OpenOffice.org w Łebie

Wiele mówi się o uzależnieniu polskich urzędów i ogólnie administracji publicznej od konkretnych dostawców zamkniętego oprogramowania, głównie Microsoftu. Są jednak wśród urzędów wyjątki i jednemu z nich poświęcimy dzisiejszy artykuł, a być może całą serię artykułów nt wdrożeń oprogramowania WiOO w naszym kraju.

W związku z tym projektem powstała na wiki naszego serwisu specjalna strona WiOO w Gminie. Zbieramy tam informacje o gminach i urzędach wykorzystujących wolne i otwarte oprogramowanie. Na temat co ciekawszych wdrożeń postaramy się napisać na wortalu jakilinux.org. Jeśli wiesz o wdrożeniu WiOO w swojej gminie czy urzędzie, po prostu dopisz informacje na ten temat na wiki (edytować może każdy, bez konieczności rejestracji) lub podeślij info na adres michuk@jakilinux.org.

A teraz oddaję już głos panu Radosławowi Czyżewskiemu, informatykowi z Urzędu Miejskiego w Łebie, który od lat promuje w swoim mieście wolne i otwarte oprogramowanie, a w urzędzie gminy wdrożył z własnej inicjatywy pakiet OpenOffice.org oraz inne aplikacje open source.

Kto wpadł na pomysł przejścia na OpenOffice.org? Jakie były przyczyny (czy tylko finansowe)?
Radosław Czyżewski
Na ten pomysł wpadłem ja. Tak się złożyło że kiedy zacząłem pracować w urzędzie komputery się sypały i należało zakupić nowe. Na domiar złego na wszystkich stanowiskach była zainstalowana piracka wersja MS Office 97 (w urzędzie była zakupiona wersja pudełkowa, którą można zainstalować – wg licencji – na jednym stanowisku). Mój poprzednik był oszczędny ale ryzykowny :-). Skorzystałem z sytuacji. Do wymiany było ok 20 zestawów komputerowych. Przedstawiłem Pani sekretarz jakie oszczędności będą z przejścia na inny pakiet biurowy i że należy to jak najszybciej wykonać bo jak wpadnie jakaś kontrola softu to będzie nieciekawie. Wybraliśmy wersję ogólnodostępną, którą można było pobrać za darmo z Internetu.
Jak wyglądała migracja?
Radosław Czyżewski
Migracja wyglądała tak:
- Pani „Zosi” zabierało się stary komputer i wstawiało nowy z nowym oprogramowaniem + przeniesione dokumenty
- Pani „Zosia” była zachwycona – ma nowy sprzęt 10x szybszy od poprzedniego (to ważne bo na starym komputerze OO nie działałby tak żwawo jak MS Office i Pani „Zosia” zwęszyłaby podstęp)
- Pani „Zosia” była tak oszołomiona nowymi funkcjami Windows XP i jego stabilnością w porównaniu z Windows 98 że nie zwracała uwagi na różnicę między MS Office 97 a OO – myślała że to nowy Office (nawiasem mówiąc większość kobiet w naszym urzędzie nie odróżnia Windowsa od Office, MS Office od OpenOffice… dla większości jeśli na komputerze jest Windows to jest wszystko OK… podejrzewam że jeśli bym zainstalował Linuksa co niektórym i na ekranie bootującym wstawił grafikę z napisem Windows a do tego podmienił ikonki i opisy na te znane z MS Windows okazałoby się że Linux to nowy Windows :-) )
Czy napotkaliście do tej pory problemy z kompatybilnością przesyłanych Wam dokumentów w formacie MS Office?
Radosław Czyżewski
Na początku próbowałem konwertować dokumenty z .doc na .sxw ale okazało się to głupim pomysłem. Standardowy konwerter w OO 1.x nie dawał sobie rady z wieloma przypadkami (to nie to samo co w domu, przy konwersji poprawnie napisanych dokumentów). Nawet nie wyobraża sobie Pan jak niechlujnie są tworzone dokumenty przez urzędników. Najlepszym rozwiązaniem okazało się pozostawienie starych dokumentów w starym formacie, a nowe tworzyć już w nowym.Jeśli chodzi o kompatybilność przesyłanych do nas dokumentów tekstowych (.doc, .sxw, .rtf, .odt) nie ma najmniejszych problemów.Spotkałem się tylko z 2-3 obszernymi dokumentami (robionymi na zamówienie przez zewnętrzną firmę), w których osadzono mnóstwo rysunków, tabel i wykresów. W świetle prawa (rozporządzenie w sprawie minimalnych wymagań dla systemów teleinformatycznych) dokumenty te nie były zgodne ze specyfikacją bo grafika osadzona w dokumencie była w niedozwolonym formacie, także sprawy nie ma – za bałagan odpowiedzialny jest autor (zresztą nic nie stało na przeszkodzie aby te dokumenty były zapisane w odpowiedniej formie – to nic nie kosztuje).

Obawiałem się, że w księgowości będzie problem z arkuszami przesyłanymi przez RIO ale okazało się że makra działają. Po czasie okazało się że są dostępne na stronach RIO arkusze w formacie OO.

W jakim formacie zapisywane są dane na potrzeby urzędu, w jakim wysyłane sa na zewnątrz?
Radosław Czyżewski
Nie mamy ustalonej procedury odnośnie formatów przesyłania dokumentów. W naszym urzędzie nie ma problemu z otwarciem chyba 100% używanych formatów dokumentów tekstowych także nie ma większego sensu zmuszać do jakiegoś formatu (zresztą domyślnie nowe dokumenty zapisywane są teraz w .odt). Jeśli zdarza się że ktoś z zewnątrz nie może odczytać wysłanego dokumentu zalecam konwersję do PDF (funkcja wbudowana w OO). Jeśli ktoś z zewnątrz dzwoni do mnie z problemem ww typu to tłumaczę, że jest dostępne za darmo takie oprogramowanie jak OO.org.
Jakie inne problemy zostały napotkane podczas migracji?
Radosław Czyżewski
Największym problemem są zawsze ludzie przyzwyczajeni do jednego narzędzia. Nie będę ukrywać że nikt się nie zorientował, iż pracuje na jakimś „podrzędnym” pakiecie biurowym. Do każdego trzeba podejść indywidualnie i z czasem można przekonać. Najłatwiej jest z kobietami. Aktualnie w urzędzie mam 3 stanowiska na których jest jeszcze MS Office (razem z OO). Jedno da się w miarę szybko migrować ale na dwóch pozostałych pracują faceci – w miarę zaawansowani użytkownicy.Przy zamianie oprogramowania (np. IE na FF, lub MS Office na OO) dobrze jest podmienić ikonkę nowego programu na ikonkę starego + stary opis. Dla niektórych po zmianie problemem było odszukanie „Internetu” (ikonki niebieskiego e z podpisem Internet Explorer). Po małym zabiegu kosmetycznym problem znikł.
Czy na komputerach urzędowych wykorzystywane jest jeszcze inne oprogramowanie open source?
Radosław Czyżewski
Jeśli chodzi o inne oprogramowanie OS to korzystamy z tandemu Firefox+Thunderbird+klika przydatnych wtyczek, GIMP, Inkscape, Vim, TightVNC, putty, MySQL Query Browser (i kilka innych drobnych programów, 6 ostatnich tytułów jest chyba tylko na moim komputerze, nie licząc VNC :-) ). Na serwerach Linux: ruter na IPCop, serwer www-apache (intranet), MySQL, ssh, samba, backup na Ubuntu Server Edition. Na serwerze www mała stronka informacyjna i książka adresowa (php, MySQL). Na zewnętrznym serwerze (tam gdzie mamy strony www) – Joomla, DokuWiki, WebCalendar, CMSimple, Gallery.
A czy potrzebna była organizacja szkoleń dla pracowników?
Radosław Czyżewski
Obydwa pakiety są praktycznie podobne pod względem funkcjonalnym i obsługi. Szkolenie nie było więc potrzebne. W urzędzie gdzie pracuje ok 30 os. – 1 informatyk jest w stanie pomóc i przeszkolić każdego indywidualnie.

Rozmawiał Borys ‘michuk’ Musielak

Pamiętaj! Jeśli masz informacje na temat innych wdrożeń open source w polskiej administracji, napisz o tym na specjalnej stronie: WiOO w Gminie na naszymi wiki!

Komentarze (RSS)
Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.

49 komentarzy

  1. soda2 27 sierpnia 2008 o godz. 2:48 #

    a jednak da się, i to wcale nie tak drogo!

  2. Yarpen_Abbil 27 sierpnia 2008 o godz. 2:57 #

    To już trzecia rzecz która podoba mi się w Łebie.

    Raz: Fan Pizza nr 7. (może i jest to kryptoreklama, ale ta pizza śni mi się po nocach od zeszłych wakacji :D)

    Dwa: Plaża – naprawdę zadbana.

    A teraz jeszcze:

    Trzy: Open Source w administracji.

  3. herr But 27 sierpnia 2008 o godz. 8:00 #

    To pracuje w cud urzędzie. W moim i tak wszystko działa cudem, mimo oprogramowania OS i restrykcyjnej dbałości o bezpieczeństwo informacji. Ale też użytkowników jest 3 razy tyle a informatyków dwóch.

  4. Kacper 27 sierpnia 2008 o godz. 13:20 #

    No fajnie, udało się facetowi. Ja bym był dumny, gdybym tak wszystkich przestawił. No ale zostaje ten nie smak po ignorancji "nie mogli znaleźć internetu". Nie raz stosowałem ten zabieg, że FF miał ikonkę IE, ale nie byłem z tego zadowolony.

    • soda2 28 sierpnia 2008 o godz. 10:07 #

      a ja trochę po chamsku robię, instaluję firefoxa, wchodzę w panel sterowania, "usuwam (wiem że niewiele to ma wspólnego z fizycznym usuwaniem) IE i użytkownikowi mówię że od teraz internet ma zamiast w tym niebieskim E w tym lisku. By poprzeć zmianę mówię że jest szybszy i bezpieczniejszy. Nie tłumaczę co gdzie jak i dlaczego bo sobie jeszcze pomyślą że jest trudniejszy w obsłudze. Po prostu "nie daję im wyboru" :). Co się będę pieścił z monopolem?

  5. ups5 27 sierpnia 2008 o godz. 13:23 #

    Wszystko fajnie, jest to postawa godna "pochwały" i wspierania, tylko że Pan Radosław wspomniał, na początku, że Urząd pracował na nielegalnym oprogramowaniu. Chciałem przypomnieć, że jest to przestępstwo i skoro Pan o nim pisze w otwartym tekście to powinno być przez Pana lub Urząd zgłoszone.

    • l2 28 sierpnia 2008 o godz. 12:20 #

      no tak, zgodnie z literą prawa tak powinno się zrobić.

      ale nie jestem pewny czy to było zwykłe piracenie, w tekście nie było to wyraźnie zaznaczone.

      jesli byl jeden origynał z licenzją na 1stan zainstalowane na 20 to chyba prędzej "wykorzystanie oprogramowanie niezgodnie z licencją"

      nie wiem na ile zmienia to prawną sytuację ww zdarzenia ale różnica jest, przynajmniej kosmetyczna :)

      IMO tekst o tym można było pominąć :)

    • Mors 29 sierpnia 2008 o godz. 19:04 #

      > Chciałem przypomnieć, że jest to przestępstwo i skoro Pan o nim pisze w otwartym tekście to powinno być przez Pana lub Urząd zgłoszone.

      Tak, tak, uczmy się kablowania i donoszenia.

    • ecthelion 13 września 2008 o godz. 1:19 #

      To był Office 97, więc może już przedawnione. Zresztą sukces komercyjny Microsoftu (przynajmniej w biedniejszych krajach) w dużym stopniu oparty jest na przymykaniu oka na piractwo.

  6. revcorey 27 sierpnia 2008 o godz. 13:23 #

    Czyli jak zwykle najsłabsze ogniwo to człowiek. Społeczeństwo informatyczne :E Ale można to tłumaczyć tym że to stara kadra ale i z młodszą nie lepiej….

    • xd 27 sierpnia 2008 o godz. 17:46 #

      Z tą kadrą to niedługo się zmieni.

      Firmy przynajmniej biorą pod uwagę możliwość częściowej lub całkowitej migracji na oprogramowanie opensource. Więc coraz mniej będzie chciało wiązać sobie ręce zatrudnianiem ludzi znających tylko "Łindołsa" i "Ofisa".

      Za kilka lat tacy ludzie po prostu będą mieli problem ze znalezieniem pracy wymagającej znajomości obsługi komputera. Przy podobnych pozostałych kwalifikacjach pracodawca zawsze wybierze osobę, która oprócz oprogramowania MS będzie znała także wolne odpowiedniki. A takich osób (oczywiście z kręgu Zwykłych Użytkowników) jest coraz więcej.

      Dodatkowym atutem jest to, że osoby potrafiące używać różnego rodzaju oprogramowania do wykonania danego zadania zwykle znacznie lepiej radzą sobie z samodzielnym rozwiązywaniem problemów zawodowych i są bardziej kreatywne, niż te używające "tradycyjnego" oprogramowania. Zapewne ma to związek z samodzielnym myśleniem, zamiast powtarzaniem wyuczonych schematów.

      • Sławek 27 sierpnia 2008 o godz. 22:58 #

        Dodam jeszcze, że takim osobą znacznie łatwiej jest nauczyć się nowego programu.

  7. init-d 27 sierpnia 2008 o godz. 15:05 #

    ups5: donosicielstwo nie jest godne pochwały.

    • jakub 27 sierpnia 2008 o godz. 15:22 #

      to trzeba zmienić prawo, bo to ono nakazuje poinformowanie o popełnieniu przestępstwa.

      • eee 28 sierpnia 2008 o godz. 1:18 #

        o ile dobrze wiem, to trzeba informować jedynie o przestępstwach ściganych z urzędu. ale może się mylę.

    • dodo 27 sierpnia 2008 o godz. 23:57 #

      tu nie chodzi o donosicielstwo, czy jego brak, ale o to że wypowiadanie się w ten sposób naraża na problemy pracodawcę Pana Radosława. Za funkcjonowanie urzędu odpowiada jego "szef" tzn. burmistrz, wójt lub prezydent. To on może w pierwszej kolejności ponosić konsekwencję w/w faktów.

    • ups5 28 sierpnia 2008 o godz. 16:44 #

      Problem szefostwa tego Urzędu, a właściwie bezpośrednich przełożonych

      obu Panów, jest taki, że nie zawiadamiając o pop. prz. sami je

      popełniają. A ponadto organy ścigania mogą stwierdzić, że pracownik

      wykonał tę "pracę" na ich polecenie. Ponadto mogę dodać, że to

      kierownik danej jednostki odpowiada i ponosi skutki prawne. A jeśli

      wiedział a nie powiedział to pewnie będzie to współsprawstwo.

      A odnośnie donoszenia, to raczej się nie zgodzę z Państwa

      "kwalifikacją" w tej sprawie. To nie jest donoszenie na sąsiada, że ma

      fajny samochód więc pewnie okradł fiskusa. Kierownik takiej jednostki

      to nie kumpel, sąsiad czy znajomy tego Pana a jego przełożony, a do

      tego jak by nie patrzeć Urzędnik Państwowy. A jako taki ma po prostu

      taki obowiązek

      • /bin/laden 28 sierpnia 2008 o godz. 18:38 #

        Ja mam na ten temat trochę inne zdanie. Nie powinno donosić na nikogo, jeżeli ten ktoś bezpośrednio Tobie nie szkodzi. Może po prostu wychowałem się w takich kręgach, gdzie wpajano mi że donoszenie to hańba. Obojętnie, czy donosiło się za komuny do SB, czy teraz.

        • ups5 29 sierpnia 2008 o godz. 16:35 #

          Powtórzę raz jeszcze, zgłoszenie przez szefostwo (zobowiązane prawnie do tego) o podejrzeniu pop. przestępstwa, nie jest i nie może być traktowane jako donosicielstwo. To jest prawny obowiązek. To tak jak by prokurator umarzał postępowania aby nie "donosić" do sądu na danego obywatela.

  8. R 27 sierpnia 2008 o godz. 15:38 #

    "Chciałem przypomnieć, że jest to przestępstwo … to powinno być przez Pana lub Urząd zgłoszone."

    Wszyscy TW mówili tak samo ale się nacięli, bo okazało się że po latach społeczeństwo pluje na ich widok, zamiast docenić zasługi dla praworządności. :D

  9. init-d 27 sierpnia 2008 o godz. 15:46 #

    Ludzie przyzwoici, gdy muszą wybierać między prawem a przyzwoitością, wybierają przyzwoitość. Donosicielstwo jest obleśne, niezależnie komu donosisz – pani w klasie, agentowi tajnej policji czy urzędowi skarbowemu.

    • jakub 27 sierpnia 2008 o godz. 16:23 #

      wiesz, ja wyczuwam w tym cienką granicę pomiędzy donosicielstwem a etyką/moralnością. Masz rację pisząc, że donosicielstwo jest obleśne, też się z tym zgadzam.

      Ale czy będę donosicielem gdy zgłoszę, że mój sąsiad bije swoją żonę? Postępuje w imię swojej moralności i nie czuję się donosicielem.

      Na ten konkretny problem wspomniany w artykule można spojrzeć z jeszcze innej perspektywy: ktoś zainstalował nielegalnie oprogramowanie, a teraz prawa osoba ma się zastanawiać co robić – czy postąpić zgodnie z prawem i być donosicielem czy też zapomnieć o wszystkim i w przypadku kontroli ponieść konsekwencje niezgłoszenia o popełnieniu przestępstwa.

      • sdali 28 sierpnia 2008 o godz. 13:47 #

        Ale to jest inna sytuacja, czy doniósłbyś na policję, że sąsiad bił żonę, chociaż teraz już nie bije i oboje są szczęśliwi?

        Nadgorliwość gorsza od faszyzmu.

        • /bin/laden 28 sierpnia 2008 o godz. 18:45 #

          W takiej sytuacji dzwonienie na Policję to najgorsze rozwiązanie. I tak mu nic nie zrobią. nawet go nie zamkną. Zanim będzie miał sprawę w sądzie, zdąrzy pobić żonę nie raz, i to właśnie za donosicielstwo. Będzie wyładowywał na niej swoją frustrację, że ma przez nią kłopoty, i kto na tym wyjdzie najgorzej? Sdali, za to ty masz trochę zbyt naiwne podejście do świata. To, że człowiek podnosi ręke na słabszych bez powodu lub z byle powodu jest wynikiem tego, że sam jest czasem bezsilny. Może ktoś jeszcze silniejszy jego prześladuje, albo po prostu dostaje w kość od życia. W każdym razie przemoc rodzi przemoc, i trudno aby frustracja i kompleksy po prostu odeszły, aby mąż który bił żone był z nią znów szczęśliwy.

    • eee 28 sierpnia 2008 o godz. 1:22 #

      mylisz się. donosicielstwo jest obleśne tylko dla Polaków – zresztą nie z ich winy.

      • /bin/laden 28 sierpnia 2008 o godz. 18:47 #

        Dla mnie to jedna z większych zalet naszego narodu. Sorry, ale gdyby donoszono na wszystko co mam za uszami, to pewnie nie raz miałbym przerąbane, jak zresztą każdy. Ciesz się, że Polacy brzydzą się donosicielstwem, bo pewnie sam nie raz dobrze na tym wyszedłeś. Każdy ma swoje grzechy.

  10. kocio 27 sierpnia 2008 o godz. 16:19 #

    Tak przy okazji wdrożeń OOo — pojawił się ciekawy, dosyć szczegółowy tekst na temat wdrażania Linuksa w małych i średnich przedsiębiorstwach na przykładzie jednej firmy ("Integrating Linux into the SME"). Wyimki z podsumowania

    Many have claimed that Linux requires better educated users than Microsoft Windows. Our experience tells us otherwise.

    We have found that our workers are able to complete their tasks using the software that comes preinstalled on Linux.

    If I were to transition my company to a new Linux, I would either convert everyone to Debian or create our own installation based on Ubuntu. Mint Linux is my favorite variation of Ubuntu. Some of our staff use PCLinuxOS.

    [ http://www.desktoplinux.com/articles/AT2483384065... ]

  11. Artwi 27 sierpnia 2008 o godz. 18:55 #

    podejrzewam że jeśli bym zainstalował Linuksa co niektórym i na ekranie bootującym wstawił grafikę z napisem Windows a do tego podmienił ikonki i opisy na te znane z MS Windows okazałoby się że Linux to nowy Windows

    Nawet to często nie jest potrzebne! Kiedyś przypadkowo siadł przy moim komputerze (z włączonym KDE) inż. architektury i coś tam klepał w OpenOffice.org (fakt, że w jego pracowni zainstalowałem wszystkim OpenOffice.org, jeden MS Office, obok OO został tylko na komputerze księgowej) oraz grzebał w internecie. Po godzinie mnie zawołał, że nie może znaleźć "literek dysków", a chce coś zapisać na pendrive-kiedy mu powiedziałem, że nie znajdzie, bo w Linuksie ich nie ma, to się bardzo zdziwił i powiedział, że trochę te "Windowsy" wydawały mu się dziwne, ale myślał, że to ich jakaś nowsza wersja… ;)

    • marcinsud 28 sierpnia 2008 o godz. 5:01 #

      bo dla ludzi komputer=windows nie widzą różnicy między system, a komputer po prostu nie wiedzą, że tam może być coś innego traktują to jak soft w telefonie

    • marcinsud 28 sierpnia 2008 o godz. 5:02 #

      bo dla ludzi komputer=windows nie widzą różnicy między system, a komputerem. Po prostu nie wiedzą, że tam może być coś innego traktują to jak soft w telefonie

  12. grawer 27 sierpnia 2008 o godz. 23:15 #

    Jeżeli w firmie ludzie pracują i komputer służy im jako narzędzie do pracy a nie sposób na zabicie urzędniczej nudy to jest bez znaczenia na jakim systemie klepią tą swoją papierową makulaturę. Zgadzam się z tym że kobiety są bardziej tolerancyjne odnośnie tego co mają przed twarzą, natomiast faceci to jak już kupili sobie promocyjnego laptopa z promocyjnym systemem to jedynie słusznym rozwiązaniem wydaje im się to co mają w domu. Przeszkadza im wygląd ikon, brak wyłączania systemu przyciskiem start, i innych różnych smaczków które wyssali z mlekiem promocji, i z dostępnością systemu z dolnej szuflady biurka. Konstruktorzy porażka patrz Autocad, księgowi porażka patrz Płatnik, prawnicy porażka patrz Lex, policja no ta ma pracę musi łapać piratów, i bez względu na to jaki system mają przed oczami to i tak są wkurzeni że muszą pisać głupoty zamiast bawić się w strzelanki.

  13. grzempek 28 sierpnia 2008 o godz. 2:48 #

    [quote]Jedno da się w miarę szybko migrować ale na dwóch pozostałych pracują faceci – w miarę zaawansowani użytkownicy.Przy zamianie oprogramowania (np. IE na FF, lub MS Office na OO) dobrze jest podmienić ikonkę nowego programu na ikonkę starego + stary opis. Dla niektórych po zmianie problemem było odszukanie “Internetu” (ikonki niebieskiego e z podpisem Internet Explorer). Po małym zabiegu kosmetycznym problem znik[/quote]

    Ładni mi "w miare zaawansowani użytkownicy" lol

  14. windziarz 28 sierpnia 2008 o godz. 3:42 #

    Brawo.

    Pamiętam jak "przestawiałem" żonę z IE na Firefoxa. Też wykorzystałem patent z niebieską ikonką "e" oraz skórką IE.

  15. yoshi314 28 sierpnia 2008 o godz. 11:15 #

    "to ważne bo na starym komputerze OO nie działałby tak żwawo jak MS Office i Pani “Zosia” zwęszyłaby podstęp"

    smutna prawda o wspolczesnych pakietach biurowych.

  16. MsbS 28 sierpnia 2008 o godz. 13:27 #

    No to Łebianie mieli szczęście, że w Urzędzie nic na Accessie nie chodziło. Bo po migracji na OO Base bluzgom nie byłoby końca.

  17. Krzysiek 28 sierpnia 2008 o godz. 18:13 #

    Cytat:

    (nawiasem mówiąc większość kobiet w naszym urzędzie nie odróżnia Windowsa od Office, MS Office od OpenOffice… dla większości jeśli na komputerze jest Windows to jest wszystko OK… podejrzewam że jeśli bym zainstalował Linuksa co niektórym i na ekranie bootującym wstawił grafikę z napisem Windows a do tego podmienił ikonki i opisy na te znane z MS Windows okazałoby się że Linux to nowy Windows)

    Kilka uwag:

    1. Bardzo szowinistyczne podejście.

    2. Czy uważasz, że ludzie którzy jeżdżą samochodem i nie rozróżniają typu silnika jak używają powinni być wyśmiewani?

    3. Sorry za ton wypowiedzi, ale to przykład typowego administratora. Ma w głębokim poważaniu innych pracowników i traktuje ich jako zło konieczne (a nawet urzędnik zasługuje ma odrobinę szacunku).

    P.S.

    Sam fakt wdrożenia OO mi się podoba, ale sposób jego przeprowadzenia zdecydowanie nie.

    • /bin/laden 28 sierpnia 2008 o godz. 18:54 #

      IMO, powinno się wiedzieć czego się używa. Niewiedza w tym przypadku to ignorancja, a jeżeli czegoś nie pokonamy, to można przynajmniej się z tego pośmiać. Dla mnie to naturalne. Sorry, ale jeżeli kupuję samochód, to wypadałoby znać mniej więcej jego parametry techniczne. To samo dotyczy komputera. Jeśli ktoś nie potrafi rozróżnić systemu na jakim pracuje, czyli bądź co bądź narzędzia pracy, to jest ignorantem.

  18. /bin/laden 28 sierpnia 2008 o godz. 18:55 #

    To tak jak kupić samochód, i nie wiedzieć czy jest na bęzynę czy na gaz.

    • marcinsud 29 sierpnia 2008 o godz. 1:23 #

      a potrzebne ci to wiedzieć jeśli masz zawsze pełny bak ;] Oni sobie sami systemu nie ustawiają/naprawiają/etc. więc po co im to wiedzieć jak coś 'wyskoczy' przychodzi spec

      • Łukasz 4 września 2008 o godz. 23:46 #

        To jest tak, jakbyś chodził po dworze w klapkach, sądząc że to buty. Jakie to ma znaczenie? Oprócz tego że chodzisz i nie wiesz w czym.

  19. Domker_ 30 sierpnia 2008 o godz. 13:02 #

    Jeszcze jak co niektóre punkty ksera by się dostosowały to by było idealnie.

    Format ODF był dla nich problemem. Na szczęście istnieje strona http://www.media-convert.com/pl/ i umożliwia konwersję różnych formatów nie instalując żadnego oprogramowania.

    (strona chyba pracuje na GNU/Linux)

  20. Piotr 31 sierpnia 2008 o godz. 23:51 #

    Brawo Panie Radku! Cała biurokracja powinna przejść już dawno na OO lub podobne pakiety. I byłby wreszcie spokój. A tak na marginesie przeczytałem trochę Waszych postów i nasuwa mi się jeden cytat "Co konia obchodzi gdzie się wóz przewala". Facet robi dobrą robotę, a wy się go czepiacie. U nas był wdrażany system produkcyjny oparty na linuksie i wszystkie stacje miały OO. W stacjach biurowych też już w nowych komputerach jest OO. Prezesi stwierdzili, że do MSOffice nie wrócą. To jest tylko kwestia zachęcenia i wytłumaczenia ludziom, że OO to podobny pakiet.. Dla nich jest ważna w miarę łatwa w obsłudze aplikacja + internet. A poza tym człowiek całe życie się podobno uczy :). Sam już od 5-6 lat nie używam MSOffice.

  21. adamcios 1 września 2008 o godz. 10:11 #

    Według załącznika do rozporządzenia Rady Ministrów

    z dnia 11 października 2005 r. (poz. 1766) dokumenty *.doc są traktowane jako dokumenty tylko do odczytu informacji. Właściwym dokumentem do wymiany informacji w trybie również do edycji jest format openoffice (niestety jeszcze wersja 1.0) oraz rtf…

    Starostwo Powiatowe w Człuchowie – Open Office od 4 lat :)))

  22. EdekZKK 1 września 2008 o godz. 16:44 #

    Swietne podejscie. Jak Twojemu sasiadowi radio kradna, to nic nie powiesz bo to donosicielstwo? Jeśli nawet urząd nie jest w stanie dawać odpowiedniego przykladu, to kto go da? Kradne, bo wszyscy kradna?

    Nie interesuje mnie w tym miejscu interes M$, ale walka z piractwem sprzyja rozpowszechnianiu OS.

    • EdekZKK 1 września 2008 o godz. 16:46 #

      Komentarz dotyczy wypowiedzi Mars, "Tak, tak, uczmy się kablowania i donoszenia." Coś nie wskoczył tak jak powinien :P

  23. owoc 1 września 2008 o godz. 21:05 #

    Akcja jak najbardziej pożyteczna i słuszna ale wypowiedzi pana informatyka powiedzmy, że pozbawione szacunku wobec ludzi z którym pracuje.

    Nie bardzo wiem czym się tu chwalić, bo takich gmin gdzie używa się OOo jest na pęczki.

  24. yantar 11 września 2008 o godz. 19:36 #

    Ale gadacie bzdury. W tekscie jest pokazana czarno na bialym pewna ignorancja.

    Facet nie dosc, ze wprowadzil legalne oprogramowanie to jeszcze naswietlil problem przelozonemu, ktory byc moze nawet nie zdawal sobie sprawy w jakim nieprzyjemnym polozeniu znajduje sie jego urzad, uzywajac jednostanowiskowej wersji Office'a 97.

    Po co mial z tym leciec i zglaszac, skoro i tak podjal dzialnie na rzecz naprawienia szkody?

    (nagana za to nalezala sie poprzedniemu informatykowi, ktory tego problemu nie zglosil i pewnie sam wprowadzil)

    Szowiniestyczne podejscie? Przeciez, pisze ze ma w urzedzie raptem dwoch gosci bardziej zaawansowanych uzytkownikow. To, ze reszta urzednikow akurat kobiety i nie do konca sobie zdaja sprawe na czym pracuja to ich pech. (a zaswiadczenia o szkoleniach i kursach napewno maja)

    (A jesliby ktoras zmienila prace i w kolejnym podaniu napisala: Znajomosc Windows i Office 97? Skoro nie jest w stanie rozpoznac systemu na ktorym pracuje to trudno mowic o znajomosci, skoro podmiana ikonki IE staje sie problemem i uniemozliwia prace).

    Wypowiedz tego pana i tak jest zartobliwa i dobrze, ze tak sie szczesliwie skonczylo i wszyscy sa zadowoleni. Bo drugie dno jest takie, ze to my placimy za ta urzednicza ignorancje.

(wymagane)
URI
Uwaga! Niektóre komentarze, m.in. te dodane przez niezalogowanych i nowych użytkowników, są ręcznie moderowane. Jeśli Twój komentarz nie ukaże się od razu, nie dodawaj go ponownie, tylko cierpliwie poczekaj na akceptację.

Literówki najlepiej zgłaszać jabberem: michuk@jakilinux.org lub kocio@jabber.org!

W komentarzach możesz używać prostych znaczników HTML. Przykłady:
  • Link: <a href="jaklinux.org">Linux dla każdego</a>,
  • Wytłuszczenie: <strong>tekst pogrubiony</strong>,
  • Kursywa: <em>tekst pochylony</em>,
  • Przekreślenie: <del>tekst przekreślony</del>,
  • Kod: <code>printf("blok kodu");</code>,
  • Cytat: <blockquote>cytat</blockquote>
Uwaga: jeśli dodasz nieznany znacznik, będzie on niewidoczny, gdyż system filtruje takie znaczniki.