Open source i wolne standardy – nowy rodzaj ekonomii przedsiębiorstwa IT
27 czerwca 2009, norbert_ramzes
Czy oprogramowanie open source stanowi część rozwiązania problemu, jakim jest kryzys finansowy? Ingres uważa, że tak.
Ten artykuł jest tłumaczeniem tekstu: Open source and open standards: the new economics of IT z itwire.com. Tłumaczenie wykonał Maciej Meller.
Jeśli polecono Ci ograniczyć wydatki na IT, oszczędności możesz szukać właściwie w dwóch obszarach: aktualnej działalności oraz innowacji.
Jeśli w pierwszej kolejności firma decyduje się na redukcję personelu, nasuwają się dwie główne kwestie. Jeżeli zwolnienia zachodzą po stronie bieżącej działalności, jak przedsiębiorstwo dotrzyma warunków istniejących już umów o gwarancji jakości świadczonych usług? I czy możliwe jest zwolnienie pracowników bez utraty osób o zasadniczych zdolnościach?
Nawet jeżeli redukcja zatrudnienia wpłynie na innowacje, to wciąż będzie istnieć gospodarcza potrzeba, która je kreuje. W każdym razie, innowacje prawdopodobnie przyczynią się do tego, że niektóre przedsiębiorstwa wyjdą z obecnych kłopotów obronną ręką.
W związku z tym Steve Shine, wicedyrektor działu globalnej sprzedaży i usług w firmie Ingres, radzi przyjrzeć się dokładniej kosztom licencjonowania oprogramowania.
Według niego, korzystanie z bazy Ingress to wydatek około 1/10 tego ile kosztuje produkt Oracle w ciągu trzech lat. Co więcej, Ingres nalicza opłaty w zależności od liczby procesorów a nie ich rdzeni, dlatego wspomniana proporcja może zmaleć nawet do 1/20.
Nawet jeśli dostawca oprogramowania opatentowanego oferuje początkowy upust, koszty zapewne wzrosną wraz z instalacją nowego sprzętu z procesorami wielordzeniowymi, przejęciem innej firmy lub upłynięciem okresu wstępnej licencji i przejściem na ceny katalogowe.
Sprzedawca wiedząc, że klient jest od niego zależny, znajduje się w dogodnej pozycji przetargowej i zajmie twarde stanowisko podczas bieżących negocjacji
Od redakcji: Uzależnienie od dostawcy (Vendor Lock-In)
Jeśli jednak firma rozpocznie zamianę wybranych aplikacji na wolne oprogramowanie oraz bazę danych w otwartym standardzie, proporcje stron zaczynają się wyrównywać.
Jak mówi Steve Shine, konwersja oprogramowania pewnego niemieckiego banku z Sybase do Ingres zajęła mu jedynie cztery dni.
"Wolne oprogramowanie samo nie załatwi sprawy" ostrzega Shine, ponieważ wciąż istnieje ryzyko uzależnienia od dostawcy poprzez niestandardowe sprzężenia. Na przykład, jeśli serwer z własnościowym oprogramowaniem komunikuje się z bazą danych tego samego dostawcy w niestandardowy sposób, wymiana tylko jednej warstwy nie będzie łatwym zadaniem.
Podobna sytuacja miała miejsce w przypadku wspomnianego banku. Przekonwertowanie innej aplikacji z MySQL na Ingres zajęło całe osiem tygodni, ponieważ owy program korzystał z komponentów swoistych dla MySQL.
Rzecz w tym, że transfer aplikacji, które już korzystają z wolnych standardów, jest szybkie i tanie. To nic innego jak kolejny przykład łatwych oszczędności będących w zasięgu ręki.
Jeśli firma zdoła uniezależnić około 15 procent swojego oprogramowania od głównego dostawcy, uzyska ona znaczący wpływ na przebieg negocjacji, sugeruje Shine. Dzięki temu można odwrócić niekorzystną sytuację, w jakiej znalazła się firma wskutek próby uproszczenia swojego środowiska IT poprzez związanie się z małą grupą producentów. Można spodziewać się ponownego wzrostu liczby takich przedsięwzięć w najbliższych 12 miesiącach, co czyni z nich rozsądny tok postępowania w tych trudnych czasach. Shine uważa, że 60 do 70 procent systemów jest w stanie przejść na wolne standardy i wolne oprogramowanie w ciągu 3 lat.
Dlaczego więc, nie każdy to czyni? "Niektórzy nie odczuwają zbyt dużych trudności" twierdzi Shine. Ingres zajmuje twarde stanowisko w swoich wysiłkach sprzedażowych. Jeśli komuś trzeba tłumaczyć i uzasadniać ekonomiczne i technologiczne korzyści wolnego oprogramowania, Ingres zwyczajnie przechodzi do następnego potencjalnego klienta.
Jednak organizacje, które wcześniej sceptycznie podchodziły do wolnego oprogramowania, otworzyły swoje drzwi. Niektóre z nich same kontaktują się z Ingres. Stan rzeczy uległ zmianom przez ostatnie sześć miesięcy.
Ale czy wolne oprogramowanie jest naprawdę gotowe do użycia w obszarach kluczowych dla misji przedsiębiorstwa? Steven Shine wskazuje na fakt, że zeznania podatkowe w Irlandii oraz duża część międzybankowych płatności w Szwajcarii jest przetwarzana przez wolne oprogramowanie. Oba przykłady ilustrują zadania jak najbardziej kluczowe dla misji organizacji.
Shine zaznacza także, że niektóre banki używają darmowej, społecznościowej wersji Ingres w mniej ważnych systemach.
Organizacje takie jak Red Hat, wyrobiły sobie renomę dostawcy wolnego oprogramowania w zakresie systemów operacyjnych oraz warstw serwerów aplikacji a teraz tego samego chce dokonać Ingres w sferze wysokiej klasy baz danych, czyli tam gdzie można najwięcej zarobić, mówi Shine.
Do tych czytelników iTWire (wiecie o kim mowa!), którzy są zdania, że projekty open source to tylko podróbki oprogramowania własnościowego – Ingres ma za sobą 35 lat historii. To się nazywa dojrzałe oprogramowanie.
Korekta i skład: Norbert Kiszka
Liczba komentarzy: 6
W komentarzach możesz używać prostych znaczników HTML. Przykłady:
- Link: <a href="jaklinux.org">Linux dla każdego</a>,
- Wytłuszczenie: <strong>tekst pogrubiony</strong>,
- Kursywa: <em>tekst pochylony</em>,
- Przekreślenie: <strike>
tekst przekreślony</strike>, - Kod: <code>
printf("blok kodu");</code>, - Cytat: <blockquote>cytat</blockquote>





To jest złe podejście do klienta! Jeśli się chce przejąć kawałek tortu to trzeba solidnie i cierpliwie tłumaczyć korzyści zmiany oprogramowania (czy w ogóle przejścia do konkurencji). Nie można przyjąć postawy “Jak nie rozumiesz mojej światłej idei i geniuszu moich rozwiązań to spadaj.” tak się nie zyskuje renomy…
Nie. Tak się eradykuje siebie z rynku
Tłumaczyć w ten sposób trzeba. Ale jeśli klient uparcie twierdzi że jest inaczej mimo że my mamy dowody a oni tylko słowa, to pozostaje poczekać aż przekona się na własnej skórze i przyjdzie sam. A wtedy niekoniecznie będzie chciało (czyt. opłacało) się pomagać przy zmianie oprogramowania.
Tyle, że wtedy musimy kupić wsparcie miliona producentów softu i najlepiej jeszcze jednego, który nam zapewni wsparcie dla integracji tego wszystkiego. Oczywiście małym firemkom duże zintegrowane systemy są nie na rękę, ale takie coś jest najwydajniejsze.
A nie powinno być “ekonomii przedsiębiorstwa”? Ekonomika to chyba coś innego..
Przesiedziałem kawał czasu nad składem i korektą – trzy razy sprawdziłem i nie zauważyłem tego
Dzięki za info – poprawione.