Recenzja Lotus Symphony Beta 1
11 października 2007, michuk
Wpadło mi w ręce nowe dziecko od IBMa — Lotus Symphony, wersja beta. Jest to oparty na OpenOffice.org pakiet biurowy obejmujący edytor, arkusz kalkulacyjny i narzędzie do tworzenia prezentacji. Postanowiłem przetestować to cudo.
Autor: Borys Musielak
Lotus Symphony ma być darmowym (ale nie wolnym) konkurentem OpenOffice.org i Star Office (a być może i Microsoft Office) na rynku pakietów biurowych. Oferuje wsparcie dla standardu ISO26300 (Open Document Format), a także dla zamkniętych formatów Microsoftu oraz starych formatów IBM z Lotus SmartSuite. Dostępna jest wersja dla Linuksa i Windows. W planach jest również wsparcie dla MacOS.
Jak zdobyć betę Lotus Symphony?
“Wystarczy” wejść na stronę domową projektu , następnie zarejestrować się, jeśli nie mamy konta w systemie internetowym IBM, by ostatecznie skorzystać z opcji ściągnięcia bety oprogramowania na dysk.
Całość trwała jakiś czas ponieważ magiczny aplet do ściągania plików nie działał. Po kilku nieudanych próbach namierzyłem wersję tradycyjną i ją zassałem w celu wykonania opisywanych tutaj testów.
Instalacja
Instalacja przebiegła bezproblemowo. Jedyny zarzut jaki mam to brak pakietów dla dystrybucji. IBM dostarcza binarny instalator (bez uprawnień egzekucji, więc musimy nadać je ręcznie), który jedynie rozpakowuje automatycznie program instalacyjny. Właściwy instalator musimy następnie uruchomić ręcznie, z poziomu konsoli (już bez używania chmod).
Trochę zrzutów ekranu z instalacji i pierwszego uruchomienia…
Pierwsze uruchomienie
Po instalacji automatycznie uruchomił się edytor tekstu, który po próbie jakiejkolwiek interakcji wykonał szybko spektakularną “zawieszkę”. Powiedziałem mu killall -9. Kolejna próba była bardziej udana.
Przedtem jednak przeżyłem niemiłe zaskoczenie. Pakiet bez pytania ustawił się domyślną aplikacją obsługującą w moim systemie pliki OpenDocument. Nie tak się umawialiśmy!
No nic, zapominając na chwilę o tym drobnym faux pax na wejściu, postanowiłem kontynuować moją “przygodę” z Symphony. Niestety, pakiet miał inne zdanie. Kolejny raz nie udało mi się już go uruchomić, ani klikając na jakikolwiek plik w ODF, który domyślnie powinien otworzyć teraz Lotus, ani poprzez wybór aplikacji w menu “Office”, do którego pakiet został automatycznie dodany, ani nawet przez ręczne wpisanie w konsoli nazwy aplikacji wraz ze ścieżką: "/opt/ibm/lotus/Symphony/framework/shared/eclipse/plugins/.
com.ibm.productivity.tools.standalone.addin_3.0.0.20070913-1045//apps/
Lotus Symphony Documents"
Jak widać “beta” znaczy co innego, zależnie od korporacji (wystarczy porównać produkty Google oznaczone w ten sposób) i w przypadku IBM chodzi tu raczej o “betę deweloperską”, czyli na polskie “a nuż zadziała”. Mi nie zadziałało.
Ciąg dalszy (być może) nastąpi. Na razie dziękuję za uwagę.
[...]
Korzystanie z aplikacji
Ciąg dalszy nastąpił. Dzięki komentarzowi goudacastera odkryłem, że u mnie również instalator Lotus Symphony zapomniał nadać domyślnemu użytkownikowi prawa uruchamiania programu
. Szybkie sudo chown -R borys.borys /home/borys/lotus załatwiło sprawę i już mogłem z powrotem podziwiać nowy pakiet biurowy od IBM.
Zgodność z OpenOffice.org
Wziąłem się więc za testowanie. Najważniejszą rzeczą jaka mnie interesowała to zgodność nowego pakietu z OpenOffice.org. Tak, właśnie zgodność z OpenOffice.org a nie z Open Document Format (nie wiem w jakim stopniu OO.org poprawnie interpretuje ODF), a to dlatego, że mam już przecież mnóstwo plików zapisanych w tym formacie, poprawnie otwieranych przez Open Office i zrozumiałe jest, że chciałbym móc je przeglądać i edytować.
Testy wypadły — ku mojemu zaskoczeniu — dość pomyślnie dla Lotusa. Większość dokumentów jakie testowałem (zarówno dokumenty tekstowe jak i prezentacje). Dokumenty wprawdzie różniły się wizualnie, lecz — co kluczowe — pliki stworzone w Writerze, po zapisaniu w Lotusie i ponownym otwarciu w OpenOffice Writer, wyglądały identycznie. Nie można tego powiedzieć o innych produktach, jak Abiword czy KOffice. W przypadku skomplikowanych plików ODF wystąpiły wprawdzie niewielkie przekłamania, ale wynikają one zapewne z różnicach wersji silnika renderującego używanych w Lotusie i OO.org (Lotus korzysta z wersji silnika z OpenOffice.org 1.1) oraz z faktu niezbyt profesjonalnego przygotowania testowanych plików.
![]()
Symphony vs OpenOffice, runda 1
![]()
Symphony vs OpenOffice, runda 2
![]()
Symphony vs OpenOffice, runda 3
Wydajność
Wydajność jest niestety piętą achillesową Lotus Symphony. Dokumenty ODF otwierają się o wiele wolniej niż w OpenOffice.org. Prosty dokument ładował się kilka sekund, podczas gdy Open Office potrzebował na jego załadowanie niecałą sekundę. W przypadku złożonych dokumentów jest jeszcze gorzej i różnica między programami dochodzi nawet do jednego rzędu wielkości.
Nie lepiej sytuacja wygląda jeśli chodzi o szybkość i responsywność samej aplikacji. Można to zaobserwować już na podstawie tak prostej czynności jak przełączanie między elementami głównego menu. Lotus “męczy się” z wyświetleniem każdego elementu i zauważyć można spore opóźnienia. To dziwne, w szczególności jeśli weźmiemy pod uwagę, że bazą programu jest teoretycznie OpenOffice.org 1.1 i Eclipse — aplikacje nie będące może demonami prędkości, ale działające nieporównywalnie wydajniej niż Lotus.
Na szczęście sam edytor, pod warunkiem że nie korzystamy zbyt często z menu (:P) działa już dość sprawnie i nie odbiega wydajnością od konkurencyjnych produktów.
Ergonomia
IBM postanowił zaimponować użytkownikom zupełnie przeprojektowanym interfejsem. Korzystając przez chwilę z Lotus Symphony można mieć wprawdzie czasem wątpliwości czy rzeczywiście powstał on jako implementacja projektu, czy jako efekt uboczny prac programisty. Nie da się jednak ukryć, że kilka pomysłów, które pojawiły się w Symphony, jest ciekawych i potencjalnie przydatnych.
Pasek boczny
Na pierwszy rzut oka, wyróżnia się boczny pasek narzędziowy, dostępny domyślnie z prawej strony edytowanego dokumentu. Zawiera on wszelkie opcje potrzebne przy formatowaniu tekstu, związane z wyborem czcionki, efektami czy pozycjonowaniem. Toolbar może wyświetlać również opcje związane z formatowaniem paragrafu, po przełączeniu go w ten widok. Po wybraniu dowolnego obiektu w dokumencie w pasku bocznym automatycznie pojawiają się właściwości tego obiektu. Przynajmniej teoretycznie. Niestety dla większości obiektów ta funkcja (która wydaje się bardzo poręczna) nie jest jeszcze dostępna, o czym informuje napis na pasku.
Search My Computer
Dialog poniżej pozostawię bez komentarza
Menu główne
Tutaj programistów poniosła już zupełnie fantazja. W Symphony nie znajdziemy wielu opcji menu do których przyzwyczaiły nas pakiety MS Office czy OpenOffice.org. Oto kilka ciekawych różnic:
- Menu Insert zostało zastąpione przez Create. Po jakiego grzyba, nie wiem
- Menu Format nie istnieje, zamiast niego mamy Layout, umiejscowione w dodatku o dwa miejsca w prawo od lokalizacji znanej z OpenOffice.org. Uwaga końcowa podobna jak w przypadku poprzedniego punktu.
- W menu Table próżno szukać opcji stworzenia tabeli. Aby to zrobić musimy przejść do menu Create. Prawdopodobnie chodzi o aktywizację fizyczną użytkownika. W końcu to jedno pociągnięcie myszką więcej za każdym razem gdy tworzymy tabelkę. W Open Office opcja ta dostępna jest oczywiście w obu menu.
- Menu Window nie ma wprawdzie opcji klonowania dokumentu na ekranie (nazwanego dla niepostrzeżenia w OpenOffice.org New window) ani zamknięcia okna, mamy za to ciekawy widok Show Thumbnails, o którym za chwilę.
Ogólnie opcji jest nieco mniej niż w OO.org, nie mamy na przykład integracji z programem pocztowym, nie ma wsparcia dla podpisu elektronicznego (w OO.org jest to dodatek, nie istniejący w standardzie ODF, wersja ISO). Rozumiem jednak, że to wynik wczesnego stadium projektu, a nie celowego zaniedbania.
Jedna rzecz jest jednak zupełnie frustrująca: gdy korzystamy z menu poprzez skróty klawiszowe nie da się z niego wyjść inaczej niż klikając myszką w inne miejsce aplikacji. Klawisz Escape nie działa. Mam nadzieję, że ten denerwujący błąd zostanie jak najszybciej poprawiony.
Podgląd miniatur dokumentów
Pod menu Window->Show Thumbnails mamy opcję podglądu miniatur dokumentów (na zrzucie ekranu). Funkcja wydaje się być bardzo przydatna, zwłaszcza, że udostępniony jest na tej samej stronie mały aplet umożliwiający filtrowanie dokumentów po nazwach (początkowo myślałem że to filtrowanie po treści dokumentów, ale to by było już zbyt piękne
). Podgląd miniatur jest ewidentnie eksperymentalny — czasem ma problemy z wyświetlaniem, czasem pokazuje starszą wersję dokumentu — wygląda na to że ma zaimplementowany jakiś rodzaj cachowania.
Tak czy inaczej — opcja miodzio, tyle że do dopracowania.
Zakładki
Można powiedzieć — wreszcie! Nie udało się o tę opcję doprosić programistów OpenOffice.org, napisali ją programiści IBMa. Zakładki bardzo ułatwiają pracę, wie to każdy użytkownik Firekfoksa czy Opery, a także innych programów implementujących tę funkcję jak Eclipse, Kate, Gedit i wiele innych. W Lotusie zakładki również mamy dostępne. Co ważne, działają one w kontekście całego pakietu — możemy więc wrzucić tam zarówno arkusze kalkulacyjne, prezentacje jak i dokumenty tekstowe. Jedyne czego mi brakuje to szybkiego przełączania się między zakładkami. Żaden ze standardowych skrótów nie zadziałał — może funkcja nie jest jeszcze(?) zaimplementowana, a może po prostu zbyt krótko szukałem.
Uwagi końcowe
Lotus Symphony to ciekawa inicjatywa. Konkurencja na rynku pakietów biurowych radzących sobie z ODF jest niezbędna. W innym wypadku programiści OpenOffice.org spoczną na laurach. Jakkolwiek jednak KOffice czy Abiword mogą konkurować z OO.org, głównie ze względu na lepszą wydajność i lepszą integrację z wybranymi środowiskami graficznymi (KDE, GNOME), tak Lotus Symphony, poza pojedynczymi funkcjami, nie ma się na razie czym pochwalić. Działa wolniej, fatalnie wyświetla czcionki i w dodatku nie jest wolnym oprogramowaniem. Chętnie przetestuję kolejne wersje tego programu, bo interesuje mnie jak szybko będzie się rozwijać i czy stanie się w przyszłości prawdziwym konkurentem OO.org. Na razie jednak radzę trzymać się od tego projektu z daleka, chyba że w celu eksperymentów.
Więcej o Lotus Symphony
Komentarze (RSS) | Trackback (URI)
Liczba komentarzy: 29
W komentarzach możesz używać prostych znaczników HTML. Przykłady:
- Link: <a href="jaklinux.org">Linux dla każdego</a>,
- Wytłuszczenie: <strong>tekst pogrubiony</strong>,
- Kursywa: <em>tekst pochylony</em>,
- Przekreślenie: <strike>
tekst przekreślony</strike>, - Kod: <code>
printf("blok kodu");</code>, - Cytat: <blockquote>cytat</blockquote>






“bez uprawnień egzekucji”
haha, a to dobre, lol 10/10
a nawet 11/10
No… execute…
Dobra, poprawiłem
gdyby bylo “prawami do eksterminacji” bym dal nawet 12/10
Pod Windowsem działa z problemami; nie potrzeba “zabijać” procesu. Może to wina JRE.
IMO Expose z Lotusa jest o wiele lepszym sposobem demonstracji otwartych dokumentów niż ten z OOo czy z M$O.
Ciekawe czy Lotus będzie oparty na wersji OOo od Sun’a czy tez od Novell’a.
Na razie jest chyba oparty na jakimś starym OO (z serii 1.1) i na… eclipse. Nie wiem czy ostateczna wersja będzie oparta na nowym OO.org, ale wątpię żeby wzięli kod Novella.
może te błędy są spowodowane przez to, że ta “beta” jako pierwsza nie jest chwytem marketingowym? ;]
Jak sie skasuje katalog z kropka (nie pamiętam pełnej nazwy) to z powrotem sie odpala.
Nie myśl, że nie szukałem takiego katalogu! Niestety nie udało mi się go znaleźć. W każdym razie — jeśli istnieje — nie jest to ani ~/.ibm ani ~/.lotus ani ~/.symphony
Byłbym zapomniał, Symphony bazuje oprócz OO jeszcze na Eclipsie, więc to jest gdzieś w .eclipse
Spróbuj “ls -latr” w katalogu domowym
W ramach nawracania na jedynie słuszne aliasy: listing po czasie ostatniej modyfikacji zazwyczaj niesie więcej informacji niż alfabetyczny: pliki, które ostatnio “dotykałem” lądują na wierzchu, więc widzę co się zmieniło, a poza tym jest duża szansa, że to właśnie tych plików szukam. Jeśli natomiast chcę się czegoś dowiedzieć o, lub coś zrobić z plikiem o znanej mi z grubsza nazwie, to zamiast alfabetycznego listingu wystarczy mi shell’owe rozwijanie nazw ‘em. Dlatego w swoich .bashrc i .tcshrc mam alias “ll” ustawiony na “ls -latr” właśnie. A jeśli (rzadko) potrzebuję listingu alfabetycznego, to mam zawsze stare dobre ls. Polecam!
Trochę czepialstwo ale “faux pas”, a nie “faux pais”
Dla tych, którym nie wyświetla się zawartość okna instalatora – wyłączcie compiza.
Ja się pół godziny nad tym męczyłem
Oczywiscie sam chcialem sie pobawic i znalazlem HOWTO zainstalowac Symphony na Ubuntu.
http://www.howtoforge.com/ibm_lotus_symphony_ubuntu_7.04
Ha! Dzięki za poradę. Po zmianie uprawnień katalogu ~/lotus aplikacja się odpala. W takim razie niedługo (pewnie jutro rano) dalsza część recenzji.
czyżby IBM “wielki lobbysta” Linuksa tworzył oprogramowanie closed-source ?
a może mi się wydaje ?
dopiero od kilku dekad…
U mnie installacja na Ubuntu 7.04 Feisty bez zastrzerzen. Po installacji wszystkie (3) programy startuja.
Podoba mi sie szata graficzna, moim zdaniem Symphony jest ‘ładniejsze’ od OpenOffice.
Po installacji asocjacje extensji plikow nie zmienily sie, klikajac plik *.odt uruchamia sie OpenOffice.
Podobnie ma sie Symphony na moim laptopie z Ubuntu 7.10 Gutsy.
Nie wiem czy to nie lepsze niż “prawo do egzekucji” mojego autorstwa
piekne
trzeba zanotowac na przyszlosc
Robi wrażenie!
Co fakt, to fakt
to może ktoś poda link bezpośredni do instalki, bo mnie również nie działa ten ich dawnloader…
wlacz obsluge javy w przegladarce…
kolejne problemy z konqerorem?
Recenzja zaktualizowana. Udało mi się w końcu uruchomić to ustrojstwo
Też przetestowałem Symphony, masakra totalna. Ładnie wygląda ale prędkość działania jest tragiczna, nie dało się nic zrobić (2xPIII933 1GB ramu). W tym samym czasie załapałem się na promocję SUN’a i udało mi się ściągnąć pełną wersję StarOffice8 – tutaj pełen wypas
StarOffice8 działa widocznie szybciej od OpenOffice.
nadal jest “(bez uprawnień egzekucji, więc musimy nadać je ręcznie)”
nie może być “bez prawa do wykonywania, więc musimy nadać je ręcznie” ?
egzekucja to tragiczne słowo w tym miejscu imho
Proszę wybaczyć, ale nie mogłem się oprzeć i pozwoliłem sobie na zacytowanie fragmentów recenzji na własnym blogu
Cześć
Mam pytanie, kiedy Ty tą wersję ściągałeś? Pytam ponieważ ostatnio też ściągałam Symphony i nie zajmuje 490 MB, tylko coś ponad 300. No chyba że mam starszą wersję ;D w sumie nie ściągałam docelowo ze stronki domowej tylko ze strony czasopisma Chip
dlatego prosiłabym od odp. Pozdrawiam
a czy ktoś próbował pisać z naszymi “krzaczkami”. Niestety, część (z prawym altem) nie działa. I dla mnie to dyskwalifikuje Lotusa