<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: Kocim okiem, czyli internauci z wizytą u premiera</title>
	<atom:link href="http://jakilinux.org/felietony/kocim-okiem-czyli-internauci-z-wizyta-u-premiera/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://jakilinux.org/felietony/kocim-okiem-czyli-internauci-z-wizyta-u-premiera/</link>
	<description>GNU/Linux dla każdego: newsy, artykuły, porównania dystrybucji</description>
	<lastBuildDate>Wed, 16 May 2012 14:53:01 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.2</generator>
	<item>
		<title>Autor: Will</title>
		<link>http://jakilinux.org/felietony/kocim-okiem-czyli-internauci-z-wizyta-u-premiera/#comment-5447013</link>
		<dc:creator>Will</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 17 Oct 2011 21:02:16 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://jakilinux.org/?p=103522#comment-5447013</guid>
		<description>It&#039;s great to read something that&#039;s both enjoyable and provides pragmatisdc soiluotns. </description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>It&#8217;s great to read something that&#8217;s both enjoyable and provides pragmatisdc soiluotns. </p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Delaney</title>
		<link>http://jakilinux.org/felietony/kocim-okiem-czyli-internauci-z-wizyta-u-premiera/#comment-5230002</link>
		<dc:creator>Delaney</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 24 Jun 2010 14:46:59 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://jakilinux.org/?p=103522#comment-5230002</guid>
		<description>Szkoda, że mnie nikt nie pytał o zdanie:) 
 
Ot&#243;ż jestem za brakiem jakiejkolwiek cenzury w internecie. Od samego początku obowiązuje w nim pewna zasada - jak coś się nie podoba, to po prostu się tam nie zagląda. I tyle. 
 
Wszyscy wiedzą, że informacje w internecie nie są wiarygodne. Czy raczej mają r&#243;żną wiarygodność, w zależności od serwisu. Więc należy do nich podchodzić z dystansem, nawet w Wikipedii zdarzają się wpadki. Internet jest raczej uzupełniającym źr&#243;dłem wiedzy wobec literatury. 
 
Niekt&#243;re treści w internecie mogą być kontrowersyjne, nawet naruszać prawo świata rzeczywistego (np. materiały rasistowskie). Lecz każdy taki serwis to setka serwis&#243;w o przeciwnej tematyce (np. chrześcijańskich), więc taki serwis tak naprawdę nie może do niczego nakłonić, ludzie zawsze mają wolny wyb&#243;r. Mn&#243;stwo wybor&#243;w. 
W og&#243;le internet sam w sobie nie może nikomu zrobić krzywdy (to tylko zera i jedynki), chyba że ktoś sam na to pozwoli. 
 
Jeśli ktoś czuje potrzebę np. ponarzekania na Żyd&#243;w, to może lepiej by coś tam gdzieś napisał i miał poczucie spełnienia, niż wyszedł na ulicę. Internet może więc pełnić rolę swoistego &quot;zaworu bezpieczeństwa&quot;, przez kt&#243;ry ucieka nadmiar emocji. A może inni mu wytłumaczą, na czym polega błąd jego myślenia. 
 
W tej nieskrępowanej wolności powinny być tylko pewne wyjątki - walka ze spamem, nielegalnym rozpowszechnianiem program&#243;w oraz materiały, kt&#243;rych powstanie wiązało się z popełnieniem przestępstwa w świecie rzeczywistym (np. fotografie pedofilskie). 
 
Pozostaje jedynie wątek wpływu niekt&#243;rych materiał&#243;w na małe dzieci. Choć są programy do nadzoru rodzicielskiego, mogą np. blokować strony na podstawie występujących w nich sł&#243;w kluczowych. Angażowanie do tego prawa państwowego to jak wyciąganie armaty na muchę, zresztą r&#243;wnie skuteczne. 
 
Internet jako jedyne medium daje możliwość komunikacji bezpośrednio pomiędzy umysłami, w nim nie ma płci, wieku, majątku, narodowości, uzbrojonych i bezbronnych. Idealna r&#243;wność, demokracja (nawet taki faszysta nie wie, czy dyskutuje z Żydem, Murzynem, kobietą, dzieckiem, zanikają więc uprzedzenia). 
W takiej formie w jakiej jest daje szanse na ogromy skok cywilizacyjny. Nową ludzkość, z zupełnie inną mentalnością. 
 
A na starość politycy są konserwatywni, wiec obawiają się zmian, chcą, by świat był po staremu. </description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Szkoda, że mnie nikt nie pytał o zdanie:) </p>
<p>Ot&oacute;ż jestem za brakiem jakiejkolwiek cenzury w internecie. Od samego początku obowiązuje w nim pewna zasada &#8211; jak coś się nie podoba, to po prostu się tam nie zagląda. I tyle. </p>
<p>Wszyscy wiedzą, że informacje w internecie nie są wiarygodne. Czy raczej mają r&oacute;żną wiarygodność, w zależności od serwisu. Więc należy do nich podchodzić z dystansem, nawet w Wikipedii zdarzają się wpadki. Internet jest raczej uzupełniającym źr&oacute;dłem wiedzy wobec literatury. </p>
<p>Niekt&oacute;re treści w internecie mogą być kontrowersyjne, nawet naruszać prawo świata rzeczywistego (np. materiały rasistowskie). Lecz każdy taki serwis to setka serwis&oacute;w o przeciwnej tematyce (np. chrześcijańskich), więc taki serwis tak naprawdę nie może do niczego nakłonić, ludzie zawsze mają wolny wyb&oacute;r. Mn&oacute;stwo wybor&oacute;w.<br />
W og&oacute;le internet sam w sobie nie może nikomu zrobić krzywdy (to tylko zera i jedynki), chyba że ktoś sam na to pozwoli. </p>
<p>Jeśli ktoś czuje potrzebę np. ponarzekania na Żyd&oacute;w, to może lepiej by coś tam gdzieś napisał i miał poczucie spełnienia, niż wyszedł na ulicę. Internet może więc pełnić rolę swoistego &quot;zaworu bezpieczeństwa&quot;, przez kt&oacute;ry ucieka nadmiar emocji. A może inni mu wytłumaczą, na czym polega błąd jego myślenia. </p>
<p>W tej nieskrępowanej wolności powinny być tylko pewne wyjątki &#8211; walka ze spamem, nielegalnym rozpowszechnianiem program&oacute;w oraz materiały, kt&oacute;rych powstanie wiązało się z popełnieniem przestępstwa w świecie rzeczywistym (np. fotografie pedofilskie). </p>
<p>Pozostaje jedynie wątek wpływu niekt&oacute;rych materiał&oacute;w na małe dzieci. Choć są programy do nadzoru rodzicielskiego, mogą np. blokować strony na podstawie występujących w nich sł&oacute;w kluczowych. Angażowanie do tego prawa państwowego to jak wyciąganie armaty na muchę, zresztą r&oacute;wnie skuteczne. </p>
<p>Internet jako jedyne medium daje możliwość komunikacji bezpośrednio pomiędzy umysłami, w nim nie ma płci, wieku, majątku, narodowości, uzbrojonych i bezbronnych. Idealna r&oacute;wność, demokracja (nawet taki faszysta nie wie, czy dyskutuje z Żydem, Murzynem, kobietą, dzieckiem, zanikają więc uprzedzenia).<br />
W takiej formie w jakiej jest daje szanse na ogromy skok cywilizacyjny. Nową ludzkość, z zupełnie inną mentalnością. </p>
<p>A na starość politycy są konserwatywni, wiec obawiają się zmian, chcą, by świat był po staremu. </p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Bruce</title>
		<link>http://jakilinux.org/felietony/kocim-okiem-czyli-internauci-z-wizyta-u-premiera/#comment-5180922</link>
		<dc:creator>Bruce</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 22 May 2010 01:10:21 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://jakilinux.org/?p=103522#comment-5180922</guid>
		<description>@Karl, m&#243;wiąc prosto nie masz pojęcia jak pisze się ustawy. Po pierwsze większości ustaw nie pisze się w Sejmie tylko w ministerstwach. Posłowie zazwyczaj wprowadzają tylko bajzel do projekt&#243;w (w postaci poprawek) i nad nimi głosują. Po drugie jest sobie taki program jak Lex w kt&#243;rym masz treść wszystkich akt&#243;w prawnych, łącznie z aktami prawa miejscowego, w płatnej wersji Lex&#039;a znajdują się tez wszystkie projekty ustaw w obecnym stanie. Jest też rejestracja zmian. Po trzecie na stronie &lt;a href=&quot;http://sejm.gov.pl/prawo/prawo.html&quot; rel=&quot;nofollow&quot;&gt;http://sejm.gov.pl/prawo/prawo.html&lt;/a&gt; masz cale obowiązujące w Polsce prawo ustanowione przez parlament plus wszystkie rozporządzenia. 
Po czwarte publikacja w Monitorze Polskim wynika z tego, że prawo musi być publikowane powszechnie. To że ty i ja mamy internet to nie oznacza, że każdy ma dostęp do internetu.  
Po piąte, &quot;uzgodnienia z lobbystami&quot; bardzo często mają zbawienny wpływ na prawo ponieważ ani prawnik, ani poseł, ani urzędnik nie są wszechwiedzący i nie muszą wiedzieć, jak skonstruowane prawo będzie dobre dla grupy kt&#243;rej będzie dotyczyć. Dzięki wsp&#243;łpracy z ekspertami można tworzyć prawo, kt&#243;re ma ręce i nogi. Zresztą najlepszym przykładem co się dzieje gdy nikt nie pyta specjalist&#243;w jest &quot;rejestr stron i usług&quot;. Ktoś rzucił hasło, ktoś inny podchwycił. Potem projekt napisał urzędnik-prawnik, bo tak mu kazali, a jak przyszło co do czego to się okazało, że nie za bardzo są możliwości techniczne. 
 
Podsumowując, system jaki proponujesz istnieje od dawna. Tyle tylko, że mało kto ma o tym pojecie.  
 
Pozdrawiam 
Koziołek </description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@Karl, m&oacute;wiąc prosto nie masz pojęcia jak pisze się ustawy. Po pierwsze większości ustaw nie pisze się w Sejmie tylko w ministerstwach. Posłowie zazwyczaj wprowadzają tylko bajzel do projekt&oacute;w (w postaci poprawek) i nad nimi głosują. Po drugie jest sobie taki program jak Lex w kt&oacute;rym masz treść wszystkich akt&oacute;w prawnych, łącznie z aktami prawa miejscowego, w płatnej wersji Lex&#039;a znajdują się tez wszystkie projekty ustaw w obecnym stanie. Jest też rejestracja zmian. Po trzecie na stronie <a href="http://sejm.gov.pl/prawo/prawo.html" rel="nofollow" class="extlink">http://sejm.gov.pl/prawo/prawo.html</a> masz cale obowiązujące w Polsce prawo ustanowione przez parlament plus wszystkie rozporządzenia.<br />
Po czwarte publikacja w Monitorze Polskim wynika z tego, że prawo musi być publikowane powszechnie. To że ty i ja mamy internet to nie oznacza, że każdy ma dostęp do internetu.<br />
Po piąte, &quot;uzgodnienia z lobbystami&quot; bardzo często mają zbawienny wpływ na prawo ponieważ ani prawnik, ani poseł, ani urzędnik nie są wszechwiedzący i nie muszą wiedzieć, jak skonstruowane prawo będzie dobre dla grupy kt&oacute;rej będzie dotyczyć. Dzięki wsp&oacute;łpracy z ekspertami można tworzyć prawo, kt&oacute;re ma ręce i nogi. Zresztą najlepszym przykładem co się dzieje gdy nikt nie pyta specjalist&oacute;w jest &quot;rejestr stron i usług&quot;. Ktoś rzucił hasło, ktoś inny podchwycił. Potem projekt napisał urzędnik-prawnik, bo tak mu kazali, a jak przyszło co do czego to się okazało, że nie za bardzo są możliwości techniczne. </p>
<p>Podsumowując, system jaki proponujesz istnieje od dawna. Tyle tylko, że mało kto ma o tym pojecie.  </p>
<p>Pozdrawiam<br />
Koziołek </p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Hydra</title>
		<link>http://jakilinux.org/felietony/kocim-okiem-czyli-internauci-z-wizyta-u-premiera/#comment-5048372</link>
		<dc:creator>Hydra</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 28 Feb 2010 18:42:16 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://jakilinux.org/?p=103522#comment-5048372</guid>
		<description>no z wieloma z was sie zgadzam, z Karlem sie zgadzam, z Mara, z Kocio, to MY tworzymy internet.. nie dajmy go sobie zniszczyc... </description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>no z wieloma z was sie zgadzam, z Karlem sie zgadzam, z Mara, z Kocio, to MY tworzymy internet.. nie dajmy go sobie zniszczyc&#8230; </p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: cenzor</title>
		<link>http://jakilinux.org/felietony/kocim-okiem-czyli-internauci-z-wizyta-u-premiera/#comment-5024912</link>
		<dc:creator>cenzor</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 15 Feb 2010 04:51:21 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://jakilinux.org/?p=103522#comment-5024912</guid>
		<description>Zaczyna się. Sarkozy wprowadził oficjalna kontrole internetu we Francji. 
  &lt;a href=&quot;http://www.theinquirer.net/inquirer/news/1591582/france-falls-&quot; rel=&quot;nofollow&quot;&gt;http://www.theinquirer.net/inquirer/news/1591582/...&lt;/a&gt; </description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Zaczyna się. Sarkozy wprowadził oficjalna kontrole internetu we Francji.</p>
<p>  <a href="http://www.theinquirer.net/inquirer/news/1591582/france-falls-" rel="nofollow" class="extlink"></a><a href="http://www.theinquirer.net/inquirer/news/1591582/" rel="nofollow" class="extlink">http://www.theinquirer.net/inquirer/news/1591582/</a>&#8230; </p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: virago535</title>
		<link>http://jakilinux.org/felietony/kocim-okiem-czyli-internauci-z-wizyta-u-premiera/#comment-5023232</link>
		<dc:creator>virago535</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 13 Feb 2010 23:01:52 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://jakilinux.org/?p=103522#comment-5023232</guid>
		<description>&quot;Przez 20 lat Internet znakomicie funkcjonował bez żadnego prawa.&quot; 
Wszyscy ci, kt&#243;rzy chcą za wszelką cenę internet &#039;uregulować&#039;, zdają się zapominać, że tworzą go fizyczni ludzie,w fizycznej postaci, a nie wirtualni krasnoludkowie, a nam obywatelom-internautom usiłują wm&#243;wić coś zupełnie odwrotnego, forsując swoje niecne zamordystyczne zamierzenia. </description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>&quot;Przez 20 lat Internet znakomicie funkcjonował bez żadnego prawa.&quot;</p>
<p>Wszyscy ci, kt&oacute;rzy chcą za wszelką cenę internet &#039;uregulować&#039;, zdają się zapominać, że tworzą go fizyczni ludzie,w fizycznej postaci, a nie wirtualni krasnoludkowie, a nam obywatelom-internautom usiłują wm&oacute;wić coś zupełnie odwrotnego, forsując swoje niecne zamordystyczne zamierzenia. </p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Karl</title>
		<link>http://jakilinux.org/felietony/kocim-okiem-czyli-internauci-z-wizyta-u-premiera/#comment-5019802</link>
		<dc:creator>Karl</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 11 Feb 2010 20:41:17 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://jakilinux.org/?p=103522#comment-5019802</guid>
		<description>@koziołek 
 
1) Doskonale wiem, że ustawy pisze się w ministerstwach a nie w sejmie. Zastosowanie narzędzi elektronicznych umożliwia dostarczenie treści jednocześnie urzędnikom piszącym projekty, posłom i og&#243;łowi obywateli online (pkt.5). Być może nie sformułowałem myśli odpowiednio jasno. 
 
2) LeX jest płatną bazą danych robioną przez prywatne wydawnictwo i chyba nie ma wersji innych niż działające w systemach Windows. System publikacji projekt&#243;w ustaw online spowodowałby conajwyżej, że taki pośrednik okazałby się zbędny, ale co z tego? 
 
3) Na tamtej stronie masz dokumenty w postaci PDF. Nie da się śledzić historii zmian, np. od ostatniej nowelizacji. Trzeba mieć dwa dokumenty na monitorze i ślepić w ten bełkot samodzielnie. O utrudnieniu w dostępie do treści prawa dla os&#243;b niewidomych, braku metadanych w plikach i skanowanych bitmapach w pdf nie wspominam, Vagla już to robi od dawna... 
 
4) Śmiem bezczelnie stwierdzić, że dostęp do internetu jest powszechniejszy niż świadomość obywateli, że takie coś jak Monitor Polski w og&#243;le istnieje, o sposobach jego nabycia nie wspominając. 
 
5) Właśnie po to teksty projekt&#243;w powinny być publikowane online i dostępne natychmiast po kliknięciu przez urzędnika &#039;zapisz&#039;. Mediawiki umożliwia komentowanie wprowadzonego tekstu, w taki spos&#243;b każdy zainteresowany m&#243;głby zgłaszać uwagi lub wytykać błędy, tyle że publicznie, albo poprzez e-mail, bo wtedy wszyscy urzędnicy prowadzący prace nad projektami prawa byliby znani i można byłby sie z nimi łatwo skontaktować. 
&quot;Uzgodnienia z lobbystami&quot; powinny być albo całkowicie jawne i publiczne albo całkowicie zabronione. Wymuszenie jawności takich konsultacji nie spowoduje, że jakość stanowionego prawa się pogorszy, może się co najwyżej polepszyć. 
 
System, o jakim pisałem powyżej, nie istnieje obecnie, wbrew twoim sugestiom. 
 
@kocio 
 
Właśnie dlatego, że państwo stanowi prawo,  
kt&#243;re po ogłoszeniu obowiązuje _wszystkich_ obywateli, nie tylko internaut&#243;w, powinno owo państwo dołożyc wszelkich starań, żeby proces stanowienia prawa był dostępny publicznie i jak najpowszechniej. Wprowadzenie takiej technologii nie tylko w tym upublicznieniu by pomogło, ale ograniczyłoby koszt stanowienia prawa. </description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@koziołek</p>
<p>1) Doskonale wiem, że ustawy pisze się w ministerstwach a nie w sejmie. Zastosowanie narzędzi elektronicznych umożliwia dostarczenie treści jednocześnie urzędnikom piszącym projekty, posłom i og&oacute;łowi obywateli online (pkt.5). Być może nie sformułowałem myśli odpowiednio jasno.</p>
<p>2) LeX jest płatną bazą danych robioną przez prywatne wydawnictwo i chyba nie ma wersji innych niż działające w systemach Windows. System publikacji projekt&oacute;w ustaw online spowodowałby conajwyżej, że taki pośrednik okazałby się zbędny, ale co z tego?</p>
<p>3) Na tamtej stronie masz dokumenty w postaci PDF. Nie da się śledzić historii zmian, np. od ostatniej nowelizacji. Trzeba mieć dwa dokumenty na monitorze i ślepić w ten bełkot samodzielnie. O utrudnieniu w dostępie do treści prawa dla os&oacute;b niewidomych, braku metadanych w plikach i skanowanych bitmapach w pdf nie wspominam, Vagla już to robi od dawna&#8230;</p>
<p>4) Śmiem bezczelnie stwierdzić, że dostęp do internetu jest powszechniejszy niż świadomość obywateli, że takie coś jak Monitor Polski w og&oacute;le istnieje, o sposobach jego nabycia nie wspominając.</p>
<p>5) Właśnie po to teksty projekt&oacute;w powinny być publikowane online i dostępne natychmiast po kliknięciu przez urzędnika &#039;zapisz&#039;. Mediawiki umożliwia komentowanie wprowadzonego tekstu, w taki spos&oacute;b każdy zainteresowany m&oacute;głby zgłaszać uwagi lub wytykać błędy, tyle że publicznie, albo poprzez e-mail, bo wtedy wszyscy urzędnicy prowadzący prace nad projektami prawa byliby znani i można byłby sie z nimi łatwo skontaktować.</p>
<p>&quot;Uzgodnienia z lobbystami&quot; powinny być albo całkowicie jawne i publiczne albo całkowicie zabronione. Wymuszenie jawności takich konsultacji nie spowoduje, że jakość stanowionego prawa się pogorszy, może się co najwyżej polepszyć.</p>
<p>System, o jakim pisałem powyżej, nie istnieje obecnie, wbrew twoim sugestiom.</p>
<p>@kocio</p>
<p>Właśnie dlatego, że państwo stanowi prawo, </p>
<p>kt&oacute;re po ogłoszeniu obowiązuje _wszystkich_ obywateli, nie tylko internaut&oacute;w, powinno owo państwo dołożyc wszelkich starań, żeby proces stanowienia prawa był dostępny publicznie i jak najpowszechniej. Wprowadzenie takiej technologii nie tylko w tym upublicznieniu by pomogło, ale ograniczyłoby koszt stanowienia prawa. </p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: kocio</title>
		<link>http://jakilinux.org/felietony/kocim-okiem-czyli-internauci-z-wizyta-u-premiera/#comment-5018552</link>
		<dc:creator>kocio</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 11 Feb 2010 11:54:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://jakilinux.org/?p=103522#comment-5018552</guid>
		<description>@koziolek: Powiedz to VaGli, na pewno o tym wszystkim nie wie... =} 
 
Lex to zdaje się prywatna firma i jej sprawa, co oferują. To nie zwalnia państwa od dbania o przejrzystość procesu stanowienia prawa. 
 
Problemy z obecnym stanem informatyzacji są zresztą r&#243;żne, np. brak elektronicznej wersji orzeczenia przez długi czas, tak samo jeśli idzie o publikacje papierowe jako źr&#243;dła prawa (dlaczego nie wersje elektroniczne podpisane cyfrowo da pewności, że ich treść się nie zmieni?), niejasność wersji dokumentu w trakcie tworzenia oraz brak kontroli kto co dodaje nawet _wewnętrznie_ (pewnie to, co wspominał bodaj min. Boni, to nie jest odosobniony przypadek). 
 
Naprawdę jest co poprawiać. Czytam vagla.pl regularnie od jakiegoś czasu i w świetle jego artykuł&#243;w aż się prosi żeby zapytać &quot;skoro jest tak dobrze jak piszesz, to czemu jest tak źle?&quot;. </description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@koziolek: Powiedz to VaGli, na pewno o tym wszystkim nie wie&#8230; =}</p>
<p>Lex to zdaje się prywatna firma i jej sprawa, co oferują. To nie zwalnia państwa od dbania o przejrzystość procesu stanowienia prawa.</p>
<p>Problemy z obecnym stanem informatyzacji są zresztą r&oacute;żne, np. brak elektronicznej wersji orzeczenia przez długi czas, tak samo jeśli idzie o publikacje papierowe jako źr&oacute;dła prawa (dlaczego nie wersje elektroniczne podpisane cyfrowo da pewności, że ich treść się nie zmieni?), niejasność wersji dokumentu w trakcie tworzenia oraz brak kontroli kto co dodaje nawet _wewnętrznie_ (pewnie to, co wspominał bodaj min. Boni, to nie jest odosobniony przypadek).</p>
<p>Naprawdę jest co poprawiać. Czytam vagla.pl regularnie od jakiegoś czasu i w świetle jego artykuł&oacute;w aż się prosi żeby zapytać &quot;skoro jest tak dobrze jak piszesz, to czemu jest tak źle?&quot;. </p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: koziolek</title>
		<link>http://jakilinux.org/felietony/kocim-okiem-czyli-internauci-z-wizyta-u-premiera/#comment-5018292</link>
		<dc:creator>koziolek</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 11 Feb 2010 09:36:11 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://jakilinux.org/?p=103522#comment-5018292</guid>
		<description>@Karl, m&#243;wiąc prosto nie masz pojęcia jak pisze się ustawy. Po pierwsze większości ustaw nie pisze się w Sejmie tylko w ministerstwach. Posłowie zazwyczaj wprowadzają tylko bajzel do projekt&#243;w (w postaci poprawek) i nad nimi głosują. Po drugie jest sobie taki program jak Lex w kt&#243;rym masz treść wszystkich akt&#243;w prawnych, łącznie z aktami prawa miejscowego, w płatnej wersji Lex&#039;a znajdują się tez wszystkie projekty ustaw w obecnym stanie. Jest też rejestracja zmian. Po trzecie na stronie &lt;a href=&quot;http://sejm.gov.pl/prawo/prawo.html&quot; rel=&quot;nofollow&quot;&gt;http://sejm.gov.pl/prawo/prawo.html&lt;/a&gt; masz cale obowiązujące w Polsce prawo ustanowione przez parlament plus wszystkie rozporządzenia. 
Po czwarte publikacja w Monitorze Polskim wynika z tego, że prawo musi być publikowane powszechnie. To że ty i ja mamy internet to nie oznacza, że każdy ma dostęp do internetu.  
Po piąte, &quot;uzgodnienia z lobbystami&quot; bardzo często mają zbawienny wpływ na prawo ponieważ ani prawnik, ani poseł, ani urzędnik nie są wszechwiedzący i nie muszą wiedzieć, jak skonstruowane prawo będzie dobre dla grupy kt&#243;rej będzie dotyczyć. Dzięki wsp&#243;łpracy z ekspertami można tworzyć prawo, kt&#243;re ma ręce i nogi. Zresztą najlepszym przykładem co się dzieje gdy nikt nie pyta specjalist&#243;w jest &quot;rejestr stron i usług&quot;. Ktoś rzucił hasło, ktoś inny podchwycił. Potem projekt napisał urzędnik-prawnik, bo tak mu kazali, a jak przyszło co do czego to się okazało, że nie za bardzo są możliwości techniczne. 
 
Podsumowując, system jaki proponujesz istnieje od dawna. Tyle tylko, że mało kto ma o tym pojecie.  
 
Pozdrawiam 
Koziołek </description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@Karl, m&oacute;wiąc prosto nie masz pojęcia jak pisze się ustawy. Po pierwsze większości ustaw nie pisze się w Sejmie tylko w ministerstwach. Posłowie zazwyczaj wprowadzają tylko bajzel do projekt&oacute;w (w postaci poprawek) i nad nimi głosują. Po drugie jest sobie taki program jak Lex w kt&oacute;rym masz treść wszystkich akt&oacute;w prawnych, łącznie z aktami prawa miejscowego, w płatnej wersji Lex&#039;a znajdują się tez wszystkie projekty ustaw w obecnym stanie. Jest też rejestracja zmian. Po trzecie na stronie <a href="http://sejm.gov.pl/prawo/prawo.html" rel="nofollow" class="extlink">http://sejm.gov.pl/prawo/prawo.html</a> masz cale obowiązujące w Polsce prawo ustanowione przez parlament plus wszystkie rozporządzenia.</p>
<p>Po czwarte publikacja w Monitorze Polskim wynika z tego, że prawo musi być publikowane powszechnie. To że ty i ja mamy internet to nie oznacza, że każdy ma dostęp do internetu. </p>
<p>Po piąte, &quot;uzgodnienia z lobbystami&quot; bardzo często mają zbawienny wpływ na prawo ponieważ ani prawnik, ani poseł, ani urzędnik nie są wszechwiedzący i nie muszą wiedzieć, jak skonstruowane prawo będzie dobre dla grupy kt&oacute;rej będzie dotyczyć. Dzięki wsp&oacute;łpracy z ekspertami można tworzyć prawo, kt&oacute;re ma ręce i nogi. Zresztą najlepszym przykładem co się dzieje gdy nikt nie pyta specjalist&oacute;w jest &quot;rejestr stron i usług&quot;. Ktoś rzucił hasło, ktoś inny podchwycił. Potem projekt napisał urzędnik-prawnik, bo tak mu kazali, a jak przyszło co do czego to się okazało, że nie za bardzo są możliwości techniczne.</p>
<p>Podsumowując, system jaki proponujesz istnieje od dawna. Tyle tylko, że mało kto ma o tym pojecie. </p>
<p>Pozdrawiam</p>
<p>Koziołek </p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Karl</title>
		<link>http://jakilinux.org/felietony/kocim-okiem-czyli-internauci-z-wizyta-u-premiera/#comment-5016222</link>
		<dc:creator>Karl</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 10 Feb 2010 12:44:11 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://jakilinux.org/?p=103522#comment-5016222</guid>
		<description>@kocio 
 
Właśnie dlatego o tym piszę i właśnie dlatego proponuję to konkretne narzędzie (mediawiki). 
 
@virago535 
 
To wyjdzie w praniu po statystykach zmian po pierwszym roku użytkowania tego systemu (wady, pkt.4). </description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@kocio</p>
<p>Właśnie dlatego o tym piszę i właśnie dlatego proponuję to konkretne narzędzie (mediawiki).</p>
<p>@virago535</p>
<p>To wyjdzie w praniu po statystykach zmian po pierwszym roku użytkowania tego systemu (wady, pkt.4). </p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: MaRa</title>
		<link>http://jakilinux.org/felietony/kocim-okiem-czyli-internauci-z-wizyta-u-premiera/#comment-5015772</link>
		<dc:creator>MaRa</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 10 Feb 2010 10:27:05 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://jakilinux.org/?p=103522#comment-5015772</guid>
		<description>Inaczej ujmę to, co napisałem wcześniej. 
W Internecie, w odr&#243;żnieniu od świata rzeczywistego, nie potrzeby wprowadzania uregulowań prawnych. 
 
R&#243;żnica między światami jest zasadnicza - w świecie wirtualnym wszyscy są r&#243;wni. 
 
A zadaniem prawa jest ochrona słabszych przed zakusami silniejszych. Prawo w internecie nie może chronić słabszych, dzieci, kobiet, Murzyn&#243;w itd., bo w nim taki podział nie istnieje. A raczej każdy może wcielić się w taką rolę, jaka mu pasuje - blondynka może w rzeczywistości okazać się wielkim Murzynem obwieszonym złotymi łańcuchami, a osoba dyskutująca z profesorami uniwersyteckimi być uczniem podstaw&#243;wki.  
 
Przez 20 lat Internet znakomicie funkcjonował bez żadnego prawa. </description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Inaczej ujmę to, co napisałem wcześniej.</p>
<p>W Internecie, w odr&oacute;żnieniu od świata rzeczywistego, nie potrzeby wprowadzania uregulowań prawnych.</p>
<p>R&oacute;żnica między światami jest zasadnicza &#8211; w świecie wirtualnym wszyscy są r&oacute;wni.</p>
<p>A zadaniem prawa jest ochrona słabszych przed zakusami silniejszych. Prawo w internecie nie może chronić słabszych, dzieci, kobiet, Murzyn&oacute;w itd., bo w nim taki podział nie istnieje. A raczej każdy może wcielić się w taką rolę, jaka mu pasuje &#8211; blondynka może w rzeczywistości okazać się wielkim Murzynem obwieszonym złotymi łańcuchami, a osoba dyskutująca z profesorami uniwersyteckimi być uczniem podstaw&oacute;wki. </p>
<p>Przez 20 lat Internet znakomicie funkcjonował bez żadnego prawa. </p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: soma115</title>
		<link>http://jakilinux.org/felietony/kocim-okiem-czyli-internauci-z-wizyta-u-premiera/#comment-5014632</link>
		<dc:creator>soma115</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 09 Feb 2010 20:27:41 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://jakilinux.org/?p=103522#comment-5014632</guid>
		<description>W demokracji bezpośredniej debata z rządem trwa w spos&#243;b ciągły. </description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>W demokracji bezpośredniej debata z rządem trwa w spos&oacute;b ciągły. </p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: MaRa</title>
		<link>http://jakilinux.org/felietony/kocim-okiem-czyli-internauci-z-wizyta-u-premiera/#comment-5014212</link>
		<dc:creator>MaRa</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 09 Feb 2010 18:28:11 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://jakilinux.org/?p=103522#comment-5014212</guid>
		<description>Szkoda, że mnie nikt nie pytał o zdanie:) 
 
Ot&#243;ż jestem za brakiem jakiejkolwiek cenzury w internecie. Od samego początku obowiązuje w nim pewna zasada - jak coś się nie podoba, to po prostu się tam nie zagląda. I tyle. 
 
Wszyscy wiedzą, że informacje w internecie nie są wiarygodne. Czy raczej mają r&#243;żną wiarygodność, w zależności od serwisu. Więc należy do nich podchodzić z dystansem, nawet w Wikipedii zdarzają się wpadki. Internet jest raczej uzupełniającym źr&#243;dłem wiedzy wobec literatury. 
 
Niekt&#243;re treści w internecie mogą być kontrowersyjne, nawet naruszać prawo świata rzeczywistego (np. materiały rasistowskie). Lecz każdy taki serwis to setka serwis&#243;w o przeciwnej tematyce (np. chrześcijańskich), więc taki serwis tak naprawdę nie może do niczego nakłonić, ludzie zawsze mają wolny wyb&#243;r. Mn&#243;stwo wybor&#243;w. 
W og&#243;le internet sam w sobie nie może nikomu zrobić krzywdy (to tylko zera i jedynki), chyba że ktoś sam na to pozwoli. 
 
Jeśli ktoś czuje potrzebę np. ponarzekania na Żyd&#243;w, to może lepiej by coś tam gdzieś napisał i miał poczucie spełnienia, niż wyszedł na ulicę. Internet może więc pełnić rolę swoistego &quot;zaworu bezpieczeństwa&quot;, przez kt&#243;ry ucieka nadmiar emocji. A może inni mu wytłumaczą, na czym polega błąd jego myślenia. 
 
W tej nieskrępowanej wolności powinny być tylko pewne wyjątki - walka ze spamem, nielegalnym rozpowszechnianiem program&#243;w oraz materiały, kt&#243;rych powstanie wiązało się z popełnieniem przestępstwa w świecie rzeczywistym (np. fotografie pedofilskie). 
 
Pozostaje jedynie wątek wpływu niekt&#243;rych materiał&#243;w na małe dzieci. Choć są programy do nadzoru rodzicielskiego, mogą np. blokować strony na podstawie występujących w nich sł&#243;w kluczowych. Angażowanie do tego prawa państwowego to jak wyciąganie armaty na muchę, zresztą r&#243;wnie skuteczne. 
 
Internet jako jedyne medium daje możliwość komunikacji bezpośrednio pomiędzy umysłami, w nim nie ma płci, wieku, majątku, narodowości, uzbrojonych i bezbronnych. Idealna r&#243;wność, demokracja (nawet taki faszysta nie wie, czy dyskutuje z Żydem, Murzynem, kobietą, dzieckiem, zanikają więc uprzedzenia). 
W takiej formie w jakiej jest daje szanse na ogromy skok cywilizacyjny. Nową ludzkość, z zupełnie inną mentalnością. 
 
A na starość politycy są konserwatywni, wiec obawiają się zmian, chcą, by świat był po staremu. </description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Szkoda, że mnie nikt nie pytał o zdanie:)</p>
<p>Ot&oacute;ż jestem za brakiem jakiejkolwiek cenzury w internecie. Od samego początku obowiązuje w nim pewna zasada &#8211; jak coś się nie podoba, to po prostu się tam nie zagląda. I tyle.</p>
<p>Wszyscy wiedzą, że informacje w internecie nie są wiarygodne. Czy raczej mają r&oacute;żną wiarygodność, w zależności od serwisu. Więc należy do nich podchodzić z dystansem, nawet w Wikipedii zdarzają się wpadki. Internet jest raczej uzupełniającym źr&oacute;dłem wiedzy wobec literatury.</p>
<p>Niekt&oacute;re treści w internecie mogą być kontrowersyjne, nawet naruszać prawo świata rzeczywistego (np. materiały rasistowskie). Lecz każdy taki serwis to setka serwis&oacute;w o przeciwnej tematyce (np. chrześcijańskich), więc taki serwis tak naprawdę nie może do niczego nakłonić, ludzie zawsze mają wolny wyb&oacute;r. Mn&oacute;stwo wybor&oacute;w.</p>
<p>W og&oacute;le internet sam w sobie nie może nikomu zrobić krzywdy (to tylko zera i jedynki), chyba że ktoś sam na to pozwoli.</p>
<p>Jeśli ktoś czuje potrzebę np. ponarzekania na Żyd&oacute;w, to może lepiej by coś tam gdzieś napisał i miał poczucie spełnienia, niż wyszedł na ulicę. Internet może więc pełnić rolę swoistego &quot;zaworu bezpieczeństwa&quot;, przez kt&oacute;ry ucieka nadmiar emocji. A może inni mu wytłumaczą, na czym polega błąd jego myślenia.</p>
<p>W tej nieskrępowanej wolności powinny być tylko pewne wyjątki &#8211; walka ze spamem, nielegalnym rozpowszechnianiem program&oacute;w oraz materiały, kt&oacute;rych powstanie wiązało się z popełnieniem przestępstwa w świecie rzeczywistym (np. fotografie pedofilskie).</p>
<p>Pozostaje jedynie wątek wpływu niekt&oacute;rych materiał&oacute;w na małe dzieci. Choć są programy do nadzoru rodzicielskiego, mogą np. blokować strony na podstawie występujących w nich sł&oacute;w kluczowych. Angażowanie do tego prawa państwowego to jak wyciąganie armaty na muchę, zresztą r&oacute;wnie skuteczne.</p>
<p>Internet jako jedyne medium daje możliwość komunikacji bezpośrednio pomiędzy umysłami, w nim nie ma płci, wieku, majątku, narodowości, uzbrojonych i bezbronnych. Idealna r&oacute;wność, demokracja (nawet taki faszysta nie wie, czy dyskutuje z Żydem, Murzynem, kobietą, dzieckiem, zanikają więc uprzedzenia).</p>
<p>W takiej formie w jakiej jest daje szanse na ogromy skok cywilizacyjny. Nową ludzkość, z zupełnie inną mentalnością.</p>
<p>A na starość politycy są konserwatywni, wiec obawiają się zmian, chcą, by świat był po staremu. </p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: virago535</title>
		<link>http://jakilinux.org/felietony/kocim-okiem-czyli-internauci-z-wizyta-u-premiera/#comment-5013862</link>
		<dc:creator>virago535</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 09 Feb 2010 16:32:56 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://jakilinux.org/?p=103522#comment-5013862</guid>
		<description>Fakt,że organizacja proces&#243;w polityczno-społecznych wygląda podobnie prawie w całym cywilizowanym świecie, nie przesądza o jakości jak r&#243;wnież o tym czy jest to proces prawidłowy. Został jakoś wypracowany, co r&#243;wnież nie determinuje negacji powyższych obiekcji. Jako przykład wystarczy przyjrzeć się podobnemu procesowi w Polsce, a właściwie Ordynacji Wyborczej i systemowi finansowania partii, kt&#243;ra dyskwalifikuje wszystkie te siły, kt&#243;re nie są obecnie przy władzy. Nota bene, nie sądzę aby w sprawie opodatkowania, stosowano szerokie konsultacje społeczne, powinny one mieć miejsce zgodnie z Konstytucją, brak ich powoduje że są sprzeczne - podaję przykład:(art63 ust2 pkt. 1 ustawy z 14 marca 2003 roku o referendum og&#243;lnokrajowym). 
To co tak Tobie podoba się w procesie stanowienia prawa w Polsce, podoba się przede wszystkim tym, kt&#243;rzy chcą &quot;coś załatwić&quot; w tym procesie, a to już jest daleko od praworządności </description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Fakt,że organizacja proces&oacute;w polityczno-społecznych wygląda podobnie prawie w całym cywilizowanym świecie, nie przesądza o jakości jak r&oacute;wnież o tym czy jest to proces prawidłowy. Został jakoś wypracowany, co r&oacute;wnież nie determinuje negacji powyższych obiekcji. Jako przykład wystarczy przyjrzeć się podobnemu procesowi w Polsce, a właściwie Ordynacji Wyborczej i systemowi finansowania partii, kt&oacute;ra dyskwalifikuje wszystkie te siły, kt&oacute;re nie są obecnie przy władzy. Nota bene, nie sądzę aby w sprawie opodatkowania, stosowano szerokie konsultacje społeczne, powinny one mieć miejsce zgodnie z Konstytucją, brak ich powoduje że są sprzeczne &#8211; podaję przykład:(art63 ust2 pkt. 1 ustawy z 14 marca 2003 roku o referendum og&oacute;lnokrajowym).</p>
<p>To co tak Tobie podoba się w procesie stanowienia prawa w Polsce, podoba się przede wszystkim tym, kt&oacute;rzy chcą &quot;coś załatwić&quot; w tym procesie, a to już jest daleko od praworządności </p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: virago535</title>
		<link>http://jakilinux.org/felietony/kocim-okiem-czyli-internauci-z-wizyta-u-premiera/#comment-5013792</link>
		<dc:creator>virago535</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 09 Feb 2010 16:15:27 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://jakilinux.org/?p=103522#comment-5013792</guid>
		<description>Dodałbym do tego, w pozycji&quot;wady&quot;, pkt 6 o brzmieniu: 
Nie potrzeba nam 75-85% darmozjad&#243;w, w obu Izbach ustawodawczych, kt&#243;rzy poza swoją obecnością, nic innego do procesu legislacyjnego nie wnoszą. 
Czy sądzisz, że ten kierunek zmian spodoba się zainteresowanym? Mnie się niezwykle podoba! Pozostaje dodać, że takie same wartości w liczbach można by zastosować do wszelkich pozostałych urzędnik&#243;w, a to jest najlepsza droga do zmian w Polsce. </description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Dodałbym do tego, w pozycji&quot;wady&quot;, pkt 6 o brzmieniu:</p>
<p>Nie potrzeba nam 75-85% darmozjad&oacute;w, w obu Izbach ustawodawczych, kt&oacute;rzy poza swoją obecnością, nic innego do procesu legislacyjnego nie wnoszą.</p>
<p>Czy sądzisz, że ten kierunek zmian spodoba się zainteresowanym? Mnie się niezwykle podoba! Pozostaje dodać, że takie same wartości w liczbach można by zastosować do wszelkich pozostałych urzędnik&oacute;w, a to jest najlepsza droga do zmian w Polsce. </p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

