Od kilku tygodni jedna z firm komputerowych nie znika ze szpalt gazet, ekranów TV, audycji radiowych itp. Jak wielkie są koszty tak szerokiej i intensywnej kampanii reklamowej? Zdziwicie się Państwo – 0 zł! (słownie ZERO PLN).
Dlaczego media tak ochoczo rezygnują z sowitych apanaży? Odpowiedź jest prosta – ponieważ tą firmą jest Microsoft i wypuścił właśnie nową (oczywiście lepszą!) wersję swego systemu operacyjnego – WINDOWS 7!
Czy wyobrażacie sobie Państwo, że media tak skwapliwie poinformują społeczeństwo o nowej wersji oprogramowania nawet wiodącej polskiej firmy? Ale skąd!!! Usłyszymy odpowiedź:
Niestety, nie możemy wymienić nazwy, bo byłaby to kryptoreklama. Proponujemy Państwu artykuł sponsorowany lub zamieszczenie płatnego ogłoszenia…
Reguła ta jednak nie dotyczy firmy Microsoft…
Ponieważ wiele osób kontaktuje się z Fundacją w sprawie Windows 7 pytając o zalety i wady tego systemu muszę dość wyraźnie podkreślić, że Fundacja nie zajmuje się recenzowaniem systemów komercyjnych – a jedynie jak sama nazwa wskazuje promocją Wolnego Oprogramowania.
Poniższa odpowiedź wyraża więc moje osobiste poglądy i nie stanowi oficjalnej krytyki nowego systemu Microsoftu:
Dlaczego nie zainstaluję Windows 7 ?
Przede wszystkim dlatego, że po prostu nie widzę powodu. Na stronie Microsoftu podano 10 najważniejszych powodów, dla których powinienem to zrobić i żaden z nich mnie nie przekonał!
1. Szybszy dostęp do plików i programów?
Przecież w moim Linuksie mogę sobie umieścić dowolne ikonki na pasku lub w menu! Na czym więc polegają tak mocno reklamowane właściwości jak Pin lub Jump List?
2. Łatwiejsze zarządzanie oknami?
O co tu właściwie chodzi? O nowe właściwości dekoracji okna?
3. Windows Search?
A co to za nowość? Przecież to podstawowa funkcja każdego pulpitu!
4. Współdzielenie plików i drukarek pomiędzy PC-tami?
Microsoft pisze, że mogę wymieniać pliki, muzykę, zdjęcia a nawet drukarki w domowej sieci. Przepraszam, ale wydawało mi się, że to już po prostu standard!
5. Centrum rozrywki – mogę nawet oglądać na swym PC telewizję – w tym również internetową (sic)! I to ma być wielkie osiągnięcie?
6. Obsługa filmów i pokazów slajdów – znów, proszę mnie nie rozśmieszać! To ma być nowa funkcja?
7. Łatwe połączenia z siecią – można podłączyć się do wykrytej sieci bezprzewodowej w trzech krokach! Na moim dość starym laptopie Fujitsu-Siemensa (Centrino) z SuSE Open Linuksem jest to oczywiste – nawet w starszych wersjach systemu nie było z tym kłopotu.
8. Funkcje Sleep i Resume (podobno przyspieszone) – przecież to dziś standard w każdym systemie… Jeśli działają szybciej niż poprzednio – to bardzo dobrze.
9. Obsługa ekranów dotykowych – łatwiejsza i bardziej intuicyjna. Przecież takie stwierdzenie niewiele znaczy, a obsługa nakładek dotykowych też nie jest niczym nowym.
10. Zarządzanie urządzeniami peryferyjnymi – to chyba konieczność?
Przykro mi, Panowie z Microsoftu, ale nawet suma tych powodów nie zdołała mnie przekonać, aby zakupić ten system w cenie 660 PLN (a nawet w najpełniejszej wersji ponad 1000 PLN!). I jeszcze w dodatku otrzymam za swoje pieniądze jedynie „nieprzenaszalne prawo do korzystania z oprogramowania” z zakazem prób poznania i ewentualnej modyfikacji jego kodu. W dodatku oferuje mi się tak zwaną „ograniczoną gwarancję”, która de facto oprócz wymiany wadliwego nośnika niczego mi nie gwarantuje (oczywiście „w maksymalnym zakresie dozwolonym przez prawo”). Mam zwyczaj czytać dokumenty licencji i gwarancji…
Poza tym mam historyczną pewność, że za trzy-cztery lata znów zapragniecie sięgnąć do mojej kieszeni oferując mi (oczywiście w atrakcyjnej, promocyjnej cenie!) nowy, jeszcze lepszy system operacyjny.
Dziękuję – nie potrzebuję. Na szczęście komputera używam do takich celów, że nikt mnie nie zmusza do zainstalowania Windows 7. Oprogramowanie OpenOffice z nawiązką spełnia moje potrzeby w zakresie typowej pracy biurowej, Firefox, Thunderbird i Kompozer z powodzeniem zapewniają mi pełny kontakt ze Światem, Gimp – obróbkę zdjęć i grafiki, MPlayer odtwarzanie multimediów itp., itd. A w dodatku mam możliwość pracy na wielu konsolach, współpracy z dowolnymi serwerami (także MS Windows!) – również w trybie terminalowym – a współdzielenie zasobów (plików, drukarek, usług internetowych itp.) jest po prostu standardem.
I co najważniejsze – większość potrzebnych mi programów jest udostępnianych mi bezpłatnie wraz z kodem źródłowym i mogę je modyfikować dla własnych celów. Nikt mnie również nie inwigiluje, nie próbuje ścigać za przekazanie ich przyjacielowi. Nie boję się również wirusów…
Zdaję sobie sprawę, że wielu użytkowników rozważy zainstalowanie Windows 7 – bo po prostu nie ma innego wyjścia, gdyż używa programów, które działają jedynie w środowisku systemu MS Windows. Jest to jednak typowy przykład pułapki uzależnienia się od jednego dostawcy (VendorLock-In). Takie zjawisko jest dość typowe w początkowym rozwoju technologii, gdy naturalną przewagę zdobywa jeden wytwórca – przed II Wojną Światową w Polsce wydawano specjalne prawo jazdy uprawniające do prowadzenia Forda T – funkcjonowało też powiedzenie „pan kierowca, czy tylko na Fordzie?”. Można je sparafrazować „Pan informatyk, czy tylko Windows?”…
Tomasz Barbaszewski
Przewodniczący Rady Ekspertów
Fundacji Wolnego i Otwartego Oprogramowania
www.fwioo.pl

JakiLinux
Zgadzam się z przedmówcą ;]
Wszystko co tak hucznie ogłaszają, że ma mi dać Windows 7, moja dystrybucja ArchLinux daje mi od dawna :]
hmm… wszystko co tak hucznie ogłaszają, że ma mi dać Linux, mam pod Windows – nie dość, że OOo, GIMPa, Firefoksa itp., to mam np. Mirandę, foobara2000, The Bat!, Dialoga i nie muszę czekać aż Skype wyda łaskawie wersję na Linuksa (która i tak jest 50 lat za murzynami).
że o sterownikach o sofcie (oczywiście w wersjach pod Windows) dołączanych do sprzętu typu aparaty fotograficzne i kamery, przez grzeczność nie wspomnę.
oczywiście jeżeli ktoś ma w nadmiarze darmowego czasu, to może sobie pozwolić na zabawę z Linuksem – natomiast Windows jest dla ludzi którzy darmowego czasu nie mają i dla nich Windows (wraz aplikacjami) jest po prostu tańszą alternatywą.
w Viście spodobał mi się UAC i domyślne konto nie root – czyli wiedzieli co w Linuksie dobre ;-)
poza tym mój temat w Windows wygląda dokładnie tak samo od 95-go roku (Travel z Plus! 95 – działa pod NT), czego ani o GNOME, KDE czy Xfce nie mogę powiedzieć – a naprawdę nie lubię jak mi ktoś grzebie na biurku!
PS. oczywiście sentyment do Pingwina pozostał, bo czyż nie miło znaleźć w Xubuntu wiki, zapis "Optionale Schritte von Romuald Szcześniak."?
Pozdrawiam i bez klapek na oczach – świat, na szczęście nie jest czarno-biały – okrakiem na barykadzie siedzi więcej osób niż się wydaje ;-D
hehe, a zeby was tam poprzepolawialo.. ; )
Proszę nie mylić i nie obwiniać niewłaściwych osób/społeczenśtwa.
To, że Skype jest wydawany z opóźnieniem na Linuksa to jest wina tylko i wyłącznie producenta tego programu.
Człowieku ja cię znam, wiem kim jesteś …
To twoje gadanie o windzie jest tak rozpoznawalne, jak twój pełny czytelny podpis…
Powtarzasz się aż głowa boli, masz jakieś lepsze argumenty ? hmmmm….
I wiem że Linus Torvalds też woli łatwiejszą obsługę…
Pozdrawiam Mądrale
Kupować system żeby potem korzystać z bezpłatnego oprogramowania? Typu Gimp, Firefox i podobne. Trochę niepoważne. Argument z wyglądem skypa powalił mnie na kolana. Już zawijam kiece i lece po Windows 7.
Poczawszy od wersji 5.1 systemu Red Hat stalem sie fanem linuxa i najwazniejsza dla mnie cecha systemow Linux/Unix to STABILNOSC!!!
Nie wierzmy w zapewnienia firmy Microsoft, ze uporali sie z tym problemem ich systemu.
Nie pusty tekst ale praktyka jest najlepszym testerem!
Pozdrawiam,
wojtek pronoza
Tomasz Barbaszewski@
Dotknąłeś tu sedna sprawy. Trudno się nie zgodzić.
Micro$oft będąc monopolistą stara się wyciągnąć od klientów tyle kasy, ile się da.
Poza tym, jak zauważyłeś mają darmową reklamę.
M$ pozwala sobie na drwiny z użytkowników Visty.
Bo czym jest przyznanie S.Ballmera, że poprzedni system nie był wystarczająco dobry…
Ale zrobiliśmy ostatnio Siódemkę, która jest o wiele lepsza niż Vista – więc kupujcie frajerzy :)
Takie jest życie, za niewiedzę niestety się płaci :)
Pozdrawiam!
Za niezgodność wyobrażeń z rzeczywistością ;)
za błędy się płaci — dlatego MS jest bogaty (-;
Rozumiem, że jest Pan przewodniczącym Rady Eskpertów… więc może Pan mieć "klapki na oczach" i widzieć tylko otwarte oprogramowanie, ale ośmiesza się Pan swoim komentarzem dotyczącym nowego Windowsa. 10 nowych lub ulepszonych funkcji rzeczywiście takie jest i na pewno żadna z dystrybucji Linuksa, przynajmniej części z nich, nie ma. Ot choć 2-ie pierwsze z listy. Najeżdża Pan na system Microsoftu jak jakiś 13-letni troll. Może i wynika to z Pana niewiedzy, ale jako człowiek piastujący takie stanowisko powinien wykazać się choć odrobiną inteligencji.
PS
Nie, nie używam Windowsa 7, ani żadnego innego systemu z tej rodziny.
Zaznaczyłem – to jest moja prywatna opinia – co zresztą wynika z treści.
Po prostu – sprawdziłem, co MS Windows Seven może mi (według jego producenta) mi zaoferować. nie przekonano mnie i stwierdziłem, że szkoda mi czasu na zabawę z tym kolejnym systemem.
Jeszcze raz podkreślam stanowisko Fundacji FWiOO, ani recenzja Windows Seven. Ja go nie zainstaluję – a co do innych – to Wolny Kraj!!!
Sprawdził Pan czy tylko przejrzał nagłówki na stronie Miscrosoft? Bo z artykułu wynika raczej druga opcja, a jednocześnie to, że nie ma Pan zielonego pojęcia *co* Pan krytykuje. Krytyka jest zawsze mile widziane o ile trafiona i nie bezpodstawna.
Swoją drogą, jeśli ktoś pełni jakąś funkcję publiczną to granica między opinią prywatną, a oficjalnym stanowiskiem jest cienka, a często wręcz nie istnieje.
Może zabrzmi to śmiesznie, lecz to producent powinien odpowiednio zareklamować swój produkt. Pomyśl, z ilu Linuksów w swoim życiu korzystał statystyczny Kowalski. Teraz wyobraź sobie, ile osób codziennie odreagowuje na tym programie(tzn. w forach interentowych), bo nie potrafi sobie poradzić z Windows-em. Autor ustosunkował się do opinii Microsoft-u odnośnie ich nowego dziecka, co jest całkeim poprawne. Częściowo masz oczywiście rację(nie można oceniać czegoś, dopóki się tego nie wypróbuje), jednak czy starczyłoby nam czasu, a do tego pieniędzy, by wypróbować każdą zabawkę Microsoft-u. Całkiem inną sytuacją byłoby, gdyby autor powtarzał zasłyszane opinie lub napisał, że Windows 7 jest zły. Tym czasem on tylko ustosunkował się do warunków licencyjnych(trzeba się z nimi zapoznać przed zakupem licencji), a także do opinii ekspertów od Microsoft-u. Co ważne – autor nie podważył opinii ekspertów z Microsoft-u.
"Pomyśl, z ilu Linuksów w swoim życiu korzystał statystyczny Kowalski." Z od groma, z jednego korzysta *teraz już nawet z dwóch) codziennie. Problem, że Kowalski o tym nie wie.
Więc zamieść ją na blogu.
To sprawdziłeś, czy nie?
Zwracam honor, w gąszczu zakładek nie zauważyłem, że to artykuł.
AFAIK nie można pobrać Windows-7-live-cd.iso, wypalić i przetestować przed zakupem, a opierając swój zakup na opisach w prasie / stronie microsoftu, jest jak kupowanie kota w worku.
I tu się mylisz. Nawet wersja pobrana z jakiegoś torrenta jest przez miesiąc legalna. Po każdej instalacji tyle czasu masz na wprowadzenie klucza aktywacyjnego.
@megaloman: to znaczy, że można wprowadzać innych w błąd? Uwielbiam to… Człowiek zobaczy screena (nie ważne: Ubuntu, Windows czy Haiku), a potem pisze: "Tak, testowałem ten system, nic nowego."
"Nawet wersja pobrana z jakiegoś torrenta jest przez miesiąc legalna."
Podaj prawo, jakiego kraju coś takiego przewiduje, polskie prawo, pisane pod dyktando koncernów w ambasadzie USA, na pewno nie, a wręcz przeciwnie.
@Stamp klucz licencyjny nie ma nic do rzeczy posiadasz nielegalna kopie oprogramowania i tyle, bo chyba mi nie powiesz, że jak w tapczanie mam 200 płyt z windowsem nagranych an płyty za 50gr to jest ok, bo do żadnej nie wprowadziłem klucza, ani tez nie instalowałem. Nielegalna kopia to nielegalna kopia i tyle, gdyby było tak jak mówisz to bym pobrał to iso ze strony ms
Och, po prostu pobierz ze strony Microsoftu:
http://www.microsoft.com/downloads/details.aspx?F…
@satyr:
"This download is available to customers running genuine Microsoft Windows. Please click the Continue button to begin Windows validation. As described in our privacy statement, Microsoft will not use the information collected during validation to identify or contact you."
To jak "Kup Windows Vista aby wypróbować Windows 7".
Najlepiej jest się wypowiadać o czymś o czym nie ma się pojęcia. Wspaniale. To tylko pokazuje jak skrzywionymi i zakompleksionymi są ludzie na silę wmawiający sobie, ze gnu/linux jest taki super.
Przy rosnącej świadomości userów oraz odpowiedniej promocji linux ma spora szanse na zdobycie 2% rynku desktopów w ciągu najbliższych 10 lat.
Jeżeli chodzi o funkcjonalność to w tym samym okresie powinna osiągnąć 50% tej z windy.
Nie ma się co oszukiwać, linux nigdy nie zdetronizuje win czy osx bo z założenia swego nie miał być systemem dla domowych użytkowników.
Jest liderem na rynku serwerów i tak pozostanie.
O której "funkcjonalności" piszesz?
pewnie o kartach w explorerze, o kilku obszarach roboczych, o uporządkowanym menu programów i kilku innych killer ficzerach microsoftu :)
Funkcje Sleep i Resume (podobno przyspieszone) – przecież to dziś standard w każdym systemie…
z tym, że jakoś w Linuksie nie działa… ot, co.
Akurat tu się mylisz, dosyć często kożystam z tej opcji gdy odchodzę od komputera to włączam xscreensaver albo poprostu go hibernuję/stan wstrzymania.
Po wyjściu z hibernacji lub stanu wstrzymania jedyne co to kilka usług jest restartowanych takich jak networking/netcfg.
Pokazałeś, kto ma klapki na oczach. Co do drugiej funkcji, to Windowsy nigdy nie miały dobrych menadżerów okien(tzn. na Windowsach nigdy nie było menadżerów okien, ale zróbmy takie uproszczenie, że były). W Windows 7 Microsoft coś ruszył, kopiując część funkcji z Linuksa, a część kopiując i dodatkowo ulepszając.
Odnośnie 1 punktu, to bardzo by prosił o wyjaśnienie tamtych sformułowań. Kompletnie nie rozumiem, co autor tych 10 punktów(brzmi, jak 10 przykazań ;-) ) miał na myśli.
Ja również jestem sympatykiem otwartego oprogramowania ale niestety ale muszę zgodzić się z TJR. Przedstawiona wypowiedź Pana Tomasza jest co najmniej kontrowersyjna. Zgadzam się że każdy może mieć własne zdanie ale oprogramowanie pisze się niestety na to co kupi Klient a nie na to co mi się akurat podoba i czego jestem sympatykiem.
fanatyzm fanatyzm i tylko tyle. Jak by wybrac 10 puntków dlaczego linux jest lepszy od windowasa to na pewno by sie znalazly kontrargumenty.
A jak wytlumaczysz ze na linuksie wow mi klatkuje a na windowsie w full detalach dziala idealnie
Proste – WoW to gra pod Windows, czyli pod inną platformę. Jak będzie oficjalny port World of Warcraft na pingwiny to będzie można porównywać.
a od kiedy to wow jest wspierany na linuksie?
Szanowny "nolife" jeżeli Twoim kryterium, czy system jest dobry, czy nie dobry, są gry to polecam zostać na Windowsie. ;]
Szanowny haXiorze, nie każdy wykorzystuje komputer do kodzenia w Asemblerze i innych czynności, którymi zajmują się wybrańcy. Ilość PC wykorzystywanych do grania wielokrotnie przewyższa tą z zainstalowanym jakimkolwiek innym systemem typu *nix.
Dokładnie. Tym bardziej, że zadziwiająco spora grupa użytkowników systemów typu *nix wykorzystuje je również do grania…
przecież nikt Wam Linuksa na siłę nie każe używać ;-)
Identyfikator nawet proponował "pozostać na Windowsie" ;-)
@Otaq
Zgadzam się, ja zrezygnowałem z windows i gram raz na jakiś czas w jakiś FPS albo wyścigówkę, czy to natywnie czy przez wine.
A u mnie Quake3 ma więcej FPS pod linuksem niż pod windą – i czego to ma niby dowodzić?
Pewnie masz kartę nVidii. ;) Na moim Intelu nie ma już tak różowo.
A u mojego kolegi wypisuje w WoWie pod Linuksem 14 fps'ów
a nic nie tnie :D (chciał bym tak mieć pod Windą)
Ja z kolei uważam że każdy powinien dobrać sobie system wedle własnych potrzeb. Niektórym przypasuje Windows 7 z racji że
- nie mają ochoty uczyć się linuksa, bsd itp itd
- xp jest już starym systemem i w dodatku jedną nogą w trumnie
- po co kupować vistę jak 7 to bądź co bądź ulepszona vista?
W skrócie… są ludzie świadomi tego czego używają w pełnym tego słowa znaczeniu i są ludzie którym do szczęścia poza windows 7 nie potrzeba nic – oczywiście szanujemy ich :)
wiem po sobie, że jednak nowego windowsa czy to vista czy 7 też trzeba się uczyć, jedynie programy są te same.
No ja jakoś wole tą "przeklętą" Viste niż siódemke… Tyle szumu o nic, jedyną ciekawą rzeczą to może być ten tryb XP. Z chęcią bym go przetestował.
Myślę że wolisz vistę ponieważ już ją masz i jesteś jako tako do niej przyzwyczajony.
Gdybyś popracował trochę na 7 zapewne zmieniłbyś zdanie.
Wychodzę z założenia że nie ma teraz sensu już kupować visty skoro jest 7.
Tryb XP jest trochę nieudany (patrz recenzja w przedostatnim chipie)
Zamiast tryby XP radzą VirtualBoxa (bo wg. nich jest szybszy nie wymaga 2GB ramu i sprzerzątowego wsparcia)
ale chyba wymaga dodatkowej licencji ? (czy mogę sobie na mojej Viście uruchomić XP w Vmware) ?
jak masz już legalnego XP'ka to nie musisz tak samo jak już masz 7 z trybem XP (bo dostajesz wtedy całego XP'ka)
A dlaczego autor tego tekstu robi kryptoreklame i wymienia nazwę Windows 7?
"a spółdzielenie zasobów (plików, drukarek, usług internetowych itp.) jest po prostu standardem." nie powinno być współdzielenie ?
czemu ludzie/media robią reklamę? bądź co bądź windows dominuje na rynku i wydanie nowego jest wydarzeniem, na temat którego każdy chce się wypowiedzieć, nawet ty :)
wg mnie nie ma się co pienić tylko ignorować bo powstanie kółko wzajemnej adoracji :)
co do punktów to w niektórych chyba nie masz racji
2. Łatwiejsze zarządzanie oknami – widzałem ze dwa ficzery machasz oknem reszta się chowa i jakieś rozłożenie okna obok okna, szału nie ma ale to coś nowego :)
5. Centrum rozrywki – sądzę, że był nacisk na centrum coś jak xbmc a nie na mplayera itp
8. sleep and resume działają dobrze bna linuksach ostatnio używałem 2 lata temu i już nie używam :P bo działały do d..
reszta jest faktycznie dziwna bo vista chyba to już miała ;)
Usypianie – u mnie dla odmiany działa pięknie i wspaniale ;). Zależy od sprzęty – ale ja po minimalnej konfiguracji się nim cieszę na moim Samsungu :).
A u mnie bez konfiguracji wszystko śmiga na trzech laptopach, nie wiem więc w czym Wasz problem.
Być może Twoje laptopy nie mają błędów w tablicach ACPI. Ongiś również miałem problem z hibernacją w Linux'ach. Po wielu godzinach spędzonych nad szukaniem i testowaniem rozwiązań udało się to skonfigurować, choć losowo co kilka/naście razy system nie budził się poprawnie (artefakty na ekranie i zwis X'ów)
Sądze, że ZU poddałby się dużo wcześniej bo nie zna się na tym lub nie ma czasu.
No i słusznie. Zrezygnowałem z windowsa ponad rok temu. Dlaczego? Przeczytałem umowę licencyjną. Jeżeli nie jesteś nałogowym graczem lub grafikiem komputerowym (chociaż jest coraz lepiej w tej dziedzinie) to windows jest zbędnym balastem
dla twojego komputera.
Marcin nie popadajmy w skrajności
Dlaczego windows jest tak podniecający dla milionów przeżuwaczy? Bo nie znaja nic innego nie chcą znać i nie będą. To nie dotyczy tylko komputerów ale wszystkiego innego. Białe lub błyszczące kozaczki? Czemu nie skoro taki trynd. Cichopek (kto to jest do diabła?) wygrała konkurs ,,gwiazdy pierdzą pod wodą" super ja też tak chcem! Tak to działa i nie ma co się złościć ale lepiej pośmiać :)
Zdziwiłbyś się, ale są też ludzie, którzy spróbowali i olali.
O tak… coś o tym wiem :)
Olewacze. Gorsza odmiana przeżuwaczy. Poracha :)))
To się nazywa być sterowanym przez modę =)
Ja używam Linuksa i mnie nikt nie krytykuje za to, a wręcz przeciwnie za to że publikuję poradniki Linuksowe na YouTube wiele osób poprostu prosi mnie o pomoc – ja odczywiście nie odmaiwam bo dla mnie to przyjemność i satysfakcja.
W śród przyjaciół, społeczności otaczającej mnie na codzień nikt mnie nie krytyuje :)
Popieram także promocję Linuksa ale nie w stopniu maniactwa, czyli bez wmawiania jak to wszystko super działa, bo tak naprawdę to większość programów i gier z windows nie działa, a od tego są ludzie uzależnieni – na szczęście ja nie jestem.
Tekst nie nadaje się na osnews. OK, osnews promuje opensource i ciężko tego nie zauważyć, nie mówię, że autor ma, lub nie ma racji, ale taki tekst nadaje się jedynie na blog.
Chętnie opublikuję na OSnews artykuł "Dlaczego zainstalowałem Windows 7 i radzę to samo innym". Nie zamykamy się na jeden punkt widzenia. Czekam na teksty.
Rozumiem, ale po prostu nie widzę sensu pisania i publikowania takiego tekstu na łamach jakilinux/osnews. Tak samo jak nie widzę sensu pisania prolinuksowego propagandowego tekstu. już wiele takich powstało i do niczego ciekawego poza flame-war to zazwyczaj nie prowadzi.
A jeśli miałbym się odnieść do tekstu, to podzielam w wielu miejscach zdanie autora i pewnie też nigdzie poza virtualboksem nie zainstaluję windows7, więc nie piszę tego dlatego, że się nie zgadzam, tylko dlatego, że wg mnie taki tekst tutaj nie pasuje i powinien znajdować się tylko na blogu.
btw, co z OSblog? W takich przypadkach sprawdziłby się doskonale.
Zgadzam się.
Niech na osnews zostaną newsy
Niech na jakilinux.org zostaną artykuły traktujące o linuksie
Niech na osblog zamieszczane będą tego typu wpisy
Kolejny artykuł z sfery linuksowej który nie ma żadnych sensownych argumentów wobec windows 7 sprowadza się do stwierdzenia że autor nie wiem co jest nowego w 7 bo przecież nie będzie tego diabła instalował a ogólnie podobne funkcje da się jakoś w linuksie mieć
powtarza jedynie sprawy oczywiste ze system windows ma zamknięty kod wiec jest be
nie wiedzieć czemu ten artykuł przyszedł mi w 7 egzemplarzach na maila, (bo windows 7 ?)
jestem zadowolonym użytkownikiem windows 7, ubuntu i FreeBSD bo każdy z tych systemów jest lepszy od pozostałych w pewnych konkretnych sprawach
i jedno pytanie do autora który z wymienionych programów lub systemów sam pan modyfikował pisząc do niego kod? ale nie poprzez system rozszerzeń, pluginów etc, tyko edytując kod programu
Kiedy ostatni raz samodzielnie zmieniałeś pierścienie w swoim samochodzie? …a jednak chciałbyś, żeby dostęp do nich był możliwy i żeby każdy przeciętny mechanik mógł się tym zająć, a nie tylko Oficjalny Autoryzowany Serwis Producenta – prawda? ;>
Dokładnie. Jeżeli dopuścimy do takiej sytuacji, że specyfikacja samochodów będzie zamknięta, a wprowadzanie zmian bez zezwolenia będzie zakazane, to będzie problem. Sytuacja będzie dokładnie taka, że samochód "kupimy"(w dużej przenośni) za złotówkę, popsuje się już po miesiącu(opcja przewidziana przez producenta), a naprawa będzie nas kosztować 5000 PLN. W następnym miesiącu lub za dwa byłaby znowu awaria. Analogiczną sytuację mamy z tonerami do drukarek pewnej znanej firmy. Drukarkę kupimy za groszę, jednak producent chce zarobić na eksploatacji. Potem kupiony sprzęt leży i się kurzy, bo zakup nowych tonerów, to zakup praktycznie nowej drukarki.
Specyfikacja samochodów w pewnym stopniu już została zamknięta. Kiedyś z samochodem dostawało się serwisówkę, schematy itd. i nikt nie bronił samodzielnych napraw, kupowałeś samochód i był twój. Spróbuj teraz w jakimś nowszym samochodzie wymienić jakiś duperel pokroju żarówki bez zresetowania głównego komputera.
Uprzedzając tak mam samochód odpalany m.in. na korbę i nie mam zamiaru się go pozbywać :)
Tak samo było kiedyś z m.in. telewizorami i innym sprzętem. Był schemat, dokumentacja do konkretnych części, napięcia i oscylogramy na schemacie, łatwy dostęp do odpowiedników, tryby serwisowe itp itd, a teraz? Teraz to się nie opłaca, dlatego zajmuję się informatyką a nie elektroniką choć wolałbym aby tamte czasy powróciły…
@Rogacz
Było o tym chyba już wspominane że nad tym pracujemy – co prawda to jest stary problem, ale przed aktualizacją wp nie było aż tak źle.
Bynajmniej te 7 nie ma nic wspólnego z 7…
PS. Aktualizacja artykułu też powoduje wysłanie kolejnej wiadomości (ale tej aktualnej).
Cytuję:
"2. Łatwiejsze zarządzanie oknami?
O co tu właściwie chodzi? O nowe właściwości dekoracji okna?"
"5. Centrum rozrywki – mogę nawet oglądać na swym PC telewizję – w tym również internetową (sic)! I to ma być wielkie osiągnięcie?"
Chodzi o to, że możesz oglądać telewizję bez karty telewizyjnej w kompie, tylko przy pomocy tv/tunera i windows media center. Na Linuksie tak se ne da.
"9. Obsługa ekranów dotykowych – łatwiejsza i bardziej intuicyjna. Przecież takie stwierdzenie niewiele znaczy, a obsługa nakładek dotykowych też nie jest niczym nowym."
Ile znasz Linuksów z obsługą multitouch? (nie mówię o telefonach).
Może więc warto najpierw sprawdzić zanim pisać bzdety? Przydatne czy nie – nie mi oceniać, ale warto jednak trochę merytoryki wprowadzić w ten tekst. Z resztą punktów zasadniczo się zgadzam.
"możesz oglądać telewizję bez karty telewizyjnej w kompie, tylko przy pomocy tv/tunera"
Zaraz… to brzmi jak sieć bez karty sieciowej ale za to z network device…
Bez karty telewizyjnej (obojętnie PCI czy zewnętrzny tuner USB) da się oglądac chyba tylko strumienie z internetu.
I nie da się oglądać internetowej telewizji na Linuksie? To jak ja wczoraj oglądałem Barcę z Kazaniem? Sopcast dla Linuksa i jazda…
Po pierwsze:
To Wolny Kraj. Kilkakrotnie zaznaczyłem, że przedstawiam swój osobisty pogląd oparty na 10 argumentach ze strony http://www.microsoft.com. Może to błąd marketingowców MS, ale nie przekonały mnie one do zainteresowania się tym systemem.
Moja przygoda z MS Windows zaczęła się od wersji 2.0. Zainstalowałem, zobaczyłem, że można uruchomić zegarek (a nawet dwa na raz) i "wyciąłem".
Po drugie:
Nigdzie nie napisałem, że recenzuję MS Windows 7. Napisałem natomiast, że go nie zamierzam instalować. Nie mam zamiaru zniechęcać innych – ponownie to Wolny Kraj! Wkurza mnie jednak to, że MS otrzymuje promocję za darmo praktycznie we wszystkich mediach – które są tak czułe na kryptoreklamę!
Po trzecie:
Dla spacemana. Zajmuję się Uniksami od 1985 roku – taki ze mnie dinozaur. Napisałem "nieco" programów – od FORTRANU (doktorat z modelowania komputerowego) po C (w różnych odmianach). Przystosowywałem też (na początku lat 90 ubiegłego wieku) kody wolnego oprogramowania do pracy pod systemami SCO, napisałem ze 3 drivery do jądra tego systemu – a potem popełniłem sporo różnych programów do Linuksa. Wielokrotnie też poprawiałem kody źródłowe. Prowadziłem też wsparcie dla Mandrake. A więc co do mnie – to trafiłeś kulą w płot. Ale w ogóle to masz sporo racji, bo są 4 klasy Userów:
- musi być "Wizzard", "Kreator" albo "Pluj & Płacz"…
- tylko rpm, deb itp. ma zrobić się samo i samo dołożyć ikonki!
- ./configure, make, make install,
- vi i przynajmniej edycja configure (o samym kodzie już nie wspominając).
Po czwarte:
Kiedyś pracowałem dla OPTIMUSa (w czasach jego świetności) jako Dyrektor Nowych Technologii. Byłem jedyną osobą, która używała na swym laptopie Linuksa. I wszyscy się dziwili, że mogę drukować w sieci, korzystać z SAP'a, Itranetu firmowego itp. oraz, że wysyłane im przeze mnie dokumenty bez problemów otwierają się w MS Office… Da się – i to bez specjalnego wysiłku.
Po piąte:
Mój syn ma Windows – bo kupił sobie kierownicę i jeździ! Z tego można łatwo zrezygnować. Ale np. co mają bez Windowsów zrobić studenci Politechnik (AutoCady i inne takie?). To właśnie jest Vendor Lock-In. Na szczęście Uczelnia jest w programie edukacyjnym MS i nie muszą piracić!
Jesli faktycznie jestes tak bardzo starej daty, to pewnie pamietasz kryptoreklame, ktora wszystkie media robily Linuksowi – bardziej intensywna niz w przypadku Windows 7. Tez wted narzekales, ze to nieuczciwe?
To nie była do końca kryptoreklama(jeżeli piszemy o amerykańskich mediach). Więcej w tym było przekłamań na niekorzyść Linuksa niż prawdy.
@Sławek: Mowimy o wszystkich mediach, takze polskich. To byla bardzo intensywna kryptoreklama, objawiajaca sie m.in. dolaczaniem dystrybucji linuksa do polowy gazet w kazdym kiosku.
eee tam gdzie tam. To tylko po to żeby oczernić – specjalnie dołączali do KŚ takie marne dystrybucje jak Mandrake czy Aurox.
Aurox był ponoć bardzo dobry. Natomiast dołączanie Mandrake, to byłaby przesada. Przecież jak to miałoby pracować na uwczesnych komputerach?
Czy to wina Linuksa że Windowsa nie można dołączyć za darmo do każdej gazety? ;)
może – nie raz widziałem gazety ze 180 dniowymi trialami.
No pewnie !!! Wkońcu nigdy nie jest winny MS ;P
> Moja przygoda z MS Windows zaczęła się od wersji 2.0. Zainstalowałem, zobaczyłem, że można uruchomić zegarek (a nawet dwa na raz) i “wyciąłem”.
Z poziomu merytorycznego Pana argumentacji wnioskuję, że na tym również się ta przygoda zakończyła.
> MS otrzymuje promocję za darmo praktycznie we wszystkich mediach
A widział Pan jaką promocje ma w mediach ostatnio Roche? [Producent oseltamiviru alias Tamiflu] Nie wkurza to Pana?
> jako Dyrektor Nowych Technologii. Byłem jedyną osobą, która używała na swym laptopie Linuksa. [...] Da się – i to bez specjalnego wysiłku.
Jeśli się jest dyrektorem to wszystko się da, bo jeśli się nie da, to parę osób pożegna się z pracą. I nikt się nawet nie odważy policzyć ile kosztowało doprowadzenie do tego, żeby się dało.
> Ale np. co mają bez Windowsów zrobić studenci Politechnik
Tzn. uważa Pan, że student nie powinien zapoznać się z narzędziami stosowanymi potem w środowisku pracy?
Poziom dyskusji między PO i PIS. Kompletny brak zrozumienia a nawet minimalnej chęci zrozumienia. Jątrzenie i odpowiadanie pytaniem na pytanie.
Roche ma tak intensywną kampanię, że… nawet nie wiem co to jest!
Na politechnice uczy się uzależnienia od jednego systemu i jednego programu. To oczywiste, bo tu alternatywy dużej nie ma. Ale również w innych szkołach wymaga się uzywania Windows i MS Office do zadań, które z powodzeniem można wykonać w programach Open Source. Tylko że w gimnazjum lub liceum nikt nie daje uczniowi komputera z tym systemem i oprogramowaniem. Mój syn dostał z pewnego zadania domowego tróję tylko dlatego, ze prezentację przygotował w OpenOffice. To nic, ze aby ją zaprezentować przyniósł do szkoły mojego laptopa, bo na szkolnym komputerze nie było OO. Gdyby tego nie zrobił dostałby pewnie jedynkę. Rozmawiałem z nauczycielem, ale on się bronił programem nauczania, w którym jak byk jest napisane w zadania "przy użyciu MS Powerpoint". Jak go zapytałem dlaczego mam wydawać kilkaset złotych do wykonania jednego zadania domowego usłyszałem, ze "można sobie poradzić bez kupowania, wszyscy jakoś MS Office mają i nikt nie narzeka".
Ja wiem… to nie jest wina Microsoftu, to nie oni napisali program nauczania, to nie oni zmuszają mnie do uzywania ich programów. Podobno to jest wolny kraj…
Z poziomu merytorycznego Pana argumentacji wnioskuję, że na tym również się ta przygoda zakończyła.
Kulą w płot! Ponad 20000 (dwadzieścią tysięcy) przygotowanych między innymi przez mnie stacji roboczych korzystających z Linuksa współpracuje z Uniksami, ale również z serwerami Windows 2003 i 2008…
A widział Pan jaką promocje ma w mediach ostatnio Roche? [Producent oseltamiviru alias Tamiflu] Nie wkurza to Pana?
Wkurza! Ale czy to powód, aby nie wkurzała mnie nachalna reklama M$? Reklama Tamiflu zdarzyła się pierwszy raz – M$ powtarza się regularnie!
Jeśli się jest dyrektorem to wszystko się da, bo jeśli się nie da, to parę osób pożegna się z pracą. I nikt się nawet nie odważy policzyć ile kosztowało doprowadzenie do tego, żeby się dało.
Nic nie kosztowało – ani KASY, ani niczyjego wysiłku. Po prostu przyszedłem z laptopem z Linuksem, odpaliłem DHCP, wykryłem funkcje sieciowe i zapytałem administratora o hasła. Poszło – zarówno w biurze W Warszawie (jeszcze na Wynalazku), jak i w Nowym Sączu.
Po prostu – taki dziwny za mnie dyrektor, który potrafi sknfigurować system Linux – i nie jestem osamotniony! Znam paru burmistrzów, którzy to potrafią – a nawet jednego Vice-Premiera…
Tzn. uważa Pan, że student nie powinien zapoznać się z narzędziami stosowanymi potem w środowisku pracy?
Tego nie rozumiem. Napisałem, że dla nich konieczny jest Windows!? Ale proszę sprawdzić, jaki systemy stosuje się np. do zaawansowanych symulacji lub złożonych zadań projektowych (np. aluminiowe karoserie samochodów AUDI czy Jaguar) albo w środowisku CAVE (Computer Aided Virtual Environment)! A jakie do wymagających obliczeń inżynierskich? W Polsce też co nieco się ciekawego robi – proszę zaglądnąć na http://www.pionier.gov.pl
A ja swego czasu znalem wszystkich dyrektorow w Optimusie (nawet na Wynalazku).
I musze powiedziec, ze tacy dziwni z nich dyrektorzy byli, ze na wszystkim sie znali, tylko nie na zarzadzaniu…
Ale to akurat cecha 99% polskich firm.
"a potem popełniłem sporo różnych programów do Linuksa".
Jak widzę takie kwiatki to patrzę tylko z politowaniem. Jak można POPEŁNIĆ program? POPEŁNIA się czyny negatywne, błedy, przestępstwa, zabójstwa. Jeśli uważasz że tworzenie/pisanie programu to coś złego zwracam honor, ale złymi czynami nie należy się chwalić.
Wiem że nie na temat, ale te dwa błędy (jeszcze pisanie bynajmniej zamiast przynajmniej) są już tak często spotykane że aż krew się gotuje.
W niektórych krajach można dostać sądowny zakaz tworzenia danego programu komputerowego. Paranoja. Oczywiście nie opisuję sytuacji, gdy programista dostaje zakaz wykonywania danego zawodu, lecz sytuację, gdzie każdy ma zakaz rozwijania danego programu. :-/
@hatar
Widzę, że słabo znasz język polski. Wyrażenie "popełniłem" jest jak najbardziej na miejscu. To, że nie znasz wyrażeń, zwrotów i innych ich zastosowań nie znaczy, że ich nie ma.
Właśnie się ośmieszyłeś chłopcze.
@hering – dziecko drogie, zainwestuj w słownik bo ze znajomością języka polskiego właśnie u Ciebie jest słabo. A propos ośmieszania. Sam to zrobiłeś :)
hatar: niestety, ale rzeczywiscie wyglada na to,
ze sie osmieszyles. jesli ktos pisze, ze cos
`popelnil' sam, to jasne jest, ze ma sie czym pochwalic
i specjalnie tak napisal. docenisz, jak jeszcze pare
klas skonczysz, i moze jakas lekture przeczytasz.
Czepiasz się. Ja widzę w tym jedynie świadomy żart. Choć być może jakiś prawdziwy językoznawca i tak by się przyczepił.
> korzystać z SAP’a
Moze kiedys tak bylo, ale SAP ma problem z obraniem kierunku i niestety w wiekszosci zastosowan (szczegolnie dla programisty) nie da sie pracowac bez windows.
Najsmiesniejsze jest w tym, ze tam gdzie kompatybilnosc daloby sie osiagnac najlatwiej, w web apps, okazuje sie, ze nie dziaja one poprawnie na zadnej przegladarce poza IE6/7.
Nie zanosi sie by sap wydalo natywne 'sapgui' dla innej platformy niz windows. Uzywanie 'sapgui for java' jest dobre dla poczatkujacego masochisty – glownie przez brak internet explorera z ktorym sapgui jest gleboko zintegrowane. Podobnie jak narzedzia firm 3cich sa tylko dla windows. Ale to jest takie zastosowanie za ktore mi placa, wiec nie bede narzekac :)
Dla mnie kupno windows 7 tylko i wylacznie dla gier jest juz wystarczajacym powodem, bo stracilem nadzieje, ze natywne gry dla linuksa beda wydawane.
Win 7 ma nowe bajery i wodotryski, ale w gruncie rzeczy większość użytkowników ich nie potrzebuje. Podobnie jest z Compizem an Linuksie zresztą.
Uważam, że do typowej pracy biurowej + internet + multimedia oba systemy są wystarczająco dobre, moja ocena pod tym właśnie kątem:
Win 7 – wady: Cena, jeszcze raz cena za zakup dodatkowego oprogramowania do czegokolwiek, wirusy, licencja nie dająca wystarczających praw użytkownikowi.
-zalety: działa każdemu, nawet… , gry, jest monopolistą narzucającym prawa producentom sprzętu i oprogramowania
Linux – wady: żeby nie mieć problemów trzeba myśleć i jeszcze raz myśleć – i to już przy zakupie kompa, niestety…
-zalety: reszta to już same zalety, serio.
Zapomniałeś o paru wadach Linuksa:
1) Aktualizacja do nowego systemu potrafi wszystko rozwalić; instalacja od nowa też, choć mniej (aczkolwiek instalowanie Ubuntu w dzień wydania może nie być najlepszym pomysłem).
2) Zdarza się, że dekorator okien nagle się wysypie i nie będzie się uruchamiał przy starcie – wytłumacz przeciętnemu śmiertelnikowi, że musi do aplikacji startowych dodać 'compiz –replace'.
3) W ogóle zdarzają się dziwne problemy, które w dojrzałym systemie zdarzać się nie powinny – np. niedziałający mikrofon, który da się włączyć tylko w tekstowym alsamikserze z powodu buga, czarny ekran przy starcie na wielu Intelowskich kartach, problemy z wifi.
4) Wydajność grafiki pod Linuksem w porównaniu do Windowsa SSIE. Na starej karcie SiS M760GX grałem pod XP w Need for Speed Underground i działało płynnie na w miarę niskich ustawieniach; teraz mam duuużo nowszego Intela GMA 4500MHD, a pod Linuksem OpenArena (sic! – to gra na silniku Quake III Arena!) tnie się nawet na w miarę niskich ustawieniach. Praktycznie wyłącznie nVidia daje radę w kwestii sterowników, a i to tylko dlatego, że w owych sterownikach przepisali po swojemu 1/3 Xorga, który – jak widać – nie jest wystarczająco wydajny/funkcjonalny.
5) Do 64-bitowych Linuksów na siłę pakuje się same 64-bitowe aplikacje. Jeśli np. mam 8 GB RAM-u, to mogę zainstalować 64-bitowe Ubuntu, ale nie oznacza to od razu, że muszę mieć tam 64-bitową przeglądarkę internetową (megaproblemy z Flashem!) itp. itd. A moda jest taka, by wszystko było 64-bitowe – bo są źródła, to czemu by nie skompilować?
6) Filozofia "break everything" – nowy serwer dźwięku (PulseAudio), który ma funkcjonalność niepotrzebną przeciętnemu śmiertelnikowi, ale wrzucili ją już do Ubuntu 8.04, gdy był jeszcze mocno niestabilny. Cały czas zdarzają się problemy, a wiele aplikacji trzeba ręcznie skonfigurować, by używały PA, bo domyślnie ustawiają się na ALSĘ. Czy to jest user-friendly rozwiązanie? Nie sądzę.
Generalnie, przeciętny śmiertelnik ma SPORO powodów, żeby woleć Windowsa od Linuksa.
Oraz tak, używam Linuksa. :D Nie mogę się rozstać z terminalami, wirtualnymi pulpitami, czytelną strukturą pakietów itp. itd. Nie oznacza to jednak, że mam nie zauważać wad, które są, i to spore.
Narzekamy na ubuntu?:) Nie wiem kto wpadl na pomysl by kontynuowac start systemu jednoczesnie pozwalajac fsck by sprawdzal partycje. Czyzby to byl wynik dziecinnego wyscigu by jak najszybciej ladowac system? Dzieki temu mozna zobaczyc gdm i probowac sie zalogowac gdy fsck sprawdza /home. Nic czego nie da sie naprawic, ale poczatkujacy uzytkownik pomysli, ze system sie rozsypal – sprawdzanie kilkuset GB partycji zajmuje sporo. Jezeli straci sie cierpliwosc i zrestartuje system to bedzie tak samo. W 9.04 przynajmniej bylo wiadomo co sie dzieje. Teraz ma byc bardziej 'graficznie' i wyswietlanie ladnego logo jest bardziej 'cool' niz uzytecznych informacji.
A moze to nie chodzi o start systemu, bo skoro 'graficzny' ekran gruba laduje sie prawie 10 sekund to nie wiem czemu to sluzy. Z PA sie zgadzam, z kazdym uaktualnieniem od jakiegos roku jest ciagle inna rzecz schrzaniona. Najnowszy objaw to brak dzwieku na wyjsciu cyfrowym (ale wystarczy w opcjach miksera przelaczyc wyjscie na analogowe i potem na cyfrowe i zacznie dzialac). Do tego problem z flashem na 64bitowej wersji – dlaczego instaluje sie nsiwrapper z wadliwie dzialajacym 32bitowym flashem, skoro beta 64bitowa sprawia duzo mniej problemow?
A firefoks ktory ignoruje ustawienia fontow i zmusza uzytkownika do recznej edycji ~/.fonts.conf – genialne!
Czasem zaczynam zalowac przesiadki z sida na ubuntu… Tam przynajmnej jak sie system rozsypal to byla to w 99% moja wina. Ubuntu zaczyna sie sypac tak jak windows.
W Ubuntu chyba jest stosowane rozwiązanie, gdzie PA imituje/udaje ALSĘ.
Tak, ale działa to tragicznie. Przycina się, są problemy z wydajnością. No i emulacja dotyczy tylko pewnego podzbioru ALSY, chyba 70% funkcjonalności. Różowo nie jest.
To rozwiązanie to biblioteka emulująca interfejs ALSY na bazie API PA. Działa to dobrze w aplikacjach używających ALSY prawidłowo. Zdarzają się jednak kwiatki, jak np. poprzednia wersja Skype'a, które na tyle ostro 'hakują' w ALSĘ że emulacja tego na PA jest praktycznie niewykonalna. Słyszałem też że Adobe'a (Flash?) trapią podobne 'problemy'.
Większość problemów to po prostu niechlujstwo twórców softu niż rzeczywiste błędy PA.
@launchpad – wszystko, co nie działa pod Linuxem to wina Linuxa i wyłącznie Linuxa, wszystko, co nie działa pod Windowsem to wina sprzętu, użytkownika, złego mzimu i tak dalej… Ciekawe, co by działało pod Windowsem, jakby tak większość sprzętu sterowników pozbawić, a i tak w tak cieplarnianych warunkach Windows często zawodzi, mam wrażenie, że częściej niż mój Linux.
I znów podkreślam – myśleć! Chcesz Flasha – nie instaluj 64Bit, compizem pobaw się ze dwa dni i wyłącz, efekty w KDE4 mają tę samą funkcjonalność "pozytywną" (sprzyjającą po przyzwyczajeniu szybszej pracy)
Kupujesz sprzęt – czy to tak trudno wiedzieć, że grafika GF nie sprawi kłopotów a GMA Intela tak, itd itd…
Pozwolę sobie na, niestety, obraźliwe ciut porównanie, ale dobrze ilustrujących moim zdaniem sprawę: Windows jest dla "zwierząt domowych – przywiązanych do pełnego żłobu i zależnych od człowieka" a Linux – dla "dzikich zwierząt, zmuszonych do ciągłego używania sprytu aby przetrwać – ale wolnych"
Compiz się przydaje. Choćby nowy system powiadomień w Ubuntu 9.10 wygląda biednie i myląco bez Compiza. Poza tym funkcje typu podgląd miniaturek okien są przydatne. Czemu mam z tego rezygnować? Jakoś pod Windą to działa.
Nie, nie używam Compiza do "wobbly windows" itp. Czasami on się naprawdę przydaje.
Ad. Flash – a jeśli mam 8 GB RAM-u? Co jeśli chcę 64-bitowego systemu i 32-bitowych aplikacji? Nie mam takiej możliwości, a pod Windowsem takie rozwiązanie to normalka i moim zdaniem jest ono najbardziej odpowiednie.
Ad. grafika – popatrz, a ja myślałem, że zamknięte sterowniki to zło. To jak to w końcu jest? ;>
Jeśli potrzebuję komputera, który mi będzie długo trzymał na baterii, to naturalnym wyborem jest komputer ze zintegrowaną grafiką. Czyli kartą Intela. To już nie moja wina, że jego sterowniki pod Linuksa ssą.
Ad Flash: Gdyby ktoś nie wiedział, to istnieje 64-bitowa wersja Flasha i do tego jak na razie wyłącznie dla Linuksa. Niestety, nie ma jej na stronie pobierania, tylko w Adobe Labs (http://labs.adobe.com/downloads/flashplayer10.htm…). Niby alfa, ale używam jej już kilka miesięcy i nie miałem większych kłopotów.
Ad efekty: dawniej używałem Compiza, jednak zawsze były z nim problemy (najczęściej chodziło o video/grafikę 3D). Po przesiadce na KDE 4.0 doświadczyłem niemal tych samych problemów. Obecnie jednak (KDE 4.3) wszystko działa już niemal perfekcyjnie, i nie widzę powodów do unikania efektów.
Ad sprzęt: jeżeli kupujesz sprzęt "pod Linuksa" to nie ma sprawy. Jednak większość (zwykłych) użytkowników tego systemu to osoby które przesiadły się z Windowsa, a więc sprzęt mogą mieć praktycznie dowolny. Jest co prawda coraz lepiej, wciąż jednak może dojść do zawstydzającej sytuacji, kiedy po wielokrotnym wychwalaniu Linuksa decydujesz się pokazać go komuś, a okazuje się że "na jego karcie to akurat nie działa".
BTW: Porównanie (to o zwierzętach) bardzo fajne. IMO wybrzmiewa z tego patos :D
Odysseusz:
co za herezje?! to przeciez najwieksze dobro od OS,
ktore moze nas spotkac.
Wydaje mi sie, czy pod tym artykulem nie ma linka do zakopania jako reklamowy FUD?
To nie fud tylko SUBIEKTYWNA ocena (wiesz trasz co to słowo znaczy?), moim zdaniem żartobliwie ujmująca marketing MS.
Tu nikt nie pisze że ms to zło, poprostu autor zaznaczył że to jego opinia, nie ma zamiaru instalować w7 oraz podśmiewa się z argumentów przemawiających za instalacją w7…
@Plichu: I jak kazdy FUD ta "subiektywna ocena" powinna znalezc sie na blogu, nie na OSNews.
Na osnews przecież się nie ukazał…
@Plichu: Gdyby sie nie ukazal, to bym go nie zauwazyl. http://osnews.pl, 'Ostatni artykuł' z prawej strony.
@trasz Nie wiem czy to już odkryłeś ale na jakilinux (a nie linuxnews/osnews) nie ma wykopu więc także nie ma zakopu.
Można napisać raport redakcji. Jako powód zawsze można podać: artykuł jest subiektywną opinią.
Artykóły z reguły są subiektywne tylko testy mogą być choć troszkę obiektywne :D
Sam mam Windows 7 (legalny Ultimate BOX), ale gdybym nie dostał go za darmo (mam subskrypcję na Technet), to bym został przy Viście. 7 powinien się nazywać Vista R2, albo coś w tym stylu, bo nowości jakie wprowadza są żenujące. Z niewiadomego powodu Vista ma złą opinię więc MS pozmieniał parę rzeczy i wydaje ją drugi raz.
Z niewiadomego powodu?
Żartujesz czy o drogę pytasz?
Tysiące stron internetowych narzekań użytkowników Visty, które nawet samego Ballmera skłoniły do przyznania, że Vista jest porażką MS, ale najlepiej "udać Greka".
A masz jakieś doświaczenia z Vistą czy tak powtarzasz opinie przygłupów instalyjacych ten system na 5 letnich komputerach :)?
A balmer z tego co pamiętam twierdził że Vista była maketingowa porażką
Mój nowy laptop też jest pięcioletni? Serio, Vista po SP2 działa gorzej niż Siódemka przed premierą. Pady explorera co parę minut to normalka, przywieszanie się interfejsu takowoż (np. wciśnięcie w Firefoksie pauzy przywiesza system na parę sekund), itp. itd. Ale udawaj sobie greka, jeśli musisz…
powinieneś przeskonwać system – też mam viste sp2 na łącznie 5 kompach i nigdzie się nic takiego nie dzieje.
Poza tym jest helpline microsoftu i zawsze pomogą (no chyba że to pirat to wtedy zostaje google).
To ciekawe, bo wielu moich znajomych potwierdza moje przypuszczenia. A skanować nie było po co – był to świeżo zainstalowany system, antywira wrzuciłem mu przed podpięciem do sieci, a od razu po podpięciu zaktualizowałem. Po prostu Vista z SP2 ssie. I już.
Witajcie!
To i ja swój kamyczek dorzucę , w pełni zgadzając się z Tomaszem.
Znam (trochę) oba systemy.Używam obu ( w pracy muszę WIN – ale chyba już maluczko a …).
A czemu nie chcę/lubię OS od MS – bo przeczytałem dokładnie EULA , której abstrakt ( taka tam "Licentia poetica") brzmi:
——–
"Możesz kupić nasz system Windows i musisz nam za niego zapłacić- system i tak pozostaje Naszą (MS) własnością. Możesz go nawet używać , ale My (MS), nie ponosimy żadnej odpowiedzialności za nasz produkt , ani za szkody które jego używanie może spowodować"
———-
I dla tego siedzę na innym systemie operacyjnym
I to by było na tyle.
Kłoni się
T.
O ile się nie mylę, w wypadku wszystkich zamkniętych programów nie kupuje się programu (kodu źródłowego) tylko prawo do jego używania (i ewentualnie kopię skompilowanej wersji na płycie, czy inne rzeczy).
Skompilowana wersja programu to też program :)
W pewnym sensie, lecz jest to głębokie oderwanie od rzeczywistości. Posadź autora jakiegoś programu przed swoim kompem, na którym masz binarki jego programu. Teraz poproś go o zmianę pewnego detalu. Skompilowana wersja, to na pewno nadal program?
Oczywiście. Jest to nawet bliższe "programowi" – jako zestawowi instrukcji które potrafi wykonać komputer – niż kod źródłowy. I naprawdę nie ma znaczenia, że programista bezpośrednio tworzy tylko ten drugi. Tym, co mi sprzedaje, jest binarka. Nie, nie sprzedaje "licencji" – licencja to dokument określający warunki korzystania z binarki.
Teraz wyobraź sobie, że do jabłka dostajesz licencję która daje ci wprawdzie prawo by je obrać ze skórki, ale już nie by pociachać w kosteczkę.
W każdym razie na pewno nie sprzedaje programu. By uważać się za właściciela czegoś, to należy posiadać wszelkie z dostępnych/sprzedawalnych praw do danej rzeczy. Licencja reguluje te rzeczy, które tak naprawdę posiadasz. Skoro w sytuacji "sprzedaży" programu, przedmiot ten nie zmienia właściciela, to tak naprawdę do sprzedaży nie dochodzi. Logiczne? Dochodzi jedynie do przekazania/nabycia licencji.
Logiczne, ale bez związku z rzeczywistością. Kupując program w ten czy inny sposób dostajesz binarkę. Inna sprawa jest z aplikacjami sieciowymi, które jednak nie są produktami a usługami.
Kupujesz nie program, ale prawo do jego użytkowania (zgodnie z licencją). Pełne prawa majątkowe zostają na stałe przy wytwórcy.
IMO licencja ma sens tylko w odniesieniu do tworów niematerialnych (programy, muzyka, filmy itp.) także porównanie z jabłkiem nieco bezsensowne.
Tzn. na systemie, który ma w licencji zapis: "SHOULD THE PROGRAM PROVE DEFECTIVE, YOU ASSUME THE COST OF ALL NECESSARY SERVICING, REPAIR OR CORRECTION." ?
"O ile się nie mylę, w wypadku wszystkich zamkniętych programów nie kupuje się programu"
Powszechność w tym wypadku oznacza tylko, że to, pisane wyłącznie w interesie koncernów prawo, jest złe i wymaga zmiany.
"YOU ASSUME THE COST OF ALL NECESSARY SERVICING"
Raczej, odwrotnie, skoro twórca nie bierze ŻADNEJ odpowiedzialności, to program powinien oferować BEZPŁATNIE.
To nie jest żadne prawo, nie podniecaj się. To zapis licencji… I rzeczywistość. "Kupić Windows" tak samo, jak "kupić grę" to zwykle skrót myślowy. Płacisz za możliwość używania oprogramowania, jak nie chcesz, to nie płać. W zasadzie, trudno wyobrazić sobie inną możliwość – jest jeszcze Open Source, które jest oczywiście lepsze, bla, bla, bla.
A w przypadku OS to nie jest tak samo? Jak ściągasz takiego GIMP-a to też nie "masz" go na własność; masz tylko licencję na jego używanie (+ 4 bonusy od Stallmana).
Przecież to zupełnie nie o to chodzi… ręce opadają.
W przypadku Widnows (nie wiem jak jest w przypadku innych komercyjnych programów) kupuje prawo używania i jest ono niezbywalne. Nie jestes nawet właścicielem swojej kopii systemu. jedyne co możesz z nią zrobic to uzywać. Nie mozęsz jej odsprzedać czy podarować komukolwiek. Teoretycznie nawet nie powinienes pozwalac nikomu jej używac poza tobą (ciekawe jak jest w przypadku windows w bankomatach, których używa tysiące ludzi – specjalna licencja?).
Jak ściągniesz Gimpa, to nie jestes jego właścicielem, ale jestes właścicielem tej swojej kopii. Bez problemu możesz ja wysłać internetem albo nagrać na nośnik i dac koledze.
Te cztery neizbywalne bonusy od RMS jednak powodują, że możemy czuć się właścicielami programu. W przypadku niektórych licencji akademickich, to faktycznie przy zakupie programu stawaliśmy się jego właścicielami, lecz licencje akademickie są/były zbyt naiwne, co poskutkowało wybiciem się zamknięto źródłowego oprogramowania(twórcy tych programów często kopiowali wszystko z programów na licencji akademickiej, jak również dodawali _badzo_ _niedbale_ jakieś nowe funkcje, byle jak najszybciej). Cztery bonusy od RMS gwarantują Ci możliwość:
- Wykonywania dowolnej liczny kopii utworu na dowolnym nośniku(-ach) i w dowolnym celu, a także posiadania nieograniczonej liczby instalacji utworu
- Modyfikowania utworu dla tylko tobie znanych powodów
- Korzystania z utworu w dowolnych celach w dowolnym miejscu, o dowolnym czasie
- itd (wymieniłem najważniejsze).
Instalując np. Windę akceptujesz jej licencję, która daje ci tylko prawo do użytkowania, i (chyba) jawnie stwierdza że nie jesteś właścicielem używanej kopii programu.
Ściagając GIMPa akceptujesz licencję GPL, która z kolei daje ci wiele więcej możliwości. Stajesz się niemal 100% właścielem swojej kopii programu (jedynie z paroma ograniczeniami, m.in. zakazem tworzenia utworu pochodnego na innej licencji).
IMHO w obu wypadkach nie jesteś w pełni właścicielem kopii programu. W przypadku GPL masz jednak o wiele większą część tego co rozumiemy jako 'własność'.
Ja używam 4ch systemów w tym win 7 i nie narzekam . Bowiem każdy mi służy do czegoś innego :
MoonOS (linux) – używam na netbooku bo jest lekki , poręczny , i dostosowany dla niego .
Opensolaris – dla zapoznania sie z zaawansowana administracja systemem i jako punkt składowania danych .
OpenBSD – ponieważ ma bardzo prosta i logiczna budowę przez co mogę się zapoznać z budową unixów i nauczyć się je tekstowo konfigurować .
I na koniec ten zły windows 7 który ma wielką baze programów , na codzień spełnia moje wymogi i w prosty sposób moge w nim wgrać/ustawić to co mi aktualnie jest potrzebne .
Więc każdy z nich ma swoje wady i zalety które można długo wymieniać .. określanie któregoś z nich jako miażdząco lepszego od reszty we wszystkim jest po prostu oznaką braku logiki i idiotyzmu , tym bardziej że każdy jest z założeń zaprojektowany do czegoś innego :)
Więc żaby nie było windows też ma swoje zalety ale też wady a największą jego wadą jest kolosalna cena , jakby wynosiłą 100 maks 150 zł za wersje Ultimate na wiele stanowisk prawdopodobnie wrzasków na windows by nie było lub były by znacznie mniejsze :)
Każdy służy Ci do czegoś innego – rozumiem, ale IMO to stanowi część ogólnego problemu. Z Twojego komentarza wynika pośrednio, że jeżeli ktoś chce wykorzystać 100% możliwości komputera, musi posiadać 4 systemy. Nie za dużo trochę? :D
Oczywiście, w każdej branży istnieje specjalizacja i preferencje własne. Problem jednak kiedy większość zapotrzebowania wyczerpuje tylko jeden produkt (taka sytuacja występuje na rynku OS dla szeroko pojętych mas) czyli monopol. Ofc, większość z rzeczy które robi się pod Windowsem można spokojnie robić pod innymi systemami. Problemem jest jednak m.in.:
a) brak wiedzy u ludzi – większość poza Windą nie słyszała o niczym innym
b) "mniejszość" z tych rzeczy – zwykle związane z celowym (vendor lock-in) lub wynikającym z ignorancji olewaniem innych systemów przez producentów softu.
I właśnie z tego monopolu wynikają te niebotyczne ceny. Gdyby była sensowna DUŻA konkurencja, wątpię by ktoś za Windows 7 Ultimate dał więcej niż 49,99 zł :D
Z bardzo starych czasów – standardowy "Disclaimer" SCO (jeszcze u mnie działa):
# Copyright (C) 1988-1996 The Santa Cruz Operation, Inc.
# All Rights Reserved.
# The information in this file is provided for the exclusive use of
# the licensees of The Santa Cruz Operation, Inc. Such users have the
# right to use, modify, and incorporate this code into other products
# for purposes authorized by the license agreement provided they include
# this notice and the associated copyright notice with any such product.
# The information in this file is provided "AS IS" without warranty.
Wiem, że dziś ich nie lubimy :) (sami się doigrali) ale porównajcie jego ideę z GPL. Wywalić "eclusive use of the licensees" i co zostanie?
Piękne czasy byli…
"Tamto" SCO i "to" SCO to dwie zupełnie inne rzeczy; niestety;)
Muszę powiedzieć, że zawiodłem się tym artykułem… Nie zawiera żadnych argumentów od strony technicznej a jedynie wyśmiewanie nowego systemu Microsoftu. Wygląda to na wyładowanie złości, że o Windows się mówi a o Linuksie, *BSD itp. itd. już nie. Boli to tym bardziej, że autor podpisuje się
i zastrzeżenie, że są to jedynie osobiste opinie autora niczego nie zmienia.
Osobiście studiuję chemię i równie dobrze mógłbym np. oznajmić, że nie jem margaryny bo jest zła i mieszka w niej szatan ;) Brzmi to mniej więcej jak ogólne przesłanie tego artykułu.
O ile lepiej byłbym zrozumiany gdybym uzasadnił swoją opinię własną wiedzą z danej dziedziny (choć nie mam praktycznie żadnego doświadczenia w swojej w porównaniu do autora w jego) i dodał np., że utwardzanie oleju (produkcja margaryny) powoduje utratę praktycznie wszystkich zalet nienasyconych tłuszczów, bo właśnie się je nasyca. Do tego reakcję tą prowadzi się pod wysokim ciśnieniem na katalizatorze palladowym, który w pewnych ilościach dostaje się do produktu a później akumuluje w organizmie (a jest metalem ciężkim i w większych ilościach szkodliwym).
Tak więc czekam z niecierpliwością na artykuł, w którym autor wykaże technologiczną przewagę, lub jej brak, jednego systemu nad drugim zamiast tylko wylewać swoje żale. Tym bardziej, że szczyci się pan panie Tomaszu dużą wiedzą w temacie systemów operacyjnych. A poza tym miano eksperta zobowiązuje.
PS. Tylko błagam niech nikt nie zaczyna tutaj dyskusji o wyższości margaryny nad masłem lub odwrotnie! To był tylko przykład różnych dróg argumentacji.
Po prostu żąda Pan rzeczy niemożliwej.
Do Uniksa/Linuksa mam choćby książki Stephensa – zaś "Windows Kernel Internals" to w sumie zbiór ogólników.
Niezależne opracowania kończą się na ogół takimi stwierdzeniami:
However, many of these kernel structures cannot be found in the C++ header files and are not offically documented by Microsoft.
Dyskusja o tym, jak wyglądają okna, czy kręcą się w kółko, jakie są nowe kreatory i zakładki i jak coś przypiąć na pulpit w Windows 7, a jak w KDE 4.x mnie nie interesuje (choć pracuję w X Window od wielu lat i lubię środowisko graficzne).
Zresztą raz jeszcze podkreślam – napisałem, że to mnie osobiście nie zdołano przekonać do instalacji Windows 7. Nikomu nic nie doradzam, ani nie odradzam. Tak jak w starej piosence trzeba zdecydować:
"To niby nic, lecz jednak pewna praca. Czy z tym Windows się opłaca?"
(Oryginał był o Pani Marcie i problemie, czy jest warta grzechu)…
Dałem Ci plusa.
Musisz się jednak liczyć z tym, że korzystanie z "produktów" MS, to konieczność poniesienia opłaty na nie. Są ludzie, którzy uważają Microsoft za mafię, a ja się z nimi zgadzam(nie powiedzie mi, że Microsoft nie ma żadnego powiązania ze światem polityki), dlatego nie chcą finansować jego działalności. Przetestowanie programu, to nie tylko poniesienie opłaty, to także dokładne przestudiowanie licencji. W licencji Windowsa ponoć są zapiski, iż nie możesz publikować benchmarków dot. ich systemów(głowy uciąć nie dam – proszę o sprostowanie lub ew. przytoczenie, bo szukać też mi się teraz nie chce).
Do Otaq
Przeszukując zasoby sieci znalazłem coś takiego :
http://www.infoq.com/articles/kernel-comparison-u… http://pl.opensolaris.org/os/project/cn/files/sol… http://hub.opensolaris.org/bin/view/Community+Gro… http://www.tuxradar.com/content/opensolaris-vs-li… http://www.prestonlee.com/2007/07/17/opensolaris-… http://manyeyes.alphaworks.ibm.com/manyeyes/datas…
Są porównania jednak nikomu ich się nie chce tłumaczyc :)
W swoich zaletach oczywiście odgrzewają stare kotlety. Komu się chce płacić za system 660zł w wersji podstawowej jak i tak większość pieniędzy idzie na marketing i płacenie MSowych pijaw… Ja nie chce płacić za marketing – ja chcę zapłacić za pracę programistów. Poza tym nie mam sprzętu na którym by on działał – nie pasuje mu procesor. Za taki system dziękuję – zostane przy Debianie i starym dobrym Windowsie XP.
660? Ja tam słyszałem, że 666 ;-). Co do Linuksa, to jestem jego oddanym użytkownikiem. Nie ma rzeczy, której nie da się pod Linuksem zrobić. Zawsze jest jakiś sposób, jakieś obejście. Bo po prostu *nie ma rzeczy niemożliwych, jest tylko brak umiejętności*. Nie zrozumcie mnie źle, ja userów windozy szanuję, ale Linuks ma ogromne atuty w porównaniu do windowsa.
Zalety Pingwinka:
* Chronisz przyrodę (wiedzieliście, że większość firm produkujących dystrybucje Linuksa, nie mówię, że wszystkie, łożą na ochronę zagrożonych gatunków, a w szczególności pingwinów cesarskich, które bez ochrony niedługo tylko będzie można spotkać w albumach i w muzeach historii naturalnej?)
* Jest szybki i stabilny. Wiem, argument nieco wyświechtany, lecz prawdziwy. Mój openSuSE jest gotowy do pracy po ok. 30 sekundach (wliczając wczytywanie biosu i logowanie do systemu), rekordziści zeszli poniżej 10 sekund.
* Dobrze spolonizowany. Większość dystrybucji Linuksa ma b. dobrą dokumentację w języku polskim, o takich "duperelach" jak polski man, czy interfejs (chociaż to zależy w głównej mierze od tłumaczy poszczególnych aplikacji – kde i gnome jest jak dla mnie wspaniale spolszczone, rzadko zdarzają się kwiatki w języku angielskim. W wine (łopatologicznie mówiąc jest to emulator windowsa) do wersji 1.2rc-2 część rzeczy była po angielsku. Obecnie jest pięknie spolszczone)
* Brak wirusów. To jedna z największych zalet tego systemu. Obecnie nie istnieję żadne poważne wirusy na Pingwinka. Nawet jednak gdyby komuś się chciało takowy zrobić, jest to droga przez mękę, gdyż trzeba dobrze zabawić się socjotechniką, aby ofiara uruchomiła "wadliwy" program (ciężko jest zrobić wirus "samokopiujący się", choć jak mówiłem – nie ma rzeczy niemożliwych, jest tylko brak umiejętności).
* Uruchomisz większość programów spod Windows. Ktoś wcześniej powiedział o problemach z AutoCAD-em. Otóż mój znajomy, który jest architektem używa tego oprogramowania z powodzeniem za pośrednictwem Wine, który nie jest emulatorem (wcześniej napisałem, że jest, jednak chodziło mi bardziej o wyjaśnienie idei. Tak naprawdę Wine jest open-source'ową implementacją WinAPI dla Linuksa i innych systemów zgodnych z POSIX). Nie jest to jednak żadna stara wersja programu – nie najnowsza, bo po prostu wystarczy mu ta której używa, ale też nie najstarsza. Nie pamiętam dokładnie daty wydania, ale nie jest ona starsza od 2006 r. W wine chodzą również gry takie jak Crysis (gram na max detalach z +/- 60fps – i tak więcej ludzkie oko nie jest w stanie zobaczyć), simsy, czy nawet spore. Fakt, mam kartę nVidii, ale Intel ma od października tego roku wprowadzić specjalne stery na Linuksa do układów zintegrowanych, więc będzie dobrze (de facto już są dostępne, ale to bardzo wczesna alfa i trzeba się specjalnie zapisywać).
Szanowny Panie Tomaszu,
jestem zatwardziałym linuksiarzem dłubaczem od wielu lat. Jednak Pana felieton wywołał u mnie dziwną reakcję na wątrobie…
Po pierwsze, artykuły sponsorowane itp: nie jest tajemnicą, że microsoft zwyczajnie stać na promocję i marketing szeptany. I że przepchnięcie tendencyjnego artykułu w portalu, nieobarczonego tagiem 'reklama' też ma swoją cenę. A ms zainwestował w alternatywne formy marketingu, jak choćby party packi w stanach. więc czymże jest masywna promocja gdzie popadnie? i… co w tym złego? w końcu i tak zapłacą za nią ci, którzy kupią Windows Seven Sins Edition. :)
Poza tym mam dziwne schorzenie ślepoty marketingowej – uodporniłem się na bilboardy, bannery, i inne przejawy typowych kampanii marketingowych. Jednak parę dni temu, przy okazji wydania nowego ubuntu, zrobił się niesamowity szum na forach, blipach itp. I szlag mnie trafiał, bo premiera ubuntu nie wydaje mi się szczególnie istotnym wydarzeniem (i to przeświadczenie jeszcze się wzmogło po lekturze changeloga). wracając do tematu, dla porównania: nowe ubuntu nie jest dużym krokiem w IT. Seven Sins jest, czy to nam się podoba, czy nie.
Dalej, dziesięć powodów, dla których warto/nie warto: rzeczy takie są zazwyczaj przygotowane dla ludzi atechnicznych (panie, a te głośniki mi pójdą pod siódemką czy będę potrzebował do nich sterowników?) i powyżej pewnego poziomu wiedzy IT nie powinniśmy się angażować w dyskusję z nimi. W myśl prawa "nie dyskutuj z idiotą – sprowadzi cię do swojego poziomu i pokona doświadczeniem".
Seven jest dopracowany, niech mnie diabli, ale się postarali. Nic, że zżynają z BSD (choćby system zarządzania uprawnieniami, jeszcze z czasów Visty), ale idzie im to na dobre. Po skopaniu Visty ms zrobił coś, czym może się naprawdę pochwalić. Oczywiście wszystkie funkcjonalności dostępne w 7 możemy mieć w linuksach, jednak wymaga to podstawowych, technicznych umiejętności. Jak choćby BitLocker – od dawna można było użyć TrueCrypta do tego celu, jednak wymagał podstawowej wiedzy. W BitLockerze w 7 jest klik, klik, dalej, zaszyfrowałem. I tego oczekuje atechniczny user.
MS zawsze przykładał dużą wagę do prostoty obsługi – nawet środowiska programistyczne pozwalają na wyklikiwanie aplikacji. I dlatego jakiekolwiek porównania w tej kwestii nie mają sensu, dla użytkowników atechnicznych, którzy nie chcą poznawać systemu, windowsy zawsze będą lepsze (nie rozmawiajmy o *buntu, bo mi żal tej distro). Windows Seven jest według mnie najlepszym Windowsem dla stacji roboczych od czasu Win2k Pro. I nie dorasta do pięt mojemu, uszytemu na miarę, Linuksowi, którego znam jak własną kieszeń.
Seven jest nieporównywalny z Linuksami, bo celuje w inną grupę użytkowników komputerów. Jednak jest najlepszy w swojej klasie.
"nowe ubuntu nie jest dużym krokiem w IT. Seven Sins jest, czy to nam się podoba, czy nie."
Dużym krokiem? Kolejny żartowniś.
Jak w takim wypadku nazwać wydanie Windowsa XP? Rewolucją informatyczną?
Przecież w obu przypadkach były to tylko poprawki po chwilę wcześniej wydanych systemach (Windows 2000 i Vista) z wszystkim tego konsekwencjami (na plus w przypadku XP i odwrotnie, jeśli chodzi o 7).
"ak choćby BitLocker – od dawna można było użyć TrueCrypta do tego celu, jednak wymagał podstawowej wiedzy."
Jakiej wiedzy? Pod Windowsem XP Truecrypt to typowy programik klikalny prowadzący użytkownika "za rączkę".
Prawda jest taka, że w Windows 7 wprowadzili, jak również lekko podrasowali rozwiązania Linuksowe. Dało to sytuację, gdzie Windows ma w końcu w sobie coś, czego nie ma Linux. W Viście jedynie aminacja przełączania okien w Aeoro była nowością, którą Linux przyjął. Windows 7, opierając swe nowinki na Linuksie dał popalić twórcą wielu pakietów Linuksa, gdyż te wszystkie "nowinki techniczne MS" były od dawna na wyciągnięcie ręki. Małe ulepszenia, a jednak tak cieszą niektórych użytkowników Linuksa, iż żadają ich skopiowania.
Dla Microsoft-u, to naprawdę dużo. W końcu zrobili coś, co zawiera pewne rozwiązania, które inni chcą mieć, chociaż wszystko, to Linuksowe zabawki, jednak w odświeżonej, nowej oprawie.
Windowsowi jednak wciąż brakuje w intuicyjności obsługi, by móc się równać z OpenSUSE.
"Prawda jest taka, że w Windows 7 wprowadzili, jak również lekko podrasowali rozwiązania Linuksowe."
Myślę i myślę nad tym zdaniem, i nijak nie mogę znaleźć choćby jednej takiej funkcji… Może napiszesz, o jakie konkretnie rozwiązanie Ci chodzi?
Odrywanie zmaksymalizowanych okien(W Windows 7 dodatkowo możemy przyciągać już zdemaksymalizowane okno do rogu/góry ekranu).
Podgląd okien na dolnym pasku.
To tylko dwie rzeczy.
Masz rację, to tylko dwie rzeczy :>. I coś mi się wydaje, że były one już w viście (podgląd miniaturek na pewno), oraz że z visty trafiły one do linuksa (miniaturki okien), ale może się mylę… niech ktoś to potwierdzi lub zdementuje :).
A co do "odrywania" okien: a to jest jakaś genialna, linuksowa funkcja, innowacja większa niż superbar :D? Przecież to innowacja w stylu double-clicka: tak oczywista, że nie zasługująca na patent… Linuksowcy obrażali się o zazdrosne patentowanie dwukrotnego kliknięcia, twierdząc, że to "oczywiste rozwiązanie, niewymagające inwencji", a sami chcieliby, by tak prostą rzecz uznać za niepowtarzalne odkrycie (oczywiście, "odkrycie" linuksa)? Poza tym, nie byłbym taki pewien, że odrywanie okienek po raz pierwszy pojawiło się w linuksie. Przecież tyle było systemów… A co do maksymalizowania przez przyciągniecie do krawędzi ekranu, to nie nazwałbym tego "dodatkiem", ani "lekkim podrasowaniem" żadnej z linuksowych funkcji. Bo po pierwsze, jest to główna funkcjonalność dotycząca krawędzi okien, jaką ma windows 7 (zresztą, bardziej użyteczna od większości bajeró compiza), a po drugie, na pewno nie widziałem "maksymalizacji do połowy ekranu" w żadnym linuksie, ani przedtem, ani teraz…
"Windows Seven jest według mnie najlepszym Windowsem dla stacji roboczych od czasu Win2k Pro."
Czy to nie za wcześnie aby ferować takie wyroki?
Win2k zasłużył sobie jakością i niezawodnością na dobrą opinię, natomiast w przypadku Siódemki jest na razie hurra optymizm.
Poczekamy, zobaczymy.
Ja mogę skorzystać z szyfrowania w moim OpenSuSE przy użyciu paru kliknięć od paru lat. Co do środowisk programistycznych, to pod Linuksem też są, ot choćby QT Builder.
Pytanie: Kiedy powstal 'normalny nadajacy sie do pracy QT Builder', a kiedy powstal … no platny co prawda ale dzialajacy 'Delphi 6.0'? Juz nie wnikam o jezyk, model oprogramowania, ale o wygode 'klikania'.
Pytanie: Po co ci Delphi 6.0 kiedy masz darmowego Lazarusa (ten sam język i sposób obsługi, możliwości więcej wszakże – IDE po polsku, a jak chcesz zmienić, bo np. nie podoba ci się prędkość kompilacji, to zawsze możesz zajrzeć do kodu źródłowego kompilatora i obaczyć, czy nie da się zoptymalizować)
Co do użytkowników "atechnicznych" to, niestety, będą zmuszeni stawać się coraz bardziej "techniczni". Świat brnie w IT czy im się to podoba, czy nie, a pewnych rzeczy zwyczajnie nie da się zrobić bez pewnej wiedzy. Taka cena rozwoju.
Jestem wielkim gorącym zwolennikiem Linuksa i wolnego oprogramowania (ze względów technicznych i ideologicznych). Uważam jednak, że artykuły tego typu nie przynoszą niczego, oprócz kolejnego flame'u lub poklepywania się po ramieniu.
Microsoft odmawia codzienną marketingową mantrę. To nie są powody ani argumenty tylko hasła reklamowe. Szkoda czasu "Rady Ekspertów" na to. To tak jakby Instytut Chemii odnosił się do wyemitowanych reklam proszku do prania, zaprzeczając, że istnieją zielone kuleczki atakujące plamy i twiedząc, że informacje o śnieżnobiałym praniu są mocno przesadzone.
Szkoda na to czasu Panowie. Lepiej prowadzić nieustającą dywersję: pisać programy, instalować i uczyć Linuksa po domach, a najważniejsze – w szkołach.
Trafiłeś w sedno – w pełni się zgadzam :)
Wydaje mnie się że, jednak do końca nie jest to tak "Wolny Kraj" jak sugeruje w swojej wypowiedzi p. Tomasz Barbaszewski.
Skoro monopolista nie ponosi kosztów reklamy własnego produktu, ale niech i tak będzie.
Gorzej natomiast jest, skoro ten monopolista uzurpuje sobie prawo do wdrażania "jedynego słusznego oprogramowania".
Wystarczy wejść do jakiegokolwiek marketu ze sprzętem technicznym, głownie laptopami.
Windows na wszystkich ekranach i chyba nie za darmo ?
Wiem, to nie bezpośrednia wina M$, tylko producentów tego sprzętu, ale jednak odnoszę wrażenie że "ręka rękę myje".
A dlaczego nie można kupić laptopa bez systemu ?, to jest właśnie ograniczanie wolności i prawa wyboru.
To że jest to system pre-instalowalny też wiem, ale wiem że są i problemy z instalacją Linuksa na dysku takiego laptopa, po usunięciu systemu M$.
Ja tego systemu nie używam już od roku, przesiadłem się na Linuksa i nie widzę powodu aby powracać do systemu
komercyjnego i wydawać niepotrzebnie złotówki.
Po prostu to co oferuje "wspólczesny" pingwin jest dla mnie wystarczające.
Dla wielu użytkowników to głównie sprawa przyzwyczajenia, nawet jeśli nie pracują na specjalistycznym oprogramowaniu.
A jak się okazuje, prawie w każdej wypowiedzi przeciwko Linuksowi są przytaczane braki tych specjalistycznych programów, czyżby wszyscy userzy to konstruktorzy i projektanci ?, nie sądzę.
Wiadomo kto ponosi winę za taki stan rzeczy – nie twórcy Linuksa tylko oprogramowania które na nim nie chce działać, bądź go nie ma.
Każdy przytaczający "brak Photoshop-a", to osoba, która nigdy wcześniej Ubuntu/Mandrivę/Fedorę/Suse na oczy nie widziała. Oczywiście nie piszę, że Photoshop jest, jednak zgadzam się z twoją opinią.
BTW: Czy wie ktoś może gdzie można dostać laptopy bez systemu, albo którzy producenci bezproblemowo zrealizują zwrot Windowsa po zakupie?
Chyba najgorszy artykuł jaki widziałem na osnews. Nie mam zielonego pojęcia o czym on jest. Czy to krytyka mediów, że robią darmową reklamę MS? Czy to krytyka marketingu MS za nieudolne przekazanie funkcji Windows 7? Czy to krytyka samego systemu praktycznie za to, ze powstał (bo nie ma głębszych argumentów). Jak zawsze wszystko doprawione zrzędzeniem linuksiarza (licencje, cena windowsa, monopol). Żałosne…
Też kiedyś tak myślałem, ale niestety mam zbyt wiele sytuacji windows-pendrive. A głupio jest siać malwarem z pendrive'a.
Też nie rozumiem tego zachwytu Windowsem 7 niby same udoskonalenia a gdy dziś widziałem go u kolegi wydał mi się …. linuksowaty że tak to ujmę. Szczerze zabawne jest to że stwierdziłem że już to gdzieś widziałem ;)
Teraz bardziej się zachwycam nowym Ubuntu z którego właśnie piszę (narazie Live CD jedyny komputer w domu wiadomo jak to jest;) )
P.S Empathy jest do kitu trzeba wymóc powrót Pidgina w kolejnej edycji.
P.S 2 Błedy ortograficzne i literówki nie zamierzone (brak słownika w Fx bo instalacjia tym czasowa w LiveCD mija się z celem)
Matrix
… niektórzy chcą się wyrwać …
inni nie chcą widzieć nic po za nim …
- jak nie poznasz nie zrozumiesz.
- jeśli byłeś 'otwarty' czy dasz się zamknąć?
- jeśli byłeś 'zamknięty' czy nie będziesz się bał i błądził jak niemowlak, szukając swojego 'otwartego' odpowiednika zamknięcia?(zwykle bez skutku)
garstka jest ludzi którzy 'otworzyli' się bo sami chcieli
a nie dlatego, że szkoła, studia, etc…
ja dumny jestem z tego, że są na tym świecie Ludzie, którzy dla idei wolności potrafią tworzyć dla Ludzi – bo potrafią i chcą pomóc, bo Potrafią, i nic w zamian nie chcą.
-zastanów się czy byłbyś w stanie pomóc 'komuś' kto nigdy nie byłbyw stanie się Ci odwdzięczyć?
Szanowny Panie Przewodniczący Radzie Ekspertów,
Czy będąc Przewodniczącym Rady Ekspertów nie wstyd Panu publikować artykuły o takim poziomie merytorycznym?
>Fundacja nie zajmuje się recenzowaniem systemów >komercyjnych [...]
A co ma Wolne wspólnego z "niekomercyjnym"?
Duża część Wolnego Oprogramowania (szczególnie tego wiodącego) to bynajmniej nie działalność charytatywna. Miał Pan na myśli "własnościowe", jak mniemam?
>2. Łatwiejsze zarządzanie oknami?
>O co tu właściwie chodzi? O nowe właściwości >dekoracji okna?
Choćby te gesty myszy, np. chwycenie okna za pasek tytułu i przyciągnięcie go do krawędzi pulpitu albo potrząśnięcie.
>"SuSE Open Linuksem".
Miał Pan na myśli OpenSUSE Linux, jak mniemam?
>"VendorLock-In".
W jakim języku to Pan napisał? Bo angielsku jest "vendor lock-in".
Polecam wszystkim lekturę:
http://en.windows7sins.org/ :)
Pewnie jak zwykle wszyscy pozostaną przy swoich zdaniach – ale jednak spróbuję krótkiego podsumowania:
Rozwój systemów MS Windows oraz Linuksa przebiegał całkiem inaczej – i to od razu widać:
Windows zaczął się od nakładki na DOS (moje Windows 2.0 i późniejsze tej "maści").
Potem była wielka ściema – nazywało się to "Inicjatywa ACE" (Advanced Computing Environment):
– http://en.wikipedia.org/wiki/Advanced_Computing_E… -
w ramach której miały być dwa systemy – MS Windows NT (New Technology) oraz SCO Open Desktop (Unix SVR3 z X Window, Motifem, desktopem (wielowątkowym!) IXI i bazą danych Ingres). Modny był wtedy MIPS i oba systemy były dla procesorów MIPSa i INTELA.
SCO Open Desktop miał być dla większych instalacji – Windows NT dla mniejszych.
Oczywiście zaraz się wszyscy pokłócili… i ACE się rozpłynęło.
UNIX był drogi (ponad 1000 USD), ciężko się go "archiwizowało" SCO Open Desktop to było ponad 60 dyskietek 3,5" albo taśma QIC. A bardzo dużo maszyn korzystało z różnych jego wersji – zaczęły się więc pojawiać różne "małe Uniksy" – takie po 100 USD (np. Consensys) – a w końcu wystartowali GNU HURD i Linux. Piękny diagram – można skleić i powiesić sobie na ścianie:
http://www.levenez.com/unix/unix_a4.pdf
MS Windows było budowane "od dołu" z przeznaczeniem na szeroki rynek,
UNIX i jego młodszy brat (a może dziecko) LINUX zszedł "z góry". Tą filozofię widać gołym okiem choćby w prawie "root może wszystko, bo wie co robi!".
Dla systemu MS Windows (zwłaszcza w domu) administrator to równocześnie użytkownik i nie można zakładać zbyt dużej jego wiedzy.
Jeśli weźmie się to, co napisałem pod uwagę to jest oczywiste, że są to systemy skierowane do różnych grup. Niestety nerwowość obu stron prawie zawsze prowadzi do kłótni, który jest lepszy – jak widać mogłem zastrzegać wielokrotnie, że piszę dlaczego to ja nie zainstaluję Windows 7 – a i tak większość to odebrała jako dyskredytowanie tego systemu – a ja przecież odniosłem się tylko do argumentów marketingowych!
Jestem przekonany, że wiele osób wybierze Windows 7 – i będzie to dla nich wybór właściwy! Ale to nie znaczy, że dla wszystkich.
Jeśli Linux chce zdobyć desktop – musi pójść chyba drogą MS Windows. Tylko pytanie, czy model rozwoju Linuksa jest to w stanie zrobić. To kupa nudnej roboty programistycznej – za kasę znajdą się chętni. Wolontariusze pracują dla satysfakcji i nie lubią żmudnej pracy. Uniksa raczej nikt nie wskrzesi (bo po co, jak jest Linux). Może więc granty rządowe (były już przecież nawet w Polsce – OpenOffice i UX)?
Warto czasem oglądnąć się "za siebie" – to może wiele wyjaśnić.
My też się braliśmy "za łby" :)
Potoczna nazwa OSF (Open System Foundation) brzmiała "Oppose Sun Forever"
Dla mnie ten Windows to taka odchudzona Vista, zmniejszenie iloścu wbudowanych programów, dodanie nowe bajerki wyglądu i znowu mogą bić kąsę na nowym systemie. a taki Windows Ultimate 64 pobiera na starcie 1Gb ramu. To wcale nie mniej od Visty. A mój 64 bitowy Linux tylko 70mb na starcie:-) Lepiej napiszcię o Net BSD bo obiecanki były o instalacji i konfiguracji tego systemu, Open bSD było to teraz czekam na Net BSD:-) Pozdrawaim.
Bez przesady. Seven to bardzo przyjemny system. Przeciętny Kowalski na Linuksie szybko się zniechęci i tylko będzie rozpowszechniał informacje, że Linuks to bubel. A takie emocjonalne wypowiedzi… Hm, bardziej pasują do gimnazjalistów niż do poważnych osób. Używam Linuksa od czasów kamienia łupanego, ale nie widzę nic złego w używaniu Windowsa. Bez jaj, bo pomyślę, że tu sami informatycy się wypowiadają. Odbijając piłkę mogę zapytać autora: Pan informatyk, czy tylko Linuks? Bo może ktoś koduje na .NET i co wtedy?
PS.: Ciekawe ile minusów zarobię :)
qqq: po co minusy? przy Applach i MS, *nixy to rzecz
nie dla "Przeciętnych Kowalskich". i tyle.
Witajcie!
To jeszcze ja , parę słów "Ad vocem" napiszę sobie.
Co mnie dosyć w komentarzach rozbawiło , to atak protagonistów MS na autora artykułu.
A czemu? No bo ( wiem nieładnie ,ale tak ma być):
1.Ideologicznie ( wiem głupio to brzmi) to serwis Pingwinowy , to czemu mamy WIn chwalić?
Od tego są w koncu akcje marketingowr MS i fora użytkowników Win.Tam można czytać peany ( i nie tylko) na cześć nowego OS'a od MS'a
2.To prywatne zdanie autora tekstu!Zatem zapytam "Ale o co chodzi?".Kto chce niech sobie instaluje W7 , bo to jego sprawa/kłopot.
"In generalis" – najważniejsze, to mieć wybór który nasz wspaniały monopolista ( MS znaczy) stara się nam ograniczyć – "per fas et nefas".
A czego kto używa?Aaaa, to jego prywatna sprawa.
W tajemnicy zdradzę , że ja to chyba jednak nie-Win
Kłoni się
T.
Jak czytam komentarze, to widzę same prywatne opinie… Skoro autor mógł wyrazić swoją prywatną opinię, pisząc artykuł, to tym bardziej inni mogą to robić w komentarzach.
Prywatność opinii nie zwalnia nikogo z jej solidnego uzasadnienia… może też nie zmusza, ale warto jednak czymś popierać swoje wnioski. A popieranie ich nieznajomością tematu ("O co tu właściwie chodzi? O nowe właściwości dekoracji okna?") nie jest najlepszym sposobem przedstawiania swojej opinii, o jej formułowaniu już nie mówiąc.
Czytając ten artykuł, można zaobserwować ciekawe zjawisko: fanatyczny linuksiarz od każdej nowej edycji windowsa wymaga rewolucji na miarę wynalezienia microprocesora, podczas gdy nie mówi nic o swoich wymaganiach co do linuksa. Czyżby linux był doskonały, lub choćby lepszy niż windows?? Popularność tego systemu raczej na to nie wskazuje, a i zdrowy rozsądek podpowiada, że skoro linux robi to co windows (nie zawsze), a windows to co linux (a nawet więcej), tylko że lepiej, w sposób mniej awaryjny, to wybór powinien być jasny…
Można też zauważyć inną ciekawą rzecz: otóż gdy Microsoft wprowadza jakąś funkcję, której odpowiednik istniał już w linuksie, to zaraz spotykamy się z argumentami, że "to żadna nowość", "to już było od dawna w linuksie", itd. Wszystkie one mają zasugerować, że pojawienie się tej nowej dla windowsa funkcji nie jest wystarczającym powodem do zakupu tego systemu. Lepiej używać linuksa, a to, że Microsoft ulepszył swoją wersję tej funkcji (np. pasek adresu z nautilusa), nie ma zupełnie znaczenia… w ogóle, najlepiej to przemilczeć. Argument odnośnie "kradzieży" funkcji w odniesieniu do linuksa nie działa już tak samo: jeśli coś, co istniało wcześniej w Windowsie (np. interfejs Aero, zostało skopiowane przez programistów linuksa (często w sposób niedoskonały, nie dorównując oryginałowi pod względem funkcjonalności czy estetyki), dowiadujemy się, że "to jest już standard"!! Ci sami linuksowcy, którzy wtórność funkcji windowsa traktują jako argument przeciwko niemu, podobną sytuację w odniesieniu do linuksa interpretują na korzyść pingwina… Zresztą, nawet nie biorąc pod uwagę tego, kto pierwszy coś wymyślił i zastosował, można zaobserwować hipokryzję wielbicieli linuksa. Gdy windows reklamuje się funkcjami, które występują również w linuksie, dowiadujemy się od fanatycznego linuskiarza, że "to standard", "to żadna nowość", czy wręcz spotykamy się z jego świętym oburzeniem: "i to ma być nowość?!". Tymczasem ja nieraz już czytałem i słyszałem, jak to linuksiarze nakłaniali do pingwina, twierdząc, że można na nim robić to samo co na windowsie, ale za darmo, na wolnym systemie, itd…
Na koniec, pytanie do autora artykułu:
Rozumiem, że skoro ma pan taką, a nie inną opinię o Windowsie 7, istnieją rzeczowe argumenty, jakie przyczyniły się do powstania takiej opinii… Muszą zatem istnieć jakieś hipotetyczne argumenty (przeciwieństwa argumentów "przeciw"?), które by doprowadziły Pana do innego zdania. Zatem, jakie nowe funkcje powinien mieć windows, by Pańska opinia o nim się zmieniła?
"Na koniec, pytanie do autora artykułu:
Rozumiem, że skoro ma pan taką, a nie inną opinię o Windowsie 7, istnieją rzeczowe argumenty, jakie przyczyniły się do powstania takiej opinii… Muszą zatem istnieć jakieś hipotetyczne argumenty (przeciwieństwa argumentów “przeciw”?), które by doprowadziły Pana do innego zdania. Zatem, jakie nowe funkcje powinien mieć windows, by Pańska opinia o nim się zmieniła?"
1:0 dla ciebie ;)
etam. nie uzywam Win od 8 lat i nie zamierzam — nie ma
takiej rzeczy w Windowsach, ktora by mnie do nich
przekonala. i nie bedzie. jesli to fanatyzm, to prosze
zauwazyc, ze zupelnie nieszkodliwy…
Szczerze? Delikatnie mówiąc to najgorszy propagandowy syf jaki widziałem na tej stronie!!
Nie wiem jak to może być na głównej :/
Poza tym czemu tu piszą o Windows?
Widocznie by pobudzić troli i "udumnić" Linuksowców, bo Windows to wzbudza emocje :/
Według mnie autor tego artykułu używa komputera do "niczego".
Autor jako Przewodniczący Rady Ekspertów używa komputera do GG, filmów i www, no i czasem go usypia (ale na Linuksie lepiej nie usypiać – nie wiadomo jak się to skończy). Tu Windows nie jest niezbędny.
Bo na głównej już nic innego się nie ukazuje. Portal jakilinux.org już dawno zszedł na psy. Teraz można poczytać najwyżej wypowiedzi dzieci z IQ 50 i artykuły takie jak ten. Gratuluję. Bo raz na miesiąc wypadałoby coś napisać… Żenada!
Większość użytkowników zastanawia sie po prostu czy zamienić swojego nielegalnego Windowsa XP na nielegalnego Windows 7. Jako takie jest to ścigane prawem.
Dlatego jestem legalny na pingwinie
Ciekawe jest to, ze w innych krajach microsoft oferuje spore obnizki na windows 7. Studenci (albo osoby ktore dale maja dostep do konta uczelnianego) moga kupic wersje Pro za ~1/10 ceny – http://windows7.digitalriver.com/
Byly przedsprzedaze w7 za 1/2 ceny.
Czyzby w interesie microsoft polska bylo straszenie policja niz mozliwosc zakupu legalnej wersji po przystepnej cenie? Jestesmy jedynym krajem w ktorym non stop slyszy sie o 'sukcesach' policji. Przeciez wszystko inne juz jest super i policja nie ma nic lepszego niz dzialanie w interesie korporacji – a moze to jest bardziej oplacalne?
Przyznam, że potrzeba (taka jakaś wewnętrzna raczej) legalności była istotnym czynnikiem do rozstania się z Windowsem – sam system raz sobie kupiłem (win ME – błąd życiowy, kupiony jak był taką samą rewelacją jak 7), ale to przecież i Office i jaki Photoshop (kiedyś Corel) – razem koszty jednak spore. Kupując dystrybucję Linuxa doprawioną niezbędną dawką oprogramowania zamkniętego płacę grosze, mam bez problemów co mi trzeba, jestem legalny i na dodatek bezpieczny.
Radze wszystkim osobom zajmującym się emulacją procesora lub developmentem bardzo uważać z przeprowadzką na Windows 7 bo może się bardzo szybko okazać że ich interpretery przestaną poprawnie działać a emulacja innych architektur przestanie być możliwa
Tuxmaniak – brawo! Bardzo dobry komentarz i życzę wszystkim tutaj więcej obiektywizmu i krytycyzmu w stosunku do Linuksa – być może wtedy ten system faktycznie stanie się narzędziem godnym polecenia dla domowego użytkownika.
Zadaliście mi kilka pytań, a wypada odpowiadać:
http://windows7sins.org i "trashing you freedom"
Wolności trzeba chcieć! Jeśli ktoś jej do niczego nie potrzebuje to po co mu ją wciskać?
Ktoś pisał o wymianie pierścieni w silniku samochodu – ostatni raz zrobiłem to w swoim starym AUDI 100 (w ubiegłym wieku ;) ). Nie przewiduję, abym to jeszcze kiedyś robił.
Ale brak wolności może sporo kosztować – nie chcę nikogo zanudzać, ale kiedyś udało mi się w 5 minut naprawić nowoczesny, bardzo złożony samochód dzięki temu, że producent udostępnia dokumentację w sieci (5 GBP za dzień dostępu). Uchroniło mnie to przed lawetą, demontażem automatycznej skrzyni biegów itp. A napis na komputerze auta wyglądały potwornie groźnie "Transmission Fault" etc. A tylko się zaciął lewarek – "fachowcy" skasowaliby mnie pewnie na kilka tysięcy. A wystarczył klucz nasadowy 8 mm i przesunięcie zaciętej zapadki. Nawet rąk sobie nie pobrudziłem!
Co do prawa jazdy na Forda T / Windows. Niestety, tego się nie da odwrócić – Ford T miał specyficzną, bardzo prostą w użyciu skrzynkę biegów (planetarną!).
Ale jeśli ktoś nie ma przynajmniej duszy inżyniera – to po co mu taka "wolność"?
Propaganda Linuksa – oj, wiele szczegółów i kierunków rozwiązań mi się w nim nie podoba! Np. kierunek rozwoju środowiska graficznego. Czemu nie może być po kolei – X Server, Window Manager, Desktop jako niezależne od siebie? Wiem, wiem mogę sobie tak zrobić (bo mam "wolność") i często tak robię, ale wiele osób korzysta z automatycznej instalacji. Np. NetworkManager w KDE 4 mi się nie łączy z siecią bezprzewodową, a jak zmienię na KDE 3 (ten sam system, nic nie ruszam) – to mi się łączy! Mam w nosie naprawianie tego! Poczekam kilka dni na OpenSuSE 11.2 (patrz wątek poniżej).
Mam niby to "wolność" naprawienia tego, ale jakoś nie chce mi się marnować czasu.
Gdyby tak zdarzyło się w MS Windows zwrócił bym się natychmiast o zwrot kasy – i pewnie bym ją dostał (gwarancja MS o tym pisze).
Ale za to w Linuksie mam do wyboru kilkanaście wersji środowiska graficznego (znowu te "Stallmanowskie Wolności") można zacząć choćby od – http://xwinman.org
Co do korzystanie z komputera – wbrew twierdzeniom niektórych konfiguracja MPlayera nie jest zbyt trudna – mogę więc oglądać także filmy. Nawet działa mi nieźle MoonLight i mogę sobie przeglądnąć archiwum http://www.playboy.com :)
Ale w domu wolę wrzucić płytkę lub podłączyć USBeczkę do odtwarzacza DVD Pioneera. A CD położyć na specjalizowanym odtwarzaczu. Prościej i dużo ładniej gra i więcej widać. Filmy na komputerze najczęściej oglądam w pociągu.
Każdy ma inne wymagania – jeden lubi grzebać w systemie – inny nie. Jeden będzie chciał wolności wykorzystywania oprogramowania – drugi ściągania muzyki.
Zaczepki, docinki, uwagi językowe oraz typowe "Forumowe Epitety" nauczyłem się od dawna zbywać milczeniem: >/dev/null – proszę więc nie mieć nadziei, że dam się sprowokować.
pozdrawiam wszystkich dyskutantów i dziękuję za tak duże zainteresowanie…
wolnosci nie trzeba chciec. mozna. i czasem warto. a czasem
wygodnie "odpuscic".
ja jestem zwolennikiem wolnosci negatywnej — wolnosci "od".
Microsoftu, nikotyny, robakow etc ;)
Windows7 nie prowadza nic nowego oprócz wyglądu.
Nie bądźcie głupi! To podrasowana Vista.
Tak, Tak … te rzedy KB w kernel.exe tez jest tylko doklejonym BMP, jako RC ;(
http://republika.onet.pl/39316,25,2,,fabryka.html…
Patrzcie a tu za darmo reklamują linuksa. I to nie pierwszy artykuł na tej stronie w ostatnich tygodniach. Skandal!
Linux jest własnością jakiejś firmy, czy może jest składnikiem różnych produktów różnych firm (i nie tylko firm, a więc nie tylko "produktów")?
Mam też poważne wątpliwości, czy artykuł reklamuje Linuksa – GIMP czy Picassa to aplikacje, które można uruchamiać pod Linuksem, ale nie tylko, i to raczej o nich jest notka. Granice "Linuksa" nie są takie wyraźne – dopóki nie wspomina się jądra, to trudno powiedzieć czy to nie jest tylko zbiorcza nazwa obejmująca różne programy FLOSS (vide GIMP) albo wcale nie FLOSS, ale działające także pod Linuksem (vide Picassa).
uwielbiam tę podwójną moralnosć :) Piękne – jak napisał szczery na onecie co kilka dni praktycznie ostatnio są arty o linuksie (Linuksie nie programach).
Najlepiej to tak – zakażmy reklam windowsa, zakażmy gazetom o nim pisać, zakażmy dołączać go do komputerów. Wtedy będzie uczciwa konkurencja dla linuksa który jest tak pokrzywdzony i biedny :(
Nie wiem co jest na Onecie – ja tam nie bywam w ogóle. Jeśli są takie artykuły, to fajnie (nadal pytam jaką niby firmę reklamują? Pytanie pomocnicze: czy to może dotyczy szerokiej konkurencji biznesowej oraz – jednocześnie! – dobra społecznego?), natomiast ten konkretny przejrzałem z ciekawości i jest o aplikacjach dostępnych na daną platformę, nawet nie o konkretnej dystrybucji.
Wystawianie świadectwa moralności niech przynajmniej się trzyma faktów – nie słyszałem, żeby ktoś miał za złe oznaczone reklamy MS Windows (ostatni raz jak pamiętam to było jak się pojawiały w Linux+, a potem to już jak były te dziwne o Gatesie kupującym buty, ale zawsze w jakimś kontekście). Nikt nie wspominał o zakazach reklam, Tomasz się oburza po prostu tym, że jest masa tekstów nieoznaczonych jako reklamy, ale w istocie pełniących taką rolę.
i włąśnie tacy użytkownicy jak ty kocio i tomasz powodują że ludzie mają dość linuksa.
Jako firme reklamują – Canonical, Red Hat, Novell. To sa firmy.
Poza tym jeśli chwalenie Windows 7 (który jest zaskakująco dobry – lepszy nawet niż snow leopard) to automatycznie reklama to sorry…
Każdy Windows jest jeszcze lepszy niż poprzedni oczywiście, co samo w sobie zaskakuje – zupełnie jak zima w grudniu.
Ech, niewolnicy mikrosoftu… Jak to mogą sobie sobie wyliczyć – lepszy niż leopard np… To ja się zapytywuję – do czego lepszy? Konkretnie proszę.
Powód nr 11:
http://windows7forum.pl/niewyrazne-zamazujace-sie…
Może warto nagłośnić? Antyaliasing, który psuje oczy. To tylko błąd, którego Microsoft nie umie naprawić, czy chęć wymuszenia kupna określonych monitorów?
a linux ma czcionki które wyglądają tragicznie. Bym się zapytał ile masz lat – ale to by był cios poniżej pasa.
Tragicznie??? Ja tam nie widzę różnicy – na dodatek kiedyś jak jeszcze miałem rezerwat z Widowsem na kompie, była opcja -"pobierz czcionki z systemu Windows" i Linux miał w 3 min wszystkie czcionki z Windowsa. Teraz mam na CD całą kolekcję czcionek i jak trzeba to sobie wybieram, jakieś dziwadła z krucyfiksami i katafalkami, orłami czy smokami. Łatwo wrzucić, łatwo wyrzucić, jak kliparty.
PS. Cholera, jak trzeba to trzeba – mam ponad 60 lat. Powyżej pasa oczywiście…
a czy nie mozna dzis w Win kazac wyszukac fonty
.ttf i skopiowac je sobie do /usr/share/fonts/TTF
jak dusza zapragnie (pytam o mozliwosc techniczna,
bo rozumiem, ze licentia microsoftica broni)
mysle, ze podpisali po cichu kontrakt z optykami..
Nie rozumiem tej całej afery szczerze mówiąc. Wolność to raczej prawo do korzystania z tego czego się właściwie potrzebuje a nie tego czego od nas oczekują inni. W tym artykule i komentarzach strasznie uwzięliście się na linuxy i koniec. M$ Łyndows to syf a każdy kto go używa to idiota (przynajmniej tak z części wypowiedzi można wnioskować). Trochę obiektywizmu i pokory w swoich wypowiedziach proponuję.
Sam teraz używam W7 Prof z msdna. W gwoli ścisłości jest to projekt, który pozwala pobierać różne produkty MS do końca studiów (chociaż nie jestem w stanie powiedzieć cyz w późniejszym okresie już nie). System nie jest zły i wystarcza mi do moich zadań (SAP, Project, MS SQL Server 2008 itd. – 2 ostatnie też z resztą z msdn). Nie wyobrażam sobie, abym musiał kombinować z SAPem przez wine czy cokolwiek innego tak samo z Projectem itd. Oczywiście Projecta i SQL Server można zastąpić, ale niestety z SAPem jest trudniej. Miło jest także mieć przyzwoity wybór gier (a nazywanie nolifem kogoś, kto od czasu do czasu lubi sobie pograć to jednak mała przesada).
Nie twierdzę oczywiście, że linuxy są gorsze od Win czy w czymś mu ustępują. Po prostu, niektórzy potrzebują Win inni linuxów i tyle. Ktoś kto twierdzi, że użytkownicy Win są idiotami sam sprowadza się do takiego poziomu…
Sam używałem Mandrivy (szczerze nie pamiętam już jakiej dystrybucji) oraz OpenSusea 10, 11.0 i 11.1. Fakt były to systemy strasznie stabilne, ale nie oszukujmy się czasami też coś się posypało – w 11 miałem dziwne problemy z zapisem ustawień i dostępem od dysków NTFSowskich, a konfiguracja neo też nie należy do najprzyjemniejszych (chociaż dla SAGEMA jest równie prosty jak pod windą). Dodatkowo Susek 11 strasznie długo się uruchamiał. Sama konfiguracja tych systemów też nie była szczególnie przyjemna, za to po jej zakończeniu systemy mnie po prostu zachwycały.
Wad obu systemów znalazło by się o wiele więcej, ale skoro używacie i się wypowiadacie to o nich wiecie :P (w momencie gdy piszę ten komentarz np. FF nie chce się zminimalizować:P). Uświadomcie sobie w końcu, że nie każdy potrzebuje ferrari skoro lubi porsche czy lamborghini (skoro trzymamy się porównań motoryzacyjnych:P). Jak już mówiliście to wolny wybór, dlatego w swoich wypowiedziach nie zabraniajcie innym mieć innego zdania i używać innych systemów. Cóż mentalność Polaka też tu trochę ma do "powiedzenia";). Cały ten artykuł i komentarze sprowadzają się do fragmentu z "Dnia Świra" – "…moja racja jest najmojsza…":D
http://www.youtube.com/watch?v=Tb1XTIcqaa4
Pozdrawiam i trochę luzu Panowie i Panie ;)
Podane "nowości" w Windows 7 to lista funkcji, które zostały udoskonalone, a nie nowych. Dostałem Windows 7 Professional, więc go zainstalowałem, ok. tygodnia po premierze – moim zdaniem to najlepszy Windows, jaki wydano, choć nie ma przełomu w funkcjonalności. Tak powinna działać i wyglądać Vista w dniu wydania (a nie jak gówno). Nie odważyłbym się go skrytykować, ale nie powiem też, że est lepszy od Linuxów, bo po prostu nie wiem. Właśnie planuję ponownie wrzucić Ubuntu i wtedy może stwierdzę jaka est różnica i na czyją korzyść.
W sporze Linux vs. Windows estem bezstronny. Natomiast autor artykułu pokazał wyjątkowo niski poziom, krytykując system, którego – jeśli mnie wzrok nie myli – NAWET NIE PRZETESTOWAŁ.
O chłolercia widzę że trafiłem na temat gorętszy nawet
niż najnowsza premiera ubunciaka.
Ja tam nie będę dużo filozofował i powiem tylko że na
pewno przez najbliższe 5 lat nie zainteresuje się win7.
A to dla tego że nie kupiłem komputera dla systemów
operacyjnych, tylko dla oprogramowania które pod tymi
systemami mogę uruchomić.
A jeśli chodzi o ilość i jakość windzianego oprogramowania
to winXP jeszcze długo będzie nie do przebicia.
No mógł bym jeszcze dodać, że obecnie dostępne cracki
do win7 są niezbyt stabilne itd. itd. itd.
WItajcie!
Łoj, cuś jakby Flame War.
Zatem tak , artykuł ma tytuł "Dlaczego nie zainstaluję W7".
Można się z tym zdaniem zgodzić lub nie zgodzić , instalując W7 , bądź instalując inny OS.
Polemika protagonistów MS na forum Pingwinowym to taka próba przekonania świata ,że tylko Win jest miły/ładny/dobry a wszystko inne złe. To pogląd "małego Kazia".
Każdy OS ma swoje wady , ma również i zalety. Wybór należy do nas – tylko dbajmy o to by możliwości wyboru nam nie zabrano.
Acha, proponuję tylko pamiętać ,że każdy OS od MS to system płatny!! A mimo to pełen błędów.
Chmm , a może protagoniści MS porównają W7 z którymś z płatnych wypusków RH lub SuSe??
Może np stbilność , jakość wsparcia technicznego , ilość dostępnych programów/pakietów?
Niżej podpisany życzy powodzenia
Kłoni się
T.
"termometer, sołtysie!"
Dla nieuświadomionych minusiaczy: cytata owa zapadła w mą
starczą pamięć z lektury opowiadania pt. "Smoki
prawdopodobieństwa" z nieocenionej "Cyberiady" S. Lema,
skąd też pochodzi Trurl — kol. wyżej podpisany.
Pozdrowienia z zaświatów,
Kerebron
PS. Ad meritum: najzabawniejszy w treści swej wydał misię post pana TJR, zawierający przecudnej urody zdanko
Brawo, praktycznie jak ten dziadunio z „Rejsu''…
"każdy może, prawda, krytykować…" ; )
Z Windows jest jak z proszkiem do prania – każda wersja pierze najlepiej a każda następna jeszcze lepiej. Ja używam OS X, który kosztował mnie 129 zł i przynajmniej jasno mi podano co zrobiono w nowym OS.
jak tez od czasu używam linuxa – ale w dzisiejszych czasach Windows jest i będzie potrzebny – taka jest prawda. Linuxa gubi to że powstaje setki śmiesznych pochodnych dystrybucji linuxa, zamiast się skupić na 3-4 dystrybucjach ( np. ulepszenie instalacji softu nawet do poziomu Windowsa, marketing etc etc ) – i dlatego pingwiny jeszcze długo będę patrzeć przez okna – pozdrawiam
a u mnie prawda jest taka, że Windows nie jest potrzebny.
dwie prawdy, wzajemnie wykluczające się — ot, zagwozdka! (:
Wydaje mi sie kolego ze MINT 7
http://linuxmint.pl/web-links/59-linux-mint-7-glo…
Na razie nie widze sensu instalowania ubuntu 9.10 gdyż tak samo jak win7 przechodzi tzw ,,choroby wieku dziecięcego'' jak juz ktos tutaj mądrze powiedział. Jestem szczesliwym urzytkownikiem ubuntu 9.04.
Jeszcze nie spotkałem sie z przypadkiem zeby linuks nie znał jakiegos formatu plików audio czy video.Karta sieciowa? phhiii!;) człowieku, tak głosno było o braku wsparcia intelowskie karty grafiki, na netbooku mam 64mb dla karty grafiki i 1gb ramu = compiz+efekty takie jak animacje etc a do tego jeszcze włączony PHOTOSHOP 8 ;).
Wybór nalezy do Ciebie;)
Mam Win 7 (32bit), dostałem gratis do kupionego laptopa, może jestem starej daty, ale jak mi system na nic nie robieniu żre 700mb ramu, to cos mnie rusza. Poza tym potrafia sie na nim zawieszac komunikatory, czy firefox, by po jakis 10 sekundach ruszyc. 7 IMO ma gorzej rozwiazany Panel sterowania niz XP (o viscie sie nie wypowiadam bo z niej nie kozystalem), żeby cokolwiek zrobić trza się naszukać, i nie ma opcji przelaczenia na klasyczny (przynajmniej ja nie znalazlem). Menu Start tez mnie dobija, niewygodne, brzydkie, i brak opcji zmiany na klasyczne. Po pierwszym wlaczeniu systemu mialem ikonki wielkie jak w rozdzielczosci 640×480, a w opcjach byly oznaczone jako najmniejsze ;/. Dlaczego jeszcze siedze na windowsie? Bo musze zrobic porzadek z partycjmi i dorwac distro bez problemu obsługujące moją sieciówke (Realtek RTL8192e).
święte słowa! Vista z tego co widziałem (raz czy dwa) żarła
tylko 600MB, więc jak widać, postęp jest!!! : )
Ja mam tą samą sieciówkę i mam openSuSE 11.2
Ja dziś doznałem olśnienia jak bardzo MS okrada swoich klijentów .
Zainstalowałem na dysku windows 2008 standart server x86 (nie R2 i 32 bitowy) i doznałem szoku ten system jest setki razy lepszy od win 7 , dosłownie nie ma się w czym równać i poziom zabezpieceń i mozliwosc konfiguracji oraz narzędzi po prostu bije win 7 na głowe :) Boję się myśleć co wydali w r2 .
Wiec nie ma co się oszukiwać że MS po prostu sprzedaje za drogo swoje oprogramowanie , za 500-700 zł *tyle ile mw kosztuje 7mka powinni sprzedawać R2 enterprise a nie wciskać gówno typu win 7 home czy starter które be dodatkowych narzędzi do niczego sie nie nadaje
Vista kosztuje 300zł dla uzytkowników domowych (OEM).
A 2008 server – jest świetny to fakt. Jeden z najlepszych systemów serverowych – tylko zastanów się na co przeciętnemu użytkownikowi te wszystkie zabezpieczenia i konfiguracje? Na nic.
10 powodów instalacji Win7, do których odniósł się autor, to po prostu marketingowy bełkot. Nie ma sensu o tym przekonywać komputerowych specjalistów (nie oszukujmy się – kto w większości odwiedza ten serwis? ;) ), jednak autor (jak rozumiem) kierował swoje słowa do ludzi, którzy go podpytywali co myśli o Windows 7 (czyli raczej takich, których bezpośrednio takie sprawy nie interesują). Dlatego, po chwili zastanowienia ten zabieg przestał mnie razić, czy drażnić.
A co do bezpłatnej reklamy. Niestety takie jest "prawo" wielkich firm/koncernów, które generalnie i tak są powszechnie znane. Raczej niewiele można na to poradzić, więc lepiej się tym nie denerwować.
Co ze mną? Ja zainstaluję Windows 7, choć głównie dlatego, że i tak mam go za darmo z MSDN Academic Alliance. Oczywiście obok swojego Debiana, którego dalej będę używał zdecydowanie częściej.
Chociażby mogliby poprawić wydajność działania FS przy dużym przemieszczaniu się danych :) jak obfite ściąganie z torrentów czy poprawić zabezpieczenia :)
Punkt 6 (i częściowo 7) jest jak najbardziej aktualny! W domu używam Ubuntu 9.10 i jakoś nie mogę powiedzieć, że obejrzeć film to nie jest problem.
Mam piki na dysku sieciowym udostępnione przez Sambę i jak na razie ŻADEN odtwarzacz nie robi poprawnie tego co powinien. Mplayer nie chce odtwarzać plików z dysku sieciowego w ogóle. Totem kiepsko buforuje i co jakiś czas ostro przycina. Xine to samo co Mplayer. VLC ignoruje ustawienia systemowe, żeby nie przyciemniał ekranu podczas bezczynności. GMplayer po kilku sekundach pokazuje tylko biały ekran. Dragon player też nie wspiera plików w sieci. Próbowałem oczywiście z większą ilością programów, ale wymieniam tylko te najbardziej znane.
Kubuntu (i inne distra oparte o KDE4) to już całkowita porażka. KDE4 ma poważne problemy z obsługą Samby w ogóle. Co i rusz zrywa połączenie i wyświetla błąd, lub nie łączy się z serwerem w ogóle, co za tym idzie odtwarzanie multimediów za pomocą programów "KDE4" jest po prostu niemożliwe!
Jeśli przydział Samby zabezpieczony jest hasłem, to pomimo zalogowania się, oprócz Totem'a ŻADEN program nie odtworzy pliku zanim go nie ściągnie na dysk lokalny.
Przecież to jest bez sensu żeby do obejrzenia filmu z dysku sieciowego trzeba było najpierw go ściągnąć. W przypadku wifi trwa to w moim przypadku ok. 8 minut. To wszystko jest dla mnie tym bardziej dziwne, że Linux obsługę sieci ma "we krwi". Opluwana zewsząd Vista nie ma żadnych kłopotów z ww. zadaniem…
Nie wiem. Może ja się nie znam na Linuksie i nie potrafię go skonfigurować, używam go tylko jakieś 7 lat ;)
7 lat i nie potrafisz sobie z tym wszystkim poradzić ? ja po roku już bym zrezygnował z takiego systemu. (od 2 lat w domu nie używam windowsa)
Pierwsza rzecz jaką zauważyłem.
Instaluję W7 RC na moim lapku z grafiką Intela. Brakuje może dwóch sterowników przy czym i funkcja wyszukiwania sterowników je znajduje – jak i sterowniki spod Visty poprawnie działają.
Instaluję Ubuntu – i pier*olę się 4 godziny, żeby system prawidłowo obsługiwał kartę Intela a i tak nie jestem pewien czy się to do końca udało.
Dopóki tak będzie – Windows zawsze będzie miał przewagę na Linuxem. Dużej części użytkowników albo się nie chce, albo nie mają czasu by go poświęcić na ileś tam dni konfiguracji systemu by upewnić się, że wszystko w nim działa. Czysta ekonomia.
Przy czym chciałbym zauważyć, że nic nie mam do Linuxa bo poradzenie sobie z tą grafiką dało mi sporo satysfakcji a Linuxy są fajniusie. Ale to się sprawdza w przypadku jak mam czas by się tym bawić. Jak nie mam czasu a chcę po prostu pracować – na razie wygrywa Winda.
Autor artykułu jak zauważyła część komentujących w tym przypadku zachowuje się jak taki linuxowy fanatyk. Nieważne jak dobry byłby Windows i tak będzie zły. Nie poważne podejście.
Karty graficzne Intela działają bez problemów pod każdym linuksem, nie trzeba nic instalować. Może z najnowszym (np.X4500) być jakiś problem, kilka tygodni po premierze, ale w następnej wersji dystrybucji będzie działać.
Całkowicie zgadzam sie z kazdym kto tutaj pisze,ludzie chcący wyrównac jakos poziom windowsa do linuxa usiłują wmawiac wielu ze ten system poprostu jest dobry natomiast w zeczywistosci jest nieco inaczej.Jakis czas temu miała powstac nowa wersja systemu windwos o nazwie LONGHORN ,zmieniono nazwe na Vista i juz miała sie ukazac jednak Linuxowy Beryl zaczął zbierac pochwały uzytkowników co spowodowało opuźnienie wydania visty o około (o ile sie nie myle a jesli tak to poprawcie) 3 miesiace? Taki oto sposobem powstało Aero! W windows 7 podobno unowoczesniono funkcjonalnosc aero a wg mnie poprostu te animacje sie zacinają.Sprawdziłem to na kilku laptopach w saturnie, miedyz innymi jeden z nowszych edycji Lenovo,mimo wszystko aero i ,,ślizg'' okienka zacinał sie zawsze w tym samym momencie.Wprawdzie na około 200ms ale to juz powazny błąd wg mnie. No ale co mnie martwi?
1. Z własnego doswiadczenia wiem ze Linuxa trzeba chciec zrozumiec i przedewszystkim odstawic swoje przyzwyczajenia.Sam miałem wiele perypeti ale to jest uwarunkowane jakoscią dopracowania samej dystrybucji (przykład Linux Mint7) Ludzie poprostu wybierają pierwszą lepsza distro i oczywiscie powstają niemiłe wrazenia bo czegos nie umieli zrobic.
2. Druga sprawa, wiekszosc nie odroznia róznic w architekturze i plikach binarnych.Dla tego wiekszosc usiłuje zainstalowac program dla w32 pod unixem.
3.Wiele osób bazuje na opinni innych,nie wiedzą co to live cd choc wszyscye wiedza ze ten system jest darmowy. Panuje jakas fobia na punkcie terminala i wpisywania długich polecen.
Przykłądem moze byc moja siostra lub dziewczyna,kompletnie nie znają sie na komputerach, słuzy im jedynie do rozmów przez komunikatory czy internetu bądż ewentualnie muzyki/filmu. Moja siostra nie potrafi instalowac sterowników na windowsie natomiast umiała wpisac na linuxie ,,sudo apt-get install amarok'' ;). Obydwie Panie są bardzo sadowolone z responsywnosci systemu.
Wniosek z całego komentarza jest prosty: Do puki nie zoabczysz/przetestujesz nie dowiesz sie co tak na prawde jest lepsze i wygodniejsze!
Dziekuje
microsoft miał pulpit 3d wcześniej niż powstał beryl (już nie mówiąc o zabawkach 3rd party na windowsa). Jeśli ty naprawdę myślisz że Microsoft opóźnił premierę systemu bo powstał beryl z którego korzystało z 10 razy mniej osób niż samego linuksa to sorry.
Reszty nie chce mi się nawet komentować.
Czy kolega czasem nie przecenia strachu MS przed Linuksem, aby twierdzić, że MS przesunął termin wydania, bo pojawił się Beryl? Nie sądziłem, że megalomania fanów Linuksa posunie się aż do tego stopnia.
"Ludzie poprostu wybierają pierwszą lepsza distro[...]"
Oczwiście, że tak. Możesz powiedzieć, którą mają w takim razie wybrać?
"wiekszosc nie odroznia róznic w architekturze i plikach binarnych.Dla tego wiekszosc usiłuje zainstalowac program dla w32 pod unixem."
Oczywiście. A co ma ich obchodzić system? Użytkownicy chcą używać aplikacji, nie systemu.
"Panuje jakas fobia na punkcie terminala i wpisywania długich polecen."
A dlaczego mają wpisywać polecenia? Nie ma graficznych konfiguratorów, czy jak?
"Moja siostra nie potrafi instalowac sterowników na windowsie natomiast umiała wpisac na linuxie "sudo apt-get install amarok”"
Pozwolisz, że Cię grzecznie wyśmieję? Bo wiedza o tym, że należy wpisać "sudo" (czyli przejść w tryb administratora), "apt-get" (bo jak wiadomo nic nie mówi tak wiele, jak zwięzły skrót tudzież akronim), "install" (bo wiadomo, chcemy instalować), "amarok" (bo oczywiście to, jak nazywa się pakiet zawierający aplikację wie każda fela), bo jeszcze raz, wiedza o całej tej składni jest wysysana z mlekiem krowy, które to piją fani Linuksa. Jak rozumiem, chcesz robić advocacy Linuksowi, ale na boga, Ty tego Linuksa w ten sposób po prostu ośmieszasz (i siebie przy okazji).
A tak przy okazji, na Linuksa nie ma polskich liter ani słowników ortograficznych?
Ubuntu samo wyświetla podpowiedź, jaką komendę trzeba wykonać żeby zainstalować dany program. Ta komenda to jest właśnie "sudo apt-get install <<i>>"
Po dziesięciu takich podpowiedziach nauczy się tego nawet mało rozgarnięty użytkownik.
Oczywiście są też okienkowe programy do instalacji pakietów, które nie wymagają żadnej zaawansowanej wiedzy.
"Po dziesięciu takich podpowiedziach nauczy się tego nawet mało rozgarnięty użytkownik."
Podejrzewam, że aby pokazać, jak instaluje się sterownik pod Windows wystarczyłoby nawet mniejsza ilość prób (tym bardziej, że zazwyczaj jest to opisane albo z nośnikiem, albo w pomocy Windows). Ale nie w tym rzecz (ostatecznie małpy w cyrku nauczą tańczyć), a kontekst, w jakim kolega Kamo przedstawia owo "sudo blablabla". Boki zrywać – bo powiedzmy szczerze, owa siostra czy dziewczyna z tego, że zapamięta polecenie i jego składnię, nie będzie miała żadnej korzyści względem alternatywy jaką jest przeklikanie się przez manager pakietów – bo co one, zawodowo zajmują się instalacją oprogramowania, aby było to jakimś atutem dla nich?
3. Windows Search?
Indeksuje pliki i dokumenty, po tagach i treści. Dzięki czemu wyszukasz obrazek po tagu lub dokument po treści.
4. Współdzielenie plików i drukarek pomiędzy PC-tami?
W win 7 jest nowa funkcja tworzenia sieci domowej, niestety wymaga ipv6. Upraszcza za to znacznie udostępnianie i korzystanie z zasobów na komputerach w sieci.
5. Centrum rozrywki – mogę nawet oglądać na swym PC telewizję – w tym również internetową (sic)! I to ma być wielkie osiągnięcie?
Taki program combo – wszystko w jednym.
6. Obsługa filmów i pokazów slajdów – znów, proszę mnie nie rozśmieszać! To ma być nowa funkcja?
Tu nie wiem o co konkretnie może chodzić.
7. Łatwe połączenia z siecią – można podłączyć się do wykrytej sieci bezprzewodowej w trzech krokach!
Łatwość polega na tym, że system sam rozpoznaje typ uwierzytelnienia, protokoły itd. Łatwiejszy jest też dostęp do sieci poprzez ikonkę w trayu.
10. Zarządzanie urządzeniami peryferyjnymi – to chyba konieczność?
chodzi pewnie o to, że skonsolidowano wszystkie urzadzenia peryferyjne w jednym miejscu. Taka jest zmiana w stosunku do poprzednich wersji Windows.
Mi się to najbardziej podoba:
"Funkcje Sleep i Resume (podobno przyspieszone) – przecież to dziś standard w każdym systemie… Jeśli działają szybciej niż poprzednio – to bardzo dobrze."
Boskie! szczególnie że na linuksie to działa strasznie kulawo, albo w ogóle, albo wolno (oczywiście zdarza się że komuś to za działa sprawnie.
Jeśli działają jeszcze szybciej niż na Viście to znaczy że działają ponad dwa razy szybciej niż na jakimkolwiek lin który testowałem
No pewnie, że kulawo, a czasem nawet w ogóle. Np. w moim Ubuntu po wybudzeniu z hibernacji nie wstaje wifi. Zaraz ktoś powie, że przecież można wpisać w konsolę iwconfig i resztę czarów marów ale chyba nie o to chodzi żeby aż tak cudować, prawda? Ma działać i już. Jeśli nie działa to znaczy, że jest do kitu.
Należałoby zacząć chyba od tego, że artykuł nie jest wcale krytyką Windows 7, ale krytyką marketingu w wykonaniu specjalistów od Microsoftu. Sygnał jest chyba wyraźny: Microsoft posługuje się marketingowym bełkotem, usiłuje wciskać ciemnotę. Artykuł pisany jest z pozycji zadowolonego użytkownika Linuksa, który, bombardowany ostatnimi doniesieniami o nowym, wspaniałym systemie, chciałby się przekonać że rzeczywiście jest on wart rozważenia jako alternatywa dla Linuksa. Microsoft podaje 10 powodów dla których, według nich, warto wypróbować nowy system. Autor artykułu przekonuje, że te powody są durne, i jeśli to jest wszystko co Microsoft ma do powiedzenia na temat swojego nowego systemu, to odpowiedź brzmi: "nie, dziękuję".
Zamiast jednak zastanowić się nad poziomem reklamy Microsoftu, widzę tutaj wybiegi ad personam. Odnoszę wrażenie że niektórzy komentatorzy to osoby pracujące w tej amerykańskiej korporacji, które poczuły się osobiście urażone powyższym artykułem.
"Należałoby zacząć chyba od tego, że artykuł nie jest wcale krytyką Windows 7, ale krytyką marketingu" (…) "Microsoft podaje 10 powodów dla których, według nich, warto wypróbować nowy system."
Jak nazywamy krytykę, która opiera się o niesprawdzone do końca tezy? Gdybym tak powierzchownie i bez zrozumienia (jak zrobił to autor) skrytykował tutaj Linuksa, zostałbym natychmiast zjedzony przez zwolenników tegoż. Ale gdy ktoś bije w Windows, to spoko, może i mija się z prawdą, ale przynajmniej jest po linii ideolo, nie?
A ja zainstalowałem sobie W7 a oto 2 powody dla których to zrobiłem:
Bo był do pobrania za darmo w wersji testowej.
Bo lubię sobie pograć.
Jeżeli ktoś na dworcu kolejowym krzyczałby ostrzegam lubię sobie postrzelać a że jestem zezowaty to moja prywatna sprawa, to gubiąc buty przy ucieczce zastanawiałbym się dlaczego ten idiota nie strzela sobie na strzelnicy przystosowanej dla zezowatych.
Proszę, proszę jaka reklama dla W7 i to na stronie poświęconej Linuksowi, panie Tomaszu gratuluję panu i życzę dalszych sukcesów. Społeczeństwo domaga się Windowsa i Igrzysk. A człowiek jako jednostka biopsychospołeczna zmuszony jest do pewnych postaw. Windows zdaje się ignorować Linuksa więc każde wypociny na temat MS na tej stronie uważam za ujmę na honorze użytkowników Linuksa. Proszę pisać sobie o MS na stronie poświęconej MS, a nie tu.
Brawa za mądry artykuł
Uważałem ten portal za obiektywny, ale ten wpis jasno przekonał mnie, że więcej tu nie zajrzę :)
Drogi autorze, funkcjonalności, które tutaj wypisałeś owszem, są podstawą każdego systemu operacyjnego (z racji chociażby definicji tego słowa), ale nie chodzi o to, że są, ale jak wyglądają. To, że możesz sobie umieszczać skróty do programów było i w Windowsach nawet 98, jednak nie w takiej formie. Pewnie nigdy nie dowiesz się o jaką formę chodzi, bo Twój linux jednak tego nie potrafi, a Windowsa 7 przecież nie zainstalujesz.
Osobiście korzystałem z obu systemów (obecnie Windows, ponieważ muszę go mieć z powodu studiów – po prostu potrzebuję narzędzi Microsoftowych – cóz poradzić). Długo miałem jednak też Linuxa.
Nie jestem maniakiem, ale znam podstawowe zalety i wadu obu systemów i taka subiektywność jaką tutaj pokazałeś jest po prostu czystym amatorstwem. Są to po prostu inne systemy i bardzo odważnym (jak i bezsensownym) posunięciem jest ich porównanie – szczególnie w takiej skróconej wersji. Żal.
Cała ta zaciekła dyskusja potwierdza tylko tezę – (co do której jakoś nikt merytorycznie się nie odniósł) – że MS Windows (7 też) jest systemem uniwersalnym, przeznaczonym do powszechnego użytku – a Linux niekoniecznie!
I bardzo dobrze, że oba systemy istnieją i mamy wybór! MS Windows zadowala większość użytkowników bo po to powstał – a zwłaszcza tych, których po prostu nie interesuje komputer jaki taki – tylko np. oglądanie na nim filmów czy telewizji, przejażdżka po wirtualnym torze samochodowym lub skorzystanie z gotowego programu realizującego typowe (nawet dość zaawansowane funkcje).
Ale czy te osoby obchodzi system operacyjny? Ze wszystkich wpisów widać – że nie! Piszecie, że chodzi Wam o to, aby był sterownik do nowej karty (ma działać natychmiast i bez kłopotów), aby dobrze działała kierownica (natychmiast i bez kłopotów) do Need for Speed, żeby plik w Excelu otworzył się natychmiast w Outlooku, aby działały strony z MS SilverLight itd.
I żeby to wszystko ładnie wyglądało!
Teraz ja wykonam prowokację – Jakby "ONI" dali Wam takiego Linuksa, który to wszystko robi i w dodatku "za friko" byłoby świetnie – nieprawdaż?
Większość ludzi chce tego samego od samochodu – ma błyszczeć, jeździć i nie sprawiać kłopotów – i bardzo dobrze!
I żeby co 2-3 lata, był nowy, lepszy i ładniejszy model i żeby mnie było na niego stać!
Ale są ludzie, którzy pasjonują się tuningiem, rajdami 4×4 (nie tylko oglądaniem w TV Dakaru) – spotykają się, wymieniają uwagami i dłubią, dłubią i dłubią! Bo to lubią! I to dla takich ludzi jest Linux – ponieważ tak naprawdę Linux nie ma "ONYCH" – w Linuksie jesteśmy MY (oby jak najdłużej). To MY rozwijamy system – a dla znacznej większości z nas komenda sudo (lub wręcz praca na koncie root nawet z vi) nie jest niczym strasznym. Pozostając przez porównaniach samochodowych – jak kierowca, który chce mieć radość z jazdy – a nie tylko przenieść się z pkt.A do pkt.B – nie chcemy często żadnej automatycznej kontroli trakcji, ABS, asystentów hamowania! Wystarczy dobre zabezpieczenie przez intruzami (alarm i immobilizer) – ale to też sobie sami sprokurujemy!
Samochód sportowy (naprawdę sportowy – nie erzatz) nie jest "user friendly" i jazda nim bardzo męczy…Ale są tacy, którzy to uwielbiają i wyłączają radio, aby posłuchać dźwięku V8.
To dwa różne światy – mogą istnieć obok siebie. Co kto lubi!
Ja lubię Linuksa – to dość oczywiste, bo od lat zajmowałem się Uniksami. Filmy oglądam na specjalizowanym DVD, zaś muzyki najczęściej słucham albo w Filharmonii – albo z płyt winylowych na lampowym systemie (własnej konstrukcji i wykonania). Samochody też lubię "dziwne" – taka moja dusza. I dlatego nie pasują mi Windowsy (nie mylić z X Window) oraz MP3. Wiem, że wygodniej, można zrobić playlistę, dużo zmieścić… Ale wyjąć płytę, ustawić gramofon, delikatnie opuścić igłę… Bezcenne! Mogę odtworzyć płytę nagraną ponad pół wieku temu – jeśli myślicie, że tyle wytrzymają CD po 50 gr/szt. to się bardzo mylicie.
W Linuksie też mogę zrobić wszystko – najwyżej muszę się douczyć. A ja bardzo lubię się uczyć – to odkrywanie nowych możliwości.
Uch, gratuluję PA na lampach. Sam-em kędyś takowy usiłował
zmontować, dla celów muzyki bynajmniej nie filharmonijnej,
ale oprócz sieciowych 50Hz wiele gitarki słychać nie było.
A kilka urzerzeń w rękę z 450V na 2200 uF… bezcenne! : )
Miłego upuszczania igły! A ja pójdę po klej plastuś i cukier
puder — to się zakleję i kreskę wciągnę.
z życzeniami szczęśliwego 13 w piątek,
Kerebron.
Jeśli mogę jeszcze coś dodać. Całkowicie zgadzam się z powyższym komentarzam Pana Panie Tomaszu. Jednak z pewnym zastrzeżeniem. Wydaje mi się, że wolne oprogramowanie skierowane jest do każdego, a przez swoje wypowiedzi wydziela Pan ludzi na lepszych (bo oni analizują system) i gorszych (bo oni po prostu z niego korzystają) – to nie jest ok, warto to przemyśleć.
Porównania, które Pan zastosował są nieco… dziwne. Jestem studentem III roku informatyki, stawiam głównie na programowanie. Zdaję sobie sprawę z tego, że jeszcze bardzo długa droga przede mną, ale rozbijaniem systemów na części pierwsze i analizowaniem ich wnętrzności raczej zajmował się nie będę. Ja wymagam od systemu tego, by odpalić na nim potrzebny mi kompilator itp. Jeśli klient życzy sobie C# to jego nie obchodzą moje poglądy – ma to działać na Windowsie i na tym właśnie systemie będę to pisał (wiem o nano, ale jednak będę pisał na Windowsie, bo to nie to samo).
Może są ludzie dla których komputer to OS i w nim sobie grzebią całymi dniami bez większego celu – słuchanie muzyki na czym innym, filmy gdzie indziej, inne potrzeby też nieważne (bo jak potrzebuję Windowsa, by coś zrobić to jestem fe) – wychodzi na to, że komputer jest po to, by postawić na nim
Linuxa i całymi dniami odkrywać jego tajniki.
Podsumowując. Dla mnie komputer ma różne zastosowanie. Jeśli potrzebuję Windowsa to go użyję, a Pana opinia na temat użytkowników tego systemu jest dla mnie obrazą. Jeśli natomiast będę programował PLC sterujący pompą to gwarantuję Panu, że nie będzie tam Windowsa, ale Linuxa także. Analogicznie stawiając serwer www to oczywiście będzie to jak najbardziej Linux. Programując w PHP też wygodniejszy jest mi Linux. Ale teraz muszę robić co innego – coś, do czego Linux po prostu się nie nada.
System operacyjny dobiera się do potrzeb – bardziej wyrafinowanych niż zmiana jego konfiguracji. Trzeba zdać sobie sprawę, że Linux nie jest niezastąpiony, a potrzeby użytkowników bardzo różne i niekoniecznie banalne (jak gry komputerowe – w które zresztą nie grywam).
Czy programistów zalicza Pan do ludzi, "których po prostu nie interesuje komputer jaki taki"? Pan wybaczy, ale zapewniam Pana, że doskonale znam zasadę działania komputera (szczególnie procesorów, pamięci itd) – system operacyjny tylko tym steruje. Definicję zadania systemu operacyjnego też znam – i gwarantuję Panu, że zarówno Linux jak i Windows je spełniają – tyle, że w różnym zakresie. I jeśli tak bardzo interesuje się Pan komputerem jako takim to zalecam ograniczenie się do stosowania jedynie konsoli, a pisanie programów jedynie do asemblera – sięgnie Pan istoty komputera.
Windows przynajmniej na starcie nie pyta o jakies hasło jak to ma w przypadku kubuntu 9.10 co zniecheca mnie od razu jako normalnego użytkownika do pracy na tym systemie. Po co mi chasło jakieś durne znać gdy chce bez instalacji poznać system uruchamiając go z cd . Przecież to paranoja jakaś.
Autro w jednej rzeczy mial racje.Od pol roku Microsoft ma darmowa reklame!Tak praktycznie w kazdej gazecie poczawszy od Komputer Swiata przez Chipa do PCWorda jest mnostwo artykulow na temat 7. Najpiew panegiryki…nowy, wspanialy rewolucyjny system operacyjny, Vista i XP nie nadaja sie do pracy. Tak byo przed premiera kazdej wersji Windowsa. Pozniej lyzka dziegciu! System nie dziala, ma dziury, sprzet nie dziala. Pozniej…. cala prasa zaczyna zyc nowym service packiem.
Moim zdaniem pisanie kolejnego artykulu z cyklu dlaczego nie zainstaluje windowsa, mija sie z celem. Wykladnia tego czy dany system bedzie popularny czy nie jest ilosc oprogramowania na niego.
Przykro to przyznac ale to Microsoft wyznacza standardy obslugi interfejsu garficznego. Menu start poraz pierwszy pokjawilo sie w windowsie 95 pozniej kde,gnome, xfce, lxde wprowadzily to samo rozwiazanie. Inmterfejs pakietow biurowych w stylu pakietu office microsoftu (przeczytajcie pierwsza reklame star offica). Teraz MS promuje interfejs z wstazkami – maja juz je office, wiekszosc programow do 7, auto cad.
Dla Microsoftu wazniejsi sa klienci korporacyjni, dlatego wprowadza tryb XP do 7. Zrozumcie w koncu ze linux moze i jest dobry na biurko ale jesli nie bedzie programow biznesowych dalej zostanie produktem niszowym. Popatrzcie na dzialnie Microsoftu…Nie zauwazyliscie ze w tym szalenstwie jest metoda…Najpierw wypuszczaja system ktory ma ludzi oswoic z zmianami: Windows ME mial oswoic z interfejsem ala windows 2000 i zerwac z rozdzialem na windowsa do domu (95,98) i takiego do firmy(NT,2000) i przygotowac na XP. Me byl porazka Microsoftu ale swoje zadanie spelnil wysmienicie. XP stal sie dopiero pelnoprawnym systemem z stajni microsoftu jak przepisano na niego wiekszosc programow uzytkowych. Tak samo bylo z Vista ktora miala przygotoac ludzi na zmiany jakie beda w Windowsie 7.
@autora, tekst jest niskiej klasy, a argumenty są żałosne. Fanatyzm płynący z tego tekstu jest śmieszny, niestety. Mi by było wstyd coś takiego napisać. Pozdrawiam.
Na przyszłość polecam zapoznać się z omawianym materiałem. ; – )
Może te 10 przykazań nie przekona ani nie zniechęci mnie do instalacji i kupna W7.Jedyny powód na nie to taki że juz po instalacji okazuje się że nie jest to produkt pełno wartościowy bo nie jest odpowiednio zabezpieczony przed wirusami i atakami z internetu,pomimo że jest to system komercyjny,to firmy trzecie dopiero zabezpieczają komputer przed tego typu zagrożeniami i często nie za darmo.I to skłania mnie do użytkowania Linuksa.I nie mówcie że gierki bo mam PS3+plazma42" i inne softy które w większości przypadków nie są nikomu potrzebne do zastosowań domowych,rzecz ma sie inaczej w biznesie i w pracy skoro jest taka potrzeba to oczywiście Windows.Jestem zdania że spory procent takich Kowalskich jak ja nie potrzebuje płacić by w pełni korzystać z dobrodziejstw internetu i komputera,ale i cieszę się że jest tylu chętnych do zapłacenia za te systemy od MS w końcu ktoś musi pchać ten biznes do przodu ,a te 10 przyczyn dla instalacji W7 to tak jak te 12 chrób zębów które nam wmawia producent zanej pasty do zębów ,bo klientów trzeba sobie wytresować lub zastraszyć by sięgli po produkt który producenci chcą.I tak jak w kabarecie animrumru "chłyt martetingowy" i działa ale nie na mnie:).
Ja do momentu przetestowania Windows 7 byłem bardzo sceptycznie nastawiony do nowego wytworu Microsoftu.
Jako że od jakiegoś czasu ( jakieś 3 lata) przeszedłem na korzystanie z Ubuntu + Windows (żeby nie utrudniać sobie grania w nowe tytuły) wszystkim znajomym rekomendowałem linuxa. Zaraziłem sporą grupę ludzi którzy do teraz chwalą sobie ten "nowy" system – jaki szybki, łatwy i wszystko cacy. Teraz ci ludzie zarażają innych. Dziś po 3 miesięcznych testach Windows 7 mogę powiedzieć z całą odpowiedzialnością że wreszcie Windows daje mi STABILNOŚĆ którą dotychczas miałem tylko w linuxie i do tego działa naprawdę szybko. Teraz wszystko zależy według mnie od indywidualnych preferencji użytkownika i celu w jakim ma zamiar używać komputera. Jak już ktoś wpomniał Windows ma jedną naturalną przewagę a mianowicie : Idę do sklepu i kupuję jakieś super magiczne urządzenie elektroniczne które podłącza się do komputera i producent jak się okazuje dodaje do tego cuda sterowniki których pod linuxem nie uświadczysz bo są napisane tylko pod Windows i producent nawet nie zamierza w przyszłości tego zmienić. Korzystając z linuxa przed dokonaniem takiego zakupu należy przesiedzieć kilka godzin przed komputerem żeby znaleźć informację od jakiegoś usera tego urządzenia ża działa na jakiejś dystrybucji linuxa i nie zawsze podaje on instrukcje jak do tego doszedł = kolejne kilka godzin na szukanie. I robi się dniówka a czas kosztuje. Przewaga Windowsa polega głównie na jego przewadze w udziale na rynku i wąskim gronem zainteresowanych zmianą tej sytuacji. Ale Windows 7 wreszcie nie zasługuje na oplucie jak to było z poprzednimi systemami od Microsoftu. To naprawdę udane distro. PS. Ubuntu nie wywalę z dysku :)
jasne PS3 – tylko że ja rzygam jak widzę PADA
Klawiatura i mysz to narzędzia do grania – tak się przyzwyczaiłem i nie potrafię już tego zmienić.
Samodzielna instalacja wersji OEM "siódemki" jest niezgodna z licencją. Można instalować tylko box. Taka jest oststnia interpretacja M$. I jak ich nie lubić za robienie ludzi w balona – ilu już kupiło OEM i zainstalowało na swoim kompie i są "przestępcami licencyjnymi M$".
Nie zapominajcie o robakach backdoorach i kodzie zamkniętym, do którego mają dostęp na pewno ci którzy chcą was zaczipować.
Zawiodłem się na artykule – zupełny brak podstaw merytorycznych, nadawałby się ew. na bloga. Siejąc flame nikogo nie zachęcimy do Linuksa. Są tu tylko dwa sensowne argumenty. Jeden dotyczy zamkniętego kodu i ograniczeń w związku z tym występujących ALE dla przeciętnego użytkownika to nie ma praktycznie żadnego znaczenia. Drugi to zapisy licencyjne i to już może kogoś (nieco bardziej uświadomionego) przekonać. Najważniejszym (najbardziej życiowym i przekonującym) argumentem powinna być polityka firmy Vista vs. Seven. Nie rozumiem jak można tak klienta porobić. Kupuje Viste – pamiętacie jaka była akcja promocyjna? Qrka nawet mój monitor(!) ma naklejkę "Works with Windows Vista" – o dziwo z Linuksem też działa;) Potem się okazuje (sam MS to poniekąd przyznaje), że Vista jest niedorobiona i dosłownie po chwili wpadają z 7. Oczywiście kliencie płać drugi raz za "nowy", "rewolucyjny" system. A Seven to praktycznie SP dla Visty. To jest łatka, która należy się klientom posiadającym Vistę – tak nakazuje zwykła uczciwość. Taka polityka, uderzająca po kieszeni, powinna ludzi nieco uświadomić. To jest IMHO koronny argument, bo nikt nie lubi być okradany.
OS X uzywam w pracy (bo musze), MS Windows jesli naprawde musze – Mandrive prywatnie – bo uwielbiam :-) Mam mozliwosc porownywania tych systemow i gdyby nie wlasnie Vendor Lock-In, Linux bylby niepokonany…
Zdziwiłby się Pan Panie Tomku jak wielkie pieniądze idą na to, żeby ktoś "przypadkiem" wspomniał, bądź napisał o nowym oprogramowaniu. O tym sie nie mówi oczywiście, ale prosze mi wierzyć, wiem jak to działa od środka, to nie są przypadkowe rzeczy… Biznes jak każdy inny.
Nie ma to jak wejść w artkuł spodziewając się konstruktywnej opini, a zobaczyć bojkot jakiegoś następnego zaprawionego w bojach fanboja. Jak chcę Pak krytykowac to niech pan wie co krytukuje, a nie powierzchownie przejżał pan rozpiske i gromami rzuca.
Na wejściu. Szybszy dostęp do plików? Twój linux? I koniec tematu siedź na tym swoim linuxie jak nie jesteś w stanie pojąć, że zmiany w win7 odnoszą się do wcześniejszych wersji tego systemu i może nie są odkrywczę ale znacznie usprawnione. Rozumiem, że takie lizanie… ekhem przez media może wkurzyć ale by tak się ślinić ze złości?
Windows7 jest BARDZO udanym system microsoftu. Nie jest to niedopracowana Vista lub stary XP. Jest to dobrze wykonane połączenie tych dwóch systemów i ich zalet.
Wielu z was uważa, że linux jest super stabilnym systemem itd. Bzdura. Dla nowego użytkownika wielka bzdura. Używałem jakiś czas temu Ubutnu- potrafił zawiesić się w mozilli kilka razy na godzine, o totemie i odtwarzaniu filmów(przeskakiwaniu) też za bardzo mowy nie było. Ściągnąłem stery itd z repo podanego na forum i tak samo kiszka. Windows takich problemów nie stwarza, nie zawieszał się (wtedy jeszcze korzystałem z XP). Tak Windows mi się nie wiesza z durnych powodów jak przeglądanie internetu lub odtwarzanie filmu pomimo całej waszej nienawiści.
Nie mam zamiaru tutaj czegoś krytykować lub bronić, ale czasami Wy, użytkownicy linuxa zachowujecie się jak byście szczycili się swoją innością i trudnością (bo skonfigurowanie linuxa do potrzeb by działał przynajmniej tak stabilnie jak winda wiedzy wymaga) Waszego systemu. Fanbojstwo jest po obu stronach i stereotypy utrzymują się dłużej niż powinny. "Linuksiarze" zawzięcie śmieją się i wykpiwają stabilność i użyteczność windowsa. A użytkownicy windy śmieją się z "fanbojstwa" linuksiarzy ich bezwzględnej krytyki i linuxów na których by zobaczyć pulpit trzeba babrać się godzine w konsoli(to stereotyp ofc). Sam po raz kolejny zostawiłem trochę miejsca dla jakiejś dystrybucji linuxa- bo ciekawi mnie ten system i może nie do jakiejś większej pracy ale poznawanie go sprawia mi radość nawet jak nie jest doskonały.
Chyba należą się jakieś wyjaśnienia, Windows od wersji 98 do Windows 7 w żadnym stopniu się nie rozwinął pod wyglądem bezpieczeństwa, wydajności i stabilności, każda wersja nowego systemu Windows nie wnosi nic z powyższych, tylko wzrastają wymagania samego systemu, a to, że można bez problemów na Windows oglądać filmy, i grać w najnowsze gry, i bez problemu podłączyć drukarkę i skaner, lub kamerę internetową to nie czynie takiego systemu dobrym . To samo można zrobić na Linux tylko trzeba wiedzieć jaki sprzęt kupować aby można było go podłączyć zarówno na Windows i Linux .
Witam serdecznie Pingwinki i myjących okna ;)
Chciałem przypomnieć ,że istnieją jeszcze Jabuszka,które są przyjazne jak pingwiny i mają dużą game aplikacji. Jeżeli bierzemy na szalę systemy operacyjne musimy zaglądnąć do wnętrza czyli Jądra. Microsoftciarze mieli zbyt mało czasu na gruntowną przebudowę systemu . Jądra możemy podzielić na trzy grupy MONOLITYCZNE (błąd operacji w jądrze może zatrzymać pracę całego systemu)Do tej kategorii należą kernele systemów Windows, Linux . MIKROJĄDRA Typowym przykładem jest system operacyjny Mach , który wykorzystali twórcy Mac OS X . HYBRYDOWE Kernel jest odchudzony, za to możliwe jest dynamiczne dołączanie wyspecjalizowanych modułów do wykonywania nietypowych zadań. Linux i Mac OS X umożliwiają, co prawda, rozszerzanie możliwości kernela w taki sposób, jednak nie jest to wykorzystywane w wystarczająco dużym stopniu, by można było zaliczyć jądra tych systemów
do grupy hybryd.
Kernel Mac Os X to połączenie dwóch grup elementów: podsystemów pochodzących z bazującego na Uniksie systemu BSD oraz części mikrojądra Mach.
Nie jest jednak tajemnicą, że Microsoft pracuje nad dwoma projektami przebudowy architektury Windows, z których ma się wyłonić system operacyjny przyszłości.Singularity ma być systemem, który nie będzie się zawieszał. Składają się nań trzy najważniejsze elementy: Software Isolated Processes (SIP), czyli procesy izolowane programowo, mikrojądro oraz kanały. Mikrojądro będzie obsługiwało tylko najbardziej kluczowe funkcje
: zarządzanie pamięcią i procesami, sterowanie kanałami, szeregowanie zadań oraz obsługę wejścia i wyjścia. Wszystkie pozostałe usługi zostaną umieszczone w osobnych modułach i będą realizowane jako wydzielone procesy SIP. Kanały umożliwią komunikację pomiędzy SIP-ami oraz mikrojądra z SIP-ami.
Midori wybiega daleko w przyszłość i składa się z jądra modularnego.
Dlatego moim zdaniem w tej chwili wygrywa jabuszko :)
Tak jabłuszko fajnie ładnie używam prywatnie , a spróbuj tam przejżeć archiwum , dostępność programów jeszcze mniejsza niz w linuxie , tutaj kolega zapomniał dopisać X11 , XQuartz, Macports, Fink, Wineskin, NTFS3G, Fuse bo w Appstore pełno , ale nie przydatnego badziewia.
To ciekawe, że portuje się programy z Linuxa na maka , a nie odwrotnie.
A przede wszystkim cena , na oryginalnym Macu MacBook4.1 muszę kextów z hacintosza, bo firmowe krzaczą, szczególnie airport.
Jednak jest najbardziej stabilny z mi znanych :)