W każdej pracy podstawą jest dobra organizacja. W czasach, kiedy komputer jest podstawowym narzędziem pracy, używanie dokumentów elektronicznych jest już normą. Nikogo nie powinno więc dziwić, że komputer może też zastąpić notes, będący podstawowym narzędziem pracy w każdym chyba biurze.
Przyznam się, że osobiście zawsze miałem z tym dużo problemów. Moje notatki zapisywałem w zwykłych plikach tekstowych, które zastąpiły używane wcześniej dokumenty procesora tekstu. Nie było to oczywiście zbyt wygodne rozwiązanie: sam musiałem dbać o to, aby notatki (pliki) te były odpowiednio uporządkowane. Dopiero niedawno zwróciłem uwagę na to, że dostępne są programy, które mogą wiele takich czynności wykonać za mnie. Postanowiłem więc poszukać czegoś odpowiedniego, a efektem tych poszukiwań jest ta właśnie recenzja.
Co było testowane
Szukając programów do robienia notatek szybko zdałem sobie sprawę, że można je podzielić na dwie kategorie. Do pierwszej z nich można zaliczyć te, które nastawiają się na tworzenie notatek „elektronicznych”, czyli w postaci plików tekstowych (względnie w jakimś innym formacie), czasami obsługując również dane innego typu (jak obrazy, dźwięki czy adresy URL). Do drugiej kategorii zaliczyłbym aplikacje, które starają się naśladować tradycyjne notesy, umożliwiając sporządzanie notatek np. za pomocą tabletów. W niniejszej recenzji skupię się na programach, które można zaliczyć do pierwszej z tych kategorii.
Co więcej, wezmę pod uwagę jedynie te programy, które dostępne są za darmo i działają pod Linuksem. Darmowe oprogramowanie dostępne jest dla każdego, kto tylko ma gdzieś dostęp do sieci, jeśli chodzi zaś o system operacyjny, to osobiście pracuję właśnie pod Linuksem i dlatego to na nim postanowiłem się najpierw skupić. Okazało się, że przetestowanie wybranych programów jest zdecydowanie bardziej pracochłonnym zadaniem, niż początkowo myślałem. Postanowiłem więc, że w recenzji ograniczę się tylko do Linuksa, Windowsa zostawiając sobie na inną okazję.
Mój wybór padł na cztery różne programy:
- Tomboy – domyślny program do robienia notatek dla środowiska GNOME
- Basket – domyślny program do robienia notatek dla środowiska KDE
- NoteFinder – lekki program napisany w Pythonie i wykorzystujący PyQt4
- WikidPad – program napisany w Pythonie i wykorzystujący wxPythona
Pierwsze dwie pozycje zostały wybrane ze względu na to, że są domyślnymi aplikacjami do robienia notatek pod dwoma najważniejszymi środowiskami graficznymi, a zarazem najbardziej popularnymi aplikacjami tego typu. Popularność ta zresztą może wynikać właśnie z pozycji, jaką te programy mają pod GNOME-m oraz KDE. Tak czy inaczej, trudno byłoby recenzować programy do robienia notatek dla Linuksa pomijając te dwie aplikacje.
NoteFinder oraz WikidPad zostały przetestowane głównie jako lekkie zamienniki dla pierwszych dwóch pozycji, choć warto nadmienić, że Tomboya również można uznać za lekką aplikację.
Na czym było testowane
Wszystkie programy były testowane na dwóch różnych komputerach.
Pierwszym z nich był mój „szybki” laptop, z procesorem Intel Core 2 Duo 2 GHz i 2 GB pamięci RAM. Na tym laptopie mam zainstalowany system Arch Linux, aktualizowany na początku każdego miesiąca.
Drugim wykorzystywanym do testów komputerem był mój „wolny” laptop, z procesorem Intel Celeron 800 MHz i 320 MB pamięci RAM. Na tym laptopie mam zainstalowany system Ubuntu 8.04.1.
Na obydwu tych komputerach pracuję pod IceWM-em i używam programów wykorzystujących zarówno bibliotekę GTK+ (np. gVim), jak i Qt (np. TeXmaker). Choć nie korzystam ani z GNOME-a, ani z KDE, to na „szybkim” laptopie wykorzystuję pewne programy z KDE (np. Krusadera), a na „wolnym” laptopie używam Synaptica. Innymi słowy, w pracy wykorzystuję zarówno programy wymagające biblioteki Qt, jak i GTK+.
Po co o tym wszystkim wspominam? Żeby było jasne, w jakich warunkach były uruchamiane testowane aplikacje i na jakim sprzęcie. Wszystko to może mieć istotny wpływ na działanie oprogramowania i komfort pracy.
Jak wyglądały testy
Jak wiedzą starsi czytelnicy (a młodsi zaraz się dowiedzą), najlepszym sprawdzianem jest samo życie. Dlatego właśnie testowanie wszystkich programów polegało na używaniu ich w praktyce, przez pewien czas. Aplikacje były wykorzystywane na obydwu wspomnianych komputerach, więc zachodziła potrzeba synchronizacji notatek. Do tego celu wykorzystywałem zwykłego pendrive’a, testując przy okazji opcje importu oraz eksportu danych.
Spostrzeżenia ogólne
Choć aż trzy z czterech testowanych programów można zaliczyć do kategorii „lekkich”, to jednak wszystkie miały problemy z edycją notatek o większym rozmiarze na „wolnym” laptopie. Nie jest to jednak wielkie utrudnienie, gdyż zawsze można wykorzystać zwykły edytor tekstu, a gotową treść notatki po prostu skopiować do testowanego programu.
Aby ocenić jakikolwiek program, trzeba przyjąć pewne kryteria oceny. W recenzji postanowiłem tego uniknąć. Wyszedłem z założenia, że każdy użytkownik sam najlepiej wie, czego potrzebuje, co mu się podoba, a co nie; moje osobiste zdanie na ten temat nikogo nie musi interesować. Zresztą przyjęcie określonych kryteriów oceny może się wiązać z innymi problemami: jak ocenić dwie różne aplikacje, które wprawdzie mogą zostać wykorzystane do rozwiązania tego samego problemu, ale są nastawione na różne grupy użytkowników?
Trudno byłoby przecież uczciwie porównać np. Tomboya z Basketem. Tomboy jest małą aplikacją, która ma zaspokajać stosunkowo niewielkie potrzeby użytkownika, zbliżoną raczej do znanej w świecie Uniksowym zasady, aby robić niewiele, ale za to bardzo dobrze. Basket natomiast jest dużym programem, starającym się dać użytkownikowi jak najwięcej możliwości, dobrze pasującym do innych, „potężnych” aplikacji KDE.
Dlatego też będę się starał opisać wszystkie programy wskazując ich mocne i słabe strony, w razie wątpliwości uznając daną funkcjonalność programu za jedną z jego cech (a nie zaletę czy wadę). Myślę, że tak jest po prostu uczciwie: czytelnik powinien już sam ocenić daną aplikację na podstawie swoich własnych potrzeb.
Tomboy
Pierwszym programem, jaki chciałbym opisać, jest Tomboy. Gdybym miał oceniać popularność programów po ilości trafień na Google, to Tomboy byłby bez wątpienia jednym z najbardziej znanych w swojej dziedzinie. Jego popularność może być w znacznym stopniu podnoszona przez fakt, że jest to domyślna aplikacja do robienia notatek dla GNOME, a z kolei GNOME jest domyślnym środowiskiem graficznym w Ubuntu, jednej z najpopularniejszych dystrybucji ostatnich lat… Ale nie mam się rozpisywać o popularności programów, tylko o ich cechach, więc do rzeczy.

Tomboy został napisany w języku C#, z wykorzystaniem biblioteki GTK#. Pod Linuksem jest uruchamiany na platformie Mono. Osobiście uważam, że może to być niedogodność dla kogoś, kto nie wykorzystuje tej platformy do uruchamiania innych aplikacji, bo wówczas trzeba instalować Mono dla jednego tylko Tomboya. Jest to oczywiście bardziej kwestia popularności Mono, niż samego Tomboya, jednak trzeba to brać pod uwagę.
Zalety
Jeśli ktoś ceni sobie możliwość „umieszczania” ikonek reprezentujących kartki z notatkami na pulpicie, to Tomboy może przypaść mu do gustu. Pod GNOME nie ma z tym najmniejszego problemu (przyznam się natomiast, że pod KDE tego nie sprawdzałem).
Za dodatkową zaletę programu można uznać automatyczne rozpoznawanie WielbłądzichNazw, które są zamieniane na odnośniki do odpowiednich notatek. Kliknięcie na taki odnośnik otwiera nowe okno, w którym można od razu przystąpić do sporządzania kolejnej notatki.
Tomboy umożliwia więc stworzenie hierarchicznej struktury powiązanych ze sobą notatek, które można zapisywać w różnych notatnikach. Notatniki można eksportować i importować (czynności te są nazywane „synchronizacją”).

Wady
Program posiada tylko jeden tryb pracy, w którym można notatkę edytować i przeglądać. Innymi słowy: nie ma rozróżnienia pomiędzy tymi dwoma odmiennymi czynnościami. Jednym z efektów ubocznych tego podejścia jest brak wsparcia dla jakiejś gramatyki wiki. WelbłądzieWyrazy są wprawdzie zamieniane na odnośniki, można również włączyć automatyczne tworzenie list (znaki gwiazdki czy minusy zostają wówczas automatycznie zamienione na ładniej wyglądające kropki), ale o tworzeniu innych elementów możemy już zapomnieć. Osobiście szczególnie we znaki dał mi się odczuć brak tabel.
Nie ma również żadnej opcji zapisu treści notatki (o całym notesie, czy wszystkich notesach, już nie wspominając). Nie byłoby to takie uciążliwe, lecz nigdzie nie znalazłem informacji o tym, kiedy taki zapis się odbywa. Pracy w takich warunkach nie mogę nazwać zbyt komfortową: nigdy nie wiem, czy nie stracę przypadkiem moich notatek. A wystarczyłoby w instrukcji użytkownika napisać, kiedy program zapisuje dane na dysku…
Pracując poza stosunkowo zintegrowanym środowiskiem graficznym, aplikacja uruchamia się w trybie przeszukiwania notatek – tak też nazywa się jej główne okno. Na początku uznałem, że okno to jest zbędne (nie chciałem przeszukiwać notatek, tylko je tworzyć) i po prostu je zamknąłem. Spowodowało to oczywiście zakończenie całej aplikacji. Moim zdaniem byłoby lepiej, gdyby nazwa tego okna była bardziej adekwatna. Oczywiście sytuacja ta dotyczy tylko pracy w środowisku nie posiadającym traya.
Do pomniejszych wad można również zaliczyć parę nieprzetłumaczonych komunikatów, na które się natknąłem w trakcie mojej (stosunkowo krótkiej) przygody z Tomboyem.
Podsumowanie
Tomboy jest prostym programem, przeznaczonym dla osób o niewielkich potrzebach. Nie oferuje użytkownikowi wymyślnej funkcjonalności. Na starszych maszynach, wyposażonych w wolniejsze procesory i mniejsze dyski twarde problemem może być konieczność instalacji platformy Mono, niezbędnej do uruchomienia Tomboya – zwłaszcza wówczas, gdy miałby to być jedyny program korzystający z tej platformy. Cóż: nie jest to wciąż tak popularna technologia, jak Python, Perl czy Java…
Basket
GNOME ma swojego Tomboya, a w KDE mamy Basketa. Oczywiście można Basketa używać poza KDE (ja właśnie tak robiłem), ale wiąże się to z koniecznością załadowania (oraz wcześniejszej instalacji) części bibliotek tego środowiska. Gdy ktoś używa GNOME-a, może to być kłopotliwe, lecz z drugiej strony jest to problem znany i często rozwiązywany przez używanie aplikacji typowych dla własnego środowiska pracy.
W Baskecie funkcję notatników pełnią… kosze (ang. basket). Kosze można uporządkować w dowolny sposób, tzn. każdy kosz może zawierać dowolną liczbę „podkoszy”. Notatki są umieszczane na „pulpicie” przypisanym do każdego kosza, przy czym ilość miejsca widocznego na ekranie na każdym pulpicie jest ograniczona. Kiedy notatka jest większa, może zająć naprawdę dużo miejsca, utrudniając dostęp do innych notatek w tym samym koszu. Problem ten można rozwiązać grupując notatki: zgrupowane notatki można „zwinąć” i będą one zajmowały tyle miejsca, co pierwsza notatka. Oczywiście ma to sens jedynie wówczas, gdy ta pierwsza notatka ma charakter „tytułu”… Dobrym przykładem wykorzystania tego rozwiązania jest dokumentacja do programu, z którą warto jest się zapoznać.
Zalety
Basket jest wspaniałym programem, przez wielu ludzi porównywanym do najlepszych komercyjnych odpowiedników. Pierwszą zaletą tego programu, z jaką miałem się okazję zetknąć, była bardzo obszerna dokumentacja, sporządzona w formie notatek Basketa. Lektura ta pozwala szybko zapoznać się z całkiem bogatym zestawem funkcji dostępnych w tym programie.
Bardzo spodobały mi się znaczniki, które można nadawać notatkom. Dostępnych jest wiele „standardowych” znaczników, można również zdefiniować swoje własne. Dzięki nim można nadać notatce status „to-do”, i wówczas będzie ona widoczna z polem, w którym można później zaznaczyć „ptaszka” (czyli, mówiąc potocznie, „odfajkować” daną pozycję). Inną ciekawą możliwością jest użycie znacznika określającego stopień zaawansowania projektu: 0%, 25%, 50%, 75%, 100%.
Poszczególnym koszom można przypisać skróty klawiaturowe, dzięki czemu uzyska się dostęp do danych notatek w bardzo krótkim czasie. Nie ma też problemu z zapisem notatek. Program robi to automatycznie, zaraz po zmodyfikowaniu danej notatki. Skąd to wiem? Ze wspaniałej dokumentacji, o której już wspominałem.
Jako notatki można też umieszczać obrazy oraz dokumenty różnego typu (np. HTML).
Basket jest zorientowany na umieszczanie notatek na wspomnianych „pulpitach” (czyli w wydzielonym obszarze okna aplikacji). Muszę z czystym sumieniem przyznać, że dobrze dopracowano tę funkcjonalność. Użytkownik ma możliwość odpowiedniego skonfigurowania wyglądu takiego pulpitu: notatki można umieszczać „gdzie popadnie”, można uporządkować je w jednej, dwóch lub w większej liczbie kolumn. Utrzymanie porządku na pulpicie nie stanowi większego problemu.
Wady
Dużo napisałem o zaletach Basketa, to teraz postaram się równie dużo napisać o jego wadach.
Przede wszystkim doświadczyłem wielu problemów podczas pracy z większymi notatkami. Na szybszym komputerze edycja tekstu wyraźnie się „zacinała”, natomiast na wojniejszym (przypomnę: Celeron 800 MHz z 320 MB pamięci RAM) w ogóle nie była możliwa. Cóż, wygląda na to, że Basket jest kolejnym przykładem potwierdzającym znaną prawdę, że duża funkcjonalność ma swoją cenę.
Kolejną wadą jest sposób edycji notatek tekstowych. Kombinacja klawiszy Shift+PgDown zamiast zaznaczyć większą porcję tekstu począwszy od kursora w dół, zaznaczała całą notatkę. Nie jest to zachowanie znane z wszystkich edytorów i procesorów tekstu.
Basket posiada wiele różnych opcji, które można skonfigurować, ale nigdzie nie udało mi się ustawić domyślnej czcionki, którą pisane byłyby notatki. Miałem więc do wyboru albo zaakceptować domyśle ustawienia programu, albo ręcznie zmieniać czcionkę za każdym razem…
Od programu do robienia notatek można też wymagać możliwości tworzenia odnośników do innych notatek. Funkcjonalności tej brakuje jednak w Baskecie. Podobnie jak nie ma wsparcia dla żadnej składni Wiki (więc nie można w prosty sposób formatować notatek czy tworzyć tabel).
Podsumowanie
Trudno jest wystawić jednoznaczną ocenę takiemu programowi, jak Basket. Z jednej strony mamy bowiem niezwykle rozbudowaną i funkcjonalną aplikację, z bardzo intuicyjnym interfejsem (poza wspomnianą edycją notatek) i dobrą dokumentacją. Z drugiej zaś strony brakuje możliwości, które w takim programie powinny się były znaleźć, jak np. tworzenia odnośników do innych notatek.
Basket nie jest pozbawiony wad, ale można sobie z nimi poradzić. Grupowanie notatek rozwiązuje problem braku miejsca na pulpicie, a używanie odpowiednich etykiet ułatwia wyszukiwanie potrzebnych notatek. Moje ogólne wrażenie jest więc jak najbardziej pozytywne. Gdyby nie fakt, że muszę pracować również na wolniejszym komputerze, jest całkiem możliwe, że po znalezieniu Basketa przestałbym szukać innych programów do robienia notatek.
NoteFinder
Opisane dotychczas aplikacje można potraktować jako „domyślne” dla dwóch najważniejszych środowisk graficznych GNU/Linuksa. NoteFindera można śmiało zaliczyć do aplikacji alternatywnych. Jest to stosunkowo niewielki program napisany w Pythonie z wykorzystaniem PyQt4. Do instalacji wymagany jest setuptools, co wydaje mi się być stosunkowo nietypowym rozwiązaniem (a z pewnością wykracza poza standardową bibliotekę Pythona).
W NoteFinderze można tworzyć wiele różnych notatników, jednak praca z nimi nie jest dobrze dopracowana. Eksport czy import bazy danych dotyczy tylko jednego notatnika – tego, który jest aktualnie używany. Z tego powodu najlepiej jest korzystać z jednego notatnika, nadając notatkom odpowiednie etykiety, aby zachować porządek.
Zalety
Do najważniejszych zalet NoteFindera zaliczyłbym implementację składni Wiki Creole. Nie jest to może implementacja doskonała, a Wiki Creole nie jest może tak rozbudowana jak inne Wiki, ale i tak znacznie ułatwia to pisanie estetycznie sformatowanych notatek. A jeśli komuś nie wystarcza składnia Wiki, zawsze jest możliwość pisania w czystym HTML-u.
Do jednej z ciekawszych opcji zaliczyłbym możliwość automatycznego „metkowania” pisanych notatek. NoteFinder potrafi wyławiać poszczególne słowa z tekstu i automatycznie proponować je jako etykiety. Propozycje te nie są oczywiście doskonałe, ale zawsze jest to pewne ułatwienie.
Program umożliwia eksport oraz import bazy danych aktualnie używanego notatnika, dzięki czemu w prosty sposób można przenosić dane pomiędzy różnymi komputerami. Inną przydatną cechą jest wbudowany kalendarz, który ułatwia zorganizowanie sobie zajęć, np. za pomocą list to-do.
Wady
Długą listę wad NoteFindera otwiera brak widocznej informacji odnośnie aktualnie używanego notatnika. Aby to ustalić, trzeba otworzyć dialog wyboru notatnika, co nie jest zbyt wygodne. Przypomnę, że jest to istotna informacja, gdyż wszystkie modyfikowane notatki są zapisywane właśnie w tym notatniku, co można śmiało uznać za kolejną, poważną usterkę tego programu, w zasadzie uniemożliwiającą wygodną pracę z wieloma notatnikami. (Dlaczego jest to wada? Bo jeśli otworzymy jakąś notatkę z notatnika A, a później inną notatkę z notatnika B, to zapis pierwszej notatki spowoduje umieszczenie jej w notatniku B.)
Sama edycja notatek również pozostawia wiele do życzenia. Przede wszystkim okno edytora zostało zaprojektowane w dziwny sposób: stosunkowo dużą jego część zajmuje tytuł notatki, jej data oraz lista etykiet. Sam panel edycyjny pozbawiony jest tak podstawowych narzędzi, jak wyszukiwanie i zamiana słów w tekście. Po nadaniu notatce tytułu i zapisaniu jej w notatniku, tytułu nie można już zmienić w oknie edycji. Utrudnia to trochę pracę, gdyż zmusza do przejścia do głównego okna aplikacji i odszukania w nim odpowiedniej notatki.
Inną wadą tego okna jest brak przycisku jego maksymalizacji. Okno to jest wykorzystywane nie tylko do edycji, ale również do odczytu notatek. Żeby je zmaksymalizować trzeba skorzystać z menu udostępnianego przez menadżera okien.
Program sam tworzy notatki dla każdego dnia, nie pytając użytkownika o zgodę na takie działanie. W efekcie można skończyć z dużą listą notatek, które nie są do niczego wykorzystywane. Nawigację wśród notatek dodatkowo utrudnia fakt, że listy notatek czy etykiet nie są w żaden sposób (np. alfabetycznie czy chronologicznie) uporządkowane.
Inną wadą interfejsu programu jest to, że pozycje i rozmiary okien nie są zapamiętywane. Jeśli domyślne ustawienia nam nie odpowiadają, to po każdym włączeniu programu trzeba je wszystkie ręcznie zmieniać.
Do zarzutów merytorycznych pod adresem NoteFindera można dodać niedoskonałą implementację składni Creole Wiki. Brakuje tu paru elementów, choć z drugiej strony można uznać, że wina leży po stronie biblioteki PyCreole, wykorzystywanej tylko przez NoteFindera. W samym programie jednak nie ma też możliwości tworzenia odnośników do innych notatek.
Wiele do życzenia pozostawia dokumentacja programu, a w zasadzie jej brak… Bardzo mało informacji jest dostępnych również na stronie domowej projektu.
Za najpoważniejszą wadę programu można jednak uznać brak możliwości odpowiedniej jego konfiguracji. Użytkownik nie może ustawić wykorzystywanych czcionek, co uważam już za bardzo istotny mankament. Poza tym kalendarz wyświetla dni rozpoczynając tydzień od niedzieli i też nie można tego zmienić…
Podsumowanie
Pomimo wielu wad, program nadaje się do pracy – jako stosunkowo proste narzędzie. Można odnieść wrażenie, że NoteFinder wymaga odrobiny dopracowania, gdyż zestaw cech oferowanych użytkownikowi jest już stosunkowo bogaty. Pewne wątpliwości może budzić funkcjonalność interfejsu użytkownika, lecz dzięki wykorzystaniu biblioteki Qt4 całość wygląda ładnie (jeśli, oczywiście, ktoś lubi wygląd Qt).
wikidPad
Wśród całej czwórki testowanych programów, wikidPad jest pozycją szczególną. Przede wszystkim nie jest to „tylko” program do robienia notatek: jest to program do tworzenia całych wiki w trybie offline. Wykorzystanie wikidPada do robienia notatek jest tylko jednym z możliwych zastosowań tej aplikacji. Wiąże się to oczywiście z przyjęciem paru odmiennych koncepcji, typowych dla wiki.
Program został napisany w języku Python z wykorzystaniem biblioteki wxPython. Gdybym miał go opisać jednym zdaniem, sformułowałbym je tak: jest to aplikacja pełna kontrastów. Użytkownik ma do dyspozycji wiele interesujących cech, choć ich implementacja może budzić zdziwienie. Dodam, że czasami jest to zdziwienie pozytywne, a czasami negatywne. Dlatego też klasyfikacja tych cech jako zalet lub wad sprawia pewne problemy.
Prostym tego przykładem jest to, że część opcji programu dostępna jest za pomocą graficznego interfejsu użytkownika, a część można zapisać bezpośrednio w stronach tworzonej wiki. Nie stanowi to dużego utrudnienia (i dlatego nie uznałem tego za wadę programu), gdyż w każdej wiki domyślnie jest tworzona strona z takimi ustawieniami. Trudno jest to jednak jakoś logicznie uzasadnić…
Inną ciekawostką jest sposób ustawiania wykorzystywanych czcionek. Program oferuje dwa tryby pracy ze stronami wiki: tryb edycji oraz podglądu. Czcionkę używaną w trybie edycji ustawia się za pomocą atrybutów tworzonej wiki (można to zrobić na wspomnianej, specjalnej stronie z ustawieniami). Czcionkę używaną w trybie podglądu trzeba natomiast ustawić w arkuszu stylów CSS. Dodam, że konieczne jest wykorzystanie do tego celu zewnętrznego edytora tekstu… oraz znajomość składni arkusza stylów CSS.
W taki sposób jednak ustawia się tylko sam typ czcionki, a jej rozmiar jest już ustawiany zupełnie inaczej. W programie istnieje możliwość zwiększenia i zmniejszenia tego rozmiaru, przez co w prosty sposób można wybrać to, co nam najbardziej odpowiada. Efekty wprowadzanych zmian od razu widać, więc wydaje się, że jest to lepsze rozwiązanie od tradycyjnego dialogu wyboru czcionki.
Na moim „wolnym” laptopie parokrotnie doświadczyłem problemów z bazą danych wykorzystywaną przez program. Choć zawsze udawało mi się „uratować” wszystkie wykonane notatki, to jednak sytuacja taka nie sprzyja komfortowej pracy. Trudno jest jednak jednoznacznie stwierdzić, czy wina leżała po stronie wikidPada, czy po stronie Ubuntu, gdyż pod Archem podobnych problemów nigdy nie doświadczyłem.
Zalety
Opis zalet wikidPada trzeba chyba rozpocząć od dokumentacji. Podobnie, jak w przypadku Basketa, dokumentacja jest dostępna w formie wiki (w Baskecie wykorzystano po prostu kosze z notatkami). Ten podręcznik użytkownika napisany jest w przystępny sposób i pozwala zapoznać się z wykorzystywaną składnią wiki, jak również z innymi możliwościami programu.
Sama implementacja składni wiki również jest zaletą wikidPada. Są tam obecne w zasadzie wszystkie potrzebne elementy, włącznie z tabelami, które wyglądają bardzo ładnie. Dzięki możliwości tworzenia odnośników pomiędzy stronami, notatki można uporządkować w odpowiedni sposób.
Bardzo ciekawą cechą programu jest możliwość wykonywania skryptów napisanych w Pythonie. Robi to naprawdę dobre wrażenie: wystarczy wpisać wyrażenie Pythona w jakiejś linii, zaznaczyć ten tekst i wybrać z menu opcję „Evaluate”. Wynik wyrażenia zostanie dopisany za tekstem… W taki sposób można również importować moduły i wywoływać różne funkcje napisane w Pythonie!
Wady
W wikidPadzie stronom nie można nadawać etykiet (kategorii). Oczywiście można sobie z tym poradzić poprzez odpowiednie uporządkowanie struktury wiki, ale pewien niedosyt jednak pozostaje…
Trochę zastrzeżeń można mieć do samego interfejsu użytkownika. Przede wszystkim czasami jest on mało komunikatywny: podczas wykonywania dłuższej operacji aplikacja najzwyczajniej „zamiera” i nie daje znaku życia. Inną wadą jest działanie opcji kopiuj/wklej w edytorze notatek: nie zawsze działa to zgodnie z oczekiwaniem użytkownika. Osobiście miałem duże problemy z przeniesieniem moich notatek z NoteFindera do wikidPada w taki sposób i musiałem wykorzystać do tego celu gVima.
Nieco dziwne wydaje się być również wykorzystywanie jako ikon wyłącznie plików w formacie gif, zwłaszcza w obecnych czasach. Osobiście nie mam niczego przeciwko temu formatowi, ale jeśli ktoś posiada dużą kolekcję ikon w bardziej popularnym formacie png, konieczna będzie ich konwersja.
Podsumowanie
Pomysł wykorzystania własnej wiki, w trybie offline, jako notatnika jest bardzo dobry. Dzięki kompletnej implementacji składni wiki i odpowiedniemu oddzieleniu edycji od poglądu stron, jak również odpowiednio zaprojektowanemu interfejsowi użytkownika, praca z tym programem może być bardzo efektywna.
Uwagi końcowe
Recenzja czterech opisanych powyżej programów była dla mnie świetną okazją zarówno do zapoznania się z tego typu aplikacjami, jak również do lepszego zorganizowania sobie pracy i wyrobienia nowych nawyków.
Tym, co mnie najbardziej zaskoczyło, była mała liczba programów do robienia notatek. Pod Linuksa udało mi się znaleźć jedynie cztery opisane aplikacje. Owszem, były jeszcze inne, lecz zaliczały się do odmiennej kategorii programów naśladujących tradycyjne notatniki, o których wspominałem na początku tej recenzji.
Zastanawiam się, co może być tego przyczyną. Czy wynika to tylko z mojej nieumiejętności wyszukania informacji w sieci?
Być może pewnym wyjaśnieniem jest popularność wymienionych programów. Basket i Tomboy znajdują się w ścisłej czołówce. Nic w tym dziwnego, wszak są to domyślne aplikacje w KDE i GNOME. Zarówno NoteFinder, jak i wikidPad znajdują się znacznie, znacznie dalej… Jeśli jednak przyjrzymy się tej czwórce, to chyba trudno będzie wskazać taką grupę użytkowników, której nie będzie odpowiadał żaden z tych programów. Czyżby więc powodem takiego stanu rzeczy był brak odpowiednio dużej niszy na tym rynku?
Innym powodem może być mniejsza popularność systemów GNU/Linuksowych w porównaniu z np. Windowsami. Oferta programów do robienia notatek dla systemów z Redmond jest znacznie bogatsza. Trudno się jednak temu dziwić, wszak pisząc aplikacje pod Windows można się spodziewać znacznie większej liczby użytkowników…
Ciekawy wydaje się być również fakt, że aż trzy z czterech aplikacji wykorzystują platformy (Python, Mono) dostępne zarówno pod GNU/Linuksem, jak i pod Windows. Dzięki temu możliwe jest uruchomienie tych programów pod obydwoma wspomnianymi systemami operacyjnymi. Jako zwolennik oprogramowania przenośnego mam nadzieję, że jest to oznaką pewnego trendu, który się utrzyma.
Na koniec chciałbym gorąco zachęcić wszystkich tych użytkowników, którzy nigdy nie używali tego typu aplikacji, do spróbowania jednego z czterech opisywanych programów. Myślę, że naprawdę warto. Każda z czterech opisanych aplikacji stanowi przydatne narzędzie i odpowiednio użyta może ułatwić pracę. A do tego właśnie celu zostały stworzone komputery…

JakiLinux






A gdzie są podane wersje programów które są opisywane?
A sprawa ustawienia czcionek w aplikacji Basket:
"…Basket posiada wiele różnych opcji, które można skonfigurować, ale nigdzie nie udało mi się ustawić domyślnej czcionki, którą pisane byłyby notatki. Miałem więc do wyboru albo zaakceptować domyśle ustawienia programu, albo ręcznie zmieniać czcionkę za każdym razem… …"
??? w której to wersji ?
w 1.0.2 Menu->Znaczniki->Własne ustawienia a tam już wybierasz sobie Czcionkę. Można też tam ustawić również rozmiar, kolor i inne sprawy.
Mam nadzieję, że reszta artykułu jest napisana z większą starannością.
"A gdzie są podane wersje programów które są opisywane?"
Istotnie, mój błąd, w dodatku bardzo poważny. Trudno mi już teraz to stwierdzić (test był robiony w sierpniu tego roku), ale były to wówczas aktualne wersje recenzowanych programów. Wersje stabilne (lub za takie uchodzące), dodam.
"A sprawa ustawienia czcionek w aplikacji Basket (…)"
Sprawdzić tego nie sprawdzę, bo Basketa już wyrzuciłem. Przypominam sobie, że coś tam ustawiałem (choć na 100% nie jestem pewien, czy to było właśnie to, co podałeś), ale Basket i tak uparcie stosował swoją własną, domyślną czcionkę.
Inna sprawa, że szukać ustawień domyślnej czcionki w Znaczniki->Własne, to (przynajmniej dla mnie) zbyt intuicyjne nie jest rozwiązanie.
"Mam nadzieję, że reszta artykułu jest napisana z większą starannością."
Ja również.
IMHO zabrakło: zim, osmo, calcurse i klasycznych "żółtych karteczek" — xpad
(To również odpowiedź na komentarz LeszkaT.)
Co do Zim-a, to po prostu nie znalazłem go w Googlach (wówczas z tej wyszukiwarki korzystałem). Być może dlatego, że Zim nie reklamuje się jako program do robienia notatek… WikidPad tak – i pewnie dlatego go wyszukałem.
Co ciekawe, to kolejny program pisany w języku "interpretowanym"…
Osmo? Oto link (dla leniwych): http://clay.ll.pl/osmo/ To jednak PIM, a więc więcej, niż notatnik. Szkoda, że nie wyszukałem wcześniej, bo pewnie też by się dostał do recenzji.
Calcurse (http://culot.org/calcurse/) obejrzałem tak na szybko (teraz) i nie widzę w nim opcji robienia notatek. Przypominam: szukałem programów do robienia notatek (również takich nie związanych z żadną datą), a nie PIMów.
Co do xPada (http://xpad.sourceforge.net/screenshots), to na pierwszy rzut oka wydaje mi się być gorszy (w liczbie cech) od Tomboya, który nie był dla mnie wystarczająco dobry. Oczywiście ocena programu zależy od tego, czego się od tego programu oczekuje, a tutaj każdy może mieć inne zdanie – ale o tym też wspomniałem w recenzji.
Daje mi to jednak trochę do myślenia: w recenzji chyba nie dość precyzyjnie określiłem typ recenzowanego oprogramowania. Cóż, wychodzi na to, że mam za małą wiedzę w tym temacie. Na szczęście (i moje, i Czytelników), w przyszłości nie będę się już za takie recenzje brał; doszedłem do wniosku, że zdecydowanie bardziej odpowiada mi publicystyka.
Co do calcurse, może faktycznie trochę się rozpędziłem. Swoją drogą dobrym uzupełnieniem do niego może być abook (znowu "PiM-uję").
Jeźeli chodzi o xPada — możliwości może ma gorsze od Tomboya, ale za to ma gigantyczną przewagę nad nim — zależności. Wymagania Tomboya (Mono i GNOME) całkowicie dyskwalifikują go w moich (a pewnie i kogoś jeszcze) oczach.
Udało mi się jeszcze znaleźć ncursesowy notatnik: cjots (cjots.sf.net)
Do autora @TPJ
"Na szczęście (i moje, i Czytelników), w przyszłości nie będę się już za takie recenzje brał; doszedłem do wniosku, że zdecydowanie bardziej odpowiada mi publicystyka."
Proszę się tak nie poddawać! Sam fakt, że tyle się Panu chciało napisać to duży sukces i uznanie dla Pana! Proszę tylko w większym stopniu sformalizować przyszłe recenzje oraz poświęcić troszkę więcej czasu na poznanie opisywanych programów i będzie naprawdę dobrze.
Pozdrawiam.
Szukałem tego typu programu i ostatecznie stanęło na bardzo uproszczonym knotes czyli KDE sticky notes. Praktycznie tylko notatka i data jest, ale w praktyce przy niewielkich ilościach wystarcza.
A patrzyłeś (-liście) na Zim? http://zim-wiki.org/
Proste, szybkie, napisane w perlu.
ciekawy artykul… pozdrawiam
Fajny tekst … jakiś czas temu się zastanawiałem nad "dedykowanym rozwiązaniem" po przeczytaniu dochodzę do wniosku, bez oglądania, że jak na razie zostanę przy ~/notatki/*.txt wspomaganym grepem :D
W XFCE jest bardzo fajna wtyczka notatek dla pulpitu ;-)
XFCE? ja używam tam xpad, małe proste i przyjemne
i w dodatku żółte :)
Inquistor a co Ty miałeś na myśli ?
ja korzystam z normalnego pliku tekstowego, do którego mam skrót na panelu a notatki wyświetlam na pulpicie za pomocą root-tail
Vim przyjacielem na wszystko:
http://vim.wikia.com/wiki/Add_your_note_files_to_…
http://www.swaroopch.com/notes/Vim_en:Personal_In…
I wiele więcej ;)
O widzisz, mówisz moim językiem. ;)