10 powodów dla których warto porzucić Windows [część 3]

17 stycznia 2006, michuk

Zapraszam do trzeciej i ostatniej już części “sagi o porzucaniu Windowsa”. Poprzednie dwie (I, II) wywołały sporo kontrowersji. Mam nadzieję, że tym razem reakcje będą spokojniejsze i bardziej merytoryczne. W artykule omówimy pracę w konsoli, pracę zdalną, filozofię stojącą za systemem operacyjnym oraz cenę i TCO.

Przypominam (po raz trzeci), że artykuł ten nie jest i nie ma być obiektywnym spojrzeniem na wady i zalety obu rodzin systemów (Windows i GNU/Linux). Takie porównanie (Windows vs Linux) jest już zresztą dostępne w serwisie. Tym razem chodzi tylko i wyłącznie o nazwanie 10 najważniejszych wad systemu Windows, wraz ze wskazaniem alternatywnych rozwiązań znanych z GNU/Linuksa.

7. The power of Konsola

Konsola (terminal, emulator terminala) i powłoka (shell), czyli z grubsza to to co w MS Windows nazwano “wierszem poleceń”. Dla niektórych zbędny dodatek do systemu, tylko dla wtajemniczonych. Dla innych podstawowe narzędzie pracy. Konsola w Linuksie, w odróżnieniu od windowsowego wiersza poleceń, to bardzo potężne narzędzie, dzięki któremu możemy wykonać praktycznie każdą operację w naszym systemie. Dzięki konsoli i wybranej powłoce (np. bash) możemy m.in:


apt-get install mp3blaster

Rys 1. Instalacja programów sprowa-
dza się do wydania jednej komendy




Alsamixer - ustawienia kanałów dźwiękowych

Rys 2. Alsamixer - ustawiamy
kanały karty dźwiękowej

  • bardzo sprawnie zarządzać konfiguracją systemu,
  • instalować oprogramowanie,
  • operować na plikach i katalogach w systemie (np. używając programu Midnight Commander),
  • kopiować i udostępniać dane między komputerami używając SSH, NFS czy Samby,
  • czytać pocztę (mutt, pine), przeglądać sieć (lynx, elinks) i grupy dyskusyjne (slrn),
  • słychać muzyki (mpd/mpc, mp3blaster, xmms-shell),
  • wypalać płyty CD (cdrecord, cdrdao) i DVD (growiofs),
  • czy rozmawiać przez Jabbera i Gadu-Gadu (ekg/ekg2)!

Co odróżnia konsolę Linuksa od wiersza poleceń Windows?

Krótko: Zarówno architektura jak i możliwości.
A teraz nieco dokładniej… Przede wszystkim, w Linuksie powłoka systemowa jest oddzielną warstwą, a nie integralną częścią systemu. Dzięki takiej architekturze możemy używać wielu powłok do różnych zadań. W szczególności, możemy mieć uruchomionych jednocześnie kilka(-naście, -dziesiąt) konsol, z inną powłoką w każdej z nich. To powłoka odpowiada za funkcjonalność taką jak historia poleceń, dopełnianie nazw komend i opcji programów, a także instrukcje warunkowe, pętle i inne wyrażenia związane z programowaniem w shellu. Najpopularniejsze powłoki to bash, zsh i ksh.
Emulator terminala jest “opakowaniem”, czyli (w znacznym uproszczeniu i nie wnikając w historię) programem, dzięki któremu możemy korzystać z powłoki. Do najbardziej znanych emulatorów należą: gnome-terminal, konsole, xterm, aterm, Eterm i multi-gnome-terminal. Emulator terminala może obsługiwać przezroczystość, wiele terminali w kartach (tabach), skróty klawiszowe uruchamiające konsolowe programy i podobną funkcjonalność.

Prawdziwa konsola, a emulator

W wielu dystrybucjach Linuksa (szczególnie tych domyślnie przeznaczonych na serwer) domyślnym interfejsem użytkownika jest właśnie konsola. System graficzny (X Window System) uruchamiany jest opcjonalnie. W takim przypadku dostęp do terminala mamy bezpośrednio po zalogowaniu do systemu i nie musimy korzystać z emulatora działającego w środowisku graficznym. W przypadku, gdy w naszym systemie domyślnie uruchamia się środowisko graficzne, zawsze możemy zalogować się alternatywnie w “prawdziwej konsoli” używając skrótu klawiszowego (CTRL+ALT+F1 do F6).

Taka architektura, nie wymagająca środowiska graficznego do pracy w systemie, jest ogromną zaletą Linuksa i innych systemów uniksowych. Podobne rozdzielenie miało zresztą miejsce również we wczesnych wersjach systemu Windows. Do wersji 3.11 okienka uruchamiane były przez użytkownika opcjonalnie, z konsoli systemu DOS. W kolejnych wersjach, od Windows 95, po najnowsze Windows XP włącznie, porzucono to rozwiązanie. Środowisko graficzne uruchamiane jest od tej pory zawsze, pożerając cenne zasoby niezależnie od tego czy system służy nam jako serwer, czy desktop. Skazanie na interfejs graficzny to również istotne ograniczenie w przypadku awarii systemu. Przykładowo, gdy z powodu problemów z kartą graficzną Windows nie chce się uruchomić, nie mamy praktycznie możliwości w prosty sposób naprawić błędu (np. usunąć konfliktujący sterownik i zastąpić go innym). Jeśli automat zawiedzie, jesteśmy skazani na zawsze pomocny support lub ręczną reinstalację.

Dlaczego warto używać konsoli?

No właśnie… Dlaczego w ogóle używać konsoli (pomijając sytuacje awarii). Nie łatwiej wszystko wyklikać? Przecież Linux miał być tak samo prosty jak Windows!

Spokojnie. Oczywiście nie ma przymusu używania konsoli w Linuksie. Zdecydowana większość standardowych operacji w zakresie konfiguracji systemu jest dostępna z poziomu GUI. Trzeba jednak pamiętać o jednej ważnej rzeczy: klikanie jest może i prostsze, ale na pewno mniej efektywne.

Nie wierzycie? No to kilka przykładów:

  • Usuwamy plik test.txt znajdujący się w naszym katalogu domowym
    W konsoli: rm ~/test.txt (nazwa pliku uzupełni się po wciśnięciu klawisza TAB)
    Graficznie: Klikamy dwukrotnie na ikonę z domkiem na pulpicie. Następnie prawym klawiszem myszy zaznaczamy nasz plik i wybieramy opcję “Usuń”.
  • Konfigurujemy połączenie z Internetem przez DHCP
    W konsoli: sudo dhclient eth0 i podajemy hasło roota
    Graficznie: Klikamy w ikonkę reprezentującą sieć, pojawia nam się aplet konfiguracji sieci. Wybieramy kartę sieciową eth0, klikamy “Aktywuj”. Jeśli nie działa, wchodzimy do konfiguracji, podajemy hasło roota, ustawiamy dynamiczne przydzielanie adresu przez DHCP, wychodzimy z konfiguracji, jeszcze raz klikamy “Aktywuj”, wychodzimy z apletu.
  • Uruchamiamy serwer WWW Apache2
    W konsoli: sudo /etc/init.d/apache2 start i podajemy hasło roota
    Graficznie: Wybieramy w menu Gnome: System->Ustawienia->Usługi systemowe. Następnie szukamy serwera Apache2 i zaznaczamy przy nim ptaszek. Klikamy “Zastosuj” i wychodzimy z apletu.
  • Oglądamy film w odtwarzaczu Mplayer
    W konsoli: mplayer /home/filmy/Aviator/AviatorCD1.avi (oczywiście z auto-uzupełnianiem nazw katalogów i pliku wideo z użyciem klawisza TAB)
    Graficznie: w menu Gnome wybieramy: Aplikacje->Dźwięk i obraz->MPlayer, po uruchomieniu klikamy “Otwórz” i nawigujemy klikając do katalogu /home/filmy/Aviator, a następnie klikamy na pierwszą część. Alternatywnie najpierw nawigujemy w menedżerze plików do katalogu /home/filmy, a następnie uruchamiamy wybrany film klikając prawym przyciskiem na jego ikonkę i wybierając “Otwórz w”->”Mplayer”.


konsola w akcji

Rys 3. Narzędzia konsolowe w akcji: mp3blaster, Midnight
Commander, gcc, FvwmConsole i top

To tylko cztery przykłady. W każdym z nich wykonanie tej samej czynności w konsoli jest kilka(-naście?) razy szybsze niż zrobienie tego samego z użyciem narzędzi graficznych. Oczywiście nie jest tak, że wszystko łatwiej jest zrobić w trybie tekstowym. Przykładowo, wypalanie płyty DVD z konsoli wymaga znajomości kilkunastu parametrów programu growisofs. Zdecydowanie łatwiej jest przeciągnąć odpowiednie pliki w programie K3B czy GnomeBaker i kliknąć ikonkę “Nagraj DVD”, z domyślnymi ustawieniami. W ogólności jednak, jeśli zależy nam na zwiększeniu wydajności pracy, warto zaprzyjaźnić się z konsolą. Aby poznać podstawy poruszania się w tym środowisku z początku będziemy musieli poświęcić nieco czasu na naukę. Ona jednak – jak wiadomo – w las nie idzie. A dodatkowa wiedza na pewno nie zaszkodzi nam w przyszłości, lecz przeciwnie – pomoże nam łatwiej i szybciej wykonywać powtarzalne czynności w naszym systemie.

Co ciekawe, wydaje się, że po tylu latach, również twórcy systemu operacyjnego Windows zauważyli tę prostą prawdę. W Windows Vista (nie wiadomo jeszcze czy w każdej z dziewięciu wersji tego systemu :P) zaimplementowana ma być nowa powłoka systemowa wzorowana podobno na uniksowym bashu o nazwie MSH (Microsoft Shell), nazwa kodowa MONAD. Co wyjdzie z tych hucznych zapowiedzi – na razie nie wiadomo. Czekam na to wydarzenie z prawdziwą niecierpliwością. Na razie jednak, co najmniej przez najbliższy rok, nie pozostaje nam nic innego jak korzystać z Linuksa lub emulować uniksowe środowisko w Windows przy użyciu narzędzi typu Cygwin, ze wszystkimi niedoskonałościami takiego rozwiązania.

8. Zdalny dostęp

Jeśli kiedykolwiek próbowaliście uzyskać zdalny dostęp do zainstalowanego na domowym komputerze Windows XP, zapewne spotkało Was wiele frustracji. Z uwagi na fakt, że Windows XP pracuje wyłącznie w środowisku graficznym, również łącząc się do niego z zewnątrz musimy skorzystać z funkcji pod nazwą “zdalny pulpit”. Niestety, przy standardowym łączu, graficzna praca zdalna w Windowsie mija się praktycznie z celem ze względu na “lagi”, czyli chwilowe zwieszenia środowiska będące wynikiem niedostatecznej przepustowości sieci. W przypadku wcześniejszych wersji Windows, jest z tym jeszcze gorzej, ponieważ trzeba skorzystać z zewnętrznych aplikacji, jak TightVNC server czy shareware’owy radmin, nie dorównującym w kwestii wydajności Remote Desktop.

W Linuksie (jak zwykle) mamy wybór – możemy skorzystać co najmniej z kilku opcji zdalnego połączenia, zarówno tekstowo jak i graficznie. Omówimy skrótowo kilka z nich.

  • Połączenie przez SSH
    SSH, czyli secure shell, to bezpieczny następca protokołu telnet. SSH umożliwia nam zdalny, szyfrowany dostęp do powłoki systemu operacyjnego. Możemy w tym trybie wykonać wszystkie operacje dostępne normalnie z trybu konsoli, włączając w to uruchamianie graficznych aplikacji, które to pojawią się nam na lokalnym komputerze, o ile mamy na nim zainstalowany i uruchomiony X-serwer (dostępny również dla systemów Windows w pakiecie cygwin). To chyba najbardziej popularna, najbezpieczniejsza i najszybsza metoda zdalnej pracy na komputerze z Linuksem na pokładzie. W większości przypadków połączenie przez SSH w zupełności nam wystarczy. Można wykorzystywać je np. w celu uzyskania dostępu do plików, zarządzania klientem P2P (jak MLDonkey), sprawdzania poczty czy wykonania jakiejkolwiek innej czynności na naszym domowym Linuksie. Jeśli zależy nam jednak na dostępie do naszego pulpitu w sposób całkowicie graficzny, będziemy musieli użyć którejś z technologii zdalnego dostępu do serwera X, o których poniżej.


Skype przez tunel ssh

Rys 4.Skype odpalony przez tunel SSH - dobre rozwiązanie
w przypadku sieci z zablokowanymi portami.

  • Połączenie przez XDMCP
    Funkcja domyślnie wyłączona w większości dystrybucji Linuksa ze względu na niski poziom bezpieczeństwa (brak szyfrowania połączenia). Uruchamiane jednak przez tunel SSH, połączenie XDMCP może być dobrym sposobem na zdalne graficzne logowanie się do naszego systemu, w przypadku posiadania łącza o dobrej przepustowości.
  • KDE Desktop Sharing
    Środowisko graficzne KDE posiada funkcjonalność “współdzielenia pulpitu”, zapewnione dzięki aplikacji klient-serwer (krdc + krfb z pakietu kdenetworks). Współdzielenie pulpitu realizowane jest przez protokół RFB (znany lepiej jako VNC) i jest kompatybilne ze wszystkimi znanymi klientami VNC. Zaletą KDE Desktop Sharing jest graficzny interfejs, z którego możemy “wyklikać” udostępnienie puliptu oraz zarządzać połączeniami zdalnymi.


KDE Desktop sharing

Rys 5. KDE Desktop sharing
- udostępnianie połączenia

  • Połączenie graficzne z użyciem zewnętrznych narzędzi: FreeNX lub VNC
    Użycie zewnętrznych technologii jak popularne VNC, czy mniej popularne, ale dużo bardziej wydajne FreeNX daje nam możliwość zdalnego logowania lub połączenia się z aktualnie uruchomioną sesją X. Obie technologie są niezależne od platformy i można je zastosować również w MS Windows.

Co więc dostajemy gratis używając Linuksa? Właściwie najważniejsze dwie kwestie to możliwość zdalnego dostępu w trybie tekstowym oraz możliwość uruchamiania pojedynczych aplikacji graficznych (bez ściągania całego środowiska), dzięki tunelowaniu SSH. Dostęp graficzny w obu systemach jest na bardzo podobnym poziomie. Zaryzykowałbym nawet twierdzenie, że domyślny w Windows Remote Desktop działa wydajniej i jest prostszy do konfiguracji niż połączenie przez XDMCP czy Desktop Sharing w KDE. W przypadku korzystania z zewnętrznych technologii jak VNC czy FreeNX czy płatnego NX client/server w obu systemach możliwości mamy identyczne.

9. Filozofia

Filozofia to może zbyt górnolotne określenie. Rozumiem przez nie takie aspekty systemu operacyjnego jak sposób tworzenia systemu i jego aplikacji oraz prawa, jakie użytkownik uzyskuje wraz z nabyciem/pozyskaniem systemu operacyjnego. Filozofia systemów Windows i GNU/Linux (mam tu na myśli głównie najpopularniejsze darmowe dystrybucje Linuksa) jest diametralnie różna. Nie warto by o tym jednak wspominać, gdyby nie fakt, że to właśnie filozofia systemu wpływa znacząco na sposób w jaki z niego korzystamy oraz na możliwości, jakie daje nam ten system.

Closed source vs Open source

System operacyjny Microsoft Windows rozprowadzany jest w formie binarnej, bez możliwości wglądu w jego kod źródłowy. Jest to model sprzedaży polegający na całkowitym zaufaniu do producenta. Jedynie pracownicy firmy z Redmond mają prawo i możliwość dokonywania poprawek w kodzie systemu, łatania wykrytych dziur czy poprawiania błędów w oprogramowaniu. Ma to swoje plusy i minusy. Znana jest od lat zasada security through obscurity, mówiąca w skrócie o tym, że jeżeli kod programu jest pilnie strzeżony, oprogramowanie może być dowolnie dziurawe, ponieważ i tak, aby wykorzystać jakąś lukę w bezpieczeństwie, trzeba najpierw o niej wiedzieć. W zamkniętym oprogramowaniu wykrywanie luk jest mocno utrudnione. Z drugiej strony, w modelu zamkniętym, użytkownicy nigdy nie mogą być pewni, ile niezałatanych dziur istnieje w ich systemie. Ze względu na niejawność kodu, wszelkie luki w bezpieczeństwie mogą pozostać niewykryte i niezałatane (lecz znane tylko kilku wytrawnym crackerom) latami, ponieważ dużo łatwiej przechować taką informację w tajemnicy.

Inaczej ma się sprawa z otwartym kodem źródłowym. Tutaj niczego nie da się ukryć. Kod jest dostępny dla wszystkich i każdy użytkownik dysponujący odpowiednią wiedzą może do niego zajrzeć. W teorii wygląda to jak jedna wielka dziura w bezpieczeństwie. Praktyka jest jednak taka, że upublicznianie kodu źródłowego wpływa zazwyczaj pozytywnie na jego jakość. Znane jest powiedzenie Erica S. Raymonda, że “gdy patrzy wystarczająco duża liczba oczu, błędy same znikają”. Na pewno fakt, że profesjonaliści (lecz niekoniecznie twórcy konkretnego programu) mogą dokładnie przyjrzeć się kodowi programu, zwiększa znacznie prawdopodobieństwo szybkiego naprawienia ewentualnych problemów bezpieczeństwa. Bardzo często zdarza się bowiem, że wykryciu błędu w oprogramowaniu F/OSS towarzyszy od razu łatka eliminująca niebezpieczeństwo, przesłana przez osobę, która właśnie wykryła błąd.

Bardzo dobrym obrazowym porównaniem oprogramowania zamkniętego z otwartym jest analogia z zapasowymi kluczami do domu. Chcąc zabezpieczyć się przed ewentualnym zgubieniem kluczy, możemy zapasowy komplet schować w nam tylko znanym miejscu (np. pod wycieraczką). Jest to ewidentna luka w bezpieczeństwie. Jeśli włamywacz domyśli się, że zapasowy klucz mogliśmy schować w tym miejscu, jesteśmy zgubieni. Jeśli jednak schowamy go w wystarczająco nieprawdopodobnej skrytce, bardzo możliwe jest, że nikt nigdy nie wykorzysta tej luki. Inną metodą jest natomiast powierzenie klucza sąsiadom. Tutaj również możliwe są problemy (sąsiad może okazać się nieuczciwy i dać klucz włamywaczom). Możemy jednak śmiało ogłosić to wśród znajomych, a nawet wśród obcych ludzi (zostawiając notkę na drzwiach od domu), a mimo wszystko istnieje spora szansa, że rozwiązanie to nie spowoduje serii włamań, mimo że lokalizacja klucza jest przecież jawna.

Licencja Windows, a GNU GPL

Windows sprzedawany jest zasadniczo na dwóch rodzajach licencji: OEM i FPP.
Licencja OEM jest tańsza, ale posiada jeden zasadniczy problem – przywiązuje się do sprzętu, z którym została zakupiona. Jeśli zakupimy komputer z systemem Microsoft Windows XP na licencji OEM, będziemy mogli używać tego systemu tylko i wyłącznie na tym konkretnym komputerze. Nawet jeśli z naszego komputera usuniemy Windowsa, nie będziemy mogli zainstalować go na innym komputerze. Co więcej, sprawa komplikuje się nawet przy wymianie jednego elementu naszego komputera, np. karty graficznej. Przy każdej takiej operacji konieczny może okazać się telefon do działu obsługi klienta firmy Microsoft, w celu wyjaśnienia zaistniałej sytuacji i uzyskania zgody na dalsze korzystanie z licencji. Jeśli awarii uległa nasza płyta główna, najprawdopodobniej mamy pecha – musimy kupić nowego Windowsa, ponieważ licencja OEM najczęściej związana jest właśnie z konkretną płytą.
Licencja FPP jest nieco bardziej liberalna, ale i prawie dwukrotnie droższa od OEM. Nie znaczy to jednak, że użytkownik ma jakieś zdecydowanie większe prawa. Licencja FPP nie jest przywiązana do sprzętu, tylko do właściciela, dlatego też, po zezłomowaniu starszego sprzętu możemy nadal używać Windowsa na nowym komputerze. Oczywiście jeśli wcześniej zadzwonimy do obsługi klienta i wytłumaczymy się z powodów, dla których chcemy ponownie zarejestrować system.

Cała idea stojąca za magicznym słowem Copyright sprowadza się właściwie do listy zakazów i określa czego nie należy robić z zakupionym oprogramowaniem. W porównaniu do niej, licencja GPL, ze słynnym Copyleft, czyli jak mawia RMS “Copyright flipped over” (copyright odwrócone do góry nogami) wydaje się nie mieć wiele wspólnego z innymi popularnymi licencjami na oprogramowanie. GPL nie zabrania, tylko daje prawo. W szczególności daje cztery podstawowe prawa, czyli:

  • prawo do uruchamiania programu w jakimkolwiek celu,
  • prawo do studiowania kodu źródłowego i adaptowania go do własnych potrzeb (dostępność kodu źródłowego jest tutaj warunkiem wstępnym),
  • prawo do kopiowania i rozpowszechniania programu w dowolnej liczbie kopii,
  • prawo do dokonywania poprawek i ich upubliczniania, aby cała społeczność mogła z nich skorzystać.

Praktycznie jedyny warunek jaki stawia GPL jest taki, że poprawiony program musi być opublikowany również na licencji GPL. Zapobiega to “zamykaniu” wolnych programów i uniemożliwia dokonywania jakichkolwiek zmian w programie bez publicznego udostępniania ich.

Licencje Microsoftu (i innych firm stosujących Copyright) w porównaniu do GNU GPL to dwie zupełnie odmienne filozofie i podejścia do sprzedaży/udostępniania oprogramowania. Nie ma wątpliwości, że podejście GNU i Ruchu Wolnego Oprogramowania jest zdecydowanie bardziej przyjazne dla końcowego użytkownika. Nie tylko dla niego jednak. Wiele firm, jak Redhat czy Novell, zarabia spore pieniądze na tworzeniu Wolnego Oprogramowania i sprzedaży zarówno produktów jak i wsparcia technicznego.

Upgrade systemu

Nowa wersja Windows wychodzi średnio co 3-4 lata. Między kolejnymi wersjami Microsoft publikuje poprawki bezpieczeństwa oraz tzw. service-packi, czyli zbiorcze pakiety zawierające zarówno poprawki jak i nową funkcjonalność. Wszelkie aktualizacja bezpieczeństwa są zazwyczaj darmowe i można je pobrać używając oprogramowania Windows Update. Aktualizacja do nowszej wersji Windows jest jednak płatna i kosztuje zazwyczaj niewiele mniej od kosztu zakupu nowego produktu. Co gorsze, Microsoft wspiera zazwyczaj jedynie kilka (dwie-trzy) ostatnich wersji swojego sztandarowego produktu. Wcześniejsze systemy, jak Windows 98 czy 95 nie są w ogóle wspierane (a do Windowsa 2000 wydawane są tylko poprawki bezpieczeństwa) i ich użytkownicy mają wybór – kupić nowy system lub korzystać ze przestarzałego, dziurawego (bo nie łatanego już) oprogramowania.

Dystrybucje Linuksa mają często krótszy cykl wydawniczy (nie licząc może Debiana). Nowe wersje systemu ukazują się zazwyczaj raz na sześć miesięcy lub raz na rok. Do każdego wydania, publikowane są przez jakiś czas (średnio od roku do kilku lat) poprawki bezpieczeństwa. W wolnych systemach, jak Ubuntu, Fedora Core, czy OpenSuse, każda aktualizacja jest darmowa. Użytkownik nie musi więc korzystać ze starszej wersji systemu (często nie wspieranej już przez twórców), lecz może wybrać sobie moment, w którym zechce zaktualizować swój system do najnowszej wersji. Jako że najnowsze dystrybucje Linuksa działają (w odróżnieniu od Windows) bez problemu na bardzo nawet przestarzałych maszynach, aktualizacja nie jest zazwyczaj związana z utratą wydajności.

Tym razem bez wniosków. Wydaje się, że nasuwają się one same.

10. Cena i TCO

Last but not least – cena systemu operacyjnego. Tutaj GNU/Linux (i inne darmowe systemy, jak BSD) nie mają konkurencji. Większość z dystrybucji jest bowiem free as in freedom jak również free as in beer, czyli w wolnym tłumaczeniu po prostu wolna (jak w wolności) i dostępna za darmo (jak darmowe piwo). MS Windows, nawet w najtańszej wersji OEM (przywiązanej do kupowanego sprzętu) kosztuje ok. $100. Czasem być może nie zauważamy tej ceny, kupując komputer z Windowsem na pokładzie. Jest ona bowiem zwykle wliczana w całościową cenę sprzętu. Zawsze jednak należy pamiętać, że istnieją alternatywy. Wiele sklepów internetowych czy supermarketów sprzedaje już komputery z preinstalowanym systemem GNU/Linux. Można też zakupić komputer bez systemu i zainstalować na nim Linuksa samodzielnie, a zaoszczędzone pieniądze przeznaczyć w zależności od upodobań, na dodatkowe kości RAM lub pierścionek dla dziewczyny.

O ile w sprawie ceny nie może być żadnych wątpliwości co do różnicy między Windows a GNU/Linux, o tyle w kwestii TCO, czyli całkowitego kosztu użytkowania toczą się nieustanne spory. Najlepszym przykładem może być pełna obłudy kampania reklamowa Microsoftu Get The Facts, skupiająca się głównie na dostarczaniu nieprawdziwych informacji (FUD) na temat systemów linuksowych. Odpowiedzią na Get The Facts mają być alternatywne kampanie prowadzone m.in. przez IBM i Novell, mające na celu wyprostowanie co bardziej bzdurnych mitów odnośnie Linuksa. Kwestia TCO dotyczy na pewno bardziej korporacji wdrażających Linuksa czy Windows na dużej liczbie stacji roboczych czy serwerów, niż domowych użytkowników. Również jednak w przypadku domowego komputera warto przy podejmowaniu ewentualnej decyzji o migracji wziąć pod uwagę zarówno cenę jak i koszty związane z poznawaniem nowego systemu operacyjnego, które to w zależności od tego, do czego używamy komputera mogą być bardzo różne.

Tak czy inaczej, szkolenie to proces jednorazowy, a płacić za system operacyjny musimy niestety przy każdej aktualizacji. Wydatek rzędu 350-600 złotych raz na kilka lat to może niewiele jak na najpopularniejszy na świecie system operacyjny. Ale jeśli dla kogoś z Was ta suma coś jednak znaczy, to radzę dobrze się zastanowić przed kolejnym zakupem i przedtem wypróbować darmowy system operacyjny GNU/Linux. Ryzyko niewielkie, a przy odrobinie cierpliwości, możemy zaoszczędzić kilka groszy, a przy okazji poprawić bezpieczeństwo, wygodę i efektywność pracy z naszym komputerem domowym.

Podsumowanie

Jeśli porównamy licencjonowanie, model sprzedaży i zasady aktualizacji systemów operacyjnych i dodamy do tego niezwykłą konfigurowalność (która zresztą wynika pośrednio z filozofii systemu) oraz niską cenę, to wydaje się, że to GNU/Linux jest systemem programowo zdecydowanie bardziej przyjaznym dla użytkownika, niż każdy inny system operacyjny istniejący obecnie (nie licząc systemów niszowych, jak np. GNU/Hurd czy Haiku). Microsoft Windows pozostaje wciąż na przeciwnym biegunie ze swoją restrykcyjną licencją, pozwalającą użytkownikowi co najwyżej (i również nie w każdym przypadku ) uruchomić system i programy dla niego przeznaczone. Nie chodzi tu oczywiście o przyjazność rozumianą jako intuicyjność obsługi czy dostępność aplikacji. Chodzi o przyjazność polegającą na nie ograniczaniu użytkownika i dawaniu mu pełni możliwości korzystania z oprogramowania w dowolny sposób. Chodzi o wolność wyboru – o możliwość korzystania z dowolnego menedżera okien, plików czy pakietów. O możliwość pracy w konsoli i w trybie graficznym, lokalnie lub zdalnie. O bezpieczeństwo polegające na przemyślanym i jawnym projekcie, zamiast skompromitowanego już nie raz “security by obscurity”. Czy taka wolność jest komuś potrzebna? Zapewne 90% użytkowników komputerów się bez niej obejdzie. Dla pozostałych, w tym również dla mnie, GNU/Linux może okazać się jedynym rozwiązaniem.


Komentarze (RSS) | Trackback (URI)

Liczba komentarzy: 104

zwiń wątek marc  17 stycznia 2006 o godz. 18:26 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: 0 [Pokaż komentarz]

ponoć serwerowa wersja Visty ma mieć możliwość zainstalowania tylko w wersji konsolowej.. jeśli to prawda to pewnie “pracują” nad możliwościami powłoki.

 
zwiń wątek bula6595  17 stycznia 2006 o godz. 20:47 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: +1 [Pokaż komentarz]

polityka microshit’u jest tak zawiła ze malo kto ją rozumie a linux jak to linux za free i uproszczony licencyjnie, poza tym cudownie wytrzymaly:)

 
zwiń wątek GnoM3  17 stycznia 2006 o godz. 21:55 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: +2 [Pokaż komentarz]

>ponoć serwerowa wersja Visty ma mieć możliwość >zainstalowania tylko w wersji konsolowej..

..no i co teraz kó*wa zrobią M$ admini bez myszek .. :P

 
zwiń wątek marc  17 stycznia 2006 o godz. 22:14 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: 0 [Pokaż komentarz]

>..no i co teraz kó*wa zrobią M$ admini bez myszek ..

będą pisać skrypty ;]
hehe

 
zwiń wątek rad  17 stycznia 2006 o godz. 23:30 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: +1 [Pokaż komentarz]

bardzo fajny artykuł (seria artykułów) sam bym tego lepiej nie ujął… gratulacje oby tak dalej :D

chociaż:
> Dla pozostałych, w tym również dla mnie, GNU/Linux może okazać się jedynym rozwiązaniem.
…jest jeszcze BSD, i zbliżający sie dużymi krokami GNU/Hurd (nazwany niszowym) jakrównież pare innych alternatywnych OSów… tak więc Linux może się okazać tylko jednym z rozwiązań ;)
a M$ admini może wreszcie się nauczą tego co powinni umieć już dawno :D

zwiń wątek Budyń  28 lutego 2008 o godz. 9:57 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: 0 [Pokaż komentarz]

Co od dawna umieją ;) i stosują, chciałeś powiedzieć :>

 
 
zwiń wątek michuk  17 stycznia 2006 o godz. 23:37 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: -1 [Pokaż komentarz]

…jest jeszcze BSD

Ale BSD nie jest na GPL-u, a to licencja IMHO najbardziej przyjazna użytkownikom. Kod BSD każdy może wziąć i wykorzystać w oprogramowaniu zamkniętym, co nie służy społeczności.

 
zwiń wątek scx  18 stycznia 2006 o godz. 1:11 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: 0 [Pokaż komentarz]

Re: “W takim przypadku dostęp do terminala mamy bezpośrednio po zalogowaniu do systemu i nie musimy korzystać z emulatora działającego w środowisku X-Windows.”

Z Wikipedii:
Nazwa X Windows (poprzez analogię do Microsoft Windows), chociaż rozpowszechniona jest niepoprawna.

 
zwiń wątek RamzesLS  18 stycznia 2006 o godz. 2:44 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: +1 [Pokaż komentarz]

Co do visty bez okienek - to jest tylko jedna z możliwości. Jestem pewien, że klikacze nie pozostaną bez swojego ulubionego i jedynie słusznego GUI, które teraz będzie mieć jeszcze więcej możliwości(?). To zje maksymalnie 50% zasobów, ale to poświęcenia, na które admini są gotowi.
Tak więc viściarze żyjcie bez obaw. ;)

 
zwiń wątek yoshi314  18 stycznia 2006 o godz. 11:17 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: 0 [Pokaż komentarz]

to moze byc zabawne ze skryptami…”błąd składni w linii 17. Kliknij OK żeby kontybuować”

zapewne pod pracą nad shellem m$ kryje się zrzynanie z basha czego tylko sie da - dopełnianie tab’em już niby bylo w xp…i do tego jakos tak po cichu przemycone.

niestety vista bedzie jeszcze bardziej przeklikana - w koncu najglosniej slychac o atrybutach wizualnych nowego systemu.
zupełnie jakby kobieta probowala namowic cie na samochod - “ten jest dobry bo w takim ładnym kolorze” :]

zwiń wątek Budyń  27 lutego 2008 o godz. 23:11 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: +1 [Pokaż komentarz]

Typowe linuksiarstwo :) “Zapewne” “zżynanie”. “Nie wiem, ale się wypowiem”. Otóż nie masz racji. Ani trochę.

MS PowerShell (ex-Monad) to powłoka+właściwie b. dobrze przemyślany, ZORIENTOWANY OBIKETOWO język skryptowy.
Ironią losu jest, że graficzny z założenia system operacyjny dorobił się powłoki tekstowej daleko nowocześniejszej niż on sam.

Jako się rzekło, PowerShell z bashem nie ma nic wspólnego. Powstaje w tej chwili podobny odpowiednik pod *xy, ale … no, powstaje.

PowerShell + dowolny serwer ssh który powzwala na wskazanie powłoki (darmowy freesshd) i pod Windows zdalnie możesz komfortowo pracować choćby z putty, przynajmniej w zakresie zastosowań administracyjnych.

Ponadto, w Windows dało się skryptować już dawniej - ot, ActivePerl’a można było łatwo spiąć z Windows Scripting Host.

Poza tym, dowolny sensowny język skryptowy pod Windows korzysta z COM, co otwiera możliwości których pod *xami zwyczajnie nie ma.

zwiń wątek Keyto  28 lutego 2008 o godz. 8:59 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: 0 [Pokaż komentarz]

Ciekawe… właśnie w tej chwili piszę o tym tekst…
(Tylko nieco innymi słowy tak jakby…)

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
 
 
 
zwiń wątek Antywinda  18 stycznia 2006 o godz. 11:35 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: +1 [Pokaż komentarz]

Jednym słowem super artykuł!~!!!!!!!!!~!~!~!~!~!~!

 
zwiń wątek rad  18 stycznia 2006 o godz. 18:42 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: 0 [Pokaż komentarz]

> Ale BSD nie jest na GPL-u, a to licencja IMHO najbardziej przyjazna użytkownikom.

no tak na GPL-u nie jest tylko na licencji BSD, która też jest uznawana za wolną… (i dla zwykłego użytkownika w zasadzie niczym nie różni się od GPL) jednak mi się ona również nie podoba. Bo taki delikfent może sobie pełnymi garściami czerpać z open source, wzbogacać się na tym w zamian nic nie dająć środowisku open source :( co względem licencji GPL może spowalniać rozwój aplikacji…

 
zwiń wątek maquina  18 stycznia 2006 o godz. 19:22 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: +1 [Pokaż komentarz]

Oj, na temat wyższości obu licencji już zostało powiedziane wystarczająco dużo, nie potrzeba nam kolejnego flejma ;)

 
zwiń wątek NatterX  18 stycznia 2006 o godz. 22:11 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: -1 [Pokaż komentarz]

Po co używać terminala w Vista’cie skoro można zainstalować Linux’a?! Nie sądzę by to spowodowało “nawrócenie” zbłąkanych user’ów na jedynie słuszny system. Wszak tak wielu kocha M$ za tak nie wiele, bo zwalnia on z konieczności używania terminala/skryptów.
Nie sądzę by przepisano cały system M$ tak by używał skryptów w takiej ilości jak Linux. System operacyjny NT4 miał jakieś 10mil. linii kodu. To ile ma Vista?!
System w oparciu o powłokę i skrypty na niej wykonywane jest odporny na uszkodzenia i prosty w naprawach i konserwacji (choć zaczynam mieć wątpliwości po tym co zobaczyłem w Mandriva’ie ;-) ). Nie sądzę by M$ nagle zmienił politykę i chciał “wypuścić” system, który nie będzie potrzebował następcy w ciągu 3. lat :-P .
Jeśli chodzi o licencję GPL to nie do końca jest tak, że oprogramowanie jest pozostawione samo sobie. Wystarczy by kod programu miał 10tyś linii i po za entuzjastami i autorami ciężko jest “czerpać i się bogacić” ;-). Zresztą bogacenie nie polega na sprzedaży oprogramowania ale na “otoczce” czyli serwisie i dostosowywaniu produktu do oczekiwań klienta.
Jeśli chodzi o moje terminale to bardzo chętnie ich używam. Przy pisaniu oprogramowania średnio 2-3. Konfiguracja/konserwacja - wyrabiam się na 2.
W czasie normalnej sesji zwykle 1.
Bez otworzonego terminala nie pracuję bo po co ;-)?

NatterX

 
zwiń wątek Flamenco108  19 stycznia 2006 o godz. 0:59 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: +3 [Pokaż komentarz]

Dzięki za kolejny odcinek. Komentarze też jakieś takie łagodne i na temat… Natomiast ten odcinek wydaje się mniej pełny od poprzednich. A zajął się chyba najszerszymi sprawami.
Parę uwag:
1. LICENCJONOWANIE: Jak już jechać po licencji OEM Windows, to możnaby zacząć od samej idei licencjonowania oprogramowania, co JSNM było pomysłem Billa. Potem wskoczmy na jeszcze jedną ciekawostkę: w rzeczywistości na legalnym WinXPPro OEM domyślnie nie możesz mieć więcej niż 1 konto użytkownika! Możesz dokonać dopłaty, jeżeli chcesz, aby ktoś miał kolejne. W firmach sprawę załatwiają (tak tak, licencjonowanie MS jest tak skomplikowane, że pozwala na oszukiwanie i omijanie samego siebie - to już byt samowystarczalny) CAL - licencje na serwer domeny. Etc.
2. OGRANICZENIA: System spod znaku MS posiada wiele ograniczeń, które z czasem odkrywa każdy użytkownik w miarę nabierania doświadczenia. A wiele z nich jest bardzo sztucznych i wygląda na wdrożone na chybcika, pewnie już w fazie, kiedy produkt był prawie gotowy i marketoidy się za niego wzięły; opowiem tylko o jednym: dostęp do udostępnionego katalogu czyli sesja - w systemie desktopowym może ich być na raz tylko 10. To śmieszne ograniczenie znosi programik, który można zaciągnąć z internetu od pewnego wesołego programisty.
3. DEZINFORMACJA: To legendarne wsparcie dla produktów MS - w rzeczywistości go nie ma. A dowodu nie musi dostarczyć telefon na infolinię, lecz antyczna zasada kryminalistyczna “qui bono”-czyja korzyść. W rzeczywistości każdy, kto musiał pani Wiesi uruchomić zwalony przez wiruchy system wie, że po internecie snuje się trochę odkryć, ale prawdziwej wiedzy tam nie ma. Za to dostęp do konfiguracji w systemie jest otwarty, czemu nie? Tylko każdy, kto pouczył się pół roku Linuksa wie o nim więcej niż po 5 latach o Windowsie. Ergo, Windows przypomina pudełko czekoladek: do końca nie wiesz, co tak naprawdę tkwi w środku.

Zatem pole do porównań jest bardzo szerokie i rzeczywiście sięga od filozofii po technologię. Na szczęście ten ruch, który od kilku lat spowodował bum linuksowy, ma szansę doprowadzić do sytuacji, w której każdy będzie mógł racjonalnie wybrać pomiędzy systemami.

 
zwiń wątek GnoM3  19 stycznia 2006 o godz. 21:20 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: +2 [Pokaż komentarz]

>zapewne pod pracą nad shellem m$ kryje się zrzynanie z >basha czego tylko sie da

Słuchajcie tego, ściągnełem MONAD (beta 3) z weba M$ , zainstalowałem (musiałem doinstalować .NETa), odpaliłem i z przyzwyczajenia podałem ls [Enter] …. jakież było moje zdziwienie na widok wypisanych wszystkich pliczków w katalogu, uprawnień do nich itd :D

 
zwiń wątek NatterX  19 stycznia 2006 o godz. 21:41 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: 0 [Pokaż komentarz]

Co do zrzynania powłoki przez M$ to nie wydaje mi się by mieli jakąkolwiek alternatywę. Systemy UNIX’owe pracują od lat ‘60.
A to kawałek czasu potrzebny na ewolucję. Tymczasem M$ dostało po 10. latach zadyszki. Nie pomógł nawet “inchalator” w postaci przejętych NT’ków.
Jeśli chodzi o Otwarte Oprogramowanie a co się z tym wiąże GPL to jest to raczej problem filozoficzny. Dlatego nie ma potrzeby stosować “haków”.
A swoją drogą nic tak nie wzmacnia wolnego oprogramowania jak fakt, że coraz ludniejsze i szybko rozwijające się kraje dostrzegły szanse na tani rozwój w oparciu o to narzędzie. Dobrym przykładem jest Brazylia.
Chyba najtrafniejszym porównaniem Linux - M$ Win jakie mi przyszło kiedykolwiek do głowy to:
“Linux to społeczność, M$ to użytkownicy”
Kiedy używałem produktów M$ nigdy nie szukałem porad ani ich nie udzielałem. Niebieski ekran to niebieski ekran i tyle :-) .
NatterX

 
zwiń wątek val-gaav  21 stycznia 2006 o godz. 13:35 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: 0 [Pokaż komentarz]

“Przykładowo, gdy z powodu problemów z kartą graficzną Windows nie chce się uruchomić, nie mamy praktycznie możliwości w prosty sposób naprawić błędu (np. usunąć konfliktujący sterownik i zastąpić go innym).”

Tutaj muszę bronić MS win. Istnieje przecież coś takiego jak tryb awaryjny, którego zresztą uzywałem parę razy do naprawy padniętego systemu.

Pod Linuksem natomiast nie ma takiego trybu, co jest minusem przynajmniej jeżeli chodzi o zastosowania desktopowe, bo naprawdę masa zwykłych użytkowników omija konsole szerokim łukiem.

Co do innych zalet to oczywiście największą z nich jest licencjonowanie. GPL zapewnia, że zawsze znajdzie sie ktos kto będzie nasz system lub program kontynuował. Co natomiast stanie się jeśli kiedyś MS zbankrutuje ?

Co do konsoli, to programy konsolowe są dobre dla tych ludzi którzy mają słabszy sprzęt, inni raczej skorzystają z graficznych nakładek, bądź odpowiedników. Poprostu wykonywanie polecenia man za każdym razem i szukanie odpowiedniej komendy zajmuje czas. Owszem można spamiętać parę takich poleceń, ale myslę, że wraz ze wzrostem liczby naszych konsolowych programów pamięć zaczyna zawodzić, zwłaszcza jeżeli dany prog odpalamy dość rzadko.

zwiń wątek 747  13 sierpnia 2007 o godz. 21:30 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: +1 [Pokaż komentarz]

Linuksa używam od kilku miesięy konkretnie od maja. Mogę stwierdzić, że używanie konsoli nie ma nic wspólnego z jakością sprzetu, a tylko z checią poznawania systemu. W wielu przypadkach wydaje mi się łatwiejsze. W wielu jedynie możliwe, wiec chyba lepiej się z nią zaprzyjaźnić :).

 
 
zwiń wątek guitarrizer  22 stycznia 2006 o godz. 9:55 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: 0 [Pokaż komentarz]

To żeś walnął val-gaav… W Linuksie jest tryb awaryjny - jest to tryb pojedynczego używkownika, doczytaj sobie. Możesz go odpalić poprzez LILO podając odpowiednią komendę, a niektóre dystrybucje takie jak Mandriva czy SuSE nawet dodają odpowiedni wpis do wyboru, by można go było zaznaczyć i odpalić. Inny przykład na wyższośc Linuksa:
Mam kartę dźwiękową Creative Audigy 2 24bit - zainstalowoałem Linuksa i od razu mam dźwięk. Na Windowsie musiałem instalować sterowniki dostarczone przez producenta karty, bo Windows jakoś sam z siebie był na tę kartę głuchy…

 
zwiń wątek val-gaav  22 stycznia 2006 o godz. 17:35 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: 0 [Pokaż komentarz]

Hmmm … tylko, że smiem twierdzić, że runlevel 1 nie jest rozwiązaniem dla zwykłego użytkownika. start X nie jest równy startowi przykładowo kde… Przynajmniej u mnie tak to wygląda … Dla zwykłego usera to prawie to samo co praca z konsolą.

Ale i tak bardziej chodziło mi o to, że w artykule autor pomija kwestię ” windowsowego trybu awaryjnego” zupełnie.

 
zwiń wątek hanej  23 stycznia 2006 o godz. 16:49 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: -2 [Pokaż komentarz]

Pamiętam, jak pierwszy raz zmagałem się z linuxem - bodajrze Red Hat 6 - nie znalem polecenia start x ale i tak udalo mi sie uruchomic tryb graficzny. Jak to zrobilem to okazalo sie ze musze montowac dyski. Zostałem przy Windowsie. Potem podchodzilem jeszcze pare razy do Linuxa. Ktoregos dnia sie zaparlem i zainstalowalem Auroxa. Tu X uruchamialy sie juz od poczatku, montowanie przestalo byc problemem. Z racji zainteresowan zwiazanych z projektowaniem stron WWW uruchomilem apacha oraz mysqla. Znalalem jakis fajny edytorek, w ktorym praca z PHP byla przyjemnoscia i wszystko byloby fajnie gdyby nie przyzwyczajenia. Lubie uzywac Total Commandera i chcialem poszukac czegos podobnego pod linuksa (czegos co nie tylko przypomina starego Windows Commandera, ale ma mozliwosci zblizone do jego nastepcy) i nawet znalazlem. Problem polegal w tym ze nie bylo pakietu dla Auroxa ani nawet dla Red Hata czy Fedory. Potem pojawily sie klopoty z nagrywarka, z USB w koncu zadalem sobie pytanie. Czy ja sie chce zajmowac zglebianiem tajnikow systemu operacyjnego? Po co mam sie wciagac po Linie skoro moge jezdzic Winda?

Linux rozwija sie niesamowicie szybko i jest corac bardziej user friendly. Mam nadzieje ze bedzie tak dalej bo konkurencja zmusza Microsoft do lepszej pracy. Nie watpie tez w to ze w wielu zastosowaniach Linux jest lepszy od Windowsa, ale - dla zobrazowania uzyje przykladu - po co mi hirurgiczny skalpel skoro ja chce jedynie pokroic chleb?

 
zwiń wątek sfn  26 stycznia 2006 o godz. 1:53 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: 0 [Pokaż komentarz]

val-gaav:
odpowiednikow “trybu awaryjnego” pod linuxem ( wogole pod systemami unixowymi ) jest cala masa.
I tak mozesz miec kilka kerneli, rozne x’y na wypadek jakby jedne poszly , jak i rozne menedzery okien itp do woli. I od dawien dawna masz cos takiego jak LiveCD, a dopiero od niedawna znane uzytkownikom Windowsowym.

hanej:
Oto lista zamiennikow:
http://www.rwo.pl/zamienniki.html
http://forum.mandriva.org.pl/odpowiedniki/index.php
łatwa w uzyciu, sam do niej zagladam jak czzegos szukam, ale najlepsza metdoda jest szukanie na necie, chocby freshmeat.net lub sourceforge.net badz chocby google.

“po co mi hirurgiczny skalpel skoro ja chce jedynie pokroic chleb?”
a wiec tak szybko
hirurgiczny skalpel — np debian
chleb — ubuntu
ale nie tylko, w koncu nie samym linuxem czlowiek zyje ;)

[…]Co do innych zalet to oczywiście największą z nich jest licencjonowanie. GPL zapewnia, że zawsze znajdzie sie ktos kto będzie nasz system lub program kontynuował. Co natomiast stanie się jeśli kiedyś MS zbankrutuje ?[…]
GPL nie zapewnia ze zawsze sie znajdzie ktos.. i wogole nie zapewnia, pozwala na to ze ktokolwiek moze sobie wziac i np przerabiac. (male sprostowanie)

[…]10 najważniejszych wad systemu Windows[…]
smiem watpic czy to sa najwazniejsze wady, a raczej sa to skutki innych wad zawartych w systemie.

A skoro autor jasno (wreszcie) napisal ze to nie ma byc obiektywny artykul wiec nie bede komentowal, bo zdanie kazdy ma prawo miec swoje ;)

 
zwiń wątek GnoM3  26 stycznia 2006 o godz. 18:22 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: 0 [Pokaż komentarz]

> hanej…
Hmm! Ja zawsze twierdziłe mże linux jest dla “ameb informatycznych” i “geekow” nie jest dla domowych klikaczy.
Ameba informatyczna -> kilkoro moich znajomych, osoby które interesuje 1.WWW, 2.POCZTA, 3.GG, 4.OPENOFFICE, 5.AMULE, 6.MP3, 7. VIDEO, koniec. Stawiam im Ubuntu, konfiguruje kilka shitów i zapominam. Żadnych samodegradacji systemu, żadnych wirusów, wszyscy szcześliwi.
Geek -> kilku innych znajomych. Stawiają Linuxa (bądz BSD) i normalnie pracują. Jeśli brakuje jakiegoś shicika i nie ma go w sieci to sobie piszą :]
Stawiają na OpenBSD bramy w firmach, stawiają na SuSe e-directory w firmach, stawiają na PLD serwery WWW itd.
Najgorzej jest z “domowymi informatykami”. No bo przecież abonuje chipa od roku więc jest inforamtyk! Wie jak zainstalować windowsa a nawet co to partycja! Wie że trzeba połączenie sieciowe skonfigurować żeby sieć zaczeła chodzić…wszyscy sąsiedzi mają go za super H4K3R4. Siada do linuxa no i co! Nie ma wizarda! Co za lipa!….
Świetne jest stwierdzenie wpisane troche wyżej przez
NatterX “Linux to społeczność, M$ to użytkownicy” ale do tego dodać należy jeszcze jedną niesamowicie istotną sprawę, jednych i drugich różni jeszcze szalenie poziom wiedzy i to wbrew pozorą jest bardzo istotne w tym wszystkim!
Pozdrawiam!
CU.

 
zwiń wątek Qba  26 stycznia 2006 o godz. 21:16 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: 0 [Pokaż komentarz]
 
zwiń wątek NatterX  26 stycznia 2006 o godz. 21:52 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos