Jak nawrócić Kumpla na Linuksa?

15 marca 2008, P2O2

Uwaga: proszę podejść do tego JTZ z ostrożnością. Nieumiejętne posługiwanie się nim może narazić na szwank koleżeńskie układy z Kumplem 2.0 (Friend 2.0), a nawet zerwać je całkowicie. Równoczesne, by nie rzec hurtowe, zastosowanie tego poradnika w odniesieniu do wielu Kumpli 2.0 na raz, może dodatkowo zniszczyć Byt 4.5 (Life 4.5), co niechybnie skończy się wyobcowanym życiem zgorzkniałego Maniaka Komputerowego (geek).

Tekst jest kreatywnym tłumaczeniem felietonu HOWTO: Convert A Friend To Linux autorstwa naszego przyjaciela (2.0), Rami Taibaha.

Oczyszczenie

Przed przystąpieniem do nawracanie Kumpla 2.0 na Linuksa, należy przewartościować nieco nasze doczesne bytowanie. Jeśli przypadkiem mamy to już za sobą i żyjemy zgodnie z nową wykładnią, OK. Jeśli nie, trzeba będzie się “przekompilować”.

:)

Co przez to rozumiem? Otóż, Szanowni Koledzy Maniacy, co tu dużo gadać, wszyscy posiadamy życie - jesteśmy Bytami. Podobnie jak system operacyjny, który posiada ciało - powłokę (ang. shell) i duszyczkę w postaci jądra (ang. kernel). Gdy chcemy zmienić zachowanie systemu przekompilowujemy ten ostatni. Było nie było, kernel może istnieć (czytaj żyć) samodzielnie, powłoka nigdy, nieprawdaż? Kompilujmy więc ponownie nasz Byt korzystając z nowych opcji (flags) -lessgeek (mniejmaniaka) and -moreoutgoing (większaotwartość). W ten sposób mamy szansę stać się znośniejsi dla Kumpla 2.0. Przejdźmy więc do kartoteki Byt i wykonajmy następujące polecenie:

sudo make install -lessgeek -moreoutgoing

Zajmie to trochę czasu, jak każda kompilacja. Oczywiście to, co tutaj opisuję, nie ma na celu przekształcenie Maniaków Komputerowych w kogoś innego! Broń Boże! Każdy z nas dumny jest przecież ze swej Maniakalności (ang. geekdom). To co chcę przekazać, to jedynie supozycja, by częściej wychodzić na świat, spotykać nowych ludzi, nawiązywać nowe znajomości i… nabierać wprawy w “obyciu”. W ewangelizacji Linuksa należy być taktownym - nic na siłę! Jeśli spotkamy się z brakiem zainteresowania nie naciskamy, są jeszcze inne grzybki w tym barszczu. A w osiągnięciu celu może pomóc wykonanie następujących poleceń systemowych:

sudo umount /media/geek1
sudo mkdir /media/social
sudo mount /dev/social1 /media/social

Po dłuższej lub krótszej chwili, gdy wszystko pójdzie jak trzeba, będziemy mieli zainstalowanych kilka wersji Kumpli 2.0 gotowych do nawrócenia. :)

Na szczęście powyższe kroki nie są w stanie uszkodzić lub zniszczyć naszego Bytu (na wszelki wypadek odpukać trzy razy w niemalowane drewno). W rzeczywistości raczej go wzmocnią, zwiększając przy okazji popularność Linuksa.

Przed Przemianą

Żarty na bok, wchodzimy w najbardziej krytyczny etap. Niepoprawne nawrócenie Kumpla 2.0 może zniszczyć Wasze społeczne węzły, a nawet gdyby nie, to z pewnością tak przenicuje obraz Linuksa na drugą stronę, że od tej pory będzie się Mu jawił jako system nieprzyjazny, skomplikowany i przeraźliwie archaiczny. Jeśli do tego dopuścimy, to źle się przysłużymy Linuksowi i jego społeczności, na dodatek ujemnie wpłyniemy na jego akceptację pośród innych użytkowników komputerów. Gadaniem można wypromować lub zniszczyć dowolny produkt, wierzcie mi, jestem sprzedawcą rynkowym.

Rozumiem, że świeżo upieczeni Linuksiarze bywają nadgorliwi i chcieliby nawracać kogo popadnie. Jeśli jednak nie wyprostujemy niektórych rzeczy wokół siebie, to w jaki sposób będziemy mogli prostować “problemy” innych osób? Nie tylko należy zaznajomić się z sieciami przewodowymi i bezprzewodowymi, drukowaniem, multimediami i wyświetlaniem, ale także posiąść praktyczną wiedzę w zakresie ich uruchamiania we własnym systemie. I jeszcze jedno, bardzo proszę, nie sprawdzajcie swych umiejętności na systemach Waszych znajomych!

Chociaż zabrzmi to odrobinę protekcjonalnie, muszę wyjaśnić jedną rzecz - nie jestem linuksowym guru czy geniuszem. W rzeczywistości moja wiedza obejmuje może z 10% tego, co oferuje w tym zakresie niesamowity świat Linuksa. Niemniej uważam, że podstawy mam opanowane.

Namaszczenie

Większość z nas orientuje się już jako tako kim są otaczający nas osobnicy, mający tzw. „zmysł techniczny”. Część z nich pozuje na profesjonalistów, inni sprawiają wrażenie, że są w stanie utopić się w łyżce wody. Ci ostatni powinni być natychmiast wykluczeni z zestawu „próbek przeznaczonych do nawracania”. Należy skupić uwagę tylko na tych osobnikach, którzy wykazują zainteresowanie i posiadają wiedzę wystarczającą do zanurzenia się w linuksowych wodach. Spośród wszystkich próbek należy wybrać 3 do 4 osobników, tzw. Kumpli 2.0 i przystąpić do nawracania.

Ewangelizacja

Jak już wcześniej powiedziałem, należy zawsze zachowywać się taktownie i nie narzucać. Nie wolno gadać na temat Linuksa jak dzień długi i szeroki, z pewnością macie w zanadrzu inne ciekawe tematy. Jeśli w trakcie rozmowy pojawi się techniczny temat, mówcie w jaki sposób Linux może to czy owo usprawnić, nigdy w odwrotnej kolejności. Nie należy obrażać się, gdy ktoś zwymyśla Linuksa od najgorszych. W takich chwilach należy spokojnie podjąć rzeczową dyskusję, wyjaśniając na chłodno nasz punkt widzenia, w końcu nie chcemy wyjść na fanatycznych bigotów, nieprawdaż?

Będąc linuksowymi Maniakami, dobrze znamy prawdziwy potencjał Linuksa, jego ogromne możliwości. Ale bądźmy szczerzy, większość tej wiedzy jest zbyt technicznie zaawansowana dla normalnych ludzi. Prawdopodobnie nie zaimponujemy Kumplowi 2.0 opowiadając mu o zaletach SSH. Szczęka też mu nie opadnie, gdy pochwalimy się, że mamy dostęp do kodu źródłowego, który możemy dowolnie przerobić na naszą modłę. Sprawy te są dla zwykłych śmiertelników zbyt skomplikowane, by mogły wywołać zainteresowanie.

Zamiast tego należy rozmawiać o rzeczach, do których Kumple 2.0 mogliby się odnieść. Na przykład bezpieczeństwo. Staje się ono problemem dla wielu śmiertelników, którzy zapewne doświadczyli “otwartości” programów M$. A jak wiemy, Linux ma w tej materii wiele do zaoferowania! Z pewnością dostrzeżemy uniesienie brwi u kilku rozmówców, gdy powiemy im, że u nas nie ma wirusów, robali, koni trojańskich i szpiegusków (ang. spyware), a nasze cenne zasoby nie są pożerane przez dodatkowe „suckery” w rodzaju programów McAfee i Nortona.

Ludzie bywają napaleni na przyciągające wzrok bajery. Prawdopodobnie faceci z Redmond tylko to brali pod uwagę wypuszczając Vistę, a i nawet to udało im się spartolić. Niech więc na pulpicie zajarzy Compiz! Wiem, wiem, że my Maniacy Komputerowi mamy to gdzieś, bo żre toto zasoby jak świnia gotowane grule, ale niech to będzie zainstalowane z wyłączoną opcją auto uruchamiania. Włączy się go, gdy trzeba będzie olśnić potencjalnego konwertytę. A gdy zakręci się kubikiem, pokiwa nim, pomniejszy lub pocieniuje okna, z pewnością Kumple 2.0 zatęsknią za kompaktami z Linuksem.

W sumie, niech się święci KISS! *) Czyli więcej buziaczków, a mniej techniki. I gadać o GUI, nie o CLI! :)

*) KISS - ang. Keep It Simple, Stupid, dewiza systemów UNIX (albo „pocałunek”).

Nawrócenie

Najważniejszą rzeczą w ewangelizacji Kumpla 2.0 jest rozpoznanie jego potrzeb w zakresie przetwarzania informacji. To pomoże opracować wstępny plan działania i dokładnie określić co trzeba będzie zainstalować. Bądźmy uczciwi. Jeśli Kumpel 2.0 jest graczem, powiedzmy mu, że gry są piętą achillesową Linuksa. Jeśli dostrzeżemy również inne ograniczenia, które mogą wpłynąć na wydajność, informujemy o tym od razu. NIE WOLNO NICZEGO UKRYWAĆ!!

Jeśli, albo „kiedy”, otrzymamy zgodę, przystępujemy do instalowania wszystkiego czego może potrzebować, także w przyszłości. Wszystko ustawiamy „pod” Kumpla 2.0. Prawdopodobnie będziecie to robić korzystając z linii poleceń, która z pewnością Kumpla 2.0 onieśmieli, ale postarajcie się mu spokojnie wyjaśnić, że wszystko co tutaj robicie można również wykonać za pomocą aplikacji okienkowych (Synaptic, Kuroo, Adepta, etc). A to, z czego teraz korzystamy wynika z naszych przyzwyczajeń. Nie zapomnijmy zainstalować i skonfigurować WINE’a, ale po kryjomu, nic o tym nie mówiąc Kumplowi 2.0. Niech wpierw “obmaca” i „przebada” otwarte aplikacje zanim zostanie mu objawiony ten mały Sekret.

Myśli Nieświęte

  • Nie zostawiamy Kumpli 2.0 w rozpaczy samym sobie! Z pewnością wkrótce zadzwonią, gdy coś przestanie działać jak trzeba, albo by zadać jakieś ogólne pytanie. Umawiamy się na kolejne spotkanie w celu rozwiązania problemu, będzie to dobra okazja do spokojnego omówienia wszelkich nurtujących Go kwesti.

  • Nie pomniejszamy znaczenia żadnego z Jego pytać lub działań. Jeśli pobierze plik EXE i pożali się, że nie chce działać, wyjaśniamy cierpliwie dlaczego tak jest, a następnie odsyłamy do menedżera pakietów i opisujemy jego działanie.

  • Gdy już jesteśmy przekonani, że Kumpel 2.0 przyzwyczaił się do nowego środowisko, zachęcamy Go do przyjrzenia się linii poleceń, nadmieniając przy okazji jak jest potężne.

  • Zachęcamy Go do używania Google’a!

  • Zachęcamy do eksperymentowania pocieszając, że w razie czego jesteśmy pod ręką.

  • Na koniec, działamy z wyprzedzeniem! Bierzemy inicjatywę w swoje ręce, nie czekamy na Jego telefon. Dzwonimy i pytamy czy ma jakieś problemy lub jakieś pytania.

Spróbowałem opisać swoje doświadczenia na niwie nawracania dodając trochę zabawnych (”it’s funny, laugh!”) sformułowań. Jak dotąd udało mi się w przeciągu dwóch lat szczęśliwie przekonać do Linuksa sześciu kumpli. Pominę przypadki mniej nieudane, było ich wiele więcej. Mam nadzieję, że tekst był interesujący, a jeśli macie Państwo jakieś uwagi czy pomysły - puste pola komentarzy czekają.

Tłumaczył: Crony 2.0


Komentarze (RSS)

Liczba komentarzy: 37

zwiń wątek guzo  16 marca 2008 o godz. 1:35 #  Zwiększ karmę Zmniejsz karmę  +8

Dobry i bardzo potrzebny felieton. Wiele osób za bardzo stara się “nawrócić” swoich kolegów, przekrzykując się w niepotrzebnych flejmach i wyrabiając sobie wizerunek fanatyków, zamiast spokojnie pokazywać rzeczowe argumenty. Zgadzam się również z punktem o przygotowaniu - strasznie ważna rzecz. Moim zdaniem warto dodać jeszcze jeden punkt: na pytanie “jakie distro” najlepiej zachęcić do używania tej samej dystrybucji co my (lub jej najbliższej user-friendly odmiany) bo wtedy jesteśmy w stanie lepiej pomóc w większości sytuacji.

P.S.
KISS ma swoje dobre, polskie tłumaczenie - “BUZI” (”Bez Udziwnień Zapisuj, Idioto”)

P.P.S.
A, byłbym zapomniał. Moim zdaniem przy nowicjuszu wszystko powinniśmy robić przez GUI. Nie powienien nawet słyszeć słowa “konsola”, chyba, że jest z tych, co lubią grzebać w systemie i chcą się nauczyć “czegoś więcej”.

zwiń wątek i  16 marca 2008 o godz. 11:32 #  Zwiększ karmę Zmniejsz karmę  +2

bez udziwnień, zwłaszcza idiotycznych

 
zwiń wątek flamenco108  17 marca 2008 o godz. 10:04 #  Zwiększ karmę Zmniejsz karmę  +0

KISS - BUZI - byłoby lepiej Bez Udziwnień, Zapamiętaj, Idioto. To jest zrozumiałe dla wszystkich.

 
 
zwiń wątek Mayron  16 marca 2008 o godz. 5:26 #  Zwiększ karmę Zmniejsz karmę  +6

Linux bez konsoli? To jak dom bez drzwi.

zwiń wątek guzo  16 marca 2008 o godz. 13:55 #  Zwiększ karmę Zmniejsz karmę  --1

Oczywiście, podzielam Twój pogląd. Ale konsola to to, co odstrasza większość n00bów. Przez to, że wielu z nas naprawiając coś u kolegów robi to w konsoli a nie w jakimś GUI jest całe to pieprzenie o “nie byciu desktop-ready”. Na początek warto pokazać, że są graficzne konfiguratorki, a dopiero potem, jak kumpel będzie bardziej zainteresowany pokazać konsolę. Nie każdy ZU lubi “grzebać” pod maską systemu…

zwiń wątek halish  17 marca 2008 o godz. 21:45 #  Zwiększ karmę Zmniejsz karmę  --1

ja tam osobiście, jak ktoś znajomy poprosi żebym naprawił mu win32, na automacie włączam cmd:)

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
 
zwiń wątek X  18 marca 2008 o godz. 16:46 #  Zwiększ karmę Zmniejsz karmę  +1

Czyli w imie idei chcesz kogoś namawiać do budowy domu bez drzwi. Gratuluję!

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
 
zwiń wątek zonk486  20 marca 2008 o godz. 12:01 #  Zwiększ karmę Zmniejsz karmę  --1

“Oczywiście, podzielam Twój pogląd. Ale konsola to to, co odstrasza większość n00bów. Przez to, że wielu z nas naprawiając coś u kolegów robi to w konsoli a nie w jakimś GUI jest całe to pieprzenie o “nie byciu desktop-ready””

to znaczy że ja jestem jakimś powalonym n00bem?? bo ja na samym początku zainteresowałem się Konsolą lincha, a dopiero zobaczyłem, że jest jeszcze jakieś coś zwane KDE :). a pozatym Konsola nie powinna odstraszać. Konsolę można zareklamować jak GUI, tylko trzeba użyć nietypowych środków do tego. a tak naprawdę trzeba dać wolną rękę takiemu n00bowi, bo jak sam czegoś nie zrobi to się nie nauczy. pozatym, powinien umieć iśc własną drogą nauczania linuksa od początku do końca, my możemy tylko doradzać, bądż pomagać. bo po co ma to wszystko wyglądać jak w szkole?? ja na samym początku rzuciłem się na głęboką wodę, ale mi nie szło, więc spróbowałem KDE. podzcza mojej “edukacji” byłem kompletnie sam, i jakoś dałem radę. teraz jestem szczęśliwym użytkownikiem Ubuntu.

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
 
 
 
zwiń wątek matiit  16 marca 2008 o godz. 8:57 #  Zwiększ karmę Zmniejsz karmę  --1

@Mayron
Wreszcie coś mądrego napisałeś :)

 
zwiń wątek Roni  16 marca 2008 o godz. 10:08 #  Zwiększ karmę Zmniejsz karmę  +6

P.P.S.
A, byłbym zapomniał. Moim zdaniem przy nowicjuszu wszystko powinniśmy robić przez GUI. Nie powienien nawet słyszeć słowa “konsola”, chyba, że jest z tych, co lubią grzebać w systemie i chcą się nauczyć “czegoś więcej”.

Popieram kolegę już mam na swoim koncie 3 osoby które porzuciły M$ i to całkowicie, a parę mam go jeszcze zainstalowanego do gier. Ale już z doświadczenia wiem że jak instaluje Linuxa u kogoś i odruchowo włączam konsole i wpisuje odpowiednie polecenia, to widzę w oczach początkujących przerażenie i słyszę niemal że standardowe pierwsze pytanie “ja się będę musiał tego nauczyć”. Zawsze odpowiadam że nie ja tak tylko odruchowo z przyzwyczajenia i zawsze pokazuje jak to samo można wykonać za pomocą okienek.

zwiń wątek xiao  16 marca 2008 o godz. 13:12 #  Zwiększ karmę Zmniejsz karmę  +2

oł dżiii, jaaa…. mogę cię dotknąć?

 
 
zwiń wątek ksiaze  16 marca 2008 o godz. 11:27 #  Zwiększ karmę Zmniejsz karmę  +0

@Mayron

Linuks bez konsoli to jest to czego tygryskom brakuje!

 
zwiń wątek Mayron  16 marca 2008 o godz. 12:53 #  Zwiększ karmę Zmniejsz karmę  +4

Zanim się zacznie kumpla nawracać na Linuksa trzeba sprawdzić czy Linuks potrafi obsłużyć jego komputer ^^

zwiń wątek abc  16 marca 2008 o godz. 13:35 #  Zwiększ karmę Zmniejsz karmę  +0

Na szczęście ostatnio Linux potrafi obsłużyć niemal wszystkie komponenty, po mniejszych lub większych zawirowaniach (z reguły mniejszych :) ), już przy LiveCD.

zwiń wątek Mayron  16 marca 2008 o godz. 21:26 #  Zwiększ karmę Zmniejsz karmę  +1

No niestety na moim sprzęcie jest to nie możliwe :)
Dlatego wolę kupić nowy procek niż kartę graficzną, która linux obsłuży za 3lata.

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek aa  17 marca 2008 o godz. 15:54 #  Zwiększ karmę Zmniejsz karmę  +0

Nowe karty graficzne są (w przypadku Ati to nie wiem, ale podobno ich sterowniki znacznie się ostatnio poprawiły) akurat dobrze obsługiwane.

 
zwiń wątek dos  20 marca 2008 o godz. 18:23 #  Zwiększ karmę Zmniejsz karmę  --1

W przypadku kart graficznych akurat możesz mieć problemy ze starszymi kartami - nowe zwykle działają out-of-box (patrz: Mandriva) albo po wyklikaniu z restricted-managera (patrz: Ubuntu)

 
 
 
 
zwiń wątek lukas  16 marca 2008 o godz. 13:05 #  Zwiększ karmę Zmniejsz karmę  +9

Do Linuksa nie trzeba przekonywać jeśli komputer, na którym ma zostać zainstalowany, nie będzie sprawiał problemów (kolega wyżej o tym wspomniał) a nowym użytkownikiem będzie młoda kobieta ; ) Zauważyłem, że dla młodych kobiet, komputer nie równa się Windows. Będą używały każdego systemu, który ma przeglądarkę www, edytor tekstu, komunikator internetowy, przeglądarkę grafiki itp. ; )

zwiń wątek melhiore  16 marca 2008 o godz. 13:12 #  Zwiększ karmę Zmniejsz karmę  +0

Tu sie zgadzam w 100%… Mam na swoim sumieniu siostre, ktora tylko mgliscie wie, ze pracuje na Linuksie i wogole jej to nie interesuje - dla niej wazne jest Kadu i Skype, przegladarka i poczta… Reszta to tylko dodatki - przy czym woli OpenOffice od zainstalowanego na moim sluzbowym laptopie MSOffice…

 
zwiń wątek dos  20 marca 2008 o godz. 18:25 #  Zwiększ karmę Zmniejsz karmę  +0

Zgadzam się całkowicie :) Siostra, koleżanka “nawrócona” i koleżanka, o której ulinuksiowionym komputerze dowiedziałem się zupełnie przypadkiem są jak dla mnie znakomitymi dowodami ;)

 
zwiń wątek E-2rT  23 marca 2008 o godz. 22:05 #  Zwiększ karmę Zmniejsz karmę  --1

Ostatnio zainstalowałem na rodzinnym [userzy: matka, siostra i brat 7mio letni] laptopie Debiana, po tym jak XP włączał się przez wirusy i trojany jakieś 15 minut, a Firefox 2 otwierał jakieś 4,5.

pojawiły się TYLKO 4 wątpliwości:
1. wątpliwość: “Gdzie jest menu Start?”
2. wątpliwość: “Dlaczego Firefox nazywa się Iceweasel?” ;]
3. wątpliwość: “Jak teraz zamknąć komputer?” [Gnome - wiadomo]
4. wątpliwość: “A zainstalujesz na laptopie Wormsy jak na twoim komputerze?”

Warto dodać, że jednocześnie swój komputer przestawiłem na KUbuntu [WinXP jest starannie ukryty w GRUBie jako znak uzależnienia od kilku gier] dzięki czemu [popsuł mi się router] nikt nie odłącza mojego PC od neta gdy mnie nie ma ;]

jednak od września mieszkam sam, a laptop zostaje z resztą rodziny… przyzwyczają się ;]

pozdrawiam

 
 
zwiń wątek WujcioL  16 marca 2008 o godz. 14:05 #  Zwiększ karmę Zmniejsz karmę  +1

Świetny felieton. Pomoże mi nawracać kolejnych ludzi na linuksa. Opisz jeśli możesz “Jak pielęgnować świeżego linuksiarza?”.

 
zwiń wątek pi00  16 marca 2008 o godz. 14:28 #  Zwiększ karmę Zmniejsz karmę  +0
 
zwiń wątek morsik  16 marca 2008 o godz. 15:46 #  Zwiększ karmę Zmniejsz karmę  +0

Dość ciekawe, tylko że gdy wykonuję sudo make install to mi wywala że nie mam takiego polecenia :P
W końcu jestem sam dla siebie rootem ;]

 
zwiń wątek wściekły pies  17 marca 2008 o godz. 9:48 #  Zwiększ karmę Zmniejsz karmę  +0

Nie staram się nawracać.
Najlepiej nawraca życie. Pamiętam, jak żona była zdziwiona, gdy jej siostra była u nas w domu, gdy my wyjechaliśmy i pomimo przykazu “nie przełączaj systemu, bo się nam ściaga” obejrzała sobie film z płytki DVD, mimo, że Gnome widziała pierwszy raz w życiu. Działa to lepiej, niż wszystkie moje peany na część Linuksa.

 
zwiń wątek sadi  18 marca 2008 o godz. 2:07 #  Zwiększ karmę Zmniejsz karmę  +0

Kiedyś próbowałem przekonywać innych do Linuksa, ale efekt przeważnie był odwrotny do zamierzonego. Im się bardziej naciska, tym większa szansa, że taka osoba zrobi nam na złość i uprze się przy swoim - mimo, że my przecież chcemy dla niej, jak najlepiej. Jeśli bardzo zależy ci na tym, żeby kolega zaczął używać Linuksa, to musisz sprawiać wrażenie, że właściwie cię to nie obchodzi, ale jakby co, to chętnie mu pomożesz. O jakiejś zalecie Linuksa można napomknąć tylko przy odpowiedniej okazji i tylko raz na jakiś czas. Zacznie się za dużo gadać o Linuksie (i co jeszcze gorsze - bez odpowiedniej okazji), to momentalnie uzyska się w umyśle kolegi łatkę fanatyka, z którymi większość normalnych ludzi nie chce mieć nic wspólnego.

Gdy przestałem nakłaniać ludzi do Linuksa, zauważyłem ciekawą zmianę. W ciągu paru miesięcy sami zaczęli się do mnie zgłaszać (oczywiście żadne tłumy - pojedyncze osoby w ciągu 2 lat). Okazało się, że kiedyś usłyszeli, jak coś napomknąłem o Linuksie, zainteresowali się, poczytali, a teraz chcieliby np. zapytać jaką dystrybucję im polecam, albo już zainstalowali i mają jakiś prosty problem.

zwiń wątek devil_dice  18 marca 2008 o godz. 12:11 #  Zwiększ karmę Zmniejsz karmę  +1

Dobrze gada! Ja tam nikogo nie ‘nawróciłem’, bo śmieszą mnie ludzie wciskający innym ’super zaawansowany system’ na siłę. Raz czy dwa wspomniałem przy znajomych, że nie używam Windowsa i tyle, + osoby, które były u mnie i widziały, że nie podobne to ani do 2000, XP ani Visty.
Ogólnie zabawne są te akcje z nawracaniem a już szczególnie argument, że jest się legalnym… tylko czemu najczęściej nie trzeba się wysialć, żeby znaleźć na dysku jakieś ślady naruszania praw autorskich?

zwiń wątek dos  20 marca 2008 o godz. 18:29 #  Zwiększ karmę Zmniejsz karmę  --1

“Nawracanie” nie zawsze jest przeprowadzane na siłe - po napomknięciu czegoś o np. linuksie dana osoba może się sama zainteresować. Ludzie są różni, szufladkowanie ich jako geeków i ZU jest bez sensu (co nie zmienia faktu, że z ZU spotykamy się najczęściej ;))

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
 
 
zwiń wątek Silmethule  26 marca 2008 o godz. 21:10 #  Zwiększ karmę Zmniejsz karmę  +0

Hehe, masz rację. Jakkolwiek mam kumpla, który u mnie wyrobił sobie obraz Windowsowego fanatyka (bo zdarza się, że rozmowa z nim jakoś tak sama z siebie schodzi na systemy… i on wtedy za wszelką cenę swojego broni ;)).

Zwyczaj mam taki, że o Linuksie raczej nie rozmawiam - jak ktoś zapyta albo temat już całkiem na komputery zejdzie - to tak, ale nic poza tym.

Natomiast coraz częściej (z 5 w tamtym roku) kumpli się do mnie zgłasza z pytaniami “jaką dystrybucję polecasz? co powinienem wiedzieć “na dobry początek”? i jeszcze jak podzielić partycje?”
Więc to nie jest do końca tak, że ludzie uważają Linuksa za mega trudnego, tylko… boją się braku pomocy - muszą znaleźć kogoś, kto im pomoże w jakimś problemie. Windowsa znają, więc go instalują bez strachu, Linuksa nie.

 
 
zwiń wątek gość  18 marca 2008 o godz. 23:10 #  Zwiększ karmę Zmniejsz karmę  --1

Pisze, że dobrze nieść pomoc nowemu użytkownikowi. Ja od roku czasu szukam pomocy w sprawie instalacji modemu Sagem Fast800 pod Debian ech. Niby opisów jest od groma,ale żaden nie jest prosty, napisany jakimś logicznym i prostym językiem. Spece od tej dystrybucji również nie garną się do pomocy.

zwiń wątek dos  20 marca 2008 o godz. 18:30 #  Zwiększ karmę Zmniejsz karmę  --1

Dziwne - ja ten modem zmuszałem do współpracy już jakieś 2 lata temu i poradziłem sobie ze wszystkimi problemami, mimo, że wtedy to był mój pierwszy kontakt z Linuksem. A działał on wtedy dużo sprawniej niż pod Windowsem.

 
 
zwiń wątek jaam  19 marca 2008 o godz. 2:30 #  Zwiększ karmę Zmniejsz karmę  --1

Panowie, a jakie jeszcze argumenty można podać podczas tej “konwersji”, oprócz braku wirusów i ładnego GUI? Stabilność, szybkość, darmowość, coś jeszcze? BTW dobry felieton :)

 
zwiń wątek przemo_li  19 marca 2008 o godz. 15:51 #  Zwiększ karmę Zmniejsz karmę  --1

@ gość

Jak dla mnie (też mam Sagema F800) tekst:
http://www.linux.rk.edu.pl/w/p/neostrada-sagem-fast-800/

pomógł bardzo. Na knoppixie.

Ale bardzo chętnie pomogę Ci w przeprowadzeniu całej instalacji.
(Choć nie wiem czy na Debiana nie ma lepszych metod).

mój mail: an.przemek@wp.pl

 
zwiń wątek Abrams  27 marca 2008 o godz. 15:59 #  Zwiększ karmę Zmniejsz karmę  +0

Wystarczy, ze ktoś zobaczy bajery Compiz Fusion i od razu chce instalować, 10 razy już pomogło

 
zwiń wątek wietrzny  27 marca 2008 o godz. 21:19 #  Zwiększ karmę Zmniejsz karmę  +0

Ciekawy artykuł
Co do dodatkowych sposobów argumentacji stosuje nieco inny: stopper/zegarek
Jeśli udało mi się kogokolwiek “nawrócić” to właśnie dzięki konsoli i szybkości pracy pod konsolą.
Skrócony opis manipulacji:
1) Przychodzi ktoś, z tekstem do tłumaczenia itp. sadzamy przed wyłączonym komputerem, każemy mu go włączyć (przycisk, uprzedniu wywalamy wszelkie gui i insze z init) znad osoby logujemy się i
2) wpisz nano/emacs itp. (ew. mc i otwórz to)
Dalej normalna robota, pod koniec “wciśnij f-ileś / C^coś” i sa podkreślone błędy. Robota gotowa bez żadnego zwracania uwagi na system
3) Pokazujesz, “mamy jeszcze tyle czasu” o GNU ani słowa. Czekasz na zdziwienie, że tak szybko poszło. Jeśli wystapi (może nawet po dłuższym czasie gdy ktoś inny w win straci duzo więcej czasu) to się wyjasnia “tak ale tej metody się nie używa bo to podobno trudny system konsola itp.” nie nawrócimy tak gracza tylko pokazujemy wygodniejszą metodę pracy.

 
zwiń wątek amir.khamir  2 kwietnia 2008 o godz. 20:26 #  Zwiększ karmę Zmniejsz karmę  --2

co za kpina!

przekonajcie mnie, ale najpierw stwórzcie sterowniki pod drukarkę canon i350 (poza tymi z napisem przy wydruku ze strony turboprint.de) ja już o grach nie wspominam, ale dodawanie kodeków typu win32 libdvd to kolejna kpina - ja chce zeby można je było dodać tak łatwo jak w windowsie i filmy oglądać w pełni kolorów.
ja nie chcę spędzać godzin przy konfigurowaniu linuksa

ja chcę mieć estetykę środowiska KDE i coś z Dreamlinuksa - łatwe do osiągnięcia na XP poprzez dodanie 2 nakładek :) mo starczy linuksowy wygląd XP i funkcjonalność windowsa!

 
zwiń wątek piku  3 kwietnia 2008 o godz. 6:15 #  Zwiększ karmę Zmniejsz karmę  +1

Dla chcącego nic trudnego. Tylko te trudne rzeczy mogłyby być łatwiejszymi ;) Zresztą czego Wy wymagacie od zwykłego usera, dla którego łatwość użytkowania systemu jest podstawowym priorytetem (bądź co bądź odbija się to na stabilności - vide: Windows, choć jak się o niego dba to nie jest zły). A mi bardziej podoba sie KDE i żadna nakładka na XP mi go nie zastąpi :)

 
Identyfikator (wymagane)
Adres e-mail (wymagany - nie pokażemy go publicznie)
Adres URI
Rozmiar pola: zmniejsz rozmiar | zwiększ rozmiar

Literówki najlepiej zgłaszać jabberem: michuk@jakilinux.org lub kocio@jabber.org!

W komentarzach możesz używać prostych znaczników HTML. Przykłady:
  • Link: <a href="jaklinux.org">Linux dla każdego</a>,
  • Wytłuszczenie: <strong>tekst pogrubiony</strong>,
  • Kursywa: <em>tekst pochylony</em>,
  • Przekreślenie: <strike>tekst przekreślony</strike>,
  • Kod: <code>printf("blok kodu");</code>,
  • Cytat: <blockquote>cytat</blockquote>
Uwaga: jeśli dodasz nieznany znacznik, będzie on niewidoczny, gdyż system filtruje takie znaczniki.

O Autorze

Przemysław Pawełczyk

RSS

Możesz śledzić komentarze do tego artykułu poprzez specjalny kanał; RSS 2.0 .

Konkurs!!!

Uwaga!!! Nowy konkurs jakilinux.org: Napisz lub przetłumacz artykuł i wygraj dysk USB 4GB z Mandrivą Flash! Szczegóły na blogu.

Inne z kategorii Felietony

 więcej »

Najpopularniejsze

Porównaj dystrybucje!

vs

Oferty pracy JL

Butik JL

jakilinux butik
Obejrzyj więcej produktów i wybierz coś dla siebie.

Reklama

To jest miejsce na Twoją reklamę! Więcej informacji: Reklama w jakilinux.org