List otwarty do wszystkich, którzy proszą mnie o pomoc dotyczącą komputerów

13 sierpnia 2007, puszczyk

A więc masz problem ze swoim komputerem? Tak, dobrze trafiłeś, studiuję informatykę i wiem coś niecoś o komputerach. A czy rozwiążę Twój problem?

Na pewno spróbuję. Jesteś moim przyjacielem i cieszę się, że mogę pomóc. Mam pewne doświadczenie i naprawdę chętnie pomogę. Wiem, że na pewno zrobiłbyś to samo dla mnie. Już niedługo zwrócę się do Ciebie po darmową poradę prawną albo finansową. A także jeśli mój samochód nie będzie chciał zapalić.

Mimo to jest tutaj kilka rad, które nam obu ułatwią przejście przez to wszystko:

  1. Prawdopodobnie nie znam rozwiązania od razu, więc proszę, nie denerwuj się, jeśli akurat będziemy na mieście a ja, nie powiem Ci o co chodzi. Może Cię to zaskoczy, ale raczej na pewno pierwszym co zrobię będzie przeszukanie Google. Ja po prostu posiadam odpowiednią wiedzę, aby podążać za wskazówkami z Google.
  2. Mówiąc o Google, naprawdę docenię, jeśli przed zadaniem mi pytania spróbujesz sam znaleźć odpowiedź. Dostaję dużo pytań dotyczących komputerów i jest to co bądź denerwujące, jeśli odpowiedź na Twoje znajduje się na pierwszej stronie w wynikach Google. Nie, nie każę Ci poświęcać całego dnia, ale spróbuj chociaż przez pięć minut. Może akurat znajdziesz odpowiedź i zaoszczędzisz trochę czasu nam obu. Przy okazji może nauczysz się jakiejś innej ciekawej rzeczy.
  3. Jeśli Google nie rozwiązuje Twojego problemu to wal do mnie. Tylko pamiętaj, że jest właściwie niemożliwym zdiagnozowanie większości problemów przez telefon. Wiem, że czujesz, że opisałeś swój problem odpowiednio, jednak dość trudno jest zrobić to zrozumiale dla innych.
  4. Jeśli wpadnę popracować nad Twoim komputerem, to naprawdę nie musisz rozmawiać ze mną przez cały czas. Wiem, że starasz się być uprzejmy, ale Twój problem jest pewnie dość skomplikowany i będę musiał się skoncentrować. Raczej na pewno nie natrafiłem jeszcze na coś takiego i nie jest to usterka, którą rozwiązuję codziennie. Będę musiał trochę poczytać o tym wszystkim, a moja koncentracja spada do zera, jeśli zaczynasz opowiadać o Twoim weekendzie.
  5. Za to nie będę miał nic przeciwko, jeśli zaproponujesz coś do picia albo jakąś kanapkę.
  6. Bądź realistą jeśli chodzi o czas. To nie są filmy - nie będę stukał w klawisze w ekspresowym tempie i nie naprawię wszystkiego w pół minuty! Muszę wykombinować co jest problemem i spróbować go rozwiązać. To może zając z godzinę, więc proszę, nie zapraszaj mnie jeśli za pietnaście minut masz wyskoczyć do kina.
  7. Przestań w kółko mnie przepraszać, jeśli będzie mi to zajmować więcej czasu niż się spodziewałeś. Doceniam Twoją troskę, ale ona niestety nie pomaga. Po pierwsze, mniej więcej wiem ile czasu sobie zarezerwować, a po drugie pewnie już się zaangażowałem, a nie znoszę zostawiać problemów bez rozwiązania. Dam Ci znać kiedy uznam, że nie potrafię pomóc, ale do tego czasu pozwól mi ocenić, czy zrobiłem dosyć.
  8. Z drugiej strony pamiętaj, że dla mnie doba ma też tylko dwadzieścia cztery godziny. Jeśli powiem, że nie mogę tego naprawić w rozsądnym czasie, to nie obwiniaj mnie. Jeśli powiem, że zajmie to kilka godzin, to wiesz co - mam pewnie już zaplanowane jak spędzę najbliższe popołudnia i wieczory. Są ludzie, którzy zawodowo zajmują się rozwiązywaniem takich złożonych problemów, ale ja nie jestem jednym z nich.
  9. Jeśli nie potrafię rozprawić się z Twoim problemem, to komentarze typu “Myślałem, że znasz się na komputerach” na pewno nie pomogą. Znam się na tym, z czego ja korzystam - większości narzędzia programistyczne dla systemu Unix, a nie pakiet graficzny dla Windows. Oprogramowania jest naprawdę dużo, a w szczegółach znam tylko jego niewielki procent.
  10. Inny mało pomocny komentarz - “Myślałem, że studiujesz informatykę”. Informatyka nie jest o naprawianiu komputerów. Ma więcej wspólnego z matematyką, niż z pomocą techniczną.
  11. Ostatnie i najważniejsze - przestań ciągle budować zamki na piasku. Jeśli już rozwiążę Twój problem, to posłuchaj moich rad, jak uniknąć go w przyszłości. Nic nie jest bardziej denerwujące niż naprawiać w kółko to samo. A szczególnie jeśli można tego łatwo uniknąć. Cieszę się, że mogę pomóc, ale altruizm ma też swoje granice.

Brzmi rozsądnie, czyż nie? Świetnie, to w czym problem?

Tekst jest luźnym tłumaczeniem ‘An Open Letter to Anyone Asking Me For Computer Help’
Autor: Ben Brinckerhoff

Przetłumaczył: Igor Kupczyński, puszczyk@gmail.com

Znalazłeś literówkę? Zgłoś ją używając formularza!

Wpisz wynik działania: pięć - 3:

Komentarze (RSS) | Trackback (URI)

Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.

Liczba komentarzy: 122

zwiń wątek Thar  13 sierpnia 2007 o godz. 14:42 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: +3 [Pokaż komentarz]

Aż smutne, że większość z tych punktów (pomijając może trzy ostatnie - dla laików informatyk i facet z serwisu to to samo) trzeba ludziom tłumaczyć, choć wydawałoby się, że są naturalne.

List otwarty wydrukowałem, będę rozdawał kopie kumplom proszącym o pomoc ;)

 
zwiń wątek plikowy  13 sierpnia 2007 o godz. 14:49 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: -2 [Pokaż komentarz]

Nie rozumiem po co te manifesty, udzielanie rad co się ma zrobić przed… itd. Artykuł wybitnie napisany właśnie pod Linuksy i ich użytkowników. Swoją drogą, dystrybucja jest tyle warta co jej użyteczność i bezproblemowość. A z tym jak życie uczy jest różnie. Cały czas powtarzam. Wydać porządne podręczniki użytkowania poszczególnych dystrybucji. Można by na tym nawet zarobić. Wtedy nie będzi potrzeby wkurzającego odsyłania do googla.

zwiń wątek wolvverine  13 sierpnia 2007 o godz. 15:05 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: +8 [Pokaż komentarz]

nie zgadzam się z tobą , 99% opisanych tutaj sytuacji to mam z tymi którzy używają Windows, ludzie którzy używają linuksa są bardziej samodzielni, umieją czytać (i chcą czytać) i myśleć. Niestety Windows patrząc po większości znajomych skutecznie tego oduczyło ich. W razie jakiegokolwiek problemu (nawet jeśli mają podane w komunikacie rozwiazanie) nie są w stanie sami tego zrobic (bo nie przeczytali , nie zrozumieli komunikatu: ” ja nic nie rozumiem, nie znam się, nie jestem informatykiem itd. itd…”

 
zwiń wątek krzychoocpp  13 sierpnia 2007 o godz. 15:09 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: +8 [Pokaż komentarz]

Co tu jest napisanego “pod Linuksy” ?

 
zwiń wątek sj65  14 sierpnia 2007 o godz. 13:27 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: +2 [Pokaż komentarz]

Popieram w 100%.
Przynajmniej zgromadzić wiedzę dotyczącą instalacji, konfiguracji i instalowania nowych programów.
Wbrew pozorom dla zainstalowanie jakiegoś programu czy sprzętu często trzeba coś zainstalować, coś o czym początkujący nie ma pojęcia.
Z chęcią wydam nawet 100 zł za wartościowy podręcznik dla Debiana 4.0 Etch lub Slackware 12, czy Gentoo.
Jeżeli ktoś naprawdę zaczyna, i ma często internet od pary dni, to nawet w Google trudno to potrzebne coś znaleźć.

I jeszcze odnośniki. Myślę, że dobrym obyczajem powinno się się stać, a nawet tradycją, tak jak na niektórych stronach już bywa i chwała im za to -informacja o języku z którym trzeba się zmierzyć po kliknięciu na odnośnik.

zwiń wątek psla  18 sierpnia 2007 o godz. 23:29 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: +3 [Pokaż komentarz]

Niechiałbym być złośliwy, ale do gentoo jest bdb handbook na ich stronach, no i pozostaje jeszcze gentoo-wiki ;)

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
 
 
zwiń wątek neonique  14 sierpnia 2007 o godz. 16:14 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: +3 [Pokaż komentarz]

Nie zgodzę się. Użytkownicy Windowsa sa strasznie leniwi - nie chce im się niczego robić i po prostu chcą żeby coś działało. Że pozwole sobie zacytować “Nie pokazuj mi jak to się robi - ja nie chcę tego wiedzieć! Po prostu to napraw”.

Mówisz o pożądnych podręcznikach do dytrybucji, ale kto je będzie czytać skoro nikomu nie chce się zadać pytania w Google? Z resztą odsyłanie do Google to o tyle mądry pomysł, że posługiwanie się tą wyszukiwarką przydaje się choćby przy szukaniu przepisu na sernik
A skoro jesteśmy przy dobrych podręcznikach - ja się jeszcze nie zawiodłem na Slackware Linux Essentials. I podejrzewam, że każda dystrybucja ma coś w tym guście.

zwiń wątek Zahariash  16 sierpnia 2007 o godz. 17:02 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: +1 [Pokaż komentarz]

Oj są leniwi, są… :) Ale to nei problem… Pr\zy kolejnej wizycie rachunek rosnie (albo się pojawia, jesli poprzednim razem naprawa byla gratis :))

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
 
 
 
zwiń wątek Husio  13 sierpnia 2007 o godz. 14:51 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: +3 [Pokaż komentarz]

Początek jak wstęp rozmowy z ojcem chrzestnym, ale potem… jakbym sam to pisał.

 
zwiń wątek pave_m  13 sierpnia 2007 o godz. 14:55 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: +1 [Pokaż komentarz]

super, tylko “dwadzieścia cztery” pisze się osobno :)

zwiń wątek FreeBSD  13 sierpnia 2007 o godz. 16:41 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: -2 [Pokaż komentarz]

liczebniki pisze się łącznie, jedyny wyjątek to to np. 0,24 wtedy osobno ;P

zwiń wątek Qwerty  13 sierpnia 2007 o godz. 20:46 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: +4 [Pokaż komentarz]

no niestety… liczebniki pisze się rozłącznie np. sto dwadzieścia pięć - odsyłam tutaj - http://so.pwn.pl/zasady.php?id=629459

jak nadmieniono w tekście, czasami warto być dociekliwym i poszukać odpowiedzi samemu (i nauczyć sie czegoś przy okazji) :)

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
 
zwiń wątek arz  14 sierpnia 2007 o godz. 2:52 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: 0 [Pokaż komentarz]

Ci się z niemieckim pomiliło chyba.

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
 
 
 
zwiń wątek t0m3k  13 sierpnia 2007 o godz. 15:30 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: +6 [Pokaż komentarz]

Skąd ja to znam. Ludzie uważają, że skoro jestem informatykiem (zawodowo programistą) to powinienem znać się na wszystkim: na programach do księgowości, programach graficznych, na płytach głównych, wszystkich modelach laptopów, VOIP itd.

 
zwiń wątek deer  13 sierpnia 2007 o godz. 16:03 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: +1 [Pokaż komentarz]

super art :D już wydrukowałem i bede rozpowszechniał :D

 
zwiń wątek elixir  13 sierpnia 2007 o godz. 16:37 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: +1 [Pokaż komentarz]

Czad, sama prawda :) Dodałbym jeszcze prośbę o to, żeby delikwent NIE PRÓBOWAŁ pomagać mi rozwiązać problemu korzystając ze swojej zerowej wiedzy. Bo nic tak nie rozbraja człowieka kiedy główkuje nad czyimś padniętym dyskiem i słyszy radę w stylu “Wiem! mi się wydaje, że to wirus! Czekaj mam tu jakiegoś antywirusa na płycie!”. Ręce opadawszy ;)
Rozwala mnie też, kiedy wymagają super wiedzy o sprzęcie, zwłaszcza o drukarkach. Niech ktoś tym ludziom wytłumaczy, że jeśli drukarka jest padnięta to przeciętny programista nie jest w stanie jej naprawić i wcale to nie oznacza, że dupa z niego nie iformatyk…

 
zwiń wątek soda2  13 sierpnia 2007 o godz. 16:38 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: -1 [Pokaż komentarz]

Ekstra sprawa, czy mogę to rozpowszechniać np. na moim blogu o www.ubuntufantasy.blogspot.com ? oczywiście dopisze kto jest autorem tekstu i tłumaczenia ;)

zwiń wątek michuk  13 sierpnia 2007 o godz. 16:47 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: +3 [Pokaż komentarz]

Możesz, byleś zastosował się dokładnie do instrukcji z FAQ (dotyczy w ogólności newsów, ale w tym przypadku możesz skopiować również artykuł, bo taka jest wola autora).

 
 
zwiń wątek berbelek  13 sierpnia 2007 o godz. 20:13 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: -12 [Pokaż komentarz]

Jak dla mnie taki list to dowód pychy i bezczelności. Myślicie, że jesteście lepsi, bo macie jakieś pojęcie o komputerach? Wyobraźcie sobie, że to Wy macie jakiś problem, np. popsuł się Wam samochód. Kumpel jest mechanikiem, więc prosicie go o przysługę, a ten daje wam listę:

Zajrzyj do instrukcji obsługi, i “Poradnika Mechanika” (ja się bez niego nie ruszam, słowo)
Jak już do ciebie przyjdę to nie gadaj ze mną, przeszkadzasz(kto to pisał, nie lubi swoich znajomych?)
Daj mi coś do picia

Ten “manifest” to kompletna porażka, no chyba że ktoś chce zyskać wizerunek buraka.

zwiń wątek michuk  13 sierpnia 2007 o godz. 20:27 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: +1 [Pokaż komentarz]

Myślicie, że jesteście lepsi, bo macie jakieś pojęcie o komputerach?

Kto wy? Autorem artykułu jest Ben Brinckerhoff. To nie jest zdanie “nas”. Wyrażaj się precyzyjniej.

Wyobraźcie sobie, że to Wy macie jakiś problem, np. popsuł się Wam samochód. Kumpel jest mechanikiem, więc prosicie go o przysługę.

Nie do końca. Jak psuje się samochód to zostawia się go w warsztacie. Jak boli ząb to idzie się do dentysty. Jak psuje się komputer to… dzwoni się do znajomego informatyka. Dlaczego — nie mam pojęcia? Może dlatego że komputer “psuje się” częściej niż inne urządzenia (jest w nim więcej do zepsucia). Fakt jest faktem — “informatyk” to jest w potocznym rozumieniu taki koleś do którego można dzwonić z wszystkimi problemami komputerowymi i powinien zawsze z uśmiechem na ustach pomóc i jeszcze podziękować — bo przecież on “tak lubi te komputery”, że usuwanie z rejestru złośliwych wpisów i sprawianie, że wyskakujące ikonki przy starcie systemu więcej nie wyskakują to dla niego na pewno czysta przyjemność.

Ja w tym artykule nie widzę pychy. Facet przyznaje, że “on tak naprawdę niewiele wie” — zwykle informacji szuka w Google. Uzmysławia natomiast ważną rzecz — zanim poprosisz o pomoc upewnij się, że na pewno nie jesteś w stanie poradzić sobie z problemem samemu. 5 minut szukania w Google to naprawdę nie udręka, a często potrafi zaoszczędzić fatygi przemęczonemu koledze we flanelowej koszuli :P

zwiń wątek berbelek  13 sierpnia 2007 o godz. 21:48 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: +3 [Pokaż komentarz]

Kto wy? Autorem artykułu jest Ben Brinckerhoff. To nie jest zdanie “nas”. Wyrażaj się precyzyjniej.

Mam pokazywać palcem? Thar i deer już wydrukowali i będą rozdawać, a Husio, elixir i soda2 są zachwyceni tekstem. Zaryzykuję, że puszczykowi list też się podobał, skoro zdecydował się przetłumaczyć (chyba, że tylko mu za to płacą :P )

Jak psuje się samochód to zostawia się go w warsztacie.

Ok, zamień mechanika na hydraulika - nie zaniesiesz swojej instalacji wodnej do warsztatu.

Jak psuje się komputer to… dzwoni się do znajomego informatyka. Dlaczego — nie mam pojęcia?

Bo zwykle każdy ma jakiegoś znajomego “komputerowca”. Zawsze znajdzie się jakiś nastoletni bratanek czy syn sąsiada, który sobie da radę.

Nie twierdzę, że grzebanie w czyimś kompie sprawia mi przyjemność, ale zuppełnie czymś innym jest powiedzieć komuś Następnym razem przeklej cały ten tekst błędu w Google, dostaniesz link do jakiegoś forum gdzie ktoś już miał taki sam problem, i poczytasz sobie co mu kazali zrobić a czymś innym dać mu taki list. Większość normalnych ludzi uzna to za chamstwo, szczególnie punkty 4 (nie zawracaj mi …) czy 5 (daj mi pić).

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek puszczyk  13 sierpnia 2007 o godz. 22:29 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: +2 [Pokaż komentarz]

Zaryzykuję, że puszczykowi list też się podobał, skoro zdecydował się przetłumaczyć (chyba, że tylko mu za to płacą :P )

Podobał :) a na życie zarabiam w trochę inny sposób ;)

Większość normalnych ludzi uzna to za chamstwo, szczególnie punkty 4 (nie zawracaj mi …) czy 5 (daj mi pić).

Cztery może rzeczywiście jest trochę kontrowersyjny, no ale nie przesadzajmy.
Co do pięć to jak ktoś mnie zaprasza do siebie i nawet czegoś do picia nie zaproponuje to to jest dopiero chamstwo ;)

 
zwiń wątek Thar  13 sierpnia 2007 o godz. 22:52 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: -1 [Pokaż komentarz]

Nie twierdzę, że grzebanie w czyimś kompie sprawia mi przyjemność, ale zuppełnie czymś innym jest powiedzieć komuś Następnym razem przeklej cały ten tekst błędu w Google, dostaniesz link do jakiegoś forum gdzie ktoś już miał taki sam problem, i poczytasz sobie co mu kazali zrobić a czymś innym dać mu taki list.

Troche więcej dystansu wobec czyichś wypowiedzi… ;)

 
zwiń wątek beret  23 sierpnia 2007 o godz. 23:09 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: 0 [Pokaż komentarz]

Nie mówimy tu o łechtaniu ego zakompleksionych pryszczersów
Mówimy o regularnym nadużywaniu czyjejś dobrej woli, cechy która burakom jest obca (dlatego są burakami).
Kolega trollujący prawdopodobnie nie zdaje sobie sprawy z tego, czego mu szczerze zazdroszczę.
Ja też mam dosyć kiedy ludzie się na mnie obrażają że nie potrafię im zdiagnozować problemu przez telefon, a to się naprawdę dzieje często.
Ostatni przypadek miałem dosłownie 4 dni temu, kiedy powiedziałem znajomej że nie mogę jej powiedzieć przez telefon co ma zrobić jeżeli pojawia się “jakiś komunikat o wirusie przy starcie, a potem się komputer zamyka”, bo po prostu nie używam windows. Nie odzywa się do mnie gdyż uważa że ją brutalnie spławiłem, “bo jak to programista nie używa windowsa czy innego komputera”.
Ot codzienne bolączki, ale czasem się robi naprawdę przykro, “bo synek sąsiadów poradził sobie szybciej niż taki fachowiec pożal się boże jak Ty”.
Ciekawe czy ktoś produkuje koszulki z napisem “Nie znam się na windołsie!!!”

 
 
zwiń wątek sj65  14 sierpnia 2007 o godz. 13:44 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: +9 [Pokaż komentarz]

Kochani! W Polsce wiedza nic nie kosztuje!
Takie jest przekonanie ogółu społeczeństwa.
Jeżeli hydraulik spędzi kilka godzin cudując z montowaniem kranu to wiemy, że trzeba zapłacić. I za każdą inną fizyczną czynność, czy usługę.
Jeżeli sąsiadka przyjdzie przetłumaczyć tekst z jakiegoś na nasze lub odwrotnie to darmocha. Pomóż synowi sąsiada w matematyce raz, to się przyzwyczai -i też darmocha. A jak ci naprawi kran, czy zmieni uszczelkę to wtedy wie, ile policzyć. Bo on jest fachowiec, a ty mający (tyko?) wiedzę i to często dużą wiedzę nie jesteś fachowcem. Nadzieja świta. Wiedza zaczyna być w cenie. Przestańmy się wstydzić i też wystawiajmy rachunki.

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
 
 
zwiń wątek puszczyk  13 sierpnia 2007 o godz. 21:32 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: -3 [Pokaż komentarz]

Ten “manifest” to kompletna porażka, no chyba że ktoś chce zyskać wizerunek buraka.

1. Ten manifest jest pisany żartem
2. W żadnym wypadku nie jest porażką
3. A na buraka bez poczucia humoru wyszedł autor komentarza

Z resztą “uwag” rozprawił się michuk :)

zwiń wątek berbelek  13 sierpnia 2007 o godz. 22:30 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: -2 [Pokaż komentarz]

Bez wycieczek, ok? Pisałem, że na buraka wyjdzie ten, kto wręczy komuś taki list, a nie do Ciebie.

1. Ten manifest jest pisany żartem

To trzeba było tu wrzucić, a nie zawracać mi eresesa :P

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek puszczyk  14 sierpnia 2007 o godz. 17:40 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: 0 [Pokaż komentarz]

Ok, poniosło mnie trochę. Przepraszam.

 
 
 
zwiń wątek MacRayers  17 sierpnia 2007 o godz. 13:16 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: +2 [Pokaż komentarz]

Nie zgodzę się absolutnie z kolegą berbelkiem. Niestety. Problem przedstawiony w artykule znam nad wyraz dobrze. Zastanawiam się, dlaczego tak się dzieje.
Zauważ drogi kolego, że gdy boli Ciebie ząb - idziesz do dentysty. Gdy złamiesz nogę - jest ortopeda. Problem z widzeniem - jest okulista… Co się dzieje, gdy zawodowo jesteś np. programistą albo administratorem Oracle ? Dla znajomych jesteś…. informatykiem. Więc przychodzą z zawirusowanymi komputerami, nie działającymi kodekami, problemami z urządzeniami peryferyjnymi. Czy ktoś poszedłby do elektryka samochodowego z rozwaloną skrzynią biegów ? Czy alarm samochodowy zakłada mechanik lub blacharz ? Nie. To wszystko jest zrozumiałe dla otoczenia. Kiedy jednak zawodowo pracujesz z komputerem stajesz się informatykiem.
Od przeszło 12 lat zajmuje się informatyką - specjalność sieci komputerowe. Hobbystycznie - programowanie. Przeszedłem w tym czasie od DOS Windows przez Linuksy na moim biurku (PLD cały czas działa i będzie działać na firmowych serwerach i opiekuje się nimi ADMINISTRATOR) po aktualnie wykorzystywany MacOS X.
Do mechaników jeżdzę z moimi samochodami firmowymi. Naprawiają, serwisują - zawsze za kase - normalne przecież, to ich chleb. Kiedy jednak padł im laptop z Windows / DOS (komputer elektronika samochodowego) poprosili mnie o pomoc. Naprawiłem komputer, jednak kolegom mechanikom wydało się, że słowo dziękuję wystarczy. Nie wystarczy. Buractwem jest traktowanie naprawy komputerowej jako przysługi - bo przecież co to za praca siedzieć przy komputerze. On się tam nie narobi, ani rękawów sobie nie wyrwie. Co innego praca przy samochodzie - człek się w smarach upatoli etc. Otóż nie. Od przeszło roku, nie pomagam za słowo dziękuję. Nie dlatego, że stałem się wyrachowany. Po prostu zauważyłem jedną przypadłość. Kiedy pomagałem za dobre słowo, nikt ze znajomych nie brał moich uwag na poważnie. Jechali na pirackich Windows bez aktualizacji, bez programów antywirusowych etc. Słowo Linuks brzmiało dla nich śmiesznie. Po co mieli się starać, skoro jak coś znowu zepsują to kolega naprawi. Otóż kolega naprawi za pieniążki. Z początku był dziwny bunt. Po drugim płaceniu - pojawiło się pytanie - to co mam zrobić by tego uniknąć. Ile kosztuje Windows OEM? Jaki antywirus ? To może spróbuję Linuksa, bo i tak nie gram, skoro mówisz że dam radę….
Dzisiaj większośc moich znajomych zrobiła się rozważna. Wiedzą już, że moje działanie miało na celu tak naprawdę nie wykoszenie ich z kasy, a rozwiązanie problemu. Problemu traktowania pracy informatyka jako stukania w klawiaturę małego Staszka, któremu wystarczy dobre słowo i uścisk dłoni. Część się obraziła - wynika z tego, że byłem potrzebny jedynie do napraw komputerów, część zaczęła dbać o komputer. Zrozumieli też, że praca informatyka, pozornie nic nie robiącego poza siedzeniem i stukaniem w klawiaturę, jest tak samo wartościowa i ważna jak każdy inny zawód.
Pozdrawiam.

 
 
zwiń wątek SuperDaemon  13 sierpnia 2007 o godz. 22:54 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: -10 [Pokaż komentarz]

Dla mnie informatyk, ktory nie zna sie na serwisie - to nie informatyk, to popierdolka.

Bez znaczenia co robi w pracy, czy rysuje, programuje, administruje, jesli nie zna sie na sprzecie, to nie nadaje sie do niczego.

Do listu dodalbym jeszcze jeden punkt:

- Mam dyplom uczelni wyzszej - nie spodziewaj sie, ze umiem cos wiecej procz gadania…

Dziekuje, Dominik

zwiń wątek michuk  13 sierpnia 2007 o godz. 23:09 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: +12 [Pokaż komentarz]

No dobrze. To ja coś powiem…. To będzie wyznanie. Taki coming-out…

[pauza powiększająca napięcie]

Nie znam się na sprzęcie!

[westchnienie]

Nie rozróżniam SSD od MFM, MZR od CHS, a nawet PCI, AGP i PCI-E. Przynajmniej nie wizualnie. Przykro mi…

Na codzień programuję aplikacje w J2EE. Sektor: bankowość.
Dupa ze mnie, a nie informatyk. Czekam na bluzgi.

zwiń wątek ksz  14 sierpnia 2007 o godz. 13:10 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: +3 [Pokaż komentarz]

Dupa ze mnie, a nie informatyk. Czekam na bluzgi.

A masz:
#$%^&#
;)

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
 
zwiń wątek SuperDaemon  14 sierpnia 2007 o godz. 23:55 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: +1 [Pokaż komentarz]

Nawet, gdy jestes programista, z wiedza o sprzecie, o wiele latwiej jest uniknac bledow.

Nie wymagam od nikogo ustawiania przeplotu na dyskach twardych (czego zreszta prawie juz nikt nie robi), ale podstawowej wiedzy jak zlozyc komputer i jak naprawic w razie awarii. TO NAPRAWDE NIE JEST TRUDNE!!

Niestety praktyka zyciowo-zawodowa pokazuje, ze jest zupelnie inaczej.

Przykladow moge mnozyc w nieskonczonosc…

NP. Kolega skonczyl Inzynierke na Politechnice lodzkiej - kierunek sieci. Uczelnia niby z renoma, powazna blebleble.
Chociaz z liczenia calek napewno jest nie do zagiecia, to gdy w naszym biurze popsul sie sprzet i trzeba bylo wymienic procesor to nie mial pojecia jak to zrobic!!!

@Michuk - przyklad do programowania

Uszkodzony segment bankow pamieci w ramie, skutek?

Program mimo poprawnosci ciagla sie wywala.
(Bezposrednio przy probie odczytu np ciagu abc podstawiane sa nieprawidlowe wartosci.)

Sposob naprawy -> memtest86 i ewentualna wymiana kosci

Oczywiscie informatyka mozemy nazywac wiele rzeczy, zaleznie od definicji.

Niezaleznie jednak od tego co robisz, gdy twoj komputer zacznie wariowac powinnienes umiec sobie z nim poradzic, inaczej efekty twojej pracy moga przepasc.

Dziekuje, Dominik

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek michuk  15 sierpnia 2007 o godz. 0:34 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: +4 [Pokaż komentarz]

Czym innym jest umiejętność radzenia sobie z abstrakcyjnymi problemami (np dojście do tego, że winny jest RAM), a czym innym serwisancka znajomość modeli kart graficznych i różnic między nimi. To pierwsze jest oczywiście bardzo ważne, to drugie niekoniecznie, ale to właśnie tego drugiego często wymaga się od “informatyka”.

Ja w takich sytuacjach mówię najczęściej że nie jestem informatykiem, tylko programistą. Nikt nie rozumie, ale przynajmniej nie zawraca głowy.

 
zwiń wątek SuperDaemon  16 sierpnia 2007 o godz. 22:31 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: +1 [Pokaż komentarz]

Nie istnieje cos takiego jak “serwisancka znajomosc modeli kart graficznych”.

Dokladne parametry powinni znac tylko handlowcy, by moc zaproponowac lepszy model.
Przy naprawach jest to zupelnie niepotrzebne. Zwracamy uwage tylko na interfejsy i napiecia, w razie czego odnoszac sie do informacji z google.

Uwierz mi, wiem o czym mowie, od ponad 2lat zajmuje sie serwisem komputerowym i przerobilem kilkadziesiat takich przypadkow.

Wielokrotnie wyreczajac dyplomowanych informatykow (ja nadal studiuje), czuje sie zazenowany poziom ich wiedzy.

Serwis jest jedna z najprostszych umiejetnosci komputerowych i opiera sie przedewszystkim na zdolnosci logicznego rozumowania i PODSTAWOWEJ WIEDZY na temat sprzetu.

Pozdrawiam, Dominik

 
 
zwiń wątek MacRayers  17 sierpnia 2007 o godz. 13:28 # Zwiększ karmę Zmniejsz karmę Cofnij swój głos Zgłoś komentarz do usunięcia KARMA: +2 [Pokaż komentarz]

Skoro pracujesz jako programista J2EE to dla Ciebie takie pojęcia jak Spring, Hibernate są codziennością. Dla ilu informatyków składających komputery Spring to coś więcej niż wiosna ? Dlatego właśnie w pełni popieram Ciebie, że nie musisz znać się na sprzęcie - od tego by sprzęt działał są informatycy - serwisanci. Ich natomiast całkowicie nie interesuje sprawa Springa czy też rozwiązanie MVC dla J2EE….
Pozdrawiam i powodzenia.

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
 
 
zwiń wątek revcorey  13 sierpnia 2007 o godz. 23:35 #