Migracja na OpenOffice.org — Case Study
28 sierpnia 2007, p_lupkowski
Dave Richards jest administratorem IT pracującym dla administracji miejskiej. Miasto korzysta z OpenOffice.org już od około sześciu lat. Dave jest linuksowym guru i pomaga w administrowaniu eleganckiej i wydajnej sieci linuksowej z dużym serwerem i sporą liczbą terminali, na których OpenOffice.org działa z bardzo zadowalającą prędkością.
Administracja miejska
Richards jest bardzo dumny z powodu tego, że miasto nigdy (oficjalnie) nie używało Windowsa. Dave zaczynał pracę w 1993. Wtedy jeszcze administracja korzystała z edytora WordPerfect w wersji tekstowej (na Uniksach VAX i SCO). Edytor sprawował się wyśmienicie i był wykorzystywany aż do wersji WordPerfect6 (czyli pierwszej wersji graficznej) a później w wersji WordPerfect 8, która działała w X-Window. Życie pracownika działu IT było wtedy bardzo łatwe — administracja serwera uniksowego nie nastręczała większych problemów i dawała ogromne możliwości, wszyscy zaś używali edytora WordPerfect.
Przyczyna migracji — pojedynczy pakiet biurowy działający na Linuksie
Pod koniec lat 90-tych zaprzestano wsparcia dla WordPerfecta w wersji uniksowej. W administracji próbowano się więc przestawić na WordPerfect w Javie ale edytor działał o wiele za wolno. Sprawę skomplikowało również to, że część osób — zamiast arkusza kalkulacyjnego Corela — na kilku komputerach z zainstalowanym Windowsem używała Excela i PowerPointa. Mówiąc krótko, sytuacja bardzo się skomplikowała, ponieważ pojawiło się zbyt wiele systemów operacyjnych, niektóre komputery zostały odłączone od sieci oraz należało zapewnić wsparcie dla dużej liczby różnych aplikacji.
Administracja miejska bardzo chciała pozostać przy Linuksie i korzystać tylko z jednego pakietu biurowego. Przeprowadzono więc testy pakietu StarOffice. Wystąpiły jednak pewne problemy, szczególnie w związku z wyświetlaniem na słabych sprzętowo terminalach. Projekt OpenOffice.org został ogłoszony niedługo potem. Z racji opensource’owego charakteru projektu, w jego rozwoju mogli uczestniczyć również pracownicy działu IT administracji miejskiej. Deweloperzy dodali więc poprawki, które polepszały zachowanie pakietu w środowiskach wielostanowiskowych. We współpracy z informatykami z administracji miejskiej, skupiono również szczególną uwagę na filtrach importu z formatu WordPerfect. Konwersja starych dokumentów do nowego formatu jawiła się bowiem jako najcięższy techniczny problem.
Od tego momentu OpenOffice.org mógł być wykorzystany w administracji miejskiej. Pracownicy działu IT znaleźli program, który był idealnym rozwiązaniem ich problemów: pakiet OpenOffice.org zawiera aplikacje równoważne programom WordPerfect, PowerPoint i Excel, które działają w wielostanowiskowym środowisku linuksowym. W 2003 — po roku testów — administracja miejska zaczęła oficjalnie używać OpenOffice.org.
Proces wdrażania - szkolenia i wymiana oprogramowania
Miasto wynajęło firmę, która przez dwa tygodnie przeprowadzała szkolenia ucząc obsługi pakietu OpenOffice.org. Całkowity czas, potrzebny na to, żeby użytkownicy korzystali tylko z OpenOffice.org, ustalono na sześć miesięcy.
Jedną z podstawowych cech sektora publicznego jest zapotrzebowanie na przechowywanie bardzo wielu dokumentów. W momencie wdrażania OpenOffice-a, administracja miejska dysponowała ponad piętnastoletnim dorobkiem dokumentów napisanych w WordPerfect (niektóre z nich powstały jeszcze w wersji tekstowej tego edytora), które należało przekonwertować. Z pomocą przyszło tutaj narzędzie libwpd (które posłużyło do konwersji plików) oraz skrypt autorstwa Richardsa, który przeszukiwał sieć w poszukiwaniu dokumentów w formacie WordPerfect i tworzył ich przekonwertowane kopie. Co oczywiste, konwersja nie była doskonała. Niektóre dokumenty otwierały się poprawnie, ale z częścią z nich były problemy, ponieważ narzędzia konwersji nie zadziałały właściwie. Niektóre zaś wyglądały nieco inaczej niż w oryginale, co było spowodowane tym, że zostały stworzone przez użytkowników, którzy nie byli ekspertami w dziedzinie narzędzi przetwarzania tekstu.
OpenOffice.org w sieci linuksowej
Infrastruktura miejskiej IT opiera się na jednym dużym serwerze linuksowym. Dave jest w stanie pozwolić 300-400 osobom na używanie OpenOffice’a na tym jednym serwerze, zapewniając jednocześnie wystarczającą ilość pamięci. Kluczem do tego jest współdzielona pamięć (shared memory). Kiedy, na przykład użytkownik “Jill” loguje się, zajmuje 200 MB pamięci aby uruchomić OpenOffice.org oraz 10 MB pamięci na swoje dokumenty. Kiedy więc John uruchamia OpenOffice.org minutę później łączy się po prostu z już działającym programem. Jedyne zasoby pamięciowe, których potrzebuje, to te przeznaczone na jego dokumenty.
Zmiana nastawienia kadry
Richards przyznaje szczerze, że nie było łatwo: “Ogólne przekonanie jest takie, że gdybyś tylko miał Worda, to nie byłoby żadnych problemów”. Podczas gdy nie wszystko działało tak samo, lub nie tak samo łatwo, zawsze jednak istniał sposób aby coś z OpenOffice.org zrobić.
Kwestie techniczne nie były jednak aż takim problemem jak “serca i umysły”. Użytkownicy byli bardzo przywiązani do swoich programów, czy to WordPerfecta (którego używali w pracy), czy Microsoft Office (którego używali w pracy lub w domu). Zaawansowani użytkownicy przeszli na nowe oprogramowanie bez zbytnich komplikacji. Wiele problemów było związanych jednak z makrami i zaawansowanymi funkcjami Excela. Jednakże Richards szybko przekonał się, że niemal w każdej sytuacji jest w stanie znaleźć sposób na zrobienie w Calcu tego, co potrafi Excel.
Postęp u użytkowników o niezbyt zaawansowanych umiejętnościach komputerowych dokonywał się wolniej, co było spowodowane zarówno brakiem znajomości OpenOffice’a, jak i brakiem ochoty do nauki programu. Na szczęście administracja miejska całkowicie wymieniła już oprogramowanie. Użytkownicy często zgłaszali do działu IT skargi, które nie były uzasadnione, mówi Richards. Skargi te były różne, począwszy od twierdzenia, że nie działają wszystkie funkcje, pomimo tego że działały, aż po stwierdzenia, że taka a taka funkcja była znacznie łatwiejsza w Wordzie (mimo iż tak często nie było).
Wnioski
Richards koncentruje się na istocie zagadnienia: “Musisz w 100% mieć administrację po swojej stronie. W innym wypadku oni nie przestaną narzekać. Jeśli ci się to nie uda, jesteś zgubiony. Powinieneś nastawić się na 95% sukcesu z administracją i użytkownikami”.
Richards wylicza również rzeczy o których warto pamiętać podczas przechodzenia na OpenOffice.org.
- Dokładnie zaplanuj konwersję dokumentów. To ogromne zadanie a nieprzychylne nastawienie użytkowników do konwersji plików było częściowo podsycane perspektywą poprawiania plików jako dodatkowym obowiązkiem.
- Szkolenie powinno być obowiązkowe. Miasto zapewniło szkolenie podczas przechodzenia na nowe oprogramowanie i nadal to robi. Dział IT musiał zmierzyć się z bardzo frustrującą kombinacją szkolenia i napływających wielu skarg i pytań od ludzi, którzy powinni, lecz nie dotarli na szkolenie. Czasami użytkownicy zapisywali się na szkolenie i albo wymawiali się przed swoimi menedżerami, albo po prostu nie pojawiali się na szkoleniu.
- Kiedy pracujesz nad problemami zgłaszanymi przez użytkowników, postaraj się nie tyle odpowiedzieć po prostu na zadane pytanie, ale określić cel, który przyświeca użytkownikowi. Jeśli na przykład użytkownik ma problem z napisaniem makra, zidentyfikuj cel, który chce on osiągnąć. Bardzo prawdopodobne, że w programie znajduje się funkcja, która pozwoli na osiągnięcie tego celu.
- Spraw aby pracownicy IT zaangażowali się w rozwój OpenOffice.org. Istnieje wiele sposobów aby pomóc w rozwoju oprogramowania i przekazywać informacje zwrotne jego autorom: listy mailingowe, strony do zgłaszania błędów, wersje testowe oprogramowania i wiele innych.
- Zrozum i postaraj się aby również użytkownicy i administracja zrozumieli, że problemy z konwersją dokumentów nie są spowodowane przez OpenOffice.org. Wiele cech dokumentu zależy od właściwości dostarczanych przez system operacyjny, którego używasz, wersję pakietu biurowego a nawet rodzaj drukarki. Dokument nie powinien więc zależeć w dużym stopniu od specyficznych dla danego środowiska własności, ponieważ przy zmianie środowiska pojawią się problemy. Staraj się więc aby dokumenty były na tyle niezależne od środowiska na ile to możliwe. Masz na to wpływ poprzez ograniczanie opcji związanych z czcionkami i drukarkami.
Richards zauważa, że OpenOffice.org działa bardzo dobrze w scentralizowanej sieci linuksowej. Jednakże jeśli chcielibyście przejść na OpenOffice.org i sieć linuksową, nie róbcie wszystkiego od razu — ostrzega Richards. Najlepiej rozłożyć plan na pięć lat i robić tylko jedną rzecz na raz. Najpierw przejdź na pakiet biurowy i spraw aby działał w sieci, później zmień system operacyjny. Kiedy już przeprowadziłeś migrację aplikacji możesz przejść do systemu scentralizowanego.
Miasto korzysta z OpenOffice.org już od czterech lat. Użytkownicy (przynajmniej w dużej większości) są zadowoleni z nowego pakietu biurowego oraz z linuksowej infrastruktury. “Linux, a w szczególności OpenOffice.org, nie potrzebują jakiejś szczególnej i ciągłej uwagi. Mam skrypty, które kasują pliki temp, zaś serwery są restartowane zgodnie z ustalonym harmonogramem, tak aby odświeżać pofragmentowaną pamięć”.
“Ujmę to w ten sposób” dodaje Richards, “w tej sieci jest siedmiuset użytkowników a ja, w ciągu tego roku, nie zostałem wezwany z domu ani razu”.
Ten tekst jest tłumaczeniem artykułu Solveiga Hauglanda Migrating a city government to OpenOffice z 16 lipca 2007 roku.
Komentarze (RSS) | Trackback (URI)
Liczba komentarzy: 25
W komentarzach możesz używać prostych znaczników HTML. Przykłady:
- Link: <a href="jaklinux.org">Linux dla każdego</a>,
- Wytłuszczenie: <strong>tekst pogrubiony</strong>,
- Kursywa: <em>tekst pochylony</em>,
- Przekreślenie: <strike>
tekst przekreślony</strike>, - Kod: <code>
printf("blok kodu");</code>, - Cytat: <blockquote>cytat</blockquote>



Brzmi nieprawdopodobnie. Ale w naszej sieci (administracja samorządowa) pyrka OpenOffice na Windowsach i dobrze jest. Dobrze jest od wersji 2.0 i wymiany komputerów na trochę mocniejsze. Mamy problemy właściwie z kilkoma paniami, w tym jedną nieprzejednaną i upartą, na mniej więcej 200 użytkowników. Niestety, są takie wydziały, gdzie podrzucono nam kukułcze jaja, czyli MSOffice. Komputery zostały dostarczone z zewnątrz. Podlegamy centrali, a tam rządzi MS.
W ramach eksperymentu postawiłem kubuntu na starszym, nie zezłomowanym komputerze i pracuję pod Linuksem. Da się. Oczywiście do czasu, aż okaże się, że pracuję dla Geodezji, która ma program pod Windows i MSSQL… Informatykę łatwo zmigrować na Linuksa…
Ostatnio się wkurzyłem na Writera. Kolega mnie poprosił bym ponumerował mu tak strony w pracy magisterskiej .odt, by numeracja zaczynała się od trzeciej strony. Rozwiązanie jakie jest zaproponowane w OO jest po prostu beznadziejnym szczytem braku ergonomii.
umie facio trzymac sie roboty. niezle ich pokabacil.
A tu cytat:
To taka nowa odmiana “a u mnie działa” A poza tym życzę powodzenia z całego serca wszystkim Syzyfom wdrażającym OS na biurkach, wiem, że to bardzo ciężki kawałek chleba
Nie rozumiem twojego komentarza. Co ma konwersja plików WordPerfecta do innego formatu wspólnego z OS? I tak musiała nastąpić, do tego, czy innego formatu.
A dokumenty wyglądały zapewne inaczej, bo pewnie w oryginale pani sekretarka spacjami wyrównywała tekst w dokumencie.
OS rozumiem jako Open Source, jeżeli to nie jest jasne. Konwersja plików WordPerfecta była integralną częścią wdrożenia/migracji. A z tymi spacjami to dam trochę inny przykład. Programista na przykład wie, że do pola z datą wpisuje same cyfry, powiedzmy w formacie 2007-09-01, ale panie z sekretariatu wpisuje 1 IX 2007 i aplikacja się wywala zgłaszając błąd krytyczny lub coś podobnego. Programista oczywiście odpowie “u mnie działa” i nie rozumie problemu pani z sekretariatu. Wg mnie aplikacja, które mają działać w pobliżu “normalnego użytkownika” powinny być w miarę odporne na jego pomysły - w przytoczonym przeze mnie przykładzie mógłby się wyświetlić komunikat objaśniający jak ową datę wpisać. A co do tych spacji (zastrzegam, że nie jestem specjalistą od DTP) to 3 spacje są zawsze 3 spacjami. To chyba nie problem. Z mojego doświadczenia wiem, że problemem są raczej jakieś pozagnieżdżane tabelki z jakimiś wodotryskami. I w tym przypadku to soft do konwersji sobie nie radzi.
A życzenia były jak najbardziej szczere. Słowo.
Dobre
‘OS rozumiem jako Open Source’. Nigdy bym nie wpadl.
“Ten tekst jest tłumaczeniem artykułu Solveiga Hauglanda Migrating a city government to OpenOffice z 16 lipca 2007 roku.”
Raczej nie Solveiga Hauglanda bo to kobieta
http://www.getopenoffice.org/contact.html
Mam jedną taką firmę gdzie przejście na OOo wymusili sami pracownicy po tym jak zobaczyli Offica2007. Kupując nowe komputery dostali Offica2007 na 3miesiące na próbę, po 2 tyg prosili żeby to od nich zabrać na rzecz czegoś lepszego. Teraz z zadowoleniem pracują na OOo.
jesli to prawda to jest to naprawde dobra nowina

i swiadczy o tym ze ludzie zaczynaja sie rozgladac za alternatywa dla “jedynego slusznego pakietu biurowego”
oby tak dalej…
He he.
Dobrze, że MS dał na próbę. Pewnie oczekiwali, że się przyzwyczają i już zostaną. A okazało się, że to miecz obosieczny. Gdyby firma kupiła licencje nie widząc produktu wcześniej, nie miała by wyjścia
BTW: Dlaczego przy produktach licencjonowanych (oprogramowanie) nie obowiązuje taka sama ochrona konsumenta jak przy towarach materialnych? Gwarancja, reklamacja, zwrot, etc. Wręcz powinna być jeszcze większa, bo każda sztuka towaru jest unikalna i może mieć wadę, a oprogramowanie jest tworzone raz i tylko kopiowane, więc powinno być bardzo dopracowane.
A u moich znajomych migracja wygląda tak: zgłaszają się do mnie po 3 miesiącach od zakupu notebooka, gdy właśnie wygasa licencja na MS Office. Pytają się co zrobić:
albo płacisz za Office
albo wybierasz Open Office.
nikt do tej pory nie zapłacił. Wszyscy są zadowoleni.
Pozdrawiam,
Jakub
Potwierdzam! Tez mam kilka firm, gdzie OO w porownaniu z MS Office 2007 wygrywa w ergonomii (przyzwyczajeniu do Offica 97/2k).
Problem z MS Office 2007 polega na całkowitym przemodelowaniu inferface’u (w zamierzeniu na bardziej user friendly) i to pewnie sprawia, że ludzie nie chcieli go używać. Zwykły użytkownik komputera nie lubi zmian
Ten interfejs nie jest user friendly … przynajmniej nie dla mnie
aby takich migracji było więcej bo to oszczędność wydawanej kasy na nie potrzebne licencje kiedy te pieniądze można wydać na miejskie wydatki np oczyszczanie miasta posypywanie solą dróg zimą
i nie rozumiem dlaczego ministerstwo administracji nie zainteresowało się petycją w tej sprawie
90-tych
Ludzie, skąd Wy macie tę manię pisania tych końcówek? W języku polskim jest to błąd!
> 90-tych
>
> Ludzie, skąd Wy macie tę manię pisania tych końcówek? W
> języku polskim jest to błąd!
To trudno, zmieniamy język!
Polski jest językiem fonetycznym - jak sie pisze tak sie mowi.
90 - czyta sie dziewiecdziesiat.
Zeby bylo dziewiecdziesiatych - trzeba dodac koncowke:
90-ych.
Nie twierdze ze to poprawne - twierdze ze to ma sens
i za kilkadziesiat lat ma szanse byc normą.
Jesli dobrze rozumiem to chodzi mu o to ze nie 90-tych tylko 90-ych, ale moge sie mylic. Mnie kiedys draznilo jak widzialem cene: 90 tyś. zamiast 90 tys. Od ery Internetu, ortografia mnie nie wzrusza. Nie jestem przeciez Don Kichotem.
U mnie w firmie wszystkie oficjalne dokumumenty czy to publiczne czy prywatnę są robione w tex’u i automatycznie konwertowane do pdf’ow.
Jeśli coś czytasz to zawsze jest PDF. Edytujesz tex’owy dokument, commitujesz do repozytorium i 10 min potem wszysc mogą sobie pobrac z intranetu wersje PDF’ową. I to jest proste i skuteczne rozwiązanie.
P.S I prosze nie mówić, że tex jest skomplikowany - nie jest. Jak przyszedłem do pracy też tak myślałem. Po paru miesiącach nie widze tworzenia dokumentów inaczej.
“Ujmę to w ten sposób” dodaje Richards, “w tej sieci jest siedmiuset użytkowników a ja, w ciągu tego roku, nie zostałem wezwany z domu ani razu”.
Rozwalil mnie ten tekst
Niestety ale pomimo że ludzi można w końcu nastawić psychicznie do rozwiązań linuksowych to jednak z powodów technicznych jest to czasem nie możliwe. W pewnym serwisie elektronicznym stworzyłem malutka sieć (jeden komputer i jeden laptop). Już wszystko było prawie gotowe. Linux, OOo nawet program do fakturowania dość rozbudowany i darmowy, wszystko cacy. Niestety trafiły sie dwie przeszkody nie do pokonania (przynajmniej z powodu kosztów), urządzenie wielofunkcyjne od Lexmarka na którego kupno wpływu nie miałem oczywiście nie mogło działać pod Linuksem oraz system sprzedaży telewizji N jest formatem ActiveX działającym tylko pod IE. W teorii można by kupić nową drukarkę ale koszty przekraczają kupno Windowsa, zaś drugi problem można rozwiązać za pomocą IE pod wine ale niestety by było legalnie trzeba mieć go kupionego (czyli trzeba mieć Windowsa). Niestety pozostał tylko OOo. Ale będę przymierzał się do drugiego starcia. Spróbuje z plug-inem ActiveX do Firefoxa oraz spróbuje namówić na sprzedaż tej drukarki na allegro i kupno nowej )zawsze mniejszy koszt)
Tak. Interoperatywność ponad wszystko. Bojkotujemy sprzęt exclusive windows.
…właśnie wywaliłem drukarkę, głównie dlatego, że nie chciała śmigać po Ubuntu.
…właśnie wywaliłem drukarkę, głównie dlatego, że nie chciała śmigać pod Ubuntu.