Firma Microsoft osiągnęła w ciągu ostatnich dwóch dekad niebywały sukces w dziedzinie komputerów biurkowych monopolizując praktycznie rynek systemów operacyjnych dla domowego użytkownika. Czy jednak najpopularniejsze rozwiązanie musi oznaczać najlepszy produkt? W długi zimowy wieczór postanowiłem skumulować moje frustracje i zebrać listę dziesięciu najistotniejszych powodów, dla których Windows na moim biurku przegrał z Linuksem.
Najpierw dwa słowa wyjaśnienia, dlaczego w ogóle powstał ten artykuł. Po pierwsze, wbrew pozorom :), nie chodzi mi o dyskredytację MS Windows, ani o promocję Linuksa na biurkach. Chodzi raczej o to, żeby pokazać te rejony (ważne dla mnie i – być może – również dla innych użytkowników komputerów biurkowych), w których Windows zdecydowanie przegrywa z konkurencyjnymi rozwiązaniami. Wielu użytkowników może nie zdawać sobie nawet sprawy, że rzeczy które sprawiają im trudność nie muszą wcale być tak skomplikowane. Co więcej, zostały one najprawdopodobniej rozwiązane o wiele efektywniej w innych systemach operacyjnych (jak Linux czy BSD). Między innymi o tych właśnie rzeczach postaram się dzisiaj opowiedzieć.
Artykuł postanowiłem podzielić na trzy części. Dziś zajmiemy się trzema kwestiami: bezpieczeństwem, wygodą użycia oraz instalacją oprogramowania. W kolejnych częściach na celownik weźmiemy takie sprawy jak aktualizacja systemu, awarie i problemy, wydajność czy zdalny dostęp do systemu. No to zaczynamy.
![]()
Rys 1. Domyślny pulpit Windows XP
z drobnymi modyfikacjami
![]()
Rys 2. Przykładowy pulpit Linuksa
– KDE w Kubuntu Breezy
1. Domyślne ustawienia bezpieczeństwa
Jaki jest najprostszy przepis na dostarczenie sobie ostrych wrażeń niskim nakładem pracy? Wystarczy zastosować się do poniższej instrukcji:
- Zainstaluj system operacyjny MS Windows (wersja nie gra roli) lub pozwól zrobić to firmie informatycznej, w której zakupiłeś komputer.
- Podłącz go do Internetu – najlepiej bezpośrednio, przez Neostradę lub innego dostawcę nie troszczącego się zbytnio o bezpieczeństwo swoich użytkowników (domyślnie dostarczającego publiczny adres IP).
- Uruchom program Internet Explorer i zacznij surfować po Internecie do woli.
- Pocztę ściągaj jedynie z użyciem aplikacji Outlook Express.
- Nie instaluj czasem zapory ogniowej czy programu antywirusowego – to przecież tylko spowalnia Twój i tak niezbyt już wydajny sprzęt.
- Omijaj z daleka wszelkie łatki bezpieczeństwa. System instalował Ci przecież specjalista z firmy informatycznej. Nie ma co samemu w nim grzebać, bo tylko coś się popsuje.
- Pamiętaj też, żeby wszystkie operacje wykonywać jako Administrator systemu. Po co przelogowywać się, żeby zainstalować nowy program, jeśli można bez problemu pracować w trybie “mogę wszystko”? To w końcu domyślny tryb systemu, więc na pewno został on dokładnie przetestowany i zabezpieczony przez specjalistów.
- Po kilku dniach (w najlepszym wypadku tygodniach) stwierdź, że Twój komputer “nie działa”. Zadzwoń do serwisu lub swojego kolegi informatyka i poproś go o pomoc.
- Nie załamuj się, gdy powiedzą Ci że nic się nie da zrobić! Przeinstaluj system i zacznij wszystko od początku. Tym razem na pewno się powiedzie!
Brzmi groźnie? Brzmi nieco niepoważnie? Ale zaraz, chwilka… czy to czasem nie są domyślne ustawienia, które wybrał dla Ciebie najpotężniejszy informatyczny koncern świata? Czy to możliwe, że standardowa konfiguracja najpopularniejszego systemu operacyjnego na świecie tak kiepsko chroni Cię przed włamaniem, wirusami i robakami? Czy to możliwe, że przed podłączeniem komputera do Internetu wymagane jest zainstalowanie co najmniej kilku dodatkowych programów zabezpieczających oraz instalacja łatek bezpieczeństwa dostarczonych przez Microsoft? I wreszcie, jak to możliwe, że hobbiści tworzący za darmo Debiana czy Fedorę umieli stworzyć system bezpieczny by design, a profesjonalna firma informatyczna męczy się z tym już od niepamiętnych lat? Przyznam szczerze, że dla mnie również pozostaje to wielką zagadką…
Jak to robią inni?
Czym różni się polityka bezpieczeństwa Microsoftu od tej stosowanej przez popularne dystrybucje Linuksa? Domyślnymi ustawieniami systemu. Głównie nimi właśnie. Technologicznie bowiem oba systemy posiadają podobnej jakości zabezpieczenia. Systemy linuksowe, jak np. Fedora Core, w znacznym stopniu ułatwiają jednak początkującemu użytkownikowi zabezpieczenie swojego systemu, stosując taką domyślną konfigurację, która sprzyja bezpiecznemu korzystaniu z komputera. W jej skład wchodzi m.in.:
- domyślnie instalowana i skonfigurowana zapora ogniowa – wszystkie nieużywane porty są zablokowane, co w znacznym stopniu chroni przed włamaniami z zewnątrz,
- wymuszenie korzystania z nieuprzywilejowanego konta użytkownika – dzięki temu nie zainstalujemy przypadkowo wirusa ani innego niepożądanego programu, ponieważ zwyczajnie nie będziemy mieli takich uprawnień,
- prosta instalacja kompleksowych łatek bezpieczeństwa, nie tylko dla systemu operacyjnego, ale również dla wszystkich programów zainstalowanych w systemie,
- promowanie najlepszych aplikacji, a nie programów tworzonych przez konkretną firmę – takie działanie sprzyja zdrowej konkurencji wśród programistów open-source, a zyskuje na tym użytkownik.
Zdaję sobie sprawę, że istnieje odwieczny konflikt “wygoda kontra bezpieczeństwo”. Każda dodatkowa restrykcja (jak np. konieczność logowania się na konto ze specjalnymi uprawnieniami w celu instalacji programów) wpływa negatywnie na tzw. user experience. Z drugiej jednak strony – czy można nazwać wygodnym system, który po kilku tygodniach od instalacji nie nadaje się zwykle do użytku? Pozostawiam tę kwestię do dyskusji.
2. Wygoda użycia, czyli “my lepiej wiemy jak ma wyglądać twój pulpit”
Nie zauważyliście kiedyś, że wasz pulpit wygląda zupełnie tak samo jak pulpit waszej mamy, waszego nauczyciela informatyki oraz waszego najlepszego przyjaciela? Czy na pewno wszyscy czworo używacie komputera do tych samych celów, posiadacie taką samą wiedzę informatyczną, macie takie same wymagania? Zapewne nie. W takim razie czemu Wasz pulpit różni się od ich pulpitów co najwyżej tapetą i liczbą ikonek? Czemu wszyscy jak jeden mąż klikacie “Start” aby zakończyć pracę oraz ALT+TAB, żeby przełączać się między aplikacjami. I czy to na pewno efektywne rozwiązanie?
Pulpit Windows jest naprawdę dopracowany i zapewne projektanci firmy Microsoft dołożyli wszelkich starań, aby był jak najwygodniejszy dla przeciętnego użytkownika. Ale czy na pewno również dla Ciebie? Jeśli nigdy nie korzystaliśmy z innego interfejsu użytkownika, to zapewne domyślny interfejs Windows XP wydaje nam się w miarę wygodny. Jednak jak tylko poznamy możliwości jakie dają nam rozwiązania konkurencji, możemy poczuć się nieco skonfundowani.
Menedżer okien, a co to takiego?
Użytkownicy Windows nie znają pojęcia menedżera okien. Trudno się im dziwić, ponieważ jest tylko jeden oficjalny menedżer wspierany przez Microsoft, a instalacja alternatywnych aplikacji nie jest w żaden sposób wspierana (wręcz przeciwnie – jest zdecydowanie niewskazana). W Linuksie mamy za to do wyboru aż trzy różne środowiska graficzne oraz kilkanaście popularnych menedżerów okien – każdy posiada swoje dobre i złe strony. Niektóre stawiają na minimalizm, inne na fantazyjny wygląd, jeszcze inne na użyteczne dodatki. Mamy więc wybór – jeśli chcemy pracować w środowisku podobnym funkcjonalnie do MS Windows, wybierzemy Gnome lub KDE. Jeśli zależy nam bardziej na szybkości działania, niż na funkcjonalności, możemy zdecydować się na lżejszego zarządcę pulpitu, jak XFCE czy FVWM. Dystrybutor systemu zazwyczaj dostarcza nam skonfigurowane i gotowe do użytku domyślne środowisko. Ale to my wybieramy co nam najbardziej odpowiada.
Wirtualne pulpity
![]()
Rys 3. Wirtualne pulpity w Gnome
![]()
Rys 4. Wirtualne pulpity w FVWM-crystal
Większości z nas zdarzyło się zapewne, że pracując jednocześnie w kilku programach zaczynamy tracić orientację odnośnie stanu naszego pulpitu. Które zminimalizowane okienko oznacza internetową stronę firmy, do jakiej właśnie aplikujemy, a które wskazuje na naszą skrzynkę pocztową? Czemu, żeby przełączać się między trzema aplikacjami cały czas musimy pamiętać która została otwarta wcześniej, a która później i czy w międzyczasie nie otwieraliśmy jeszcze innego programu?
Wirtualne pulpity umożliwiają uporządkowanie naszego biurka i w praktyce eliminują potrzebę minimalizacji aplikacji. Zasada jest prosta – mamy do dyspozycji nie jeden, ale wiele pulpitów, między którymi możemy przełączać się zarówno skrótem klawiaturowym jak również używając myszy i wskazując na odpowiedni ekran. Na każdym pulpicie możemy mieć uruchomionych wiele aplikacji. Przykładowo, pierwszy pulpit służy nam do przeglądania Internetu, na drugim rozmawiamy z kilkoma znajomymi za pomocą komunikatora. Trzeci pulpit to program pocztowy, a na czwartym kończymy pisać kolejny artykuł dla wortalu jakilinux.org :) W górnej części ekranu mamy podgląd aktualnego stanu wszystkich biurek, z graficzną reprezentacją uruchomionych programów. Klikając ALT+1 przenoszę się na chwilę do Internetu. Przeklejam link do ciekawego artykułu dla znajomego na Jabberze (ALT+2) oraz wysyłam go mailem koleżance nieobecnej w tej chwili online (ALT+3). Potem wracam do swojego artykułu (ALT+4), ale w każdej chwili jednym skrótem mogę przejść do wybranej aplikacji.
Do takiego trybu pracy trzeba się najpierw przystosować, ale po kilku dniach daje on widoczny wzrost wydajności pracy. Można by tryumfalnie krzyknąć “Koniec z bałaganem na pulpicie!”, gdyby nie jedno ale: metoda ta nie sprawdzi się w przypadku, gdy używamy systemu MS Windows. Istnieją wprawdzie programy, które implementują uniksową filozofię wirtualnych pulpitów. Czynią to jednak niestety wyjątkowo nieudolnie, a ich funkcjonalność i szybkość działania pozostawia (bardzo) wiele do życzenia. Zapewne taka sytuacja jest wynikiem głębszego problemu, związanego z odmienną architekturą środowiska graficznego Windows i systemów uniksowych. Nie zmienia to jednak w niczym faktu, że używając Windows jesteśmy skazani na nieśmiertelne ALT+TAB oraz wieczny bałagan.
Focus okna
Focus okna określa, które okno jest aktualnie aktywne. W większości systemów, standardowo aktywne jest po prostu okno które znajduje się na wierzchu. To jednak tylko z pozoru wygodne rozwiązanie. Wyobraźmy sobie np. sytuację, w której jednocześnie czytamy jakiś artykuł w Internecie i rozmawiamy ze znajomym przez Gadu-Gadu czy Jabbera. Gdy tylko klikniemy myszką w okno przeglądarki, okno z rozmową chowa się za nią. Takie zachowanie bywa naprawdę irytujące. Rozwiązaniem w tej (częstej przecież) sytuacji, może być ustawienie opcji focus-on-mouse-over. Wymusi to takie zachowanie menedżera okien, gdzie aktywacja okna następuje przez najechanie na nie kursorem myszy. Okno w rozmową w takim przypadku nie znika tylko zwyczajnie traci focus, a my możemy spokojnie przewijać czytany tekst, czy wypełniać i wysyłać internetowy formularz.
![]()
Rys 5. Focus okna
w FVWM-crystal
Możliwości ustawienia focusu jest naprawdę wiele. Ja osobiście preferuję właśnie focus-on-mouse-over, lub rozwiązanie stosowane w FVWM-crystal, gdzie nawet kliknięcie myszą na okno nie powoduje automatycznego przesunięcia go na wierzch. Dopiero kliknięcie w pasek tytułu powoduje taką reakcję. Z początku praca z tak działającym menedżerem okien może być nieco uciążliwa, ze względu na stare przyzwyczajenia. Po jakimś czasie jednak zyskujemy większą elastyczność w zarządzaniu oknami i większą wygodę. Będę nudny: w Windows oczywiście nie da się zastosować żadnego z tych rozwiązań. Przynajmniej znanymi mi środkami. Czemu? Nie wiem.
Menu Start
Aby wykonać jakąkolwiek akcję w systemie (wliczając w to również zakończenie pracy) od wielu lat klikamy przycisk “Start” w lewym dolnym rogu ekranu. Czy to na pewno efektywne rozwiązanie? Nie lepiej byłoby może w celu uruchomieniu programu wpisać po prostu nazwę aplikacji, którą chcemy uruchomić? A może chcielibyśmy, aby menu z listą kilku najistotniejszych aplikacji pojawiło się za każdym razem gdy klikniemy prawym przyciskiem myszy w jakiekolwiek miejsce ekranu? A może bardziej pasuje nam środkowy przycisk? Osobiście menu systemowego używam w zupełnej ostateczności – jedynie wtedy, gdy zupełnie nie pamiętam jak nazywa się program, który potrzebuję uruchomić. W każdym innym wypadku wpisuję w mini-konsoli nazwę programu (podpowiadaną zresztą po kilku literach nazwy przez powłokę). To po prostu szybsze i wydajniejsze rozwiązanie. Mogę to zrobić w Gnome, KDE, MacOS, FVWM, XFCE… wszędzie, tylko nie w Windows. Tu nadal rządzi zasada “one button to rule them all” (*)
Nie twierdzę, że menu Start “jest be”. Podobne rozwiązania zaadoptowały również tak popularne linuksowe środowiska jak Gnome czy KDE. Nie twierdzę też, że domyślne środowisko graficzne Windows jest jakoś specjalnie niewygodne (chociaż wiele rozwiązań mi osobiście bardzo nie pasuje). Chodzi tylko i wyłącznie o możliwość wyboru. O możliwość dostosowania wyglądu i funkcjonalności do własnych potrzeb. Tylko tyle i aż tyle.
(*) Tak, wiem, że mamy skrót Win+R uruchamiający podobny aplet do wpisania nazwy programu. Można w nim wpisać “firefox” i spowoduje to odpalenie przeglądarki. Wpisanie jednak “winamp”, “opera”, czy “winscp” nie zadziała, ponieważ aplikacje te nie znajdują się na ścieżce szybkiego dostępu (zmienna %PATH%). Każdą z nich trzeba skonfigurować ręcznie.
3. Instalacja oprogramowania
Często słyszę, że instalacja oprogramowania w systemach Windows jest tak prosta, że łatwiej już być nie może. W pewnym sensie to prawda. Wystarczy przecież ściągnąć odpowiedni program z Internetu, dwu-kliknąć na ikonkę ściągniętego pliku, a następnie kilkukrotnie wcisnąć przycisk “Dalej” i program mamy zainstalowany i dostępny w menu i/lub na pulpicie.
Ta metoda sprawdza się wtedy, gdy dobrze wiemy jaki program chcemy zainstalować i znamy oficjalną stronę domową producenta czy twórcy. Gorzej, gdy poszukujemy po prostu “jakiegoś odtwarzacza DVD”, albo “jakiegoś edytora ID3”, albo “jakiegoś programu do zarządzania zdjęciami”. W takim przypadku czeka nas niezły ból głowy, ponieważ przebrnięcie przez setki stron WWW i wyszukanie odpowiedniej aplikacji spełniającej nasze wymagania i w dodatku nie powodującej efektów ubocznych (wirusy, adware, spyware) bywa niebanalne, nawet dla doświadczonego użytkownika.
Czy nie prościej byłoby, żeby wszystkie te programy dostępne były z jednego miejsca, w którym moglibyśmy je wyszukiwać, zapoznać się z opisem działania i zdecydować o instalacji?
Menedżery pakietów i repozytoria oprogramowania
![]()
Rys 6. Instalacja programów
w Ubuntu Breezy
To producent systemu operacyjnego, a nie użytkownik powinien troszczyć się o jakość instalowanego oprogramowania – do takiego wniosku doszli twórcy większości popularnych dystrybucji Linuksa. Przykładowo, w Ubuntu Breezy, aby zainstalować dowolny program (np. Gimp) wystarczy uruchomić aplet Dodaj/usuń aplikacje lub bardziej zaawansowany Synaptic i wybrać odpowiednią aplikację z listy podzielonej na kategorie związane z funkcjonalnością. Program sam ściągnie się z domyślnego repozytorium dystrybucji i zainstaluje automatycznie w systemie. My dostaniemy tylko informację o tym gdzie należy go szukać w menu (np. Aplikacje->Grafika->Gimp). Prawda, że prosto?
Centralne repozytoria, oprócz wygody, mają jeszcze jedną zaletę. Dużo trudniej (w praktyce jest to prawie niemożliwie) dostać się do nich programom zawierającym tzw. kod spyware lub malware. Plaga spyware/malware spowodowała, że osobiście boję się instalować pod MS Windows jakikolwiek program, którego pochodzenia nie jestem pewien. Instalując program z nieznanego źródła zawsze narażamy bowiem nasz komputer i nasze dane na niebezpieczeństwo. Centralne repozytoria w znaczny sposób zmniejszają to zagrożenie.
No dobrze, ale ile programów znajduje się w tych repozytoriach? Co z programami których tam nie znajdziemy? W Ubuntu w chwili obecnej (podobnie jak w Debianie) oficjalne repozytoria zawierają kilkanaście tysięcy pakietów (programów, narzędzi i bibliotek) dostępnych dla każdego po dwóch kliknięciach myszą. Dawno nie spotkałem się z brakiem jakiegoś potrzebnego mi programu w repozytorium. Ogólnie zdecydowania większość popularnych aplikacji open-source jest dostępna w postaci pakietów. Wyjątkiem mogę być jedynie programy bardzo świeże (jeszcze niestabilne) oraz programy niewolne (jak np. Acrobat Reader). W takim przypadku pozostaje nam instalacja w “windowsowym” stylu, czyli z dostarczonych przed producenta binarek, albo (jeśli to możliwe) przez własnoręczną kompilację programu.
Podobnego narzędzia jak menedżer pakietów z dostępem do repozytorium oprogramowania open-source od wielu lat brakuje mi w systemach operacyjnych Microsoftu… Nie wiem z czego to wynika. Być może po prostu nie ma zapotrzebowania na takie narzędzia. Może większość ludzi i tak używa scrackowanych kopii płatnych aplikacji (jak Nero, PowerDVD czy Adobe Photoshop) które tak czy owak trzeba zdobyć innymi drogami. Nie załamuję się jednak. Może kiedyś jeszcze doczekam się repozytorium open-source pod Windows z prawdziwego zdarzenia.
C:> win-get install winamp vplayer divx-codecs
Wygląda wesoło. Ale kto wie, kto wie… Przecież wszystko płynie…
C.D.N.
Tyle na dziś. W kolejnej częściu zajmiemy się trzema kolejnymi punktami:
- aktualizacją systemu,
- radzeniem sobie w sytuacjach awarii
- oraz wydajnością Windows.

JakiLinux
Dobry artykuł i dobra idea, może ludzie w końcu przekaonają się do innego niż domyślny systemu ;)
Bardzo dobry artykuł …
Dość obiektywny i prawdziwy.
Ukazuje oczywiście tylko jedną stronę medalu, czyli zalety GNU/linux, zalet MS windows brak :)
….
Co do prostoty instalowania pod linuxem to jakoś zaraz przychodzi mi na myśl instalacja sterowników nvidi. Wytłumacz tu windows userowi, że taką instalację musi zrobić spod konsoli mając wyłączone X i że musi mieć źródła kernela :( Tu akurat windows jest prostszy
Artykul dobry, jednak troche malo obiektywny. Windwos faktycznie nie jest czyms wspanialym jak to zdecydowana wiekszosc uwaza, ale posiada pewne cechy ktore czynia go popularnym. Osobiscie nie lubie sztandarowego porduktu ze stajni Micrsoftu, przechodze na Linuxa.
Tak tylko gwoli wyjaśnienia raz jeszcze:
1. Artykuł nie ma być obiektywnym porównaniem Windows i Linux. Chodziło mi głównie o wskazanie tych aspektów pracy w systemie, w których oprogramowanie Microsoftu przegrywa z Linuksem.
2. Jasne jest że oba systemy (rodziny systemów) nie są bez wad. Być może za jakiś czas napiszę odwrotny artykuł – tzn taki wymieniający największe porażki Linuksa na desktopie.
3. Na razie jednak piszę o błędach (niedoróbkach, ficzerach :P) koncepcyjnych Windows i tego się trzymajmy :)
znów jakiś syf, i wywlekanie wszystkich brudów WIndows'a a znów Linux cacy, jakas paranoja….jak już robić porównanie to obiektywne i biorące pod uwage wszystkie plusy i minusy obu systemów, ale to i tak nadal jest porównywanie wyższości swiąt Bożego Narodzenia nad Świetami Wielkanocnymi…
hehe niezly artykul…mysle ze 10 przykazaniem powinien byc cennik … :P
znakomity artykuł, nie należy brać go aż tak poważnie (@sebo)… świetne poczucie humoru… :-)
Akurat w debianie nie trzeba instalować ręcznie acrobata bo jest dostępny w repozytorium extras albo backport juz, niepamiętam to samo z innymi komercyjnymi aplikacjami
Artykul zabawny :) bo inaczej do tego nie mozna podejsc ale na pewno nie obiektywny.
Uzywam obydwu systemow juz od dawna i nie tylko tych dwoch, i jakos nie zauwazylem aby linux byl taki doskonaly dla zwyklego usera jezeli mowimy o linuxie jako OS'ie na desktop. A w wielu przypadkach linux sie po prostu nie nadaje.
I tak juz wiele sie zmienilo, wiele funkcji skopiowanych z niby tak ograniczonego systemu jakim jest MS Windows XP.
Cudownie nie jest nawet chocby z instalowaniem oprogramowania, a wrecz przeciwnie to najwieksza bolaczka systemow linuxowych. Bo zapewne przyjemnie jest wydac polecenie "apt-get install mplayer" ;) tylko zeby moc to zrobic ( w debianie) trzeba bylo poszerzac liste repozytoriow i co chwila ja aktualizowac bo okzaywalo sie ze tak "idealne rozwiazanie" idealnym wcale nei jest ;) a o zaleznosciach nie bede wspominal.
Dlaczego posluzylem sie w tym przykladzie aptem, z prostego powodu, jest to jedno z najlepszych narzedzi linuxowych, ale ma kilka powaznych wad (kilkanascie, kilkaset ??? sam nie wiem ile :) ). Wszystko jest piekne i ladne, az do momentu kiedy chcemy zainstalowac chocby wspomnianego mplayer'a, czy uzwyac nowszego programu, hmmmi tu problem wiec zaraz odpowiedz ze przucic sie na Ubuntu :D ale tu kolejny problem, bo baza mniejsza niz w debianie, i dalej ma braki, no bo nie ma XXX.deb, a zeby zainstalowac XXX.deb trzeba miec YYY.deb ktore to wymaga ZZZ.deb :) nie wspominajac niekompatybilnosc w dol :)
Wiec autor powyzszego artykulu moglby podejsc bardziej obiektywnie, bo jak to czytalem to sie niezle usmialem ;)
Nie zgodzę się odnośnie ilości softu w repozytorium Debiana i Ubuntu. W Debianie Sarge (oficjalne + vailatile.debian.net + security) jest dostępnych 15660 pakietów. W Ubuntu Breezy (oficjalne wspierane i niewspierane + kadu + security) jest dostępnych 17850 pakietów.
Więc radzę podszkolić się z możliwości swojego systemu.
@sfn
Badz tak uprzejmy i wpisz w google "apt-pinning", a potem kliknij w pierwszy link, jaki zostal znaleziony.
No coz, teoretycznie tak, w praktyce nie. Osobiscie przez lata pracowalem na Linuxach (glownie Slack i Redhat/Fedora), ale odbylem droge odwrotna do Windows. Problem z Linuxem jest generalnie dwojaki. Pierwsza kwestia to instalowanie programow i zaleznosci. To sie ewidentnie sypie, wystarczy kwestia instalacji nowszego oprogramowania, ktore np. uzywa nowszych bibliotek. Nalezaloby zmienic biblioteki, ale co jezeli w systemie mam program, ktory uzywa jeszcze starszych bibliotek? Oczywiscie, ze mozna obejsc – miec dwie wersje bibliotek, a moze trzy, a moze wiecej, … Druga kwestia to sprzet. Kiedys sprzet nie zmienial sie tak szybko jak dzis. Do tej pory dystrybucje Linuxa porzadnie dzialajace na notebookach sa rzadkoscia (istnieja?, moze Mandriva, ale to jest znacznie drozsze nawet niz Windows). Oczywiscie mozna cos tam odpalic, ale zazwyczaj nie obsluguje tego lub tamtego.
Z mojego punktu widzenia kluczowa kwestia dalszego rozwoju Linuxa jest jego ujednolicenie i standaryzacja. Jezeli to spowoduje, ze goscie od sprzetu zaczna produkowac (zamkniete) sterowniki, a firmy (zamkniete) oprogramowanie, to jest duza szansa, ze Linuks stanie sie stadardem. Dzisiaj trzeba raczej walczyc o otwarte standardy, bo jak to zostanie zamkniete, to mozemy sie pozegnac z OpenSource i wolnoscia softu.
Trzecim programem do ochrony Windows poza firewallem i antywirusem, jak wynika z moich ostatnich doswiadczen, jest jakis antyspyware/antyadware.
Swoja droga to ciekawe, ze calkiem sporo osob juz sie orientuje w zaletach i wadach obu systemow – bo tak rozumiem glosy o tym, ze tekst nie jest obiektywny. To chyba dobrze swiadczy o obecnej sytuacji: ludzie sami potrafia sprawdzac co im bardziej odpowiada, przynajmniej ci co bardziej swiadomi. Reszta moim zdaniem i tak musi jeszcze pare lat poczekac zeby probowanie Linuksa nie bylo falstartem.
Ja również cofnąłem się do windowsa (chociaż suse używam nadal, to jednak czysto hobbystycznie). Zrobiłem to dla jednego zasadniczo powodu – prostota! Tak tak,brzmi przewrotnie, ale w momencie, gdy ja po prostu chcę sobie zainstalować soft, który będzie ripował cały generowany dźwięk w systemie na hdd w postaci mp3, lub (po świerzej instalacji) chcę po prostu posłuchać mp3, albo, albo albo… Dużo albo – głównie ad. łatwości "powiększania funkcjonalności" OS'a.. Ideałem jest tutaj bez wątpienia MacOS Tiger ! Cała konkurencja przy nim leży. Potem Windows, potem KDE (jeśli mówimy o prostocie,przyzwyczajeniach etc.) potem Gnome (to subiektywna moja ocena).
Pozdrawiam i życzę wielu okazji do pracy z systemami Apple.
podszkolic to raczej wy sie mozecie, repozytoria to nie rozwiazanie problemow, choc dobry pomysl z tym, ale i tak zle to rozwiazali.
do: voytech
"@sfn
Badz tak uprzejmy i wpisz w google “apt-pinning”, a potem kliknij w pierwszy link, jaki zostal znaleziony."
– sam sobie poczytaj, bo debiana od dawna uzywam, ja mowie o uswerach ktorzy nie znaja sie, i linux jest daleko w tyle pod tym wzgledem.
I widze ze jestes na tyle glupi ze nawet nie zrozumiales mojego posta :)
A co do Kanar'a — to teraz tak juz sie zrownalo, ale wczesniej jak powstawal ubuntu to byla spora roznica o ile pamietasz!
Sfn: nico więcej kultury proszę. Następnym razem będę usuwał komentarze obrażające innych użytkowników.
sfn – przecież menadżery potrafią automatycznie rozwiązywać zależności, albo w przypadku naprawdę dużych problemów coś doradzić (np. yast w Suse). Więc aż tak źle nie jest ;)
Mike – Mandriva ma też wersję bezpłatną… Na laptopach naprawdę nieźle działa też Suse (sam wykorzystuję i jest wszystko, łącznie z hibernacją).
nie obrazam, ale jezeli ktos nie rozumie co pisze to niech nie komentuje ;)
Ale ok troche przesazilem i przepraszam :)
Ty tak i ja tez, wiele razy spotykalem sie z bledami, chocby ostatni blad w GRUB'ie
ale nie mowa jest o nas, a o zwyklych userach
ktory zwykly user sobie z tym poradzi?????????? nie badzcie smieszni !@!!!!
To prawda, że z tymi systemami operacyjnymi to jest totalne zamieszanie dla zwykłego użytkownika. Zwykły użytkownik patrzy na komputer przez pryzmat przyzwyczajeń, a co tu wiele ukrywać … W szkole, w bibliotece, od wczesnych lat dzieciństwa ludzie mają styczność z Windowsem – wszystko co się uczą robić na komputera, uczą się na tym systemie. Może się to kiedyś zmieni, ale póki co – 'ee, w Windowsach się to łatwiej robi, wolę Windowsa'.
Ja sam mogę powiedzieć o sobie 'weteran' – zaczynałem jeszcze od komputerów ośmiobitowych, Windows 3.11, 95, 98, 2000, XP. Równolegle cały czas korzystałem z Linuksa w konsoli.
Do czasu, aż stwierdziłem, że Linuks doskonale się nadaje na desktop. Sformatowałem partycję z Windowsem, zainstalowałem Linuksa ( Debian + Gnome ) i … Zacząłem się od nowa uczyć obsługi komputera, oraz zmieniać swoje przyzwyczajenia.
Teraz, po trzech latach, mam problemy z obsługą Windowsa – 'w Linuksie się to łatwiej robi, wolę Linuksa'.
Nawet tak skomplikowane czynności, jak instalowanie oprogramowania, instalowanie sterowników, usb, multimedia, itp – raz skonfigurowane działają. W przypadku braku wiedzy jak coś ustawić – można to znaleźć w sieci. Nie muszę się przy tym zastanawiać, czy problem wynika z wirusa, programu szpiegowskiego, zainstalowanego cracka, czy czegoś innego. To ułatwia zlokalizowanie przyczyny problemu i znalezienie rozwiązania ( wydedukowanie lub przeszukanie sieci ).
Faktem jednak pozostaje, że w 99% przypadkach swoich problemów rozwiązuję je w konsoli. Rzadko/mało kiedy używam graficznych konfiguratorów. Akurat odwrotnie niż większość zwykłych użytkowników. I dlatego warto przychylnym okiem spojrzeć na 'proste' dystrybucje pokroju Ubuntu, Mandrive, Suse ( robione nieco 'pod użytkownika ).
Jeszcze słowo odnośnie tego całego stosu sprzętu nie działającego pod Linuksem – to nie Linuks jest temu winny, że producenci sprzętu idą po najmniejszej linii oporu. Komercjalizacja naszych czasów wymaga, aby produkt szybko został zaprojektowany, szybko trafił na półki sklepowe, wcześniej przed konkurencją i był tańszy oraz tańszy. To ograniczna znacznie moce przerobowe pokładane w zaprojektowanie/wykonanie produktu. Robi się sterowniki pod najmniejszy wspólny mianownik ( Windows – a i tu czasem są problemy, bo jest sprzęt który działa pod XP, ale już pod 95/98 nie ). O innych systemach nikt nie pamięta, lub udaje, że ich nie zauważa. I tu jest pole do popisu dla zwykłych użytkowników – upomnijcie się o swoje, wybierajcie sprzęt z uwzględnieniem wsparcia dla systemu przez was używanego, nie dajcie sobie mydlić oczu. Przy biernej postawie dzisiaj każdy z nas musiałby rozłożyć ręce nad Linuksem i powiedzieć – ten system nie obsłuży żadnego nowego sprzętu.
btw, mozliwe jest uzywanie w winxp wirtualnych pulpitow, trzeba tylko zainstalowac rozszerzenie od ms. Nie jest to niestety wlaczone do samej windy ;)
1. co do zaleznosci to wybaczcie ale RPM + Poldek w PLD sprawia ze mozna zapomniec o nich prosze przukład:
$sudo poldek -i xmms
i mam zainstalowanego całego xmms-a wraz z przylegloscami (fakt ze zawsze moge zainstalowac dodatkowe rzeczy, badz je usunac) dodatkowo jest tez tryb interaktywny
wiec akurat problem zaleznosci (czy to w PLD czy w innych dystrybucjach , powoli jest rozwiazywany , albo juz rozwiazany przez developerów)
zgadzam sie ze brak graficznego instalatora jeszcze z prawdziwego zdarzenia ale to kwestia czasu i masy krytycznej
co do driverów nvidi i ati – cały problem własnie w tym że są to zamkniete drivery które w rozwoju nie nadazają za zmianami w kernelu , dodatkowo niestety znajduje sie w nich cała masa błedów które trudno wychwycic, w koncu kazda firma ma skonczona liczbe ludzi którzy sie tym zajmuja(rozwój, testowanie, poprawianie błedów) nad Open Source pracuja tysiace specjalistów i to zwykle bardzo wysokiej klasy (pojedyncza firma raczej nie miała by mozliwosci zebrac i zatrudnic ich wszystkich)
prawda jest ze do instalacji wymagana jest wiedza, to samo zreszta wymagane jest w windows , o czym nikt nie wspomniał (a raczej wspomniał dość ironicznie i w zawoalowany sposób na poczatku artykułu)
jednak od strony usera któremu sie da system chodzacy to zawsze słysze " przeciez to to samo" – trzeba jedynie wskazac na kilka róznic, przyzwyczajenia w przeciagu tygodnia do miesiaca zmieniaja sie (lepsza ergonomia, mozliwosc dostosowania) stwierdzone na gnome i KDE oraz userach przechodzących z windowsa, oni chca jedynie uruchomic program i z niego korzystac
od razu widac, ze autor poprostu nie zna ms-windows xp.
Świetny art. Idę zaraz do drugiej części :)
CO do odwiecznej walki Win vs Lin to wg mnie stereotypowa blondynka jakby dostała linuksa to by sobie paznokcie na nim połamała :) Lunuks jest dla ludzi, którzy chcą wiedzieć coś o komputerach.
@sfn
Obawiam się, że poziom kultury jaki reprezentujesz pomnożony przez wiedzę merytoryczną daje zero. EOT.
voytech to i tak wiecej od Ciebie :)
CavE – "stereotypowa" blondynka ma problemy i z Windą ;) Ostatnio miałem coś takiego: "ale ja nie mogę tego zapisać!". Jak się okazało, plik miał atrybut "tylko do odczytu"…
Witam!
Artykuł ten nie jest obiektywny. Sam używam tylko Linuksa i wiem ile musiałem włożyć pracy w to aby w końcu system robił to co chcę ( nie chodzi tu o sprzątanie, gotowanie). Problemy z dźwiękiem w linuksie są ogromne, a magiczne apt-get nie jest takie magiczne (o niebo lepsze jest emerge z gentoo). Konfiguracja systemu jest koszmarna, a w Windows robi się wszytko automagicznie. Więc czemu używam Linuksa?
Po pierwsze primo:
kocham ten system i jest to moje…hmmm…hobby??
Po drugie primo ultimo :
jak już wszystko skonfiguruje, poinstaluje, połatam to system chodzi tak stabilnie, że aż jest to nudne i przydałyby się jakieś problemy ;-) Mogę intensywnie pracować bez zbędnych zmian prze np. 6 miesięcy w trakcie których w Windows dostałbym niezliczoną ilość błędów i musiałbym ze dwa razy robić formata!
Po trzecie :
legalnie i za darmo (ale nie ukrywajmy, na pewno każdy linuksowiec ma tysiące nielegalnych mp3 ;-)
Obiektywnie patrząc to nie ma co pomstować na Windows, bo jest to system dla ludzi którzy nie chcą spędzać całe noce na konfiguracji, kiedy chcą tylko napisać sprawozdanie w wordzie lub posłuchać muzyki. Zresztą mam znajomego, który potrafi z Windows'a zrobić porządny system (ale też wymaga to pracy). Natomiast bez Linuksa i Open Source nie byłoby takiego internetu, jaki mamy obecnie! Dlatego Linux ma zdecydowanie większe zasługi niż Windows, a czego używać…?
Pozdrawiam!
co do emerge to proba polaczenia freebsd (ogolnie BSD) i linuxa po czeci udana ale nie do konca :)
wg mnie apt lepiej sobie radzi, i bardziej polecam jezeli ktos ma slabe lacza, tzn mniej niz 512 ;)
A co do interentu to on nie powstal dzieki Linuxowi :) gdyby nie internet linux nie bylby tak popularny :) i dzieki temu ze autor go "otworzyl" bo na poczatku byla to czysta komercha :)
Kazdy system Solaris/Xenix/FreeBSD/Windows/Linux/ itp itd da sie zabezpieczyc ale inne do tego jest podejscie. A co do Microsoftu w koncu tez stworzyl wlasnego Unixa i to dosc dobrego ktorego pozniej odsprzedal :)
Nie chodzi o to że internet powstał dzięki Linuksowi! Ale jakie jest powszechne skojarzenie z Linuksem?
Masz Linuksa??? Stawiasz serwer???
Pomyślmy jakby wyglądała światowa pajęczyna jakby nie było Open Source? Ile by było stron internetowych? Większości nie stać by było na publikowanie w internecie, dostęp do informacji byłby ograniczony (ogólnie nastąpiłby koniec świata, Armageddon, potop, epoka lodowcowa, panowanie sowietów). A tak ściągam dystrybucję i odpowiedni soft, stawiam serwer, walczę z konfiguracją (w między czasie wypijam 1000000 kaw jak ROZKAZUJĄ w każdym HOWTO) i mam pięknie działający serwer np. ftp!
moze mniej bylo by tego syfu, bo internet to globalna wioska choc raczej globalny smietnik ;)
Raczej nie stworzyli "dobrego uniksa". Jezeli masz na mysli czasy prehistoryczne, to nie bylo to nic dobrego a jak NT, to… no wyszlo im dobrze, bo zatr. inzynierow z innej firmy :), ale to i tak daaaalekie od idealu (jako przyklad "jakosci" MS moze swiadczyc fakt, ze przez wiele lat serwery WWW nie byly na Windows, a nawet jak przeszly, to DNS'y byly na Uniksie (Irix zdaje sie)).
Tak mniej syfu, ale wpisując w googlu poszukiwane hasło dostawałbyś 10 wyników zamiast 10 000 i nic nie gwarantuje że to strony z rzetelną informacją!!!
widze ze nie masz pojecia o czym napisalem wiec sie nie wypowiadaj tylko nadrob zaleglosci bo porzadny to byl unix, ale zapewne nic o unixach nie wiesz :)
to bylo do Adela
sfn administruje zarówno windows jak i Linux/*nix i to w wielu różnych konfiguracjach, czesto mieszanych .
i z doswiadczenia wiem ze po wstepnym skonfigurowaniu stacji linuksowej uzytkownikowi i wypisaniu na co ma zwrócić uwage, jakie są różnice radzi sobie on o niebo lepiej niz w windows cytujac laików:
- "on jest bogatszy od windows, wszystko sobie moge ustawic" to o KDE po tygodniu uzywania przez laika komputerowego siedzacego poprzednio na windows, zmienionego na Linuxa bo miał juz dosc ciagłego reinstalowania systemu.
z podobnymi opiniami spotykam z kazdym dniem wiecej , i jedynym problemem jaki zauwazam to sa osoby (przewaznie starsze powyzej 35 lat, które po prostu nie chca sie zmusic zeby spróbowac, pomyslec przez chwilke, zastanowic sie lub przynajmniej przeczytac to co zostało im napisane, te osoby działaja na małpe i kazda tylko lekko odbiegajaca od utartego działanie jest dla nich problemem, zarówno czy to pracuja w windows czy w Linuxie (choc tutaj rzadziej cos im wyskakuje i bardziej działania na małpe (jako uzytkownik) sa akceptowane – w koncu jak raz działało to przewaznie bedzie tak cały czas)
to zalezy od osbob, ja nigdy nikogo nie zmuszalem do uzywania danego systemu, jedneo przekonalem nawet do Solarisa (wtedy wersja 8) ale nikogo nie bede zmuszal jak komus podoba sie XXX system niech uzywa XXX, jestem, a bynajmniej staram sie byc obiektywny. Niue ma systemu uniwersalnego i linux rowniez nie nadaje sie do wszystkiego. Dlatego smieszy mnei takie podniecanie sie jednym systemem, jezeli jzu mowa o unixach to moze zaczniesz uzywac Solarisa? ;) To system dla myslacych, i ma duze mozliwosci, szczerze polecam na serwer ale ie jest latwy w obsludze.
“on jest bogatszy od windows, wszystko sobie moge ustawic” stereotyp, szczerze mowica programow/aplikacji napisanych z mysla o systemy MS jest wiecej, ale linux potrafi uruchamiac je w jakims stopniu (malo istotne teraz w jakim).
Jezeli natomiast powiemy o aplikacjach unichowych to juz sie nei wypowiadam, bo nikt nie jest w stanie tego oszacowac i porownac. Dla wyjasnienia dodam ze chocby Open Office nie powstal z mysla o linuxie :)
Zaraz powiesz ze nie liczy sie ilosc ale jakosc, to tez trudno ocenic, i tylko specjalisci moga sie wypowiedziec , a ci juz dawno sie wypowiedzieli na ten temat. Wiec prosze cie nie wypowiadaj sie w imieniu "wszystkich" i nie mow ze czegos jest wiecej w danym systemie, bo teraz nie powstaja aplikacje napisane z mysla o jednym systemie!!! wuiec nie da sie ocenic na chwile obecna ile progamow dzila pod linuxem a ile pod windowsem !!
Ale jak to w branzy IT duzo i szybko sie zmienia wiec to co dzisiaj jest "dobre" jutro moze wogole nie istniec.
A co to znaczy administruje, od tak sobie postawilem serwer i dziala? nikt sie nie wlamal?? albo nie wiem o tym? ;) A dobra zostawmy ten temat w koncu nie o to tu chodzi a o ocene art.
I kiedy w koncu zaczniecie byc mniej egoistyczni wysmiewajac sie z userow ktorzy wybieraja cos innego nizeli linux :) [...]przewaznie starsze powyzej 35 lat,[...] Czyzbys mial najnowsze dane statystyczne z GUS'u ??? .jakso w moim srodowisku nie nabijamy sie z takich ludzi w koncu sami zarzadzamy systemami/sprzetami roznymi i nawet archaicznymi.
Wydaje mi się, że autor nie do końca poznał MS Windows, bo artykuł zawiera parę nieścisłości:
ad 1.6 – W Windows albo domyślnie włączone są automatyczne aktualizacje albo system mocno nalega na ich włączenie (Centrum zabezpieczeń w XP SP2). W ten sposób przynajmniej aktualizacje Windowsa (i paru innych aplikacji Microsoftowych, dzięki Microsoft Update) mamy załatwione.
ad 2 wirtualne pulpity – jak już ktoś wyżej napisał, ta funkcjonalność jest implementowana przez wiele aplikacji, w tym również programik Microsoftowy z pakietu PowerToys. Dziwi mnie, że komuś przychodzi bez trudu uruchamianie/konfigurowanie/używanie Linuksa, ale poszukanie odpowiednich narzędzi dla Windows jest już zbyt trudne/pracochłonne.
ad 2 focus-on-mouse-over – wbrew temu co napisał autor taka funkcja jest dostępna w Windows, chociaż rzeczywiście nie bezpośrednio w systemie. Wystarczy zainstalować Microsoftowe narzędzie Tweak UI z pakietu PowerToys, opcja nazywa się X-mouse.
ad 2 Menu Start – opcja, o której pisze autor kryje się pod nazwą paska narzędzi Adres, który można włączyć z menu kontekstowego paska zadań. Opcja ta jest dostępna chyba od Windows 98. Poza tym, to, że po wpisaniu firefox w oknie Uruchom włącza się Firefox, to nie zasługa obecności odpowiedniego katalogu w zmiennej PATH tylko, to, iż instalator Firefoxa dopisuje odpowiedni wpis do rejestru do HKEY_LOCAL_MACHINESOFTWAREMicrosoftWindowsCurrentVersionApp Paths. Jeżeli inne aplikacje tego (lub dopisania do PATH) nie robią, to niestety ich wina. Fakt, że wszystkie programy w systemach unixowych są dostępne po nazwie, to wynik filozofii budowy systemu plików – rzeczy obecnie w Windowsie nie do przeskoczenia – która zresztą też niesie ze sobą swoje problemy.
ad 3 "To producent systemu operacyjnego, a nie użytkownik powinien troszczyć się o jakość instalowanego oprogramowania" – no cóż, gdyby Microsoft zdecydował się na tworzenie repozytoriów z wybranymi aplikacjami, to może rzeczywiście podniosłoby to jakość software'u, ale chyba szybko ktoś wytoczyłby mu nowy proces zarzucając monopolizację lub promowanie jednych rozwiązań kosztem innych. Więc jeżeli nie Microsoft, to może ktoś inny – droga wolna, to może być każdy. Tylko jakoś takie repozytoria nie powstają. Pytanie, czy na pewno winić należy Microsoft i Windows?.
ad 3 "instalując program z nieznanego źródła zawsze narażamy bowiem nasz komputer i nasze dane na niebezpieczeństwo. Centralne repozytoria w znaczny sposób zmniejszają to zagrożenie." – A co, gdy ktoś już się włamie do takiego repozytorium? Wtedy może zmienić/zainfekować nie jeden program, ale wszystkie tam przechowywane.
Witam
Zgadzam się że linux jest bardzo przyjazny, lecz w kwesti instalacji np kamery internetowej lub innego nowego sprzetu juz pojawia sie czasem maly problem, mnie to nie flustruje bo sobie z tym dość czesto umiem poradzić, jednak od dłuższego czasu nie moge przystosować środowiska linux do prracy jaką sie zajmuje, odpalenie programu picc lub podobnego który sam napisany jest pod win32 ale znaczna większość plików wykonywalnych wchodzących w skład niestety napisana jest pod dosa, kolejna część to niestety program taki jak icprog wine hymm radzi sobie dobrze ale problem pojawia sie w komunikjacji z LPT ;]
takrze jestem skazany w pracy na Win$zita :)
Pozdrawiam
Autor do wad Windowsa zalicza także jego największą zaletę (przypuszczam, że świadomie wprowadzoną przez Microsoft): jednakowy pulpit wszędzie oznacza, że gdy siądę na komputerze za granicą albo w jakimś zadupiu, to nie będę się musiał najpierw uczyć obsługi: jakiegoś porypanego sposobu otwierania programów, czy menu kontekstowego. Rozwiązania opisane przez autora byłyby dobre jako pluginy (przydałby się system operacyjny z systemem pluginów jak w Firefoxie :) ), jako rozszerzenia, a nie jedna z tysięcy opcji możliwych do ustawienia (najlepiej w pliku tekstowym, hehe).
Używałem wielu linuksów, teraz szukam następnego, który okazałby się dla mnie wystarczająco funkcjonalny, ale mimo wszystko Windows jest najwygodniejszy w obsłudze, a to jest jedyne co liczy się dla mnie i zapewne dla większości użytkowników. Z tego też powodu np. AmigaOS jest przez wielu używany do dzisiaj (istnieje nawet okrojona pecetowa wersja), z tego powodu powstaje ReactOS (jeśli nie pomyliłem nazwy).
Moim pierwszym Linuxem była Fedora Core 4 – zainstalowałem, skonfigurowałem i działała, choć to nie było to dla początkującego użytkownika, za dużo trzeba było kombinować. Stwierdziłem że spróbuje z czymś innym i padło na Mandrive 2006. Nie spodziewałem się po niej wiele, myślałem że będzie równie skomplikowana – i tu zaskoczenie- automatycznie montuje partycje Windowsa, wszystkie kodeki (mp3, DivX, Xvid..) zainstalowane, muzykę można odtwarzać, uruchomiłem zarządzanie systemem- po prostu cudo, łatwiej i lepiej niż w XP, potem konfigurator połączeń – sam znalazł sterowniki (Speedtouch 330) na dysku Windowsa, wystarczyło przejść przez konfigurator i wpisać nazwę użytkownika i hasło. Używam w zasadzie w większości Mandrivy i jestem zachwycony tym systemem, choć nie uważam XP za zły system.
To bzdura, że instalacja programów na Linuksa jest łatwa. Chyba tylko z domyślnych z dystrybucyjnych cd.
To absurd. Na Windows wszystko działa od razu, a na Linuksie czesto nie da się znaleźć wszytkich bibliotek. Kompilowanie to mordęga. Wystarczy, że np mam inne wersje jakiejś bibloteki i syf..
Sam używam głównie Linuksa Mandrake'a – teraz Mandriwy.
100% poparcia dla autora artu.
pzdr.
Rys 4.1. Wirtualne pulpity w Windows XP
http://staff.xiaoka.com/smoku/stuff/zsyp/win-VD.p…
Działanie nie jest ani nieudolne, ani niewygodne.
Pulpity przełącza się domyślnie Win-1, Win-2 itd. (konfigurowalne oczywiście). Można współdzielić aplikacje między pulpitami (widoczność na taskbarze) albo nie.
Do tego coś czego nie oferują wspomniane virtyalne pulpity – wizualne, płynne przełączanie się pomiędzy pulpitami – użytkownik dokładnie widzi co się dzieje.
Rys 5.1. Focus okna podążający za kursorem myszy w Windows XP
http://staff.xiaoka.com/smoku/stuff/zsyp/win-FFM….
Ustawienie dostępne w standardzie już od Windows 95. Włączalne przestawieniem jednej wartości w ustawieniach. Działa, a więc "da się zastosować conajmniej jedno z tych rozwiązań".
Działanie tych funkcji jest szybkie i sprawne. Wynika to zapewne z tego, że dostarczane są przez samego producenta systemu operacyjnego.
Dla zainteresowanych: http://www.microsoft.com/windowsxp/downloads/powe…
Hint: Know-your-enemy. He might surprise you.
Smoku: Twoje linki nie działają.
Działanie nie jest ani nieudolne, ani niewygodne.
Co do wirtualnych pulpitów oferowanych przez Microsoft, to oczywiście testowałem je, ale używanie tego ustrojstwa, przynajmniej w moim przypadku, było zupełnie niemożliwe z kilku powodów:
- wszystkie odpalone wiersze poleceń widoczne były zawsze na każdym z pulpitów,
- przechodzenie między puliptami było kilkakrotnie wolniejsze niż w dowolnym menedżerze okien dla X,
- i kluczowa sprawa: aplet nie oferował podglądu zawartości wirtualnych pulpitów, co zupełnie uniemożliwia wydajną pracę.
Focus okna podążający za kursorem myszy w Windows XP
Jakbyś mógł to bardzo proszę napisz jakie to ustawienie. Szukałem tego bezskutecznie od długiego czasu – jak uda mi się to osiągnąć w WinXP, to będę bardzo szczęśliwy.
Co do linków, to nalezy je skopiować i wkleić do przeglądarki (pozbyć się referera). Przepraszam za to, ale mam na serwerze zabezpieczenie przed hotlinkowaniem grafiki.
smoku—-napisz poprostu co dokladnie trzeba wkleic w adresie przegladarki bo ja cie nie kumam
Smoku – dzięki. Nie wiem jak tego nie zauważyłem mieląc kiedyś TweakUI wzdłuż i wszeż :)
A wiesz może czy da się zrobić (w Windows XP) takie cudo, żeby jakaś kombinacja klawiszy zmieniała aktywację okna(podobnie jak ALT+TAB zmienia jednocześnie aktywację i przesuwa na wierzch)?
Linki do shotów już działają.
PO CO OBIEKTYWNOSC??
Przeczytajcie jeszcze raz tytul artykulu? Pozniej przeczytajcie komentarz autora (gdzies na poczatku komentarzy byl – jeden z pierwszych). AUTOR TEGO ARTYKULU NIE MIAL ZAMIARU BYC OBIEKTYWNY! Napisal otwarcie ze chce pokazac na jakich polach winda przegrywa z linuchem, no i dokladnie to zrobil. Nie rozumie dlaczego wymagacie od niego obiektywnosci? Gdyby artykul byl zatytulowny "porownanie systemow MS i Linux" to rozumie, ale tu jest jasno napisane ze chodzi tylko o wytkniecie porazek windy. Jesli tak bardzo chcecie bronic windy to napiszcie kontr artykul i juz, a przestancie wieszac psy na sutorze ktory napisal swietny artykul.
Tylko prosze nie piszcie: "chyba, o ile pamietam, tak mi sie wydaje, nie pamietam ale…, itd" bo to zenada.
Moglbym jeszcze wiele napisac na temat waszych komentarzy (wiekszosc jest na bardzo niskim poziomie) ale nie ma chyba sensu.
pozdrawiam AUTORA oraz ludzi ktorzy zrozumieli jego artykul
HamsteR
Powiem tak, jeśli założy się nieobiektywność, to faktycznie można udowodnić, że w jakiś tam obszarach Windows przegrywa z Linuksem. Problem w tym, że po to aby ocenić czy faktycznie rozwiązanie jednego systemu jest lepsze niż rozwiązanie tej samej kwestii w innym systemie, trzeba zachować maksimum obiektywizmu w spojrzeniu na oba te rozwiązania. Wniosek: założenie braku obiektywnego spojrzenia, powoduje że wnioski jakoby Linux był w tym czy innym obszarze lepszy od Windowsa nie są wiarygodne. Nie twierdzę że wszystkie wnioski są błędne, ale w niektórych momentach brak obiektywizmu negatywnie wpływa na jakość wniosków i wiarygodność całego artykułu jak i jego autora. Przecież zaprezentowane wnioski wynikają z porównania obu systemów, więc trzeba zachować zasadę obiektywnego spojrzenia na sprawę, by te wnioski były wiarygodne. Innymi słowy artykuł nieobiektywny z góry skazany jest na falę krytyki i posądzeń o stronniczość, o czym pisałem już wcześniej.
Na zakończenie, rozumiem że wnioski autora artykułu są niejako jego przemyśleniami i można się z nimi zgadzać lub nie zgadzać i chyba tylko to niejako tłumaczy, że artykuł jest "nieco" nieobiektywny.
Nie przepadam za systemami Microsoftu i sądzę że nie trzeba być miłośnikiem Windowsa XP aby zorientować się że artykuł ten jest bardzo stronniczy a język użyty w nim przypomina nawoływanie dewotki.
Ja bardzo nie przepadam za microsoftem ale na jednym kompie który używam najczęściej mam Win XP ze względu na mame która tak boi sie zmian że głowa boli tylko windows bo jest orginalny od komputera ale jednak na stacjonarnym mam linux i wszystko jest ok jest bardzo dużo narzędzi potrzebnych do pracy np nie mogłem znaleść programu do obliczeń fizycznych na moje potrzeby a ku miłemu zaskoczeniu taki program był w linuxie (AUROX) i dlatego linux zyskał moją ogólną sympatie i szacunek i instalowanie programów wcale nie jest takie tródne jak w windows wcale nie prawda wiadomo że komplikowanie kodów źródłowych zajmuje troszke czasu ale wszystko da sie zrobić jak sie wie jak tylko trzeba chcieć.
Mimo wszystko wole WinZgroze. Zaleznosci LEZA i KWICZA. Probowalem Fedory, Auroxa, Debiana, REdHAta starego … i sorry ale jesli zainstalowanie gowienka typu Xmule wymaga dociagania i doinstalowywania ok 10 pakietow i nadal nie ma gwarancji ze pojdzie … to ja dziekuje. Naprawde lubie Pingwina i wiem ze jest bezpieczny … ale dopoki nie bede mogl instalowac SZYBKO i LATWO potrzebnego mi softu … pozostane niewolnikiem Billa.
(NIE mowie juz o LATWEJ obsludze ogniomurka… bo nawet nie udalo mi sie zainstalowac nakladki GUI na iptables)
NIe wwspominam juz ze grudniowa wersja Debiana NIE POTRAFILA zastartowac instalacji systemu BO MYSZ USB jest.. a nie PS/2 (No.. faktem jest ze Aurox dal jej rade)
Musiałeś bardzo kiepsko próbować. Instalacja amule lub xmule pod Debianem:
apt-get install amule
i masz działającego osiołka.
Instalacja Guarddoga (GUI do iptables):
apt-get install guarddog
Gdzie problem?
Co do myszki… Debiana instalowałem wiele razy z myszką USB na pokładzie i takich problemów nigdy nie miałem. Może używasz wersji unstable?
Jak dla mnie to linux nadaje sie tylko do zabawy, na komputerze robie bardzo dużo RÓŻNYCH żeczy, z czego połowe z nich nie da się robić pod linuxem, a pozatym nauka obsługi windows zabiera o wiele mniej czasu.
Co do konfiguracji, każdemu komu instaluje wina i konfiguruje, komp działa bardzo stabilnie i nie ma z nim na ogół problemów przez conajmniej pół roku, przed ostatnią zmianą kompa, Windows chodził mi bez żadnych problemów przez ponad rok.
I faktem jest to, że nie powinno sie uzywac IE i Outloka, ja np. uzywam Opery i The bat ;)
"I faktem jest to, że nie powinno sie uzywac IE i Outloka" wiec dlaczego prducent nie przewidzial mozliwosci usuniecie ww programow z dysku? moze nie potrafi? :P
Do MVVM : Linux nadaje się do tylko do zabawy ? To dosyc ciekawe stwierdzenie.Chyba nie do końca to przemyślałes.Czy wiesz jaki system jest najczęściej używany w serwerach ?.A co do tego że Windows potrafi chodzic stabilnie, to fakt.Sam widziałem komputer na którym Win 95 pracował bez problemów od 1996 do 2004 ! .Z jedną tylko uwagą. Komputer był używany tylko do odbierania/wysyłania poczty i czasami do napisania jakiegoś tekstu w Wordzie.
Ale jeżeli używa się komputera do wielu różnych rzeczy i instaluje dużo dodatkowego oprogramowania to Windows jest po prostu niestabilny…
Ciekawy artykul, jezeli ktos zna linucha i chcialby go promowac to zapraszam na moje nowe forum, poswiece tematowi linuxa dzial i temu kto sie zna na temacie dam moda. Zapraszam na forum http://www.computercity.xcx.pl
Przez artykuł przebrnąłem cały, komentarzy już mi się nie chciało czytać, więc może się powtórze:
w artykule nie została wymieniona ani jedna funkcjonalność, której nie ma w windowsie ;] Tzn. której się nie da do windy dodać instalując odpowiednie komponenty. I nie odbywa się to ani trudniej, ani łatwiej niż pod linuksem. Jak ktoś(tak jak ja) lubi grzebać w swoim systemie, dostosuje do swoich potrzeb jeden i drugi, a jak nie lubi, to zostanie przy standardowych ustawieniach. Jednym słowem: nie znalazłem w tekcie ani jednego rzeczowego argumentu ;] Jak dla mnie jedyną rzeczą, która nie ma windowsowego odpowiednika, jest projekt beryl :P
a teraz wada linuxa która go dyskwalifikuje u znacznej czesci osób, latwosc obslugi,nawet jak ktos sie zdecyduje a linuxa to jest to tak wytlumaczone(walenie skrótami , halsami , slangiem ja wiem ze ktos ma taki styl ale na milosc Boska prawie 90% artykułów nie tłumaczy co dany wyraz oznacza a nie kazdy musi wiedziec co to jest
RPM!Tyczy sie to b.duzej ilosci innych haseł!).Z załozenia autorzy okreslaja ze czytajacy to wszystko wie! Czyli po co pisza jezeli czytajacy wie do czego to sluzy!Reszta jest jak dla małpy wystarczy
poskładac!Pozdro i uszanowanko dla wszystkich uzytkowników dystrybucji linuxa!
Niezły artykuł. Mimo iż jestem użytkownikiem Windowsa to przekonałeś mnie do Linuxa :) – zaraz zamierzam instalację Ubuntu 5.10. Aha i dwa słowa do tych którzy nie zrozumieli: artykuł nie miał na celu porównania systemów, tylko ukazanie powodów dlaczego ten użytkownik wybrał Linuxa.
Pozdrawiam :)
Co to znaczy rpm? To tak jakbys zapytał co to jest exe.
Idzcie wy w piz…z tym badziewiem linuksem…tyle ludzi nad nim pracuje..ae nie moga zrobic systemu ktory byl funkcjonalny.napchaja tych pakietow w niego tyle ze samemu sie nie moznma pokapowac co i jak jest na systemie..a co do wydajnosci..to hee ..lipa totalna..ogolnie linuxy to jeden wielki nie funkcjonalny shit Mac i Win Ruulezz!!!
Na pal z nim!
Zostaw go ma 14 lat i ma super wypasionego kompa z C2D i uchodzi za 'informatyka' na blokowisku ale jak się 'wchodzi' w internet to sytuacja nieco się zmienia. A jak to prowokacja to mierna.
(Wiem ton postu lekceważący i tak wiem nie trzeba odpowiadać na takie zaczepki ale jakaś chęć mnie naszła wybaczcie :) )
Nie obrażaj czternastolatków, bo zdarzają się tacy, którzy wiedzą więcej niż niejeden student…
Ale zdarzają się również tacy, którzy po przeczytaniu "Linux" zaczną pytać "a cioo tooo? ale ja nie rociumiem, wyTłUm4cZc13 mi tooo :/:/:/" (vide Jabber na fotce :D)
PS. Jakby co to sam mam 14 lat (no właściwie 15, ale nie skończone :D) i nie wyobrażam sobie pracy na Windowsie po tym, jak przez ok. trzy lata zapoznawałem się z GNU/Linuksem (najpierw Mandriva, potem Ubuntu [właściwie to Kubuntu]). Skończyło się na tym, że teraz tworze własne dystrybucje live na obozy z dostępnymi komputerami :D
Przydałaby Ci się Cinek rekompilacja.
Oj, Cinek, Cinek.
Rozumiem, że wzorem wydajności jest Vista Ulitmate z Aero i DX10.
A wzorem funkcjonalności jest Windows XP. To zrób następujące rzeczy w XP świeżo po instalacji:
-) napisz dokument xls,
-) napisz dokument odt,
-) wypal obraz iso płyty CD z prędkością 12 i weryfikacją,
-) rozpakuj zip'a i tgz,
-) oglądnij DivX'a,
-) ściągnij z aparatu cyfrowego zdjęcia, wykonaj na nich korekty (np. usuń efekt czerwonych oczu, wykadruj),
-) odbierz pocztę,
-) wydrukuj dokument pdf,
-) a na koniec pochwal się znajomym przez GG, jaki to masz funkcjonalny system.
Prawdopodobnie żadnej z tych podstawowych przecież rzeczy nie zrobisz w XP bez ściągania i instalowania różnych programów.
Natomiast przeważnie wszystkie te czynności wykonasz w dystrybucjach desktopowych Linuksa.
Haha nie no rozsmieszyles mnie stary "Prawdopodobnie żadnej z tych podstawowych przecież rzeczy nie zrobisz w XP bez ściągania i instalowania różnych programów.
Natomiast przeważnie wszystkie te czynności wykonasz w dystrybucjach desktopowych Linuksa." Z ta roznica ze programy dla WINDOWSA sa 100 razy lepsze i powszechniejsze od Linuksowych wiec po co Mi odrazu zapierniczac system jakimis badziewnymi programami z linuksa …takze koles nie udawaj greka jak sie nie znasz bo ja w informie siedze juz od jakiegos czasu pracowalem na obydwu systemach wiec Moge stwierdzic ktory system jest bardziej funkcjonalny i przyjazny ..ale prawda jest taka ze nie ma idelanego systemu ale prawda jest tez ze linuks do zastosowan multimedialnym daleko jest za windowsem..
<a>Nie klikaj
Windows to badziewie jednym słowem
Kolejny :/
Windows to najlepszy system, miałem Linuxsa i chciałem włączyć efekty pulpitu i beryl i gówno się dało pisało że brak sterowników, a jak zainstalowałem Viste to Aero Glass działa jak burza, a propo artykułu.Windows xp jest szybszy od linuxa i testy "komputer Świata" to potwierdzają, a propo Internet Explorer działa mi szybciej niż Mozilla i to bardzo.Mój kolega przez używanie linuxa musiał kiblować 1 rok studiów bo mu się zawiesił a po restarcie już nic nie chciało działać od nowa czeba było instalke systemu, a pech chciał że miał tam prace magisterską i inne dokumenty. Micrsoft produkuje wszyskie programy sam i je załąćza do systemu, a linux bierze programy innych firm widaci rużnice że firmy które tworzą dystrybucje biorą jądro linuxa i programy innych firm i mają system, tak samo moge ja sobie własny system zrobić i co gówno chociaż jestm już informatykiem, wole windowsa po 1 więcej gier działa,po 2 wiecej programów działa, jest jeszcze więcej powodów dla których wole windowsa, np. Gadu-gadu a nie tam inne komunikatory które łączą się z siecią, moge suchać gadu-radio, i jeszcze wiecej, Microsoft Office 2007 wedłóg mnie jest najlepszym pakietem biurowym, możliwe że administrator nie pozwoli wpuści tego komentarza ale ja daje swoje słowo o Windowsie.
Jakoś ja używam Windowsa i jeszcze ani razu mi się nie pojawił Niebieski Ekran, a dlaczego innym tak się dzieje, bo mają syfa w komputerze instalują po kilkadziesiąt programów (ja też mam bardzo dużo ale nigdy mi się nie pojawił żaden komunikat ani żaden restart), to wina użytkownika że robi z komputerem co chce. I przez jego wine tak mu działa.
mgx8 napisał
Windows to badziewie jednym słowem
A linux jeszcze większym
kiepska prowokacja.
Ale najbardziej rozbawiło mnie to
".Windows xp jest szybszy od linuxa i testy “komputer Świata” to potwierdzają"
i to:
"miałem Linuxsa i chciałem włączyć efekty pulpitu i beryl i gówno się dało pisało że brak sterowników"
@adas2333
Przede wszystkim proponuję Ci powrót do Szkoły Podstawowej lub Gimnazjum i powtórzenie nauki pisania dowolnego tekstu w języku polskim.
A jeśli chodzi o Twoje argumenty…
Wiesz…to nic dziwnego że beryl nie działa. Używa on sprzętowego wsparcia karty graficznej. Wymaga więc sterowników do niej. Pod Windows również nie uruchomisz gry 3D bez sterowników karty graficznej.
Internet Explorer uruchamia się szybciej dzięki temu, że większa część jego składników jest również podstawowymi składnikami samego systemu. Natomiast Firefox (bo Mozilla to nazwa firmy) to program niezależny od systemu, na którym pracuje. Musi więc załadować się w całości i dopiero ruszyć.
Nie znam testów Komputer Świata. Znam natomiast test, jaki wykonuję na swoim komputerze za każdym razem, gdy przełączam się z mojego Ubuntu (podobno powolne distro) na Windows XP (z regularnie defragmentowanym dyskiem – żeby nie było). Różnica w prędkości jest wielka (na korzyść Ubuntu). No i dość już mam bulgotania dysku twardego przy próbie wykonania jakiejkolwiek czynności (pod Linuxem takiego efektu nie uświadczyłem).
Co tej zwiechy z pracą magisterską…Nie znam sytuacji, ale prawie na pewno mogę stwierdzić, że reinstalować systemu nie trzeba było wcale. Czy jeśli zepsuje Ci się Windows, to też od razu robisz reinstall? W takim razie współczuję.
Microsoft produkuje wszystkie programy sam :D. Fantastyczne stwierdzenie. Nie wiedziałem, że miliony aplikacji, od Adobe Photoshop poczynając, produkowane są przez Microsoft. A tak na poważnie: Microsoft produkuje trochę programów, parę z nich dołącza nawet do systemu. Jednak ich poziom wygody i funkcjonalności nie jest zbyt wysoki – jeszcze nie spotkałem osoby, która używałaby na co dzień Windows Media Player.
Powiedz mi proszę: skoro Microsoft jest taki hojny a Windows tak wspaniały, to dlaczego zaraz po instalacji nie mogę zrobić setek niezbędnych rzeczy? Dlaczego po wydaniu pieniędzy na system muszę wydać co najmniej drugie tyle, by móc cieszyć się pakietem biurowym, programem do wypalania płyt, programem graficznym? Dlaczego w celu uzyskania kolejnych funkcjonalności muszę odwiedzić x stron internetowych i ściągać kolejne megabajty danych?
Bardzo podoba mi się stwierdzenie: "jest jeszcze więcej powodów dla których wole windowsa, np. Gadu-gadu a nie tam inne komunikatory które łączą się z siecią". A przepraszam bardzo – Gadu-gadu to się z siecią nie łączy, tak? :D A poza tym, to zdanie "moge suchać gadu-radio" nie nadaje się na argument w starciu dwóch systemów operacyjnych: to nie jest wina Linuxa, że w nim nie możesz słuchać gadu-radio, nie jest to również wyższość Windowsa. To prostu decyzja twórców programu.
Microsoft Office 2007 jest najlepszym pakietem biurowym? Ależ ja się z tym zgadzam! Z tym, że mam dość już wieszania psów na OpenOffice.Org, gdyż pakiet ten jest dosyć młody, większość rzeczy tworzona jest w nim od podstaw. I z pewnością za jakiś czas przewyższy Microsoft Office i wygodą i funkcjonalnością. W tej chwili wielu funkcji jeszcze mu brak i nie ma sensu porównywać go z całkowicie ukończonym produktem, jakim jest MS Office.
Na koniec: bardzo mnie interesuje jak wyobrażasz sobie używanie komputera. Bo mi fakt, iż użytkownik instaluje w systemie kilkadziesiąt programów i do tego (o zgrozo!) robi z systemem co chce jest…czymś normalnym! System operacyjny ma być narzędziem i nie może nakładać ograniczeń na użytkownika tylko dlatego, że twórcom systemu nie chciało się pewnych rzeczy zrobić lepiej. Ja nie widziałem na płytce z systemem, ani w instrukcji, ani w pomocy, że mogę zainstalować co najwyżej ileśtam programów. Ja mam prawo chcieć zainstalować ich ile mam ochotę. I po to wydaję pieniądze na system operacyjny, by mi to umożliwił.
W kontekście tego, co przed chwilą napisałem, jak również ostatniego akapitu Twojej wypowiedzi, można Niebieski Ekran traktować jako wiadomość od systemu: "Nie jestem w stanie sprostać Twoim wymaganiom". Dlaczego mam więc nie poszukać systemu, który tym wymaganiom sprostać będzie w stanie?
Jak nie czytałeś to się zamknij
Śmieszne te argumenty…wygląd pulpitu, repozytoria… ważna jest funkcjonalność a nie nieistotne dodatki, a funkcjonalność w np. sferze obróbki wideo jest mniej więcej na poziomie tego co na windowsie było dostępne 10 lat temu..
ja linuksa niemiałem ale o windowsie co nieco wiem i niewiem jaki musiałby być zły system żeby był gorszy od windowsa to niemal niemożliwe a jedynym odstepstwem od tej reguły są kolejne wersje winzgrozy która mnie prześladuje na codzień!!!!
10 powodów dla których niewarto mieć windowsa:
1.oprogramowanie ściąga do siebie wirusy jak magnes.
2.nawet jesli jest się zabespieczinym przed wirusami to system ma tak ogromne ilości błędów że wnet się posypie sam
wcale nietrzeba mu zbytnio pomagać wystarczy go podrczyć instalowaniem i odinstalowywaniem jakichś programów.
3.treści zawarte w samouczkach windows są przeznaczone nie dla użytkowników którzy niemają czasu i chęci na nauke ale dla jkichs desperatów którzy pana tadfeusze czytają w mniej niż 5 minut.
4.brak jakichkolwiek programów podstawowych(gg nero odtważacze) za wyjątkiem internet e. który niepotszebnie zagraca naszego pcta jakimiś aktualizacjaki.
5.windows niejednokrotnie wycina nam ciekawe numery bezpośrednio po instalacji ma już w sobie program ktury skutecznie zapobiega instalacji naszych sterów od audjo:)
6.nadmiar rużnych windowsowskich ,,wtrącaczy" a to że komputer może być zagrożony,że jakieś aktualizacje,że jakieś błędy,że mało miejsca na dysku ,że znowu coś się zje..ło i zaraż win cocałuje nas w d…
7.multum ustawień i kombinacki które moą nam napsuć krwi jak są źle dobrane a przecież na to niema czasu pc jest poto żeby działał a nie się psuł innymi słowy jak ktoś ma ADHD to to niejest system dla niego go mugłby swoją złość wyładować na sprzęcie który jest niewinny.
8.ERGONOMIA ERGONOMIA ERGONOMIA to słowo kture jest chyba nieznane w światowej sławy koncernie microsoft.
9.wymagania sprzętowe są śmieszne w sęsie negatywntm oczywiście 512mb ramu na viste a co to ma być gra czy coś żeby tyle żarło ramu i zajmowało w piz…du mniejsca na dysku.
10.jedna z naj śmieszniejszych opcji w tym systemie wyszukiwanie automatyczne sterowników w internecie wciskając tę opcję możemy zapuścić przeglądarke i znaleść je sami bi windows napewno tego niezrobi.
MOŻE KTOŚ POWIE ,,CZŁOWIEKU CZY TY PRACOWAŁEŚ KIEDYŚ NA WINDOWSIE PRZECIEŻ TO ZAJEBISTY SYSTEM" ALE MNIE TO JAKOŚ NIERUSZA JA NIEMIAŁEM NA CELU PORÓWNYWAĆ GO DO CZEGOKOLWIEK ALE WYTKNĄĆ BŁĘDY KTURE ŚĄ I KTURE DENERWUJĄ PODEJŻEWAM WIĘKSZOŚĆ LUDZI NA ŚWIECIE KTÓRZY SĄ SZĆZĘŚLIWYMI POSIEDACZAMI TEGO SYSTEMU POPROSTU CHCIAŁBYM ŻEBY KIEDYŚ POWSTAŁTAKI SYSTEM KTÓREGO NIEBĘDZIE SIĘ TRZEBA UCZYĆ POPROSTU SIADASZ IWUESZ NACISKASZ GUZIK I ZAPOMINASZ OWSZYSTKIM ZŁYM CO MOŻE CI SIĘ PRZYTRAFIĆ NA TWOIM WSPANIAŁYM PC.
Widzę, że są tu osoby, wypowiadające swoje własne zdanie na temat burza, jakim jest "wojna" Windows i Linux. Wcisnę swoje trzy groszę, po swojemu: :P
Na temat artykułu się nie wypowiem, bo moim zdaniem: "Miało wyjść dobrze, a wyszło jak zwykle…" czyli, walka (fanów/zwolenników/zarażonych/początkujących – niepotrzebne skreślić, brakujące dodać ]:->)
WINDOWS vs LINUX
Osobiście w tej bitwie nie ma poległych, jeśli chodzi o mój przypadek :P i zdanie ogólne na ten temat.
Używam obu systemów z przyzwyczajenia*, ale nadrzędnym systemem jest Linux, a dopiero pod nim "odpalam Łindołsa" (VirtualBox/VMWare) Swoją drogą to całkiem fajne rozwiązanie, w jedną, jak i w drugą stronę. Gry – bo tych "dobrych" dla Linuksa praktycznie nieuświadczysz – uruchamiane są przez Wine, lecz to rozwiązanie nie zawsze działa dobrze. Cóż…
…ale nie ma tego złego – i w grach zaczyna się dziać(?) postęp w kieurnku Linuksa (oby tak dalej)
Co do programów to staram się korzystać tylko i wyłącznie z tych spod Linuksa i… powiem, że sprawują się (spełniają swoje zadanie)
i powiem też, że DA SIĘ TAK PRACOWAĆ, a 80% czasu spędzonego przed komputerem (korzystając z niego w sposób NORMALNY/natywny) to Linux. Fedora 8 i działa tak od 3-4 miesięcy. Wcześniej miałem Fedora Code 7 działała prawie nieprzerwanie przez jakieś 9 miesięcy. Prawie, bo aktualizacje jądra systemu czy "grafiki" wymagały przerwy/Restartu – a system pracował jako serwer, który udostępniał neta w domu. Świadczył usługi HTTP, FTP i SSH, po za tym był traktowany jak zwykły desktop: internet, gry, programy i także był pod nim odpalany Windows (VMWare). Teraz komp (z FC8) jest traktowany bardziej jak Desktop i sprawuje się nienagannie, wręcz wyśmienicie, co nie umniejsza faktu, że poprzednie dystrybucje (bo było ich więcej) sprawowały się gorzej. One stały się z biegiem czasu stare lub nie wspierane (co sporo zabiera z funkcjonalności dystrybucji)
(*) Co do Windowsa to to już jest niestety, kwestia przyzwyczajenia (wręcz nawyk) i to już tak pozostanie (chyba) Jego "emulacja" to możliwość korzystania z oprogramowania do którego się przyzwyczaiłem i z którego umiem już korzystać na miarę swoich potrzeb. Mówiąc krótko, pod Windowsa jest mnóstwo softu, którego po prostu nie ma pod Linuksem…
I bardzo dobrze! ]:->
Ofcoz, pojawia się też co raz więcej oprogramowania dla Linuksa, ale to jest oprogramowanie NOWE, w pewien swoisty sposób inne. Czasami lepsze, a czasami gorsze.
Podsumowując: Windows ma tą przewagę nad Linuksem, że firmy się już uzależniły od niego i "boją" się inwestować w coś co "nowe", a w tej sferze pokazuje "pazur" Open Source. Byle by się z tego nie urodziła jakaś (przepraszam za określenie) MASOŃSKA organizacja to będzie dobrze ]:->
STOP
trochę się rozpisałem :P
Pozdrawiam użytkowników obu systemów!
Artykuł zupełnie nieobiektywny! "# Uruchom program Internet Explorer i zacznij surfować po Internecie do woli.
# Pocztę ściągaj jedynie z użyciem aplikacji Outlook Express.
# Nie instaluj czasem zapory ogniowej czy programu antywirusowego – to przecież tylko spowalnia Twój i tak niezbyt już wydajny sprzęt.
# Omijaj z daleka wszelkie łatki bezpieczeństwa. System instalował Ci przecież specjalista z firmy informatycznej. Nie ma co samemu w nim grzebać, bo tylko coś się popsuje.
# Pamiętaj też, żeby wszystkie operacje wykonywać jako Administrator systemu. Po co przelogowywać się, żeby zainstalować nowy program, jeśli można bez problemu pracować w trybie “mogę wszystko”? To w końcu domyślny tryb systemu, więc na pewno został on dokładnie przetestowany i zabezpieczony przez specjalistów.
# Po kilku dniach (w najlepszym wypadku tygodniach) stwierdź, że Twój komputer “nie działa”. Zadzwoń do serwisu lub swojego kolegi informatyka i poproś go o pomoc.
# Nie załamuj się, gdy powiedzą Ci że nic się nie da zrobić! Przeinstaluj system i zacznij wszystko od początku. Tym razem na pewno się powiedzie!" – jest to stek bzdur. Naprawdę nie można użyć innego słowa!W taki sposób zachowuje się może dzieciak 15 letni. Każdy "normalny" użytkownik zabezpiecza swój komputer zaporą, antywirusem i antyszpiegiem. Normalna sprawą jest również aktualizacja systemu, która w przypadku legalnego oprogramowania nie jest niczym niezwykłym.
A już pretensje o to że pulpit każdy ma taki sam…hahahha naprawdę wielki mi problem zmienić tapetę lub użyć programu do zmiany ikon.
Pisanie, że Windows po kilku dniach przestaje działać to już zakrawa na paranoję. Polecam wypić melisę i zejść z chmur na ziemię. Żałosne jest to, że takimi bzdurami mydli się ludziom oczy.