaję sobie sprawę że dla niektórych będą to zalety nie mające większego znaczenia:

    - bardzo łatwa obsługa

    - zero problemów z wykrywaniem sprzętu

    - ogromna liczba programów, w tym również freeware (wcale nie musimy instalować wersji pirackich

    - duża konfigurowalnośc, choć dużo osób nawet nie zdaje sobie z tego sprawy

    - platforma świetnie sprawdzająca się zarówno w biurze, domu itd.

    - i najważniejsze stabilność tego systemu zależy tylko i wyłącznie od nas i wiem co mówię ponieważ ja od dwóch lat nie miałem żadnego problemu po prostu trzeba kilka rzeczy wiedzieć o konserwacji i użytkowaniu

    Poza tym jeżeli ja porównuje systemy to tylko na poziomie jakości i łatwości użytkowania. Zdaję sobie sprawę że linuks i windows posiadają zupełnie inna strukturę i to właśnie z tej struktury wynikają takie różniece.

    Jeszcze jedno ja wcale nie mówię że windows jest fantastyczny, piękny i bezawaryjny. Ja również miewałem problemy i pewnie będę je miał ponieważ nie ma systemów idealnych.Im większa złożoność tym większe prawdopodobieństwo wystąpienia błędów!

    A i jeszcze jedna sprawa której w ogóle nie dostrzegacie! Nie każdy ma czas na to żeby ciągle zgłębiać tajniki systemu. Niektórzy pracują po 12 godzin wracają do domu i oczekują że po wałczeniu komputera będą z niego korzystać bez przeszkód. A tu się okazuje że znowu jest coś nie tak, że trzeba znowu wy edytować kilka plików konfiguracyjnych itd. Jeżeli dla was tak wygląda idealny system to wasza sprawa ale mi najzwyczajniej w świeci szkoda na takie rzeczy życia, które nie składa się tylko z siedzenia przed monitorem.Największy błąd użytkowników Linuksa to to że nie potrafią dostrzec wielu błędów które przecież można by było wyeliminować.

    PS: Jak ja kupowałem komputer miałem do wyboru system i wcale nie byłem skazany na windę chociaż właśnie jego wybrałem dopiero później zainstalowałem linuksa. Był to świadomy wybór.To już nie te czasy kiedy ktoś ci wpycha na siłe produkt. Zawsze jest wybór!!!

  78. michuk 21 września 2006 o godz. 13:54 #

    Szklany człowieku: bardzo proszę nie posądzaj mnie o kretynizm. Oczywiście, że zdaję sobie sprawę z zalet systemu Windows. Artykuł, który komentujesz nie jest jednak (co zostało zresztą wspomniane na początku) porównaniem Linuksa i Windowsa pod względem prostoty obsługi! Jest to zestawienie 10 cech Linuksa, w których ten system IMHO przewyższa konkurenta z Redmond. I tyle :)

    Niemniej ustosunkuję się do Twoich wypowiedzi, które są tyle ogólnikowe co całkowicie nieprawdziwe :)

    - bardzo łatwa obsługa

    Kwestia dyskusyjna. Postaw przed ekranem osobę nigdy nie korzystającą wcześniej z komputera, a zobaczysz o czym mówię. Tak, zrozumiałeś mnie dobrze. Uważam że uznawanie Windows za "prostsze w obsłudze" to li tylko kwestia przyzwyczajeń.

    - zero problemów z wykrywaniem sprzętu

    A to dlatego, że kupujesz sprzęt "Designed for Windows XP". Kup hardware wspierany przez Linuksa i będziesz miał jeszcze mniej problemów i pracy (sterowniki zainstalują się wraz z systemem, bez potrzeby instalacji z płytek CD).

    - ogromna liczba programów, w tym również freeware (wcale nie musimy instalować wersji pirackich

    Liczba programów freeware jest na pewno większa pod Windowsem. Jeśli chodzi o free software to tutaj zdecydowanie prowadzi Linux. Wszystko zależy od tego czego wymagasz od systemu i jakiego potrzebujesz oprogramowania.

    - duża konfigurowalnośc, choć dużo osób nawet nie zdaje sobie z tego sprawy

    Konfigurowalność Windowsa jest o lata świetlne za KDE. Mówię tu o domyślnych opcjach konfiguracji, dostępnych zwykłym śmiertelnikom przez GUI.

    - platforma świetnie sprawdzająca się zarówno w biurze, domu itd.

    - i najważniejsze stabilność tego systemu zależy tylko i wyłącznie od nas

    Podobnie jak GNU/Linux.

    pozdrawiam :)

    michuk

  79. Legion 21 września 2006 o godz. 16:16 #

    Z oprogramowanie Freeware pod Windows jest naprawdę niewesoło, wszystkie poważniejsze narzędzia na tzw. dobrym poziomie (jak np. defragmentatory dysków, AV itp.) są płatne, nawet menadżer plików Total Commander jest płatny (sic!). Zatem darmowe oprogramowanie to zdecydowanie domena systemów *nixowych, na Windows dominuje oprogramowanie komercyjne i długo się tutaj wiele nie zmieni (jaka doktryna systemu, taka doktryna oprogramowania dla niego).

    Linux również jest bardzo łatwy w obsłudze jeśli faktycznie ma się pojęcie jak administrować taki system, z Windows jest podobnie, zatem punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia.

    Konfigurowalność Windows nijak się ma do systemu zbudowanego z pakietów o zupełnie przejrzystej i solidnie udokumentowanej strukturze jak Linux czy BSD. Może i Windows da się fajnie skonfigurować, ale pod tym względem daleko mu do pingwina i BSD.

    Stabilność systemu powinna zależeć przede wszystkim od jakości kodu, poprawności rozwiązań itd. Nie można zrzucać na użytkownika odpowiedzialności za stabilność systemu.

    Co do wykrywania sprzętu, to faktycznie nie ma żadnych zastrzeżeń, w Linuksie także, choć niestety temu drugiemu zdarzają się zwyczajne braki wśród sterowników (wina po stronie producentów sprzętu).

    To tyle na ten temat.

  80. michuk 21 września 2006 o godz. 16:28 #

    Z oprogramowanie Freeware pod Windows jest naprawdę niewesoło

    Legion, nie myl freeware z free software. Tak jak piszę, jeśli chodzi o freeware to jest to domena Windows. Z free software jest już dużo gorzej (chociaż nie tak źle jak mówisz).

  81. irish 19 listopada 2006 o godz. 13:48 #

    Linuksom właściwie brakuje już tylko jednego: Porządnego jak w windzie renderingu czcionek :)

  82. matic 10 grudnia 2006 o godz. 21:13 #

    Czy da się mieć jednocześnie Linuxa i 2 windowsy? to ważne

  83. Legion 10 grudnia 2006 o godz. 22:53 #

    Da się.

  84. laik 4 stycznia 2007 o godz. 12:40 #

    Wg mnie linux nie jest przyjazny dla laików informatycznych. Udostępnijcie go masom zamiast pisać o "O wyższości Świąt Wielkiej Nocy nad Świętami Bożego Narodzenia" (cytat za Janem Tadeuszem Stanisławskim)a sprawa rozwiąże się sama.

  85. Garbaty_Dzon 4 stycznia 2007 o godz. 17:44 #

    Wszyscy pieprycie farmazony w stylu:

    "A microshit to jest gówno i go nie uszywam bo Linux rulezzzz!!!"

    A sam kiedyś zapewne zaczynaliscie od windowsa i go używaliście. Uważam, że należy się troche szacunku windzie, a to, że z wersji na wersje jest coraz gorzej to już inny temat.

  86. klajok 12 stycznia 2007 o godz. 18:13 #

    Czy da się mieć jednocześnie Linuxa i 2 windowsy?

    Da się ;)

  87. Darek-L 30 stycznia 2007 o godz. 12:56 #

    Zanim napiszecie coś o Viście, powinniście się wpierw zapoznać z tym super systemem. Kontyuując sarkastyczny materiał chciałbym dodać trzy grosze. Dlaczego brak jeszcze polskiej wersji systemu, tego nie potrafię zrozumieć. Tłumaczy dostępnych dla takiego giganta jest bez liku, a prace trwały przecież kilka dobrych lat ? Instalacja systemu przebiega szybko, bo jakieś 30 minut na Core duo 2,0GHz i 2GB RAM. Oczywiście podstawowego systemu. Koniecznie pozostawcie Win XP lub inny stary system, który będzie można wybrać poprzez bootloader, który znacie z XP. Dalej pozostał taki jak dawniej, czyli czarno biały i do tych animowanych bootloaderów Gruba się nie umywa, co oznacza, że tego jeszcze nie podrobili lub nie opatentowali lub po prostu zabrakło fantazji. Po instalacji Visty musisz zarejestrować swoją wersję od razu lub do 30 dni. Niestety Vista nie wykrywa mojej karty sieciowej i nie mogę korzystać z internetu ! 30 dni, to trochę mało, zważywszy, że nigdzie nie można doszukać się najnowszych sterowników do Visty. Po wielu poszukiwaniach, dzięki pozostawionemu XP na dysku, okazało się, że sterownik jest na płycie instalacyjnej i wystarczy go zainstalować ręcznie. Dlaczego nie dzieje się to automatycznie ? Fajnie, że już mam internet, ale nadal nie mam sterowników do pozostałych urządzeń: skaner, kamera video, karta TV. Nie ma do nich na razie sterowników. Producenci się nie spieszą i wygląda na to, że do starszych urządzeń już nie powstaną sterowniki pod Vistę. Wolnego oprogramowania raczej też się nie nalezy spodziewać… Symulacja XP dostępna w Viście, też nie pomaga i nie mogę korzystać z tych urządzeń ! Na szczęście mam nadal XP na dysku i czuję się ograniczony jak na Linux-ie 5 lat temu. Zaraz po starcie wspaniale wyglądające Aero zajmuje ponad 700MB pamięci RAM i działa jakoś powoli w porównaniu do XP ! Koniecznie przyda się dodatkowa kość 1 GB pamięci do normalnej pracy na programach użytkowych. Pasek który ma być pomocny w codziennej pracy wyłączyłem jako pierwszy, bo zajmuje mi 1/4 ekranu, a wszystkie te narzędzia (kalkulator, itp), są raczej nieużywane przeze mnie zbyt często.

    Kolejna irytacja po sterownikach przychodzi wraz z głośno zapowiadanym systemem zabezpieczeń. Jestem użytkownikiem z prawami administratora, co oznacza, że mogę tutaj robić co tylko zechcę. Tymczasem zwykłe usunięcie pliku wywołuje okno z zapytaniem, czy chcę tego na pewno, po czym wyskakuje kolejne, które mi chce uświadomić, że usuwam jakiś plik ! I tak w każdym momencie, pyta mnie wielokrotnie o potwierdzenie prostych czynności, wszystko jedno, czy operacje na plikach, czy zwykłe surfowanie po internecie, tak jak bym pierwszy raz w życiu usiadł przed komputerem. Myślę, że po kilku service pack-ach, a pierwszy ma być wydane w tym roku, Vista będzie najpiękniejszym systemem operacyjnym. Na razie, wszyscy zakochani w windowsach, powinni ostrożnie przesiadać się na Vistę. A ci którzy korzystają z Linuxa, powinni być zadowoleni, bo Vista prozaicznie przyczynia się do popularyzacji tego systemu.

    • wolvverine 13 lutego 2008 o godz. 2:45 #

      się zapoznałem (i coraz wieksza liczba moich znajomych tez), opinia zgodna – tragedia (wsród tych co poprzednio mieli XP – szybko wrócili do niego, ci nowi po doświadczeniach z vista gdzie im "nic nie działa" wolą ubuntu sprawdzić

  88. dex 4 lutego 2007 o godz. 2:39 #

    Podsumuwując: w windzie z poziomu wiersza poleceń da się zrobić takie rzeczy jak konfiguracja maskarady i zawsze się dało ale mało *użytkowników* linuxa o tym wie, nie znalazłem jeszcze opcji której bym z wiersza poleceń nie mógłbym w windzie zmienić, ale cóż widocznie lubię mieszać w rejestrach. :)

    Co do sprzętu mam taki a nie inny i nie jest w pełni wspierany przez linuxa i jako użytkownika nie chce się interesować dlaczego tak jest.

    Na koniec powiem ze używam kliku systemów z rodziny linux i kilku z rodziny windows i uważam ze systemy te są dobre wtedy jak używa się ich do dedykowanych operacji.

    wniosek używajmy to co nam odpowiada i nie narzucajmy innym tego co wydaje nam się, że potrzebują

    Pozdrawiam

  89. tomaszx 10 marca 2007 o godz. 16:18 #

    Szacunek dla "windy" ? a za co? uświadom mnie bo nie wiem.

  90. kubaw 10 marca 2007 o godz. 17:11 #

    "Co do sprzętu mam taki a nie inny i nie jest w pełni wspierany przez linuxa i jako użytkownika nie chce się interesować dlaczego tak jest."

    To szkoda, bo byś zauważył, że to nie jest wina linuksa.

  91. suchoparek 29 marca 2007 o godz. 19:26 #

    nie ma to jak smieszny art linuxiarzy o "mega strasznym, wiecznie sie zawieszajacym, wolnym i ogolnie do rzyci systemi". czytajac to smiac mi sie chce :D:D:D wkrecanie, ze wpisanie w konsoli nazwy jakiegos polecenia + do tego mase opcji jest "oczywiscie" o wiele bardziej wygodne i lepsze niz ustawienie czegos w okienkach jest smieszne (powtarzam sie, ale brak tu innych slow) :D:D:D wiecej z komentarzy nie czytalem i wiecej tez nie komentuje, bo az rece opadaja…

    ps. wiem ze zostane wysmiany przez linuxiarzy, ktorzy oczywiscie 'wiedza lepiej' co jest dobre dla przecietnego uzytkownika.

  92. kubaw 29 marca 2007 o godz. 21:07 #

    nie ma to jak kretyński komentarz trolla o "mega strasznym systemie tylko dla profesjonalistów".

    wpisanie w konsoli nazwy jakiegos polecenia + do tego mase opcji jest “oczywiscie” o wiele bardziej wygodne i lepsze niz ustawienie czegos w okienkach jest smieszne

    Jak ci się nie podoba to wyklikaj w okienkach. Od czego konfiguratory gnome/kde? I uwierz mi, że te okienka z takiego gnome albo kde oferują o wiele większe możliwości konfiguracyjne niż panel sterowania w windows.

    Wierz mi, że czasem wydanie polecenia w konsoli o którym chociaż słyszałeś jest czasem wygodniejsze niż klikanie po oknach, dodawanie odpowiednich programów itp.

    Poza tym twardzielu, jak narzekasz na tryb tekstowy, to napisz mi jak w prosty sposób w windows (sposobem klikanym albo pisanym)zrobić obraz CD, czyli coś co dość często jest używane nawet przez początkujących. Oczywiście nie możesz napisać metody za pomocą jakiegoś dodatkowego programu.

    No to masz w Linuksie (i pewnie innych posixowych):

    dd if=/dev/cdrom of=/home/user/obraz_plyty.iso

    Ta komenda zrobi obraz z płyty w urządzeniu /dev/cdrom w katalogu domowym użytkownika.

    Program dd jest standardowo w każdej dystrybucji.

    Widzisz? Jedna komenda a ile byś musiał się naklikać.

  93. Adam 6 sierpnia 2007 o godz. 23:58 #

    uzywam debiana codziennie od 3lat i musze powiedziec, ze dla zwyklego uzytkownika jest do dupy. Zwykly uzytkownik ma uzywac komputera w sposob najprostszy jak to jest mozliwe, a nie wyszukiwac ciagle workaroundow po instalacji nowego sprzetu czy upgradzie softwaru. Przyklad uaktualnilem sobie jadro i przy okazji k3b od tej pory nie nagrywa plytek bo costam costam. Jak Ci walnie serwer X-sow to nie ma zadnego trybu awaryjnego jak windowsie, mozesz se poanalizowac logi w konsoli i przy odrobinie szczescia moze Ci ruszy (po ostatnim upgrade stawialem X-y caly weekend). Moduly do jadra-drivery do urzadzen sa pisane coraz gorzej. Jak modul jadra zalapie SEGV to mamy najczesciej kernel panic (nie mowiac juz o bezpieczenstwie). Przy np. module do ndiswrappera twardy zwis mialem srednio raz dziennie. KDE 3.5. tez stosunkowo latwo zawiesic (w windowsie jak sie zwiesi eksplorer to sie przynajmniej sam restartuje). A teraz inny przyklad powiedzcie zwyklemu uzytkownikowi zeby sobie zainstalowal karte dzwiekowa ale do tego trzeba sciagnac zrodla jadra, zrodla modulu jadra do karty dzwiekowej i jeszcze poprawic pare linijek w zrodlach modulu, bo od pewnej wersji jadra zmienily sie makra preprocesora dla modulow a developer przestal juz supportowac modul. Poza tym wkurzaja mnie takie teksty w stylu linux jest zajeb… bo od razu mi wykryl wszystkie urzadzenia a windows nie. Tyle ze autor nie napisal, ze instalowal Windows XP bez zadnego SP (na przyklad z 2001 r) i porownywal to z jeszcze ciepla dystrybucja linuxa. Poza tym wydaje mi sie, ze zwykly uzytkownik komputera powienien wiedziec, gdzie sie komputer wlacza i skupic sie na tym co ma naprawde robic,a nie pamietac: jak sie kompiluje moduly, co zrobic jak sie wypiperzy manager pakietow, nie musi tez znac jezyka c, bash, perl zeby uzywac komputera. Nie gadajcie wiec ze linux jest zajeb. bo taki nie jest. Uzywam tego systemu, bo musze, ale go nie lubie.

    • wolvverine 13 lutego 2008 o godz. 2:02 #

      - zwykły uzytkownik nie robi upgradu jak mu wszystko działa (generalnie nie robi w ogóle)

      - zwykły uzytkownik nie pisze w bashu

      - zwykly uzytkownik uzywa komputera a nie w nim gmera

      - zwykły uzytkownik nie kompiluje modułów

      - zwykły uzytkownik nie wybiera Debiana

      - zwykły uzytkownik nie uzywa konta root-a

      kilku osobom zainstalowalem Linuxa (PLD – nie jest to dystrybucja dla userów, a jednak sie sprawdza u nich – osoby wybitnie a-informatyczne), uzywają od 3 lat, jesli cos potrzebuja lub cos im nie działa (zdarza sie raz na jakiś czas ze cos trzeba doinstalowac/uaktualnic np: flash/adobe/skype/firefox/java) proszą o to osobę znającą się.

      mówie o zwyklym domowym uzytkowniku, ktory mając poprzednio windows co miesiac prosil o pomoc "bo od tygodnia mu komputer nie działa"

      (najróżniejsze przyczyny)

      Czym była spowodowana ta awaria X-ów ze cały weekend naprawiałeś???

  94. wolvverine 13 lutego 2008 o godz. 1:48 #

    "… “prawdziwej konsoli” używając skrótu klawiszowego (CTRL+ALT+F1 do F6)."

    stwierdzenie o tyle prawdziwe o ile ktos w xorg.conf nie dodał:

    Section "ServerFlags"

    ### Nie pozwalaj na przełączanie sie pomiedzy

    ### konsolami –

    Option "DontVTSwitch"

    EndSection

  95. AMartin 23 marca 2010 o godz. 17:04 #

    Fajny artykuł, trochę nowych komentarzy by się przydało, albo ludzie już nie mają żadnych problemów z linuksem ;P Faktycznie sporo się zmieniło przez te kilka ostatnich lat.

(wymagane)
URI
Uwaga! Niektóre komentarze, m.in. te dodane przez niezalogowanych i nowych użytkowników, są ręcznie moderowane. Jeśli Twój komentarz nie ukaże się od razu, nie dodawaj go ponownie, tylko cierpliwie poczekaj na akceptację.

Literówki najlepiej zgłaszać jabberem: michuk@jakilinux.org lub kocio@jabber.org!

W komentarzach możesz używać prostych znaczników HTML. Przykłady:
  • Link: <a href="jaklinux.org">Linux dla każdego</a>,
  • Wytłuszczenie: <strong>tekst pogrubiony</strong>,
  • Kursywa: <em>tekst pochylony</em>,
  • Przekreślenie: <del>tekst przekreślony</del>,
  • Kod: <code>printf("blok kodu");</code>,
  • Cytat: <blockquote>cytat</blockquote>
Uwaga: jeśli dodasz nieznany znacznik, będzie on niewidoczny, gdyż system filtruje takie znaczniki.