10 powodów dla których warto porzucić Windows [część 1]

16 grudnia 2005, michuk

Firma Microsoft osiągnęła w ciągu ostatnich dwóch dekad niebywały sukces w dziedzinie komputerów biurkowych monopolizując praktycznie rynek systemów operacyjnych dla domowego użytkownika. Czy jednak najpopularniejsze rozwiązanie musi oznaczać najlepszy produkt? W długi zimowy wieczór postanowiłem skumulować moje frustracje i zebrać listę dziesięciu najistotniejszych powodów, dla których Windows na moim biurku przegrał z Linuksem.

Najpierw dwa słowa wyjaśnienia, dlaczego w ogóle powstał ten artykuł. Po pierwsze, wbrew pozorom :), nie chodzi mi o dyskredytację MS Windows, ani o promocję Linuksa na biurkach. Chodzi raczej o to, żeby pokazać te rejony (ważne dla mnie i – być może – również dla innych użytkowników komputerów biurkowych), w których Windows zdecydowanie przegrywa z konkurencyjnymi rozwiązaniami. Wielu użytkowników może nie zdawać sobie nawet sprawy, że rzeczy które sprawiają im trudność nie muszą wcale być tak skomplikowane. Co więcej, zostały one najprawdopodobniej rozwiązane o wiele efektywniej w innych systemach operacyjnych (jak Linux czy BSD). Między innymi o tych właśnie rzeczach postaram się dzisiaj opowiedzieć.

Artykuł postanowiłem podzielić na trzy części. Dziś zajmiemy się trzema kwestiami: bezpieczeństwem, wygodą użycia oraz instalacją oprogramowania. W kolejnych częściach na celownik weźmiemy takie sprawy jak aktualizacja systemu, awarie i problemy, wydajność czy zdalny dostęp do systemu. No to zaczynamy.


Domyślny pulpit Windows XP

Rys 1. Domyślny pulpit Windows XP
z drobnymi modyfikacjami


Przykładowy pulpit Kubuntu Breezy

Rys 2. Przykładowy pulpit Linuksa
- KDE w Kubuntu Breezy

1. Domyślne ustawienia bezpieczeństwa

Jaki jest najprostszy przepis na dostarczenie sobie ostrych wrażeń niskim nakładem pracy? Wystarczy zastosować się do poniższej instrukcji:

  1. Zainstaluj system operacyjny MS Windows (wersja nie gra roli) lub pozwól zrobić to firmie informatycznej, w której zakupiłeś komputer.
  2. Podłącz go do Internetu – najlepiej bezpośrednio, przez Neostradę lub innego dostawcę nie troszczącego się zbytnio o bezpieczeństwo swoich użytkowników (domyślnie dostarczającego publiczny adres IP).
  3. Uruchom program Internet Explorer i zacznij surfować po Internecie do woli.
  4. Pocztę ściągaj jedynie z użyciem aplikacji Outlook Express.
  5. Nie instaluj czasem zapory ogniowej czy programu antywirusowego – to przecież tylko spowalnia Twój i tak niezbyt już wydajny sprzęt.
  6. Omijaj z daleka wszelkie łatki bezpieczeństwa. System instalował Ci przecież specjalista z firmy informatycznej. Nie ma co samemu w nim grzebać, bo tylko coś się popsuje.
  7. Pamiętaj też, żeby wszystkie operacje wykonywać jako Administrator systemu. Po co przelogowywać się, żeby zainstalować nowy program, jeśli można bez problemu pracować w trybie “mogę wszystko”? To w końcu domyślny tryb systemu, więc na pewno został on dokładnie przetestowany i zabezpieczony przez specjalistów.
  8. Po kilku dniach (w najlepszym wypadku tygodniach) stwierdź, że Twój komputer “nie działa”. Zadzwoń do serwisu lub swojego kolegi informatyka i poproś go o pomoc.
  9. Nie załamuj się, gdy powiedzą Ci że nic się nie da zrobić! Przeinstaluj system i zacznij wszystko od początku. Tym razem na pewno się powiedzie!

Brzmi groźnie? Brzmi nieco niepoważnie? Ale zaraz, chwilka… czy to czasem nie są domyślne ustawienia, które wybrał dla Ciebie najpotężniejszy informatyczny koncern świata? Czy to możliwe, że standardowa konfiguracja najpopularniejszego systemu operacyjnego na świecie tak kiepsko chroni Cię przed włamaniem, wirusami i robakami? Czy to możliwe, że przed podłączeniem komputera do Internetu wymagane jest zainstalowanie co najmniej kilku dodatkowych programów zabezpieczających oraz instalacja łatek bezpieczeństwa dostarczonych przez Microsoft? I wreszcie, jak to możliwe, że hobbiści tworzący za darmo Debiana czy Fedorę umieli stworzyć system bezpieczny by design, a profesjonalna firma informatyczna męczy się z tym już od niepamiętnych lat? Przyznam szczerze, że dla mnie również pozostaje to wielką zagadką…

Jak to robią inni?

Czym różni się polityka bezpieczeństwa Microsoftu od tej stosowanej przez popularne dystrybucje Linuksa? Domyślnymi ustawieniami systemu. Głównie nimi właśnie. Technologicznie bowiem oba systemy posiadają podobnej jakości zabezpieczenia. Systemy linuksowe, jak np. Fedora Core, w znacznym stopniu ułatwiają jednak początkującemu użytkownikowi zabezpieczenie swojego systemu, stosując taką domyślną konfigurację, która sprzyja bezpiecznemu korzystaniu z komputera. W jej skład wchodzi m.in.:

  • domyślnie instalowana i skonfigurowana zapora ogniowa – wszystkie nieużywane porty są zablokowane, co w znacznym stopniu chroni przed włamaniami z zewnątrz,
  • wymuszenie korzystania z nieuprzywilejowanego konta użytkownika – dzięki temu nie zainstalujemy przypadkowo wirusa ani innego niepożądanego programu, ponieważ zwyczajnie nie będziemy mieli takich uprawnień,
  • prosta instalacja kompleksowych łatek bezpieczeństwa, nie tylko dla systemu operacyjnego, ale również dla wszystkich programów zainstalowanych w systemie,
  • promowanie najlepszych aplikacji, a nie programów tworzonych przez konkretną firmę – takie działanie sprzyja zdrowej konkurencji wśród programistów open-source, a zyskuje na tym użytkownik.

Zdaję sobie sprawę, że istnieje odwieczny konflikt “wygoda kontra bezpieczeństwo”. Każda dodatkowa restrykcja (jak np. konieczność logowania się na konto ze specjalnymi uprawnieniami w celu instalacji programów) wpływa negatywnie na tzw. user experience. Z drugiej jednak strony – czy można nazwać wygodnym system, który po kilku tygodniach od instalacji nie nadaje się zwykle do użytku? Pozostawiam tę kwestię do dyskusji.

2. Wygoda użycia, czyli “my lepiej wiemy jak ma wyglądać twój pulpit”

Nie zauważyliście kiedyś, że wasz pulpit wygląda zupełnie tak samo jak pulpit waszej mamy, waszego nauczyciela informatyki oraz waszego najlepszego przyjaciela? Czy na pewno wszyscy czworo używacie komputera do tych samych celów, posiadacie taką samą wiedzę informatyczną, macie takie same wymagania? Zapewne nie. W takim razie czemu Wasz pulpit różni się od ich pulpitów co najwyżej tapetą i liczbą ikonek? Czemu wszyscy jak jeden mąż klikacie “Start” aby zakończyć pracę oraz ALT+TAB, żeby przełączać się między aplikacjami. I czy to na pewno efektywne rozwiązanie?

Pulpit Windows jest naprawdę dopracowany i zapewne projektanci firmy Microsoft dołożyli wszelkich starań, aby był jak najwygodniejszy dla przeciętnego użytkownika. Ale czy na pewno również dla Ciebie? Jeśli nigdy nie korzystaliśmy z innego interfejsu użytkownika, to zapewne domyślny interfejs Windows XP wydaje nam się w miarę wygodny. Jednak jak tylko poznamy możliwości jakie dają nam rozwiązania konkurencji, możemy poczuć się nieco skonfundowani.

Menedżer okien, a co to takiego?

Użytkownicy Windows nie znają pojęcia menedżera okien. Trudno się im dziwić, ponieważ jest tylko jeden oficjalny menedżer wspierany przez Microsoft, a instalacja alternatywnych aplikacji nie jest w żaden sposób wspierana (wręcz przeciwnie – jest zdecydowanie niewskazana). W Linuksie mamy za to do wyboru aż trzy różne środowiska graficzne oraz kilkanaście popularnych menedżerów okien – każdy posiada swoje dobre i złe strony. Niektóre stawiają na minimalizm, inne na fantazyjny wygląd, jeszcze inne na użyteczne dodatki. Mamy więc wybór – jeśli chcemy pracować w środowisku podobnym funkcjonalnie do MS Windows, wybierzemy Gnome lub KDE. Jeśli zależy nam bardziej na szybkości działania, niż na funkcjonalności, możemy zdecydować się na lżejszego zarządcę pulpitu, jak XFCE czy FVWM. Dystrybutor systemu zazwyczaj dostarcza nam skonfigurowane i gotowe do użytku domyślne środowisko. Ale to my wybieramy co nam najbardziej odpowiada.

Wirtualne pulpity


Wirtualne pulpity w Gnome

Rys 3. Wirtualne pulpity w Gnome

Wirtualne pulpity w FVWM-crystal

Rys 4. Wirtualne pulpity w FVWM-crystal

Większości z nas zdarzyło się zapewne, że pracując jednocześnie w kilku programach zaczynamy tracić orientację odnośnie stanu naszego pulpitu. Które zminimalizowane okienko oznacza internetową stronę firmy, do jakiej właśnie aplikujemy, a które wskazuje na naszą skrzynkę pocztową? Czemu, żeby przełączać się między trzema aplikacjami cały czas musimy pamiętać która została otwarta wcześniej, a która później i czy w międzyczasie nie otwieraliśmy jeszcze innego programu?

Wirtualne pulpity umożliwiają uporządkowanie naszego biurka i w praktyce eliminują potrzebę minimalizacji aplikacji. Zasada jest prosta – mamy do dyspozycji nie jeden, ale wiele pulpitów, między którymi możemy przełączać się zarówno skrótem klawiaturowym jak również używając myszy i wskazując na odpowiedni ekran. Na każdym pulpicie możemy mieć uruchomionych wiele aplikacji. Przykładowo, pierwszy pulpit służy nam do przeglądania Internetu, na drugim rozmawiamy z kilkoma znajomymi za pomocą komunikatora. Trzeci pulpit to program pocztowy, a na czwartym kończymy pisać kolejny artykuł dla wortalu jakilinux.org :) W górnej części ekranu mamy podgląd aktualnego stanu wszystkich biurek, z graficzną reprezentacją uruchomionych programów. Klikając ALT+1 przenoszę się na chwilę do Internetu. Przeklejam link do ciekawego artykułu dla znajomego na Jabberze (ALT+2) oraz wysyłam go mailem koleżance nieobecnej w tej chwili online (ALT+3). Potem wracam do swojego artykułu (ALT+4), ale w każdej chwili jednym skrótem mogę przejść do wybranej aplikacji.

Do takiego trybu pracy trzeba się najpierw przystosować, ale po kilku dniach daje on widoczny wzrost wydajności pracy. Można by tryumfalnie krzyknąć “Koniec z bałaganem na pulpicie!”, gdyby nie jedno ale: metoda ta nie sprawdzi się w przypadku, gdy używamy systemu MS Windows. Istnieją wprawdzie programy, które implementują uniksową filozofię wirtualnych pulpitów. Czynią to jednak niestety wyjątkowo nieudolnie, a ich funkcjonalność i szybkość działania pozostawia (bardzo) wiele do życzenia. Zapewne taka sytuacja jest wynikiem głębszego problemu, związanego z odmienną architekturą środowiska graficznego Windows i systemów uniksowych. Nie zmienia to jednak w niczym faktu, że używając Windows jesteśmy skazani na nieśmiertelne ALT+TAB oraz wieczny bałagan.

Focus okna

Focus okna określa, które okno jest aktualnie aktywne. W większości systemów, standardowo aktywne jest po prostu okno które znajduje się na wierzchu. To jednak tylko z pozoru wygodne rozwiązanie. Wyobraźmy sobie np. sytuację, w której jednocześnie czytamy jakiś artykuł w Internecie i rozmawiamy ze znajomym przez Gadu-Gadu czy Jabbera. Gdy tylko klikniemy myszką w okno przeglądarki, okno z rozmową chowa się za nią. Takie zachowanie bywa naprawdę irytujące. Rozwiązaniem w tej (częstej przecież) sytuacji, może być ustawienie opcji focus-on-mouse-over. Wymusi to takie zachowanie menedżera okien, gdzie aktywacja okna następuje przez najechanie na nie kursorem myszy. Okno w rozmową w takim przypadku nie znika tylko zwyczajnie traci focus, a my możemy spokojnie przewijać czytany tekst, czy wypełniać i wysyłać internetowy formularz.


Focus okna w FVWM-crystal

Rys 5. Focus okna
w FVWM-crystal

Możliwości ustawienia focusu jest naprawdę wiele. Ja osobiście preferuję właśnie focus-on-mouse-over, lub rozwiązanie stosowane w FVWM-crystal, gdzie nawet kliknięcie myszą na okno nie powoduje automatycznego przesunięcia go na wierzch. Dopiero kliknięcie w pasek tytułu powoduje taką reakcję. Z początku praca z tak działającym menedżerem okien może być nieco uciążliwa, ze względu na stare przyzwyczajenia. Po jakimś czasie jednak zyskujemy większą elastyczność w zarządzaniu oknami i większą wygodę. Będę nudny: w Windows oczywiście nie da się zastosować żadnego z tych rozwiązań. Przynajmniej znanymi mi środkami. Czemu? Nie wiem.

Menu Start

Aby wykonać jakąkolwiek akcję w systemie (wliczając w to również zakończenie pracy) od wielu lat klikamy przycisk “Start” w lewym dolnym rogu ekranu. Czy to na pewno efektywne rozwiązanie? Nie lepiej byłoby może w celu uruchomieniu programu wpisać po prostu nazwę aplikacji, którą chcemy uruchomić? A może chcielibyśmy, aby menu z listą kilku najistotniejszych aplikacji pojawiło się za każdym razem gdy klikniemy prawym przyciskiem myszy w jakiekolwiek miejsce ekranu? A może bardziej pasuje nam środkowy przycisk? Osobiście menu systemowego używam w zupełnej ostateczności – jedynie wtedy, gdy zupełnie nie pamiętam jak nazywa się program, który potrzebuję uruchomić. W każdym innym wypadku wpisuję w mini-konsoli nazwę programu (podpowiadaną zresztą po kilku literach nazwy przez powłokę). To po prostu szybsze i wydajniejsze rozwiązanie. Mogę to zrobić w Gnome, KDE, MacOS, FVWM, XFCE… wszędzie, tylko nie w Windows. Tu nadal rządzi zasada “one button to rule them all” (*)

Nie twierdzę, że menu Start “jest be”. Podobne rozwiązania zaadoptowały również tak popularne linuksowe środowiska jak Gnome czy KDE. Nie twierdzę też, że domyślne środowisko graficzne Windows jest jakoś specjalnie niewygodne (chociaż wiele rozwiązań mi osobiście bardzo nie pasuje). Chodzi tylko i wyłącznie o możliwość wyboru. O możliwość dostosowania wyglądu i funkcjonalności do własnych potrzeb. Tylko tyle i aż tyle.

(*) Tak, wiem, że mamy skrót Win+R uruchamiający podobny aplet do wpisania nazwy programu. Można w nim wpisać “firefox” i spowoduje to odpalenie przeglądarki. Wpisanie jednak “winamp”, “opera”, czy “winscp” nie zadziała, ponieważ aplikacje te nie znajdują się na ścieżce szybkiego dostępu (zmienna %PATH%). Każdą z nich trzeba skonfigurować ręcznie.

3. Instalacja oprogramowania

Często słyszę, że instalacja oprogramowania w systemach Windows jest tak prosta, że łatwiej już być nie może. W pewnym sensie to prawda. Wystarczy przecież ściągnąć odpowiedni program z Internetu, dwu-kliknąć na ikonkę ściągniętego pliku, a następnie kilkukrotnie wcisnąć przycisk “Dalej” i program mamy zainstalowany i dostępny w menu i/lub na pulpicie.
Ta metoda sprawdza się wtedy, gdy dobrze wiemy jaki program chcemy zainstalować i znamy oficjalną stronę domową producenta czy twórcy. Gorzej, gdy poszukujemy po prostu “jakiegoś odtwarzacza DVD”, albo “jakiegoś edytora ID3”, albo “jakiegoś programu do zarządzania zdjęciami”. W takim przypadku czeka nas niezły ból głowy, ponieważ przebrnięcie przez setki stron WWW i wyszukanie odpowiedniej aplikacji spełniającej nasze wymagania i w dodatku nie powodującej efektów ubocznych (wirusy, adware, spyware) bywa niebanalne, nawet dla doświadczonego użytkownika.
Czy nie prościej byłoby, żeby wszystkie te programy dostępne były z jednego miejsca, w którym moglibyśmy je wyszukiwać, zapoznać się z opisem działania i zdecydować o instalacji?

Menedżery pakietów i repozytoria oprogramowania

Aplet Dodaj/Usuń; Programy w Ubuntu
Rys 6. Instalacja programów
w Ubuntu Breezy

To producent systemu operacyjnego, a nie użytkownik powinien troszczyć się o jakość instalowanego oprogramowania - do takiego wniosku doszli twórcy większości popularnych dystrybucji Linuksa. Przykładowo, w Ubuntu Breezy, aby zainstalować dowolny program (np. Gimp) wystarczy uruchomić aplet Dodaj/usuń aplikacje lub bardziej zaawansowany Synaptic i wybrać odpowiednią aplikację z listy podzielonej na kategorie związane z funkcjonalnością. Program sam ściągnie się z domyślnego repozytorium dystrybucji i zainstaluje automatycznie w systemie. My dostaniemy tylko informację o tym gdzie należy go szukać w menu (np. Aplikacje->Grafika->Gimp). Prawda, że prosto?

Centralne repozytoria, oprócz wygody, mają jeszcze jedną zaletę. Dużo trudniej (w praktyce jest to prawie niemożliwie) dostać się do nich programom zawierającym tzw. kod spyware lub malware. Plaga spyware/malware spowodowała, że osobiście boję się instalować pod MS Windows jakikolwiek program, którego pochodzenia nie jestem pewien. Instalując program z nieznanego źródła zawsze narażamy bowiem nasz komputer i nasze dane na niebezpieczeństwo. Centralne repozytoria w znaczny sposób zmniejszają to zagrożenie.

No dobrze, ale ile programów znajduje się w tych repozytoriach? Co z programami których tam nie znajdziemy? W Ubuntu w chwili obecnej (podobnie jak w Debianie) oficjalne repozytoria zawierają kilkanaście tysięcy pakietów (programów, narzędzi i bibliotek) dostępnych dla każdego po dwóch kliknięciach myszą. Dawno nie spotkałem się z brakiem jakiegoś potrzebnego mi programu w repozytorium. Ogólnie zdecydowania większość popularnych aplikacji open-source jest dostępna w postaci pakietów. Wyjątkiem mogę być jedynie programy bardzo świeże (jeszcze niestabilne) oraz programy niewolne (jak np. Acrobat Reader). W takim przypadku pozostaje nam instalacja w “windowsowym” stylu, czyli z dostarczonych przed producenta binarek, albo (jeśli to możliwe) przez własnoręczną kompilację programu.

Podobnego narzędzia jak menedżer pakietów z dostępem do repozytorium oprogramowania open-source od wielu lat brakuje mi w systemach operacyjnych Microsoftu… Nie wiem z czego to wynika. Być może po prostu nie ma zapotrzebowania na takie narzędzia. Może większość ludzi i tak używa scrackowanych kopii płatnych aplikacji (jak Nero, PowerDVD czy Adobe Photoshop) które tak czy owak trzeba zdobyć innymi drogami. Nie załamuję się jednak. Może kiedyś jeszcze doczekam się repozytorium open-source pod Windows z prawdziwego zdarzenia.

C:> win-get install winamp vplayer divx-codecs

Wygląda wesoło. Ale kto wie, kto wie… Przecież wszystko płynie…

C.D.N.

Tyle na dziś. W kolejnej częściu zajmiemy się trzema kolejnymi punktami:

  • aktualizacją systemu,
  • radzeniem sobie w sytuacjach awarii
  • oraz wydajnością Windows.


Przeczytaj także:


Komentarze (RSS) | Trackback (URI)

Liczba komentarzy: 79

zwiń wątek Froge  16 grudnia 2005 o godz. 22:27 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: +1 [Pokaż komentarz]

Dobry artykuł i dobra idea, może ludzie w końcu przekaonają się do innego niż domyślny systemu ;)

 
zwiń wątek val-gaav  17 grudnia 2005 o godz. 13:07 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: 0 [Pokaż komentarz]

Bardzo dobry artykuł …
Dość obiektywny i prawdziwy.

Ukazuje oczywiście tylko jedną stronę medalu, czyli zalety GNU/linux, zalet MS windows brak :)
….
Co do prostoty instalowania pod linuxem to jakoś zaraz przychodzi mi na myśl instalacja sterowników nvidi. Wytłumacz tu windows userowi, że taką instalację musi zrobić spod konsoli mając wyłączone X i że musi mieć źródła kernela :( Tu akurat windows jest prostszy

 
zwiń wątek Xenion  17 grudnia 2005 o godz. 15:02 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: 0 [Pokaż komentarz]

Artykul dobry, jednak troche malo obiektywny. Windwos faktycznie nie jest czyms wspanialym jak to zdecydowana wiekszosc uwaza, ale posiada pewne cechy ktore czynia go popularnym. Osobiscie nie lubie sztandarowego porduktu ze stajni Micrsoftu, przechodze na Linuxa.

 
zwiń wątek michuk  17 grudnia 2005 o godz. 18:26 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: 0 [Pokaż komentarz]

Tak tylko gwoli wyjaśnienia raz jeszcze:

1. Artykuł nie ma być obiektywnym porównaniem Windows i Linux. Chodziło mi głównie o wskazanie tych aspektów pracy w systemie, w których oprogramowanie Microsoftu przegrywa z Linuksem.

2. Jasne jest że oba systemy (rodziny systemów) nie są bez wad. Być może za jakiś czas napiszę odwrotny artykuł - tzn taki wymieniający największe porażki Linuksa na desktopie.

3. Na razie jednak piszę o błędach (niedoróbkach, ficzerach :P) koncepcyjnych Windows i tego się trzymajmy :)

 
zwiń wątek sebo  17 grudnia 2005 o godz. 20:49 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: 0 [Pokaż komentarz]

znów jakiś syf, i wywlekanie wszystkich brudów WIndows’a a znów Linux cacy, jakas paranoja….jak już robić porównanie to obiektywne i biorące pod uwage wszystkie plusy i minusy obu systemów, ale to i tak nadal jest porównywanie wyższości swiąt Bożego Narodzenia nad Świetami Wielkanocnymi…

 
zwiń wątek horacio  18 grudnia 2005 o godz. 16:37 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: 0 [Pokaż komentarz]

hehe niezly artykul…mysle ze 10 przykazaniem powinien byc cennik … :P

 
zwiń wątek seaman  18 grudnia 2005 o godz. 17:56 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: 0 [Pokaż komentarz]

znakomity artykuł, nie należy brać go aż tak poważnie (@sebo)… świetne poczucie humoru… :-)

 
zwiń wątek Kamil  23 grudnia 2005 o godz. 5:16 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: 0 [Pokaż komentarz]

Akurat w debianie nie trzeba instalować ręcznie acrobata bo jest dostępny w repozytorium extras albo backport juz, niepamiętam to samo z innymi komercyjnymi aplikacjami

 
zwiń wątek sfn  23 grudnia 2005 o godz. 8:02 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: 0 [Pokaż komentarz]

Artykul zabawny :) bo inaczej do tego nie mozna podejsc ale na pewno nie obiektywny.
Uzywam obydwu systemow juz od dawna i nie tylko tych dwoch, i jakos nie zauwazylem aby linux byl taki doskonaly dla zwyklego usera jezeli mowimy o linuxie jako OS’ie na desktop. A w wielu przypadkach linux sie po prostu nie nadaje.
I tak juz wiele sie zmienilo, wiele funkcji skopiowanych z niby tak ograniczonego systemu jakim jest MS Windows XP.
Cudownie nie jest nawet chocby z instalowaniem oprogramowania, a wrecz przeciwnie to najwieksza bolaczka systemow linuxowych. Bo zapewne przyjemnie jest wydac polecenie “apt-get install mplayer” ;) tylko zeby moc to zrobic ( w debianie) trzeba bylo poszerzac liste repozytoriow i co chwila ja aktualizowac bo okzaywalo sie ze tak “idealne rozwiazanie” idealnym wcale nei jest ;) a o zaleznosciach nie bede wspominal.
Dlaczego posluzylem sie w tym przykladzie aptem, z prostego powodu, jest to jedno z najlepszych narzedzi linuxowych, ale ma kilka powaznych wad (kilkanascie, kilkaset ??? sam nie wiem ile :) ). Wszystko jest piekne i ladne, az do momentu kiedy chcemy zainstalowac chocby wspomnianego mplayer’a, czy uzwyac nowszego programu, hmmmi tu problem wiec zaraz odpowiedz ze przucic sie na Ubuntu :D ale tu kolejny problem, bo baza mniejsza niz w debianie, i dalej ma braki, no bo nie ma XXX.deb, a zeby zainstalowac XXX.deb trzeba miec YYY.deb ktore to wymaga ZZZ.deb :) nie wspominajac niekompatybilnosc w dol :)
Wiec autor powyzszego artykulu moglby podejsc bardziej obiektywnie, bo jak to czytalem to sie niezle usmialem ;)

 
zwiń wątek Kanar  23 grudnia 2005 o godz. 9:44 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: 0 [Pokaż komentarz]

Nie zgodzę się odnośnie ilości softu w repozytorium Debiana i Ubuntu. W Debianie Sarge (oficjalne + vailatile.debian.net + security) jest dostępnych 15660 pakietów. W Ubuntu Breezy (oficjalne wspierane i niewspierane + kadu + security) jest dostępnych 17850 pakietów.

Więc radzę podszkolić się z możliwości swojego systemu.

 
zwiń wątek voytech  23 grudnia 2005 o godz. 9:50 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: 0 [Pokaż komentarz]

@sfn
Badz tak uprzejmy i wpisz w google “apt-pinning”, a potem kliknij w pierwszy link, jaki zostal znaleziony.

 
zwiń wątek Mike  23 grudnia 2005 o godz. 10:02 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: 0 [Pokaż komentarz]

No coz, teoretycznie tak, w praktyce nie. Osobiscie przez lata pracowalem na Linuxach (glownie Slack i Redhat/Fedora), ale odbylem droge odwrotna do Windows. Problem z Linuxem jest generalnie dwojaki. Pierwsza kwestia to instalowanie programow i zaleznosci. To sie ewidentnie sypie, wystarczy kwestia instalacji nowszego oprogramowania, ktore np. uzywa nowszych bibliotek. Nalezaloby zmienic biblioteki, ale co jezeli w systemie mam program, ktory uzywa jeszcze starszych bibliotek? Oczywiscie, ze mozna obejsc - miec dwie wersje bibliotek, a moze trzy, a moze wiecej, … Druga kwestia to sprzet. Kiedys sprzet nie zmienial sie tak szybko jak dzis. Do tej pory dystrybucje Linuxa porzadnie dzialajace na notebookach sa rzadkoscia (istnieja?, moze Mandriva, ale to jest znacznie drozsze nawet niz Windows). Oczywiscie mozna cos tam odpalic, ale zazwyczaj nie obsluguje tego lub tamtego.

Z mojego punktu widzenia kluczowa kwestia dalszego rozwoju Linuxa jest jego ujednolicenie i standaryzacja. Jezeli to spowoduje, ze goscie od sprzetu zaczna produkowac (zamkniete) sterowniki, a firmy (zamkniete) oprogramowanie, to jest duza szansa, ze Linuks stanie sie stadardem. Dzisiaj trzeba raczej walczyc o otwarte standardy, bo jak to zostanie zamkniete, to mozemy sie pozegnac z OpenSource i wolnoscia softu.

 
zwiń wątek kocio  23 grudnia 2005 o godz. 12:16 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: 0 [Pokaż komentarz]

Trzecim programem do ochrony Windows poza firewallem i antywirusem, jak wynika z moich ostatnich doswiadczen, jest jakis antyspyware/antyadware.

Swoja droga to ciekawe, ze calkiem sporo osob juz sie orientuje w zaletach i wadach obu systemow - bo tak rozumiem glosy o tym, ze tekst nie jest obiektywny. To chyba dobrze swiadczy o obecnej sytuacji: ludzie sami potrafia sprawdzac co im bardziej odpowiada, przynajmniej ci co bardziej swiadomi. Reszta moim zdaniem i tak musi jeszcze pare lat poczekac zeby probowanie Linuksa nie bylo falstartem.

 
zwiń wątek exyte  23 grudnia 2005 o godz. 12:36 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: 0 [Pokaż komentarz]

Ja również cofnąłem się do windowsa (chociaż suse używam nadal, to jednak czysto hobbystycznie). Zrobiłem to dla jednego zasadniczo powodu - prostota! Tak tak,brzmi przewrotnie, ale w momencie, gdy ja po prostu chcę sobie zainstalować soft, który będzie ripował cały generowany dźwięk w systemie na hdd w postaci mp3, lub (po świerzej instalacji) chcę po prostu posłuchać mp3, albo, albo albo… Dużo albo - głównie ad. łatwości “powiększania funkcjonalności” OS’a.. Ideałem jest tutaj bez wątpienia MacOS Tiger ! Cała konkurencja przy nim leży. Potem Windows, potem KDE (jeśli mówimy o prostocie,przyzwyczajeniach etc.) potem Gnome (to subiektywna moja ocena).

Pozdrawiam i życzę wielu okazji do pracy z systemami Apple.

 
zwiń wątek sfn  23 grudnia 2005 o godz. 13:48 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: 0 [Pokaż komentarz]

podszkolic to raczej wy sie mozecie, repozytoria to nie rozwiazanie problemow, choc dobry pomysl z tym, ale i tak zle to rozwiazali.
do: voytech
“@sfn
Badz tak uprzejmy i wpisz w google “apt-pinning”, a potem kliknij w pierwszy link, jaki zostal znaleziony.”
– sam sobie poczytaj, bo debiana od dawna uzywam, ja mowie o uswerach ktorzy nie znaja sie, i linux jest daleko w tyle pod tym wzgledem.
I widze ze jestes na tyle glupi ze nawet nie zrozumiales mojego posta :)

A co do Kanar’a — to teraz tak juz sie zrownalo, ale wczesniej jak powstawal ubuntu to byla spora roznica o ile pamietasz!

 
zwiń wątek michuk  23 grudnia 2005 o godz. 13:51 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: 0 [Pokaż komentarz]

Sfn: nico więcej kultury proszę. Następnym razem będę usuwał komentarze obrażające innych użytkowników.

 
zwiń wątek abar  23 grudnia 2005 o godz. 14:01 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: 0 [Pokaż komentarz]

sfn - przecież menadżery potrafią automatycznie rozwiązywać zależności, albo w przypadku naprawdę dużych problemów coś doradzić (np. yast w Suse). Więc aż tak źle nie jest ;)
Mike - Mandriva ma też wersję bezpłatną… Na laptopach naprawdę nieźle działa też Suse (sam wykorzystuję i jest wszystko, łącznie z hibernacją).

 
zwiń wątek sfn  23 grudnia 2005 o godz. 14:05 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: 0 [Pokaż komentarz]

nie obrazam, ale jezeli ktos nie rozumie co pisze to niech nie komentuje ;)
Ale ok troche przesazilem i przepraszam :)

Ty tak i ja tez, wiele razy spotykalem sie z bledami, chocby ostatni blad w GRUB’ie

ale nie mowa jest o nas, a o zwyklych userach
ktory zwykly user sobie z tym poradzi?????????? nie badzcie smieszni !@!!!!

 
zwiń wątek wiarus  23 grudnia 2005 o godz. 14:07 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: 0 [Pokaż komentarz]

To prawda, że z tymi systemami operacyjnymi to jest totalne zamieszanie dla zwykłego użytkownika. Zwykły użytkownik patrzy na komputer przez pryzmat przyzwyczajeń, a co tu wiele ukrywać … W szkole, w bibliotece, od wczesnych lat dzieciństwa ludzie mają styczność z Windowsem - wszystko co się uczą robić na komputera, uczą się na tym systemie. Może się to kiedyś zmieni, ale póki co - ‘ee, w Windowsach się to łatwiej robi, wolę Windowsa’.
Ja sam mogę powiedzieć o sobie ‘weteran’ - zaczynałem jeszcze od komputerów ośmiobitowych, Windows 3.11, 95, 98, 2000, XP. Równolegle cały czas korzystałem z Linuksa w konsoli.
Do czasu, aż stwierdziłem, że Linuks doskonale się nadaje na desktop. Sformatowałem partycję z Windowsem, zainstalowałem Linuksa ( Debian + Gnome ) i … Zacząłem się od nowa uczyć obsługi komputera, oraz zmieniać swoje przyzwyczajenia.
Teraz, po trzech latach, mam problemy z obsługą Windowsa - ‘w Linuksie się to łatwiej robi, wolę Linuksa’.

Nawet tak skomplikowane czynności, jak instalowanie oprogramowania, instalowanie sterowników, usb, multimedia, itp - raz skonfigurowane działają. W przypadku braku wiedzy jak coś ustawić - można to znaleźć w sieci. Nie muszę się przy tym zastanawiać, czy problem wynika z wirusa, programu szpiegowskiego, zainstalowanego cracka, czy czegoś innego. To ułatwia zlokalizowanie przyczyny problemu i znalezienie rozwiązania ( wydedukowanie lub przeszukanie sieci ).

Faktem jednak pozostaje, że w 99% przypadkach swoich problemów rozwiązuję je w konsoli. Rzadko/mało kiedy używam graficznych konfiguratorów. Akurat odwrotnie niż większość zwykłych użytkowników. I dlatego warto przychylnym okiem spojrzeć na ‘proste’ dystrybucje pokroju Ubuntu, Mandrive, Suse ( robione nieco ‘pod użytkownika ).

Jeszcze słowo odnośnie tego całego stosu sprzętu nie działającego pod Linuksem - to nie Linuks jest temu winny, że producenci sprzętu idą po najmniejszej linii oporu. Komercjalizacja naszych czasów wymaga, aby produkt szybko został zaprojektowany, szybko trafił na półki sklepowe, wcześniej przed konkurencją i był tańszy oraz tańszy. To ograniczna znacznie moce przerobowe pokładane w zaprojektowanie/wykonanie produktu. Robi się sterowniki pod najmniejszy wspólny mianownik ( Windows - a i tu czasem są problemy, bo jest sprzęt który działa pod XP, ale już pod 95/98 nie ). O innych systemach nikt nie pamięta, lub udaje, że ich nie zauważa. I tu jest pole do popisu dla zwykłych użytkowników - upomnijcie się o swoje, wybierajcie sprzęt z uwzględnieniem wsparcia dla systemu przez was używanego, nie dajcie sobie mydlić oczu. Przy biernej postawie dzisiaj każdy z nas musiałby rozłożyć ręce nad Linuksem i powiedzieć - ten system nie obsłuży żadnego nowego sprzętu.

 
zwiń wątek whr  23 grudnia 2005 o godz. 14:26 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: 0 [Pokaż komentarz]

btw, mozliwe jest uzywanie w winxp wirtualnych pulpitow, trzeba tylko zainstalowac rozszerzenie od ms. Nie jest to niestety wlaczone do samej windy ;)

 
zwiń wątek wolvverine  23 grudnia 2005 o godz. 14:30 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: 0 [Pokaż komentarz]

1. co do zaleznosci to wybaczcie ale RPM + Poldek w PLD sprawia ze mozna zapomniec o nich prosze przukład:
$sudo poldek -i xmms
i mam zainstalowanego całego xmms-a wraz z przylegloscami (fakt ze zawsze moge zainstalowac dodatkowe rzeczy, badz je usunac) dodatkowo jest tez tryb interaktywny
wiec akurat problem zaleznosci (czy to w PLD czy w innych dystrybucjach , powoli jest rozwiazywany , albo juz rozwiazany przez developerów)
zgadzam sie ze brak graficznego instalatora jeszcze z prawdziwego zdarzenia ale to kwestia czasu i masy krytycznej

co do driverów nvidi i ati - cały problem własnie w tym że są to zamkniete drivery które w rozwoju nie nadazają za zmianami w kernelu , dodatkowo niestety znajduje sie w nich cała masa błedów które trudno wychwycic, w koncu kazda firma ma skonczona liczbe ludzi którzy sie tym zajmuja(rozwój, testowanie, poprawianie błedów) nad Open Source pracuja tysiace specjalistów i to zwykle bardzo wysokiej klasy (pojedyncza firma raczej nie miała by mozliwosci zebrac i zatrudnic ich wszystkich)

prawda jest ze do instalacji wymagana jest wiedza, to samo zreszta wymagane jest w windows , o czym nikt nie wspomniał (a raczej wspomniał dość ironicznie i w zawoalowany sposób na poczatku artykułu)

jednak od strony usera któremu sie da system chodzacy to zawsze słysze ” przeciez to to samo” - trzeba jedynie wskazac na kilka róznic, przyzwyczajenia w przeciagu tygodnia do miesiaca zmieniaja sie (lepsza ergonomia, mozliwosc dostosowania) stwierdzone na gnome i KDE oraz userach przechodzących z windowsa, oni chca jedynie uruchomic program i z niego korzystac

 
zwiń wątek ziutek  23 grudnia 2005 o godz. 15:45 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: 0 [Pokaż komentarz]

od razu widac, ze autor poprostu nie zna ms-windows xp.

 
zwiń wątek CavE  23 grudnia 2005 o godz. 16:19 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: 0 [Pokaż komentarz]

Świetny art. Idę zaraz do drugiej części :)
CO do odwiecznej walki Win vs Lin to wg mnie stereotypowa blondynka jakby dostała linuksa to by sobie paznokcie na nim połamała :) Lunuks jest dla ludzi, którzy chcą wiedzieć coś o komputerach.

 
zwiń wątek voytech  23 grudnia 2005 o godz. 16:19 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: 0 [Pokaż komentarz]

@sfn
Obawiam się, że poziom kultury jaki reprezentujesz pomnożony przez wiedzę merytoryczną daje zero. EOT.

 
zwiń wątek sfn  23 grudnia 2005 o godz. 17:32 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: 0 [Pokaż komentarz]

voytech to i tak wiecej od Ciebie :)

 
zwiń wątek abar  23 grudnia 2005 o godz. 17:49 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: 0 [Pokaż komentarz]

CavE - “stereotypowa” blondynka ma problemy i z Windą ;) Ostatnio miałem coś takiego: “ale ja nie mogę tego zapisać!”. Jak się okazało, plik miał atrybut “tylko do odczytu”…

 
zwiń wątek majkosz  23 grudnia 2005 o godz. 19:59 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: 0 [Pokaż komentarz]

Witam!
Artykuł ten nie jest obiektywny. Sam używam tylko Linuksa i wiem ile musiałem włożyć pracy w to aby w końcu system robił to co chcę ( nie chodzi tu o sprzątanie, gotowanie). Problemy z dźwiękiem w linuksie są ogromne, a magiczne apt-get nie jest takie magiczne (o niebo lepsze jest emerge z gentoo). Konfiguracja systemu jest koszmarna, a w Windows robi się wszytko automagicznie. Więc czemu używam Linuksa?
Po pierwsze primo:
kocham ten system i jest to moje…hmmm…hobby??
Po drugie primo ultimo :
jak już wszystko skonfiguruje, poinstaluje, połatam to system chodzi tak stabilnie, że aż jest to nudne i przydałyby się jakieś problemy ;-) Mogę intensywnie pracować bez zbędnych zmian prze np. 6 miesięcy w trakcie których w Windows dostałbym niezliczoną ilość błędów i musiałbym ze dwa razy robić formata!
Po trzecie :
legalnie i za darmo (ale nie ukrywajmy, na pewno każdy linuksowiec ma tysiące nielegalnych mp3 ;-)
Obiektywnie patrząc to nie ma co pomstować na Windows, bo jest to system dla ludzi którzy nie chcą spędzać całe noce na konfiguracji, kiedy chcą tylko napisać sprawozdanie w wordzie lub posłuchać muzyki. Zresztą mam znajomego, który potrafi z Windows’a zrobić porządny system (ale też wymaga to pracy). Natomiast bez Linuksa i Open Source nie byłoby takiego internetu, jaki mamy obecnie! Dlatego Linux ma zdecydowanie większe zasługi niż Windows, a czego używać…?
Pozdrawiam!

 
zwiń wątek sfn  23 grudnia 2005 o godz. 20:20 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: 0 [Pokaż komentarz]

co do emerge to proba polaczenia freebsd (ogolnie BSD) i linuxa po czeci udana ale nie do konca :)
wg mnie apt lepiej sobie radzi, i bardziej polecam jezeli ktos ma slabe lacza, tzn mniej niz 512 ;)
A co do interentu to on nie powstal dzieki Linuxowi :) gdyby nie internet linux nie bylby tak popularny :) i dzieki temu ze autor go “otworzyl” bo na poczatku byla to czysta komercha :)
Kazdy system Solaris/Xenix/FreeBSD/Windows/Linux/ itp itd da sie zabezpieczyc ale inne do tego jest podejscie. A co do Microsoftu w koncu tez stworzyl wlasnego Unixa i to dosc dobrego ktorego pozniej odsprzedal :)

 
zwiń wątek majkosz  23 grudnia 2005 o godz. 20:56 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: 0 [Pokaż komentarz]

Nie chodzi o to że internet powstał dzięki Linuksowi! Ale jakie jest powszechne skojarzenie z Linuksem?
Masz Linuksa??? Stawiasz serwer???
Pomyślmy jakby wyglądała światowa pajęczyna jakby nie było Open Source? Ile by było stron internetowych? Większości nie stać by było na publikowanie w internecie, dostęp do informacji byłby ograniczony (ogólnie nastąpiłby koniec świata, Armageddon, potop, epoka lodowcowa, panowanie sowietów). A tak ściągam dystrybucję i odpowiedni soft, stawiam serwer, walczę z konfiguracją (w między czasie wypijam 1000000 kaw jak ROZKAZUJĄ w każdym HOWTO) i mam pięknie działający serwer np. ftp!

 
zwiń wątek sfn  23 grudnia 2005 o godz. 21:18 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: 0 [Pokaż komentarz]

moze mniej bylo by tego syfu, bo internet to globalna wioska choc raczej globalny smietnik ;)

 
zwiń wątek Adela  23 grudnia 2005 o godz. 21:28 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: 0 [Pokaż komentarz]

Raczej nie stworzyli “dobrego uniksa”. Jezeli masz na mysli czasy prehistoryczne, to nie bylo to nic dobrego a jak NT, to… no wyszlo im dobrze, bo zatr. inzynierow z innej firmy :), ale to i tak daaaalekie od idealu (jako przyklad “jakosci” MS moze swiadczyc fakt, ze przez wiele lat serwery WWW nie byly na Windows, a nawet jak przeszly, to DNS’y byly na Uniksie (Irix zdaje sie)).